Magia

4 znaki zodiaku, którym najtrudniej pokochać samych siebie

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
18 maja 2021
Photo by Paige Cody on Unsplash
 

Świadomość własnej wartości to ważna część budowania pewności siebie. Zdarza się jednak, że zaakceptowanie siebie przychodzi nam z trudem. Istnieją znaki zodiaku, które mają problem z pokochaniem siebie. Komu ta bezwarunkowa miłość przychodzi najtrudniej?

Oto cztery znaki zodiaku, którym najtrudniej pokochać siebie:

Panna

Panny słyną z tego, że są krytyczne wobec innych, ale jeszcze więcej wymagają od samych siebie. Trzymają się wysokiego standardu, który często jest nierealny do osiągnięcia. Gdy czegoś nie uda im się wykonać twierdzą, że ciągle ponoszą porażkę. Lubią sprawować nad wszystkim kontrolę, a winą obarczają się za rzeczy, których nie dopilnowały – czasami nie miały po prostu takiej możliwości. Pannom trudno przychodzi pokochanie siebie samych.

Jak pomóc Pannie? Choć Panny ciężko pracują, aby wszystko zrobić jak najlepiej, to warto zachęcić je do wypoczynku i chwili oddechu. Jeśli masz w swoim otoczeniu osobę spod znaku Panny, przypominaj jej, że nie wszystko może mieć zawsze pod kontrolą. Jeśli zacznie opowiadać o tym co złe, uświadom jej co dobre i wartościowe.

Koziorożec

Podobnie jak Panny, Koziorożce lubią mieć kontrolę nad wszystkim co w pobliżu. Osoby spod znaku Koziorożca są bardzo pracowite, ale często przekraczają granice własnej wytrzymałości. Zwykle łączą poczucie własnej wartości z odniesieniem sukcesu we wszystkich dziedzinach życia. Jeśli nawet tylko jedna rzecz potoczy się nie po ich myśli, mają złe zdanie na swój temat. Inwestują swoją wartość w swoje osiągnięcia i utrzymują bardzo wysoki standard. Często negatywnie postrzegają siebie i rzeczy, które im się przytrafiają.

Jak pomóc Koziorożcowi? Jeśli masz w swoim życiu osobę spod znaku Koziorożca, zwróć uwagę na jej osiągnięcia, doceń je. Przypomnij, że człowiek jest czymś więcej niż tylko odniesionym sukcesem. Wspieraj, ale nie dolewaj oliwy do ognia. Zachęcaj do odpoczynku i zaakceptowania siebie takimi jakimi są.

Skorpion

Skorpiony mają zwykle problemy z zaufaniem. Chociaż twierdzą, że mogą polegać tylko na sobie i emanują dużą dozą pewności, to ich brak zaufania do innych, odzwierciedla brak zaufania do siebie samych. Otaczają się wysokim murem, by nie dać siebie lepiej poznać, a czasami są w stanie nawet uwierzyć, że nie można ich pokochać takimi jakimi są naprawdę.

Jak pomóc Skorpionowi? Cierpliwość ma tutaj ogromne znaczenie. Skorpionowi otworzenie się przed kimkolwiek może zająć dużo czasu, a nawet i wtedy wciąż ma się na baczności. Czasami może cię atakować, wówczas przypominaj mu, jak bardzo ci na nim zależy.

Ryby

Ryby zrobią wszystko co w ich mocy, by być dostępnymi dosłownie dla wszystkich, oprócz samych siebie – niestety. Mają tendencję do wierzenia, że ich problemy i uczucia nie są tak ważne jak innych ludzi. Chociaż fakt ten może uczynić Ryby bezinteresownymi przyjaciółmi, to równie szybko może doprowadzić do samotności. Zamartwiając się, że ich obecność jest ciężarem dla osób, które kochają, są skłonne do odejścia. Lubią otaczać się osobami hojnymi w uczuciach, co może wyprowadzić je na manowce.

Jak pomóc Rybom? Jeśli masz w swoim życiu kontakt z Rybami, zwróć uwagę na sygnały, które wysyłają. Gdy mają zły dzień, zachęć je do rozmowy. Jeśli znowu zaczną coś sobie zarzucać, przypomnij, że zależy ci na nich i liczysz się z tym co czują. Zaoferuj wsparcie i pomoc. Często przypominaj za co je lubisz, szanujesz i co tak naprawdę ci się w nich podoba.

Źródło: https://thoughtcatalog.com/


Magia

Złość nie zawsze szkodzi. Istnieją 3 ważne powody, dla których czasem warto jest się zezłościć

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
18 maja 2021
Złość
Fot. iStock
 

Złość to emocja, o której najczęściej chcielibyśmy zapomnieć. Kojarzy się z nerwową atmosferą, czasem z krzykiem lub inną formą agresji, a na końcu z poczuciem winy. Tymczasem złość, mimo negatywnego skojarzenia, miewa i pozytywne strony. Nie zawsze jest sens ją tłumić, gdy można z niej wyciągnąć coś dobrego dla siebie. A w jaki sposób złość może się nam przysłużyć?

Złość bywa przewrotną emocją. Jeśli pozwolimy jej wpływać na życie bez kontroli, stanie się ona siłą destrukcyjną. Jeśli złość będzie mądrze zarządzana, może być pożyteczna i przynieść pewne wymierne korzyści. 

Co dobrego może dać nam złość?

Złość pozwala przetrwać

Co prawda już dawno minęły czasy, gdy głównym celem człowieka było przede wszystkim przetrwanie w czasach wszelkich niebezpieczeństw, ale złość bywa przydatna także teraz, gdy wiedziemy bezpieczne i wygodne życie. Odczuwanie złości pozwala intensywniej reagować na sytuacje, które mogą nam w jakiś sposób zagrażać. Sygnalizuje niebezpieczeństwo i zapala lampkę alarmową, gdy ktoś próbuje nagiąć nasze granice. Złość skłania do zachowania czujności i popycha do szybkiego działania i do walki o swoje racje, jeśli jest taka potrzeba.

Pomaga rozładować nagromadzone emocje

Oczywiście wszystko jest łatwiej sobie poukładać, gdy można spokojnie usiąść i pomyśleć, a złość do tego nie skłania. Jednak jest i druga strona medalu — zezłoszczenie się może otworzyć furtkę do wywalenia z siebie nadmiaru negatywnych emocji. Taka złość nie dziwi, gdy doświadczamy bólu, zarówno fizycznego, jak i emocjonalnego. To pomaga radzić sobie ze stresem, rozładować napięcie i pokierować energię w stronę czegoś, co przyniesie ukojenie. Najczęściej po przeżyciu i wyciszeniu złości w sposób kontrolowany, odczuwamy spokój.

Złość może prowadzić nas do upragnionego celu

Odczuwanie złości czy gniewu, może pomóc się skupić na tym, co ważne, przyspieszyć realizację upragnionego celu. Dzieje się tak w sytuacji, gdy z jakichś przyczyn trudno jest nam osiągnąć coś, na czym nam zależy. Odczuwanie złości na daną sytuację pozwala na zmobilizowanie się za wszelką cenę do usunięcia z drogi przeszkód i realizacji planów.

Jak sobie radzić sobie z rozładowaniem złości, by nikogo nie krzywdzić?

Nie ma sensu tłumić w sobie złości, gniewu, wściekłości, które są przecież naturalnymi emocjami pojawiającymi się z różnych przyczyn. Wiadomo jednak, że wyładowywanie na kimś swojej złości, obrażanie kogoś, stosowanie gróźb, czy wręcz przemocy, jest niedopuszczalne. To nie tylko nie rozwiązuje problemu, ale i nakręca spiralę. Nie zawsze wyrzucanie z siebie złości poprzez np. krzyk, czy rzucanie talerzami o ścianę przynosi oczekiwanie oczyszczenie. Ale też nie ma sensu za wszelką cenę się przed nią bronić. O wiele lepiej jest, gdy już ta złość się pojawi, sprawować nad nią kontrolę, wyrazić w sposób mądry, z szacunkiem dla siebie i innych osób. Mamy prawo do złości, jako do naturalnej emocji. Mamy prawo do przeżycia jej i albo wyciągnięcia dla siebie wniosków na przyszłość lub podjęcia działania, albo po prostu  do zdystansowania się od całej sytuacji.


źródło: www.psychologytoday.com, pracowniaintegra.pl

 


Magia

„Leżałem w łóżku, patrzyłem w sufit. Spadałem”. Filip Chajzer o swojej depresji

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
18 maja 2021

Wiktor ma 12 lat i  guza mózgu. Nie miałby szans na przeżycie gdyby nie internetowa akcja „Kawka dla Wiktora” zorganizowana przez Filipa Chajzera, dziennikarza, prezentera, współprowadzącego Dzień Dobry TVN. W ciągu niecałej doby udało się zebrać kilka milionów – brakującą kwotę do 9,5 miliona złotych.  Dzięki tej kwocie Wiktor pojedzie do Stanów, gdzie przejdzie skomplikowaną operację.

17 maja 2021, Filip Chajzer FB:

„Wiktor. Chcę Ci podziękować. Nawet nie wiesz, jak jesteś dla mnie ważny. To będzie osobiste. Od stycznia zeszłego roku mierzę się z depresją. Tylko moja rodzina i przyjaciele wiedzieli do tej pory wiedzieli na jakie dno ludzkiej depresji spadłem. Terapia, leki. Poczucie własnej wartości na poziomie mułu…”.

Niespełna dobę później post miał prawie 55 tysięcy polubień, skomentowało go kilka tysięcy osób. Ludzie doceniają odwagę prezentera, okazują mu wsparcie, a przede wszystkim dziękują za to, że tak bardzo pomaga innym.

Dlaczego akurat przy okazji zebrania pieniędzy dla Wiktora przyznałeś się do depresji?

Od jakiegoś czasu myślałem, żeby o tym opowiedzieć. Ludzie chyba wciąż nie zdają sobie sprawy, czym jest ta choroba, jak wpływa na człowieka, jakie ma skutki, za mało o tym mówimy. Chciałem to zmienić.

Wczoraj, gdy dowiedziałem się, że udało się zebrać pieniądze dla Wiktora, poczułem impuls. Tak, to jest ten moment. Byłem wtedy w Galerii Mokotów, stanąłem i po prostu napisałem ten post. Zajęło mi to pięć minut, wziąłem trzy głębokie oddechy i dopiero wrzuciłem. Poczułem jakbym zdjął z siebie jakiś ciężar. Bo jeśli codziennie przykrywasz rzeczywistość toną „pudru”, to każdego dnia musisz go nakładać więcej i więcej. I to się nie kończy, a teraz? Teraz czuję lekkość.

Spokój, że nie będziesz musiał już udawać, że jesteś zadowolony?

To nie jest tak, że zawsze jest się niezadowolonym. Podstępność tej choroby polega też na emocjonalnej huśtawce, czasem czujesz się lepiej, wydaje się nawet, że wszystko wraca do normy, ale to cholerstwo lubi wracać. I cały czas wraca.

Skąd wiedziałeś, że cierpisz na depresję i powinieneś sięgnąć po pomoc?

Są ludzie, z którymi żyję i pracuję, którzy powiedzieli mi szczerze, że sam tego chyba nie udźwignę i potrzebuję pomocy. Tłumaczyli, że to nie jest żaden wstyd i żadna ujma. Tak to działa, że są profesjonaliści, z których usług możemy skorzystać.

Leki Ci pomogły?

Leki, terapia, praca nad sobą. Nie da się powiedzieć zero jedynkowo, co pomogło, pomaga. To jest proces. Więcej będę pewnie mógł powiedzieć za parę lat.

„Strach przed wyjściem na ulicę, Himalaje wysiłku, żeby stanąć przed kamerą”. Opowiedz mi sytuację, kiedy nie mogłeś wstać.

To jest ileś sytuacji, kiedy leżysz w łóżku i marzysz o tym, żeby cię nie było. Patrzysz w sufit. Tak, sufit jest twoim netflixem i jedyne na czym potrafisz się skoncentrować to właśnie ten jeden punkt nad twoją głową. Jesteś w otchłani, a wręcz czujesz fizycznie, jak się zapadasz. Najpierw w ten materac, potem w szczebelki łóżka i niżej, i niżej i niżej.

To jest jak jazda w dół, zapadanie się w sobie. Ciężko to opisać słowami, ale to jest bardzo destrukcyjne, prowadzi do bardzo złych i bardzo czarnych myśli.

Potrafiłeś o tym rozmawiać?

Tylko z najbliższymi, nigdy to nie wyszło szerzej, w końcu uznałem, że to jest ten moment, żeby o tym powiedzieć, bo – też nie ukrywam –  co się zdarzyło w sprawie Wiktoria, pomyślałem, że to jest fajny krok do wyjścia z tego. Ta choroba wmawia ci, że nie masz wartości. Nie powinno cię być. Twoja obecność nie ma żadnego sensu, jesteś po nic, jesteś śmieciem, jesteś nic nie warty. Nagle pomyślałem, że jest w tym sens, choćby dlatego, że zebraliśmy pieniądze dla Wiktora.

Wcześniej nie potrafiłeś sobie powiedzieć, że robisz dużo dobrych i ważnych rzeczy?

Jak masz depresję, to  kompletnie nie widzisz dobrych rzeczy. To jest poza tobą. Choroba jest, jak kotwica, która ciągnie cię  w dół, nie ma znaczenia, czy jesteś prezesem wielkiej korporacji, czy prezenterem telewizyjnym. To jest właśnie w tym wszystkim najgorsze, nie da się tego racjonalnie wytłumaczyć nawet sobie, a co dopiero oczekiwać, że zrozumie to ktoś inny. Myślimy wtedy: „Co ten gość gada, u niego wszystko dobrze”. A my nigdy nie wiemy, jak naprawdę jest u innych, co przeżywają.

„Styczeń 2020 to tysiące komentarzy dziennie o tym, że powinienem się zabić, że jestem nic nie warty, że jakiś człowiek z jutuba ma rację”. Teraz się nie boisz hejtu? Że znów ktoś powie, że nie masz prawa tak czuć?

Jak na razie żyję  z tym, że przyznałem się do depresji jeden dzień. I jakoś  sobie radzę.

 


Zobacz także

Horoskop chiński 2019 - Szczur w roku Świni

Horoskop chiński 2019 – Szczur w roku Świni

Co może zrujnować twój związek? To zależy od znaku zodiaku

Najgorsze lęki wg znaków zodiaku – sprawdź, czy to prawda!