Kosmetyki Uroda

Must have tej wiosny – pianka do mycia łapek!

Redakcja
Redakcja
28 kwietnia 2021
 

Twoja pociecha z niecierpliwością czeka na powrót do szkoły? A może Ty skończyłeś już home office i swoje stare biuro odkrywasz na nowo?  Tak, zakochałyśmy się w tym produkcie!

Jeśli jeszcze nie znacie marki LaQ, to z całą pewnością musicie nadrobić zaległości. Nie ma bowiem na rynku tak sympatycznej, a co nie bez znaczenia – przyjaznej środowisku – marki. „Kosmetyki naturalnie – fajne” – jak zapewniają jej twórcy. I chyba się nie pomylili. Na takie określenie marka zapracowała niezwykle uroczymi liniami. Do żeli, kremów, mydełek, dołączyła właśnie pachnącą gumą balonową Pianka do Mycia Łapek. Ten innowacyjny kosmetyk jest niezwykle wygodny i wydajny, a dzięki wyjątkowej konsystencji można mieć go zawsze przy sobie. Wystarczy niewielka ilość pianki, by umyć ręce, gdziekolwiek jesteś. Poręczne opakowanie z nakrętką zmieści się do każdego plecaka lub aktówki.

Co czeka nas pod wieczkiem produktu? Puszysta konsystencja, naturalne pH i łagodne substancje myjące pochodzenia roślinnego, które wzbogacono o nawilżający ekstrakt z mleka ryżowego, masło shea i olej ze słodkich migdałów. Całości dopełnia dodatek kompleksu składników nawilżająco-łagodzących, m.in. alantoiny, pantenolu, balsamu Capaiba i oliwy z oliwek, który wzmacnia barierę ochronną skóry, pozostawiając ją doskonale nawilżoną i odżywioną. A wyjątkowy zapach kosmetyku poprawi humor każdemu!

Produkt dostępny jest w trzech wersjach kolorystycznych: radosnej żółci, energetycznego różu i nasyconego błękitu.

No sami przyznacie, że nie da się obok pianek przejść obojętnie!

 

fot. LaQ

fot. LaQ

fot. LaQ


Kosmetyki Uroda

Królowe nienawiści, jak hejtujemy się nawzajem

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
28 kwietnia 2021
Królowe nienawiści, jak hejtujemy się nawzajem
Fot. iStock/ohme.pl
 

Niedawno Paulina Młynarska napisała na swoim Instagramie „Chyba zniknę z mediów społecznościowych. I nie będę już namawiać Fiolki Najdenowicz, żeby została.

Chodziło o hejt. Nieustanny hejt, którym raczymy siebie nawzajem. My, niecelebrytki, celebrytki, mężatki, singielki, kobiety z dziećmi i bez. W każdej życiowej konfiguracji, na każdym etapie życia.

Czasem człowiek ma się ochotę złapać za głowę i zapytać, czy my jesteśmy dorosłe, czy jednak w przedszkolu?

Odwieczny bodyshaming. W każdą stronę

Doprawdy nie wiem, czy którykolwiek mężczyzna patrzy na kobietę tak uważnie i oceniająco, jak jej „siostra”.

Jestem fanką wielu grup dla kobiet, które dotyczą ciała i zdrowia. Fitnesowych, plus size, dietetycznych, żywieniowych. Nie da się bez komentarza. Jedna wrzuca zdjęcie ze sztangami. Chwilę później lawina: źle to robisz, zepnij pośladki, dlaczego akurat taki ciężar, nie, tak to lepiej w ogóle nie robić. Szukam gdzieś na górze pytania, może przeoczyłam, a autorce postu naprawdę chodziło o rady, jak ma wykonywać te nieszczęsne ćwiczenia, ale nie. Niczego takie nie ma. Chciała tylko się pochwalić, bo dwa miesiące temu jeszcze wcale się nie ruszała.

Im dumniejsza jest kobieta ze swoich fit efektów, tym szersze znajdzie grono przeciwniczek – uda za bardzo, brzuch za mało, nie, to już niekobiece.

Omijając to, jak często można usłyszeć, gdy jedna mówi o drugiej. „Wcale nie jest atrakcyjna”, „Ma za małe oczy”, „Nie rozumiem, co faceci w niej widzą”, „Ale gruba”, „Ale chuda”. „Powinna się ostrzykąć”, „Powinna przestać się ostrzykiwać”

Afera niemal sprzed chwili. Dwa dni? Na Facebooku Ewy Chodakowskiej, instagramerka pochwaliła się figurą. W końcu to nie lada wyczyn schudnąć 30, czy 40 kilogramów. Nie, to żaden wyczyn. To jakaś ściema. Niemożliwe. A w ogóle proszę bardzo, pokaż brzuch, bo skóra musi ci strasznie wisieć. Nie wisi? Ale ściemniasz, skąd te wysokie legginsy.

Która popełniła większy zawodowy i nie – zawodowy błąd

Największy hejt zawodowy, którego doświadczyłam? Inna kobieta. Starsza, znana. Autorytet, osoba, która w mediach latami uwielbiała uchodzić za przyjaciółkę kobiet.

Jasne, każdy ma wady. Być może na tamtym etapie zawodowego życia zasłużyłam na złą ocenę. Ale żeby na uwagi personalne dotyczące wyglądu i spraw osobistych?

Teraz już potrafiłabym się bronić. Ale ile młodych kobiet nie potrafi? Albo też tych starszych, bo mają dzieci, potrzebują pracy, nie mają narzędzi, by się bronić, czy zwyczajnie sił.

Nasze krajowe celebrytki też nam pokazują, jak można się negatywnie postymulować. Choćby przykład z tegorocznego rozdania Oscarów. Weronika Rosati zapytana o zachowanie Kingi Rusin na prywatnej imprezie po gali rozdania Oscarów rok wcześniej (przypomnijmy, chodziło o to, że dziennikarka uczestniczyła w prywatnej imprezie po Oscarach, skąd m.in opublikowała zdjęcie szczupłej Adele, która nie pokazywała się od jakiegoś czasu) mogła wybrać kilka eleganckich form odpowiedzi. Nie chcę tego komentować. Nie ma co wspominać. Każdemu się zdarza. No cokolwiek. Ale opisała, jakie to nieeleganckie jest robienie zdjęć gwiazdom, jak postrzegane w Hollywood jako szczyt chamstwa. Powołała się również na przyjaciółkę, która pracowała na tej imprezie i była „trochę zła” na to, co zobaczyła.

Kinga Rusin mogła to przemilczeć. Albo chociaż zostawić swój wpis na Instagramie, do pewnego momentu spokojny i wyważony. Przecież obie walczą z oszczerstwem i manipulacjami, po co wymyślać i przetwarzać historie. Niby ładnie, z klasą. A na końcu mały PS. Nie komentowałam twojego życia, choć byłam proszona, nie komentowałam też Twojej relacji z Herveyem Weinsteinem. Auć. Taka szpila na koniec. Tak, jak to tylko kobieta drugiej kobiecie potrafi. Niby miło, a ciężko po tym odetchnąć.

Samosąd nad wszelkiej maści drugimi żonami i partnerkami

Ot choćby Monika Zamachowska (Richardson), gorący to przecież przykład. Co nie zrobi, to źle zrobi. Co nie powie, to koszmar. Wyrwała mężczyznę ze szczęśliwego związku, teraz ponosi karę i jeszcze się odzywa. Już to gdzieś czytaliśmy. To już było wiele razy. Wtedy, kiedy Hanna Lis związała się z Tomaszem Lisem, Agnieszka Włodarczyk z byłym Anety Zając i tak dalej. Oczywiście każda kobieta wie, że ona nigdy nie poderwałaby cudzego męża. Nigdy. Przenigdy.

Jeśli w ogóle o jakimś podrywaniu może być mowa, bo nikt z tych komentujących nawet chyba nie wiedział, jakie były kulisy rozstania (bo skąd niby miałby?).

Niechże się też jakaś kobieta przyzna do zdrady, niekochania dziecka, pasierba, czy innej osoby, którą winna kochać. Zabić taką. Ukarać. Patologię trzeba niszczyć. Wiadomo. A że najlepiej ją widzimy u kogoś, cóż, wiadomo.

Bitwa o psy, koty, świnki i ryby

Paulina Młynarska wrzuciła zdjęcie dziesięcioletniego jamnika pewnej 90-latki. Zrobiła to na prośbę wnuczki, która szukała dla psa nowych właścicieli. Babcia już nie daje rady, a ona sama też ma psa, już nie może drugiego. Rety, panie, co tam się działo. Zrównano z ziemią babcię, wnuczkę i każdego, kto próbował stawać w ich obronie. To skandal oddawać psa. Zło. Biedna osoba, która naprawdę chciała wziąć jamnika, musiała zanurkować w szambie, żeby dobić się do informacji, czy pies już adoptowany, sprawa załatwiona, czy trzeba działać.

Na Instagramie Joanny Przetakiewicz kolejna afera. Powód: niewinna fotografia ze spaceru. Joanna Przetakiewicz wrzuciła rodzinne zdjęcie z psami. Jednym nowym. Rasy nie pamiętam, nic nie pamiętam. Bo w komentarzach fani psów z pewnych hodowli awanturowali się ze zwolennikami psów ze schronisk. Wszyscy wiedzieli wszystko najlepiej. Prawda w końcu jest jedna. Ta, którą sami uznajemy. Na szczęście obie grupy nie pozabijały się wzajemnie, bo miały jednego wroga. Panią Przetakiewicz.

I nie, nie jestem zwolenniczką niezarejestrowanych hodowli, ale czy pani Joanna Przetakiewicz prosiła tam o radę? Oddała psa, gdy ją zwyzywano i obrażono?

Tak, wiem, my po prostu musimy edukować inne kobiety. My się z tym rodzimy.

Wojna feministek i nie-feministek

Jedne kobiety oburzają się, że feministkami nie są (chociaż mogą głosować, pracować, jeździć samochodem i nie są zabijane z powodu seksu z nie-mężem), drugie wściekają się, że jakakolwiek kobieta może nie iść na marsz. Na profilu jednej ze świetnych dziennikarek, pisarek, feministek przeczytałam, jak wzburzona pisze, że jej profil jest tylko dla mądrych i świadomych kobiet. Auć znów. Oczywiście mądra i świadoma jest ta, która myśli, jak ona.

Kto lepszy, czy gorszy…

Tak, kochałam kiedyś Magdalenę Środę, jednak dziwnie się poczułam, gdy napisała „nijaki pan od kopania piłki” (to o Lewandowskim). I o ile zrozumiałe jest, że wielka filozofka nie musi się interesować meczami, to jednak niekoniecznie trzeba o innych wyrażać się tak protekcjonalnie. Właściwie czemu ma to służyć? Bo ten pan nie żyje, jak wydaje się nam, powinien żyć bogaty człowiek?

Tak, trzeba iść w ślady tych, którzy chcą porzucić media społecznościowe, żeby uniknąć wojen i wojenek.

Tyle że chyba od razu na bezludną wyspę, bo w realu zawsze możemy spotkać sąsiadkę, która krytykuje inną sąsiadkę. Albo matkę, która krytykuje ciotkę. Albo.

Tak, bezludna będzie najlepsza.
Wtedy wszystkie wreszcie przyjrzymy się sobie.
A jeśli nie, zajmiemy się walką o przetrwanie. Z ewentualnymi, prawdziwymi wrogami.

PS. Że ja też teraz hejtuję? Pewnie. Przecież jestem kobietą. Od razu czuję się lepiej.


Kosmetyki Uroda

Orzechy arachidowe (ziemne) – czy naprawdę tuczą i dlaczego warto włączyć je do zdrowej diety?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
28 kwietnia 2021
Orzechy arachidowe - kcal, właściwości dla zdrowia
Fot. iStock/Orzechy arachidowe

Orzechy arachidowe, zwane również orzeszkami ziemnymi lub fistaszkami, cieszą się powodzeniem jako zdrowa przekąska. Warto po nie sięgać, ponieważ dostarczają do organizmu wartościowe substancje. To polecany element zdrowej diety, który jednak może okazać się silnym alergenem. W jaki sposób orzechy arachidowe mogą służyć zdrowiu i czy rzeczywiście tuczą?

Czym są orzechy arachidowe?

Orzechy arachidowe (orzacha podziemna, orzeszki ziemne, fistaszki) w rzeczywistości nie są orzechami, ale nasionami roślin strączkowych – dokładniej grochu, i należą do rodziny bobowatych. Uznaje się je także za nasiona oleiste, z których tłoczony jest olej oraz produkuje się masło orzechowe. Poza tym fistaszki można znaleźć w słodyczach i innych przekąskach, mące, napojach, czy w formie prażonych orzeszków ziemnych. Są również wykorzystywane w roli wypełniaczy produktów powstających z mięsa, a także zup i deserów.

W handlu najczęściej dostępne są orzechy ziemne pochodzące z Chin, które mają udział aż w połowie światowej produkcji fistaszków. Uprawiane są one również w Indiach, Nigerii oraz Stanach Zjednoczonych.

Orzechy arachidowe - kcal, właściwości dla zdrowia

Fot. iStock

Orzechy arachidowe — wartości odżywcze, kalorie (kcal)

Świeże, niesolone orzechy arachidowe są szczególnie bogate w białko. Zawierają 20 aminokwasów w różnych proporcjach, dlatego fistaszki, podobnie jak inne rośliny strączkowe, np. soja, traktowane są jako odpowiedniki mięsa i jaj, szczególnie wartościowe w diecie wegetariańskiej i wegańskiej.

Ponadto fistaszki dostarczają tłuszcze, błonnik pokarmowy, witaminy z grupy B, foliany, witaminę E. Nie brakuje w nich składników mineralnych, takich jak: potas, magnez, mangan, miedź, żelazo oraz cynk. Orzechy ziemne są również źródłem przeciwutleniaczy: flawonoidów, kwasów fenolowych, koenzymu Q10,resweratrolu, oraz fitosteroli i alkaloidów.

Orzechy arachidowe — kalorie kcal

Orzeszki ziemne są kaloryczne, ponieważ nie brakuje w nich jednonienasyconych i wielonienasyconych kwasów tłuszczowych. Orzechy arachidowe w 100 g nieprzetworzonego i niesolonego produktu dostarczają aż 567 kcal. To dużo, ale trzeba wziąć pod uwagę, że mają pozytywny wpływ na zdrowie i warto włączyć ich rozsądne ilości do codziennej diety. Badania wykazały, że regularne spożywanie fistaszków nie powoduje tycia lub przyczynia się jedynie do niewielkiego wzrostu masy ciała. Nie ma także istotnego wpływu ciśnienie tętnicze krwi, stężenie triglicerydów oraz cholesterolu całkowitego. Co więcej, orzechy arachidowe mogą wpływać na tłumienie nadmiernego apetytu i hamować chęć na podjadanie między posiłkami.

Orzechy arachidowe - kcal, właściwości dla zdrowia

Fot. iStock

Orzechy arachidowe — właściwości dla zdrowia

Orzechy ziemne, szczególnie te niesolone i bez dodatku cukru, są polecane w umiarkowanej ilości (ze względu na kaloryczność) jako stały element zdrowej diety.

Zmniejszają ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 2 

Badania wykazały, że spożycie orzechów arachidowych przyczynia się do znaczącego zmniejszenia poposiłkowego stężenia glukozy we krwi u zdrowych osób. Fistaszki zawierają niewiele węglowodanów, co w połączeniu ze znaczną zawartością błonnika pokarmowego powoduje, że uznaje się je za produkt o niskim indeksie i ładunku glikemicznym. IG orzechów ziemnych wynosi 14, natomiast ŁG wynosi 1, dzięki czemu są produktami bezpiecznymi dla cukrzyków.

Zmniejszają ryzyko rozwoju chorób przewlekłych

Duża ilość antyoksydantów stanowi dobrą ochronę przed działaniem wolnych rodników. Tym samym orzechy arachidowe mogą obniżać ryzyko rozwoju chorób sercowo-naczyniowych, neurodegeneracyjnych (np. choroba Alzheimera), nowotworów oraz przedwczesnego starzenia się organizmu. Badania wykazały także, że rośliny strączkowe, w tym również fistaszki, mogą przyczyniać się do redukcji stężeń markerów stanu zapalnego CRP i hs-CRP we krwi.

Chronią układ sercowo-naczyniowy

Badania wykazały, że regularne spożycie orzechów arachidowych w ciągu 12 tygodni korzystanie wpływa na stężenie lipoprotein o wysokiej gęstości (HDL, tzw. dobry cholesterol) u osób zdrowych, które oczyszczają organizm z nadmiaru „złego” cholesterolu (LDL). To sprawia, że orzechy arachidowe obniżają ryzyko wystąpienia chorób układu sercowo-naczyniowego.

Fot. iStock

Wspierają pracę mózgu

Obecność w składzie fistaszków nienasyconych kwasów tłuszczowych, witamin z grupy B oraz magnezu pozytywnie pływa na pracę mózgu. Orzechy ziemne ułatwiają koncentrację, wspierają naukę i pamięć, łagodzą stres. Są polecane jako przekąska dla osób pracujących umysłowo i uczniów. Dodatkowo zmniejszają ryzyko rozwoju chorób neurodegeneracyjnych, jak np. choroby Alzheimera.

Wpływają na odczuwanie sytości

Orzechy arachidowe są odżywcze i mają wysoki wskaźnik sytości, zawierają niewiele węglowodanów oraz bogate są w błonnik, dzięki czemu po posiłku nie następują gwałtowne wahania glukozy we krwi. Dzięki temu dłużej utrzymuje się uczucie sytości i brak chęci do podjadania między posiłkami.

Orzechy arachidowe a alergia

Niestety orzechy ziemne są silnym alergenem. Zazwyczaj problem pojawia się w dzieciństwie i jedynie w 20% osób z niej wyrasta. Alergia na orzechy arachidowe może zagrażać życiu i w tym przypadku wymaga usunięcia z diety fistaszków oraz produktów zawierających je. Objawy alergii mogą dotyczyć skóry, układu sercowo-naczyniowego, żołądkowo-jelitowego, moczowo-płciowego lub układu oddechowego Alergia na fistaszki większa ryzyko rozwoju alergii krzyżowej z innymi nasionami roślin strączkowych, szczególnie soją oraz orzechami.


źródło: www.mp.pldietetycy.org.pl 

 

 


Zobacz także

Idealna pielęgnacja dla (nie)idealnej skóry

Magiczna domowa maseczka, która jak nic innego wygładzi twoją skórę! Pozbądź się zmarszczek, blizn i plam

Tłusta cera - czym się charakteryzuje i jak ją pielęgnować

Tłusta cera – jak ją pielęgnować, by nie sprawiała problemów?