Lifestyle

Widziałeś już artykuł o inteligentnych okularach? Musisz to zobaczyć!

Redakcja
Redakcja
2 kwietnia 2017
 

Wyobrażasz sobie, że nie musisz już wertować Internetu w poszukiwaniu sposobów na przeróżne zabrudzenia i plamy, często trudne do zwalczenia? Chciałabyś mieć pomocnika, który poda Ci od razu gotowe rozwiązania? Tej wiosny York PL wypuszcza produkt, który niewątpliwie zrewolucjonizuje podejście do sprzątania. Inteligentne okulary to zapowiedź nowej linii York Smart Cleaning, której wspólnym mianownikiem są innowacyjne rozwiązania technologiczne oraz dedykowane im aplikacje mobilne.

CO I JAK?

Inteligentne okulary zlokalizują za Ciebie zanieczyszczone miejsca, następnie zbadają strukturę brudu, a aplikacja przypisana do produktu podpowie Ci jak najszybciej i najskuteczniej poradzić sobie z konkretnymi zanieczyszczeniami. Co ty musisz zrobić? Zainstalować na swoim smartfonie Clean View App, nałożyć okulary, włączyć je guziczkiem, który znajduje się na rejestratorze i przejść się po mieszkaniu. Wbudowany skaner rozpoznaje aż 30 rodzajów różnych zabrudzeń i na każde z nich ma przygotowane najlepsze rozwiązanie. Zupełna nowość na polskim rynku!

OSZCZĘDNOŚĆ CZASU TO PRIORYTET

Czas jest dziś wartością bezcenną. Co jest ważne, a co ważniejsze? Czemu warto poświęcić uwagę, a co może poczekać? To pytania, które każda kobieta zadaje sobie codziennie i nieustająco podejmuje związane z nimi decyzje. York PL pragnie być dla nich wsparciem, dlatego wyjątkowo czujnie reaguje na oczekiwania swoich klientek. Linia produktów York Smart Cleaning jest kolejną odpowiedzą na potrzeby współczesnych kobiet!

YORK – FUNKCJONALNOŚĆ I DESIGN

York PL jest wiodącym producentem w branży household na skalę Europy. Od początku swojej działalności konsekwentnie łączy funkcjonalność z wysoką jakością oraz atrakcyjnością wizualną. Firma doskonale wie, że kobiety uwielbiają, kiedy małe AGD, którego używają na co dzień, jest niezwykle praktyczne, ale również ciekawie zaprojektowane. W przypadku inteligentnym okularów nie jest inaczej! Na ich atrakcyjność składają się przede wszystkim innowacyjność, funkcjonalność, ale również kobiecy design oprawek.

Produkt dostępny w trzech wersjach kolorystycznych.

Baner dół

SPROSTOWANIE 😉

Zanim zaczniesz poszukiwać inteligentnych okularów York Clean View w Sieci, koniecznie zwróć uwagę na datę publikacji naszego artykułu!
Naszą intencją nie było wprowadzenie obiorców w błąd. Wykorzystując Prima Aprilis chcieliśmy jedynie „puścić oko” w stronę konsumentów i czytelników serwisu Ohme.pl, a przy tej okazji, zwrócić uwagę na markę York i jej portfolio produktowe.
Zapraszamy na www.york.pl, poznaj nas lepiej!

 


Lifestyle

Skąd wiedzieć, kiedy odejść, a kiedy zostać? Miłość, bezpieczeństwo i szacunek, jako filary związku

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
2 kwietnia 2017
Fot. iStock/Pekic
 

Choć nie ma szybkich, łatwych odpowiedzi na tak postawione pytanie, są pewne wytyczne, którymi warto się pokierować, kiedy stoisz przed dylematem “odejść czy zostać”. Tak naprawdę, najważniejszą z nich powinna być… prawda o twoim związku. Potrzebna jest więc głęboka, wewnętrzna analiza sytuacji, w której się znaleźliście jako para, czy małżeństwo.

Z reguły, jeśli pragnienie by ze sobą zostać, jest oparte na dążeniu do zrealizowania jakiegoś celu (na przykład „chcę wychować dzieci w pełnej rodzinie”), chętniej decydujemy się na to, by ze sobą zostać. Z kolei, jeśli decydujemy się ze sobą zostać dlatego, że boimy się cierpienia, nie rozstajemy się z powodu różnych obaw lub strachu przed samotnością, oznacza to, że małżeństwo i tak nie jest spoiwem i raczej nie przetrwa.

Często zdarza ci się pomyśleć: „Zostanę, bo boję się, że nie będę mógł widywać dzieci”, “Nikt już nie będzie mnie tak kochał”?… A może twoją motywacją jest chęć przeżycia czegoś więcej niż nieszczęśliwe małżeństwo?

Warto zaznaczyć, że strach nigdy nie jest dobrym doradcą. Jeśli w głębi serca wiesz, że zrobiłeś wszystko, co tylko można było zrobić, żeby poprawić relację z twoim partnerem, powoli budzi się w tobie świadomość, że życie po rozstaniu – zamiast się komplikować, stanie się prostsze. Nie będziesz musiał dłużej brać odpowiedzialności za partnera, który w związku był bardziej dzieckiem niż „drugą stroną”, ani dzielić z nim negatywnych emocji. Zdajesz sobie sprawę, że zbyt długo odkładałeś „na później”, swoje szczęście, i poczucie spełnienia.

Są pewne czynniki, które mogą nam podpowiedzieć, czy związek można uratować i inne wskazujące poziom prawdopodobieństwa, że nasza relacja będzie jeszcze satysfakcjonująca i szczęśliwa. Oczywiście, jeśli obie strony chcą uratować ten związek, szanse na sukces rosną.

Podstawowe potrzeby w związku

Potrzeba bezpieczeństwa

Można pracować nad związkiem, jeśli są w nim obecne:

Wzajemne zaufanie, uczciwość, poczucie bezpieczeństwa (psychicznego, emocjonalnego, fizycznego i finansowego), dobra komunikacja, opieka i wzajemna troska, życzliwość, brak przemocy (fizycznej, seksualnej, emocjonalnej, werbalnej lub psychicznej).

Praca nad związkiem jest niemożliwa, jeśli są w nim obecne:

Brak zaufania, patologiczna nieuczciwość, brak bezpieczeństwa (psychicznego, emocjonalnego, fizycznego i finansowego), brak komunikacji, brak opieki i wzajemnej troski, skrajne nadużycia (fizyczne, seksualne, emocjonalne, werbalne lub psychiczne).                                                   

Jeśli oboje małżonkowie chcą pracować nad swoimi problemami, jeśli zaufanie zostało nadszarpnięte, ale nadal łączy was wspólne pragnienie, aby stworzyć sobie bezpieczne środowisko (psychiczne, emocjonalne, fizyczne i finansowe), jeśli jest w was chęć komunikacji, jest duża szansa, że wysiłek się opłaci.

Potrzeba miłości

Można pracować nad związkiem, jeśli są w nim obecne:

Wzajemna miłość, wspólne cele, zaangażowanie (obu stron) w małżeństwo, wzajemne partnerstwo, wierność.

Praca nad związkiem jest niemożliwa, jeśli są w nim obecne:

Brak wzajemnej miłości, notoryczne zdrady, brak wspólnych celów, brak zaangażowania jednej lub obu stron w związek.

Jeśli oboje małżonkowie chcą „przepracować” zdradę i utratę zaufania, jest szansa, że wysiłek się opłaci.

Potrzeba szacunku

Można pracować nad związkiem, jeśli są w nim obecne:

Poczucie własnej wartości i szacunek dla małżonka, wspólne cele, gotowość do pracy obojga małżonków nad ich małżeństwem.

Praca nad związkiem jest niemożliwa, jeśli są w nim obecne:

Brak szacunku dla siebie samego lub/i małżonka, brak chęci do zmian, brak szacunku w ogóle, niechęć przynajmniej jednego z małżonków do pracy nad związkiem.

Jeśli oboje małżonkowie są skłonni do pracy nad swoją niską samooceną i szacunkiem do drugiej strony oraz nad niektórymi wspólnymi celami, warto podjąć wysiłek.


Na podstawie: psychologytoday.com

 


Lifestyle

Jestem cieniem dawnej siebie. Jeśli kończysz nieudany związek, tysiąc razy się zastanów, zanim zaczniesz następny

Magdalena Lis
Magdalena Lis
1 kwietnia 2017
Fot. iStock / agsandrew

Jestem cieniem dawnej siebie. Dziś, ku przestrodze zwracam się do wszystkich kończących nieudane związki kobiet – nie dajcie sobie zamydlić oczu. Zastanówcie się tysiąc razy, nim zaczniecie coś nowego.’

Magda ma trzydzieści lat, mieszka na obrzeżach niewielkiego miasteczka w województwie lubelskim. Jest po rozwodzie, ma trójkę małych dzieci – sześcioletniego Kacpra z pierwszego małżeństwa, trzyletniego Kubę oraz niespełna dwuletnią córeczkę Alę.

Władza

– Za mąż wyszłam bardzo młodo. Byłam w ciąży, rodziny nalegały. Zgodziłam się na ślub, choć nie byłam do tego wewnętrznie przekonana. Od męża chciałam odejść tuż przed tym, jak dowiedziałam się o ciąży. Ceremonia zaślubin odbyła się w urzędzie. Później zamieszkaliśmy u jego rodziców, których dom był specyficzny – opowiada Magda. Moja teściowa nie miała tam nic do powiedzenia. Niepodzielnie rządził w nim choleryczny i despotyczny teść, człowiek, który potrafił zrobić awanturę o źle odłożoną łyżeczkę do herbaty lub krzywo powieszoną ścierkę. Żeby dojść do kuchni czy łazienki musiałam przechodzić przez pokój teściów. Ponieważ pan i władca wcześnie chodził spać, to lepiej było nie korzystać z toalety późniejszym wieczorem. Dla mnie, będącej w zaawansowanej ciąży to było spore utrudnienie. Po kolejnych dosadnych uwagach o zakłócanie ciszy nocnej zaczęłam załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne do małego wiaderka, które opróżniałam skoro świt. Czułam się upokorzona, ale nic nie mogłam zrobić. Byłam całkowicie uzależniona od ludzi, którzy mnie tak naprawdę nie akceptowali. Finansowo byłam uzależniona od męża, którego nie było całe dnie w domu. On na swych rodziców też nie mógł wpłynąć. Ojca nadal się bał, a słowo mamusi było święte.

Kiedy urodził się pierwszy syn Magdy dziewczyna odżyła. Opieka nad dzieckiem zajmowała cały jej czas,  przestała przejmować się gadaniem teściów. Czuła, że w końcu nie jest sama. Kiedy Kacper miał mniej więcej pół roku, dziewczyna odkryła, że jej mąż ma romans. W sumie dwa romanse, bo jeden „fizyczny” i drugi „wirtualny”. To było w Wielką Sobotę. Chciała się spakować i wyprowadzić, ale klimat świąt i solenne zapewnienia męża o tym, że się zmieni spowodowały, że została. Ale to już nie było to samo. Nie ufała mu, i choć się starała, nie umiałam znaleźć w sobie siły, by walczyć dalej. Tym bardziej, że zdradzał ją nadal.

Odrodzenie

– Kiedy synek skończył rok poszłam do pracy na pół etatu. Niby nic, ale samo wyjście do ludzi sprawiło, ze mój stan psychiczny się poprawił. Mężowi nie bardzo się to podobało. Chciał mnie całkowicie kontrolować, a w takiej sytuacji było to utrudnione. Lubił obniżać moje poczucie własnej wartości, naśmiewać się z mojej pracy, z tego, że pracuję w barze. Lubił czuć się lepszy i mądrzejszy ode mnie, napawał się moimi niepowodzeniami. Uwielbiał podkreślać, że jestem na jego utrzymaniu, niby nie wydzielał mi pieniędzy, ale zazwyczaj to on robił zakupy. Kiedy ja je zrobiłam, niejednokrotnie to komentował.

Magda powoli zaczynała mieć dość swojego małżeństwa i całego szeregu niemiłych sytuacji. W pracy poznała Pawła. Siedem lat starszy od niej, wysoki, wykształcony, zabawny, szarmancki i jak podkreśla dziewczyna – bardzo przystojny. Od razu zaczęli się dogadywać. Komplementował ją, okazywał jej ciepło i zainteresowanie. Początkowo spotkania miały koleżeński charakter, takie zwyczajne wypady kolegów z pracy. Jednak Magda stopniowo zaczynała się zakochiwać. Po trzech miesiącach wylądowali w łóżku. Dziewczyna niczego nie żałowała, nie miała wyrzutów sumienia.

Podjęła decyzję, że odejdzie od męża i poukłada swoje życie na nowo.

Upadek

– Wtedy rozpętało się prawdziwe piekło. Moja rodzina, która wcześniej obiecywała mi pomóc nagle się ode mnie odwróciła, stając po stronie mojego męża. Pojawiły się groźby, ze pomogą mu odebrać mi dziecko. Zaciągnięto mnie do psychiatry, żeby określił czy w ogóle jestem poczytalna. Byłam. Wmawiano mi, ze Paweł stosuje wobec mnie przemoc psychiczną, zastrasza mnie. A tak naprawdę robił to mój mąż, tylko tego nikt nie widział, a tak naprawdę to każdy udawał, że tego problemu nie ma.

Zabrano jej telefon, zabroniono kontaktować się z Pawłem, kontrolowano każdy jej krok.

Magda stała się obojętna na wszystko i bierna. Nie miała siły walczyć. Zaczęły pojawiać się u niej myśli samobójcze. Ostatecznie wyprowadziła się od męża pod pretekstem zrobienia sobie przerwy, odsapnięcia. Początkowo zamieszkała u rodziców. Była w słabej kondycji psychicznej, wpadła w depresję, przeszła silne załamanie nerwowe. Mimo wszystko wciąż pracowała. Jej mąż regularnie przyjeżdżał po synka, za każdym razem czyniąc z tych spotkań teatralną scenerię. Żegnał się z dzieckiem ze łzami w oczach, udawał cierpiętnika. Cała rodzina uważała Magdę za potwora. Donoszono jej mężowi o każdym jej wyjściu czy spotkaniu. Wiedział o niej wszystko.

– To był trudny czas, jednak nadal, w tajemnicy spotykałam się z Pawłem. Jakiś czas później zamieszkaliśmy razem w wynajętej kawalerce. Rodzina długo się do mnie nie odzywała, ale w końcu, powoli zaakceptowali nowy stan rzeczy.

Wkrótce okazało się, że Magda jest w ciąży. Jej przerażenie sięgało zenitu, wciąż była mężatką. Sporo czasu minęło, zanim pogodziła się ze swoim stanem. Kuba przyszedł na świat w lutym następnego roku. W maju odbyła się sprawa o zaprzeczenie ojcostwa jej męża i ustanowienie Pawła ojcem Kubusia. Było to najbardziej upokarzające i trudne dla niej doświadczenie z jakim kiedykolwiek musiała się zmierzyć.

Rozwód

Jej związek z Pawłem teoretycznie układał się dobrze. Chłopak się starał, pomagał jej w domu i przy dzieciach. Nie okazywał jej jednak czułości, nie traktował jej jak kobiety. Magda mówi, że w jej mniemaniu  była dla niego koleżanką, ewentualnie współlokatorką w najlepszym razie.

– W tym samym czasie w komputerze, w historii wyszukiwania coraz częściej zaczęły pojawiać się hasła o tematyce homoseksualnej. Zaintrygowało mnie to, więc zainstalowałam keyloggera – to taki program, który rejestruje każdy ruch na klawiaturze. Już na drugi dzień dowiedziałam się, że Paweł ma skłonności homoseksualne, a w przeszłości miewał kontakty seksualne jedynie z mężczyznami. To, co pisał na portalach randkowych dla gejów nie mieściło mi się w głowie i napawało mnie obrzydzeniem. Zrobiłam mu awanturę, obiecał, ze nigdy więcej, że to był tylko sposób na odreagowanie. Byłam naiwna, uwierzyłam.

Jakiś czas później uzyskałam rozwód bez orzekania o winie. Miejsce zamieszkania syna ustalono przy mnie, dostałam zadowalające mnie alimenty. Kontakty z byłym już mężem były dobre, sami ustalaliśmy, kiedy Kacper spędzi z nim czas. Aktywnie uczestniczył i uczestniczy nadal w życiu dziecka.

O kolejnej ciąży Magda dowiedziała się w marcu następnego roku. Przyjęła to z lekkim niepokojem, ale jednocześnie z dużą dozą nadziei i wiary w przyszłość. Na jakiś czas wróciła do pracy, by zwiększyć szanse na uzyskanie kredytu na dom lub mieszkanie. Znów zaczynała ufać Pawłowi. Jednak życie szybko to zweryfikowało.

Rzeczywistość

– Któregoś dnia zwolniono mnie szybciej z popołudniowej zmiany. Zamiast o północy wyszłam z pracy tuż przed dwudziestą drugą.  Cieszyłam się, bo ciąża była coraz bardziej zaawansowana i szybciej się męczyłam. Chciałam zrobić Pawłowi niespodziankę, nie uprzedziłam, że wrócę wcześniej. To on jednak zrobił większą niespodziankę mnie.
Kiedy Magda po cichu weszła do mieszkania, usłyszała dość jednoznaczne odgłosy dochodzące z kuchni. Drzwi do niej były zamknięte. Otworzyła je i jej świat się zawalił. Paweł siedział na małym taborecie i zaspokajał oralnie stojącego przed nim chłopaka. Usiłując powstrzymać wymioty i zawroty głowy zamknęła się w łazience. Zwinęła się w kłębek na podłodze i płakała. Najpierw szlochała, później już tylko łzy płynęły jej po policzkach. Słyszała, jak ‘znajomy wychodzi’, jak Paweł dobija się do drzwi. W końcu uda łomu się je czymś otworzyć, wszedł do niej, ale nie pozwoliła mu by się do niej zbliżał.

– Wtedy zdałam sobie sprawę, ze jestem dla niego tylko przykrywką, sposobem by ukryć przed społeczeństwem prawdziwą naturę – mówi dziewczyna. Paweł był w seminarium, zrezygnował tuż przed złożeniem ślubów. Zrzucił sutannę ku rozpaczy wierzącej rodziny. Był gejem seksoholikiem, a taka kobieta jak ja świetnie nadawała sie, by spełnić rolę zasłony dymnej. Byłam po rozwodzie, z dwójką dzieci, w ciąży. Przecież nawet nie miałam dokąd pójść. Zostałam.

Kolejny raz Paweł spotkał się z ‘znajomym’ w dniu narodzin Ali. Kolejnego dnia też.

Zdradzał Magdę w ich mieszkaniu, w ich kuchni, gdy za ścianą spało dwoje maleńkich dzieci. Trzeciego dnia zostawił dzieci z sąsiadką i umówił się na seks w aucie.

– Zrobiłam awanturę, choć i tak wiedziałam, ze to nie ma sensu. Paweł na kolanach przepraszał, obiecywał poprawę.

Dziś Magda mówi, że stara się żyć normalnie

– Wiem, że miał jeszcze kilka epizodów, ma nadal, pewnie jeszcze będzie miał. Ale na chwilę obecną nic nie mogę zrobić. zbieram dowody i czekam. Nie jestem aktywna zawodowo, dzieci są małe, uwielbiają go. Ciąży mi kredyt hipoteczny za dom, którego teraz szczerze nienawidzę. Póki co nie odejdę, ale przyjdzie czas, ze się uwolnię, że będę szczęśliwa. Przyjdzie czas, bardzo w to wierzę.

Magda mówi, że jest teraz cieniem dawnej siebie, a jej życie jest jedną wielką mistyfikacją.

Napisz to proszę ku przestrodze  – podkreśla. By kobiety kończące jeden nieudany związek, tysiąc razy się zastanowiły, nim wejdą w drugi. Ja łaknęłam uwagi, chciałam być akceptowana, doceniona. A tak naprawdę to zabrakło mi dbałości o samą siebie. Chciałam na siłę związku, miłości, a wpadłam z deszczu pod rynnę. I po dziś dzień słono za to płacę.


Zobacz także

Rząd walczy z sadystami. Wreszcie wyższe kary za bestialskie znęcanie się nad zwierzętami

List do chłopaka z autobusu, który powiedział, że jestem brzydka

Aby poradzić sobie z emocjonalnym bólem, musisz najpierw pozwolić mu odejść

Aby poradzić sobie z emocjonalnym bólem, musisz najpierw pozwolić mu odejść