Lifestyle

Tak, klaps to jest bicie! A my wciąż uważamy inaczej…

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
17 listopada 2016
fot. iStock/ bodnarchuk
 

O tym, że bicie dziecka jest złe i niedopuszczalne, mówi się głośno od lat. Zmiany prawne, kampanie społeczne, zwiększanie świadomości na temat praw dziecka i pedagogizacja rodziców miały wyeliminować bicie z repertuaru metod wychowawczych Polaków. Niestety, wciąż wielu z nas uważa, że ma prawo podnieść rękę na dziecko.

Choć większość z nas dobrze wie, że nawet zwykły klaps to kara cielesna, a zatem przestępstwo prawnie zakazane, to jednak nadal stosujemy go wobec najmłodszych. Niemal połowa Polaków uważa, że klapsy to niewinna forma kary dla dziecka i jako taka jest przez nich akceptowana. 17 procent nie widzi nic złego w tzw. laniu. To niepokojące dane, ale i tak jest o wiele lepiej niż niemal dekadę temu – w 2007 roku klapsy popierało aż 80 procent rodaków. Oprócz przemocy fizycznej rodzice często sięgają też po psychiczną – 40 procent grozi biciem swoim dzieciom i straszy je karami cielesnymi, tyle samo za karę ignoruje je i traktuje obojętnie.

Eksperci podkreślają, że głównym problemem jest to, iż rodzice uważają swoje dzieci za swoją własność, a zatem wolno im robić z nimi, co tylko chcą. A przecież przemoc rodzi przemoc i uczy tego, że rację ma ten, kto jest silniejszy. Zachowania, których dzieci doświadczają w domu, przenoszone będą przez nie na relacje z rówieśnikami oraz powielane w ich dorosłym życiu. W ten sposób koło przemocy zamyka się, a naganne zachowania wobec maluchów nadal mają miejsce.

Osobom wykonującym władzę rodzicielską oraz sprawującym opiekę lub pieczę nad małoletnim zakazuje się stosowania kar cielesnych art. 96, KRiO

Dlaczego nadal bijemy dzieci? Bo uważamy, że bez tego są rozpieszczone, stają się niewychowane, niezdyscyplinowane, pozbawione szacunku i dzikie. Nawet jeśli dostrzegamy chwilową krzywdę dziecka, to klapsa traktujemy jako mniejsze zło i niewielką szkodę. Pamiętajmy jednak, że klaps nie uczy niczego dobrego – uczy jedynie złych rzeczy. Od 1 sierpnia 2010 roku stosowanie kar cielesnych wobec dzieci jest całkowicie zabronione, o czym mówi art. 96 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.


Na podstawie: www.tvn24.pl,   www.niedlabicia.pl

Zapisz

Zapisz


Lifestyle

Jak będzie wyglądać? Kim zostanie w przyszłości? Jakie będzie miał marzenia, pragnienia? Mamy wcześniaków o tym nie myślą

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
17 listopada 2016
Fot. iStock / slovegrove
 

Strach. Tu nie ma miejsca na radość, na szczęście, na euforię, o której opowiadają inne matki. Narodziny dziecka nie kończą się uśmiechem i tuleniem maleństwa do piersi. Zostajesz sama. Bez dziecka, które przecież jeszcze chwilę temu było bezpieczne, było mu ciepło, spokojnie. Nic nie rozumiesz. Co się stało, jak się stało, że to już? I gdzie ten cały mistycyzm, gdzie cud narodzin, kiedy ty nie możesz ogarnąć myśli, kiedy nie wiesz, co się wokół ciebie dzieje, co się tak naprawdę stało. I kiedy dociera do ciebie, że dziecko, na które czekałaś, które kochasz, za które jesteś odpowiedzialna walczy właśnie o życie… czujesz ból fizyczny, który rozdziera cię od środka. Ból i strach tak silny, że tracisz zmysły, zdolność oceny sytuacji. Wycofujesz się, zamrażasz uczucia. Jakby to się nie stało. Jakby ciebie nie dotyczyło.

W nocy budzi cię płacz dziecka. Ale to nie twoje maleństwo płacze. Leżysz na sali z kobietami, które szczęśliwe tulą do piersi swoje skarby. Odwracasz głowę do ściany. Chciałabyś zasnąć, zatkać uszy, żeby tego nie słyszeć. I tak bardzo się boisz, bo nie wiesz, czy tobie będzie dane przytulić twoje dziecko…

Chcesz uciec. Udawać, że ciebie to nie dotyczy, że nadal nosisz je w brzuchu, przecież miało tam jeszcze być jakieś 13 tygodni. Nic dla niego nie masz. Pokój niegotowy na to nowe życie, które pojawiło się po tej stronie świata tak nagle. W panice myślisz: wózek, łóżeczko, przewijak. To wszystko odkładałaś po 30 tygodniu ciąży, jak już zwolnisz, pójdziesz na zwolnienie. Przecież to jeszcze tyle czasu. Przecież brzuch miał ci opaść, miałaś nie przesypiać nocek na końcówce ciąży. Miałaś śmiać się z tego, że butów nie możesz zawiązać i mąż miał ci pomagać wychodzić z wanny.

A tymczasem zaniepokoił cię ból brzucha. Taki natarczywy. Siedziałaś próbując spokojnie oddychać i powtarzając w myślach: „mamy czas kochanie, mamy czas, nic się nie dzieje”. Ale czasu nie było. Twoje dziecię chciało już na świat, twój organizm już nie chciał tej ciąży. Nie chciał czekać na odpowiedni dla wszystkich moment.

Tak bardzo chciałabyś nie kochać. Byłoby łatwiej, mogłabyś racjonalnie sobie wszystko wytłumaczyć… Nie chcesz widzieć inkubatora, tych wszystkich rurek wokół. Twoje dziecko nie ma różowiutkiej skóry, jak te, które mamy przykładają na twojej sali do piersi… Jest takie kruche, tak zupełnie bezbronne. Jedyne co możesz szeptać nie wiedząc czy ono w ogóle cię słyszy to: „walcz kochanie, walcz, nie poddawaj się”. O to możesz błagać, za tę jego wolę walki oddałabyś wszystko. I ta bezsilność, że na nic nie masz już wpływu. Że ważne są godziny, dni, że obserwują, że jest silny, że powinno być dobrze, ale nikt niczego nie może ci obiecać. Głaskasz swój brzuch dopiero po chwili zdając sobie sprawę, że jest już pusty, że twój największy skarb, twój cud, na który czekałaś, musiał zamienić go na zimny inkubator, gdzie nie słychać twojego śmiechu, nuconych wieczorem piosenek. Inkubator nie ukołysze do snu tańcem, nie pogłaszcze po główce, nie ma w nim znajomego zapachu, który daje poczucie bezpieczeństwa.

Tam jest tylko bicie malutkiego samotnego serduszka. Jak takie maleństwo ma ogarnąć ten świat, który go przywitał chłodno, który od razu postawił przed nim najtrudniejsze zadanie – walczyć o swoje dopiero co rozpoczęte życie.

Jak będzie wyglądać? Kim zostanie w przyszłości? Jakie będzie miał marzenia, pragnienia? Mamy wcześniaków o tym nie myślą. Skupiają się na każdym kolejnym dniu, na każdej godzinie, na tym, co powiedzą lekarze. I wychodzą ze szpitala same. Wyobrażasz sobie wrócić do domu bez dziecka? Bez tego małego człowieka, które przecież powinno być przy tobie, które tobie powinno ufać, być pewne, że żadna krzywda je nie spotka. A tymczasem jego ciałko jest pokłute, dotykają je obcy ludzie, a nie ty – szepcząca do ucha, że kochasz, że jest twoim największym szczęściem.

Rytm twoich pierwszych tygodni macierzyństwa wyznacza droga między domem a szpitalem. Korytarz, który przemierzasz tak bardzo bojąc się mieć nadzieję, bojąc się kolejnej rozmowy z lekarzami, w ręce ściskając kolejną porcję mleka, to jedyne co możesz dziś dać swojemu dziecku.

Ale pewnego dnia zauważasz, że strach już cię nie paraliżuje. Że umiesz nad nim panować. I ten moment, kiedy dostajesz je na ręce… I te łzy szczęścia, kiedy do ciebie dociera, że tak – jesteś mamą. W końcu. I ta ulga, która pojawia się wraz z myślą, że teraz będziecie już walczyć razem o normalność, że zawsze przy nim będziesz. „Wszystko będzie dobrze, jesteś – to jest najważniejsze” – szepczesz do ucha i mówisz, że kochasz, że nie wyobrażasz sobie życia bez tej małej istoty. Kruchej, a tak cholernie silnej. Pozwalasz sobie na tę miłość, pozwalasz sobie na szczęście, choć wiesz, że możesz jeszcze wiele trudnych momentów na was czekać. W końcu jesteś mamą wcześniaka. Ale jeśli ono wygrało tę walkę, to ty na pewno się nie poddasz. Gdy trzeba będzie, zawalczysz za was dwoje. Bo to twój skarb pokazał ci, co znaczy chcieć żyć. Dlatego jego życie będziesz starać się uczynić najpiękniejszym, bo na to, jak mało kto, zasługuje!

Wysłuchała: Ewa Raczyńska


Lifestyle

Nie dołuj się, bądź dla siebie dobra i ciesz się życiem. Pamiętaj o tych 6 rzeczach

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
17 listopada 2016
Fot. iStock / yulkapopkova

Łatwiej jest relaksować się i cieszyć życiem, gdy otoczenie temu sprzyja. Jednak nawet wbrew jesiennej szarzyźnie za oknem, spadku energii a co za tym idzie, nastroju, nadal możesz czerpać z życia pełnymi garściami. Wszystko to, czego pragniesz, może stać się twoim udziałem.

Odrzuć lęk i uwierz, że pozytywne myślenie ma wielką moc

Osoby, które traktują same siebie po przyjacielsku, mają w życiu lżej. I nie ma w tym krzty przesady — łatwiej jest zawierać przyjaźnie, znaleźć idealną pracę i cieszyć się drobnostkami, jeśli mamy pozytywne podejście do życia. Dołowanie się, marnowanie czasu na przeżywanie lęku i obaw, jedynie podcina skrzydła, odbierając szansę na sukces. Jak postępować, by chwytać dobre chwile, doceniając własną osobę i to, co nas spotyka?

1. Uwierz w siłę snów i marzeń

Mówi się, że myśli i marzenia cła nie płacą. Tym bardziej nie ma sensu ich sobie dozować, ale pozwolić im stać się fantastycznym napędem do potrzebnych zmian. Jeśli coś nie daje spokoju, warto wziąć się z tym za bary, nie odpuszczać pochopnie. Marzenia pomagają nabrać pewności siebie. Nikt nie może odebrać ci wiary w zdolność do osiągnięcia sukcesu. Zaufaj sobie i działaj, bo marzenia się spełniają, gdy naprawdę się w nie wierzy.

2. Każdy dzień może stać się tym najlepszym

Nieważne, czy udało ci się zrobić coś wielkiego, czy odnieść drobny sukces, pomóc komuś, robiąc coś dobrego. Ważne, że takie rzeczy składają się na całość, bo sukces przychodzi w małych krokach. Pamiętaj, że codziennie uczysz się na swoich błędach i nawet jeśli miałaś dziś zły dzień, potraktuj to, jak naukę i krok do przodu.

3. Kochaj swoje prawdziwe oblicze

Zamiast udawać kogoś, kim nie jesteś i spinać się dla innych, stawaj przed lustrem i mów o sobie dobrze. Polub swoje niedoskonałości, bo nie można oczekiwać dawania pozytywnej energii innym ludziom, gdy nie dajesz jej sobie w pierwszej kolejności. Otwórz swoje serce na własne potrzeby, łatwiej będzie ci zarówno dawać, jak i odbierać dobro.

4. Ponoś odpowiedzialność za swoje działania

Nikt nie może być odpowiedzialny za twoje życie, bo tworzysz swoją własną rzeczywistość, kształtujesz każdy swój dzień. Zrzucanie na innych odpowiedzialności za swoje działania, nie przybliży cię do szczęścia, bo ty sama wiesz, co najlepiej ci służy.

5. Najlepsze przed tobą

Nawet jeśli twój z założenia pozytywny nastrój rozpierzcha się w trybie natychmiastowym, bo coś nie wyszło, jutro czeka cię nowy dzień. Nowy i dobry z założenia, więc wykorzystaj nową szansę na odrobienie straty. Wierząc, że nowy dzień przynosi nowe szanse, łatwiej jest dostrzec pozytywy i przyciągać dobre myśli i pozytywne działanie.

6. Doceń każdy miniony dzień

Zauważaj dobre rzeczy i dobre osoby w swoim otoczeniu. Nie możesz wpłynąć na to, co się stało, ale masz wpływ na to, co zrobisz dalej. Bądź wdzięczny za to, co cię spotyka i traktuj każdy dzień jak cud. To naprawdę wiele, że możesz na nowo wstawać i podejmować kolejne starania wna drodze do spełniania marzeń.


źródło: www.lifehack.org


Zobacz także

Jak sobie poradzić ze złamanym sercem?

Wybaczyłam mu, ale nigdy nie zapomnę tego, co mi zrobił. Piętno ofiary przemocy zawsze będę nosić w sobie

Lubił widzieć w jej oczach strach i przerażenie. Stał się panem i władcą, który ma prawo zrobić z nią co chce. Gwałt to nie tylko napaść w ciemnym zaułku

Najgorsza randka z Tindera? 170 cm wzrostu, czarna marynarka, białe spodnie i trzy kolczyki w prawym uchu