Uroda

Regeneracja paznokci – to musisz wiedzieć

Monika Głuska-Bagan
Monika Głuska-Bagan
3 listopada 2015
Fot. iStock
 

Paznokcie na pokaz

Moje paznokcie i skóra dłoni nie wyglądają najlepiej, łatwo zauważyć na nich ślady po upalnym lecie. Słońce zapewnia ładną opaleniznę, ale nadmierne promieniowanie UV powoduje też żółknięcie paznokci, nie służą im używane latem kolorowe lakiery, ani morskie kąpiele. Najczęstszy problem to przesuszone paznokcie – łatwo się łamią, rozdwajają, kolejny – depigmentacja płytki, wtedy na paznokciu można zauważyć kremowo-żółte plamy lub „pęcherzyki”. Postanowiłam właśnie teraz, przed zimnymi dniami, zregenerować i odżywić swoje dłonie i stopy.

Kuracja na miarę

Jeśli paznokcie są bardzo zniszczone najlepiej oddać się pod opiekę manikiurzystce. Jeden ze świetnie działających zabiegów, to japoński p-shine, odżywiający i wzmacniający paznokcie, idealny, gdy mamy problemy z łamaniem, rozdwajaniem lub cienką płytką. Zabieg polega na wcieraniu energicznymi ruchami pasty w naturalną płytkę oraz naniesienie na nią warstwy pudru. Technologia p-shine pobudza krążenie krwi, wzmacnia, przyspiesza wzrost, poprawia ukrwienie i zapewnia naturalny wygląd paznokci Zapobiega też rozdwajaniu się płytki.

Kuracja rewitalizująca to z kolei seria około pięciu wizyt u manikiurzystki, podczas których stosuje na całe dłonie maski, peelingi i masaże. Skutek to usunięcie przebarwienia płytki paznokciowej, rozjaśnienie i wygładzenie. W trakcie kuracji zalecany jest mniej inwazyjny manicure „na ciepło” lub spa, który zwiększa efekt nawilżenia płytki paznokciowej i skóry rąk. Bardzo pomocne są też zabiegi parafinowe dla dłoni i stóp, które intensywnie nawilżają, zatrzymują wodę w skórze i paznokciach. 

Noś klapki!

Jeśli jesienią wciąż chodzisz  na basen, pamiętaj,  że w takich miejscach łatwiej o zakażenie grzybicą. Gdy zauważysz przebarwienia skórne, pieczenie i swędzenie, stany zapalne bądź niepokojące zmiany na płytce paznokciowej (np. brunatnienie paznokcia, nienaturalne bruzdy, oddzielenie się płytki od łożyska – pusta przestrzeń pod płytką) powinnaś, jak najszybciej pójść do dermatologa. W przypadku grzybicy lekarz przepisze leki hamujące rozwój grzybów, bakterii i drobnoustrojów. W aptekach dostępne są preparaty profilaktyczne chroniące przed grzybicą: pianki, żele, aerozole, płyny i kremy. Pamiętaj też o noszeniu na basenie własnych klapków.( klapek?) 

Na cytrynowo

Chcesz sama zintensyfikować efekty kuracji, nie zaszkodzi, gdy wspomożesz ją domowymi sposobami. Do miseczki zetrzyj ma tarce świeży ogórek, dodaj połówkę pokrojonej drobno cytryny i dwie łyżki startego jabłka. W przygotowanej mieszance mocz palce około 15 minut, zabieg powtarzaj co kilka dni przez miesiąc. Efektem będą dużo jaśniejsze, elastyczne i odżywione paznokcie. Przy poważniejszych uszkodzeniach takich, jak rozwarstwienia, czy brak elastyczności, korzystaj z witaminowych suplementów, zawierających A, B7, C i E. Pamiętaj też o dawce protein (duża zawartość białka w diecie) oraz cynku. W salonie takie uszkodzenia usuwane są mechanicznie pilnikiem i peelingiem, następnie nawilżane i natłuszczane. Po takim zabiegu powinno się stosować odżywki nawilżające z serii hydro-therapy, indywidualnie dobrane do typu paznokci.

Nie zapominaj o pielęgnacji dłoni i stóp nawet, jeśli nie masz problemów. Regeneracja paznokci przyda się każdemu. Podstawowe zasady codziennej pielęgnacji to: tłuste kremy, emulsje do nawilżania skórek, kremy i maści z witaminą A. Wcieraj w płytkę paznokciową i skórki oliwkę (olej rycynowy, oliwa z oliwek, oliwa z dodatkiem olejków eterycznych, np. cytryna, grejpfrut) i zrezygnuj z metalowego pilnika.


Uroda

STRES, czyli Skreśl To Rozstanie Ekstra Szybko!

Avatar
Magdalena Jóźwik
3 listopada 2015
 

Ostatnimi czasy, w psychologii coraz popularniejsze robi się stwierdzenie, że sposób, w jaki postrzegamy świat w znacznej mierze zależy od nas samych. Nawet znany na całym świecie filozof, Arthur Schopenhauer uważał, że świat jest jedynie wyobrażeniem.

Czasem wystarczy drobna zmiana sposobu myślenia o jakimś zjawisku i okazuje się, że coś co wydawało nam się absolutnym końcem świata, może mieć także swoje pozytywne aspekty. Cokolwiek by nas w życiu nie spotkało, zachęcam Was by próbować odnajdywać w tym „plusy”. Mam nadzieję, że te dziesięć przykazań, które tu dla Was zamieszczam pozwoli Wam szybciej poradzić sobie z ciężarem choćby najtrudniejszego rozstania. Wiem z doświadczenia, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło!

1. Pozwól sobie umrzeć i narodzić się na nowo

Oczywiście nie chodzi o dosłowną śmierć, ale o akceptację własnych uczuć i daną sememu sobie zgodę na zatracenie się w smutku, który jest nieodłączną częścią rozpadu ważnej dla nas relacji. Wiele z Was może uznać to za kontrowersyjne. Przecież wszyscy ludzie dookoła każą nam być twardzielkami, które idą do przodu choćby cały świat runął im na głowę. Tymczasem rozstanie, według badań, jest nawet bardziej bolesnym doświadczeniem, niż śmierć bliskiej nam osoby.

Warto być tego świadomym i pozwolić sobie na przeżywanie rozpaczy tak długo, jak tego potrzebujemy. Wbrew temu, co sądzi większość z nas w obliczu miłosnej katastrofy, czas naprawdę leczy rany i to co dziś sprawia, że chcemy wyrwać sobie serce, za rok będzie jedynie zamglonym wspomnieniem. Pozwól smutkowi rozbrzmieć, a sam zacznie cichnąć we właściwym momencie.

2. Zdobądź wiedzę

Świadomość tego, jakie procesy zachodzą w naszym umyśle po rozstaniu to dla Ciebie szansa na przyśpieszenie procesu gojenia się ran. Niestety, znajomość tych procesów nie powoduje, że przestajemy im podlegać. Bywa to prawdziwą bolączką psychologów. Niby wiem co się ze mną dzieję, ale i tak nie mogę nic zrobić. Frustrujące uczucie. Nie mniej jednak, warto wiedzieć, że każde rozstanie wiąże się z szokiem, złością, próbami zaprzeczania temu co się stało, ale także z  emocjami pozytywnymi takimi jak akceptacja nowej sytuacji i odbudowa własnego życia. Co ważne, to nowe życie bardzo często okazuje się być dla nas bardziej satysfakcjonującym niż to u boku eks. Dlatego, głowa do góry!

3. Zbij wszystkie naczynia w domu

Owszem, istnieje ryzyko, że się pokaleczysz, dlatego zachęcam do zabezpieczenia miejsca ewentualnej egzekucji. Dodatkowo, lepiej żeby twoją ofiarą nie była XIX-wieczna zastawa, będąca pamiątką po twoich przodkach. A tak zupełnie na poważnie, chodzi o to, żebyś pozwoliła sobie nie tylko na smutek, ale także na złość. Zainwestowałaś w swój związek mnóstwo czasu i pieniędzy więc uczucie wściekłości jest zupełnie naturalne. Nie musisz zaraz tłuc tych biednych naczyń, ale postaraj się dać upust energii, która się w tobie nagromadziła. Biegaj, idź na zajęcia boksu, albo po prostu rozbij kotlety schabowe na tak cienkie plasterki, że do niczego się już nie nadadzą.

4. Zorganizuj grupę wsparcia

Nie bez powodu, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, taką popularnością cieszą się grupy anonimowych alkoholików, zakupoholików czy innych uzależnionych. Miłość to także uzależnienie i to bardzo poważne. Badania pokazują, że zakochany mózg zachowuje się niemal identycznie jak mózg narkomana. Bezsenność, obsesyjne myślenie o obiekcie naszych uczuć, drgawki i pocenie się, uczucie podniecenia, przysłowiowe motyle w brzuchu, wszystkie te doznania są charakterystyczne dla osób będących pod wpływem narkotyków. Mało kto, nie doświadczył uczucia choćby platonicznego zakochania w aktorze grającym w naszym ulubionym filmie. Skoro tak, zbierz grupę koleżanek i kolegów którzy tak jak ty byli kiedyś na miłosnym haju. Uświadomienie sobie, że cała masa ludzi uczestniczyła w uczuciowym odwyku sprawi, że twój problem wyda Ci się choć trochę mniejszy w skali świata.

5. Obejrzyj wszystkie odcinki „Seksu w Wielkim Mieście”

Skoro masz już grupę wsparcia, razem z nią (choć oczywiście, jeśli wolisz możesz to zrobić sama) zorganizuj sobie maraton ulubionego serialu opowiadającego o życiu i problemach kobiet. Niech to będzie coś lekkiego, jak wspomniany przeze mnie „Seks w Wielkim Mieście”. Oglądanie cudzego życia, pomoże Ci choć na chwile zapomnieć o twoich własnych problemach. To coś innego niż wyparcie i uciekanie od problemu. Kiedy po raz kolejny budzisz się i łzy same napływają Ci do oczu, chcesz po prostu odpocząć choć przez chwilę od negatywnych uczuć. Taki seans pozwoli Ci „wyłączyć” problem i wrócić do niego później. Każdy organizm potrzebuje regeneracji.

6. Zrób generalne porządki

Gdy pierwsze emocje związane z rozstaniem opadną, zaczniesz powoli podejmować próby zorganizowania swojego życia na nowo. Nic nie pomoże Ci w tym bardziej niż generalne porządki w mieszkaniu, ciuchach a także własnych planach. Zacznij od środowiska w którym żyjesz. Świeże otoczenie, może przemeblowanie, a także zweryfikowanie tego gdzie jesteśmy w naszym życiu i dokąd zmierzamy może być początkiem odrodzenia o którym mowa w punkcie pierwszym. Ludzie często boją się opuścić swoją strefę komfortu i dokonać w życiu zmiany. Z natury lubimy raczej to co znane, wobec nowości pozostajemy nieufni. Zakręt na życiowej drodze bardzo często zmusza nas do robienia rzeczy, na które nigdy byśmy się nie odważyli. Spróbuj zatem znaleźć pozytyw w tym co się stało i wyruszyć na nieznane wody z ufnością i nadzieją, że po każdej nocy wschodzi słońce.

7. Zainwestuj w siebie

Prawdopodobnie, wraz z rozpadem związku, zyskałaś sporo czasu, a czas może być walutą potężniejszą niż pieniądze. Jeżeli zrobiłaś już generalne porządki, zrób listę rzeczy których pragniesz, a na które nigdy nie mogłaś sobie z różnych przyczyn pozwolić. Rozpisz, co musisz osiągnąć, jakie uprawnienia zdobyć, ile zarobić pieniędzy, żeby każdy z tych punktów zrealizować, a potem bierz się do pracy! Pamiętaj, że na realizację marzeń nigdy nie jest za późno, a nawet jeśli nie zrealizujesz wszystkich zadań, ciesz się po prostu procesem i drogą, która ma Cię doprowadzić do osiągnięcia twoich celów. Czasami nie chodzi o to by zdobyć szczyt, ale o to, żeby podziwiać widoki, które spotykasz po drodze.

8. Dokonaj zemsty…

Jeśli masz ochotę zemścić się na tej okropnej kreaturze, która pozostawiła Cię w rozpaczy, nie ograniczaj się i popuść wodze fantazji. Dokonaj zemsty, ale w swojej wyobraźni. Być może wydaje Ci się, że nie da Ci to żadnej satysfakcji. Zapewniam, że prawdziwa zemsta dałaby Ci jej jeszcze mniej, a być może pogrążyłaby w większym smutku. Z czasem zaczynamy rozumieć, że wina zazwyczaj leży po środku, a zemsta może dać Ci poczucie, że zawiniłaś jeszcze bardziej niż sądziłaś na początku. Odradzam zatem realne mszczenie się, ale nie zniechęcam Cię do zaplanowania różnych scenariuszy w głowie. Ciekawostką może być dla Ciebie fakt, że twój umysł niekoniecznie odróżnia wyobrażenia od rzeczywistości. Satysfakcja będzie zatem ta sama lub niewiele mniejsza, a nikomu jednocześnie nie zaszkodzisz.

9. … a potem przybij piątkę swojemu eks

Pewnie trudno będzie Ci uwierzyć, jeśli powiem, że całe rozgoryczenie, którego teraz doświadczasz minie i to prawdopodobnie szybciej niż Ci się wydaje. Bez względu na to czy zostałaś porzucona, czy sama podjęłaś decyzję o rozstaniu, na pewno przechodzić będziesz przez wiele etapów godzenia się z nową sytuacją. Twój były będzie wydawał Ci się naprzemiennie w stu procentach winny rozpadowi waszej relacji albo zupełnie pozbawisz go odpowiedzialności za to zdarzenie. Z czasem zaczniesz jednak dostrzegać, że właściwie powinnaś mu podziękować. Być może, w tej chwili brzmi to dla Ciebie abstrakcyjnie, ale porozmawiaj ze swoją grupą wsparcia – na pewno wiele z twoich koleżanek przyzna, że rozstanie nauczyło ich więcej niż długie lata spędzone na studiach czy w szkole. Szkoła życia to bowiem najlepsza szkoła jaką natura czy inna siła wyższa mogła dla nas zaplanować. Nie żyw urazy w nieskończoność i gdy poczujesz się na to gotowa, choćby w myślach powiedz swojemu byłemu: „Dzięki!”

10. NIGDY nie trać wiary w miłość

Tak, wiem, łatwo powiedzieć a trudniej zrobić. Jeżeli przeżywamy kolejne miłosne rozczarowanie, być może bolesny rozwód, czasem obserwujemy cierpienie nie tylko nasze, ale też naszych dzieci bądź bliskich, trudno jest nam zachować wiarę w to, że wciąż wszystko może ułożyć się dobrze. Pamiętaj jednak, że gdyby ludzie nie mieli wiary, najprawdopodobniej dalej bylibyśmy w epoce kamienia łupanego. Henry Ford, założyciel jednej z najbardziej dochodowych marek samochodowych na świecie, zanim odniósł sukces splajtował kilka razy i dopiero w wieku 44 lat wprowadził na rynek pojazd, który podbił świat. Gdyby zwątpił w to, że pewnego dnia uda mu się to o czym marzył, być może dziś przemysł samochodowy nie byłby tak rozwinięty jak jest. Dlatego tą zasadę zapamiętaj ponad wszystkie inne i NIGDY, przenigdy nie trać wiary w miłość.


Uroda

W co dziś gramy? Co najczęściej usłyszysz podczas małżeńskiej kłótni?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
2 listopada 2015
Fot. iStock

Czy tego chcesz, czy nie, podczas sprzeczek, kłótni czy nieco bardziej zdecydowanej wymiany zdań, ze swoim partnerem komunikujesz się w pewien schematyczny sposób. Gry małżeńskie to takie połączenie emocjonalnego judo i szachów. Choć rzadko kiedy sobie to uświadamiamy,  są naszym chlebem powszednim. Gramy w nie wszyscy, z czasem osiągając nawet mistrzowski poziom.  Ale właściwie dlaczego ?Czy nie lepiej mówić sobie wszystko wprost? Żeby to było takie łatwe… Po co się zatem wysilać,  gdy zamierzony cel można osiągnąć dobrze sprawdzonymi, stosowanymi od lat metodami?

Podczas dyskusji manipulujemy słowem z różnych powodów: żeby wpłynąć na naszego partnera; potwierdzić swoje wyobrażenie o nim; zrzucić na niego całą odpowiedzialność za problemy w związku; zyskać jego zainteresowanie; a czasem po prostu doprowadzić do konfrontacji, by „coś się zaczęło dziać” (ach, ta nuda!).  A jakie zdania padają wówczas najczęściej?

1. Ty mnie wcale nie kochasz. Ja cię już w ogóle nie interesuję!

Oświadczenie kluczowe w każdej dyskusji, bo stanowi (przynajmniej w założeniu) jej punkt zwrotny. Gdy argumentów brak, należy wytoczyć najcięższe działo. To, obliczone na wzbudzenie litości, żalu, a przede wszystkim – poczucia winy. Wypowiadając je liczymy na natychmiastową reakcję naszego ukochanego. Na potok zapewnień, że to nieprawda. Choć tak naprawdę jesteśmy pewne jego miłości, oczekujemy wyznań „tu i teraz”. Efekt natomiast zazwyczaj jest odwrotny od zamierzonego. Zirytowany i zniecierpliwiony On zapyta po prostu: „Ale o co ci właściwie chodzi?!”. W tej sytuacji możesz się już tylko rozpłakać. I masz swoje oczekiwane poczucie winy. Szkoda tylko, że wymuszone. A kwestia sporna nadal nie została rozwiązana, prawda?

2. Czyli uważasz, że jestem gruba/niemądra/infantylna itd.

Kolejne zdanie obliczone na wywołanie w Nim poczucia winy. Wyrwane z kontekstu słowa układasz w coś, co nigdy nie padło z jego ust. Teraz możesz już być nieszczęśliwa: twój partner chce cię upokorzyć. Czy takie było założenie? Szukałaś  potwierdzenia własnej wartości, ale na twoich zasadach. On tego nie zrozumiał. Popełnił niewybaczalny błąd.

A co w sytuacji jeśli on naprawdę „tak” uważa? Zadając swoje pytanie dajesz do zrozumienia, że nie powinien, że jeśli „tak” myśli, jest nielojalny, podły i nie potrafi cię wesprzeć w potrzebie. Stop! Zatrzymaj się. Czy przypadkiem nie wciągnęłaś go w tę grę by móc spokojnie dać upust swoim złym emocjom? By móc przyjąć rolę ofiary?

3. No, chyba nie jesteś zazdrosna!

Na spotkaniu ze wspólnymi znajomymi  pojawia się TA koleżanka. Twój mąż i ona zaczynają rozmawiać o pracy. Ty, zrezygnowana ustępujesz pola. Zamiast dobrze się bawić manifestujesz swoje cierpienie i rosnące niezadowolenie. Z miną umierającego kota informujesz męża, że właśnie wychodzicie bo nagle bardzo zle się poczułaś. W rzeczywistości  wolisz się użalać nad sobą i wyobrażać różne niestworzone historie niż wziąć się w garść i po prostu dobrze bawić. Kiedy z jego ust pada TO zdanie, wiesz, że trafił w sedno. Oboje wiecie. Ale ty w się w życiu nie przyznasz. Do domu wracacie oboje w fatalnych nastrojach. A przecież miało być zupełnie inaczej. Popracuj nad poczuciem własnej wartości.

4. Dobrze już! Jeśli nie chcesz, to nie wyjdę!

Zrobię to dla ciebie, poświęcę się. Zostanę. Zobacz, jaki jestem wspaniałomyślny. O co ta cała awantura? Nie, naprawdę, to nie jest dla mnie żaden problem. To nic takiego…

Skoro tak,  to dlaczego obnosisz się tak z tą swoją zawiedzioną miną? W głębi duszy już planujesz odwet. Następnym razem, kiedy ona będzie chciała wyskoczyć gdzieś koleżankami, rozchorujesz się ciężko na przeziębienie.

5. Gdyby nie ty…

Mogłabym/mógłbym wszystko. To przez ciebie nie spotykam się ze znajomymi, nie dzwonię do matki, nie zostałem klubowym piłkarzem z międzynarodową karierą. Jednym słowem, związek z tobą to kula u nogi. Kto usłyszał choć raz, wie jak mocne emocje wywołuje to zdanie. Co ciekawe, ze zrzucaniem na swoją drugą połówkę winy za życiowe i towarzyskie niepowodzenia spotkamy się o wiele częściej u panów niż u pań.

Zapewne życiowe doświadczenie podpowiada wam dużo więcej podobnych zwrotów, zdań i zarzutów. Być może każda para ma swój ulubiony zestaw powiedzonek i swoje własne rytuały dotyczące gier małżeńskich. Warto sobie to uświadomić i na spokojnie przyjrzeć się komunikacji w swoim związku. Zbyt wiele czasu  i energii zajmuje nam ciągła walka o wątpliwą „wygraną”.


Zobacz także

trądzik

Trądzik to problem nie tylko młodych kobiet. Może pojawić się w każdym wieku. Poznaj skuteczny sposób na jego złagodzenie

Marzą ci się piękne loki? Sprawdź, jak łatwo modelować włosy w domu

Marzą ci się piękne loki? Sprawdź, jak łatwo modelować włosy w domu

epilacja laserowa

Epilacja laserowa – co powinnaś wiedzieć zanim zdecydujesz się na zabieg