Lifestyle Uroda Zdrowie

Dzień #23. Zadbaj o siebie naprawdę. #SlimemGO

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
29 marca 2016
Fot. Picjumbo / Victor Hanacek / CC0 Public Domain
 

Dziś wyzwanie z brzuszkiem. Tak, dzisiaj proponujemy, żeby zrobić coś dobrego dla swojego brzucha od A do Z. 

Po pierwsze – uważnie przyglądamy się swoim talerzom.

Po drugie – dodajemy brzuchom nieco energii ćwiczeniami. Od tradycyjnych brzuszków zaczynając po wybór dyscypliny sprzyjającej płaskim brzuchom. A do wyboru macie: pływanie, wspinaczkę, tenis, pilates, kickboxing (lub inne sztuki walki), bieganie, sporty drużynowe, wiosłowanie.

Po trzecie – coś miłego – peeling, masaż i jakiś pięknie pachnący balsam lub krem na dobranoc.

Wybierajcie 🙂 i powodzenia!


 

I jak? Chcecie naprawdę o siebie zadbać? Przyłączcie się do naszej wiosennej akcji: „Zadbaj o siebie naprawdę”.

My będziemy wam prezentować różne formy aktywności, a wy wysyłajcie nam zdjęcia, piszcie, jak o siebie dbacie, jak dbacie o swoje ciało, jak sobie radzicie.

ZADANIE KONKURSOWE:

Jest banalne. Wystarczy wrzucić pomysłowe zdjęcie Waszej aktywności na Facebooka z oznaczeniem #SlimemGO. Czy to rolek na nogach, czy pięknego widoku podczas spaceru. A może zdążycie zrobić fotkę w trakcie pogoni za autobusem, czy przy wchodzeniu po schodach? Liczy się pomysł. Te najciekawsze zostaną nagrodzone zestawami fantastycznych kosmetyków, które też pomogą Wam odwdzięczyć się ciału i zadbać o siebie w sposób wyjątkowy. W opisie zdjęcia, napiszcie nam w paru słowach, jak naprawdę o siebie zadbałyście tego dnia.

SZCZEGÓŁY NASZEJ AKCJI ZNAJDZIECIE TUTAJ

#SlimemGO

Fot. Materiały prasowe

Chcesz o siebie zadbać naprawdę? #SlimemGO.


Lifestyle Uroda Zdrowie

Sześć dietetycznych błędów, które utrudniają ci chudnięcie

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
29 marca 2016
Fot. iStock / anandaBGD
 

Marzysz by wraz z nadejściem ciepłych dni poza grubym płaszczem zrzucić również parę kilogramów? Sama chęć to za mało, nie licz na efekty. Ale jeśli poważnie wzięłaś się do pracy nad swoim ciałem, a efektu nie widać, zastanów się co idzie nie tak. Wyeliminowanie błędów które na pierwszy rzut oka nie mają większego znaczenia dla walki o wymarzoną sylwetkę, bywa kluczem do zwycięstwa.

Zrób zatem rachunek sumienia, i sama przed sobą przyznaj, które z całej listy błędów pojawiają się nagminnie u ciebie. Po drobnej korekcie, zyskasz szansę na powodzenie w redukcji masy ciała.

1. Założyłaś zbyt wyśrubowany plan gubienia kilogramów

Bywa ze same sobie narzucamy zbyt szybkie tempo chudnięcia. Niestety nie jest to zdrowe i nie  w każdym przypadku możliwe do zrealizowania. Warto postawić sobie realny cel, który chcesz osiągnąć i małymi krokami do niego dążyć, i nie narażać się na szybkie zniechęcenie. Zamiast podnosić poprzeczkę zbyt wysoko, postaw sobie cele pośrednie i zacznij od zmiany nawyków żywieniowych, oraz wprowadzenia aktywności fizycznej. Zdrowe nawyki wpływają na sylwetkę, a regularne ćwiczenia przyspieszą przemianę materii, co ma wpływ na redukcję  tkanki tłuszczowej. Aby utrata kilogramów była bezpieczna, nie powinno się tracić więcej niż 1 kg tygodniowo. Ponadto kontrolowanie postępów, czyli ważenie, powinno się odbywać nie częściej niż raz w tygodniu. 

Fot. Pixabay / condesign / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / condesign / CC0 Public Domain

2. Stosujesz niebezpieczne “diety cud”

Często kuszą obietnicą szybkiej redukcji tkanki tłuszczowej, dzięki przestrzeganiu restrykcyjnych jadłospisów. Niestety zbyt mało zróżnicowane posiłki i zbyt mała ich ilość, zamiast pomóc – zaszkodzą. Jeśli ktoś wytrwa na ekstremalnych dietach czy nawet głodówkach może liczyć na szybką utratę wagi a po niej z marszu intensywny efekt jo-jo w przypadku powrotu do normalnego spożywania normalnej ilości kalorii. Przy restrykcyjnym przestrzeganiu ubogich w składniki odżywcze diet, wcale nie spalisz tkanki tłuszczowej za odwodnisz organizm. Ale konsekwencje są jeszcze bardziej poważne, tak jak w przypadku Dieta Linna która doprowadza do niedożywienia i wyniszczenia organizmu, zaburzenia pracy serca. Im bardziej ekstremalna i uboga lub zawierająca nadmiar pewnych składników dieta, tym gorsze konsekwencje – osłabienie, zawroty głowy, obniżenie ciśnienia krwi, bolesne skurcze mięśni, zaburzenia rytmu serca, zakwaszenie organizmu, zaparcia, zagrożenie osteoporozą, ryzyko rozwoju kamicy nerkowej, upośledzenie pracy nerek, choroba niedokrwienna serca, miażdżyca… Tak więc, zamiast systematycznie chudnąć, szybko tracisz zdrowie.

3. Rezygnując ze śniadania, rezygnujesz z dawki paliwa dla organizmu i nie tylko…

Myślisz śniadanie? Mówisz “nie ma czasu”! I zamiast usiąść przy stole i zjeść zdrowy posiłek, najczęściej śniadanie kończy się na procesie zaparzenia kawy a czasem i wypaleniu papierosa. Może i nie odczuwasz głodu od razu, ale twój mózg szybko odczuje konsekwencje braku porcji paliwa, a starania o schudnięcie weźmie w łeb, bo głód zmusi cię do sięgnięcie po szybką “niewinną” przekąskę lub zmusi cię do pochłonięcia dużego obiadu. Miało być mniej jedzenia i mniej kalorii, a wychodzi inaczej, bo “malutki” batonik z czekoladą, bywa prawdziwą bombą kaloryczną, która nie miałaby szans wybuchnąć na talerzu ze zdrowym, lekkim śniadaniem. To proste – śniadanie z produktów bogatych w białko i błonnik pokarmowy, zmniejsza odczuwanie głodu w ciągu dnia, a osoby regularnie jedzącym ten posiłek łatwiej utrzymują stałą masę ciała.

4. Kalorie, kto by je wszystkie liczył?

No właśnie, przyznaj uczciwie, czy chcąc zgubić tłuszczyk sumujesz wszystkie pochłaniane przez siebie kalorie? Czy może odpuszczasz garstce chipsów, bo to tylko garsteczka i ile tam może być tych kalorii? To wielki błąd, te wszystkie drobne posiłki trzeba wliczać w liczbę kalorii spożytą w ciągu dnia. Inaczej możesz trwać w przekłamaniu, że przecież zmniejszyłaś liczbę kalorii w głównych posiłkach, więc koniec końców powinnaś szybciej chudnąć. Aby ułatwić sobie zadanie notuj w zeszycie który posłuży jako dzienniczek żywnościowy, to co zjadasz, łatwiej będzie ci kontrolować ilość spożywanych kalorii.

5. Zajadasz się produktami typu “light”

Produkt oznaczony hasłem „light”, „fit” czy „0%” nie zawsze jest niskokaloryczny. Szczególnie w “dietetycznych słodyczach” często suwa się cukier, zastępowany tłuszczem, i słodycz zamiast być “fit” staje się bogatokaloryczny.  Aby obniżyć kaloryczność produktu, należy coś z niego usunąć. Gdy w produkcie obniża się zawartość tłuszczu, zaoszczędza się trochę energii, ale wraz z tłuszczem usuwane są rozpuszczalne w nim witaminy. Niestety, przy zmniejszeniu wartości odżywczej produktu, obniża czasem wykorzystanie innych, ważnych dla zdrowia składników. Często dany składnik zastępuje woda oraz substancje zagęszczające, a im więcej wody, tym mniejsza trwałość żywności, stąd w produktach typu “light” pojawiają się konserwanty. Jeśli produkt ma obniżoną kaloryczność, to najczęściej mniejszą wagę przywiązujemy do spożywanej ilości. Największe niebezpieczeństwo podjadania produktów z założenia dietetycznych, bez sprawdzania etykiety, nie kontrolujemy spożywanych porcji, bo nie myślimy że zdradliwie możemy pochłaniać niemałą liczbę kalorii, która przecież wygląda z pozoru niewinnie. 

Fot. Pixabay / tookapic / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / tookapic / CC0 Public Domain

6. Soki i kawa bywają zdradliwe

Myślisz że wszystkie soki są takie zdrowe, a malutka kawa na pewno nie zaszkodzi? Nie do końca! Chyba że pijasz kawę bez mleka i cukru, nie działasz na własną szkodę. Soki, kawa z dodatkami, szczególnie w dużym kubku, a także słodzone herbaty i alkohole, mogą dostarczyć nawet 500 zakamuflowanych kalorii! Pamiętaj, że cukier niejedno ma imię, a tłuszcz można spotkać w najmniej spodziewanych miejscach na etykietach produktów. Najlepiej pis wodę, ona jest bezpiecznym napojem, a jeśli nie chcesz wyrzec się zabielonej, słodzonej kawy, wybierz zamiennik cukru, a do kawy dodawaj mleko odtłuszczone a nie zagęszczane. Niebezpieczeństwo wynikające z ukrytych kalorii w płynach jest tym większe, że napoje nie sycą tak jak stały posiłek, więc łatwo spożywać ich więcej.

O tym również warto pamiętać:

  • Nie jedz przed telewizorem, gdy wciągniesz się w program, przestaniesz kontrolować moment, gdy faktycznie wystarczy ci jedzenia
  • Nie wychodź na zakupy spożywcze kiedy jesteś głodna, zapewne do koszyka wpadnie więcej niż zaplanowałaś
  • Korzystaj z wąskich, wysokich szklanek, które dadzą wrażenie większej ilości wlanego napoju, oraz mniejszych talerzy, na których mniejsze porcje jedzenia będą wyglądały na bardziej obfite. Przecież jemy także oczami.
  • Nie spiesz się, jedz wolniej. Dopiero po ok 20-30 minutach mózg dostaje znak, że organizm jest syty. Gdy jesz szybciej pochłaniając porcje, zjesz więcej.


Lifestyle Uroda Zdrowie

Anna Dymna o innym wzorcu człowieczeństwa. „Kimkolwiek jesteś, jesteś kochany”

Redakcja
Redakcja
29 marca 2016
Anna Dymna
Fot. Marek Kowalski

W kontakcie z nimi niektórzy odczuwają skrępowanie, lęk, nawet odrazę. Ale dla Anny Dymnej ludzie ci – ze swoją innością – są najpiękniejszymi istotami pod słońcem. To dla nich założyła fundację „Mimo Wszystko”.

Nie ukrywa, że pod koniec lat 90. ubiegłego stulecia, kiedy po raz pierwszy zaproszono ją na przegląd teatralny do podkrakowskich Radwanowic, jechała tam z duszą na ramieniu. Nigdy przedtem nie zetknęła się z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie. Wspomina, że gdy wysiadła z samochodu, otoczył ją tłum zdumiewających istot. Niektóre zaczęły mocno, niemal boleśnie, ją przytulać, inne – mówić do niej „mamo”, głośno się śmiać albo płakać. Każda starała się zaznaczyć przed nią swoje istnienie.

– Silnie to przeżyłam – mówi. – Dostałam gorączki. A kiedy wracałam do domu, dziękowałam Bogu za to, że mam zdrowe dziecko. Do Radwanowic zaczęłam jednak wracać. Coś mnie tam ciągnęło. Przyjeżdżałam coraz częściej: a to do tamtejszego kościółka, a to pod pretekstem, żeby, porozmawiać z terapeutkami… Nie rozumiałam jeszcze wtedy, dlaczego to robię.

W 1999 r., poświęcając swój prywatny czas, zaczęła współpracować z terapeutkami Teatru „Radwanek”. Dwa lata później napisała pierwszy scenariusz dla niepełnosprawnych intelektualnie aktorów i wyreżyserowała ich spektakl. Dzisiaj również realizuje takie przedstawienia. W projekty fundacji „Mimo Wszystko” angażuje kolegów artystów z całej Polski.

– W końcu zdałam sobie sprawę, że jeżdżę do Radwanowic, bo tam przypominam sobie, czym jest czystość uczuć. Osoby niepełnosprawne intelektualnie mają zakodowany wzorzec człowieczeństwa pozbawiony kalkulacji i sztuczności, tak wszechobecnych w naszym niby normalnym świecie. Mogą często dać nam więcej niż my im. Mają też rozwiniętą intuicję oraz inteligencję emocjonalną. „Kimkolwiek jesteś, jesteś kochany. Pamiętaj, że każde życie, nawet bezsensowne w oczach ludzi, ma wieczną i nieskończoną wartość w oczach Boga” – słowa Jana Pawła II stały się moim drogowskazem.

Anna Dymna

Fot. Marek Kowalski

Kiedy realizowała z „Radwankiem” pierwsze spektakle, nie myślała o zakładaniu fundacji. Działała spontanicznie, wyłącznie z potrzeby serca. Pragnęła tylko służyć potrzebującym. Ale akurat wtedy znowelizowano ustawę o rehabilitacji i zatrudnieniu osób niepełnosprawnych.

– Nagle okazało się, że dwadzieścioro sześcioro niepełnosprawnych intelektualnie podopiecznych nie może dłużej korzystać z warsztatów terapeutycznych. Myślałam o tym z przerażeniem. Wszystko wskazywało na to, że będą mieli dach nad głową i dostaną jeść, lecz całe dnie przyjdzie im spędzać w beznadziei, kiwając się pod ścianą. Rozumiałam, że nie mam wyboru. Postanowiłam założyć fundację, która utrzymywałaby warsztaty w Radwanowicach.

Fundacja Anny Dymnej „Mimo Wszystko” powstała we wrześniu 2003 roku. Aktorka Narodowego Starego Teatru szybko zdała sobie sprawę, że sytuacja osób chorych i niepełnosprawnych jest w Polsce na tyle dramatyczna, iż nie może ograniczać działalności do Radwanowic. Rozpaczliwe błagania o pomoc docierały do niej z całego kraju. O tragediach słyszała też od rozmówców w telewizyjnym programie „Anna Dymna – Spotkajmy się”.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Gabriela Szewczyk i Michał Sitkiewicz

Pracę artystyczną zaczęła łączyć z działalnością charytatywną. W 2000 r. przyznano jej Medal Brata Alberta, następnie: Order Uśmiechu, tytuł „Ambasador Polskiej Pediatrii”, Nagrodę Honorową Rzecznika Praw Dziecka RP i Medal Świętego Jerzego. Ten ostatni – jak napisano w laudacji, za „walkę ze smokiem obojętności”.

– Na swoją twarz pracowałam ponad czterdzieści lat, ciężko, solidnie i uczciwie. Teraz ją wykorzystuję bezczelnie i z radością, by pomagać innym. I co w tym złego? Za pracę w fundacji nie biorę pieniędzy. I będę dla niej pracowała dopóki mam siły i dokąd będzie sprawiało mi to radość.

Od 2003 r. fundacja „Mimo Wszystko” wsparła leczenie, rehabilitację i edukację ponad 22 000 osób, głównie dzięki wpłatom 1%. Nawet jeśli nasz 1% podatku wynosi tylko parę złotych, to – jak podkreśla Anna Dymna – ma on siłę milionów dla jej podopiecznych.

750x300

Artykuł powstał we współpracy z Fundacją Anny Dymnej „Mimo wszystko”


Zobacz także

Domowe SPA. Czyli jak zaoszczędzić, ale być zadbaną

9 zachowań, które przyciągają toksycznych ludzi. Sprawdź, czy któreś z nich dotyczy ciebie

6 objawów raka jamy ustnej, które mogą być mylące