Macierzyństwo

Wystarczy, że nie będziesz robić tych czterech rzeczy, a twoje dziecko odniesie kiedyś sukces zawodowy

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
29 września 2022
fot. peshkov/iStock
 

Margot Machol Bisnow, pisarka i trenerka rodzicielska, szukając informacji do swojej książki „Wychowanie przedsiębiorcy”, przeprowadziła wywiady z 70 rodzicami, którzy wychowali dzieci sukcesu. Tym sposobem dowiedziała się, co tak naprawdę mogę zrobić rodzice, by pomóc swoim dzieciom w przyszłości odnieść realny sukces zawodowy i stabilność finansową.

Czasy są trudne. Wielu rodziców wiec zastanawia się, jakie zawody mogą przynieść solidne zarobki i stabilizacje ich dzieciom.  To zostało zbadane, w co teraz warto inwestować. W naukę języków obcych, przedmioty ścisłe, prywatną szkołą? Okazuje się, że niekoniecznie! Bisnow twierdzi, że z jej badań wynika (pomimo zróżnicowanego pochodzenia etnicznego, społeczno-ekonomicznego i religijnego), że były tylko cztery rzeczy wspólne, których rodzice przedsiębiorczych młodych osób nigdy nie robili, gdy ich dzieci były małe:

  1. Nigdy nie traktowali hobby dziecka jako straty czasu

„Sport, gry wideo, debaty, muzyka, obserwowanie ptaków — każde dziecko rodziców, z którymi rozmawiałam, miało pasję poza zwykłymi lekcjami w szkole. Rodzice nigdy nie odciągali swoich pociech od hobby, ponieważ wiedzieli, że jest ono dla nich ważne, a szczególnie dla ich rozwoju intelektualnego”, twierdzi Margot.

Co ciekawe, to wcale nie musiała być nauka programowania czy kodowania. Pasja nie musiała być związana bezpośrednio z czymś, co rokowało doskonałym zarobkom. Hobby mogło być bardzo niepozorne albo wręcz mogło wydawać się absurdalnie nieprzydatne, jak np. trening dziewczynki w drużynie piłki nożnej czy zajęcia stepowania. Okazuje się, że realizowanie pasji uczy dzieci: podążać za tym, co je fascynuje, być „blisko siebie”, nie uginać się pod presją grupy rówieśniczej, specjalizować się w wąskim zakresie i z tego powodu być zauważanym.

  1. Nie dokonywali wszystkich wyborów za dzieci

„Ciągłe podejmowanie decyzji za dzieci może być niezwykle kuszące. W końcu jesteś dorosły — znasz swoje dzieci lepiej niż ktokolwiek inny i nie chcesz, żeby cierpiały. Ale odnoszący sukcesy rodzice opierają się tej pokusie”, twierdzi Margot.

Chronienie, dbanie, pomoc to wszystko jest istotne w pierwszych latach wychowywania dziecka. Ale otaczanie troską na zawsze i w każdym momencie – jest toksyczne. Ludzie najlepiej uczą się wszystkiego na swoich błędach. Jak powiesz dziecku: „Zawiążę ci bucik, to się nie przewrócisz”, to ono raczej nie zapamięta tej nauki. Niestety rodzic musi pozwolić się czasem dziecku potknąć i wywrócić. Okazuje się, że ci najbardziej przedsiębiorczy ludzie wcale nie dostali poduszki finansowej od rodziców, ale musieli przedzierać się przez życie swoim sprytem, zaangażowaniem oraz ciężką praca. Nie raz musieli się też przewróć, otrzepać i szybko iść dalej.

  1. Nie cenili pieniędzy ani stopni naukowych nad szczęście

„Dyplom może stanowić kosztowną stratę czasu twojego dziecka, jeśli nie ma związku z jego zainteresowaniami. (…) Ktoś, kto kocha coś wystarczająco i ciężko nad tym pracuje, znajdzie sposób na przekształcenie tego w pieniądze”, mówi Margot.

Okazuje się, że jeśli młody człowiek dąży do zajmowania się tym, co naprawdę kocha i nie musi rozpraszać się na zdobywanie dyplomów, intratnych znajomości albo spłacanie drogich kredytów studenckich oraz łapanie ku temu dobrze płatnych, ale nieinteresujących propozycji pracy, może tylko przyspieszyć swój sukces. W Polsce wielu rodzicom wydaje się, że dyplomy, wyższe studia są niezbędne do tego, by zarabiać dużo i stabilnie. Ale to nieprawda! Świat się zmienił. Dziś bardziej liczy się realne zaangażowanie oraz nieszablonowe podejście i wąska specjalizacja. Poza tym szczęśliwi ludzie mają większą motywację do działań, niż ci w depresji i wypaleni zawodowo.

  1.  Nie zaniedbywali nauki „wartości pieniądza”

„Chociaż rodzice, z którymi rozmawiałem, nigdy nie nakłaniali swoich dzieci do wykonywania dobrze płatnej pracy, to wszyscy starali się uczyć swoje dzieci, co oznacza wartość pieniądza”, twierdzi Margot.

Nasze dzieci dziś żyją w konsumpcyjnym chaosie, są przebodźcowane i często bezrefleksyjnie przyjmują kolejne prezenty. Okazuje się, że rodzice, którym udało się wychować przedsiębiorczych młodych ludzi, nigdy nie lekceważyli znaczenia pieniędzy. W naszej kulturze o zarobkach i wydatkach nie rozmawia się z dziećmi. Jedynie, czego ich uczymy, to oszczędzać do skarbonki. Ale, jak dziś wiadomo, oszczędzanie jest raczej głupotą. Bardziej liczą się inwestycje. Rodzice młodych zamożnych przedsiębiorców nigdy nie unikali rozmowy o finansach. Ich dzieci musiały też zarabiać podczas wakacji. Nie dostawały zbyt wiele za darmo. Słuchały, jak ich rodzice negocjują swoje stawki przez telefon oraz jak szanują pieniądze, jak je inwestują. Nigdy w dzieciństwie nie przyszło im do głowy, że kasa drukowana jest bezinteresownie w bankomacie. Takie dzieci na pewno wiedziały, że na nią ciężko się pracuje.

Margot Machol Bisnow jest pisarką, mamą i trenerką rodzicielską. Spędziła 20 lat w rządzie, w tym jako komisarz FTC i szef sztabu przy prezydenckiej Radzie Doradców Ekonomicznych i jest autorką książki  „Wychowywanie przedsiębiorcy: jak pomóc dzieciom osiągnąć ich marzenie”. 

 


Macierzyństwo

„Nie przyznajemy się, że codziennie zdarza nam się pisać z kimś innym”. Co ukrywamy w naszych związkach

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
29 września 2022
Fot. iStock/Mixmike
 

Związek powinien opierać się na szczerości oraz uczciwości. Ale czy to znaczy, że ludzie nie mają przed sobą tajemnic? Mają. Kobiety, na przykład, kiedyś bardzo często ukrywały na co wydały pieniądze. Teraz już zdarza się to rzadziej, zwykle u kobiet, które zarabiają mniej od partnera, są od niego zależne albo z jakiegoś powodu wstydzą się wydać pieniądze na siebie.

A inne tajemnice?

– Większość naszych nowych tajemnic jest wynikiem przemian społecznych. Wymagań jakie sobie stawiamy. W dzisiejszym świecie jest mało miejsca na bycie sobą, osobą z wadami, słabościami. Jednocześnie bardziej niż kiedyś mamy potrzebę bycia w żywej relacji nawet mimo długiego stażu– uważa Marlena Kazoń, psycholożka i psychoterapeutka.

A co ukrywamy?

Flirty i seksualne napięci

– Nie przyznajemy się, że zdarza nam się pisać z kimś innym, nawet niezobowiązująco i w wyobraźni tworzyć wizję podwójnego życia – mówi Marlena Kazoń. I wyjaśnia: robimy to po to, aby przetrwać przetrwać cięższe chwile lub bezradność i rutynę pojawiającą się w naszym życiu. Dla naszych matek i babć rutyna była czymś oczywistym, oczywiście im też zdarzało się flirtować, zdradzać, ale znacznie rzadziej. Mniej miały też do tego okazji. Dziś świat nas kusi, jednocześnie chcemy zostać z jednym mężczyzną.

Frustrację w pracy i bezradność

– Dużo moich klientek ma problem z otwartym powiedzeniem: nie daję rady, nie potrafię udźwignąć tylu obowiązków.  Tak dzieje się szczególnie wtedy, gdy chcemy wypaść na te silne. Również wtedy, kiedy partner jest mało wspierający albo pociesza nas mało dla nas empatycznie. W stylu: „Weź się w garść, wszystko się ułoży”, „To zrób coś z tym”.

Lęk przed przemijaniem

– W świecie, gdy panuje kult młodości prędzej zrobimy sobie zabiegi po kryjomu niż powiemy partnerowi wprost, że czujemy się źle ze sobą. Wynika to często z obawy, że wtedy on nas zdradzi z kimś młodszym , sam przestanie widzieć w nas kobietę wartą uwagi – twierdzi Marlena Kazoń.

Kontakty z naszymi przyjaciółkami

Tak, dziś bardziej niż kiedyś potrzebujemy innych kobiet, mamy też możliwość intensywniejszego kontaktu z nimi. Jednak niektórzy mężczyźni wciąż są zazdrośni o więź żony z koleżankami.

To, co robimy w internecie

I nie ma znaczenia, czy to są niezobowiązujące flirty, szperanie po forach psychologicznych, szukanie sukienek, czy gorące dyskusje na grupach tematycznych. – Często udajemy, że pracujemy, a tak naprawdę w internecie prowadzimy intensywne życie towarzyskie – mówi Marlena Kazoń. A na terapii później partnerzy zarzucają sobie: „Bo ty nigdy nie masz dla mnie czasu, siedzisz z nosem w telefonie”.


Macierzyństwo

Dziś na obiad, jutro do lunchboxa. Ciepłe jesienne zupy: krem z batatów, tajska z soczewicą oraz kapuśniak z fasolą

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
29 września 2022

Beata i Igor Grątkowscy od lat prezentują przepisy na Instagramie jako Praktykulinarni. Beata jest psychologiem i psychodieteykiem, a Igor fotografem. Właśnie razem wydali nową książkę „Praktykulinarni. Dziś na obiad, jutro do lunchboxa”.  W kuchni wyznają zasadę, że można jeść wszystko: jedzenie to przyjemność, ale też paliwo, od którego zależą samopoczucie i poziom energii. W najnowszej książce znajdziesz 110 pomysłów na pełnowartościowe, wegetariańskie obiady, dodatki i desery, które następnego dnia idealnie wpasują się do lunchowego pudełka. My dla was przedrukowaliśmy trzy przepisy na smaczne i bardzo różne jesienne zupy.

Krem z batatów i soczewicy z gruszką

Zupa pożywna, aromatyczna, wspierająca odporność, rozgrzewająca. Można by komplementować ją bez końca. Krótko mówiąc, bataty i soczewica to mariaż naprawdę udany, a karmelizowane gruszki dodają mu elegancji.

4 porcje po 469 kcal / 40 minut

  • Bataty: 2 sztuki, ok. 600 g
  • Czosnek: 2 ząbki
  • Szalotka: 1 sztuka
  • Chili małe: 1 sztuka
  • mbir kawałek: 3 cm
  • Włoszczyzna mrożona: 250 g
  • Gruszki: 2 sztuki
  • Woda: 2,2 litra
  • Soczewica czerwona: 150 g
  • Mleko kokosowe: 150 ml
  • Curry w proszku: 3 łyżeczki
  • Oliwa: 2 łyżki
  • Do podania:
  • Gruszki małe: 2 sztuki
  • Sok z cytryny: 2 łyżeczki
  • Oliwa: 1 łyżka
  • Syrop klonowy: 2 łyżki
  • Czarny sezam
  • Chili

Sposób przygotowania

  1. Bataty obierz, pokrój na kawałki. Z grubsza posiekaj szalotkę, czosnek, imbir i chili. Gruszki potnij na ósemki, usuń gniazda nasienne.
  2. W garnku rozgrzej oliwę, wrzuć bataty, szalotkę, czosnek, imbir i chili. Smaż przez 4–5 minut. Dodaj włoszczyznę. Smaż 3 minuty, wrzuć gruszki.
  3. Wlej wodę. Przykryj garnek pokrywką, gotuj przez ok. 15 minut, aż bataty zmiękną. Wsyp soczewicę. Gotuj jeszcze 10 minut. Wlej mleko kokosowe, wsyp curry, wymieszaj. Zagotuj.
  4. Przestudź przez chwilę, potem przełóż do blendera i zmiksuj.
  5. Małe gruszki przetnij na pół, łyżeczką usuń nasiona, skrop owoce sokiem z cytryny. Ułóż na rozgrzanej patelni natłuszczonej oliwą, smaż po 2 minuty z każdej strony. Wlej syrop klonowy, podgrzej przez chwilę. Przełóż na talerz.
  6.  Zupę nalej do misek, udekoruj gruszką, czarnym sezamem i odrobiną chili. Dodatkowo możesz podać grzanki (pokrojoną w kostkę bułkę albo chleb ułóż na blaszce i wstaw na 4–5 minut do piekarnika nagrzanego do 190°C, najlepiej z termoobiegiem).

Zupa tajska z soczewicą

Aromatyczna zupa z dużą ilością warzyw i soczewicą. Jeśli podczas gotowania uznasz, że soczewica za szybko wchłania płyn, dolej więcej wody. Do zup, kaszotto czy curry, zamiast wody, warto dodać warzywny bulion – wcześniej ugotowany w domu albo przygotowany na bazie gotowego produktu z dobrym składem. Do przygotowania domowego warzywnego wywaru potrzebujesz 3 litrów wody, porcji włoszczyzny, kilku suszonych grzybów lub 2–3 kapeluszy shiitake, liścia laurowego, ziela angielskiego i pieprzu w ziarnach, soli lub sosu sojowego (jeśli używasz). Możesz też dodać ząbek czosnku i cebulę.

4 porcje po 353 kcal / 30 minut

  • Szalotka: 1 sztuka
  • Czosnek: 2 ząbki
  • Imbir kawałek: 3–4 cm
  • Papryka czerwona: 1 sztuka
  • Marchew średnia: 1 sztuka
  • Cukinia mała: 1 sztuka
  • Pieczarki: 250 g
  • Fasolka szparagowa (mrożona): 100 g
  • Soczewica czerwona: 200 g
  • Pasta curry czerwona: 3–4 łyżeczki
  • Liście limonki kaffir: 6–8 sztuk
  • Minikolby kukurydzy: 5–6 sztuk
  • Pędy bambusa: 140 g
  • Mleko kokosowe 5–7% tłuszczu: 400 ml
  • Olej: 2 łyżki
  • Kiełki fasoli: 50 g
  • Sos sojowy: 3 łyżki
  • Sok z limonki: 2–3 łyżki
  • Kolendra i sezam do podania

Sposób przygotowania

  1. 1. Szalotkę, czosnek i imbir posiekaj. Paprykę potnij na paski, cukinię oraz obraną marchew na plasterki. Podobnie pokrój oczyszczone pieczarki.
  2. Opłucz kiełki. Pędy bambusa i małe kolby kukurydzy osącz z zalewy.
  3. W garnku rozgrzej olej, zeszklij cebulę, dodaj czosnek, imbir, marchew i paprykę. Smaż razem przez 3 minuty. Wrzuć pieczarki i cukinię. Smaż jeszcze 4 minuty.
  4. Dodaj pastę curry. Wymieszaj. Wlej 3 litry wody. Zagotuj. Wrzuć soczewicę i liście limonki kaffir.
  5. Gotuj przez 12 minut, dodaj kolby kukurydzy (większe pokrój na kawałki), pędy bambusa i kiełki fasoli.
  6. Wlej mleko kokosowe, przypraw sosem sojowym i sokiem z limonki.

Zupa z kapusty, jarmużu z białą fasolą

Zupa z cyklu tych niezwykle zdrowych, bo kapusta i jarmuż zajmują czołowe miejsca w rankingach superwarzyw. Smaku dodaje tutaj gotowe, bazyliowe pesto. Oczywiście, jeśli zrobisz je w domu, będzie zdecydowanie lepsze i bogatsze. Makaron możesz ugotować w zupie, ale wtedy pojawia się ryzyko rozgotowania, bo nie przerwiesz procesu gotowania i kluski będą „dochodzić” w ciepłej zupie podczas studzenia. Bezpieczniej jest dodać go później. Do pojemnika na wynos wlewasz rano zimną zupę i wrzucasz garść makaronu.

4 porcje / 30 minut

  • Cebula średnia: 1 sztuka
  • Por: 1 sztuka
  • Marchew: 2 sztuki
  • Kapusta średnia główka: ½ sztuki
  • Jarmuż: 200 g
  • Liść laurowy: 1 sztuka
  • Ziele angielskie: 2 sztuki
  • Woda lub bulion warzywny: 1,6 litra
  • Oliwa: 2 łyżki
  • Fasola biała puszka: 240 g
  • Pesto (ze słoika): 3–4 łyżeczki
  • Makaron drobny: 150 g
  • Natka posiekana: 2 łyżki
  • Sól
  • Pieprz

Sposób przygotowania:

  1. Cebulę i czosnek posiekaj. Pokrój por. Obraną marchew potnij na plasterki, poszatkuj kapustę. Z jarmużu usuń twarde głąby. Fasolę opłucz z zalewy.
  2. Ugotuj i odcedź makaron. W dużym garnku rozgrzej oliwę, wrzuć cebulę, czosnek, plasterki pora i marchew. Smaż, często mieszając, przez 4 minuty, dorzuć kapustę, liść laurowy i ziele. Smaż przez 3–4 minuty.
  3. Wlej wodę, dodaj jarmuż. Gotuj przez 15 minut. Wrzuć fasolę i pesto. Przypraw do smaku solą i pieprzem. Po 5 minutach zdejmij z palnika. Dodaj natkę. Podawaj z makaronem.

 


Zobacz także

hejt

Moje dziecko jest inne? Twoje dziecko nie jest złe, ale może robić nieświadomie złe rzeczy

Co i jak jeść w ciąży. Dieta przyszłych mam

Co to znaczy, że roczne dziecko ma dużo większe zapotrzebowanie na niektóre składniki odżywcze niż dorośli?