Lifestyle

Wzruszające, przywracające wiarę w drugiego człowieka, piękne… Obejrzyjcie filmik, który przypomina nam o tym, co najważniejsze

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
26 lutego 2017
Fot. Facebook/Most Viral Web
 

Uczmy wrażliwości nasze dzieci, ale też uczmy się wrażliwości od naszych dzieci. Świat, w którym żyją tacy dorośli nie może być zły. Świat, w którym dzieci myślą o sobie z empatią, jest pełen nadziei na lepsze jutro.


Lifestyle

Wszystko w tej głowie. Kiedy jesteśmy smutni, świat jest smutny razem z nami

Agata Sliwowski
Agata Sliwowski
26 lutego 2017
Fot. istock/filadendron
 

Można być nieszczęśliwym w każdym miejscu na ziemi. Nawet w tym najpiękniejszym. Można też być całkowicie szczęśliwym i to bez względu na to, gdzie się akurat jest. Stan umysłu to taka tylko trochę skomplikowana sprawa. No i całkowicie od nas samych zależna. W głowie siedzimy bowiem my i tylko my. I dla jasności, mam własną głowę na myśli, nie jakąś tam cudzą, do której bywa, że wpadamy czasem. Własną głowę mam na myśli i ten umysł, który jak eksperymentalna mysz, podlega niekończącym się, emocjonalnym testom.

Warto tutaj dodać, że stan umysłu jak nic na świecie, rzutuje na nasze samopoczucie, na to jak postrzegamy i interpretujemy świat, jakie znaczenie nadajemy zjawiskom i zdarzeniom. Kiedy jesteśmy smutni, świat jest smutny razem z nami. Kiedy wewnętrznie rechotamy ze szczęścia, środek listopada z ulewnym deszczem i płynącymi środkiem chodnika strumieniami wody, jawi się nam jako zabawne wyzwanie. Skaczemy ponad kałużami zwinnie i z gracją jak jakieś gazele. Deszcz zaś jest taki piękny, taki życiodajny.

Nie tylko o szczęście przy tym tu chodzi, lecz o każdą emocję, każde uczucie, które w sobie nosimy. Złość, irytacja, głupkowatość, spokój, wesołość, podekscytowanie i całe mnóstwo innych filterków przez które przepuszczamy życie… to one wszystkie nadają ton naszym dniom.

Pewnie, że łatwiej jest powiedzieć czy napisać niż zrobić. W końcu jak nas chandra dopada to robi to konsekwentnie, a jak w złość wpadamy to też najczęściej nie na własne życzenie, lecz sprowokowani czymś zewnętrznym. Prawda? Ano nie do końca prawda. O tym czy ktoś lub coś ma moc wytrącenia nas z równowagi albo zagonienia nas do doliny smutku, decydujemy bowiem my sami.

W grudniu pojechałam na Kubę i zakochałam się w tej wyspie (o kubańskim resecie pisałam jakieś dwa artykuły temu). Wszędobylski komunizm wydał mi się sentymentalny, klozetowa babcia wydzielająca papier za pieniążek kompletnie mnie rozczuliła, a serca wycięte z ananasa czy gujawy i podawane na śniadaniowym talerzu przez podejmujących nas u siebie w domach ludzi, uznałam prawie za wyznanie miłości. I owszem, na ulicach kubańskich miast prawie każdy uśmiechający się do ciebie Kubańczyk mógł oznaczać, że za chwilę padnę ofiarą naciągacza. Za jedno zdjęcie z kolesiem ucharakteryzowanym na Che Guevarę dałam człowiekowi dolara. Zrobił taką obrażoną minę, że natychmiast wyciągnęłam drugiego. Kiedy jednak dalej się dąsał jak paniusia jakaś, powiedziałam mu: hey Che! Take, it easy i udałam się w swoja stronę bez żadnych negatywnych uczuć do naciągacza.

Zocha pojechała na Kubę w styczniu i Kuba zmieszała jej uczucia. Komuna irytowała ją na każdym kroku, załatwianie czegokolwiek z nierozumiejącymi konceptu czasu na wagę złota Kubańczykami doprowadzało ją do szału, a kiedy w drzwiach do toalety stanęła starsza pani z wyciągniętą ręką po kasę, Zocha dostała histerii. Rzecz jasna padła też ofiarą naciągacza, co tylko dolało oliwy do ognia.

Ja na Kubie byłam w niebie. Zocha na Kubę więcej nie pojedzie. Ta sama Kuba, ta sama kubańska komuna z całym wachlarzykiem tak dobrze znanych nam skądinąd ludzkich zachowań, ci sami naciągacze i ta sama babcia klozetowa. Wszystko takie same, ale jakże różny odbiór i jakże różne wakacje.

Bo ja na Kubę pojechałam z otwartym umysłem i bez zbędnych oczekiwań. Wiedziałam, że ludzie są tam biedni i uznałam, że cokolwiek zechcą mi „dać”, tak by uczynić mój pobyt na Kubie autentycznym, będzie po prostu w sam raz. Zocha pojechała na Kubę z pewnym nastawieniem. A że wcześniej miała okazję doświadczyć gościnności Hindusów i Tajów, Kubańczycy wydali jej się najgorsi i tyle. Zocha sama przyznała, że miała porównanie i przefiltrowała Kubę przez tajlandzko – indyjskie doświadczenia. Tak oto Zocha lekko zepsuła sobie wakacje i to poniekąd na własne życzenie. Ja tymczasem, spędziłam 8 dni w niebie. Zamiast bowiem skupiać się na tych gorszych bądź co bądź szczegółach, w pełni oddałam się temu co na Kubie najlepsze. To zaś co nie najlepsze przepuściłam przez filterek sentymentu, rozbawienia, żartu, dobroduszności i jakoś tak wszystko wydało mi się piękne.

Diabeł zatem jak widać, siedzi w filterku. W tym znaczeniu jakie nadajemy sytuacji w jakiej przyjdzie nam wylądować. Kuba jest Kubą i Kubą zostanie. Ale to jaką będzie Kuba dla nas, to już my sami zdecydować musimy. Kubie nic do tego, no poza tym, że otwiera się przed nami wachlarzem możliwości nieskończonych. Serwowane są nam one w wersji bezbarwnej (choć o kolor to na Kubie akurat nietrudno), beznamiętnej, całkowicie bezuczuciowej. Jak prawie wszystko w życiu. Fabryka emocji natomiast mieści się w naszej głowie. To stamtąd malujemy świat, modelujemy jego znaczenie. To tam decydujemy o tym czym jest dla nas szczęście i jakie warunki muszą zaistnieć abyśmy uznali, że bingo! Strzeliliśmy w szczęścia dziesiątkę. Proste to poniekąd jest jak drut. Kto ten mechanizm rozumie ten zapewne też wie, że z równowagi wytrącamy się sami, do doliny smutku podróżujemy z inicjatywy własnej, tak samo jak i do kubańskiego nieba, tak samo jak i do kubańskiego piekła. Nie ma innej opcji, poza własną głową. Nasz świat wykluwa się z naszej głowy, a kiedy się rodzi, przechodzi przez emocjonalny filterek, którym sami zarządzamy. Nasza głowa, nasze emocje, nasz filterek. Kto zatem stworzył NASZ świat? No właśnie…


Lifestyle

6 rzeczy, które dojrzały mężczyzna powinien wiedzieć o kobietach. Czas otworzyć oczy, drodzy panowie

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
26 lutego 2017
Fot. iStock/teksomolika

Skoro faceci się nie domyślają i trzeba im mówić wprost wiele rzeczy, to czasami warto wyłożyć kawę na ławę. I nie ma tu krzty złośliwości, wprost przeciwnie. Gdybyśmy komunikowali swoje potrzeby, opinie, to żyłoby się nam lepiej i łatwiej. A co najważniejsze, nasze relacje z innymi byłyby dla obu stron bardziej zrozumiałe i czytelne.

Jesteśmy ubodzy w doświadczenia naszych rodziców i dziadków. Oni rzadko ze sobą rozmawiali, wszystko szło utartym rytmem: on zarabia, ona dba o dom. I nawet jak też zarabia, to nie ma to większego znaczenia, bo jej rola w rodzinie jest inna.

Jak na tym schemacie budować nowy związek? Związek, gdzie każda ze stron będzie szczęśliwa. Nasi partnerzy, mężowie często mieli ojców nieobecnych, którzy nie tłumaczyli im zawiłości kobiecej natury. A która w gruncie rzeczy jest bardzo prosta.

Może więc po naszej stronie – kobiet, jest powiedzenie facetom tego, co powinni o nas wiedzieć?

Przecież zawsze można spróbować, prawda?

1. Kobiety nic nie zawdzięczają mężczyznom

Często powstaje fałszywe poczucie, że my jako tak zwana słabsza płeć powinniśmy zawdzięczać mężczyznom, że z nami są, opiekują się nami, dają nam poczucie bezpieczeństwa. Obojętnie w jakim stopniu to dostajemy, to powinniśmy być wdzięczne, że taki samiec alfa pokłonił się w naszą stronę i postanowił z nami być. Nasze matki mówią: „ty to powinnaś być wdzięczna za takiego męża”. Dlaczego? Bo śmieci wyniesie, bo z dziećmi się pobawi, pranie powiesi. Jej mąż tego nie robił, nie robił tego ojciec naszych partnerów. I może stąd przekonanie, że to co dostajemy ponad znaną z dzieciństwa miarę jest czymś ekstra, gratisem, za które powinniśmy być pokłony. Otóż nie. Pomaganie w codziennym życiu równa się szanowaniem drugiej osoby, kochaniem jej i byciem dobrym człowiekiem – po prostu. Żadna kobieta nie musi być wdzięczna mężczyźnie, że ją wybrał Bo każda świetnie poradzi sobie sama. Mężczyźni często o tym zapominają chcąc widzieć nas jako te słabe.

2. Uprzejma odmowa nie jest zaproszeniem do tego, by się bardziej starać

Kobiety – taka ich natura, zawsze będą starały się być miłe i grzeczne. Rzadko kiedy chcą kogoś urazić. Wolą delikatnie zasugerować, że coś im się nie podoba, że nie mają na coś ochoty niż walić prosto z mostu: „Odczep się ode mnie”, albo jeszcze dosadniej. To nie wynika z braku zdecydowania, z chęci oddania pola do decydowania mężczyźnie, kobiety są bardziej empatyczne. Stawiają się w sytuacji faceta, który słyszy: „Nie mam ochoty” lub „To głupi pomysł”, a tego, do którego mówią: „Kochanie, może innym razem”. Panowie, słuchajcie nas. Słuchajcie, kiedy subtelnie wam odmawiamy, mówimy „nie”. To nie jest zaproszenie do tego, żebyście wy się bardziej wykazali. Uszanujcie to.

3. Kobiety czasami nie mają ochoty na seks

I to wcale nie dlatego, że się nam mniej podobacie, że marzymy o płomiennym romansie, że źle nam z wami w łóżku. Bywa, że jesteśmy zmęczone, zabiegane, że po całym dniu marzymy o tym, by się do was przytulić i… zasnąć jak najszybciej. To nie dzieje się wbrew wam. Pozwólcie nam bez wyrzutów odpocząć. A jeśli chcecie nas do seksu namówić, to przygotujcie kąpiel, zróbcie dzieciom kolację, a nam zaproponujecie relaksujący masaż. Uwierzcie, to może zadziałać.

4. Kobiety z wami nie rywalizują

Nie mamy w sobie tego pierwiastka rywalizacji, który jest udziałem mężczyzn. Wy ze sobą nieustannie walczycie, udowadniacie kto jest mądrzejszy, silniejszy. Kobiety tego nie robią. Kobiety z wami nie rywalizują, nie chcą wam pokazać, że w czymś was przewyższają tylko po to, żeby utrzeć wam nosa. Niektóre z nas są po prostu od was w pewnym rzeczach lepsze, zaakceptujcie to, nie rywalizujcie.

5. Kobiety nie muszą stale dbać o innych

Wiele różnic w zachowaniach i emocjach między kobietami a mężczyznami nie wynika jedynie z biologii, ale przede wszystkim z kultury w jakiej zostaliśmy wychowani. Zachowujemy się tak, jak nas nauczono, jak nam wpojono, a nie ze względu na płeć jaką reprezentujemy. Warto o tym pamiętać, bo to oznacza, że kobiety nie muszą być stawiane jedynie w roli opiekunek, tych, które dbają o wszystkich. My wcale nie musimy tego robić, co więcej – dla wielu z nas rola poświęcenia się dla innych, wcale nie jest naturalna. To dlatego miewamy dość, bo kiedyś ktoś wmówił kobietom, że ich powołaniem jest jedynie dbanie o to, by inny byli szczęśliwi.

6. Każda kobieta zasługuje na szacunek

Tak jak na szacunek zasługuje mężczyzna. Tu nie ma żadnej różnicy. Dlaczego kobietę, która ma wielu kochanków traktujecie jak „dziwkę”, a swojego kolegę, który wychodzi co wieczór z inną kobietą podziwiacie? Na czym polega różnica? Dlaczego szanujecie swojego szefa – mężczyznę, a kobiety już niekoniecznie? Dlaczego uważacie, że wasze żony nie zasługują na szacunek, kiedy wy go nieustannie oczekujecie? Panowie – wbrew temu, co byście nie myśleli, czego by wam nie wmawiano – jesteśmy równi. Wy chcecie szacunku? Dajcie nam go najpierw, na pewno to docenimy.

Traktujcie nas tak, jak sami chcielibyście być traktowani w waszych związkach, relacjach. Ot cała tajemnica, trzeba tylko się nad nią pochylić.


Zobacz także

14 potężnych cech, które czynią cię idealnym przywódcą

Trzy trudne prawdy o miłości. W życiu trzeba chcieć więcej niż tylko „kochać”

10 makijażowych trików, które sprawią, że będziesz wyglądać 10 lat młodziej