Listy do redakcji

Byłam przecież nie taka, jakiej chciałeś. Tak mówiłeś, pamiętasz? Życie jednak pisze szczęśliwe zakończenia

Listy do redakcji
Listy do redakcji
11 czerwca 2017
Fot. iStock
 

Chciałabym, żeby przeczytały to kobiety, które zostawione przez męża myślą, że czasu szczęścia i spokoju w ich życiu już nie będzie.

Kilka lat później…
Spotykam cię pod naszym domem, który teraz jest domem tylko moim.
Przyjechałeś po nasze dzieci, które teraz też są bardziej moje, niż nasze.
Zostawiłeś to nasze życie kilka lat temu dla wolności.No i ja, byłam przecież nie taka, jakiej chciałeś. Tak mówiłeś, pamiętasz?Dzisiaj wychodzę z domu, potem podchodzę do ciebie i podaję ci rękę. A nawet więcej, z uśmiechem przytulam cię na powitanie.
Mam włosy krótsze i jaśniejsze niż kiedyś.

Cała jestem teraz jaśniejsza, jak mówią znajomi. Jaśniejsza, bo szczęśliwa. Nie szczęśliwsza bardziej, czy mniej niż wtedy, kiedy byłam z tobą, ale tak po prostu, spokojna i szczęśliwa.

Nauczyłam się prowadzić samochód. Mogę jeździć, gdzie chcę i bardzo lubię być kierowcą.
Nauczyłam się podróżować po świecie inaczej niż kiedyś. Śniadania i kolacje jadać na ławkach i skwerach obcych miast.
Nauczyłam się odpowiedzialności za życie. Nie tylko swoje. Podejmowania trudnych decyzji, tych małych i tych większych.
Nauczyłam się odwagi, oswajając swoje lęki.
I samotności się nauczyłam. Zamieniłam ją potem na niezależność. Na świadomość, ciekawość świata i ludzi.
Nauczyłam się też być kompletna, chociaż wiele czasu potrzebowałam, żeby załatać tę, którą we mnie zostawiłeś na pożegnanie.

A potem wypełniłam ją marzeniami. Wolnością. Spokojem. Rozwojem. Radością.

Ty zapewniasz na każdym kroku, że jesteś szczęśliwy. Ja nie muszę nikomu nic udowadniać.
Ty w kolejnych relacjach szukasz swojego miejsca. Ja to miejsce odnalazłam już w sobie.
Ty zostawiłeś wszystko w imię wolności. Ja dzisiaj mam wszystko czego potrzebuję i wolności pod dostatkiem.

Ty pewnego razu, późno w nocy napisałeś mi, że nigdy nie przestaniesz mnie kochać.
Ja ci odpowiedziałam, że to miłe, ale już dla mnie nieważne.
Ważne było kilka lat wcześniej…

Kiedyś marzyłam o chwili, gdy będę mogła, prawdziwie napisać takie słowa, a potem wysłać je do byłego męża. Teraz jest taka właśnie chwila i mogłabym to zrobić, ale szkoda mi na to czasu. Wolę napisać list do kobiet takich jak ja i zapewnić, że życie pisze szczęśliwe zakończenia, ale musimy stać się ważne same dla siebie. A potem codziennie robić jeden, najmniejszy nawet krok do przodu.

Ślę Wam wiele dobrych myśli…
Maja


Listy do redakcji

Zobacz idealny zestaw do ćwiczeń. To dzięki nim Francuzki wyglądają tak pięknie

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
11 czerwca 2017
Fot. Screen/Facebook/Vouge
 

Zastanawiałyście się kiedyś, w jakim kraju byście chciały żyć na stałe? A może Francja? I wcale nie ze względu na elegancję, na modę, dobre wino i sery. O nie! Myślę, że wiele z nas chciałaby trenować swoją formę i kondycję jak Francuzki. 

Zaczynają od rozgrzewki, następnie cardio, później ramiona, nogi – to po prostu idealny zestaw dla każdej z nas!

Zobaczcie koniecznie. 😉


Listy do redakcji

5 potrzeb, z których warto zrezygnować dla własnego dobra już dziś , nawet gdy tego nie chcemy

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
11 czerwca 2017
Fot. iStock/lzf

Podobno nie ma nic trudniejszego niż przyznać się do własnych błędów. Coś w tym jest, my jednak na zewnątrz chcemy by uważano nas za idealnych. Za takich chcemy też uchodzić sami przed sobą budując jakiś złudny obraz kogoś, kim tak naprawdę nie jesteśmy.

„Co robię nie tak, skoro jestem nieszczęśliwa” – czy kiedykolwiek usłyszałaś takie słowa? Czy sama spytałaś siebie, co we mnie samej może powodować, że nie jestem szczęśliwa?

My wolimy myśleć, że naszemu nieszczęściu najczęściej są winni wszyscy tylko nie my sami. A jeśli popełniamy błąd? Jeśli są w nas nawyki, silne potrzeby, których powinniśmy się pozbyć, nad którymi warto zapanować, by nie one kierowały naszym życiem, by nie dodawały nam stresu, niepokoju i nie ograniczały naszego szczęścia? To bardzo trudne zrezygnować z części siebie, nawet tej, która przynosi więcej szkody niż pożytku, ale może warto spróbować?

5 potrzeb, z których warto zrezygnować już dziś dla własnego dobra

Potrzeba kontroli

Bardzo często nie zdajemy sobie sprawy, jak silna jest w nas potrzeba kontroli. Rozmawiałam ostatnio z dziewczyną, która powiedziała: „Ja myślałam, że nienawidzę mieć nad niczym kontroli, a okazało się, że to kocham!”.

Skrupulatnie planujemy dzień, ustawiamy sobie wszystko pod linijkę nawet nie wiedząc ile sznurków staramy się trzymać w garści. Co więcej, jest w nas silna potrzeba kontrolowania innych ludzi – ich emocji, tego, co robią, jak się zachowają, co czują. Musimy mieć zawsze i wszystko pod kontrolą.

A gdyby tak puścić, pozwolić życiu i naszym relacjom biec własnym torem bez naszych oczekiwań i wyobrażeń i planów? Spróbuj, obiecuję, że twoje życie będzie lepsze.

Potrzeba posiadania racji

Przypominają mi się słowa z „Samych swoich”, że sądy sądami, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie.

Bardzo często trudno jest nam odpuścić, przyznać się do błędu, do tego, że może jednak ktoś inny ma rację. Zauważam to często w relacji rodzic-dziecko – niby chcemy być wyrozumiali, akceptujący, a i tak wychodzimy z pozycji, że dzieci i ryby głosu nie mają.

Jak często ta potrzeba posiadania racji niszczy nasze relacje? Ile razy przez zaciśnięte zęby i upór w udowodnieniu, że wszyscy inni się mylą sprawił, że jakieś znajomości się zakończyły, że się popsuły. A tymczasem więcej zyskamy w oczach innych przyznając im rację niż upierając się przy swoim na zasadzie: „tak jest, bo ja tak uważam i koniec kropka”.

Potrzeba narzekania

Cóż, odnoszę wrażenie, że u niektórych to nawet nie potrzeba, co wewnętrzny przymus, to cecha, która wrosła w nas i której nie chcemy się pozbyć, choć zatruwa nam życie. Zdecydowanie bardziej wolimy narzekać niż mówić, że jest dobrze. Dlaczego? Kompletnie tego nie rozumiem. Przecież mamy jedno życie i powinniśmy cieszyć się drobnostkami, małymi szczęściami, powinniśmy skupiać się na tym, co dobre, a nie wiecznie szukać dziury w całym i ze skwaszoną miną przejść przez całe życie. Drugiej szansy nie będzie, warto o tym pamiętać! Naprawdę chcesz umierając pomyśleć: kurde, przez te wszystkie lata tylko narzekałam, nie dopuszczając do siebie radości z życia. Smutna to będzie refleksja i prawdziwy powód do narzekania.

Potrzeba wymówek

Podobno 99% naszych porażek jest wynikiem wiecznego usprawiedliwiania się. Na wszystko jesteśmy w stanie znaleźć wymówkę – nie biegam, bo najpierw muszę schudnąć, nie chudnę, bo brak mi silnej woli. A tak naprawdę wolimy usiąść z tyłkiem na kanapie i z paczką czipsów pod pachą obejrzeć kolejny film. I okej – jeśli potrafimy się do tego przyznać i powiedzieć to głośno. Nie realizujemy marzeń, bo nie mamy czasu, pieniędzy, a może zwyczajnie nam się nie chce? Może się boimy i ten strach tak trudno nam przełamać? Może nie zmieniamy pracy nie dlatego, że innej nie ma, a my nawet ofert nie przeglądamy, bo jest nam dobrze w tym piekiełku, w którym jesteśmy, bo choć nam źle, to je znamy.

Bądźmy szczerzy wobec samych siebie. Nie szukajmy idiotycznych wymówek, z których każdą uda się obalić. Albo coś róbmy i idźmy do przodu, alby przyznajmy, że dobrze nam tu, gdzie jesteśmy, nawet gdy innych to dziwi.

Potrzeba ograniczania siebie

Jak często świadomie się ograniczamy? Jak często robimy rzeczy, które choć są dla nas szkodliwe, to jednak je powtarzamy? Zasiadamy przez telewizorem, komputerem, co nas ogłupia, kradnie nam czas w sposób zupełnie bezwartościowy. Dlaczego zamiast zrobić coś fajnego, iść z dzieciakami na rower, na spacer, zaplanować jakąś jednodniową spontaniczną wycieczkę, my skupiamy się na myciu podłogi, robieniu prania, wmawiamy sobie, że to bez sensu i że jedyne o czym marzycie to poleżeć na kanapie. Naprawdę? A co, kiedy za kilka lat okaże się, że na tej kanapie przegapiliście swoje szanse, okazje do dobrych wspomnień?

Pomyślcie, która ze szkodliwych potrzeb zatruwa wam życie. Może czas ją porzucić?


 

źródło: powerofpositivity.com

 


Zobacz także

„Gdy byłam nastolatką, myślałam że miłość to wieczne motyle w brzuchu”. Akcja #ListdoNiego

” Księżniczko, chciałbym abyś po przeczytaniu zapomniała o wszystkich naszych gorszych momentach!”. Akcja „List do dziecka”

Nie było mi łatwo zostać mamą tak wcześnie, w dodatku w konserwatywnej rodzinie. Akcja „List do dziecka”