Lifestyle

Właśnie przegłosowano ustawę „Za życiem”. Rząd pokazał, że bardziej liczy się dla niego to życie, którego albo już nie ma, albo się jeszcze nie pojawiło

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
4 listopada 2016
Autor: Piotr Drabik from Poland (PiS) [CC BY 2.0], Wikimedia Commons
 

Sejm właśnie przyjął ustawę „Za życiem”.  Nieuleczalnie chory, nastoletni syn mojej przyjaciółki powiedział: – To zwykłe sku*wysyństwo. Wstyd mi za to gdzie mieszkam, bo teraz będą chore dzieci mierzyć miarą czterech tysięcy złotych, komu się należy, a komu nie. W miesiącach, kiedy czuje się gorzej, jego leczenie kosztuje ponad 4000 złotych, pieniądze, które jego matka musi skądś wydobyć, choćby spod ziemi.

Mam wrażenie, że znowu wszyscy zostaliśmy sprowadzeni do pionu. Bo jeśli jeszcze komuś w tym kraju się wydawało, że jego głos zostanie wysłuchany, że ustawy nie będą głosowane jedna za drugą bez konsultacji społecznych, bez wysłuchania strony opozycji, to bardzo mocno się pomylił. W październiku, po odrzuceniu ustawy zaostrzającej prawo aborcyjne, co było dość zaskakujące, ale i tchnęło nadzieją na opamiętanie się rządu w jego zapędach, zapowiedziano, że PIS pracuje nad nowym projektem.

Byli tacy, którzy powtarzali: „biorą nas pod włos”. No i wzięli. Czterema tysiącami wypłacanymi JEDNORAZOWO z tytułu urodzenia się żywego dziecka z ciężkim i nieodwracalnym upośledzeniem albo nieuleczalną chorobą zagrażającą życiu, które powstały w prenatalnym okresie rozwoju dziecka lub w czasie porodu.

Skoro kupczymy wszystkim, co się da, także ludzkim losem, to ja dam osiem tysięcy tej matce, która tylko i wyłącznie ze względu na te pieniądze zdecyduje się donosić ciążę i otwarcie się do tego przyzna! Pamiętajcie, że mówimy o ciężkim i NIEODWRACALNYM upośledzeniu i NIEULECZALNEJ chorobie.

Cisną mi się na usta same przekleństwa. Bo jak bardzo trzeba nie mieć wstydu, żeby coś takiego kobietom proponować? Jak bardzo trzeba być wyzutym z empatii i uczuć w ogóle myśląc, że jakiekolwiek pieniądze zrekompensują ból i cierpienie rodziców.

Jak w końcu bardzo trzeba być bezdusznym, żeby patrzeć w oczy tym rodzicom, którzy zmagają się z ciężkimi chorobami swoich dzieci, z ich niepełnosprawnością, ich upośledzeniem.

Nasz rząd po raz kolejny udowodnił, że jedyne życie jakie dla nich się liczy, to życie, którego albo już nie ma, albo się jeszcze nie pojawiło. Nie dba o tych co żyją, co za 153 złote zasiłku pielęgnacyjnego mają zadbać o komfort życia swoich dzieci i bliskich. Życia, które nawet zbliżone nie jest do normalności.

Ja tego nie rozumiem. I tak jak temu choremu nastolatkowi jest wstyd, tak wstyd jest dzisiaj także mi. Bo myślę o tych, chorych dzieciach, które znam. O dorosłych, którzy właściwie żebrzą o 1% co roku, by móc uzbierać na własną rehabilitację. Od nich dzisiaj wszyscy się odwrócili i myślę, że oni długo tego nie zapomną…

Tak jak nie zapomni matka, której dziecko umiera podczas porodu, a ktoś kpiącym głosem jej zakomunikuje: „No cóż, jednak nie udało się zdobyć tych czterech tysięcy. Ale wie Pani, można próbować”.

Koszt wprowadzenia  w życie ustawy oszacowano na około 152 miliony złotych. Nie chcę pytać, na co wydaliby te pieniądze rodzice chorych – żyjących dzieci…

 


Lifestyle

Najlepszy romans na całe życie, to ten z samym sobą. Ile jesteś w stanie zrobić, by poczuć, że sam dla siebie jesteś najważniejszy?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
4 listopada 2016
Najlepszy romans na całe życie, to ten z samym sobą. Ile jesteś w stanie zrobić, by poczuć, że sam dla siebie jesteś najważniejszy?
Fot. iStock/Todor Tsvetkov
 

W życiu, gdzieś głęboko w naszej świadomości, towarzyszy nam obawa przed tym, że komfortowe sytuacje, w których się znaleźliśmy, relacje, które tworzymy są… czasowe. Niezależnie czy twój związek trwa 4 miesiące, czy już czterdzieści lat, wewnętrzny głos podpowiada ci, że może ten, którego kochasz nie zawsze będzie obecny w twoim życiu. Przecież i ono same może się nagle, pod wpływem jakiś losowych zdarzeń, w przeciągu kilku sekund zmienić.  

Tak naprawdę, wszyscy jesteśmy jak pasażerowie jadący w jednym składzie pociągu. Każdy z niego, prędzej czy później wysiądzie.  Im szybciej oswoimy się z tą myślą, tym łatwiej będzie nam osiągnąć samoakceptację i wewnętrzny spokój. Kiedy naprawdę zrozumiemy na czym polega kruchość i nietrwałość naszych doświadczeń, tym szybciej zaczniemy z nich wyciągać wnioski, pobierać lekcje, które pozwolą nam zbudować lepszą przyszłość. Nasze życie będzie spokojne, a relacje z innymi zdrowsze.

Niebezpieczeństwo emocjonalnej zależności

Gdy zależymy od innych ludzi, od ich miłości i akceptacji, a tym samym decydujemy dosłownie oddać nasz los w ich ręce,  stąpamy po cienkim lodzie.Co się stanie, gdy zostaniemy sami? Kto odbuduje nasze poczucie wartości? Kto upewni nas, że jesteśmy warci miłości, „dostatecznie dobrzy”, kiedy tamta relacja zakończy się ostatecznie?

Jeśli twoją jedyną radością w życiu, twoim jedynym, najważniejszym celem jest związek z drugim człowiekiem, jak ogromną pustkę odczujesz, gdy ten związek się zakończy? Czy będziesz umiał ją wypełnić?

Miłosne, czy przyjacielskie relacje niosą ze sobą wielką radość i mogą być niezwykle wzbogacające, ale  jedyną osobą, na której powinno ci zależeć „tak bardzo” jesteś ty sam. Tylko ty jesteś w stanie zapewnić sobie takie uczucie i wsparcie, które uniesie cię w życiu najwyżej, najdalej. Jeśli miłości własnej brak, każde rozstanie, a nawet groźba rozpadu jakiejś ważnej relacji,  będzie dla ciebie autodestrukcyjnym dramatem.

W skrajnych przypadkach, osoby uzależnione od innych ludzi tak bardzo mocno walczą o ich uczucie i uwagę, że starają się zadowolić wszystkich na siłę.. To prosta droga do spadku poczucia własnej wartości i pozbycia się resztek szacunku dla samego siebie. Ile jesteś w stanie zrobić by poczuć, że jesteś dla kogoś ważny?… Ile jesteś w stanie zrobić, by poczuć, że sam dla siebie jesteś najważniejszy?

Kochaj siebie samego 

Kiedy kochasz i szanujesz siebie za to, kim jesteś, zaczynasz odczuwać wolność, bo miłość własna jest przepustką do autentycznego życia, w zgodzie ze swoją prawdziwą naturą. Uczysz się jak dokonywać (satysfakcjonujących) kompromisów, pozostając tym, kim jesteś.

Miłość własna i  troska, która możesz sobie podarować, to jedyny rodzaj miłości, na którym, tak naprawdę, możesz polegać. Warunkiem jest znajomość swoich potrzeb i pragnień. Żeby je poznać, musisz dać sobie czas na „sam na sam” ze sobą, dowiedzieć się kim jesteś, co sprawia, że jesteś szczęśliwy, czego się boisz, o czym marzysz. Jeśli już nie boisz się być sam, jesteś gotowy budować życie, o którym powiesz kiedyś „spełnione”.

Łatwiej będzie ci teraz angażować się we wszystko to, co sprawia ci radość, łatwiej powiedzieć „przepraszam, ale nie”. Nawet nie będąc w związku, już nigdy nie będziesz sam. Zawsze będzie miał swoją własną przestrzeń, miejsce na realizowanie życiowych wyzwań. Napotkane po drodze przeciwności losu, pozwolą ci spojrzeć na siebie z twojej własnej perspektywy, przestaniesz określać się poprzez spojrzenie tych, na których tak bardzo ci zależy.

Ci, którzy w pełni pojęli znaczenie miłości własnej cieszą się z relacji z innymi ludźmi, ale nigdy nie popełnią błędu uzależniania się od nich. Związek nie będzie nigdy życiowym celem, ani gwarancją poczucia wartości Mocne jest w nich przekonanie, że są warci tyle samo, co każdy inny człowiek.

Kiedy pielęgnujesz to uczucie, łatwiej znieść ci najtrudniejsze koleje losu.


Źródło: lifehack.org

 


Lifestyle

Pierwsze sygnały depresji, które większość z nas nieświadomie ignoruje

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
4 listopada 2016
Fot. iStock / Dirima

Depresja jest coraz częstszym zaburzeniem, które dotyka ogromną rzeszę ludzi. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) jest ona główną przyczyną niesprawności i niezdolności do pracy na całym świecie. W sumie nawet 350 milionów osób zmaga się z jej różnymi objawami. Ponad połowa przypadków osób z depresją pozostaje nierozpoznana, a spośród osób z rozpoznaniem, jedynie połowa otrzymuje adekwatne leczenie. Nie jest to łatwe ani dla chorego, ani dla jego bliskich. Wielkie trudności pojawiają się już na początku, gdy ani lekarz, ani chory i jego bliscy nie zauważają pierwszych symptomów depresji. 

Depresja — skojarzenia, które nie zawsze pokrywają się z rzeczywistością

Mówiąc o depresji, większość osób kojarzy ją ze skrajnymi zachowaniami, takimi jak zupełna izolacja od społeczeństwa, czy niewstawanie z łóżka przez cały czas. A to przecież jedne z poważniejszych jej objawów. Tak jak inne choroby, depresja ma swoje źródło, początek, który poprzez delikatne sygnały daje znać, że coś się dzieje. Problem tkwi w tym, że większość z nas nie potrafi zauważyć tych oznak, nie kojarząc ich z depresją, a jedynie z chwilowym gorszym czasem w życiu.

13 subtelnych sygnałów pojawiających się przy depresji

1. Smutek

Można zauważyć pojawiającą się stopniowo utratę radości życia. Zanika umiejętność cieszenia się rzeczami i wydarzeniami, które do tej pory były odczuwane jako radosne, co staje się zauważalne po czasie dla bliskiego otoczenia.

2. Lęk

Nie jest podstawowym objawem, ale często towarzyszy depresji. Ma charakter przewlekły, jego nasilenie stopniowo narasta i zmniejsza się. Trudno określić, czego dana osoba konkretnie się boi.

3. Słaba koncentracja i pamięć

Poczucie pogorszenia pamięci i funkcji poznawczych może objawiać się niemożnością skupienia uwagi, zbytnim „roztrzepaniem”. Osoba, którą dotyka ten objaw, zapomina co miała zrobić, odkłada nie na miejsce i gubi dokumenty czy przedmioty, nie koncentruje się na zapamiętaniu nowych rzeczy — np. nazw, nazwiska właśnie poznawanych osób.

4. Poczucie straty

Coś gniecie w środku, czegoś stale brakuje, ale osobie z depresją często trudno jest określić przyczynę tego dyskomfortu. Trudno jest wypełnić coś bliżej nieokreślonego, ale często wciągające zajęcia czy znajomości, wypełniają wolną przestrzeń, a dotychczasowa „dziura” przestaje być taka nieznośna.

5. Bezsenność

Pojawia się często trudność w zasypianiu i utrzymaniu snu, sen często jest płytki, przerywany. Charakterystyczne dla depresji jest również częste budzenie się w godzinach porannych, ok. 3.00-5.00.

6. Zajadanie smutków

Nadmierny apetyt lub przeciwnie — głodzenie się mogą towarzyszyć depresji. Jedzenie spełnia w tym przypadku funkcję pocieszyciela, pozwala zapomnieć o problemach, ale powoduje tycie i różne choroby. Przy depresji obserwuje się zaburzenia takie jak bulimia, anoreksja oraz zespół gwałtownego objadania się.

7. Stałe zmęczenie

Osoba, którą dotknęła depresja nie jest w stanie wykrzesać z siebie energii do działania. Nawet jeśli pozornie nie brakuje jej snu i możliwości wypoczynku, brakuje energii. A nawet jeśli jest w stanie wykonywać codzienne obowiązki, to zmusza się do tych aktywności z dużym wysiłkiem.

Fot. iStock / Mixmike

Fot. iStock / Mixmike

8. Pesymizm

Jeśli dotychczasowy nawet umiarkowany optymista lub realista widzi wszystko w ciemnych barwach, może to wskazywać na początek zaburzenia. Przecież depresja dotyka także osoby z natury wesołe, dusze towarzystwa, których nawet nie podejrzewamy o problemy. Wystarczy wspomnieć osobę Robina Williamsa, cudownego komika, który nie udźwignął ciężaru tego zaburzenia.

9. Brak cierpliwości

Może pojawiać się rozdrażnienie, frustracja, nieumiejętność radzenia sobie z sytuacjami stresowymi, wywołującymi napięcie. Najdrobniejsze rzeczy są w stanie wywołać prawdziwą lawinę emocji, nad którymi trudno jest zapanować.

10. Chroniczne bóle ciała

To nie jest wymysł osób cierpiących na depresję. Wiadomo, że przewlekły ból powoduje zwiększenie ryzyka depresji, a depresja może prowadzić do bólu fizycznego, ponieważ oba stany wpływają na te same chemiczne receptory w mózgu. Osoby cierpiące na depresję aż trzykrotnie częściej mogą cierpieć na przewlekłe bóle. Depresja zaburza homeostazę organizmu i sprawia, że gromadzą się w nim trujące toksyny, które  nie są usuwane. Z tego powodu częściej zapadają oni na nowotwory i choroby układu krążenia.

11. Izolowanie się od ludzi

Nie od razu następuje zamykanie się z dnia na dzień w czterech ścianach, ale stopniowe wycofywanie się z życia towarzyskiego, rodzinnego. Mimo wyraźnej tendencji do samotności osoby z depresją, warto zaktywizować ją do wspólnych czynności, np. spaceru czy wypadu na miasto. To może zapobiec „zakopywaniu” się w samotności i otworzyć na rozmowę i przyjęcie pomocy.

12. Nierozsądne zachowania 

Czyli podejmowanie niepotrzebnego ryzyka, typu szybka jazda samochodem, zażywanie narkotyków, godzenie się na seks z przypadkowym partnerem. Osoby z depresją łatwiej ryzykują swoim zdrowiem i życiem, bo nie zależy im na tym tak, jak wcześniej.

13. Destruktywne myśli

Myśli samobójcze pojawiają się często wbrew woli osoby, która stara się sobie z nimi radzić, ignorować je. Wraz z postępem zaburzenia, odpychanie myśli staje się czymś coraz trudniejszym, nie do udźwignięcia. Osoba z depresją może o tym informować bliskich, mówić wprost, o czym myśli. Nie wolno tego ignorować, traktować jako fanaberię czy próbę zastraszania /zwrócenia na siebie uwagi. Myśli o śmierci, samobójstwie są bezwzględnym wskazaniem do konsultacji psychiatrycznej.

Do poddania się badaniom w kierunku depresji powinny skłonić między innymi następujące stany:

  • chroniczna (tj. trwająca ponad miesiąc) bezsenność,
  • przewlekły ból,
  • przewlekłe choroby somatyczne (np. cukrzyca, choroba niedokrwienna serca i stany przed- czy pozawałowe, niedoczynność i nadczynność tarczycy),
  • choroby neurologiczne (w tym udar mózgu),
  • niewyjaśnione objawy somatyczne, częste wizyty u lekarza nieprzynoszące diagnozy lub poprawy samopoczucia pacjenta,
  • okres poporodowy,
  • nadużywanie i uzależnienie od substancji psychoaktywnych,
  • ciężkie stresujące wydarzenia życiowe.

źródło: www.lifehack.orgpsychiatria.mp.plwww.psychiatria.pl


Zobacz także

16 rzeczy, których nie powinniśmy mówić ukochanej osobie

16 rzeczy, których nie powinniśmy mówić ukochanej osobie

„Rodzicu, ja jestem po tej samej stronie co ty. Nie walcz ze mną w tym roku”. List nauczycielki

Animacja na Walentynki . Miłosna historia Carla i Ellie