Lifestyle Psychologia

Akceptując śmierć, jeszcze bardziej pokochasz życie

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
1 listopada 2022
Fot. iStock/Grandfailure
 

Sposób w jaki odchodzą nasi bliscy jest daleki od tego, w jaki chcielibyśmy aby odchodzili. Śmierć jest nieodłącznym elementem życia, jest czymś najpewniejszym. Każdy z nas kiedyś odejdzie. Śmierć budzi w nas lęk i strach, a nasza kultura długo jeszcze nie pozwoli nam tych lęków oswoić.

Wiele mądrych ludzi mówi, że jeśli potraktujemy śmierć z powagą, odwagą, ciekawością, pokorą i spokojem, będzie nam lepiej. Powaga polega na tym, że mamy świadomość tego, że umrzemy i  umrą nasi bliscy. Oswojenie się ze śmiercią sprawia, że jeszcze lepiej żyjemy. Jeśli z powagą potraktujemy nasze życie, to mamy szansę przeżyć to życie w pełni, najlepiej jak potrafimy.

Uciekanie przed śmiercią powoduje, że żyjemy mniej pełnie, mniej świadomie. Strach przed śmiercią warto oswoić i nauczyć się z nim żyć.

Żałoba to bardzo indywidualne przeżycie i nie uda się poradzić w jaki sposób ją przeżyć. Nigdy też nie możemy oceniać innych ludzi, którzy przeżywają żałobę po swojemu. Każdy ma prawdo doświadczania tego w swój własny sposób. To bardzo intymny i ważny moment. Jedni bardzo płaczą, inni zamykają się w sobie nie roniąc żadnej łzy. Są tacy którzy w niej utknęli i tacy, którzy poszli dalej. Śmierć to ogromnie emocjonujące doświadczenie.

Czym, co z całą pewnością może pomóc jest rozwój duchowy. Wiara i poszukiwanie sensu śmierci, odkrywanie jej tajemnic, ciekawość poznawcza i oswajanie bardzo pomaga przeżyć nam żałobę.

Poszukiwanie odpowiedzi nadaje sens śmierci

Jeśli założymy, że nie ma nic – musimy się z tym pogodzić. Jednak myślenie o śmierci, jako o części drogi, pomaga nam ją oswoić.

Mnie po śmierci mamy bardzo pomaga buddyzm i poczucie – że nigdy nikogo nie tracimy. Drugi człowiek w naszym życiu jest jak  chmura, może przyjąć różne formy istnienia. Czasami jest chmurą, czasami deszczem, a czasami śniegiem. Chmura nigdy nie znika. To tak jak z naszymi bliskimi, nigdy nie odchodzą, tylko zmieniają formę istnienia. Pozostają we wspomnieniach, w miłości, słowach, tym co zrobili. Wszędzie pozostawiają ślady swojej obecności. Nie musimy tak do końca żegnać się z naszymi bliskimi bo oni w pewnym sensie zawsze z nami zostają. I dalej możemy dalej celebrować z nimi nasze życie.

To śmierć otwiera nam możliwość dobrego spotkania z drugim człowiekiem. Relacje z bliskimi często są pełne bólu i rozczarowań. Czasami koniec takiej relacji daje szansę na zupełnie inne spotkanie.

Dobra miłość może zacząć się wtedy, kiedy życie ustało. Być może śmierć jest szansą na inną relację z rodzicem, bratem czy siostrą. Śmierć otwiera nas na różne dobre uczucia, zmienia myślenie o relacji.

Relacja z moją mamą była bardzo trudna, bo i ja byłam trudna. Bardzo często byłam na nią zła, nie umiałam czerpać radości z relacji z nią. Choć wiedziałam, że będę miała poczucie winy, a jednak tkwiłam w niemocy wyjścia z tego, że nie umiem się zachować inaczej. Wielu rzeczy nie potrafiłam wybaczyć swojej mamie za jej życia. A kochałam ją bardzo.

Długo zastanawiałam się, czy jako dziecko miałam zasoby, żeby skorzystać z tej obciążonej relacji inaczej. Co musiałabym zrobić, żeby zachować się inaczej? Tutaj trzeba pochylić się nad sobą i powiedzieć – nie, nie mogłaś. Ból i cierpienie było tak duże, że nie można było postąpić inaczej. Im bardziej kochamy, tym bardziej ranimy. Musimy to przyjąć jako część relacji. Za życia nie miałam kiedy i jak powiedzieć mojej mamie, że jest mi najbliższa i jak bardzo ją kocham.

Śmierć czasami jest początkiem innej relacji

Odejście daje nam szansę spotkania się w lepszy sposób. Dzisiaj wybaczyłam mojej mamie i sobie. Patrzę na nią wielowymiarowo. Widzę moją mamę w pełni, a nie tylko kiedy na mnie krzyczy, czy robi coś, czego nie akceptowałam. Widzę jak kocha mnie bezwarunkowo, dostrzegam inne odcienie naszej miłości.

Wybaczenie otworzyło mi drogę do innej relacji. Bardzo tęsknie, bardzo chciałabym ją przytulić, zadzwonić. Moje spotkania na obszarze duchowym są znacznie lepsze niż te za życia. Wierzę, że nigdy do końca nikogo nie tracimy. Bliscy zawsze z nami zostają, w miłości, tęsknocie, bólu, pamięci.

Test odchodzenia, utraty jest bardzo czysty i niezakłamany. To ilość czasu spędzanego razem. To lekcja o życiu. Śmierć uczy nas jak być tu i teraz, jak rozwijać swoją uważność, obecność. Jak być naprawdę w swoim życiu. Jeśli chcemy pozostać z naszymi dziećmi jak najdłużej, musimy spędzać z nimi czas. Doświadczenie śmierci pozwala kochać nam życie jeszcze bardziej.

 

 

Nie mamy wpływu na to jak i kiedy nasi bliscy odejdą. Ale odejdą. Nie mamy wpływu na medycynę, nie możemy zatrzymać tego, co się wydarzy. Ale możemy nadać sens rzeczom, które dzieją się w naszym życiu. To, na co mamy wpływ, to postawa jaką przyjmujemy wobec niej. Śmierci również możemy nadać sens. Moja mama miała piękną śmierć i odnoszę wrażenie, że ofiarowała mi ją. Myślę dzisiaj o tym, że to była jej prośba o przebaczenie.

Towarzyszenie drugiemu człowiekowi przy odchodzeniu jest największym zaszczytem. Pozbyłam się lęku. Doświadczyłam powagi i radości. Śmierć jest ukoronowaniem życia, jest jego dalszym ciągiem. Każdy z nas powinien rozpocząć drogę duchową do tego, żeby poznać i oswoić śmierć.

Małgorzata Ohme z mamą, Basią

W obliczu śmierci tak naprawdę jesteśmy sami, ale warto mieć kogoś, kto będzie trzymał nas za rękę. Odejście czasami motywuje nas do wzmocnienia więzi. Musimy uświadomić sobie, że nie jesteśmy doskonali. Opiekowanie się osobą chorą, umierającą uruchamia w nas różne emocje. Warto to sobie wybaczyć. Warto też wybaczyć tym, którzy odeszli. Ważne, by nie nosić urazy i żyć z dobrą energią.

Smutek, który płynie z żałoby, jest częścią naszej miłości

To wyraz tego, jak kochaliśmy drugiego człowieka. Żal, smutek i żałoba nas zmienia, jeśli potrafimy z tego skorzystać. Śmierć to szansa bycia lepszym człowiekiem. Ból i tęsknota jest formą miłości. Nie warto uciekać od cierpienia, choroby bliskich czy śmierci. Obecność przy odchodzeniu naszych bliskich, buduje nas samych. W momencie kiedy odchodzą rodzice, przestajemy być dziećmi. To nas przeraża, a nie powinno. Pozostanie bez rodziców jest pełne powagi, to piękna dorosłość. Dla niektórych to jedyna szansa by się nimi stać.

Pomyślcie o swoich bliskich, o relacjach z nimi. Niech spotkanie na cmentarzu, nie będzie jedyną formą waszej relacji z nimi.

 

 

 

 

 


Lifestyle Psychologia

Kobieca przyjaźń. Dar czy przekleństwo?

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
2 listopada 2022
kobieca przyjaźń
fot. Elina Fairytale/pexels
 

Siostrzana więź, kobieca przyjaźń –  istnieje, czy raczej same się okłamujemy?  Jaką cenę płacimy za zaufanie przyjaciółce? Warto wybaczać i próbować odbudować więź? A może lepiej odpuścić? Niejedna z nas na pewno zadawała sobie takie pytania. Agata Kołakowska, pisarka w swojej książce „Daleko od siebie” (wyd. Oblicza) stara się na te pytania odpowiedzieć.  Robi to subtelnie, uważnie, niemal czule i pokazuje najważniejszą rzecz, o której tak często zapominamy: każdy z nas ma swoją prawdę

Wierzysz w przyjaźń między kobietami, czy raczej bliższe ci myślenie o rywalizacji, choćby podświadomej? Zazdrości?

Agata Kołakowska: Wciąż wierzę, choć w tej mojej wierze jest już mniej romantycznego idealizmu, a znacznie więcej racjonalnego podejścia. Wynika to oczywiście z doświadczeń, a także życiowej dojrzałości. Myślę, że w kobiecych relacjach pojawia się zazdrość, ale nie mogę powiedzieć żebym miała spostrzeżenia, które pozwolą postawić tezę, że są to częste przypadki i to właśnie zazdrość, czy rywalizacja, jest zawsze podwaliną rozpadających się więzi. Zazwyczaj jest to bardziej skomplikowany proces. I jeśli miałabym na coś wskazać, wskazałabym raczej na problemy z komunikacją i brak otwartości.

Gdybyś miała opowiedzieć o dobrej przyjaźni, to jak ją sobie wyobrażasz?  Może przychodzi Ci do głowy przykład z filmów, literatury?

Dobra przyjaźń to bezpieczna więź, w której jest miejsce dla obu stron. Nikt tu nie matkuje, nikt nie jest dzieckiem wymagającym opieki. Towarzyszymy sobie, w razie potrzeby wyciągamy do siebie pomocną dłoń. A jeśli pojawiają się konflikty, potrafimy o tym szczerze rozmawiać. Tylko tyle i aż tyle.

Pytasz o przykłady dobrej przyjaźni, ale myślę, że nie mam w głowie jakichś wzorców. Ale oczywiście uśmiecham się ciepło choćby na wspomnienie przyjaźni Ani i Diany z książek Lucy Maud Montgomery. Uważam, że bohaterki „Daleko od siebie” też miały właśnie taką relację. Silną więź będącą porozumieniem dusz, mimo że to zupełnie inne osobowości. Tyle że życie postawiło je w trudnej sytuacji. Starały się radzić sobie z tym jak umiały, choć różnie im to wychodziło. W efekcie mamy sieć niedopowiedzeń, nieporozumień, czasami pewne rzeczy działy się poza nimi, a one interpretowały to po swojemu. Kiedy poznajemy ich losy, żałujemy tej ich relacji, miały przecież tak wiele, ale w trakcie lektury poznajemy wszystkie niuanse i już nic nie jest takie oczywiste.

25 cytatów o przyjaźni, które oddają jej wyjątkowe piękno

Daj trzy, cztery cechy idealnej przyjaciółki– albo chociaż wystarczająco dobrej?

Empatyczna! Inteligentna, pomocna i odrobinę szalona. Ale to moje prywatne preferencje.

Możemy wierzyć w przyjaźń, ale jednak często dochodzi w niej do rozłamu, dokładnie jak pomiędzy twoimi bohaterkami– dlaczego tak się dzieje?

Jesteśmy ludźmi, a więc zmieniamy się. Bywa, że z pewnych relacji „wyrastamy”. Możemy też zacząć lepiej rozumieć siebie i swoje potrzeby i okazuje się, że one już nie są zbieżne. Niekiedy też w przyjaźni wydarzy się coś takiego, że już nie sposób sklecić tego, co zostało rozbite. Wpływają na to różne rzeczy. Osobiste urazy, źle pojęta duma, niezrozumienie. A czasami zwykły brak dobrej woli.

Znałaś kobiety, które wcale nie potrzebują przyjaciółki, ale świty? Lustra? Jak myślisz, jakie to kobiety?

Chyba nie znałam kobiet, które potrzebują świty. Jeśli już to bardziej takiego lustra porównawczego. Wydaje mi się, że wynika to z jakiejś niezaspokojonej potrzeby. Może nie czują się dobrze ze sobą, muszą nieustannie coś sobie udowadniać? Jeśli w porównaniu wypadną lepiej takie osoby na pięć sekund mają lepszy humor, jeśli gorzej, gorszy. Jednak na tym najgłębszym poziomie wciąż jest ta luka, którą być może starają się wypełnić. Pewnie tak naprawdę potrzebują uwierzyć, że są w porządku, takie jakie są. Może nikt im tego nie powiedział na tym najważniejszym etapie? W dzieciństwie. Całe szczęście teraz mogą dać to sobie same, w zdrowy sposób, a nie używając do tego innych ludzi. Ale do tego potrzeba chęci i pracy.

W swojej książce poruszasz wątek zdrady. Mówić przyjaciółce o nielojalności jej partnera, nie mówić. Jedna z bohaterek wybrała milczenie– a Ty jak to widzisz? A może to zależy? Sama byś powiedziała przyjaciółce?

Myślę, że powiedziałabym przyjaciółce o tym, że jest zdradzana. Chyba, że wcześniej sama zaznaczyłaby, że w takim przypadku nie chciałaby wiedzieć. Ale rozumiem decyzję Hanny, że tego nie zrobiła. Nie wiadomo było przecież, jakie to spowoduje konsekwencje, wszak Ewa była w zagrożonej ciąży. Szczerość i lojalność jest bardzo ważna. Ale prawda nie zawsze jest najlepszym wyjściem. Sądzę, że Hanna jednak powinna się była na to zdobyć, ale w dogodnym momencie. Z drugiej strony życie pokazało, że finalnie Ewa nic z wiedzą o zdradach męża nie zrobiła. Dla dobra rodziny przymykała na nie oko, ale kiedy spotyka się z przyjaciółka po latach, to właśnie ją częściowo obwinia za to jak wyglądało jej życie. A to nie w porządku.

Twoje bohaterki są na etapie podsumowania życia– masz jakiś swój własny sposób na to, żeby nie żałować? Co robisz każdego dnia, żeby być bliżej siebie?

Nie wiem, czy można przejść przez życie śpiewając jak Edith Piaf „Niczego nie żałuje” i naprawdę tak czuć cały czas. Być może, albo to tylko taka maska. Wydaje mi się nawet, że wcale nie chodzi o to, aby nie doświadczać tego stanu. W utuleniu żalu pomaga świadomość, co i jak na nas wpłynęło, dlaczego z jakichś powodów dokonaliśmy takich, a nie innych wyborów. Jeśli jesteśmy z tym w zgodzie, da się dogadać z żalem, a nawet coś z niego dla siebie wyciągnąć.

Uczę się być bliżej siebie każdego dnia i uważam, że coraz lepiej mi to wychodzi. Przede wszystkim słucham swoich potrzeb i to za nimi podążam. Nie ignoruję emocji. One naprawdę potrafią nam wiele powiedzieć. I jeśli się w nie porządnie wsłuchamy, znajdziemy odpowiedzi na ważne dla siebie pytania. Myślę, że najważniejsze jest, aby stać się dla siebie swoją najlepszą przyjaciółką. Taką, o jakiej zawsze marzyłyśmy.


Lifestyle Psychologia

„Niech Oliwier biega z moją Dominiką i czuwają nad nami w niebie”. Lawina wsparcia od matek, które straciły dzieci dla Magdy Stępień

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
31 października 2022

Pod facebookowym postem z naszym wywiadem z Magdaleną Stępień lawina komentarzy. Magda, która trzy miesiące po stracie synka, opowiedziała szczerze, jak ciężko radzi sobie z żałobą, uruchomiła pokłady empatii, współczucia i wspomnień… Nasze czytelniczki dzieliły się i swoją stratą. Cytujemy ich komentarze. To dobry powód, żeby być razem ze wszystkimi kobietami, które doświadczyły tej niewyobrażalnej tragedii. Chcemy dać wsparcie każdej matce, która straciła dziecko. Tylko one potrafią zrozumieć dziś Magdę i współodczuwać: „Ten ból po stracie dziecka nigdy nie zniknie, a czas nas tylko przyzwyczaja do pustki”. Opowiadają o swoim cierpieniu. Przyznają, że czytając wywiad — płaczą. „Magdo, nie jesteś sama! Przytulamy cię mocno do serca!”

„Wiem, o czym pani mówi, cierpienie nieludzkie, niewyobrażalny ból. Mnie zajęło dziewięć lat, nim wróciłam do życia i czasem wydawało się, że jest lepiej tylko po to, by za chwilę było gorzej. Niech pani mówi o tym, co czuje, o swoim Synku. To pomaga, co prawda tylko na chwilę, ale zawsze. Całym sercem jestem przy pani”, Zosia

„Dobrze wiem, co czuje Magda… Mój synek też zmarł na nowotwór… Miał 18 miesięcy Niestety… To trudne, ale trzeba żyć dalej. Codziennie myślę o nim i czuję jego obecność… Za kilkanaście dni skończyłby 18 lat. Życie jest niesprawiedliwe”, Arleta

„Niech Oliwier biega z moją Dominiką i czuwają nad nami…. Bardzo rozumiem ból. Też córcia zmarła miesiąc temu, chociaż żyła dwie godziny, też oddałbym wszystko, aby była ze mną”, K.K

„Wiem, co czujesz. Straciłam swoje dzieciatko ten ból nie minie nie u mnie. Na lekach antydepresyjnych, a i tak boli, że nie da się opisać”, Marzena

„A ja wiem przez co przechodzisz. Też przez to przechodziłam. W 2018 roku mój synek Oliwier żył pięć miesięcy. Miał wadę serduszka do tej pory przeżywam, pomimo że było to kilka lat boli, ale człowiek się przyzwyczai żyć z tym bólem do końca życia. Trzymaj się ściskam mocno. Mnie najbardziej zawsze dobijało myślenie innych: „Będzie dobrze będziesz miała nastepne itp”. To jest najgorsze co ktoś może takiej osobie powiedzieć”, Monika

„Ponad 20 lat temu też zmarł mi syn, miał 8 miesięcy. Było ciężko, podniosłam się, ale w pamięci mam go do dziś”, Monika

„Tak to prawda Pani Magdo, strasznie boli i będzie bolało każdą mamę po stracie swoich dzieci. Nie ważne w jakim wieku, ale serce Matki zawsze będzie rozdarte i nie da się tego wyleczyć. Ja też pochowałam dwóch Synów, mimo że byli dorośli, ale to ja ich nosiłam pod sercem i wychowywałam, już minęło 9 lat, jak ich nie ma wśród żywych. To jest prawda, że małe dzieci potrzebują serca Matki i miłości i nie powinno mieć miejsca ze płacz dziecko przeszkadza. Wiem, że cierpi Pani i płacze, bo to jest tęsknota, mi też bardzo brakuje moich Synów i nikt mi nie powie, że się z tym uporam, czytam niektóre komentarze. To jest straszne, ale dobrze, że Pani Magda publikuje to, co ją spotkało. Na pewno ma duże wsparcie tak samo ja też mam duże wsparcie od przyjaciół, którzy zawsze mnie wspierają. Pani Magdo, jesteś młodą kobietą i nie poddawaj się. Bądź silna, życzę dużo zdrowia i wytrzymałość w tych trudnych chwilach”, Tosia

„Straciłam syna w grudniu zeszłego roku, nie mogę się pozbierać. Moje serce pękło na milion kawałków, tęsknota nie do opisania. Nie ma godziny, minuty, sekundy, żebym o nim nie myślała. Współczuję, Magdo z całego serca. Wiem przez co przechodzisz. Pozdrawiam, trzymaj się”, Halina

„Ten ból po stracie dziecka nigdy nie zniknie, a czas nas tylko przyzwyczaja do pustki po stracie dziecka. 22 października minęło 13 lat, a ból jest nadal taki sam”, Anna

„Straciłam córcię 5 lat temu i synka dwa i pół roku temu i bardzo za nimi tęsknię. Od 5 lat jestem codziennie na cmentarzu”, Anna

„Straciłam Synka 3 lata temu. Fakt był jeszcze w brzuchu, ale był i pomimo że mam dwie Córeczki, każdego dnia przechodzę przez ten ból za każdym razem, kiedy widzę chłopczyka w wieku mojego nienarodzonego syna zalewam się łzami, bo jest to straszne i współczuje każdej matce, która straciła dziecko narodzone lub nienarodzone”, Danusia

„Wiem, co czujesz. Dla matki jest to najgorsze przeżycie. Ja straciłam bliźniaczki. Były to moje pierwsze dzieci. Chciałam umrzeć, nie miałam siły na nic, płakałam non stop, nie mogłam jeść ani spać, nie chciałam nikogo widzieć i z nikim rozmawiać. Czułam tylko pustkę. Pomału dochodziłam do siebie. Minęło już 18 lat, a ja nadal, gdy o nich rozmawiam, to płaczę. Mówią, że czas leczy rany, ale na mnie to nie działa. Mam nadzieję, że szybko dojdziesz do siebie, ale na pewno czas nie leczy. Mnie dużo pomogła rodzina i miłość najbliższych, ona nie leczy, ale pomaga przetrwać te najtrudniejsze chwile. Powodzenia ”, Bożena

„Nie interesuje się życiem innych ludzi — celebrytów. Szczerze mówiąc, nawet nie wiem, kim jest ta Pani… Ale całym sercem jestem z Nią. Mój syn walczył o życie dwa miesiące, dziś jest z nami, zdrowy, pełen energii i radości. Ból, który czułam siedząc przy inkubatorze, żal do losu, złość i bezsilność były nie do zniesienia. Byłam wrakiem człowieka… Wiem, że gdyby nasza historia skończyła się inaczej, moje życie też pewnie by się skończyło. Jestem pełna podziwu i wsparcia, mimo że życie już nigdy nie będzie takie samo, życzę, aby odnalazła Pani spokój duszy”, Kasia

„Współczuję Ci Madziu. Ja już płaczę 12 lat i nie mogę się z tym pogodzić, gdy dziecko umiera, a rodzic musi je pochować. Tragedia nie do pogodzenia łzy leją się same na myśl, że już nie zobaczysz swojego dziecka. Wytrwajmy w tym wszystkim. Jestem z Tobą”, Maria.


Zobacz także

Zwalcz swój strach śmiechem. To wcale nie jest takie trudne

Jak długo trzeba ćwiczyć, aby osiągnąć taki efekt? Niesamowity taniec

Rozwiązanie akcji „Zęby na 6-tkę!”