Lifestyle

Zaskakujące zaręczyny z podwójnym happy endem. Akcja „Napisz nam swoją historię”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
2 października 2017
Fot. iStock / Anchiy
 
W dniu moich 23. urodzin mój ówczesny chłopak postanowił zrobić mi najmilszą niespodziankę w życiu – oświadczył się… ale po kolei. W przeddzień moich urodzin razem z Przemkiem – bo tak ma na imię nasza Gwiazda, przywieźliśmy kolejne rzeczy do naszego nowego mieszkania, które wynajęliśmy na czas studiów.

Byliśmy tam z samego rana, to była sobota. Trochę się pokrzątaliśmy, poukładaliśmy wszystkie rzeczy i kupiliśmy niezbędne produkty – w końcu 1 października rozpoczynał się rok akademicki. Zamierzaliśmy zostać w mieszkaniu na cały weekend i zapoznać się z jego wszystkimi kątami. Zupełnie nic nie planowałam na urodziny – to całe zamieszanie związane z przeprowadzką, poza tym akurat wypadały w niedzielę, więc i tak nie miałam za bardzo możliwości i czasu niczego zorganizować.
Dość szybko się uwinęliśmy, zjedliśmy jakiś obiad, a mój luby ni stąd ni zowąd zaprosił mnie na piwo (ale to romantyczne), a później na kolację: – Mamy co świętować: Twoje urodziny już jutro, w dodatku uporaliśmy się z przeprowadzką, możemy się więc zrelaksować – powiedział. Przystałam na jego propozycję, zwłaszcza że dosłownie w tym samym bloku był nasz ulubiony studencki bar z najlepszym dostępnym na rynku czeskim piwem (w repertuarze m.in. miodowe, karmeLOVE… mmmm).
Szybko się wyszykowaliśmy i wyskoczyliśmy na piwo. Zamówił po jednym, swoje wypił w ciągu dosłownie 3 minut. Zawsze pije szybciej ode mnie, ale tym razem przeszedł samego siebie. Zamówił sobie kolejne i też jakoś nerwowo i szybko zaczął opróżniać kufel. Powiedział, że po prostu jest bardzo spragniony, w co oczywiście uwierzyłam. Ledwo go dogoniłam i zamówiłam jeszcze jedno piwo.
Rozmawialiśmy o mieszkaniu i innych bieżących sprawach. Gdy zbliżałam się już do denka, powiedział, że „musimy iść”. – Dlaczego ‘musimy’? – zapytałam. – A bo strasznie zgłodniałem, chodź zabieram Cię do rynku, zjemy w jakiejś fajnej knajpie. Przystałam na propozycję, pojechaliśmy więc tramwajem na wrocławski rynek. Jak sięgam pamięcią wstecz, tak teraz wydaje mi się, że ciągle nerwowo zerkał to na zegarek, to na telefon. Myślami był jakby nieobecny, ale wtedy pomyślałam, że pewnie jest zmęczony i podekscytowany wspólnym mieszkaniem.
Dotarliśmy do Centrum i zaczęliśmy kierować się w stronę Rynku. Strasznie ciągnął mnie za rękę, jakbyśmy się gdzieś spieszyli (a ja na obcasach, prawie biegnę). W końcu zatrzymałam go i zapytałam – o co chodzi? Czemu tak biegniesz? Zrobił głupią minę, pociągnął mnie kawałek dalej i powiedział: – o zobacz, MIM. Wrzuć jakiegoś pieniążka, to może Cię zaczaruje. Trochę wzbudziło to moją podejrzliwość, raczej nigdy nie zatrzymujemy się przy takich artystach ulicznych. Niewiele myśląc, postanowiłam zrobić wyjątek i wrzuciłam parę groszy do mimowej skarbonki. Pani Mimka z mimową twarzą zaczęła coś pokazywać, całkiem fajne mimowe pozy.
W końcu nachyliła się do mnie i poprosiła, żebym usiadła na jej stołku (przecież mimy nie powinny mówić?!). Tak zrobiłam. To spowodowało, że obróciłam się o 180°. I wtedy TO zobaczyłam: mój luby klęczący przede mną z pierścionkiem w ręku, a za nim wszyscy nasi znajomi i rodzina (ze 30 osób) ubrani w białe koszulki z napisem ‘POWIEDZ TAK’ i wielkim transparentem ‘WYJDZIESZ ZA MNIE?’. Na początku w ogóle nie zorientowałam się o co chodzi, nawet nie widziałam co robi mój chłopak, ale gdy zadał to magiczne pytanie, w końcu mnie olśniło. Oczywiście, powiedziałam TAK, nie pozostawił mi zresztą wyboru – czekający w niepewności tłum ludzi pewnie by mnie rozszarpał w przypadku innej odpowiedzi.
Wokół zaczęli ustawiać się zupełnie obcy ludzie, którzy robili nam zdjęcia.. Ja oczywiście cała zapłakana, obcy ludzie nam gratulują, mój chłopak trochę mniej spięty. Na domiar DOBREGO okazało się, że nasz wspólny kolega nagrywa wszystko kamerą, tak dla potomnych (swoją drogą na filmie doskonale widać, jak Przemek nerwowo ciągnie mnie za rękę). Po gromkich brawach, wystrzale szampana (policja podjechała, żeby sprawdzić co się dzieje, na szczęście zrozumieli sytuację) i małym uspokojeniu we dwoje poszliśmy na kolację – ja wciąż wybuchałam płaczem ze wzruszenia (kelnerzy dość dziwnie patrzyli), a nasi przyjaciele udali się do mojej ulubionej knajpki, gdzie na wszystkich czekał zarezerwowany stolik, kawałek parkietu i dobrej muzyki. Po kolacji dołączyliśmy do nich i świetnie bawiliśmy się do białego rana. Kompletnie niczego nie podejrzewałam, nic się nie zdradził i zrobił mi najfajniejszą i najsłodszą niespodziankę w życiu. Oczywiście drugi happy end tej historii rozegrał się dwa lata później na ślubnym kobiercu.

Akcja „Napisz nam swoją historię”

Przez cały miesiąc będziemy czekać na wasze historie pod adresem [email protected] Będzie nam niezmiernie miło, gdy zechcecie się podzielić tym, co wam w duszy gra. Co was boli, a co cieszy, kim jesteście i gdzie byście chciały być. Najciekawsze z historii opublikujemy na łamach portalu, a najlepsze z nich nagrodzimy.

Prosimy o dołączenie do wiadomości poniższego oświadczenia:

Oświadczam, że jestem autorem nadesłanej pracy konkursowej oraz wyrażam zgodę na jej publikację przez portal Oh!me.
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

Nagrody:

10 x zestaw 7 dwufazowych ampułek POWER EFFECT Bi-Phase serum od KLAPP Cosmetics, idealny jako 7-dniowa intensywna kuracja

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


10 x zestaw kosmetyków Kneipp® – W HARMONII Z NATURĄ, składający się z:

Bestseller marki Kneipp®BIO-Olejek do ciała,

BioOel_100ml_Pl_hi_40

Kneipp®Balsam pod prysznic Kwiat migdała Jedwabna skóra,

BC_PSD0308Duschbalsam_Mandelbluete102_hi_40

Kneipp®Olejek do ciała Kwiat migdała Jedwabna skóra,

Hautoel_Mandel_100ml_Pl_hi_40

Kneipp®Olejek do kąpieli Kwiat migdała Jedwabna skóra,

Oelbad_Mandel_20ml_Pl_hi_40


8 x egzemplarz książki „Projekt: Związek”

To książka, która ukazuje wszystko to co ważne i poważne w naszym związku w formie komiksu. Fantastyczna lektura, w której temat najważniejszej dla nas relacji potraktowano w nietuzinkowy sposób.

projekt zwiazek druk


10 x film „Azyl” na nośniku DVD

FILMOSTRADA_logo_bez_tla

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

W Polsce, w 1939 roku, Antonina Żabińska (dwukrotnie nominowana do Oscara ® Jessica Chastain) i jej mąż, z powodzeniem zarządzają warszawskim ZOO, gdzie mieszkają wraz z rodziną w idyllicznych warunkach. Jednak ich świat wali się w gruzy, gdy hitlerowcy napadają na Polskę, a oni zostają podporządkowani przybyłemu z Rzeszy zoologowi (Daniel Brühl). Dla odzyskania wszystkiego co stracili, Żabińscy ryzykują życiem, podejmując współpracę z ruchem oporu, wykorzystując klatki i sekretne tunele ZOO do ratowania ludzi przed okrucieństwem nazistów.

To jedna z takich historii, o które kino musiało się upomnieć. Poruszająca filmowa opowieść, która wydarzyła się naprawdę. Antonina Żabińska, żona dyrektora warszawskiego zoo, wspólnie z mężem, Janem, ukrywali podczas II wojny światowej dziesiątki Żydów. Osobiście wydostawali ich z getta i pomagali przetrwać w opustoszałych murach ogrodu zoologicznego. Niektórzy ukrywani byli w miejscach przeznaczonych dla zwierząt, inni w willi Żabińskich. W 1965 roku Jan i Antonina Żabińscy zostali odznaczeni przez instytut Jad Waszem tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

Scenariusz filmu powstał w oparciu o wstrząsającą książkę Diane Ackerman „Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim zoo”.

O samej Antoninie mówiono, że była nie tylko piękną kobietą, ale także mądrym, dobrym, odważnym człowiekiem, który dobro innych stawiał nad własne bezpieczeństwo. W roli Antoniny zobaczymy dwukrotnie nominowaną do Oscara Jessicę Chastain. W pozostałych rolach m.in.: Johan Hendelbergh (w roli Jana Żabińskiego) i Daniel Brühl.

Czas trwania akcji: 05.09.2017 – 05.10.2017 roku. Wyniki zostaną opublikowane na www.ohme.pl do dnia 15.10.2017.

Regulamin akcji dostępny jest tutaj.


Lifestyle

Czas na zmiany. Te czynności powodują szybsze starzenie się skóry

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
2 października 2017
Fot. iStock/Tinatin1
 

Wszystkie chciałybyśmy jak najpóźniej dostrzec na swojej twarzy pierwsze oznaki starzenia. Dlatego też z reguły nie oszczędzamy na kremach przeciwzmarszczkowych i bardzo dokładnie wklepujemy je w skórę dwa razy dziennie. Niestety mogą to być pieniądze wyrzucone w błoto, jeśli prowadzisz niehigieniczny styl życia i nie przykładasz wagi do szczegółów w codziennej pielęgnacji twarzy. 

Nie stosujesz kremów z filtrem

Jeśli uważasz, że wcale nie są potrzebne, skoro się nie opalasz – jesteś w błędzie. Nawet krótkotrwała ekspozycja na szkodliwe działanie promieni UV powoduje szybsze starzenie się skóry. Na szczęście większość podkładów zawiera filtry przeciwsłoneczne. Niskie, bo niskie (najczęściej 15 SPF), ale zawsze coś. Sprawdź, czy twój fluid chroni przed słońcem, a jeśli nie, kup odpowiedni filtr (30-50 SPF) i nakładaj produkt na skórę twarzy przed zrobieniem make-up’u.

Mało śpisz, za to dużo palisz i często pijesz

W trakcie snu regeneruje się cały twój organizm, także skóra. To właśnie wtedy najlepiej wchłania kosmetyki pielęgnacyjne. Pamiętaj, by zawsze nakładać je przed pójściem do łóżka i staraj się wysypiać. Wystarczy jedna zarwana noc, by twarz była opuchnięta i poszarzała, a pod oczami pojawiły się worki. Odstaw też papierosy i alkohol. Te popularne używki wyniszczają organizm, zaburzają pracę organów wewnętrznych oraz transport krwi i tlenu. Cera szybko ci pokaże, jak reaguje na nadmiar toksyn.

Zapominasz o demakijażu

Zanieczyszczenia na twarzy powodują zatykanie porów. To z kolei sprawia, że skóra nie może oddychać, dochodzi też do uszkodzenia kolagenu. Efekt? Podrażnienia, krostki i… zmarszczki. Tylko czekać, aż pojawią się kurze łapki.

Robisz niepotrzebne miny

Nie chodzi tu tylko o uśmiechanie, ale o wszystko to, co często robimy nieświadomie. Żujesz gumę? Marszczysz czoło podczas malowania rzęs? Pijesz napoje przez słomkę? Często mrużysz oczy i marszczysz nos? Wszystkie te miny powodują, że skóra naciąga się, ugniata i zagina, powodując szybsze powstawanie zmarszczek.

Rozciągasz skórę

Jeżeli w trakcie nakładania kosmetyków (nawet tych przeciwzmarszczkowych) mocno naciągasz skórę, możesz spowodować uszkodzenia włókien kolagenowych i szybsze starzenie. Większość produktów wystarczy delikatnie wmasować, a jeszcze lepiej – wklepać. Szczególnie w okolicy oczu i na szyi. Co ciekawe, zmarszczki mogą tworzyć się także w czasie snu, jeśli lubimy leżeć na brzuchu. Rada? Zainwestuj w jedwabne lub satynowe poduszki, po których skóra się ślizga, a nie ugniata.


Lifestyle

„Dostawał w „tyłek” bo go kocham, bo chciałam go wychować na dobre dziecko, biłam bo nic innego nie pomagało”. Akcja „Napisz nam swoją historię”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
2 października 2017
Fot.iStock/wundervisuals

Biłam mojego niespełna 4-letniego syna. Dostawał w „tyłek” bo go kocham, bo chciałam go wychować na dobre dziecko, biłam bo nic innego nie pomagało, z bezsilności, bo zostałam sama z jego problemami. Nie zrozumcie mnie źle. Próbowałam opanować jego ataki agresji i wściekłości, jego ogromną chęć rządzenia wszystkim i wszystkimi. Na każde „nie” z naszej strony reagował furią. Prosiłam, tłumaczyłam, przekupywałam, groziłam klapsem, płakałam i błagałam. Ale niestety nic nie pomagało. Jedyne co działało to strach mojego dziecka przede mną.

Nienawidziłam tego robić, czułam wstręt do siebie i wyzywałam siebie od najgorszych. Ale kiedy syn znowu kogoś pogryzł czy pobił znowu go biłam. On płakał. Ja nie- byłam przy nim twardą, wredną suką. Swój płacz zostawiałam na noc, kiedy mały spał. Kładłam się wtedy koło niego i godzinami przytulałam go, mówiłam, że przepraszam, że go kocham.

Zaraz na końcu września, jak tylko syn poszedł do przedszkola, zostałam wezwana do pani dyrektor. Na podstawie jego zachowania (również tam był agresywny, nie było dnia bez awantury), razem z panią pedagog stwierdziły, że ma autyzm. Dały mi czas do końca października na poprawę, bo jak nie mam usunąć dziecko z placówki. Załamałam się, przepłakałam cały dzień ale wtedy też podjęłam decyzję, że nie poddam się tak łatwo.

Po kryjomu przed rodziną pojechałam z nim do neurologa. Pani doktor postawiła diagnozę: brak autyzmu, zaburzenia słuchu spowodowane przerostem trzeciego migdała, opóźniony rozwój mowy przy jednoczesnym rozumieniu poleceń, zaburzenia integracji sensorycznej i cóż , ogromne błędy wychowawcze. Rozpłakałam się wtedy. Tłumaczyłam, że jest mi ciężko cokolwiek z synem wypracować bo wszyscy w rodzinie go rozpieszczają, pozwalają mu robić co tylko chce (jedyny wnuk od jedynego syna oprócz dwóch córek). Od kiedy się urodził, nasza córka straciła z ich strony jakiekolwiek zainteresowanie. Była cały czas przez nich pouczana, że jest starsza to powinna mu ustąpić. A kiedy płakała jak ją uderzył, twierdzili, że nie ma o co robić afery bo nie uderzył jej zbyt mocno. Przyznałam się pani doktor, że go bije, że jest mi z tym źle, że córki, nigdy w życiu nie uderzyłam. Mówiłam, że kiedy tłumaczyłam im, że musimy być wszyscy konsekwentni, stanowczy, że to mu pomoże, to oburzali się, że przesadzam, że sam z tego wyrośnie.

Wróciłam z nim do domu, wyżaliłam się mojej mamie. I to ona powiedziała mi, że jeśli go kocham to powinnam o niego walczyć, żebym nie słuchała, co mówią inni, tylko robiła to, co mi podpowiada instynkt. Wzięłam się do roboty. Na początku telefon do rzecznika praw dziecka i  od razu moja wygrana – władze przedszkola nie mogą usunąć dziecka bez mojej zgody. Następnie internet i noce spędzone na poszukiwaniu różnych form terapii, które mogą pomóc. Już wtedy przekonałam się, że poleganie na samych państwowych poradniach pedagogiczno- psychologicznych to porażka. Znalazłam panią, która pracowała integracją sensoryczną, inna metodą Castillo Moralesa, psychologa, logopedę (niezastąpiona metoda krakowska), refleksoterapię, basen, zajęcia z hipoterapii. Postarałam się o opinię o potrzebie wczesnego wspomagania rozwoju, w ramach których dużo z tych zajęć miał bezpłatnie. I rozpoczęłam walkę.

Pierwsze pół roku wszystkich tych zajęć było koszmarem. Mały złościł się strasznie, bił, gryzł terapeutów i mnie, w ogóle nie chciał współpracować, krzyczał tak głośno, że zanim weszliśmy na terapię wszyscy wiedzieli, że się zbliżamy. Do tej pory pamiętam ten współczujący i oceniający wzrok innych rodziców. Dalej po każdej aferze na zajęciach dostawał ode mnie lanie za to, że był niegrzeczny. Również przed każdymi zajęciami ostrzegałam go, co go czeka jak będzie się źle zachowywał. Codziennie ćwiczyłam z nim też w domu, często w nocy jak już spał masowałam go, uciskałam punkty. Spałam po 3 – 4 godziny. Buntował się, złościł ale ja byłam stanowcza. Cały czas powtarzałam, że to ja rządze, nie on i tak dzień w dzień to samo. Mąż i teściowie złościli się na mnie, że go męczę, że ciągle gdzieś wiozę na jakieś zajęcia. Ale nie słuchałam ich. Czasami tylko jak bardzo mi dogryźli to sobie popłakałam z żalu w nocy w poduszkę.

Byłam zawzięta i nie odpuszczałam sobie ani małemu.

I wreszcie zaczęło się dziać to, na co tak długo czekałam. Powoli, powoli syn chyba zrozumiał, że nie wygra, że nie opłaca mu się robić awantur na zajęciach a nawet chyba z czasem pojął, że te „męczarnie” , na które musi chodzić mają jakiś sens. Wyciszył się, zniknęła jego agresja, zaczął o wiele lepiej mówić. Kiedy pani z przedszkola powiedziała mi, że zapytała syna, kto go nauczył tak pięknie mówić, on powiedział: moja mama, wybuchnęłam płaczem.

Teraz dalej ćwiczymy w domu, a na zajęcia syn biegnie w podskokach uśmiechnięty. Nie bije go. Zmienił się z agresywnego chłopca w gadułę, otwartego na ludzi i wesołego dzieciaka. Rodzina twierdzi, że sam wyrósł z „tego”, pedagodzy, którzy wcześniej twierdzili, że nic z niego nie będzie, nazwali „metamorfozą roku”, pani w zerówce nie mogła uwierzyć w to, że on był kiedyś niegrzeczny albo agresywny.  Bez problemu mogę z nim pójść do sklepu i zrobić spokojnie zakupy. Pomaga mi w domu- sam sprząta swoje zabawki, talerze i kubki po jedzeniu, wyciąga rzeczy ze zmywarki i nawet odkurza swój pokoik.  W wieku 6 lat pięknie czyta, dodaje i odejmuje do 10. A ja? Ja jestem tak mega, przeogromnie dumna z niego i  tego co osiągnął . Mimo, że wszyscy inni go rozpieszczali to do mnie pierwszej biegnie, żebym go przytuliła, mówi, że mnie kocha i że jestem najlepszą mamą.

Czasami myślę, czy kiedyś mi wypomni to, że go biłam, czy będzie mnie osądzał? A drugiej strony zastanawiam się jaki by był gdybym pozwoliła mu rządzić, bić, krzyczeć? Co by było gdybym odpuściła sobie chodzenie na terapie, ćwiczenia w domu, konsekwencje? Jaki by był ?

Koleżanka, która pracuje z trudnymi dziećmi powiedziała, że powinnam napisać książkę o tym, co przeszliśmy z moim synem, że zajęcia z dziećmi powinny najpierw zaczynać się od „terapii szokowej” dla rodziców, którzy najczęściej uważają, że to szkoła czy terapeuci są od tego aby pomóc dzieciom, którzy myślą, że jak raz na tydzień zabiorą syna czy córkę na terapię, powinno pomóc i nie chcą poświęcić swojego czasu na codzienne ćwiczenia z dzieckiem w domu.

Pamiętam, jak kiedyś przeczytałam słowa Korczaka do rodziców na temat zwalczania złych nawyków u dzieci. Owszem pokonałam je, ale niestety jedynym sposobem do osiągnięcia tego celu była moja przemoc wobec mojego dziecka. To w połączeniu z różnymi terapiami i konsekwencją oraz stanowczością podziałało. Piszę to wszystko chyba po to, żeby ktoś mi dał rozgrzeszenie za to co zrobiłam bo mimo tego, że widzę same pozytywne efekty mam wciąż wyrzuty sumienia, wciąż pamiętam co mu zrobiłam. Chciałabym, żeby ktoś powiedział, że mimo wszystko wykonałam kawał dobrej roboty, że byłam dzielna. Że jestem dobrą matką?

Akcja „Napisz nam swoją historię”

Przez cały miesiąc będziemy czekać na wasze historie pod adresem [email protected] Będzie nam niezmiernie miło, gdy zechcecie się podzielić tym, co wam w duszy gra. Co was boli, a co cieszy, kim jesteście i gdzie byście chciały być. Najciekawsze z historii opublikujemy na łamach portalu, a najlepsze z nich nagrodzimy.

Prosimy o dołączenie do wiadomości poniższego oświadczenia:

Oświadczam, że jestem autorem nadesłanej pracy konkursowej oraz wyrażam zgodę na jej publikację przez portal Oh!me.
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

Nagrody:

10 x zestaw 7 dwufazowych ampułek POWER EFFECT Bi-Phase serum od KLAPP Cosmetics, idealny jako 7-dniowa intensywna kuracja

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


10 x zestaw kosmetyków Kneipp® – W HARMONII Z NATURĄ, składający się z:

Bestseller marki Kneipp®BIO-Olejek do ciała,

BioOel_100ml_Pl_hi_40

Kneipp®Balsam pod prysznic Kwiat migdała Jedwabna skóra,

BC_PSD0308Duschbalsam_Mandelbluete102_hi_40

Kneipp®Olejek do ciała Kwiat migdała Jedwabna skóra,

Hautoel_Mandel_100ml_Pl_hi_40

Kneipp®Olejek do kąpieli Kwiat migdała Jedwabna skóra,

Oelbad_Mandel_20ml_Pl_hi_40


8 x egzemplarz książki „Projekt: Związek”

To książka, która ukazuje wszystko to co ważne i poważne w naszym związku w formie komiksu. Fantastyczna lektura, w której temat najważniejszej dla nas relacji potraktowano w nietuzinkowy sposób.

projekt zwiazek druk


10 x film „Azyl” na nośniku DVD

FILMOSTRADA_logo_bez_tla

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

W Polsce, w 1939 roku, Antonina Żabińska (dwukrotnie nominowana do Oscara ® Jessica Chastain) i jej mąż, z powodzeniem zarządzają warszawskim ZOO, gdzie mieszkają wraz z rodziną w idyllicznych warunkach. Jednak ich świat wali się w gruzy, gdy hitlerowcy napadają na Polskę, a oni zostają podporządkowani przybyłemu z Rzeszy zoologowi (Daniel Brühl). Dla odzyskania wszystkiego co stracili, Żabińscy ryzykują życiem, podejmując współpracę z ruchem oporu, wykorzystując klatki i sekretne tunele ZOO do ratowania ludzi przed okrucieństwem nazistów.

To jedna z takich historii, o które kino musiało się upomnieć. Poruszająca filmowa opowieść, która wydarzyła się naprawdę. Antonina Żabińska, żona dyrektora warszawskiego zoo, wspólnie z mężem, Janem, ukrywali podczas II wojny światowej dziesiątki Żydów. Osobiście wydostawali ich z getta i pomagali przetrwać w opustoszałych murach ogrodu zoologicznego. Niektórzy ukrywani byli w miejscach przeznaczonych dla zwierząt, inni w willi Żabińskich. W 1965 roku Jan i Antonina Żabińscy zostali odznaczeni przez instytut Jad Waszem tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

Scenariusz filmu powstał w oparciu o wstrząsającą książkę Diane Ackerman „Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim zoo”.

O samej Antoninie mówiono, że była nie tylko piękną kobietą, ale także mądrym, dobrym, odważnym człowiekiem, który dobro innych stawiał nad własne bezpieczeństwo. W roli Antoniny zobaczymy dwukrotnie nominowaną do Oscara Jessicę Chastain. W pozostałych rolach m.in.: Johan Hendelbergh (w roli Jana Żabińskiego) i Daniel Brühl.

Czas trwania akcji: 05.09.2017 – 05.10.2017 roku. Wyniki zostaną opublikowane na www.ohme.pl do dnia 15.10.2017.

Regulamin akcji dostępny jest tutaj.


Zobacz także

Zimowe zabawy na śniegu

Nie bój się zimowych zabaw na powietrzu! Twojemu dziecku wyjdą one na zdrowie!

Jak daleko nam do zwierząt? Czasami mniej niż nam się wydaje. Z jakim zwierzakiem się zidentyfikujesz?

Być jak gwiazda. Celeste Barber podbija Internet parodiując najsłynniejsze gwiazdy