Go to content

Samotne macierzyństwo to radość pomieszana ze strachem… i czasami bezsilność…

Fot. iStock/Filipovic018

Bycie matką, to jeden z najpiękniejszych stanów w życiu. Uczucie spełnienia, szczęścia i ogromnej, bezwarunkowej miłości. To codzienne odkrywanie siebie na nowo, bo dziecko pokazuje nam najlepiej, jak bardzo potrafimy kochać. I jak wiele znieść. A czasem nawet, że posiadamy nadprzyrodzone siły. Szczególnie wtedy, gdy  musimy być jednocześnie i mamą i tatą.  Bo samotne macierzyństwo, daje dużo satysfakcji i radości, ale też bagaż doświadczeń, jakiego nie chciałby dźwigać nikt.

Wiesz jaki to jest, gdy każdego ranka budzi cię to samo podłe uczucie, że musisz? Nie tyle chcesz, co musisz wstać i być wszystkim. Nie możesz powiedzieć, że dziś nie, że może jutro albo za tydzień, bo jesteś już skrajnie zmęczona. Bo właśnie dostałaś kolejne pismo z windykacji, bo w portfelu kilka banknotów o niskim nominale, które mają wystarczyć jeszcze na długo, zbyt długo. Bo musisz być wyżej niż przysłowiowy Salomon i nalać z pustego. Musisz chodzić do pracy i brać dodatkowe zlecenia, bo to co normalnie spada na każdego bez wyjątku rodzica, na ciebie spada podwójnie. I nieważne dlaczego, kto jest winny, czy można było temu zapobiec. Jest jak jest, tak się stało, podróże w czasie do przeszłości i analizowanie niczego nie zmienią, nie polepszą. Musisz stanąć na wysokości zadania, odrobić najważniejszą i najtrudniejszą lekcje w życiu, jaką jest odpowiedzialność za drugie istnienie. Za swoje dzieci, które pojawiły się na świecie, dzięki tobie.

Macierzyństwo, zwłaszcza to w pojedynkę,  to niestety nie tylko dobre chwile, uniesienia, rozpierająca duma i poczucie absolutnego szczęścia. To też dławiący strach, taki, który nie pozwala w nocy spać, uczucie totalnej niemocy i rezygnacji, nerwy na pograniczu obłędu. Są dni, kiedy na samą myśl o tym, co znowu musisz zrobić, przejść, jak bardzo walczyć o wydawałoby się błahe i istotne sprawy, chce ci rzygać. I wszystko w tobie krzyczy – K*rwa, nie jestem jakąś pieprzoną bohaterką, supermenką, która może wszystko! Tylko człowiekiem, matką, która ponad wszystko kocha swoje dzieci! I dokładnie, tak właśnie jest. Choć wydaje ci się inaczej, nie robisz czegoś bo musisz, tylko dlatego, że…chcesz, bo kochasz.

I nagle odkrywasz ze zdumieniem, że mało jest rzeczy, które potrafią cię złamać ot tak, bo choć trudno znosić każdą godzinę, to jednak bilans pod koniec dnia bardziej jest na plus niż na minus. Bo chociaż wydawało się inaczej, to jednak znowu coś się udało, doszło kolejne doświadczenie, dzięki któremu na przyszłość, w takiej samej sytuacji będzie już łatwiej. I że niemożliwe, jest jednak możliwe. Bo znowu czegoś się nauczyłaś, wyciągnęłaś wnioski, zrobiłaś krok na przód. Udowodniłaś samej sobie, że posiadanie dzieci to najlepsze, co mogło cię w życiu spotkać mimo trudów, łez i wyczerpania. Musisz tylko nauczyć się odpuścić, bo to, że czasem  zawalisz, nie znaczy, że ci nie zależy! Może właśnie w tym problem, że chcesz za bardzo, bo wiesz że musisz za dwoje, że nie ma kogoś, kto cię wesprze, nie tylko drugą wypłatą. Robisz tyle, ile możesz doskonale zdając sobie sprawę, że i tak często ponad siły. A twoje pociechy i tak poza tobą nie widzą nikogo lepszego, bo wiedzą, że cokolwiek by się nie stało, będziesz. A one tylko tego potrzebują, domu, do którego zawsze mogą wrócić. A to przecież ty, jesteś ich domem. Poczuciem bezpieczeństwa, jakiego nie da im nikt inny.

Bycie mamą, jest jak ciągła wspinaczka na Mont Everest,  w najgorszych do wyobrażenia warunkach pogodowych. Liczne przeszkody, porażki, mgły, które nie chcą opaść. Ale i tak idziesz, przesz do przodu niczym taran, pokonujesz kolejny ból, przeganiasz zmęczenie a rezygnacje, wysyłasz w siną dal, solidnym kopniakiem. Bo patrząc w oczy swojej córki, słuchając spokojnego oddechu własnego syna, wiesz, że to przygoda warta każdego poświęcenia. A gdy słyszysz: – Moim największym marzeniem, jest być kiedyś taką mamą jak ty.  Zaczynasz rozumieć, dlaczego to wszystko robisz.

Jesteś jak ten alpinista, dla którego największą satysfakcją jest końcowy widok, tak piękny i niezwykły, że aż zapiera dech w piersiach. I mimo wyczerpania, chce więcej, częściej. Chce przeżyć to, choć jeszcze jeden raz, bo tak niezwykłe jest to doznanie.  A ty przecież czujesz i  przeżywasz to codziennie. Wystarczy tylko, że popatrzysz na swoje dzieci.