Psychologia

Czy po pandemii będziemy musieli uczyć się na nowo umiejętności społecznych?

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
18 stycznia 2022
fot. FOTOGRAFIA INC./iStock
 

Od dwóch lat żyjemy w zmienionej rzeczywistości i oczekiwaniu, że pandemia COVID-19 wkrótce się skończy. Niestety wszystko wskazuje na to, że w stanie permanentnego, zaburzonego poczucia bezpieczeństwa będziemy funkcjonować jeszcze wiele lat. Psycholodzy obserwują, że choć nie obowiązują już lockdowny, ludzie sami izolują się w domach i tym samym zamykają na drugiego człowieka. Relacje się rozluźniają, a wiele osób już nawet nie czuje potrzeby spotkania się ze znajomi. Czy po pandemii będziemy musieli na nowo uczyć się relacji społecznych?


Stałe napięcie, niepewność, jak będzie wyglądać przyszłość, lęk o życie swoje i najbliższych odbijają się na zdrowiu Polaków, zarówno dorosłych, jak i dzieci. Badania przeprowadzone w 2021 roku są zatrważające. 40% Polaków ma problemy ze snem, w tym trudności z zasypianiem, budzenie się w nocy lub zbyt wczesne przebudzenia. Kilka lat temu problem ten dotyczył głownie seniorów, a dziś wiek nie jest już jedną zmienną decydującą. Nawet do 65% pracowników cierpi na symptomy wypalenia zawodowego, a podobne badania prowadzone jesienią 2020 roku wskazywały, że 30% osób doświadczało tego problemu. Ponadto nieustanny stres w pracy
odczuwa aż 19% osób, a przed pandemią było to ok. 4%.

– My – psycholodzy i psychoterapeuci – obserwujemy, że kolejki do naszych gabinetów coraz bardziej się wydłużają. Ludzie nie radzą sobie z samotnością, stresem i stanami depresyjnymi. Dotyczy to zarówno dzieci, jak i dorosłych. Zauważamy, że już kilkutygodniowy lockdown powoduje, że z lęku przed koronawirusem lub zwykłej wygody i lenistwa ludzie sami zamykają siebie w przysłowiowych czterech ścianach, bez żadnych nakazów z zewnątrz. W domu czują się po prostu bezpiecznie. Warto jednak zastanowić się, jakie będą długofalowe skutki takiego zachowania i czy nie spowodują znacznego pogorszenia naszego dobrostanu i równowagi psychicznej. Wszak kontakt z drugim człowiekiem jest jedną z podstawowych naszych potrzeb – mówi Joanna Węglarz, psycholożka, specjalistka od TUS (trening umiejętności społecznych) i współautorka książki „Czas relacji, czyli wspieranie rozwoju społeczno-emocjonalnego dzieci”.

PIĘĆ CZYNNIKÓW POWODUJĄCYCH UTRATĘ UMIEJĘTNOŚCI SPOŁECZNYCH:

1. Izolacja z wyboru – gdy na początku 2020 cały świat obiegło hasło „zostań w domu”, wszyscy czekaliśmy na moment, kiedy znów będzie można się spotkań, porozmawiać twarzą w twarz czy przytulić. Dziś większość z nas (o ile nie jesteśmy na kwarantannie) nie musi izolować się od ludzi, a jednak wiele osób to robi. Zdalna praca, nauka i możliwość załatwienia wielu rzeczy online sprawiła, że znacznie rzadziej wychodzimy z domu, mniej aktywnie spędzamy czas i co za tym idzie – ograniczamy relacje społeczne. Konieczne jest otwarcie się na drugiego człowieka i jak najczęstsze wychodzenie z domu. Spotykajmy się z przyjaciółmi i znajomymi, a jeśli nasze więzi już się rozpadły, porozmawiajmy z sąsiadem podczas spaceru z psem. Wbrew pozorom nawet krótka konwersacja może otworzyć na relacje społeczne. Pogłębiająca się izolacja z kolei może doprowadzić do poważnej depresji.

2. Mniejsza aktywność fizyczna – niestety większość z nas coraz częściej wybiera bierny wypoczynek: z pilotem przed telewizorem lub surfując w Internecie w telefonie. Do sklepu, nawet jeśli jest blisko, podjeżdżamy autem, zamiast schodów wybieramy windę, a spacery z psem skracamy do minimum. Nawet osoby uczęszczające do klubów fitness czy na siłownię, pozostały czas w tygodniu spędzają często w bezruchu. A przecież sport to zdrowie, także psychiczne. Podczas aktywności fizycznej produkowana jest dopamina, hormon motywacji oraz serotonina, która poprawia humor i dodaje energii. Wydaje się więc oczywiste, że w tych pandemicznych czasach uprawianie sportu jest kluczowe, by zachować równowagę psychiczną.

3. Skupianie się na narzekaniu i negatywach – choć informacje dochodzące ze świata mogą nie nastrajać optymistycznie, to jednak my wybieramy, jakimi informacjami i emocjami „karmimy” nasz umysł. Jeśli większość czasu skupiamy się na tym co złe, nieprzyjemne i trudne, to ma to wpływ na to, jak się będziemy czuć. Nie od dziś wiadomo, że strategie mindfulness polegające np. na praktykowaniu wdzięczności za to co drobne, ale dobre każdego dnia, mogą w dużym stopniu poprawić nam nastrój.

4. Zbyt duża aktywność w social mediach i świecie wirtualnym – powoduje spadek zainteresowania drugim człowiekiem w świecie realnym. Czasem niektórzy są aktywni w social mediach, bardzo aktywnie udostępniają i komentują posty, jednak nie mają czasu ani ochoty, aby zadzwonić do bliskich albo ich odwiedzić. Tak naprawdę więc nie starają się podtrzymywać ani nawiązywać relacji. Co więcej, niektórzy, chociaż samotni i nieszczęśliwi, kreują swój wizerunek wiecznie zadowolonego człowieka sukcesu lub superbohatera, który radzi sobie ze wszystkim. A to właśnie przyjaciele pomogą „zdjąć maskę” i zrozumieć własne emocje.

5. Brak dostępu do programów wspierających – coraz więcej osób szuka kontaktów do psychologów, terapeutów, interwentów kryzysowych, coachów czy innych specjalistów zajmujących się wsparciem w sytuacji trudnej. Niestety często nie wiadomo, do kogo się zwrócić i z jakiej formy pomocy skorzystać. Natomiast umiejętne i codzienne zadbanie o swój dobrostan i rozwój umiejętności społecznych, takich jak asertywność, komunikowanie się czy radzenie sobie z sytuacjami trudnymi może w znacznym stopniu pomóc osiągnąć równowagę psychiczną.

Więcej informacji: www.joannaweglarz.pl


Psychologia

Masła orzechowe – ich wartości odżywcze i różnice między produktami

Redakcja
Redakcja
18 stycznia 2022
 

Orzechy są powszechnie uważane za zdrowe, ale czy jest tak samo z orzeszkami ziemnymi, które są naprawdę grochem z rodziny bobowatych? Wiele osób spożywa je pod postacią masła orzechowego, które jest pyszne, pożywne i dostępne w różnych wersjach. Ty też uwielbiasz smarować nim kanapkę lub dodawać do owsianki? Zobacz, czy masło orzechowe jest zdrowe, czy lepiej go nie jeść i jak wybrać najlepszy produkt.

Co to jest właściwie masło orzechowe?

Czy wiesz, że historia orzeszków ziemnych sięga aż starożytnych czasów Inków z Peru? To oni uprawiali dzikie orzeszki i ofiarowywali je bogu słońca w ramach obrzędów religijnych. Współczesna historia sięga jednak lat 60. XIX wieku do USA, gdzie George Washington Carver opracował ponad trzysta produktów z fistaszków – masło orzechowe powstało w latach 90. XIX wieku jako substytut białka dla osób o słabym uzębieniu. Początek komercjalizacji nastąpił dopiero w 1928 roku, gdy Rosenfield zaczął wytwarzać własną markę masła orzechowego na podstawie udzielonej licencji.

Masło orzechowe można określić jako żywność niskoprzetworzoną, ponieważ są to orzeszki ziemne, nazywane także arachidowymi lub fistaszkami często prażone i mielone na pastę. Niestety wielu producentów dodaje do nich różne składniki, takie jak cukier, oleje roślinne czy tłuszcze trans, które spożywane w nadmiarze zwiększają ryzyko zapadnięcia na wiele chorób. Najzdrowsze masło orzechowe jest pozbawione wymienionych składników – powinno zawierać orzeszki i ewentualnie odrobinę soli do smaku. Wysokiej jakości produkt kupiony w sklepie musi zawierać min. 90% fistaszków.

Co musisz wiedzieć o maśle orzechowym

Masło arachidowe jest bogate w witaminy i minerały

Zaledwie 100 gram masła orzechowego dostarczy ci wielu cennych witamin i minerałów:
Magnez: 37% DZ (dzienne zapotrzebowanie)
Witamina E: 60% DZ
Kwas foliowy: 18% DZ
Miedź: 56% DZ
Mangan 65% DZ
Witamina B3: 84% DZ
Witamina B6: 29% DZ

Jest także bogaty w witaminę B5, cynk, selen, potas i żelazo, jednak warto pamiętać o tym, że jest dosyć kalorycznym produktem, gdyż w 100 g może zawierać ok. 600 kcal.

Jest dobrym źródłem białka

Masło arachidowe jest dobrym źródłem białka dla osób na diecie wegańskiej – zawiera ok. 20-21 g białka na 100 g, ok. 45-50 g tłuszczy, a pozostałą część stanowią węglowodany (skład może być zmienny w zależności od produktu). Pomimo tego, że jest ono dosyć bogate w białko, ma niską zawartość metioniny (aminokwas). Orzeszki ziemne posiadają wszystkie 20 aminokwasów w zmiennych proporcjach i są dobrym źródłem argininy.

Chcesz wzbogacić dietę w białko? Dowiedz się więcej o odżywkach białkowych dla sportowców.

Masło orzechowe ma niską zawartość węglowodanów

Produkt zawiera ok. 20-30% węglowodanów, dzięki czemu może stać się pożywnym składnikiem diety niskowęglowodanowej. Powoduje także niski wzrost poziomu cukru we krwi, dlatego nie ma przeciwwskazań w jego spożywaniu przez osoby chorujące na cukrzycę typu 2. Badania pokazują, że regularne konsumowanie masła orzechowego zmniejsza ryzyko rozwoju cukrzycy typu 2, co może być zasługą kwasu oleinowego lub przeciwutleniaczy.

Wysoka zawartość zdrowych tłuszczów

Masło arachidowe jest bardzo bogate w tłuszcze – połowę stanowi kwas oleinowy, zdrowy tłuszcz jednonienasycony, który znajduje się także w oliwie z oliwek. Przypisuje mu się m.in. poprawę wrażliwości na insulinę. Masło zawiera także kwas linolowy, niezbędny kwas omega 6, który może przyczyniać się do zwiększenia się stanu zapalnego w organizmie, jednak wielu naukowców nie zgadza się z tą teorią. Kombinacja kwasów tłuszczowych jest przyjazna dla serca. Według badań dieta o wysokiej zawartości jednonienasyconych tłuszczów arachidowych obniżyła cholesterol o 11%, a cholesterol LDL nawet o 14%, utrzymując na stałym poziomie cholesterol HDL (tzw. dobry). Dzięki temu zmniejsza się także ryzyko choroby wieńcowej serca.

Fistaszki są źródłem przeciwutleniaczy

Produkt jest także źródłem przeciwutleniaczy takich jak kwas p-kumarowy, który zmniejsza zapalenie stawów (badania na zwierzętach) oraz resweratrol obniżający ryzyko chorób serca i chorób przewlekłych.

Masło orzechowe ma niski indeks glikemiczny

Orzeszki ziemne mają niski indeks glikemiczny i ładunek glikemiczny, dlatego podczas komponowania posiłku zawierającego węglowodany, warto dodać łyżkę lub kilka orzechów. To ważne szczególnie w posiłku przedtreningowym, by energia była uwalniana stopniowo. Zawarty w produkcie tłuszcz spowalnia przyswajanie węglowodanów, przez co zmniejsza wyrzuty insuliny.

Icons made by Freepik, Smashicons from www.flaticon.com

Masło orzechowe – właściwości zdrowotne potwierdzone badaniami

Wiesz już, że masło arachidowe zawiera duże ilości białka roślinnego, charakteryzuje się dobrą kompozycją tłuszczów, jednak jakie są jego główne właściwości zdrowotne?

Badania wykazały, że spożywanie orzeszków ziemnych lub niskoprzetworzonych produktów z tych składników, jest korzystne dla zdrowia, gdyż zawierają one pożądany profil lipidowy. Dzięki temu zmniejsza się ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, a nawet raka jelita grubego. W porównaniu do zielonej herbaty i czerwonego wina orzeszki ziemne mają wyższą zdolność antyoksydacyjną, szczególnie skórki, które są bogate w przeciwutleniacze. Według badań z 1992 roku odnotowano aż 40% niższą śmiertelność z powodu jakiegokolwiek czynnika, gdy orzeszki ziemne zostały włączone jako element stałej diety (źródła na dole tekstu).

Orzeszki ziemne są pełne zdrowych tłuszczów oraz witamin i minerałów, dzięki czemu mogą przyczyniać się do obniżenia ciśnienia krwi. Zmniejszają także o ¼ ryzyko cukrzycy, szczególnie dzięki zawartości magnezu i błonnika pokarmowego. Dzięki zawartości fitosteroli potrafią zmniejszyć wzrost guza prostaty o ponad 40% i ograniczają występowanie raka w innych częściach ciała nawet o 50%.

Tak jak wspominaliśmy, zawierają dużo niacyny i witaminy E, które chronią przed chorobą Alzheimera i pogorszeniem funkcji poznawczych wraz z wiekiem. Dodatkowo osoby spożywające masło orzechowe lub orzeszki ziemne przynajmniej pięć razy w tygodniu, mają niższe ryzyko zapadnięcia na choroby pęcherza żółciowego nawet o 25%.

Masło orzechowe a kalorie – czy prowadzi do przyrostu masy ciała?

Masło orzechowe zawiera nawet 600 kcal w 100 g produktu, dlatego mogłoby się wydawać, że prowadzi do wzrostu masy ciała. Jak jest naprawdę? Badania dowodzą, że włączenie do diety tego produktu nie prowadzi do przyrostu masy ciała, zamiast tego zapewniają długotrwałe utrzymanie wagi. Inne badania przeprowadzone wśród dzieci szkolnych wykazały nawet, że podczas spożywania masła orzechowego ich masa ciała uległa obniżeniu – grupa kontrolna przybrała na wadze.

Spożywanie masła arachidowego poprawia uczucie sytości, ogranicza apetyt ze względu na efekt pełności, dlatego zmniejsza się spożycie kalorii i chęci na podjadanie wysokokalorycznych przekąsek. Badania pokazują, że np. kobiety, które jadły orzechy dwa razy w tygodniu, przybrały na wadze mniej w ciągu 8 lat niż te, które spożywały je rzadko.

Dowiedz się, jak biegać żeby schudnąć

Rodzaje masła orzechowego – nie tylko arachidowe!

Masło orzechowe może być przygotowane prawie ze wszystkich typów orzechów, dlatego można coraz częściej spotkać produkty z orzechów laskowych, nerkowca, a nawet kokosowych. Czym różnią się inne dostępne produkty i jakie są ich właściwości?

Masło z orzechów włoskich posiada najlepszy stosunek kwasów omega 3 do omega 6, a z orzechów brazylijskich jest bogactwem magnezu i selenu. Masło z orzechów laskowych jest pełne witaminy B3 i manganu, a z migdałów zawiera mnóstwo wapnia i białka.

Jak dodać masło orzechowe do swojej diety?

Nie masz pomysłu na to, jak zwiększyć spożycie masła orzechowego, a zjadane go wprost ze słoika nie jest dla ciebie? Możesz przygotować klasyczną kanapkę z masłem orzechowym i owocami (np. bananem), przygotować tajski dressing do sałatki, łącząc je z sokiem z limonki, sosem sojowym i miodem lub wzbogacić nim koktajle białkowe, by były bardziej sycące. Masło orzechowe jest doskonałe jako dodatek do płatków śniadaniowych, owsianek, jogurtów i oczywiście do deserów.

Ciemna strona masła orzechowego

Jeśli zadajesz sobie pytanie, czy masło orzechowe jest zdrowe, musisz wiedzieć o tym, że może zawierać szkodliwe aflatoksyny. Ich przyczyną jest to, że część upraw rośnie pod ziemią, która jest skolonizowana przez pleśń Aspergillus. Zgodnie z NCI w USA, nie zgłoszono żadnych ognisk chorób związanych z aflatoksynami. Co ciekawe, przetwarzanie orzeszków ziemnych w masło może zmniejszyć ilość szkodliwych substancji. Departamenty żywności na świecie ściśle kontrolują ilości aflatoksyny w żywności, by nie przekraczały limitów uznanych za bezpieczne.

Część populacji cierpi także na alergie, które w przypadku 1% mogą przynieść skutki śmiertelne. Jeśli nigdy nie jadłeś masła orzechowego ani orzeszków arachidowych, upewnij się, że możesz bezpiecznie je spożywać.

Masło orzechowe na diecie – wzbogać swój jadłospis w wartościowe produkty

Podjadanie masła orzechowe nie tylko nie powoduje wzrostu masy ciała, ale pomaga w lepszym spalaniu tkanki tłuszczowej, budowie masy mięśniowej, chroniąc przed rozwojem wielu chorób. Przekąska daje uczucie sytości, chroni przed nowotworami (przeciwutleniacze), dlatego już dziś wprowadź ją do swojego codziennego jadłospisu. Pamiętaj o tym, że najważniejsza jest jakość, dlatego sięgnij po produkty 4F Fuel, które nie zawierają oleju palmowego, soli, za to charakteryzują się wysoką zawartością tłuszczy nienasyconych. To smaczna i pożywna przekąska – czy wiesz już, na co masz dzisiaj ochotę?

 

Źródła:
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4711439/
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/27550974/
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC7231579/
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/24373243/
https://www.healthline.com/nutrition/is-peanut-butter-bad-for-you#bottom-line
https://www.medicalnewstoday.com/articles/323781#peanut-allergies
https://www.webmd.com/diet/peanut-butter-good-for-you#1


Psychologia

Pomóżmy Ewie uratować dom dla 12 dzieci. One już zbyt wiele wycierpiały: były przypalane, bite, zaniedbywane…

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
18 stycznia 2022

Mają czas tylko do końca lutego, żeby kupić dom, w którym mieszkają od sześciu lat. Dwanaścioro dzieci potrzebuje jeszcze 280 tys. złotych, by móc dalej w spokoju mieszkać ze swoją ciocią, Ewą Rzepą, w Rodzinnym Domu Dziecka w Żyrardowie. Trafiły do niej po interwencji policji, najczęściej z domów z problemami alkoholowymi i pełnych przemocy. To są dzieci, które były podtapiane, przypalane, maltretowane, zaniedbywane. Ewa nie jest w stanie sama zgromadzić takiej kwoty. Dlatego zdecydowała się założyć zbiórkę. Dzięki Małgorzacie Ohme i „DDTVN” udało się już zebrać ponad połowę potrzebnych pieniędzy. Na 280 tys. mamy czas do końca lutego!

Osoby, które chcą pomóc, wszystkie niezbędne informacje znajdą na stronie zrzutki = TUTAJ.

Ewa, jak się czujecie po pierwszych dniach od ogłoszenia zbiórki w „DDTVN”?

– Jak w bajce! Albo lepiej, jak w równoległej rzeczywistości, jakimś Matrixie. Czasem proszę dzieci, żeby mnie uszczypnęły i powiedziały, że to się dzieje, że nasze marzenie ma szansę się spełnić.

Jak sobie radzisz z dwanaściorgiem dzieci?

– Mnie się kiedyś wydawało, że trójka moich biologicznych to był hardcore (śmiech). Dziś żyję z notesem w ręku i to pomaga.

Jak to w ogóle się stało, że zaczęłaś sześć lat temu pomagać dzieciom?

– Inspiracja przyszła z domu. W latach 80-tych przychodziło do domu mojej mamy dużo moich kolegów i koleżanek, którzy chcieli z porozmawiać z nią o wszystkim. Dlatego, kiedy sama zostałam mamą, mój dom wyglądał podobnie. Znajomi dzieci (a mam trójkę dziś już dorosłych) zawsze mówili: „Pani Ewo, u pani jest tak super!”. Przychodzili niby tylko na nocowanie, a zostawali w piżamach do godziny piętnastej następnego dnia. W soboty zawsze było u nas gwarnie, głośno, przyjemnie.

W sercu miałam więc taki pomysł, by zająć się kiedyś pomaganiem dzieciom. Ale kiedy jeszcze pracowałam w firmie ubezpieczeniowej, wydawało mi się, że nie znajdę czasu. Skończyłam jednak kurs na opiekuna i czekałam na odpowiedni moment. Po czterdziestce rozwiodłam się, a kiedy dwa razy znalazłam się na OIOM-ie z powodu kłopotów z sercem, postanowiłam trochę wyhamować. Akurat wtedy w pogotowiu opiekuńczym pojawiła się mała, 8-letnia, dziewczynka. Od niej wszystko się zaczęło. Dla niej po 25 latach odeszłam z korporacji, w której byłam odpowiedzialna za tzw. cyferki.

 

Mówiłaś, że wzorem pomagania była dla ciebie mama.

– Opowiem jedną najważniejszą historię. W latach 80. moja mama prowadziła sklep z pasmanterią i tam trafiła do niej na praktyki 15-letnia dziewczyna, która w zasadzie tułała się po różnych miejscach, pomieszkiwała u znajomych. Wtedy nie było jeszcze instytucji rodzinnych domów dziecka i dlatego mama spytała mnie, czy ona mogłaby zamieszkać u nas, razem ze mną w pokoju, bo nie ma się gdzie podziać. Itak się stało.

Ile z wami została?

– Na zawsze. Iwona jest moją siostrą. Zostałam chrzestną jej dziecka, ona mojego. Łączy nas bardzo silna więź, jesteśmy po prostu rodziną.

W filmie, który nagrano dla „DDTVN” widać, że śpisz w pokoju z najmłodszymi dziewczynkami na piętrowym łóżku. Czy ty masz swoje miejsce, takie tylko dla siebie? Czy czasem odpoczywasz?

– Odpoczywam w samochodzie. Kiedy odwożę dzieci na zajęcia koszykówki, piłki nożnej czy na terapię, wtedy mam chwilę. Chociaż jak dziecko jest ze mną sam na sam, to zawsze próbuje skorzystać z okazji, by nacieszyć się kontaktem. Wtedy mówię: „Dominik, proszę, pięć minut milczymy, muszę się zrestartować, a potem możemy pogadać”. Dzieci kochają też przychodzić do mnie wieczorami. Pozwalam im na to, bo wiem, że potrzebują bliskości. Czasem na podłodze w moim pokoju zbiera się potężna gromadka.
Odpoczywam wtedy, kiedy jeżdżę do moich biologicznych dzieci, które dziś mieszkają już osobno i są w pełni samodzielne. W sobotę byłam przez dwie godziny u córek i tam naładowałam akumulatory. Dzieci bardzo mnie wspierają, syn był tzw. rodziną pomocową dla mojej pieczy zastępczej.

Jakie dzieci trafiają pod twoje skrzydła?

– Niektóre pochodzą z domów zamożnych, inne nie. Większość rodziców tych dzieci nie ma odebranych praw rodzicielskich, dlatego nie mogę o nich opowiadać ze szczegółami ani pokazywać ich twarzy. Część dzieci ma FASD, jeden chłopiec porażenie ruchowe i umysłowe. Ale w zasadzie każde dziecko, które doświadczyło nieodpowiedniej opieki rodziców, przychodzi z traumami. Niedawno jeden chłopczyk wrócił z urlopowania w swojej rodzinie i potwornie krzyczał, bo w taki sposób tam się wszyscy porozumiewają. Poprosiłam go, żeby nie krzyczał, a on powiedział: „Ja krzyczę, bo jestem chory. Bo moja mama piła alkohol, kiedy była ze mną w ciąży”. W takich sytuacjach staram się tłumaczyć, mówiąc: „Ale przecież możesz nad sobą pracować, możesz się postarać”.

 

Czy dzieci pomagają w prowadzeniu domu?

– Tak. Do obowiązków moich i chłopców należy sprzątanie podwórka. Dominik karmi naszą sunię Dianę i zawsze dba o to, by była w misce woda. Czasem budzę się i dzieci mówią: „Ciociu, a my posprzątaliśmy salon”. A czasem budzę się i jest taki bałagan, że nie wiem, w co mam ręce włożyć. Dziewczyny uczą się gotować. Chcę je przygotować do samodzianego życia. Pomagamy sobie.

Myślałam, że żyjecie według ustalonego ściśle grafiku: w poniedziałki pranie, we wtorki prasowanie, w środy wymiana pościeli…

– Nie ma grafiku. Na początku miałam takie zakusy, by prowadzić ten dom jak korporację. Potem pomyślałam sobie, że tabele dobrze funkcjonują, ale w pracy. U nas w domu są zasady, ale nie chcę, byśmy żyli według tabelki. Dlatego staram się mieć do nich miękkie podejście. One przeżyły już tak wiele, że muszą w końcu poczuć, że są dziećmi, a nie trybikami w machinie. Jak się bawią, że budują sobie baszty z krzeseł i koców, to nie krzyczę: „Biegiem, posprzątajcie”. Jak chcą się bawić w to jutro, to przecież posprzątają pojutrze.

Są sytuacje, w których jesteś wyjątkowo dumna z tego, co udało ci się zrobić?

– Tysiące. Codziennie. Drobnych. Jest jedna dziewczynka, która kiedy przyjechała do mnie, to przyznaję, że pierwsze tygodnie budziłam się w środku nocy i zastanawiałam się, czy nie mam nad sobą nożyczek. A teraz ona jest zupełnie inną osobą. Pomaga, przytula się, mówi, że kocha. Kiedy wieczorem siadam na fotelu, by napić się herbaty, nagle na kolanach i oparciu mam pięcioro dzieci. Rozmawiamy i to są najcudniejsze chwile. Mam poczucie, że dzieci wiedzą, że ja skoczyłabym dla nich w ogień.

Wybacz, ale muszę spytać o pieniądze, dlatego że niektórzy twierdzą, że opiekując się dziećmi w tzw. pieczy zastępczej można nieźle zarobić. Podobno na jedno dziecko dostaje się w Polsce ponad 2 tysiące złotych.

– Nie gniewam się na to pytanie i wszystko chętnie wyjaśnię. Niektórzy piszą nawet, że rodzinne domy zastępcze to jest dobry biznes. Zawsze wtedy mam ochotę odpisać: „To ja zapraszam. Chętnie panią/pana przywitamy w tym biznesie”. Bo w Polsce brakuje rodzinnych domów dziecka. Na jedno dziecko dostaję miesięcznie 1131 złotych. Większość moich podopiecznych potrzebuje leczenia, a wizyta u psychiatry kosztuje 120-350 złotych, więc rachunek jest tu prosty. Niewiele, a czasem nic nam nie zostaje.

 

 

W tym momencie do zebrania pełnej sumy na wykup domu brakuje mniej więcej połowy kwoty, czyli 280 tysięcy złotych. Jak chcesz zabezpieczyć status tego miejsca? Kto go będzie dziedziczył?

– Cały czas rozmawiam na ten temat z prawnikiem i notariuszem. Właśnie zakładam fundację. Dom będzie należał więc do fundacji, w której statusie zapiszemy, że mogą w nim mieszkać te konkretne dzieci, które teraz się w nim wychowują. Ustanowimy też zarządcę, który po mojej śmierci będzie tym budynkiem zarządzał. Chciałabym, by dzieci były jego współwłaścicielami, ale w większości przypadków jest to na razie niemożliwe ze względu na ich nieunormowaną sytuację dotyczącą praw rodzicielskich. Cały czas zastanawiamy się, jak zabezpieczyć wszystkie dzieci i z pewnością tak będzie.

Tym bardziej, że w domu są trzy nastolatki i chciałabym, by one mogły z nami zostać po 18. roku życia. To dla mnie bardzo ważne, ponieważ wiem, co z nimi zazwyczaj dzieje się, kiedy stają się dorosłe. Dostają parę groszy i być może na rok możliwość korzystania z mieszkania tzw. treningowego, choć to bardzo rzadkie. Jak chłopak czy dziewczyna ma niską samoocenę, to przy pierwszej porażce poddaje się i wraca do rodziców, gdzie są narkotyki i alkohol. A ja bym chciała, żeby dzieci wraz z ukończeniem szkoły, nie musiały bać się przyszłości. By miały dalej wsparcie i były blisko. Dlatego chcę, by w tym naszym domu powstały trzy oddzielne mieszkania dla tych, co skończą 18 rok życia.

Zrobię wszystko, byśmy jako rodzina mogli zostać w tym miejscu. Ja nie lubię tej nazwy: rodzinny dom dziecka. Ludzie też nie bardzo wiedzą, na czym to polega. Jak przyjeżdżają do nas ze słodyczami czy paczkami z używaną odzieżą, zdarza im się pytać, do której godziny pracuje tu pani dyrektor. Wtedy uśmiecham się, bo to ja jestem dyrektorką, sprzątaczką, kucharką i przytulaczką. Daję dzieciom siebie, miłość i bezpieczeństwo. Wiem, że to duże słowa, ale mają swoją wartość.

Osoby, które chcą pomóc, wszystkie niezbędne informacje znajdą na stronie zrzuti = TUTAJ.


Zobacz także

7 oznak kontroli emocjonalnej i psychicznej. Czy wiesz, jak sobie z nimi radzić?

8 strategii radzenia sobie z toksycznymi ludźmi. Nie bądź łatwym celem

Ptasi test osobowości. Jesteś gołębiem, sową, pawiem, a może orłem?