Macierzyństwo

10 zachowań dzieci, których nie wolno lekceważyć

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
10 lutego 2020
Black and white image of a little girl hugging her mother
 

Niemal 100 samobójstw wśród dzieci rocznie – tych udanych, bo prób odebrania sobie życia przez osoby poniżej 18 r.ż. było znacznie więcej. Nawet 20% dzieci i młodzieży cierpi na zaburzenia depresyjne. 8 tysięcy z nich ma postawioną diagnozę i znajduje się pod opieką lekarzy – ilu jednak boryka się ze swoimi problemami bez odpowiedniego wsparcia? To nie są wymyślone cyfry, ale realne statystyki, o których trzeba w końcu powiedzieć głośno.

Polskie dzieci cierpią po cichu, w samotności, często pozostawione same sobie z problemami lub z mylną diagnozą. Zrzucamy winę na hormony, trudności okresu dojrzewania, młodzieńczy bunt, złamane serce, kłótnię z przyjaciółką, chwilowe niepowodzenia szkolne. Często oczekujemy wysokich ocen, sukcesów, bycia najlepszym, doskonałości, nie zdając sobie sprawy, jak wielką presję wywieramy. Ignorujemy wysyłane przez dzieci sygnały – z pośpiechu, nadmiaru obowiązków lub zwykłej wygody, licząc na to, że nastolatek w końcu „weźmie się w garść” i sprawy jakoś same się ułożą.

Czas najwyższy spojrzeć prawdzie w oczy i zdać sobie sprawę, że zaburzenia depresyjne mogą dotknąć każdego dziecka. To my, dorośli, jesteśmy odpowiedzialni za to, by reagować na zmiany w zachowaniu najmłodszych, odczytać wysyłane z nich komunikaty i pomóc w poradzeniu sobie z przeżywanymi trudnościami. To nasze zadanie, by nauczyć dzieci rozpoznawania trudnych emocji, radzenia sobie z nimi i szukania wsparcia, gdy tego potrzebują. Najgorsze, co możemy zrobić, to pozostać obojętnymi.

Oto kilka znaków ostrzegawczych, które wysyła twoje dziecko i których nigdy nie wolno ci lekceważyć:

Smutek i spadek energii

Żywiołowe i energetyczne do tej pory dziecko nagle staje się smutne i przygnębione? Trudno sprawić mu radość i nie cieszą go ulubione do tej pory działania? A może częściej płacze?

Nerwowość, rozdrażnienie

Dorastanie to trudny czas, okres buzowania hormonów i buntowania się, jednak nerwowość, rozdrażnienie i ciągłe napięcie mogą wskazywać na większe problemy i np. maskować stany lękowe. Nie zrzucaj winy na nadpobudliwość, nie przyklejaj łatki „niegrzeczny” – porozmawiaj szczerze z dzieckiem i okaż mu wsparcie.

Problemy ze snem

Trudności z zasypianiem, wybudzanie się w nocy, zwiększona senność lub bezsenność – każda zmiana wzorca snu powinna skłonić nas do refleksji i zastanowienia się, co jest przyczyną tej sytuacji.

Rezygnacja z zainteresowań (anhedonia)

Anhedonia to stan, w którym obniża się zdolność lub nawet pojawia niezdolność do odczuwania przyjemności i radości, zarówno tej fizycznej, jak i emocjonalnej. Jeśli więc nagle dziecko porzuca zainteresowania i aktywności, które dotychczas sprawiały mu przyjemność, warto zwrócić na to uwagę.

Izolowanie się od rówieśników

Dla dzieci i młodzieży rówieśnicy to bardzo ważna grupa odniesienia, dlatego izolowanie się od nich i unikanie sytuacji towarzyskich to niepokojący znak. Może chodzić o depresję, przemoc ze strony kogoś ze szkoły, nękanie – koniecznie trzeba porozmawiać z dzieckiem.

Zmiany w wyglądzie

Szczególnie niepokojące są nagła obojętność na swój wygląd i strój, kompletna zmiana w stylu ubierania się, a także zaniedbywanie czynności higienicznych.

Obniżone poczucie własnej wartości

Niepokojące jest złe mówienie o sobie i samokrytyka („jestem głupi/a, beznadziejny/a, brzydki/a”) nadmierne obwinianie się i przepraszanie niemal za każdy wykonany krok, pesymistyczna ocena własnych możliwości i umiejętności („na pewno mi się nie uda, nie dam rady, to mnie przerasta, wszystko jest bez sensu”).

Zmiany w nawykach żywieniowych

Nagły wzrost lub spadek apetytu, a w konsekwencji zauważalna zmiana masy ciała, może być sygnałem lęków, z którymi zmaga się dziecko.

Autoagresja

Samookaleczanie się, myśli samobójcze, fantazjowanie na ten temat, a nawet głośno wypowiadane opinie (np. „beze mnie będzie wam lepiej”, „po co ja żyję”, „chciałbym ze wszystkim skończyć”), to wyraźny znak, jaki daje nam dziecko. By ukoić swoje lęki, złagodzić smutki i napięcie, nastolatki mogą sięgać po środki odurzające – alkohol, dopalacze, narkotyki.

Objawy somatyczne

Depresja u dzieci i młodzieży dotyczy nie tylko zmian emocjonalnych i tych w zachowaniu, lecz także zaburzeń somatycznych. Bóle brzucha, nudności, wymioty, biegunki, kołatania serca, duszności, bóle głowy bez uzasadnionej przyczyny medycznej, mogą świadczyć o problemach psychicznych.

Pamiętaj!

Każda zmiana w zachowaniu dziecka, którą zauważasz przez dłuższy czas, to sygnał do tego, by z nim porozmawiać i przyjrzeć się przyczynie danego stanu. Dla dorastających dzieci najważniejsze jest poczucie akceptacji ze strony bliskich osób i pewność ich wsparcia niezależnie od sytuacji. Nie czekajmy jednak, aż z malucha wyrośnie nastolatek – tę więź tworzy się od samego początku! Od wczesnego dzieciństwa powinniśmy budować w dziecku przekonanie, że ma prawo odczuwać smutek, złość, rozczarowanie, że każdy z nas przeżywa trudne chwile i napotyka problemy, a proszenie o pomoc to coś naturalnego i właściwego. Sami być może nie znajdziemy rozwiązania, ale przy wsparciu innych będzie to o wiele łatwiejsze.

Nie bój się prosić o pomoc

Jeśli zauważysz niepokojące sygnały ze strony swojego dziecka, reaguj – porozmawiaj z nim szczerze i otwarcie, okaż wsparcie i miłość, skonsultuj się ze specjalistą.

Codziennie od 12 do 2 w nocy pod bezpłatnym numerem telefonu 116 111 czynny jest Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży, gdzie specjaliści służą wsparciem i poradą.


Źródła: forumprzeciwdepresji.plstatystyka.policja.pl

Macierzyństwo

City break – co to jest? Najpopularniejsze kierunki turystyki miejskiej w Europie

Redakcja travelduck.pl
Redakcja travelduck.pl
10 lutego 2020
City break - co to jest? Najpopularniejsze kierunki turystyki miejskiej w Europie
Fot. Materiały prasowe – City break - co to jest? Najpopularniejsze kierunki turystyki miejskiej w Europie
 

Wakacje w Europie mogą być niedrogie, niedługie i pełne wrażeń. City break to szansa na ciekawy wypoczynek połączony z intensywnym zwiedzaniem. Siatka połączeń lotniczych w Europie ułatwia zorganizowanie miejskiego urlopu, skorzystać można również z pomocy biur podróży. Dokąd wybrać się na city break? Najlepsze zdecydowanie są: Barcelona, Londyn, Paryż, Rzym i Lizbona.

City break – co to?

City break to dosłownie „krótka przerwa w wielkim mieście”, czyli coraz bardziej popularny sposób na wypoczynek – dwie, trzy noce w stolicy lub innej metropolii. Zwykle to weekend z zahaczeniem o piątek albo poniedziałek. Turystyka miejska jest bardzo popularna wśród tych, którzy cenią sobie aktywne formy spędzania wolnego czasu.

Szybkie i intensywne zwiedzanie można zwieńczyć korzystaniem z uroków nocnego życia. To przepis na doskonały reset zarówno dla singli, par, jak i rodzin z dziećmi na tyle dużymi, że chcą (i lubią) zwiedzać.

City break można zorganizować samodzielnie. Pytanie jednak, czy taki wariant jest opłacalny i optymalny. Nawet jeśli preferujemy zwiedzanie w pojedynkę, obecność pilota i zapewnienie przez touroperatora noclegów i wyżywienia, mogą być zdecydowanym ułatwieniem. Ponadto taka opcja zwalnia z konieczności pilnowania terminów, godzin odlotów, poszukiwań restauracji, atrakcji itp..

Fot. Materiały prasowe

Samodzielne szukanie obiektów do zwiedzania albo lokali gastronomicznych wartych uwagi może wiązać się z utrudnieniami i stratą czasu. Wiele zależy od umiejętności organizacyjnych oraz tego, czego oczekujemy od krótkiego miejskiego urlopu. Jedni chcą zaliczyć wszystkie zabytki, innym wystarcza “liźnięcie” największych atrakcji i wieczorny spacer bez pośpiechu.

Dla tych, którzy nie lubią presji czasu, zorganizowany wypad może być męczący i zbyt intensywny. Wówczas warto przemyśleć samodzielne zwiedzanie i swój prywatny city break. Dzięki tanim liniom lotniczym jest to coraz atrakcyjniejsze i prostsze w realizacji.

Gdzie na wakacje w Europie?

Wakacje w Europie to nie tylko greckie plaże, włoskie, gruzińskie oraz mołdawskie winnice i hiszpańskie wybrzeża. Nie każdego również taki wypoczynek skoncentrowany na przysłowiowym leżeniu plackiem satysfakcjonuje. Nie wszyscy również lubią all inclusive.

Dla tych osób dużo lepszym rozwiązaniem jest możliwość pobytu w centrum miasta, korzystanie z lokalnych restauracji, delektowanie się ich specjałami, prawdziwe wczucie się w rytm wielkomiejskiego zgiełku. City break w metropolii to idealna odpowiedź na potrzeby aktywnego i żądnego wrażeń turysty.

Fot. Materiały prasowe

Najpopularniejsze kierunki city breaków to Barcelona, Rzym, Lizbona, Paryż. Europa na wakacje otwiera mnóstwo niesztampowych możliwości. Nie trzeba lecieć daleko ani dużo wydawać, aby oderwać się od codzienności, przeżyć szaloną przygodę i doładować baterie.

Nie trzeba też tracić dużo czasu, bo definicją city breaku jest to, że trwa krótko i nie koliduje z pracą, dzięki czemu można podróżować wiele razy w roku, nie martwiąc się utratą dni urlopowych.

City break – wakacje w Europie

Wiosna i jesień to statystycznie najbardziej oblegane miesiące, jeśli chodzi o city breakowe podróże. Powód jest bardzo prosty. Niezbyt wysokie, ale też niezbyt niskie temperatury powodują, że zwiedzanie jest przyjemne. To też doskonała odpowiedź na potrzebę odpoczynku między letnimi wakacjami a zimową przerwą świąteczną.

Ze względu na cięcie kosztów podróży wiele osób wybiera city break tylko z bagażem podręcznym. To również rzutuje na fakt, że lepiej zwiedzać w okresie, który nie wymaga pakowania wielu rzeczy.

Europa na wakacje naprawdę da się lubić. Stary kontynent, ze względu na relatywnie nieduże odległości, a zarazem dużą różnorodność, jest idealny, aby delektować się city breakami.

City break Barcelona

Barcelona to drugie po Madrycie największe miasto hiszpańskie i jednocześnie stolica Katalonii. Podróżni mają tu do dyspozycji dwa lotniska: port lotniczy Barcelona znany pod kodem BCN i oddalone o ok. 70 km lotnisko Girona (GRO), które obsługuje w dużej mierze ruch lotniczy turystów zmierzających zarówno do Barcelony, jak i na wybrzeże Costa Brava.

Średni koszt noclegu w hostelu to ok. 100 PLN. Można znaleźć tańsze oferty, ale jest to możliwe tylko w przypadku rezerwacji z dużym wyprzedzeniem. Podobnie przedstawia się kwestia biletów. Tanie linie wyprzedają wcześniej najlepsze oferty. Warto też wiedzieć, że większość z low costowych przewoźników ląduje na lotnisku w Gironie, co generuje dodatkowe koszty na dojazd do Barcelony (autobusem ok. 10 EUR w jedną stronę, taksówką ok. 40).

Fot. Materiały prasowe

Jedzenie w stolicy Katalonii może wydawać się relatywnie droższe niż w Polsce, ale dotyczy to całej Europy, gdzie nie należy jednego euro przeliczać po aktualnym kursie, ale traktować raczej jeden euro jak jeden złoty. W zależności od oczekiwanego standardu można znaleźć tanie lokale gastronomiczne oferujące posiłek już za 10 EUR.

Barcelona jest niesamowitym miejscem, jeśli chodzi o zwiedzanie. To miasto, które żyje pełnią życia zarówno za dnia, jak i nocą.

Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Będąc w Barcelonie, nie można pominąć takich miejsc, jak Sagrada Família, Park Güell, kolejka linowa na Montjuïc, oceanarium, Pałac Muzyki Katalońskiej, Casa Milà-La Pedrera, czy muzeum i klasztor Montserrat. Dla wielu turystów punktem obowiązkowym na mapie zwiedzania jest też Camp Nou, stadion piłkarski klubu FC Barcelona.

City Break Londyn

Z myślą o potrzebach Polaków pracujących na Wyspach Brytyjskich powstało dużo połączeń z różnymi londyńskimi portami lotniczymi. Tanie linie zwykle lądują ok. 50 km od centrum Londynu, w Luton albo Stansted. British Airways dostarczy nas prosto na lotnisko Heathrow.

Najtańsze loty w obie strony, w zależności od przewoźnika i terminu, wahają się od kilkudziesięciu do kilkuset złotych.

Wielka Brytania może być droga, przy łudząco niskich cenach. Słysząc cenę kilka lub kilkanaście funtów, można sądzić, że nie jest to duży wydatek, ale w przeliczeniu na złotówki, to już co najmniej kilkadziesiąt złotych.

Najtaniej zjemy oczywiście w fast foodach, ale lecąc do Wielkiej Brytanii i chcąc poczuć jej smak, warto zamiast światowej sieci burgerów, skierować swoje kroki do lokali serwujących fish and chips. To oczywiście wersja budżetowa. Lecąc na city break do Londynu, najlepiej zgromadzić większe fundusze, których wydawanie uprzyjemni pobyt. Nie sposób przecież wyobrazić sobie Londynu bez typowego angielskiego pubu! A to dopiero początek atrakcji.

Fot. Materiały prasowe

Londyn można zwiedzać zarówno na płaszczyźnie klasycznej, jak i imprezowej. “Must see” podczas city break w Londynie to m.in. Tamiza, zadziwiające London Eye, szekspirowski Globe Theater, muzeum Tate Modern, Tower of London, nowatorski Most Milenijny, Pałac Westminsterski, Pałac Buckingham, najstarszy targ Borough Market, China Town, Hyde Park oraz Muzeum Historii Naturalnej ze szkieletami dinozaurów, Trafalgar Square i oczywiście Big Ben, najsłynniejszy zegar świata.

City break Rzym

Podróż do Rzymu, wiecznego miasta, to niepowtarzalna przygoda. Tylko tam to, co historyczne, płynnie przechodzi w to, co nowoczesne. To miejsce, gdzie na każdym kroku czuć historię, którą można chłonąć każdym zmysłem. To tam kryli się prześladowani pierwsi chrześcijanie i tworzył Donato Bramante. Po rzymskim bruku wędrowali Juliusz Cezar i apostoł Piotr, uważany za pierwszego z papieży.

Punkt obowiązkowy każdej podróży do Rzymu to wizyta w Watykanie, gdzie zachwyt budzą Kaplica Sykstyńska, bazylika św. Piotra oraz Muzea Watykańskie. Nawet dla osób, które nie czują się związane z chrześcijaństwem czy wiarą katolicką, wizyta w Watykanie jest niezwykłym przeżyciem ze względu na walory estetyczne.

Fot. Materiały prasowe

Po Rzymie warto poruszać się środkami komunikacji publicznej. Metro jest najszybsze i dociera wszędzie. W ten sposób m.in. dostaniemy się do Piazza di Spagna, najsłynniejszych w Europie schodów.

Włoska kuchnia to obowiązkowy punkt city breaku w Rzymie. W celu skosztowania rzymskich specjałów najlepiej wybierać samodzielne wieczorne spacery, wizyty w tawernach i delektowanie się jedzeniem, w miejscach w których jedzą mieszkańcy wiecznego miasta.

City Break Lizbona

Lizbona to jedna z najmniejszych stolic w Europie, tętniąca życiem i muzyką. Niezwykła kameralna atmosfera tego miejsca i jego niespieszny rytm udzielają się podróżnym, czyniąc z pobytu w Lizbonie wyjątkowe przeżycie. City break w Lizbonie to doskonały sposób na relaks i doładowanie baterii.

Fot. Materiały prasowe

Choć Lizbona nie należy do najpopularniejszych celów podróży, a jej zabytki nie są tak znane, jak te z innych stolic świata, nie sposób przejść obojętnie obok panoramy miasta rozpościerającej się z murów obronnych zamku św. Jerzego.

Tamtejsza katedra czy przepyszny przykład barokowej architektury, czyli kościół św. Wincentego za Murami, to tylko część niepowtarzalnych obiektów wartych uwagi. W Lizbonie znajduje się również największe europejskie oceanarium, w którym żyje 25 tys. morskich stworzeń.

Lizbona to idealny pomysł na city break. Przy okazji pokochacie podróże do Portugalii, muzykę fado i lokalną kuchnię. To idealny wstęp do dalszego zwiedzania zarówno kontynentalnej Portugalii, jak i atlantyckiej Madery.

City Break Paryż

Ponoć w Paryżu wiele osób przeżywa “syndrom paryski”, czyli rozczarowanie tym, jak naprawdę wygląda to miasto. Jednak dla wielu zakątek ten pozostaje obiektem westchnień – zarówno ze względu na widok zabytków, jak i na szczególnie romantyczną aurę, która jakoby wyjątkowo sprzyja oświadczynom.

Żeby na własne oczy przekonać się, czy Paryż jest tak piękny, jak o nim mówią, warto wybrać się na city break do stolicy Francji. Nie jest to tanie miasto, zarówno pod względem kosztów noclegów, jak i zwiedzania, a nawet biletów komunikacji miejskiej oraz żywności.

Najtańsze linie lotnicze oferują przeloty w cenie kilkuset złotych, jednak nie zawsze łatwo ustrzelić korzystną ofertę.

Fot. Materiały prasowe

Aby na własne oczy zobaczyć wieżę Eiffla, Łuk Triumfalny lub Pola Elizejskie, najlepiej rozważyć skorzystanie ze zorganizowanego przez biuro podróży city breaku do Paryża. Jak pokazał pożar Katedry Notre Damme, nic nie trwa wiecznie, warto więc eksplorować i zobaczyć jak najwięcej cennych zabytków, gdyż nawet trwałe z pozoru elementy krajobrazu mogą ulec zniszczeniu.

City break nie wymaga dużych nakładów czasu ani pieniędzy, natomiast pozwala w ekspresowym tempie poznać inne miejsca. Ta forma miejskiej turystyki w Europie cieszy się coraz większą popularnością i wszystko wskazuje na to, że ten trend się utrzyma.


Macierzyństwo

Po co te walki i oburzenie? Bo zmieniło się wiele, ale wciąż za mało

Listy do redakcji
Listy do redakcji
10 lutego 2020
Fot. iStock

Jedna z moich znajomych podczas babskiego spotkania przy winie ochoczo zaproponowała wyjście na film „365 dni”. Połowa zgromadzonych babek zaniemówiła i zmierzyła ją zdziwionym spojrzenie, druga połowa nie wiedziała, o co chodzi lub z miejsca przytaknęła (chcę wierzyć, że one też nie wiedziały, o czym mowa). Zapytałam wprost, czy kręci ją seksizm, gwałt i poniżanie przez mężczyzn – wiem, prosto z mostu i bez ogródek, ale ręce już mi opadają, jak słyszę takie brednie! Po co te walki i oburzenia, zapytacie. Bo zmieniło się wiele, jeśli chodzi o prawa kobiet i równouprawnienie, ale wciąż za mało.

Kobiety od zawsze walczyły i nadal walczą – kiedyś o prawo do głosu i traktowania ich jako pełnoprawnego człowieka, dziś o to, by ten głos miał takie samo znaczenie i był słuchany z taką samą uwagą. Mamy XXI wiek, powszechny dostęp do internetu, technologie, o których dawniej nawet nikt nie marzył, żyje nam się wygodniej i bardziej komfortowo, a jednak będąc kobietą wciąż musisz udowadniać, że nie jesteś gorsza od mężczyzn, upominać się o swoje prawa, szacunek i sprawiedliwość.

Przykład – głośny ostatnio wywiad z aktorką wspomnianego na wstępie filmu. Tego nie dało się czytać, było paskudne, brutalne i po prostu niesmaczne. A jednak „pan dziennikarz” nie miał problemu z wypytywaniem młodej aktorki o jej bieliznę w czasie castingu, upodobania seksualne i uczucia wobec filmowego partnera. Po czym zarzucił jej, że brzmi zbyt staro (jak 57-latka, a nie 27-latka), cokolwiek miał na myśli tym stwierdzeniem. Wywiad odbił się szerokim echem w Internecie, usunięto go ze strony, a panu dziennikarzowi podziękowano za dalszą współpracę. A jednak, takie pytania padły, ktoś wywiad zaakceptował, ktoś pozwolił na jego upublicznienie.

Kolejny przykład – czerwone dywany i rozmowy z gwiazdami. Chociaż rozmowy są zdecydowania na drugim planie, najważniejsze jest co, od kogo i za ile kobiety mają na sobie. Tyle wspaniałych, mądrych, odważnych i zaangażowanych kobiet sprowadzanych jest do roli wieszaka na suknie! Nawet przy okazji nagrody Nobla dla Olgi Tokarczuk rozmawiano o odpowiedniej sukni i fryzurze, zamiast o jej dokonaniach. Cudownie na ziemię sprowadziła kamerzystę Cate Blanchett pytając go wprost, czy robi to samo mężczyznom. Zakładam, że raczej nie.

Ale seksizm to nie tylko sprawa gwiazd i celebrytów, mamy go na co dzień niemal na każdym kroku. W moim biurze, gdy zawiesza się program komputerowy większość prosi o pomoc pana Krzysia, chociaż to siedząca obok pani Basia jest tutaj ekspertem i rozwiązuje problemy o wiele szybciej. Kiedy szef rozdziela nam nowe projekty, do facetów trafiają te „trudniejsze”, technologiczne, samochodowe, z branży IT, a do nas te bardziej „kobiece”, jak kulinaria, kosmetyki, produkty dziecięce – wiadomym przecież jest, że umysł żeński uaktywnia się tylko pod wpływem płynu do mycia naczyń lub pamperów, a męski dzięki olejom samochodowym i gigabajtom.

To zawsze matka jest winna niewyprasowanej koszulce, zbyt długim paznokciom lub nieprzyniesieniu potrzebnych na zajęcia szkolne pomocy. Jeśli pracuje, dostanie łatkę karierowiczki, która nie troszczy się o swoje dziecko i ważniejsza jest dla niej praca niż rodzina. Jeśli nie pracuje, powiedzą, że jest wygodna, leniwa i nieźle się ustawiła w życiu, takiej to dobrze. Kobieta z dzieckiem na zakupach to coś normalnego, facet z maluchem to powód do roztkliwiania się i podziwiania „jaki ten tata dzielny i jak świetnie sobie radzi!”. Kobiecie nikt tego nie powie – ona po prostu musi sobie radzić, być Matką Polką Idealną, inaczej zostanie zlinczowana.

Wciąż potrzebne jest głośne mówienie o tym, że nie jesteśmy jeszcze tak postępowi i sprawiedliwi, jak byśmy chcieli. Że seksizm istnieje i ma się dobrze, że wciąż traktuje się nas jako słabą płeć, piękne obrazki i dodatki do tych silnych i wspaniałych mężczyzn. Nie twierdzę, że myśli tak każdy, bo zmiany są widoczne i nie chcę im zaprzeczać. To jednak jeszcze nie jest równość, jeszcze mamy całkiem sporo do zrobienia.


Zobacz także

„Dlaczego uważasz, że moje życie się kończy i powinnam ci już tylko służyć?”. List matki do dorosłej córki

Czym tak naprawdę różnią się dzieciaci znajomi od bezdzietnych singli? Nie udawaj, że nie wiesz, o co chodzi...

Czym, tak naprawdę, różnią się dzieciaci znajomi od bezdzietnych singli? Nie udawaj, że nie wiesz, o co chodzi…

Błędy rodzicielskie, których żałujemy najbardziej