Lifestyle

Weź kartkę i długopis. Poznaj 3 powody, by częściej pisać ręcznie

Redakcja
Redakcja
18 maja 2017
Fot. iStock/g-stockstudio
 

Jeśli już dawno przerzuciłaś się z długopisu i kartki na klawiaturę komputera, czas odkurzyć sobie umiejętność odręcznego pisania. Nie tylko twój charakter pisma ucierpiał od uderzania w klawisze, a długopis sprawia trudność w utrzymaniu. Nie pisząc ręcznie, tracisz o wiele więcej.

Przeproś się z długopisem i napisz cokolwiek — list, stronę w pamiętniku czy karteczkę z miłym słowem dla męża. Regularne pisanie ma liczne zalety, które ułatwią ci życie.

3 zalety ręcznego pisania, które znakomicie na ciebie wpłyną

Pisanie pozwala wyrzucić z siebie myśli, poukładać emocje czy też zwyczajnie utrwalić to, o czym nie chcesz zapomnieć. Tę umiejętność można porównać do jazdy rowerem, tego po prostu nie da się zapomnieć, choć pismo niećwiczone będzie się koślawić i częściej zawierać błędy. Nawet największy miłośnik klawiatury powinien oderwać się od niej i skupić na tradycyjnym pisaniu. Nauka pokazuje, że ci, którzy nie piszą odręcznie, dużo tracą.

1. Lepsza pamięć

Pisząc ręcznie jesteśmy zmuszeni do natychmiastowego analizowania tego co słyszymy i zapisywania najistotniejszych informacji. Badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles  stwierdzili, że studenci notujący na wykładach ręcznie, zapamiętywali więcej i na dłużej niż studenci zapisujący notatki w laptopach. Wynika to z faktu, że proces pisania ręcznego jest wolniejszy, a więc student musi jednocześnie analizować i dokonywać wyboru, co i jak zapisać, myśleć o tym. Prof. Virginia Berninger z University of Washington za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI) zaobserwowała, że ręczne pisanie mocniej aktywuje rejony czołowej kory mózgowej, odpowiedzialne za pamięć i przyswajanie nowych informacji.

2. Większa kreatywność

Z ręcznego pisania wynika lepszy rozwój połączeń nerwowych. Taka gimnastyka dla mózgu wpływa na budowanie większego zasobu słów, umiejętność posługiwania się nimi, co jednocześnie poszerza horyzonty i zwiększa naszą kreatywność.

3. Szybsze myślenie

Podczas pisania długopisem o wiele intensywniej pracują rejony mózgu odpowiadające za interpretację wrażeń dotykowych, aktywuje się ośrodek odpowiedzialny za kształtowanie się mowy oraz sprawne czytanie i pisanie. Dzięki niemu aktywują się również pod ośrodki poprawiające koncentrację, orientację przestrzenną, umiejętność rozwiązywania problemów, syntetyzowania danych i usprawnia proces uczenia się.

Na zakończenie jeszcze jedna rzecz. Doktorant Sargur Srihari ze State University of New York w Buffalo przeanalizował pismo 1500 osób, badając 11 różnych parametrów, jak wielkość i pochylenie liter. W efekcie swojej pracy stwierdził z pewnością, że nie ma dwóch takich samych charakterów pisma. To czyni każdego z nas wyjątkowym na swój sposób.

źródło: www.newsweek.pl, http://www.gabinetyrozwoju.pl

 


Lifestyle

12 rzeczy, które robimy, choć nie mają one większego sensu

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
18 maja 2017
Fot. iStock/fizkes
Następny

Już nie musisz jeść pięciu dziennych porcji warzyw i owoców, wyrzucać przeterminowanego jedzenia ani… prać spodni. Dlaczego? Bo właśnie okazało się, że wiele czynności, które wmówiono nam, że musimy robić, okazały się całkowicie bez sensu. I zamiast korzyści przynoszą szkody – tak uznał zespół lekarzy z Academy of Medical Royal Colleges. Opublikowali listę takich czynności. Zobaczcie, o czym powinnyście raz na zawsze zapomnieć.


 

Na podstawie: theguardian.com

Lifestyle

„Ania, nie Anna”, nowy serial Netflixa znów zaskakuje. Takiej Ani się nie spodziewaliście, to trzeba zobaczyć

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
18 maja 2017
Fot. Screen You Tube /Netflix Polska

Tę rudowłosą bohaterkę znamy chyba wszyscy, nawet jeśli w powieści Lucy Maud Montgomery „Ania z Zielonego Wzgórza”, zaczytują się głównie dziewczyny. Nic dziwnego, że za historię Ani Shirley zabrali się filmowcy. Jeśli macie jeszcze w głowie i w sercu ekranizację „Ani” z Megan Follows w roli głównej,  z 1985 roku, najnowsza produkcja Netflixa całkowicie was zaskoczy. To naprawdę zupełnie inna bajka. Dużo bardziej realistyczna.

Serial jest chwilami mroczny, chwilami bardzo mocno feminizujący (w czasach gdy potrzebne nam wyraziste, kobiece i dziewczęce bohaterki, to niewątpliwa zaleta), a przede wszystkim świetnie zagrany.

Ogromną uwagę skupia na sobie odtwórczyni głównej roli, niewiarygodnie zdolna Amybeth McNulty, która jest Anią porywczą, spontaniczną, i szczerą do bólu. Młodej aktorce udało się stworzyć postać, o której można powiedzieć „taka musiała być Ania, bo tak budują młodą, wrażliwą osobę doświadczenia, które przeżyła”.

Warto dodać, że scenarzyści „Ani, nie Anny” odeszli nieco od oryginalnego tekstu książki Lucy Maud Montgomery, zatem film nie jest wiernym odtworzeniem akcji powieści, czym możecie być zaskoczeni. Koniecznie obejrzyjcie zwiastun przygotowany przez Netflix Polska i podzielcie się z nami waszymi wrażeniami!

 

 


Zobacz także

8 sposobów na to, by zapomnieć o przeszłości, a raczej nauczyć się z niej mądrze korzystać

Mój syn to nie portfel, to nie sponsor, nie „chłopiec do bicia”. Słowo matki do ukochanej syna

Nie przesiedźmy tej jesieni na kanapie. Warto ruszyć tyłek i nie dać się chandrze. #ŁapENDORFINY