Lifestyle Zdrowie

Trwanie w destrykucyjnej sytuacji prowadzi do choroby. Jakich sygnałów z ciała nie wolno ignorować?

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
6 stycznia 2022
fot. urbazon/iStock
 

W życiu każdej z nas przychodzi w końcu taki moment, w którym myślimy: „No nie. No po prostu k*rwa nie! Dłużej tego nie zniosę!”. To taka chwila, kiedy chciałybyśmy rzucić wszystko i wreszcie zmienić coś w swoim życiu. Jednak gdy tylko zamierzamy zrobić pierwszy krok, napotykamy na wewnętrzny opór. Dlaczego?

Boimy się zmiany. Boimy się, bo przecież już tyle energii zaangażowałyśmy w ten projekt. Wolimy cierpieć w niekomfortowej sytuacji, którą znamy, niż iść w kierunku nowej niewiadomej. Coś nam szepcze z tyłu głowy: „A co będzie, jeśli to nowe okaże się jeszcze gorsze niż stare?” W dodatku karmimy się nadzieją, że w końcu nasza pracowitość i zaangażowanie muszą zostać zauważone. Więc postanawiamy nadal czekać, brnąc dalej w tę rzeczywistość. A jeśli dostaniemy od toksycznego przełożonego choć jedno pozytywne wzmocnienie, karmimy się nim, jakby było narkotykiem. Liczymy, że od momentu tej jednorazowej pochwały wszystko będzie już lepiej. I znów postanawiamy trwać w sytuacji, która nas unieszczęśliwia. Jest takie powiedzenie, że brak decyzji to też decyzja. Po prostu tego dnia postanawiasz znów nic nie robić, by wyjść sobie na ratunek. Bo oczywiście toksyczny szef się nie zmienia. Dalej dręczy i nie docenia. Najgorsze, że za taką sytuację, która trwa dłużej: miesiące, a czasem lata – płacimy wysoką cenę. Jaką? Chodzi o nasze zdrowie.

Pierwsze wie ciało

Pewnie znasz ten stan, kiedy nie masz siły się dobudzić, wstać z łóżka i iść do pracy. Jednak robisz to resztkami siły woli. Dlaczego!? Przecież tego ranka twój organizm mówił ci wyraźnie: „Stop! Potrzebujesz odpoczynku, zwolnienia tempa, bo twoje baterie są już prawie puste. Musisz je napełnić”. Jeśli tego nie zauważasz, jeśli ignorujesz sygnały, które płyną z ciała, narażasz się na poważniejsze konsekwencje.

„Życie nie zawsze upływa gładko, lecz gdy ktoś całymi dniami zmuszony jest popychać swe ciało siłą woli, oznacza to, że dynamika jego ciała została już poważnie zakłócona, co naraża go na choroby”, pisze w książce „Duchowość ciała. Bioenergetyka w terapii ciała i duszy” Alexander Lowen. Jakie to mogą być choroby? Dowolne. Na przykład zwykła grypa, bo twój przemęczony organizm traci odporność. Ale może to być też jakaś choroba autoimmunologiczna, czyli m.in. łuszczyca, reumatoidalne zapalenie stawów, Hashimoto. Ciało jest mądrzejsze od naszej świadomości. Gdybyśmy potrafili wsłuchać się w sygnały z niego płynące, już dawno powiedzielibyśmy sobie „stop”, zamiast łykać kolejny paracetamol i biec do pracy.

Tłumienie gniewu

Wyobraź sobie, że dostałaś po głowie od swojego szefa. Czujesz, że aż gotuje się ci wszystko w środku. Jednak ponieważ wiesz, że to nie jest odpowiedni moment, by się mu przeciwstawić przy innych pracownikach, strasz się zrobić wszystko, by opanować złość. Próbujesz się nawet odrobinę uśmiechać, by nikt nie zauważył, co naprawdę przeżywasz.

Alexander Lowen twierdzi, że gdy naturalny odruch gniewu zostaje świadomie tłumiony, następuje silny skurcz mięśni. „Mięśnie drżą jak konie wyścigowe palące się do biegu, lecz powstrzymywane przez dżokejów. A gdy to napięcie staje się chroniczne, mięśnie zastygają w skurczu i wtedy powstrzymywanie impulsu jest już nieświadome. Zastygły napięty mięsień uniemożliwia spontaniczne ruchy i człowiek nie jest dłużej świadomy swojego gniewu. (…) Wrażliwość w danym miejscu ciała zanika”, twierdzi Lowen i dodaje, że po latach, gdy mięsień osłabnie, zaczyna nas coś boleć. Jednak wtedy już nie potrafimy skojarzyć, że przykurczone ramiona lub kark bolą, bo latami tłumiliśmy gniew lub strach.

Gdy czujesz sztywność

Wracając wypoczęta z wakacji, czujesz się wesoła i rozluźniona. Twoje ciało jest pełne gracji, sprężyste, szybkie, zwinne, ciepłe i miękkie. Oddychasz spokojnie i głęboko. Ludzie mówią, że „promieniejesz zdrowiem”. Ale kiedy przez długi czas nie pozwalasz sobie na odpoczynek i żyjesz w permanentnym stresie w pracy, z której nie potrafisz odejść, twój oddech staje się płytszy, a ciało sztywne i powolne. Możesz to odczuwać jako rodzaj odrętwienia, sztywności w kręgosłupie i w stawach, a nawet mieć chłodniejsze palce u stóp i rąk.

Większość z nas nie zdaje sobie sprawy, że stres powoduje przeciążenia w naszym ciele. Lowen porównuje takiego człowieka do samochodu, który z załadowanym bagażnikiem szoruje podwoziem po ulicy. „Podobnie jak amortyzatory w samochodzie, nasze kolana obniżają się, gdy ciało jest przeciążone”, twierdzi. „Dodatkowo chronicznie napięte mięśnie nadają ciału sztywność, niszczą jego grację, ograniczają głębokość oddechu i obniżają życiową energię”, dodaje.

Twarz jak maska

Przypominasz sobie takie dzień, kiedy spojrzałaś w lustro i byłaś od samego rana tak przygnębiona, że byłaś w stanie się sama do siebie uśmiechnąć? Choć widziałaś swoje usta wykrzywione w charakterystycznej podkówce do góry, to jednak oczy miałaś niewyraźne, zamglone, bez blasku. Sama nie wierzyłaś temu uśmiechowi. Zgasł, bo czułaś się od dłuższego czasu nieszczęśliwa.

„Szczery uśmiech jest rezultatem pobudzenia, które płynie w górę, rozświetlając twarz i zapalając oczy, tak jak rozświetlają się okna, gdy ktoś jest w domu. Oczy bez wyrazu sprawiają wrażenie, że dom tej osoby jest pusty”, pisze Lowen. Szczerego uśmiechu nie da się podrobić! Ten prawdziwy ma siłę rażenia, zaraża innych optymizmem, bo bije od niego blask.

Wnioski!

Oczywiście najlepiej na bieżąco czytać sygnały ze swojego ciała. Jeśli czujesz, że ono informuje cię o konieczności odpoczynku, posłuchaj go. Jeśli jesteś zmartwiona, płacz. Jeśli wściekła, złość się. Nie musisz tego robić natychmiast jak dziecko, ale najlepiej byś dość szybko rozpoznawała emocje, nie blokowała ich w ciele, tylko dawała im upust. Tak jest najzdrowiej.

Jeśli czujesz, że latami ignorowałaś upokorzenia i nie pozwalałaś sobie na bycie gniewną, weź do ręki rakietę tenisową i uderzaj nią w łóżko. Możesz też wybrać się na masaż i szeptać w myślach: „Nie muszę się już tego bać”. Są różne sposoby na to, by przeciwdziałać chorobom. Ale pierwszy i najważniejszy brzmi: staraj się wychodzić z destrukcyjnych sytuacji. Nie zwlekaj. Choć nie jest to zazwyczaj takie łatwe, warto być odważnym, by chronić siebie.

 

Zobacz także: Co takiego robimy, że nie możemy wyjść z samotności? 5 fatalnych strategii szkodzenia sobie

 


Lifestyle Zdrowie

Torba shopper – dlaczego warto ją mieć?

Redakcja
Redakcja
7 stycznia 2022
 

Torba typu shopper to torebka, która może pomieścić wiele przedmiotów w jednym miejscu, zastępując szereg mniejszych torebek, które wykorzystalibyśmy do noszenia znacznego bagażu. Przez wielu stylistów oceniana jest jako must-have w kobiecej garderobie. Jak wybrać ten niezwykle przydatny dodatek i czy torba tego typu może być nie tylko rozwiązaniem komfortowym, ale i stylowym? Odpowiedzi znajdziesz a artykule.

Torba shopper – zalety

Przede wszystkim należy podkreślić pojemność torebki typu shopperW torbie tego rodzaju zmieści się cały kobiecy „niezbędnik”, w postaci np. kosmetyków, zakupów, notesu, lunch boxu czy nawet butów na zmianę. W związku z czym jest to zakup uniwersalny – ta jednokomorowa torba to dobry wybór się tak na wyjście na zakupy – zgodnie z nazwą – ale doskonale sprawdzi się także podczas czasu spędzanego z przyjaciółmi czy wypadu na siłownię. To dobry wybór również dla pań pracujących, czy studiujących – tego typu torebka z powodzeniem pomieści nawet kilka książek czy teczek z dokumentami.

Torba shopper – gdzie jeszcze się sprawdzi? 

Taka torebka mieści wszystko, co akurat chcielibyśmy mieć pod ręką. Torba shopper sprawdzi się szczególnie dobrze w wypadku każdego, kto prowadzi aktywne życie, przebywając bardzo często poza domem. Warto tu wspomnieć jeszcze o jednym – to doskonały dodatek dla plażowiczów, korzystających z tego rodzaju aktywności tak w sezonie, jak i poza sezonem. Zawsze, bez względu na przeznaczenie, wybierajmy torebki shopper dobrej jakości, bo tylko wówczas torebka będzie miała szansę posłużyć podczas tak wielu okazji. Trzeba także zwracać uwagę na to, czy torebka posiada jakieś dodatkowe kieszenie, które pozwolą na lepszą organizację przenoszonych rzeczy – nie wszystkie modele są w takie udogodnienie wyposażone.

Torba shopper – jak wybrać najmodniejszy model?

Przede wszystkim należy pamiętać, że w modzie jest różnorodność. Torba shopper występuje w wielu wersjach kolorystycznych. Przebierać można także w ich deseniach i fakturze. Tak szeroki asortyment znajdziemy choćby w sklepie CCC, gdzie zakupić można torebki shopper, tak stacjonarnie, jak i online. Szukać można takich ciekawych materiałów jak  skóra czy filc, jak i zdecydować się rozwiązanie w formie gumy czy poliestru. Pamiętamy, że torby shopper projektowane są z wykorzystaniem różnego rodzaju ozdób  – poszukiwać można modeli ozdobionych frędzlami bądź ćwiekamiNie mniej popularnym rozwiązaniem jest umieszczanie na torbie grafiki. Warto szukać modeli, które tworzą znani artyści, bo i takie torebki shopper można zaleźć na rynku.

Torba shopper – przykłady innych modnych modeli torebki

Jeżeli torba typu shopper z grafiką, wyda ci się zbytnią ekstrawagancją, pamiętaj, że do codziennych stylizacji sprawdzają się modele gładkie, o stonowanych i neutralnych barwach, takich jak beż, brąz lub czerń. Ci szukający nowości i ekstrawagancji mogą zdecydować się na torbę shopper o intensywnym kolorze, np. czerwieni. Torby shopper, w zależności od wyboru modelu, mają szansę sprawdzić się we wszelkich stylizacjach,  tak w sportowych  – bluza + jeansy (tu aż prosi się o zastosowanie ekstrawagancji i nowości), jak i będąc dodatkiem do eleganckiego płaszcza bądź marynarki (tu warto postawić na klasykę).

Pamiętajmy, że wybranie torebki shopper z rozmysłem, mając na uwadze całokształt swojej garderoby, pozwoli radykalnie ograniczyć ilość torebek, które trzeba mieć, bo torba shopper okaże się tak wielozadaniowa. Oczywiście wciąż można poszerzać swoją kolekcję dodatków, warto jednak pokusić się o komfort, że bez względu na wielkość kolekcji, my zawsze mamy taką torbę, która jest potrzebna, w postaci jednej – doskonale wybranej torby shopper.


Lifestyle Zdrowie

Kumkwat – mały owoc o wielkim potencjale zdrowotnym. Jakie zalety ma „złota pomarańcza”?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
5 stycznia 2022
Kumkwat
Fot. iStock – Kumkwat

Kumkwat to egzotyczny, ale cieszący się coraz większą popularnością owoc cytrusowy. Kumkwaty są skarbnicą witamin, minerałów oraz substancji aktywnych biologicznie, w dodatku ich prozdrowotne działanie udowodniono naukowo. Co dokładnie zawiera kumkwat, jak smakuje ten owoc i jak go jeść? To wszystko warto wiedzieć przed zakupem.

Kumkwat — owoc w wersji mini

Kumkwat, zwany także złotą pomarańczą, to wiecznie zielone drzewo (lub krzew) wywodzący się z terenów starożytnych Chin. W Europie znany od czasów nowożytnych, a w Polsce kumkwat dopiero od pewnego czasu zyskuje na popularności. Owoce, przypominają z wyglądu miniaturową pomarańczę, osiągając maksymalną średnicę do 25 mm, a długość do 35 mm. W miąższu kumkwatu znajduje się od 4 do 5 segmentów z pojedynczymi zielonymi pestkami. Kumkwat zaliczany jest do najbardziej zimnoodpornych cytrusów – mimo że występuje w rejonach subtropikalnych, toleruje również  chłodniejsze okresy (poniżej 0°C).

Gatunki kumkwatu:

Wyróżniono 6 gatunków kumkwatu, ale 3 z nich są najbardziej znane:

  • kumkwat perłowy (Fortunella margarita) — cieszy się największą popularnością. Jest chętnie uprawiany w doniczkach;
  • kumkwat japoński (Fortunella japonica) o okrągłych kwiatach, bardziej odporna na niskie temperatury. Poradzi sobie na balkonie, tarasie, czy w ogrodzie zimowym.
  • kumkwat obovata (Fortunella obovata) — wydaje najwięcej owoców, nadaje się do uprawy w warunkach domowych.

Do pozostałych gatunków zaliczają się: Fortunella polyandra, Fortunella crassifolia i Fortunella hindsi.

Kumkwat

Fot. iStock

Jak smakuje kumkwat i jak go jeść?

Ponieważ ten owoc dla wielu jest nowością, często pada pytanie, jak smakuje kumkwat i jak go jeść? Jadalne są w nim skórka, miąższ i pestki. Skórka kumkwatu, w przeciwieństwie do skórek innych cytrusów, jest delikatna, więc nie warto jej obierać. Co więcej, to właśnie skórka odpowiada z przyjemny smak kumkwatu, ponieważ miąższ ma kwaskowy, dość cierpki posmak. Kumkwat to bardzo aromatyczny, choć średnio soczysty owoc, który można jeść na surowo, jak i wykorzystać do różnych dań i przetworów. Dodaje się go do deserów, sałatek, czy mięs. Nadaje się do przygotowania marmolad, dżemów i kompotów. Przed spożyciem kumkwatu należy bardzo dokładnie umyć skórkę owocu.

Właściwości kumkwatu

Owoce kumkwatu do doskonałe źródło witaminy A, witaminy C, witamin z grupy B, a także żelaza, magnezu, wapnia i potasu. Chronią one zdrowie, co udowodniły liczne badania naukowe.

Chroni przed chorobami

Kumkwat może zmniejszyć ryzyko rozwoju chorób nowotworowych i miażdżycy, ze względu na obecność flawonoidów i polifenoli (jest ich więcej w skórce, niż w miąższu). Na ochronne działanie kumkwatu na układ  sercowo-naczyniowy wskazują także badania przeprowadzone na szczurach. Wykazały one poprawę profilu lipidowego u szczurów po włączeniu do ich diety kumkwatów. U szczurów doszło do obniżenia stężenia całkowitego cholesterolu, triacylogliceroli, indeksu trombogennego oraz frakcji LDL i VLDL cholesterolu. Zaobserwowano również wzrost stężenia frakcji HDL w surowicy krwi. Na taki efekt badań wpłynęła obecność wymienionych już flawonoidów, a także związków fenolowych i olejków eterycznych.

Kumkwat działa antybakteryjnie

W jadalnej skórce wyodrębniono 35 różnych olejków eterycznych o działaniu przeciwbakteryjnym wobec bakterii Gram ujemnych (E. coli Staphyllococcus typfimurium) jak i Gram dodatnich (S. aureusBacillus subtilisB. laterosporus, B. cereus Lactobacillus bulgaricus). Olejki eteryczne wykazują działanie przeciwgrzybicze wobec Candida albicans.

Kumkwat

Fot. iStock

Wspiera trawienie i oczyszcza

Owoce kumkwatu ze względu na zawartość błonnika wspierają trawienie, polecane są także na zaparcia. Wspierają również proces oczyszczania organizmu z toksyn.

Kumkwat wpływa na wzrok i skórę

Kumkwat jest bogatym źródłem beta-karotenu (prowitaminy A), dzięki czemu pomaga zachować zdrową skórę, a także uniknąć przebarwień po opalaniu. Z kolei witamina C wspiera wytwarzanie kolagenu, który odpowiada za jędrność i młody wygląd skóry. Ponadto wspomniany beta-karoten chroni wzrok, m.in. przed rozwojem  kurzej ślepoty, jaskry, oraz zaćmy.

Ze względu na niski indeks glikemiczny równy 40, owoce te mogą być włączone do diety diabetyków. Są one niskokaloryczne, polecane na diecie, ponieważ jeden przeciętny kumkwat zawiera 13 kcal, a porcja owoców licząca sobie 100 g zawiera 71 kcal.

Kumkwat — jak wybierać owoce, cena

Kupując kumkwaty należy wybrać owoce jędrne, nieuszkodzone i nieobite, o intensywnie pomarańczowej skórce. W temperaturze pokojowej można przechowywać je około 5 dni, a w lodówce nawet do 3 tygodni.

Kumkwat nie należy do tanich cytrusów — cena za kilogram wynosi około 35 zł.

Drzewko kumkwat 

Kumkwat można uprawiać w domu, a drzewko odpowiednio pielęgnowane po czasie wyda owoce. W naturze kumkwaty mogą dorastać nawet od 2,5 do 4,5 metra, ale trzymane w domu są znacznie mniejsze. Drzewko kumkwat samo w sobie jest dekoracyjne. Posiada liczne intensywnie zielone liście, których nie traci zimą, a wiosną pojawiają się białe, intensywnie pachnące kwiaty. Z kwiatów wykształcają się owoce.

Kumkwat

Fot. iStock

Drzewko kumkwat całkiem dobrze znosi wahania temperatur. Dobrze się czuje w miejscu słonecznym i nie lubi okresów przesuszenia.  Latem, by do nich nie dopuszczać, należy je obficie podlewać, a zimą utrzymywać lekko wilgotną ziemię. Kumkwatowi posłuży przeniesienie zimą do pomieszczenia chłodniejszego, o temperaturze około 10-15 stopniach Celsjusza. Mocne ogrzewanie może powodować podsychanie drzewka, co przemija po okresie grzewczym. Drzewko kumkwatu dobrze jest nawozić od marca do września nawozami dedykowanymi cytrusom. Można je kupić w sklepach ogrodniczych za kwotę kilkudziesięciu złotych wzwyż, co zależy od wielkości drzewka.


źródło: www.poradnikzdrowie.pl, dietetycy.org.pl, twojogrodek.pl 

Zobacz także

„Czuł, że nie jest na swoim miejscu. Chciał czegoś innego. Jeździć daleko…”. Portret Kierowcy

Lekarze odmówili jej cesarskiego cięcia, dziecko zmarło. Ile dzieci jeszcze będzie musiało zginąć w imię upartości lekarzy?

„Lubię wyobrażać sobie, że jestem silna. Lubię czuć się silna”