Listy do redakcji

Mamy swoje życie, swoje problemy, ale nigdy o sobie nie zapominamy

Listy do redakcji
Listy do redakcji
15 lutego 2016
Fot. Pixabay / rogonzales / CC0 Public Domain
 

Pamiętam jak dziś. To był styczeń… Nadeszła kolejna sobota a wraz z nią wypad z koleżankami do pobliskiego pubu. Pub nie duży a i ludzie często Ci sami. Wchodząc uśmiecham się co do drugiej osoby witając się z nimi szerokim uśmiechem. Zamawiamy drinka i siadamy w oddali za ścianą w loży.

Kiedy wyszłam zza ściany kierując się w stronę baru siedział przy nim mężczyzna. Blondyn o niebieskich oczach- tyle zobaczyłam. Kiedy mnie zobaczył, zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu i to wcale nie dyskretnie. Jaka była moja pierwsza myśl? „ Boże co za idiota mnie obcina wzrokiem!

Cóż, przeszłam obok niego i zamówiłam drugiego drinka. Kiedy się odwróciłam go już nie było..
Okazało się, że dosiadł się do kolegów obok naszej loży. Co się okazało? Że  jest kolegą moich znajomych. Kiedy usiadłam, podszedł do mnie- przedstawił się a ja jemu. Zamieniliśmy klika słów pod pretekstem wspólnych znajomych. Długo wymienialiśmy się wzrokiem. Trochę mnie onieśmielał..
Moje pierwsza ocena go przy barze- była bardzo myląca.. zobaczyłam w jego oczach pewien blask..
nigdy u nikogo takiego nie widziałam, to było coś zupełnie innego. Po kilku godzinach wróciłam do domu, całą drogę do domu zastanawiałam się jak mogłam go wcześniej nie spotkać? Może się mijaliśmy? Minęło kilka dni. A ja wciąż miałam go przed oczami. Po kilku dniach dostałam sms-a.
„ Halo, co  słychać”  Nie wiedząc kto to, zapytałam się kim jest. Dostałam odpowiedź zwrotną
„ niespodzianka” – mając złe doświadczenia z nieznanymi mi numerami zignorowałam te wiadomości. Na drugi dzień dostałam kolejną wiadomość. Jednak że poprosiłam aby się przedstawił- okazało się, że to ON. Serce waliło mi jak młot. Poczułam pewne podekscytowanie.

Tydzień później ponownie spotkaliśmy się przypadkiem w pubie. Nasza rozmowa trwała znacznie dłużej niż poprzednia. Był czarujący! Umówiliśmy się na spotkanie. Z każdym spotkaniem było coraz bardziej miło. Nawet nie wiem w którym momencie się w nim zakochałam? Chyba już na początku.
I tak mijały miesiące. To był piękny czas. Niestety jak to się często zdarza- nadszedł koniec wielkiej miłości.  Ale czy tak do końca? Czy można na stałe wymazać z serca i głowy swoją pierwszą wielką miłość? Nie rozstaliśmy się w kłótniach, czy wyrzutach wobec siebie. Rozstaliśmy się w przyjaźni, stwierdziliśmy, że niestety nie jest nam dane bycie razem- z różnych względów, ale chcieliśmy uratować chociaż przyjaźń wobec siebie.

(Chociaż uważam, że przyjaźń damsko- męska nie istnieje).

Pewnie jesteście ciekawi jak jest dzisiaj? Otóż minęło 7 lat od naszego rozstania a my wciąż utrzymujemy ze sobą kontakt, rozmawiamy, śmiejemy się, żartujemy. Od tego czasu dużo się zmieniło. On założył rodzinę, ja także. Mamy swoje życie, swoje problemy – ale nigdy o sobie nie zapominamy. (To miłe kiedy dostaję sms-a z życzeniami urodzinowymi J)
Zdradzę Wam jedną tajemnicę- bądźmy szczerzy, pierwszej miłości się nie zapomina i zawsze nosi się ją gdzieś głęboko na dnie serca i tak jest u mnie. Mam sentyment do niego i do naszych wspólnych chwil.

Joanna Szewczyk


Akcja „Moja pierwsza miłość”

Pierwsza miłość jest wyjątkowa, to zauroczenie, motyle w brzuchu, ta szeptana na ucho przyjaciółki tajemnica. Niepewność, ciekawość i radość. Zakochując się po raz pierwszy mamy wrażenie, że unosimy się nad ziemią.

Luty to taki czas, kiedy na chwilę przystajemy w naszej miłości. Może dlatego, że nie obchodzimy Walentynek, a może właśnie dlatego, że je obchodzimy. Jedno jest pewne. W tym zimowy miesiącu o miłości myślimy bardziej niż zwykle. Dlatego  chciałybyśmy was zachęcić do wspomnienia waszej pierwszej miłości. Zakochania, zauroczenia. Odkurzenie w pamięci tych wyjątkowych chwil. To z pewnością są piękne historie.

Zapraszamy – włączcie się do naszej akcji „Pierwsza miłość”. Napiszcie do nas opisując swoją pierwszą miłość. My najciekawsze listy nagrodzimy i opublikujemy. Powspominajcie z nami <3

i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
ks. Jan Twardowski


 WEŹ UDZIAŁ W ZABAWIE TUTAJ (klik)

 

 

 


Listy do redakcji

Przez te 10 tygodni zanim Marcin zmarł przeżyliśmy cudowne dni, takie, jakich wielu ludzi nie przeżyło przez całe swoje życie!

Listy do redakcji
Listy do redakcji
15 lutego 2016
Fot. Pixabay / unpslash / CC0 Public Domain
 

Marcina poznałam na szpitalnym korytarzu i od tego dnia byliśmy nierozłączni! To był pierwszy, najkrótszy, ale i najintensywniejszy związek w moim życiu! Przez te 10 tygodni zanim Marcin zmarł przeżyliśmy cudowne dni, takie, jakich wielu ludzi nie przeżyło przez całe swoje życie! Choć mieliśmy świadomość, co za jakiś czas się wydarzy, to nie rozmyślaliśmy o tym, żyliśmy pełnią życia, czerpaliśmy z każdej danej nam chwili, cieszyliśmy się każdym wspólnym porankiem.

Był wyjazd nad morze, spacer po Wrocławskim rynku i noc w Krakowie. Myślę, że brakłoby miejsca, żeby opisać to co się wydarzyło w tym czasie! Kochaliśmy się każdego dnia mocniej i choć ból oraz choroby każdego z nas nie dawały o sobie zapomnieć, to ta więź jaka wytworzyła się między nami pozwalała nam o tym nie myśleć! Dopiero w tą ostatnią noc, gdy Marcin bardzo zmęczony kładł się na moje kolana, by odpocząć, ja byłam dziwnie niespokojna i osłabiona!

Niestety tamtej nocy przytulaliśmy się ostatni raz. Marcin odszedł na moich rękach. Choć znaliśmy się przecież tak krótko, to miałam wrażenie, że odszedł ktoś, kto był ze mną od zawsze. Nie potrafiłam uwierzyć, że go już nie ma przy mnie. Mimo potwornego cierpienia, jakie odczuwałam, cały czas przypominałam sobie te wszystkie cudowne chwile, jakie spędziliśmy razem i słowa otuchy Marcina, który prosił mnie o dzielność. Starałam się jak mogłam.

Mimo choroby zdałam wtedy na studia i starałam się, tak jak obiecałam Marcinowi, każdą wolną chwilę poświęcać innym ludziom, starając się dodać im siły do walki i wiary, że warto walczyć do końca o każdy dzień. Od śmierci Marcina sama wielokrotnie otarłam się już o śmierć i wiem, że nasza determinacja i wola życia wiele może zdziałać.

Mimo, że jest coraz gorzej, to wierzę, że jeszcze coś „urwę” z życia dla siebie, a Marcin od zawsze ma w moim sercu szczególne miejsce.

Agnieszka Wojtkowiak


Akcja „Moja pierwsza miłość”

Pierwsza miłość jest wyjątkowa, to zauroczenie, motyle w brzuchu, ta szeptana na ucho przyjaciółki tajemnica. Niepewność, ciekawość i radość. Zakochując się po raz pierwszy mamy wrażenie, że unosimy się nad ziemią.

Luty to taki czas, kiedy na chwilę przystajemy w naszej miłości. Może dlatego, że nie obchodzimy Walentynek, a może właśnie dlatego, że je obchodzimy. Jedno jest pewne. W tym zimowy miesiącu o miłości myślimy bardziej niż zwykle. Dlatego  chciałybyśmy was zachęcić do wspomnienia waszej pierwszej miłości. Zakochania, zauroczenia. Odkurzenie w pamięci tych wyjątkowych chwil. To z pewnością są piękne historie.

Zapraszamy – włączcie się do naszej akcji „Pierwsza miłość”. Napiszcie do nas opisując swoją pierwszą miłość. My najciekawsze listy nagrodzimy i opublikujemy. Powspominajcie z nami <3

i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
ks. Jan Twardowski


 WEŹ UDZIAŁ W ZABAWIE TUTAJ (klik)


Listy do redakcji

MAMUSIA DANUSIA :)

Listy do redakcji
Listy do redakcji
15 lutego 2016
Fot. Pixabay / condesign / CC0 Public Domain

Jest dziewczyną
z wesołą miną, która poznaje ten dziwny świat już parę ładnych lat.
I tak o sobie może mówić cytuję:
Energii mi nie brakuje,
sporo czasem podróżuję.
Lubię wesołą zabawę
bardziej niż mocną kawę.
Otwarta jestem na ludzi,
chcę pomóc każdemu w trudzie.
Moim marzeniem jest,
by ludziom żyło się the best.
Umiem się bawić ze wszystkimi,
przy każdej muzyce.
Nade wszystko jednak chcę
brać od życia jak najwięcej.
Nadzieję mam, że to co złe
szybko na dobre
odmieni się.
Wierzcie mi,
przyznaję Wam skrycie,
że bardzo kocham życie!!!!

 

 Monika Chyczewska


Akcja „Moja pierwsza miłość”

Pierwsza miłość jest wyjątkowa, to zauroczenie, motyle w brzuchu, ta szeptana na ucho przyjaciółki tajemnica. Niepewność, ciekawość i radość. Zakochując się po raz pierwszy mamy wrażenie, że unosimy się nad ziemią.

Luty to taki czas, kiedy na chwilę przystajemy w naszej miłości. Może dlatego, że nie obchodzimy Walentynek, a może właśnie dlatego, że je obchodzimy. Jedno jest pewne. W tym zimowy miesiącu o miłości myślimy bardziej niż zwykle. Dlatego  chciałybyśmy was zachęcić do wspomnienia waszej pierwszej miłości. Zakochania, zauroczenia. Odkurzenie w pamięci tych wyjątkowych chwil. To z pewnością są piękne historie.

Zapraszamy – włączcie się do naszej akcji „Pierwsza miłość”. Napiszcie do nas opisując swoją pierwszą miłość. My najciekawsze listy nagrodzimy i opublikujemy. Powspominajcie z nami <3

i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
ks. Jan Twardowski


 WEŹ UDZIAŁ W ZABAWIE TUTAJ (klik)


Zobacz także

„Bałaś się, że ojciec znów cię dopadnie. Byłaś słaba. Może dlatego nie spodziewałam się takiej decyzji?” – List do redakcji

Każdy ma swój niewysłany list. „Jeśli mnie kiedyś zabraknie – mam nadzieję, że mój syn do Ciebie nie trafi. Jego skrzywdzić nie pozwolę. Nigdy!”

„Zorganizuj sobie tak życie, żebyś nigdy niczego nie żałowała”. Akcja #matko i córko