Macierzyństwo

8 rzeczy, których samotni rodzice nigdy nie powiedzą, bo boją się oceny

Redakcja
Redakcja
26 września 2022
samotni rodzice
fot. YazolinoGirl/iStock
 

Samotnie, czy raczej samodzielnie, wychowujących dzieci rodziców jest w Polsce bardzo dużo. Jednak mimo to nadal mierzą się oni ze stygmatyzacją, ze stereotypami. Bycie rodzicem jest już trudnym zadaniem, a kiedy trzeba się z tym mierzyć samodzielnie, jest o wiele trudniejsze. Samotne rodzicielstwo nie jest dla słabych, to pewne. Jeśli kiedykolwiek spotkałaś samotną mamę lub samotnego ojca, nie masz wątpliwości, że to silni ludzie. Czy kiedykolwiek słyszałaś, żeby głośno narzekali na swój los? Samotni rodzice nie narzekają, prą do przodu, bez względu na wszystko. Niestety również dlatego, że boją się zderzenia ze stereotypami na własny temat.

Nie oceniaj. Zrozum, spróbuj pomóc.

Oto 9 rzeczy, których samotni rodzice nie powiedzą głośno

1. Że czują się całkowicie przytłoczeni

Mogą tego nie mówić, ale są wyczerpani, przepracowani i przytłoczeni. Bycie singlem może być trudne, a jest jeszcze trudniejsze, gdy jesteś wyłącznie odpowiedzialny za dziecko.

2. Że czasami dzwonią do opiekunki, aby móc spędzić trochę czasu samotnie

Bywa, że tygodniami nie mają chwili, by pobyć sam na sam ze sobą. Gdy wielu rodziców dzwoni do opiekunki, aby wyjść gdzieś we dwoje, samotni rodzice dzwonią, aby mogli się np. wyspać, pójść na zakupy, na chwilę oderwać się od dziecka.

3. Że nienawidzą, gdy ludzie pytają ich o życie miłosne

Nic nie irytuje samotnego rodzica bardziej niż stare dobre: „Kiedy w końcu zaczniesz się z kimś spotykać? Wiesz, że potrzebujesz pomocy w wychowywaniu dzieci”. Albo: „Założę się, że tak trudno jest być samotnym rodzicem. Nie chcesz mieć faceta?”

Proszę, przestańcie to robić.  TERAZ.

4. Że są samotni

Chociaż mogą pragnąć towarzystwa, kto ma czas na randki, gdy trzeba zająć się dziećmi?

5. Że potrzebują pomocy

Samotni rodzice mogą nie prosić o pomoc, ale zdecydowanie jej potrzebują. Tak więc, jeśli znasz samotnego rodzica i możesz mu pomóc w dowolny sposób, zrób to.

jak chronić dziecko przed wykorzystywaniem seksualnym

fot. SolStock/iStock

6. Że trudno jest randkować, kiedy jesteś samotnym rodzicem

To paradoks, który wiąże się z byciem samotnym rodzicem: z jednej strony jesteś samotny i chcesz mieć kogoś, ale z drugiej strony nie chcesz przyprowadzać nieznajomego do swoich dzieci oraz nie masz czasu na randkowanie.

7. Że ciągle martwią się, czy wychowają dziecko we właściwy sposób

Samotni rodzice ciągle martwią się, że nie robią wystarczająco dużo lub że nie wykonują swojej pracy dobrze. Społeczeństwo wywiera dużą presję na samotnych rodziców, zadania, jakie na siebie biorą bywają ponad siły jednego człowieka, wciąż czytają i słyszą, jak wychowanie w niepełnej rodzinie wpływa na dziecko, wysłuchują „dobrych” rad ciotek, sąsiadek. Trudno się nie zamartwiać.

8. Że prowadzą długie rozmowy ze swoimi dziećmi, nawet jeśli te ich nie rozumieją

Na długo zanim ich dzieci zrozumieją słowa, które słyszą, samotni rodzice rozmawiają z nimi, wręcz prowadzą z nimi długie rozmowy. Może się to wydawać dziwne, ale bycie samotnym rodzicem to samotna praca, a czasami twoje dziecko jest twoim najlepszym i jedynym przyjacielem.


Macierzyństwo

7 rzeczy, których możemy (i musimy) nauczyć się od dzieci

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
26 września 2022
Fot. iStock
 

Zdecydowanie zbyt często mówimy o edukacji w kontekście przekazywania wiedzy o świecie dzieciom przez dorosłych, a zbyt mało o procesie zachodzącym w drugą stronę. A przecież od dzieci możemy –  a nawet musimy ­– każdego dnia uczyć się wielu cennych rzeczy.

Czas więc wyjść z powszechnej roli wszystkowiedzącego dorosłego i nieomylnego nauczyciela, a w zamian wejść w rolę ucznia i otworzyć się na to, co możemy zyskać naśladując w niektórych kwestiach nasze pociechy.

Beztroska

Dzieciaki cieszą się tym, co dzieje się tu i teraz, nie hamują swojej radości roztrząsając minione wydarzenia, nie układają w głowie planów i list rzeczy, które trzeba zrobić kolejnego dnia (bo inaczej świat się zawali). Są pełne beztroski, o której dorośli już dawno zapomnieli i która… wielu z nas przeraża! Bo jakże to tak, dać się ponieść zabawie i radości, przestać kontrolować wszystko dookoła? A może właśnie trzeba, może powinniśmy czasami zapomnieć o byciu statecznym, ważnym i poważnym i po prostu cieszyć się życiem?

Wytrwałość

Wytrwałość w życiu dzieci jest ogromnie ważna – spójrzcie chociażby na malucha, który uczy się stawiać pierwsze kroki. Nieustannie przewraca się, potyka, potrzebuje wsparcia i pomocy, a pierwsze dystanse pokonuje krokiem chwiejnym i niepewnym. Mimo tego wszystkiego uparcie dąży do samodzielności i realizuje swój cel. Warto wziąć z dzieciaków przykład i nie poddawać się zbyt wcześnie – może nie od razu, może nie bardzo szybko, ale w końcu nasze wysiłki i starania przyniosą realne efekty.

Radość z małych rzeczy

Dzieci potrafią bawić się kawałkiem starego materiału lub znalezionym w parku patykiem niczym najdroższą zabawką. Uśmiech wywołuje u nich tęcza na niebie, skoki przez kałużę i napotkana przypadkiem biedronka. Nie szukają niczego więcej w danej chwili, nie myślą, że można lepiej, nie chcą udoskonalać czegoś, co jest wystarczające dobre i daje im satysfakcję. Ta umiejętność dzieci do tego, by cieszyć się nawet najmniejszymi drobiazgami, godna jest pozazdroszczenia i naśladowania.

Otwartość w wyrażaniu swoich potrzeb

Na pewno nie raz doświadczyliście zdecydowanego dziecięcego „NIE”, radosnego rzucenia się na szyję czy niepohamowanego wybuchu śmiechu. Najmłodsi nie odkładają swoich emocji na później, jeśli coś czują lub potrzebują w danym momencie, nie boją się wyraźnie poinformować o tym wszystkich dookoła. Są blisko tego, co w danym momencie odczuwają i czego chcą, choć nie zawsze potrafią to nazwać i dokładnie określić.

Szczerość

W dziecięcym wydaniu potrafi być wręcz brutalna i nie oszczędza nikogo, ale to niezwykle cenne i oczyszczające. Ile razy musisz gryźć się w język, by nie powiedzieć tego, co naprawdę myślisz? Jak często używasz utartych formułek, zamiast otwarcie podzielić się szczerymi przemyśleniami i odczuciami? Może zamiast nieustannie udawać i ubarwiać rzeczywistość, warto zdobyć się na odwagę i głosić prawdę?

Marzenie o tym, co małe i wielkie

Nie ma większych marzycieli od dzieciaków! Marzą o tym, by na drzewach rosły żelki, by święty Mikołaj przyniósł im wymarzony prezent, by w przyszłości zostać piratem, piosenkarką albo kierowcą Formuły 1. Te marzenia są piękne i niczym nieograniczone, mają szansę zamienić się w późniejsze pasje i konkretne cele (może poza tymi żelkami – niestety nie chcą rosnąć na drzewach). Nie bójmy się marzyć i dajmy ponieść się fantazji, to pierwszy krok do tego, by zdefiniować samych siebie i określić nasze potrzeby. Z marzeń wyrosnąć mogą przecież realne efekty.

Spontaniczność

Jest bodziec – jest reakcja. U dzieciaków to niezwykle proste. Nie ma kalkulacji, oglądania się na to, co powiedzą inni, czy wypada, czy można. Plany są po to, aby je zmieniać w zależności od tego, co życie przyniesie, nigdy odwrotnie. W nas także powinno być więcej takiej spontaniczności, elastyczności i zdolności do modyfikowania celów i codziennych obowiązków – pranie nie ucieknie, możliwość zdobycia wyjątkowych doświadczeń czy spotkania z interesującym człowiekiem może się nie powtórzyć!

FB/ohmepl


Macierzyństwo

Kilka słów, które sprawiły, że stałam się lepszą mamą

Redakcja
Redakcja
26 września 2022
fot. kieferpix/iStock

Nie byłam przygotowana na rodzicielstwo, bez względu na to, jak bardzo starałam się przygotować. Myślę zresztą, że nie ma nic, co mogłoby cię naprawdę przygotować do tego wyzwania. Zostaje wskoczyć na tę głęboką wodę i mieć nadzieję, że dasz radę przetrwać i dasz z siebie wszystko.  

Rodzice wracają do szkoły! Zadbaj o swój dobrostan i weź udział w akcji z nagrodami – „Rodzice wracają do szkoły”

To może zabrzmieć dziwnie, ale przeczytałam wszystkie książki o rodzicielstwie. Rozmawiałam z innymi mamami. Przeszukałam Internet, wydawało mi się, że wiem wszystko. A jednak pierwsze lata były naprawdę zaskakujące. Wstawałam skoro świt i natychmiast zaczynałam opiekować się moim dzieckiem, moim domem i mężem, wszystko to łącząc z pracą zawodową. Czułam, że na moich barkach spoczął cały świat.

👇 Weź udział w konkursie! 👇

To, co sprawiało, że było szczególnie trudno, to fakt, że bez względu na to, jak bardzo starałam się, aby mój syn zachowywał się jak inne, spokojniejsze dzieci, nic nie działało. Szczerze mówiąc, byłam u kresu. Pewnego dnia podczas lunchu w pracy przeglądałam magazyn dla rodziców i natknęłam się na coś, co zmieniło moje życie.

„Zaakceptuj swoje dziecko takim, jakim jest i obserwuj, jak rozkwita”

I choć może się to wydawać dziwnie proste i banalne, te słowa naprawdę trafiły do mnie we właściwym czasie.

Tak bardzo starałam się ukształtować moje dziecko w kogoś, kim po prostu nie było. Podczas gdy inne dzieci były spokojne, mój syn był pełny energii i pobudliwy. Od momentu, w którym przyswoiłam to zdanie, kiedy dotarło do mnie jego znaczenie, przestałam próbować zmieniać syna, a zamiast tego zaczęłam zachęcać go do bycia tym, kim jest. Zamiast mówić mu, żeby się uspokoił, przyłączyłam się do niego, a on pobiegł i bawił się w parku. Śmialiśmy się histerycznie z jego ulubionego filmu i oboje chichotaliśmy bez końca, gdy głośno beknął przy stole piknikowym na podwórku.

To banalnie proste zdanie zmieniło wszystko. Co dziwne, zachowanie mojego syna poprawiło się, chociaż nadal jest bardzo energiczny. I to jest ok. Kocham go takim, jakim jest i nic tego nigdy nie zmieni.


Zobacz także

Kalendarz żywienia dziecka

Kalendarz żywienia dziecka w 1000 pierwszych dni (0-36 miesięcy)

Gdy najlepszym prezentem na Dzień Mamy jest chwila dla siebie…

5 powodów, dla których nie warto nigdy mieć dzieci