Feminizm Psychologia

Po co te walki i oburzenie? Bo zmieniło się wiele, ale wciąż za mało

Listy do redakcji
Listy do redakcji
10 lutego 2020
Fot. iStock
 

Jedna z moich znajomych podczas babskiego spotkania przy winie ochoczo zaproponowała wyjście na film „365 dni”. Połowa zgromadzonych babek zaniemówiła i zmierzyła ją zdziwionym spojrzenie, druga połowa nie wiedziała, o co chodzi lub z miejsca przytaknęła (chcę wierzyć, że one też nie wiedziały, o czym mowa). Zapytałam wprost, czy kręci ją seksizm, gwałt i poniżanie przez mężczyzn – wiem, prosto z mostu i bez ogródek, ale ręce już mi opadają, jak słyszę takie brednie! Po co te walki i oburzenia, zapytacie. Bo zmieniło się wiele, jeśli chodzi o prawa kobiet i równouprawnienie, ale wciąż za mało.

Kobiety od zawsze walczyły i nadal walczą – kiedyś o prawo do głosu i traktowania ich jako pełnoprawnego człowieka, dziś o to, by ten głos miał takie samo znaczenie i był słuchany z taką samą uwagą. Mamy XXI wiek, powszechny dostęp do internetu, technologie, o których dawniej nawet nikt nie marzył, żyje nam się wygodniej i bardziej komfortowo, a jednak będąc kobietą wciąż musisz udowadniać, że nie jesteś gorsza od mężczyzn, upominać się o swoje prawa, szacunek i sprawiedliwość.

Przykład – głośny ostatnio wywiad z aktorką wspomnianego na wstępie filmu. Tego nie dało się czytać, było paskudne, brutalne i po prostu niesmaczne. A jednak „pan dziennikarz” nie miał problemu z wypytywaniem młodej aktorki o jej bieliznę w czasie castingu, upodobania seksualne i uczucia wobec filmowego partnera. Po czym zarzucił jej, że brzmi zbyt staro (jak 57-latka, a nie 27-latka), cokolwiek miał na myśli tym stwierdzeniem. Wywiad odbił się szerokim echem w Internecie, usunięto go ze strony, a panu dziennikarzowi podziękowano za dalszą współpracę. A jednak, takie pytania padły, ktoś wywiad zaakceptował, ktoś pozwolił na jego upublicznienie.

Kolejny przykład – czerwone dywany i rozmowy z gwiazdami. Chociaż rozmowy są zdecydowania na drugim planie, najważniejsze jest co, od kogo i za ile kobiety mają na sobie. Tyle wspaniałych, mądrych, odważnych i zaangażowanych kobiet sprowadzanych jest do roli wieszaka na suknie! Nawet przy okazji nagrody Nobla dla Olgi Tokarczuk rozmawiano o odpowiedniej sukni i fryzurze, zamiast o jej dokonaniach. Cudownie na ziemię sprowadziła kamerzystę Cate Blanchett pytając go wprost, czy robi to samo mężczyznom. Zakładam, że raczej nie.

Ale seksizm to nie tylko sprawa gwiazd i celebrytów, mamy go na co dzień niemal na każdym kroku. W moim biurze, gdy zawiesza się program komputerowy większość prosi o pomoc pana Krzysia, chociaż to siedząca obok pani Basia jest tutaj ekspertem i rozwiązuje problemy o wiele szybciej. Kiedy szef rozdziela nam nowe projekty, do facetów trafiają te „trudniejsze”, technologiczne, samochodowe, z branży IT, a do nas te bardziej „kobiece”, jak kulinaria, kosmetyki, produkty dziecięce – wiadomym przecież jest, że umysł żeński uaktywnia się tylko pod wpływem płynu do mycia naczyń lub pamperów, a męski dzięki olejom samochodowym i gigabajtom.

To zawsze matka jest winna niewyprasowanej koszulce, zbyt długim paznokciom lub nieprzyniesieniu potrzebnych na zajęcia szkolne pomocy. Jeśli pracuje, dostanie łatkę karierowiczki, która nie troszczy się o swoje dziecko i ważniejsza jest dla niej praca niż rodzina. Jeśli nie pracuje, powiedzą, że jest wygodna, leniwa i nieźle się ustawiła w życiu, takiej to dobrze. Kobieta z dzieckiem na zakupach to coś normalnego, facet z maluchem to powód do roztkliwiania się i podziwiania „jaki ten tata dzielny i jak świetnie sobie radzi!”. Kobiecie nikt tego nie powie – ona po prostu musi sobie radzić, być Matką Polką Idealną, inaczej zostanie zlinczowana.

Wciąż potrzebne jest głośne mówienie o tym, że nie jesteśmy jeszcze tak postępowi i sprawiedliwi, jak byśmy chcieli. Że seksizm istnieje i ma się dobrze, że wciąż traktuje się nas jako słabą płeć, piękne obrazki i dodatki do tych silnych i wspaniałych mężczyzn. Nie twierdzę, że myśli tak każdy, bo zmiany są widoczne i nie chcę im zaprzeczać. To jednak jeszcze nie jest równość, jeszcze mamy całkiem sporo do zrobienia.


Feminizm Psychologia

10 zachowań dzieci, których nie wolno lekceważyć

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
10 lutego 2020
Black and white image of a little girl hugging her mother
 

Niemal 100 samobójstw wśród dzieci rocznie – tych udanych, bo prób odebrania sobie życia przez osoby poniżej 18 r.ż. było znacznie więcej. Nawet 20% dzieci i młodzieży cierpi na zaburzenia depresyjne. 8 tysięcy z nich ma postawioną diagnozę i znajduje się pod opieką lekarzy – ilu jednak boryka się ze swoimi problemami bez odpowiedniego wsparcia? To nie są wymyślone cyfry, ale realne statystyki, o których trzeba w końcu powiedzieć głośno.

Polskie dzieci cierpią po cichu, w samotności, często pozostawione same sobie z problemami lub z mylną diagnozą. Zrzucamy winę na hormony, trudności okresu dojrzewania, młodzieńczy bunt, złamane serce, kłótnię z przyjaciółką, chwilowe niepowodzenia szkolne. Często oczekujemy wysokich ocen, sukcesów, bycia najlepszym, doskonałości, nie zdając sobie sprawy, jak wielką presję wywieramy. Ignorujemy wysyłane przez dzieci sygnały – z pośpiechu, nadmiaru obowiązków lub zwykłej wygody, licząc na to, że nastolatek w końcu „weźmie się w garść” i sprawy jakoś same się ułożą.

Czas najwyższy spojrzeć prawdzie w oczy i zdać sobie sprawę, że zaburzenia depresyjne mogą dotknąć każdego dziecka. To my, dorośli, jesteśmy odpowiedzialni za to, by reagować na zmiany w zachowaniu najmłodszych, odczytać wysyłane z nich komunikaty i pomóc w poradzeniu sobie z przeżywanymi trudnościami. To nasze zadanie, by nauczyć dzieci rozpoznawania trudnych emocji, radzenia sobie z nimi i szukania wsparcia, gdy tego potrzebują. Najgorsze, co możemy zrobić, to pozostać obojętnymi.

Oto kilka znaków ostrzegawczych, które wysyła twoje dziecko i których nigdy nie wolno ci lekceważyć:

Smutek i spadek energii

Żywiołowe i energetyczne do tej pory dziecko nagle staje się smutne i przygnębione? Trudno sprawić mu radość i nie cieszą go ulubione do tej pory działania? A może częściej płacze?

Nerwowość, rozdrażnienie

Dorastanie to trudny czas, okres buzowania hormonów i buntowania się, jednak nerwowość, rozdrażnienie i ciągłe napięcie mogą wskazywać na większe problemy i np. maskować stany lękowe. Nie zrzucaj winy na nadpobudliwość, nie przyklejaj łatki „niegrzeczny” – porozmawiaj szczerze z dzieckiem i okaż mu wsparcie.

Problemy ze snem

Trudności z zasypianiem, wybudzanie się w nocy, zwiększona senność lub bezsenność – każda zmiana wzorca snu powinna skłonić nas do refleksji i zastanowienia się, co jest przyczyną tej sytuacji.

Rezygnacja z zainteresowań (anhedonia)

Anhedonia to stan, w którym obniża się zdolność lub nawet pojawia niezdolność do odczuwania przyjemności i radości, zarówno tej fizycznej, jak i emocjonalnej. Jeśli więc nagle dziecko porzuca zainteresowania i aktywności, które dotychczas sprawiały mu przyjemność, warto zwrócić na to uwagę.

Izolowanie się od rówieśników

Dla dzieci i młodzieży rówieśnicy to bardzo ważna grupa odniesienia, dlatego izolowanie się od nich i unikanie sytuacji towarzyskich to niepokojący znak. Może chodzić o depresję, przemoc ze strony kogoś ze szkoły, nękanie – koniecznie trzeba porozmawiać z dzieckiem.

Zmiany w wyglądzie

Szczególnie niepokojące są nagła obojętność na swój wygląd i strój, kompletna zmiana w stylu ubierania się, a także zaniedbywanie czynności higienicznych.

Obniżone poczucie własnej wartości

Niepokojące jest złe mówienie o sobie i samokrytyka („jestem głupi/a, beznadziejny/a, brzydki/a”) nadmierne obwinianie się i przepraszanie niemal za każdy wykonany krok, pesymistyczna ocena własnych możliwości i umiejętności („na pewno mi się nie uda, nie dam rady, to mnie przerasta, wszystko jest bez sensu”).

Zmiany w nawykach żywieniowych

Nagły wzrost lub spadek apetytu, a w konsekwencji zauważalna zmiana masy ciała, może być sygnałem lęków, z którymi zmaga się dziecko.

Autoagresja

Samookaleczanie się, myśli samobójcze, fantazjowanie na ten temat, a nawet głośno wypowiadane opinie (np. „beze mnie będzie wam lepiej”, „po co ja żyję”, „chciałbym ze wszystkim skończyć”), to wyraźny znak, jaki daje nam dziecko. By ukoić swoje lęki, złagodzić smutki i napięcie, nastolatki mogą sięgać po środki odurzające – alkohol, dopalacze, narkotyki.

Objawy somatyczne

Depresja u dzieci i młodzieży dotyczy nie tylko zmian emocjonalnych i tych w zachowaniu, lecz także zaburzeń somatycznych. Bóle brzucha, nudności, wymioty, biegunki, kołatania serca, duszności, bóle głowy bez uzasadnionej przyczyny medycznej, mogą świadczyć o problemach psychicznych.

Pamiętaj!

Każda zmiana w zachowaniu dziecka, którą zauważasz przez dłuższy czas, to sygnał do tego, by z nim porozmawiać i przyjrzeć się przyczynie danego stanu. Dla dorastających dzieci najważniejsze jest poczucie akceptacji ze strony bliskich osób i pewność ich wsparcia niezależnie od sytuacji. Nie czekajmy jednak, aż z malucha wyrośnie nastolatek – tę więź tworzy się od samego początku! Od wczesnego dzieciństwa powinniśmy budować w dziecku przekonanie, że ma prawo odczuwać smutek, złość, rozczarowanie, że każdy z nas przeżywa trudne chwile i napotyka problemy, a proszenie o pomoc to coś naturalnego i właściwego. Sami być może nie znajdziemy rozwiązania, ale przy wsparciu innych będzie to o wiele łatwiejsze.

Nie bój się prosić o pomoc

Jeśli zauważysz niepokojące sygnały ze strony swojego dziecka, reaguj – porozmawiaj z nim szczerze i otwarcie, okaż wsparcie i miłość, skonsultuj się ze specjalistą.

Codziennie od 12 do 2 w nocy pod bezpłatnym numerem telefonu 116 111 czynny jest Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży, gdzie specjaliści służą wsparciem i poradą.


Źródła: forumprzeciwdepresji.plstatystyka.policja.pl

Feminizm Psychologia

8 seriali, które są świetną rozrywką i znakomitą lekcją dla nas wszystkich

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
10 lutego 2020
8 seriali, które są świetną rozrywką i znakomitą lekcją dla nas wszystkich
Fot. iStock – 8 seriali, które są świetną rozrywką i znakomitą lekcją dla nas wszystkich

Seriale mają się tak dobrze, jak nigdy! Przeżywamy finały, czekamy na kolejne sezony, dyskutujemy o wydarzeniach z ostatniego odcinka w czasie przerwy na kawę w pracy i chyba każdy z nas doskonale wie, co znaczy maraton przed laptopem i jak trudno jest sie oprzeć kliknięciu w „odtwórz kolejny odcinek”. Jednak współczesne produkcje to coraz częściej coś znacznie więcej niż zwykła rozrywka, czy „guilty pleasure” – poruszają tematy ważne, edukują i skłaniają do myślenia. Oto 8 seriali, które śmiało można potraktować jako swoiste lekcje dla nas wszystkich.

“Rok za rokiem”

Przeciętna angielska rodzina i jej życie na przełomie kilkunastu lat. Każdy odcinek to skok w przyszłość głównych bohaterów oraz świata dookoła. Obserwujemy zmiany społeczne, technologiczne i polityczne nie tak dalekie od nas – za chwilę będę one naszą rzeczywistością! Nie ma latających deskorolek, super robotów czy odkrycia recepty na nieśmiertelność – jest znacznie bardziej realnie, przez co momentami nawet całkiem przerażająco. Znakomita obsada, wciągające historie, zaskoczenia, a na dokładkę Emma Thompson.

“Sex education”

Produkcja z założenia dla młodzieży, ale i dorośli odnajdą radość z oglądania, a może i podpowiedzi dotyczące swoich nastoletnich dzieci. Głównym bohaterem jest Otis – nastolatek, syn terapeutki specjalizującej się w sprawach seksualnych. Chłopak, pod wpływem zbuntowanej Maeve i rosnącej potrzeby wśród uczniów, zaczyna udzielać w szkole porad seksualnych. W serialu poruszane są wątki homoseksualizmu, fetyszy, dziewictwa, dojrzałości seksualnej, skomplikowanych uczuć i skrywanych emocji. Ale przede wszystkim otwarcie mówi o życiu seksualnym – w dzisiejszych czasach to niezwykle ważne i potrzebne.

“This is us”

Ten serial jest niczym terapia z ekranu. Każdy odcinek porusza w widzach czułą strunę ich emocji, wyzwala śmiech, łzy, a czasem jedno i drugie w tym samym czasie. Akcja serialu toczy się w kilku wątkach czasowych i opowiada o rodzinie Pearsonów – Jacku, Rebecce i trójce ich dzieci: Kate, Kevinie i Randallu. Każdy odcinek odkrywa kolejne karty ich historii, obnaża skrywane uczucia, rodzinne tajemnice, smutki i radości. Przygotujcie paczkę chusteczek i włączcie – naprawdę warto!

„Ania, nie Anna”

Choć serial powstawał na podstawie dobrze znanej i lubianej książki „Ania z Zielonego Wzgórza”, to główna bohaterka znacznie bardziej pasuje do współczesnych czasów niż realiów z XIX wieku. Serialowa Ania to prawdziwa wojowniczka o sprawiedliwość, równouprawnienie, tolerancję i prawa dla mniejszości. W kolejnych sezonach poruszane są wątki feministyczne, dotyczące orientacji seksualnej, przemocy, wolności słowa i wychodzenia poza dobrze znane nam granice. I choć nie każdemu miłośnikowi książkowego pierwowzoru może się to podobać, to jedno pozostało niezmienne – rudowłosa Ania napawa optymizmem i wprawia w dobry nastrój!

„After Life”

Ricky Gervais w roli dziennikarza, który próbuje pogodzić się ze śmiercią ukochanej żony jest wcieleniem brytyjskiego humoru – ironiczny, uszczypliwy, serwujący trudną prawdę prosto w oczy, bardzo szczerze i prawdziwie. W tej tragikomedii znajdziemy tematy żałoby, godzenia się ze stratą, samotności i uczuć skrywanych pod maską obojętności lub nawet otwartej niechęci wobec świata. To trudne tematy, a dzięki Gervaisowi, który żartuje z nich i drwi, zostajemy z odczuciem, że chociaż było śmiesznie, to jest w tym coś znacznie więcej.

„Czarne Lustro”

Dokąd doprowadzi nas świat wypełniony technologią, wstawianiem niezliczonych ilości selfie do social mediów, budowania poczucia wartości na podstawie lajków i ciągłym pędem za karierą i sukcesem? Serial „Czarne lustro” przedstawia nam ponura wizję naszej przyszłości, ostrzega przed szaleństwem, w którym żyjemy i prezentuje mroczne konsekwencje naszych działań. Warto włączyć dla refleksji, otrzeźwienia i zrozumienia pewnych rzeczy nim będzie już na to za późno.

„Niewiarygodne”

Serial został zainspirowany nagrodzonym nagrodą Pulitzera artykułem „An Unbelievable Story of Rape”. To historia osiemnastoletniej Marie, która została zgwałcona we własnym domu, a po zgłoszeniu przestępstwa oskarżona przez policję o składanie fałszywych zeznań. Zarzucano jej kłamstwo, wmawiano problemy psychiczne i chęć zwrócenia na siebie uwagi, zmuszano do przeżywania tragicznych wydarzeń kilkukrotnie. To wydarzyło się naprawdę. To wciąż się dzieje. Niewiarygodne, wstrząsające, a jednak prawdziwe.

„Nasza planeta”

Ośmioodcinkowa produkcja dokumentalna, która pokazuje nam cudowny świat natury. Każdy z odcinków poświecony jest innemu środowisku – odwiedzamy na ekranie m.in. lasy, morza, dżungle – i w przepiękny, nowatorski sposób prezentuje nam żyjące w nim zwierzęta. Głos sir Davida Attenborough (lub w polskiej wersji językowej Krystyny Czubówny) nie tylko wzbogaca naszą wiedzę przyrodniczą, ale też tłumaczy wzajemne oddziaływania przyrody i człowieka, wskazuje niebezpieczeństwa, zagrożenia i zachodzące zbyt szybko zmiany. Trzeba obejrzeć, by zdać sobie sprawę, że każdy musi podjąć działania dla naszej planety, w obronie jej piękna i dla dobra nasz wszystkich.

 


Zobacz także

Czy umiesz być asertywnym? Przekonaj się odpowiadając na 20 prostych pytań

„Poświęciłam mu wszystko. Pieniądze, czas, uwagę, siebie. Wszystko, proszę Pani”

„Jedzenie było ważne. Najważniejsze. I to nim koiło się ból i wynagradzało”. Portrety: Ksenia – kompulsywne objadanie