Lifestyle

Z kim kobiety najchętniej pójdą do łóżka? Wolą facetów z idealnie wyrzeźbionym ciałem od tych z nadwagą?

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
8 listopada 2021
fot. AleksandarGeorgiev/iStock
 

W wielu dziedzinach życia preferujemy rzeczy, które są nam znajome i które postrzegamy jako bardziej bezpieczne, normalne i dobre. Ale czy ten sam schemat może dotyczyć również pociągu fizycznego?

Badacze E. Robinson i P. Christiansen z Uniwersytetu w Liverpoolu odkryli, że kobiety najchętniej statystycznie wybierają mężczyzn ze środka skali. Ich doświadczenie wykazało, że podczas randek Brytyjki zwracają uwagę przede wszystkim na mężczyzn z nadwagą. Wcale nie tych szczupłych i nie mięśniaków. Paniom teraz najbardziej podobają się panowie w typie „puszystych miśków”.

Co ciekawe, jeśli jakaś kobieta spotykała się już z mężczyzną „przy kości”, to z wielkim prawdopodobieństwem znów podobnego wybierze na partnera. Czy dlatego, że od zawsze czuje pociąg seksualny do faceta o takiej budowie ciała? A może powód jest zupełnie inny? Może przy takim mężczyźnie czuje się bezpiecznie, ponieważ sama nie ma idealnie szczupłego ciała? A może panowie z kilkoma dodatkowymi kilogramami kojarzą się z jakimiś konkretnymi przymiotami i cechami charakteru?

Jakie jest wytłumaczenie fenomenu puszystych panów?

Robinson i Christiansen sugerują, że powszechna dziś otyłość wpłynęła na postrzeganie przez uczestniczki eksperymentu „normalnej” masy ciała. Kobiety widzą panów z nadwagą bliżej punktu środkowego na skali. Ale badaczki przypominają, że ich eksperyment skupiał się na atrakcyjności mężczyzn z nadwagą, a nie tych naprawdę otyłych.

Jakie są dalsze wnioski?

Ocena potencjalnego kochanka to oczywiście dziś coś więcej niż tylko branie pod lupę jego cech fizycznych. Ale dlaczego kobiety nie pociągają już dziś mężczyźni, którzy zdrowo się odżywiają i ćwiczą na siłowni. Przecież to może odzwierciedlać ich liczne priorytety, np. dyscyplinę i zwracanie uwagi na dobre samopoczucie. A to z kolei na pewno przekłada się na postawy wobec relacji. Jednak zadbany facet może oznaczać dla dzisiejszych kobiet … zagrożenie. On jest wyzwaniem! Stąd być może lęk, że jego wymagania wobec partnerki okażą się zbyt wysokie. Panie, które są dziś bardzo psychologicznie wyedukowane, mogą się też obawiać, że ktoś, kto mocno koncentruje się na sobie i swoim ciele, przejawia cechy narcystyczne albo egoistyczne. Choć jest urodziwy, czy okaże się tak naprawdę dobrym materiałem na męża i ojca dla ich dzieci?

To, co kiedyś płci pięknej wydawało się atutem, dziś przestaje mieć znaczenie. Wysportowana silna sylwetka, szerokie ramiona, wyraźnie zarysowana żuchwa, rozbudowane mięśnie… w dzisiejszym świecie tracą na znaczeniu. Mężczyzna już nie musi być silny i idealnie zdrowy, by przynosić do domu pieniądze. To było potrzebne, gdy musiał upolować własnymi rękoma zwierzęta.

Teraz liczą się cechy – pogoda ducha i życzliwość

Zaradność życiowa, pogoda ducha, a przede wszystkim miłość, szacunek, życzliwość, współczucie, uczciwość. Ta mieszanka cech dla kobiet stała się ważniejsza niż fizyczne piękno. Oczywiście badano tu randki, na których panie miały nadzieję na zalezienie partnera na długoterminowy związek. Okazuje się więc, że „puszyści panowie” mają najwięcej szans. Kobiety oceniają ich jako bezpiecznych i bardziej pogodnych. Z nimi chcą zakładać rodziny i z nimi najchętniej chodzą do łóżka.


Lifestyle

Jak przygotować skórę na nadejście jesieni?

Redakcja
Redakcja
8 listopada 2021
 

Gdy lato dobiega końca, kondycja skóry zwykle nie jest najlepsza. Zbyt duża ilość promieni słonecznych, wiatr, a nawet kontakt ze słoną wodą pozostawiają po sobie wyraźne ślady na skórze, a przecież zbliża się kolejny niełatwy dla niej sezon. Jak przygotować skórę do jesieni?

Obecnie latem możemy cieszyć się znacznie wyższymi temperaturami i większą liczbą słonecznych dni i to nawet wtedy, gdy spędzamy wakacje nad naszym rodzimym Bałtykiem. Niestety skóra wówczas traci ogromne ilości wilgoci, staje się przesuszona, a nieprzyjemne uczucie ściągania towarzyszy nam bardzo często. W tych warunkach bardzo łatwo formują się nowe zmarszczki, a stare stają się jeszcze głębsze. Efektami letniej aury są także widoczne podskórne naczynka krwionośne i niestety brzydkie przebarwienia. Taka skóra wymaga pilnej i gruntownej regeneracji, bo niestety za chwilę pojawią się jesienne chłody, deszcze i wiatry. Zanim to się stanie, skóra musi odzyskać swoją dobrą kondycję, by mogła skutecznie oprzeć się tym niekorzystnym, jesiennym warunkom atmosferycznym. Zatem do dzieła.

Co możesz zrobić sama?

Najważniejszą sprawą jest przywrócenie skórze właściwego poziomu nawilżenia, bo to sprawi, że będzie miała ona w ogóle szansę na regenerację. Niezbędne jest więc używanie kosmetyków nawilżających, które nie tylko dostarczą odpowiednich składników nawilżających, ale także zapobiegną dalszej utracie wody z poszczególnych warstw skóry. W kosmetykach oferowanych przez Avon znajdziesz te zawierające sprawdzone i przede wszystkim skutecznie działające substancje.

Warto wybierać kremy i balsamy zawierające witaminę A, bo ta nie tylko zdecydowanie przyspiesza regenerację skóry, ale także dobrze wpływa na ewentualne przebarwienia, zmniejszając ich intensywność. Dla zniszczonej słońcem skóry polecane są także preparaty kosmetyczne zawierające alantoinę, bo ta substancja regeneruje skórę i łagodzi różne podrażnienia.

W przywracaniu skórze właściwego stopnia nawilżenia doskonale sprawdzają się kosmetyki zawierające kwas hialuronowy. To substancja, która jest naturalnie produkowana przez organizm człowieka, ale wraz z wiekiem zmniejsza się jej ilość w organizmie. Mało tego, w skórze, która długo była wystawiana na działanie promieni słonecznych, produkcja kwasu hialuronowego jeszcze bardziej spada. Kwas hialuronowy ma unikatową zdolność do wiązania wody w naskórku i chroni skórę przed nadmiernym wysychaniem.

Kosmetyki nawilżające potrzebne są nie tylko skórze twarzy. Zadbać musisz o całe ciało. Dobre żele do kąpieli oraz balsamy nawilżające powinnaś stosować codziennie.

Czas na dobry peeling

Babie lato i wczesna jesień to czas, gdy na skórze pojawiają się przebarwienia będące efektem letniej ekspozycji na słońce. Warto skonsultować je z lekarzem, a gdy okażą się zwykłym defektem kosmetycznym, trzeba pomyśleć o złuszczaniu naskórka, bo tą metodą można się ich pozbyć. Końcówka lata i początek jesieni to idealny czas na peelingi przeprowadzane w domowym zaciszu i bardziej zaawansowane zabiegi złuszczające naskórek, którym można poddać się w gabinecie kosmetycznym.

Sięgnij po dobry peeling dostosowany do twojego rodzaju cery. Avon proponuje peelingi drobnoziarniste dla cery mieszanej i tłustej, które ścierają martwe komórki naskórka w sposób mechaniczny. Cera wrażliwa, sucha i delikatna wymaga peelingu enzymatycznego, który rozpuszcza zrogowaciałe komórki. Warto też rozważyć skorzystanie z profesjonalnych zabiegów.

Z jakich zabiegów warto skorzystać w gabinecie kosmetycznym?

Złuszczanie naskórka w gabinecie kosmetycznym jest daleko bardziej skutecznym zabiegiem. Tu warto poddać się peelingowi z wykorzystaniem kwasów AHA. Kosmetyczka może zastosować kwasy o stężeniu nawet 25-30% i będzie to zabieg bezpieczny. Bardzo dobrą metodą uwalniającą od martwych komórek naskórka jest też mikrodermabrazja.

W gabinecie kosmetycznym warto poddać się zabiegowi mezoterapii. To procedura kosmetyczna, w której czasie można dostarczyć dobroczynne składniki aktywne kosmetyków nawet do głębszych warstw skóry. Dzięki temu zabieg ten zapewnia skórze dogłębną regenerację, nawilżenie lub ujędrnienie w zależności od zastosowanych preparatów. Mezoterapię stosuje się też celem leczenia cellulitu i rozstępów.

Materiał partnera


Lifestyle

„Powiedziałeś, że zmarnowałam ci życie. Jak ja teraz mam iść z tobą do łóżka?!”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
8 listopada 2021
fot. princessdlaf/iStock

Najpierw liczę pieniądze. Jestem pielęgniarką i zarabiam kiepsko, niecałe trzy tysiące złotych. Ale jest jeszcze 500+, no i pewnie dostanę od ciebie jakieś alimenty. Gdybym poszła pracować dodatkowo gdzieś prywatnie, to chyba… dałabym radę sama. Bez ciebie. Potem pytam moje samotne koleżanki, ile one potrzebują pieniędzy miesięcznie, by utrzymać się z dziećmi? Jak to jest być samotną matką? Czy da się tak żyć? Czy jest bardzo ciężko? I ciągle waham się i boję.

Policzyłam też, że przez co najmniej trzynaście z siedemnastu lat naszego małżeństwa czuję się nieszczęśliwa. Na różne sposoby. Może wina leży po mojej stronie? Może to mój, a nie twój defekt? Co jakiś czas zastanawiam się, czy nie byłoby mi lepiej bez ciebie. Tym mocniej to do mnie dociera, jak widzę, że na twoje głupie komentarze, nasze dzieci wywracają oczami. Po co im patrzeć na nieszczęśliwych sfrustrowanych rodziców?

Ty mnie pytasz, czy mam kogoś, bo ostatnio tak rzadko uprawiamy seks. Oczywiście, że nie mam nikogo! Po prostu nie potrafię iść z tobą do łóżka, jeśli ty poprzedniego dnia spiłeś się piwem, coś bredziłeś i usnąłeś w butach przy włączonym telewizorze. Nie dziw się, że nie mam ochoty! Przedwczoraj dla odmiany powiedziałeś mi, że zmarnowałam ci życie, bo ty musiałeś wiele lat nas utrzymywać, a ja tylko zajmowałam się domem. Wykrzyczałeś, że ty też czujesz się nieszczęśliwy, że nic cię już nie cieszy, nawet nasze dzieci. Nic! Że masz doła i wszystko jest w naszym domu beznadziejne, nie widzisz nic ekscytującego, żadnej sensownej przed nami perspektywy. To jak ja mam iść z tobą do tego łóżka? Jak po takiej awanturze znów poczuć namiętność. Dziwisz się? Zmuszać się mam?

Ja wiem, że nie byłam i nie jestem idealną żoną. Wiele lat siedziałam z dziećmi w domu. Ile tych lat było… Dwanaście? Rozumiem, że to musiało cię męczyć. To moje miotanie się, co chcę robić w życiu. Raz pracowałam w sklepie z ubraniami, ale szefowa chciała bym przychodziła po południu, a dzieci z przedszkola ktoś musiał odbierać. Rodzice nam nie pomagali, a na opiekunkę nie starczało kasy, więc musiałam się zwolnić, by zająć się domem. Potem skończyłam kurs na księgową i pracowałam trochę dla firmy przyjaciółki, ale to kompletnie było nie dla mnie, robiłam błędy, nie lubiłam tego. Wtedy moje poczucie wartości, i tak już niskie, sięgnęło dna.

Na szczęście zawzięłam się i w końcu skończyłam wymarzone studia i poszłam do pracy, którą uwielbiam. Przynoszę do domu pieniądze, wiem, że niewiele, ale jednak przynoszę. Czuję jednak, jak bardzo frustruje cię fakt, że niczego naprawdę wielkiego razem się nie dorobiliśmy. Nie jeździmy na zagraniczne wakacje. Mamy siedemnastoletni samochód, którego podwozie już dawno zaczęło rdzewieć. Od… od nigdy nie wymieniliśmy szafek w kuchni. Nie kupujemy nowych mebli, gadżetów, modnych ubrań.

Ale przecież mamy trójkę fantastyczne dzieci. Naprawdę! Zazdroszczą nam ich wszyscy. Kiedy moje przyjaciółki opowiadają, że ich nastolatkowie mają depresje, albo co gorzej lądują w szpitalu psychiatrycznym, bo sobie nie radzą z emocjami, nasze dzieciaki rosną na mądrych i silnych ludzi. Może nie uczą się w szkołach na samych piątkach, ale są wyjątkowe! Czasem zastanawiam się, czy zdajesz sobie sprawę z tego, czyja to zasługa. Nasze dzieci są takie wspaniałe, dlatego że w dzieciństwie poświęciłam im sporo czasu. Kiedy moje przyjaciółki siedziały od rana do nocy w korporacjach i zarabiały kasę, a ich dziećmi zajmowały się wynajęte opiekunki, ja czytałam naszym bajki, gotowałam zdrowe zupki, chodziłam na spacery, wyjeżdżałam z nimi na wakacje pod namiot. Byłam na każde ich zawołanie, gotowa, by wysłuchać każdego żalu, przytulić i ponudzić się wspólnie.

Ciebie nie było, bo pracowałeś, by niczego nam nie brakowało. Ja to rozumiem i szanuję. Ale czy ty bierzesz pod uwagę, że moje solowe macierzyństwo też było wyczerpujące? Bo ty byłeś zawsze tak bardzo obok. Wracałeś z pracy o północy, gdy my już spaliśmy lub kładliśmy się spać. Wiem, że mogłeś przychodzić do nas wcześniej. Nadgodziny to była wymówka, by mieć od naszego gwaru święty spokój. Oddzieliłeś się. Do dziś tak jest. Mówisz: „Ja swoje pranie poskładałem, a reszta jest wasza”. To oznacza, że ja mam poskładać ubrania swoje i trójki dzieci. W naszej rodzinie panuje jakiś cholerny rozłam. Po jednej stronie jesteś ty, a po drugiej ja z dziećmi.

Nasze życie to ciągłe górki i dołki. Dołków jest oczywiście więcej, ale byłabym absolutnie niesprawiedliwa, gdybym nie wspomniała o czasach dla nas wyjątkowych! Tak, na początku mieliśmy genialny seks. Dużo seksu. Cudowne porozumienie. Bliskość. Czułość. Wszystko, i nie masz pojęcia jak ja cholernie za tym tęsknię. Powiem ci tak: gdybyś był dupkiem, za którego zgodziłabym się wyjść bez miłości, to może bym teraz nie cierpiała i nie walczyła. A ty nigdy dupkiem nie byłeś. W środku tej swojej skorupy jesteś cudownym facetem.

Pamiętam, że przez trzy lata, w samym środku naszego małżeństwa, było między nami całkiem dobrze. Kiedy nasz najstarszy syn poważnie zachorował, zjednoczyliśmy się. To był jedyny czas w naszym małżeństwie, kiedy nie wypominałeś mi, że nie pracuję. Wtedy połączyła nas walka o jego życie. Syn mógł umrzeć, miał sepsę i chyba to właśnie spowodowało, że jakoś otrząsnąłeś się ze swojego letargu. Postanowiliśmy ramię w ramię, że będziemy dla syna i córek udawać, że jesteśmy szczęśliwi. Ty bardziej się starałeś i zacząłeś uczestniczyć w naszym życiu. Na kilka lat wyszedłeś ze swojej skorupy, zacząłeś odprowadzać córki do szkoły, gotować obiady, a przecież nigdy wcześniej tego nie robiłeś. Czułam wtedy po raz pierwszy, że jesteśmy normalną rodziną. Udawaliśmy szczęśliwych i stał się cud. Serio cud, bo od tego udowadnia naprawdę poprawiło się między nami. Dbałeś o nas, znów jeździłeś z nami na wakacje. Ale kiedy syn wyzdrowiał, ty znowu zacząłeś osuwać się w swoją… czarną dziurę.

Przyjaciółki, które znają nas od dawna, sugerują, że może masz depresję i że muszę zrobić wszystko, byś poszedł do psychiatry. Wszyscy mówią, że kiedyś byliśmy świetną parą i że zazdrościli nam tej niezwykłej miłości. Ale kiedy proponuję ci, żebyśmy poszli do psychiatry lub psychologa, ty pytasz: „Ile to będzie kosztowało?” Albo: „Nie wierzę, że pomoże mi lekarz dla wariatów”. Czy to jakaś ujma na honorze dla mężczyzny leczyć się z nieszczęścia?

Kochany, jeśli jest jeszcze w tobie miłość do mnie lub chociaż do dzieci, proszę zacznij się leczyć. Czuję, że tak niewiele trzeba byśmy znów byli szczęśliwi. Nie chcę żyć kolejnych lat w poczuciu beznadziei. Zrób to dla nas. Kochanie, wróć, proszę!


Zobacz także

Zrób sobie trochę miejsca na Ziemi. Jak stworzyć dla siebie przestrzeń w 6 krokach

Zrób sobie trochę miejsca na Ziemi. Jak w 6 krokach stworzyć dla siebie przestrzeń

„Nic dwa razy się zdarza…” i Ona też już się nam nie zdarzy. 10 najpiękniejszych cytatów z wierszy Wisławy Szymborskiej

Rada Przejrzystości zmieniła opinię. Naprotechnologia już jest w porządku, in vitro niekoniecznie