Lifestyle

Szelągowska robi remont w Centrum Zdrowia Dziecka. W podziękowaniu za opiekę nad jej córeczką

Redakcja
Redakcja
28 września 2021
Dorota Szelągowska, fot. https://www.instagram.com/dotindotin/
 

Dorota Szelągowska strzeże swojej prywatności bardzo skutecznie. Niewiele wiemy o jej prywatnym życiu. Jednak właśnie zrobiła wyjątek. Na Instagramie gwiazdy HGTV pojawiła się informacja o rozpoczęciu nowego remontu. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, wszak tym się Szelągowska zajmuje na co dzień. Jednak tym razem to miejsce jest wyjątkowe. Remont odbędzie się w Centrum Zdrowia Dziecka. Projektantka postanowiła wyremontować tam łazienkę. Skąd ten pomysł? Okazuje się, że niedawno spędziła tam sporo czasu razem ze swoją córeczką. Szelągowska przyznała, że mała Wanda ma wadę serca i niedawno potrzebowała specjalistycznej opieki lekarskiej. Remont na oddziale ma być podziękowaniem dla personelu szpitala.

„Jaram się jak pochodnia, ponieważ czekałam na ten dzień od paru miesięcy. Jadę co Centrum Zdrowia Dziecka, tym razem już nie jako mama pacjenta. Moja córka ma wadę serca, więc jakiś czas temu spędziłam tam trochę czasu. I to było bardzo trudne doświadczenie, ale też ubogacające. Każdy powinien raz na jakiś czas zderzyć się z tym, co jest najbardziej ważne” – mówi Dorota Szelągowska.

W podziękowaniu za leczenie i opiekę, jaką Wanda została otoczona w CZD, gwiazda postanowiła ofiarować szpitalowi… remont. Padło na łazienkę.

„Dziś zaczynamy remont łazienki. To bardzo potrzebna rzecz i niepełnosprawnym, i rodzicom. To jest mój prywatny projekt, myślę, że trzeba zwracać różne rzeczy, jak się ma dużo. Trzymajcie kciuki za nas, bo musimy to zrobić szybko i dobrze. Cieszę się ogromnie”.

Szelągowska zapowiedziała też, że łazienka będzie w pełni przystosowana do potrzeb osób niepełnosprawnych i zostanie wyposażona w pralkę oraz suszarkę, czego jej, jako mamie opiekującej się małą pacjentką, w szpitalu bardzo brakowało. Cały remont potrwa sześć dni, razem z Szelągowską w ten projekt zaangażowała się także jej ekipa remontowa, która na co dzień współpracuje z nią przy programach telewizyjnych.


Lifestyle

W powietrzu wisi przekonanie, że kobieta jest nie do zdarcia. Wciąż są dla niej sprawy ważniejsze niż własne zdrowie

Redakcja
Redakcja
28 września 2021
fot. Pradit_Ph/iStock
 

20 września w przededniu obchodów miesiąca świadomości raka piersi, w Teatrze Polonii odbyła się interdyscyplinarna debata kobiet pt.: „Polki kontra rak piersi – świadomość, wsparcie, decyzje.” Spotkanie, odbyło się w ramach inauguracji kampanii społecznej „Masz wybór” w formie Okrągłego Stołu Kobiet. Jego celem było oddanie głosu kobietom, które na podstawie swoich doświadczeń jako pacjentki, lekarki, opiekunki, pracodawczynie, przyjaciółki czy osoby bliskie kobietom z rakiem piersi.

Do dyskusji zaproszenie przyjęły Krystyna Janda (aktorka), dr n. m. Agnieszka Jagiełło-Gruszfeld, dr n. med. Joanna Streb, Barbara Dziuk (przewodnicząca komisji zdrowia ds. onkologii), Katarzyna Miller (psycholożka) Krystyna Wechmann (Federacja Stowarzyszeń „Amazonki”), Anna Hencka-Zyser (Spa for Cancer), Agnieszka Sztyler-Turovsky (Onet), Aleksandra Kurowska (CowZdrowiu), Joanna Matuszewska (Radio Gdańsk), Marta Lech-Maciejewska (influencerka)

Debata podzielona była na 3 części. W pierwszej –  każda z prelegentem wygłosiła 2 minutowy speach pt. „Kiedy myślę rak piersi …” następnie odbyły się 2 rundy dyskusji – pierwsza skupiała się na kwestiach profilaktyki i dbania o zdrowie, druga poświęcona wyzwaniom systemowym i dostępowi do nowoczesnych terapii, a także potrzebom kobiet z zaawansowanym rakiem piersi

Kiedy myślę rak piersi…

Dla części kobiet wciąż są sprawy ważniejsze niż własne zdrowie. Dlatego odkładają na później wykonanie badań profilaktycznych. – Kiedy myślę rak piersi, ogarnia mnie groza, że kobiety tak mało dbają o siebie. Dbają o wszystkich – o męża, dzieci, rodziców, rodzinę i znajomych, którzy mają problemy, ale nie o siebie. Siebie stawiają na końcu, nawet po piesku i kotku – mówiła podczas debaty Katarzyna Miller, psychoterapeutka, publicystka, autorka bestsellerowych poradników, i dodała: – W powietrzu wisi przekonanie, że kobieta jest nie do zdarcia. Wiele kobiet ulega temu przekonaniu, ale jest grupa kobiet otwartych, świadomych, które dokonują wyboru i podejmują decyzję: „chcę być zdrowa”.

Profilaktyka

– Odkąd mam dzieci, wprowadziłam kilka zmian w moim życiu – badanie piersi, cytologia, badanie krwi raz w roku. Uważam, że moim dzieciom nic się nie stanie, jeśli nie zrobię prania i pójdą drugi raz w tej samej bluzie do szkoły. Nic im się też nie stanie, jeśli nie będzie mnie po południu, bo pójdę do lekarza. Jednym z moich głównych zadań jako mamy jest dotrwać jak najdłużej i wspierać moje dzieci. Jeśli decydujemy się być mamą, to decydujmy się też dbać o siebie. To jest nasza powinność – mówiła podczas debaty Aleksandra Kurowska, redaktorka naczelna portalu cowzdrowiu.pl. A Katarzyna Miller dodała: – Bo jak jestem zdrowa, to będę miała moce przerobowe i będę mogła pomagać innym.

Ale wiele kobiet nie chce się badać i wciąż do lekarzy przychodzą kobiety z bardzo zaawansowanym rakiem piersi. – Ogarnia mnie bezradność, smutek i złość, że po tylu latach, po tylu akcjach i działaniach informacyjnych, zdarzają się amputacje piersi. To oznacza, że przychodzą do nas pacjentki z nowotworem „hodowanym” całymi latami. Jest mi wtedy niezmiernie przykro. Jeżeli przychodzi kobieta, która ma raka w stadium rozsiewu, to myślę tylko o tym, na ile uda mi się wydłużyć czas do progresji. Bardzo trudno jest przekazywać informacje: „nie uda nam się pani wyleczyć – mówiła dr n. med. Joanna Streb, Oddział Kliniczny Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

Co zatem należy zrobić, aby takie sytuacje się nie zdarzały? Jak namówić kobiety do badań? – Pokazywać pozytywne przykłady. Nie możesz mówić innym, że mają się badać, jeśli sama tego nie robisz. Jak nie zadbasz o siebie, to nie zadbasz o innych – mówiła Anna Hencka-Zyser, prezeska Fundacji Spa for Cancer.

Ważna jest również zmiana nastawienia do badań. – Trzeba stworzyć modę na dbanie o siebie, o własne zdrowie. Skoro dbamy o włosy, paznokcie, to tak samo powinniśmy zadbać o własne zdrowie – zaproponowała Marta Lech-Maciejewska, blogerka Superstyler. – Badajmy się, ale nie z myślą: „muszę to zrobić, bo jak nie, to umrę”, lecz z przekonaniem: „muszę się badać, bo chcę realizować wszystkie swoje marzenia” – zasugerowała Anna Hencka-Zyser.

Jeśli kobiety mają się badać, przede wszystkim nie można ich straszyć. – W Niemczech pokazywana była świetna kampania. Rzecz dzieje się na urodzinach kobiety. Tort, dmuchanie świeczek. Kobieta dostaje piękne prezenty, a na następny dzień bierze torebkę i idzie na badania. Robi sobie prezent na urodziny. A co jest w Polsce? Wszystkie kampanie są smutne. Siedzi kobieta na skraju kanapy, w chustce, która została wyprana sto pięćdziesiąt razy, trzyma w ręku odżywkę i płacze. Przekaz tej reklamy jest taki : „nie badaj się, bo coś u ciebie znajdą i będziesz wyglądać tak jak ona” – mówiła Anna Hencka-Zyser.

Diagnoza

Diagnoza „rak piersi” niemal zawsze oznacza zmianę życia. – Rak piersi to początek walki i zmiana myślenia. Kobiety powinny przede wszystkim włączyć dobry egoizm i zacząć myśleć o sobie. Jedne są twarde i przekonane, że dadzą sobie radę. Niektóre z nich pokonały chorobę 20-30 lat temu, nadal pracują i są aktywne – mówiła Krystyna Janda, aktorka, reżyserka, dyrektorka artystyczna dwóch warszawskich teatrów, prezeska Fundacji Krystyny Jandy na Rzecz Kultury. Aktorka nieraz zetknęła się z osobami chorującymi na raka.

– Całe życie siedziałam w garderobie z panią Wiesią Mazurkiewicz, która pokonała raka piersi w wieku 29 lat, a umarła niedawno, mając 94 lata. Siedziałam przy niej, patrzyłam, jak się ubiera, rozbiera, słuchałam, jak opowiada o życiu, dzieciach. To ona nauczyła mnie obcowania z osobą, która przeżyła raka. Teraz wśród naszych pracowników jest dziewczyna, która miesiąc temu zaczęła walkę z rakiem. Póki może, przychodzi do pracy, jesteśmy z nią, czuwamy – opowiadała Krystyna Janda.

Raka boimy się dużo bardziej niż innych chorób i nadal wielu ludziom kojarzy się on ze śmiercią. Tymczasem rak piersi wcześnie wykryty jest chorobą całkowicie uleczalną. – W ciągu ostatnich 20-30 lat nastąpił kolosalny rozwój medycyny i diagnostyki. Byłam dzieckiem, gdy straciłam mamę z powodu choroby onkologicznej. Gdyby mama zachorowała teraz, a nie 30 lat temu, to mama prawdopodobnie byłaby z nami. Mama dbała o zdrowie i badała się regularnie, ale diagnostyka i leczenie były wtedy na innym poziomie – wspomina Aleksandra Kurowska.

Dziś pacjentkom pomagają także media społecznościowe. – Możemy pokazywać, jak wyglądają badania i oswajać z nimi kobiety, pokazywać, jak łatwo i prosto jest pójść do lekarza, że warto odwiedzić mammobusa – mówiła Marta Lech-Maciejewska. Media społecznościowe wspierają także osoby, u których wykryto raka – dodała Marta Lech-Maciejewska i opowiedziała własną historię: – W grudniu zeszłego roku przeszłam operację wycięcia szyjki macicy. Przeżyłam ogromny stres. Miałam 35 lat, dwójkę małych dzieci i przekonanie, że jestem nieśmiertelna. Cały czas się badałam. Rok wcześniej zrobiłam cytologię. Wszystko było w porządku. Rok później odebrałam wynik badania sugerujący, że mam raka. Byłam przerażona. Był 11 listopada. Wszystko było pozamykane. Zadzwoniłam do mamy, rozmawiałam z mężem. Wszyscy mówili mi, abym się nie martwiła, że jeszcze nic nie wiadomo, a we mnie narastały wizje, że moje życie moje może się skończyć. Co wtedy stanie się z dziećmi, co z mężem. Pomogły mi media społecznościowe, gdzie zaczęłam opowiadać o swoim emocjach.

Leczenie

– Przed laty o raku piersi niewiele się mówiło. Widziałam opór wśród znajomych – ja chciałam mówić o swojej chorobie, a oni chcieli bardzo szybko zakończyć ten temat. Wściekłam się, że mam się wstydzić choroby. Po operacji zostałam ochotniczką, aby pomagać innym pacjentkom. Teraz o raku piersi rozmawiamy świadomie – mówiła Krystyna Wechmann, Prezeska Federacja Stowarzyszeń „Amazonki”.

Przez te lata zmieniły się także możliwości leczenia. – Gdy zaczynałam pracę, standardem była mastektomia, czyli odjęcie piersi z całą pachą. Dziś standardem jest operacja oszczędzająca oraz wycięcie węzła wartownika – mówiła dr Streb. Nawet 90 proc. kobiet, które mają wcześnie rozpoznanego raka, zostaje poddanych operacji oszczędzającej, która nie okalecza.

Dziś też wiadomo, że rak rakowi nie równy. – Mamy różne leki na różne typy choroby i na różne jej etapy. Najczęściej rozpoznajemy raki hormonozależne, które mają lepsze rokowania niż pozostałe raki piersi, mamy więcej metod leczenia, a metody te są stosunkowo mało inwazyjne. Pozwalają pacjentkom normalnie żyć, pracować i cały czas kontrolować chorobę. A dopóki rak piersi jest kontrolowany, dopóty można z nim żyć. Kolejny rodzaj to raki trójnegatywne, które przebiegają bardziej agresywnie i tu wybór terapii jest mniejszy, a metody leczenia bardziej agresywne, bo i nowotwór jest bardziej agresywny. Ostatni rodzaj to raki Her2 pozytywne. Tu też mamy kilka metod leczenia, które dają szansę na długie życie nawet w przypadku choroby zaawansowanej – mówiła dr n. med. Agnieszka Jagiełło-Gruszfeld z Kliniki Nowotworów Piersi i Chirurgii Rekonstrukcyjnej Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie.

Wybór metody leczenia powinien być wspólną decyzją lekarza i pacjentki. – Pacjentka ma prawo zapytać, czy jest to jedyne leczenie, które zaproponował jej lekarz, czy może są inne możliwości terapii. Ale nie wszystkie pacjentki wiedzą, że mają taki wybór – mówi Anna Hencka-Zyser.

Przyszłość

W Polsce brakuje rozwiązań systemowych, które ułatwiłyby pacjentkom z podejrzeniem choroby dotarcie do lekarza i rozpoczęcie optymalnego leczenia. – Pacjenci, którym zostaje postawiona diagnoza „rak”, mają poczucie utraty kontroli nad swoim życiem. Słyszą, co im wolno, a czego im nie wolno robić. Są zagubieni w życiu osobistym i zawodowym, które im się walą – mówi Joanna Matuszewska, dziennikarka Radio Gdańsk i wolontariuszka.

Pacjenci szukają pomocy, gdzie się da. Często działają po omacku. – Podejmują niekiedy błędne decyzje, które mogą przekreślić ich szansę na skuteczną terapię. Ważne, aby kobiety trafiły do specjalisty, który umie leczyć raka piersi. Pomóc w tym mogą organizacje pozarządowe oraz rozmowa z psychoonkologiem – mówiła Aleksandra Kurowska.

– Najważniejsze jest, aby nie przeżyć życia przez zaniechanie. Znam wiele osób, które z wygodnictwa, lenistwa, czy lęku, przeżywają życie i nawet go nie zauważają. Moja babcia zawsze mówiła, że lepiej iść niż nie iść, lepiej zrobić niż nie zrobić. I tak jest moim życiu. Towarzyszyłam w walce z chorobą mojej matce, mojemu mężowi, Zuzi Łapickiej, Jurkowi Stuhrowi. Za każdym razem była to aktywna walka na śmierć i życie, ale nie było w tym smutku, pesymizmu, tylko chęć działania. Zuzi Łapickiej, która miała raka wątroby i trzustki, powiedziano, że ma dwa miesiące życia. Przeżyła 4,5 roku. Umarła z walizką zapakowaną na wyjazd do Paryża. Podczas choroby jeździła, zwiedzała. Pojechałyśmy cztery razy na wakacje. Ta aktywność, to tupanie nogami, walka o samego siebie, żeby jeszcze jeden dzień był wspaniały, są najważniejsze – podkreślała Krystyna Janda.

– Ważne jest wsparcie nie tylko najbliższych – męża, dzieci, ale także kobiet, które przeszły to samo, które chorowały na raka piersi – mówiła Agnieszka Sztyler-Turovsky, dziennikarka działu zdrowie Onetu. – Bo w chorobie najgorsza jest samotność. Jak mówi Jurek Stuhr, 50 proc. jego sukcesu to jest jego żona. Gdy on chorował, jego żona zaczynała chorować razem z nim. Zajmowała się organizacją jego leczenia. Rzucała wszystko i była z nim – mówiła Krystyna Janda.

Dorota, Dagmara i Agata zachorowały na raka. Każda miała wsparcie najbliższych. Żadna nie zrezygnowała z marzeń. Każda uważa, że życie po chorobie może być piękniejsze, ciekawsze. Dagmara marzyła o drugim dziecku, lekarze nie byli pewni, czy się to uda. Udało się i to szybciej, niż planowała. Agata pomaga innym chorym. Dorota marzyła o jeździe konnej i chciała pokonać strach. Już się nie boi, że samolot spadnie, ale gdyby tak się stało, chciałaby mieć czas, by wysłać bliskim smsa, że ich kocha.
– Nie żyjesz tylko dla siebie. A jeśli chcesz żyć dla innych, to zadbaj o siebie – mówiła Barbara Dziuk, posłanka, przewodnicząca Podkomisji Stałej ds. Onkologii.


Kampania „Masz Wybór”

Kampania powstała z inicjatywy organizacji pacjentów zajmujących się problemami kobiet z nowotworami piersi: Federacji Stowarzyszeń „Amazonki”, Fundacji Spa for Cancer oraz firmy Pfizer. Ma na celu edukację kobiet z rakiem piersi i ich rodzin oraz szerokiej opinii publicznej na temat możliwości wyboru terapii w leczeniu nowotworów piersi i opieki nad nimi w czasie choroby, jak również po jej zakończeniu.

Bohaterkami kampanii i powstałego w jej ramach SPOTU są trzy inspirujące kobiety, które przeszły drogę z rakiem. Agata, Dorota zmagające się hormonozależnym, HER2-ujemnym rakiem piersi i Dagmara, która zachorowała na raka piersi potrójnie ujemnego. Kobiety związane na co dzień z Olsztyńską Fundacją Spa for Cancer, opowiadając o swoim doświadczeniu z rakiem, chcą zmotywować inne kobiety do aktywnego uczestniczenia w procesie leczenia, a także zachęcić do działań profilaktycznych.

W ramach kampanii powstała strona www.wybierzwybor.pl na której znajdują się informacje na temat choroby, a także porady oraz wskazówki dotyczące profilaktyki i leczenia hormonozależnego raka piersi.

 


Lifestyle

Co się stanie, jeśli przestaniesz pić kawę? 14 ważnych zmian. Pierwsze zauważysz już po 12 godzinach

Redakcja
Redakcja
28 września 2021
fot. hxyume/iStock

W ciągu ostatnich 10 lat spożycie kawy w Polsce wzrosło o ponad 80 proc. Statystyczny Polak wypija jej 3 kg rocznie – to około filiżanki dziennie i cztery razy mniej niż np. w Skandynawii. Kilka lat temu w USA przeprowadzono badania, w których respondenci wskazali, że woleliby przytyć pięć kg (55% osób), nie używać telefonu komórkowego na miesiąc (49%) niż zrezygnować z kawy.

Ale duże spożycie kofeiny może mieć bardzo nieprzyjemne konsekwencje dla naszego zdrowia. Kofeina również uzależnia. Ale decyzja o rezygnacji z kawy – a dokładniej kofeiny – jest łatwiejsza do powiedzenia niż do zrobienia (jak to zwykle z odstawianiem czegokolwiek, co sprawia nam przyjemność, bywa). Odstawienie kofeiny to nie lada wyczyn, a jego efekty zwykle pojawiają się 12-24 godziny po ostatnim łyku i trwają od dwóch do dziewięciu dni. Ale jeśli będziesz się tego trzymać, możesz spodziewać się wielu korzyści dla twojego zdrowia fizycznego i psychicznego.

Zacznijmy od tych pozytywnych zmian, o których – być może – nie wszystkie miałyśmy pojęcie.

Będziesz wyglądać młodziej

fot. jeffbergen/iStock

Maseczki i drogie serum? Owszem, to zawsze dobra rzecz. Ale to odstawienie kawy może być tym, czego tTwoja skóra potrzebuje, aby wyglądać lepiej. Jak wyjaśniła dermatolog z Nowego Jorku, dr Deborah Wattenberg w wywiadzie udzielonym „Today”, „kofeina… działa jak środek moczopędny i zapobiega zatrzymywaniu wody, dzięki czemu skóra wygląda trochę jak suszona śliwka”. Ekspertka zwróciła uwagę, że również brak snu jest dla cery, więc lepszy sen, który towarzyszy życiu bez kofeiny, może również wzmocnić Twoją skórę.

Badanie z 2014 roku opublikowane w „Drug Design, Development and Therapy” wykazało, że kofeina zapobiegała produkcji kolagenu przez komórki skóry, białka, które nadaje skórze odpowiednią strukturę i elastyczność. Wydaje się, że kofeina „robi” to poprzez hamowanie enzymu potrzebnego do produkcji kolagenu zwanego prolidazą. Okazało się również, że kofeina zapobiega prawidłowej syntezie DNA w komórkach skóry. Kwas hialuronowy (HA), substancja, która wydaje się mieć pewien wpływ ochronny na tworzenie kolagenu, nie była w stanie odwrócić uszkodzeń komórek skóry spowodowanych przez kofeinę. Z drugiej strony… kofeina ma właściwości przeciwutleniające i przeciwzapalne…

Będziesz spać lepiej

Fot. iStock/yulkapopkova

Po upływie początkowego okresu odstawienia kofeiny możesz spodziewać się wielu pozytywnych efektów. Jednym z najczęstszych powodów rezygnacji z kofeiny jest chęć lepszego wysypiania się. Według Sleep Foundation kofeina może wpływać na zasypianie i skracać czas snu, wydajność i poziom zadowolenia. Zmniejsza również ilość czasu spędzanego we śnie wolnofalowym, głębokiej i regenerującej fazie cyklu snu. Ponieważ kofeina ma działanie moczopędne, może również prowadzić do zaburzeń snu poprzez częstsze nocne wypady do łazienki. Nawet kofeina spożywana sześć godzin przed snem może siać spustoszenie w twoim odpoczynku. A jeśli pierwszą rzeczą, jaką robisz po niespokojnej nocy, jest sięganie po filiżankę kawy, aby się obudzić, to tylko utrwala cykl.

Badanie opublikowane w „Nutrients” próbowało określić, ile kofeiny może zepsuć dobry sen. Śledzono spożycie kofeiny przez uczestników badania i poproszono ich o wypełnienie Pittsburgh Sleep Quality Index (PSQI), samooceny jakości snu. Naukowcy odkryli, że osoby z najniższym wynikiem PSQI spożywały średnio 192,1 mg kofeiny dziennie, podczas gdy osoby z najwyższymi wynikami i najlepszymi nawykami snu spożywały tylko 125,2 mg.

Twoje zęby będą zdrowsze i bielsze

Fot. iStock/mihailomilovanovic

Według organizacji Mouth Healthy kofeina może wysuszać usta, pozbawiając je śliny, która pomaga chronić szkliwo zębów. Kawa może również powodować nieestetyczne plamy na zębach. A jeśli jesteś przyzwyczajona do picia słodzonej kawy, cukier też nie jest sprzymierzeńcem twoich zębów.

Ale to nie sama kofeina powoduje plamy z kawy. Jak wyjaśnia Healthline, kawa zawiera składniki zwane garbnikami, które są rodzajem polifenoli, które rozkładają się w wodzie. Taniny powodują, że związki barwiące przywierają do zębów. Nawet niewielkie spożycie kawy — tylko jedna filiżanka dziennie — wystarczy, aby pozostawić na zębach nieestetyczne żółte plamy. Kwasy zawarte w kawie mogą z czasem powodować erozję szkliwa zębów. Jest to szczególnie ważne, jeśli masz zwyczaj myć zęby natychmiast po ostatnim łyku, ponieważ włosie szczoteczki po prostu szoruje zęby kwaśną kawą. Jeśli nie możesz się zmusić do całkowitego zrezygnowania z kawy, zaleca się odczekanie co najmniej 30 minut na umycie zębów i wcześniejsze wypłukanie ust wodą.

Nie będziesz musiała tak często chodzić do łazienki

Fot. iStock/vadimguzhva

Jak wyjaśnia „Houston Metro Urology”, kofeina hamuje produkcję hormonu antydiuretycznego (ADH). ADH to hormon wytwarzany przez przysadkę mózgową, który sygnalizuje nerkom, że organizm potrzebuje więcej płynów. Nerki reagują poprzez ponowne wchłonięcie większej ilości płynu z powrotem do krwiobiegu, a nie wysyłanie go do pęcherza. Hamując ADH, kofeina skłania nerki do myślenia, że ​​organizm jest odpowiednio nawodniony, co prowadzi do nadmiernej produkcji moczu.

Kawa jest również znana z tego, że powoduje wypróżnienia, ale nie jest jasne, dlaczego. Według artykułu w „Health” z 2019 roku ani kofeina, ani temperatura kawy nie są odpowiedzialne za wywołanie potrzeby wypróżnienia. Coś w kawie wydaje się stymulować receptory w przewodzie pokarmowym, powodując skurcz żołądka i jelit tak, jak po posiłku. Te skurcze wywołane kawą mogą rozpocząć się już po czterech minutach od wypicia łyka kawy. Ale naukowcy wciąż nie są pewni, który związek zawarty w kawie daje twoim wnętrznościom zielone światło, aby zacząć działać w tak szybkim tempie.

Znajdziesz równowagę hormonalną

7 oznak zaburzeń hormonalnych, które powinnaś znać

fot. iStock/max-kegfire

Czy kawa wytrąca hormony z równowagi? Według badania z 2012 roku opublikowanego w „The American Journal of Clinical Nutrition”, odpowiedź dla niektórych kobiet wydaje się być twierdząca. Naukowcy obserwowali 259 kobiet przez dwa cykle menstruacyjne, zbierając dane na temat ich spożycia kofeiny i pobierając próbki krwi, aby zmierzyć poziom estrogenu. Odkryli, że chociaż spożycie kofeiny w dawce 200 mg dziennie lub więcej zmniejszyło estradiol (najczęstszy rodzaj estrogenu u kobiet przed menopauzą) u białych kobiet, to zwiększyło poziom estradiolu u Azjatek.

Według „Hormone Health Network” zarówno niski, jak i wysoki poziom estrogenu może powodować problemy. Objawy niskiego poziomu estrogenów u kobiet obejmują rzadkie lub nieobecne miesiączki, uderzenia gorąca, wahania nastroju, niskie libido, trudności ze snem i suchość pochwy lub skóry. Z drugiej strony, zbyt wysoki poziom estrogenu może powodować przyrost masy ciała, nieregularne miesiączki i ciężkie napięcie przedmiesiączkowe, nienowotworowe guzki w piersiach lub macicy, niskie libido, zmęczenie, depresję i lęk. „Medical News Today” zauważył, że wysoki poziom estrogenu może również zwiększać ryzyko wystąpienia pewnych schorzeń u kobiet, w tym chorób tarczycy, zakrzepów krwi, zawału serca, udarów, raka piersi i raka jajnika”.

Czy twoje kości staną się mocniejsze?

fot. skynesher/iStock

Być może słyszałaś, że kawa może „zahamować” wzrost. Według Biura Suplementów Diety Narodowego Instytutu Zdrowia kofeina w kawie (i herbacie) może „umiarkowanie zwiększyć wydalanie wapnia i zmniejszyć jego wchłanianie”. Jednak ta strata nie jest znacząca (2 do 3 miligramów wapnia). Umiarkowane spożycie kofeiny (1 filiżanka kawy lub 2 filiżanki herbaty dziennie) u młodych kobiet nie ma negatywnego wpływu na kości – potwierdził instytut. I nie powinnaś winić tego napoju za swój niski wzrost. Jak ujął to wprost „Harvard Health Publishing”: „Ten popularny napój nie hamuje wzrostu”.

Chociaż kiedyś uważano, że picie dużych ilości kawy może prowadzić do utraty masy kostnej, w publikacji z Harvardu wyjaśniono, że „okazało się, że ludzie, którzy pili więcej kawy, pili również mniej mleka i innych napojów zawierających wapń. To braki w wapniu i witaminie D zwiększają ryzyko osteoporozy”. Chociaż twoje kości nie staną się automatycznie silniejsze tylko dlatego, że zrezygnowałaś z kawy, jeśli zastąpiłaś napój produktami bogatymi w wapń, możesz po prostu zapobiec osteoporozie.

Twoje ciśnienie krwi może się poprawić

Fot. iStock/6okean

Jeśli chcesz kontrolować ciśnienie krwi, rzucenie kawy może być tym, co ci w tym pomoże. Według Kliniki Mayo kofeina może powodować krótki, ale dramatyczny wzrost ciśnienia krwi, nawet jeśli nie masz wysokiego ciśnienia krwi. Nie jest jednak jasne, dlaczego kofeina podnosi ciśnienie krwi. Jedna z teorii głosi, że blokuje hormon odpowiedzialny za utrzymywanie rozszerzonych naczyń krwionośnych. Inną możliwością jest to, że kofeina, środek pobudzający, powoduje, że nadnercza wytwarzają nadmiar adrenaliny. Adrenalina powoduje zwężenie naczyń krwionośnych, zwiększając ciśnienie krwi.

Metaanaliza z 2005 r. opublikowana w „Journal of Hypertension” zawierała przegląd danych z wielu badań, badających związek między kawą lub czystą kofeiną a ciśnieniem krwi. We wszystkich badaniach kawa i kofeina podniosły ciśnienie skurczowe średnio o 2,04 mmHg, a rozkurczowe średnio o 0,73 mmHg. Centers for Disease Control and Prevention (CDC) definiuje wysokie ciśnienie krwi (nadciśnienie) jako ciśnienie skurczowe 130 mmHg lub wyższe lub ciśnienie rozkurczowe 80 mmHg lub wyższe.

A teraz czas na minusy odstawienia kofeiny:

Poczujesz się zmęczona i ospała

Fot. iStock/Wavebreakmedia

Najczęstszym powodem, dla którego ludzie sięgają po kawę rano, jest potrzeba szybkiego zastrzyku energii, którą właśnie ona im daje. Nic więc dziwnego, że rezygnacja z codziennej dawki naparu może sprawić, że poczujesz się oszołomiona i ospała. W badaniu z 2012 r. opublikowanym w czasopiśmie „Drug and Alcohol Dependence”, 213 osób pijących kawę wypełniło Kwestionariusz Objawów Odstawienia Kofeiny (CWSQ) już po 16 godzinach abstynencji od kofeiny. Wyniki wykazały, że „zmęczenie/senność” było jednym z czterech najczęściej zgłaszanych objawów.

Wbrew powszechnemu przekonaniu kawa tak naprawdę nie dodaje energii. Technicznie mogą to zrobić tylko kalorie, a filiżanka czarnej kawy ma ich mniej niż pięć. Kofeina nie pozwala natomiast organizmowi rejestrować, jak bardzo jest zmęczony. Cząsteczki kofeiny mają rozmiar i kształt prawie identyczny jak adenozyna, produkt uboczny wytwarzany przez normalne funkcjonowanie układu nerwowego. Adenozyna wiąże się z receptorami w mózgu, akumuluje się podczas godzin czuwania i ostatecznie wywołuje senność. Kiedy kofeina wiąże się z tymi receptorami, adenozyna jest wypierana i nie może przesłać do mózgu wiadomości, że nadszedł czas na odpoczynek. Ot i cała tajemnica.

Możesz być drażliwa

Fot. iStock/millann

Jest powód, dla którego kubki do kawy często mają dowcipne napisy, takie jak: „Nie rozmawiaj ze mną, dopóki nie będzie w połowie pusty”. Osoby regularnie pijące dużo kawy często zgłaszają, że czują się w złym humorze, dopóki nie zażyją porannej dawki kofeiny. Według badań opublikowanych w „SF Gate” „spożywanie od 500 do 600 miligramów kofeiny – lub więcej niż 4 filiżanki kawy dziennie – może prowadzić do zmian nastroju, takich jak gniew”. Zły sen z powodu zbyt dużej ilości kofeiny w ciągu dnia może również przyczynić się do zrzędliwego usposobienia o poranku. Ale odcięcie kawy może również prowadzić do napadów gniewu. Drażliwość jest częstym objawem odstawienia kofeiny. Decydując się na stopniowe zmniejszanie ilości wypijanej kawy, zamiast nagłego odstawienia może zminimalizować wahania nastroju.

Według Cleveland Clinic objawy odstawienia kofeiny zaczynają się 12-24 godziny po zaprzestaniu picia. Oznacza to, że o ile nie pijesz kawy z kofeiną do późnych godzin popołudniowych i wieczornych, gdy budzisz się następnego ranka, twoje ciało przechodzi już początkowe etapy odstawienia. To wyjaśnia, dlaczego niektórzy ludzie są wręcz nieprzyjemni, zanim wypiją poranny napar.

Możesz czuć niepokój

Fot. iStock/kupicoo

Jeśli zdecydujesz się odstawić kawę, możesz czuć się niespokojna. Według „MedicalNewsToday” kofeina może mieć duży wpływ na poziom neuroprzekaźnika dopaminy, hormonu noradrenaliny i aminokwasu glutaminianu w mózgu. Kiedy nagle ustaje spożycie kofeiny, poziomy tych substancji mogą się radykalnie zmienić, prowadząc do zmian nastroju, w tym lęku. Może minąć kilka dni, zanim chemia twojego mózgu przywróci normalność i ustąpią objawy lękowe.

Podczas gdy odstawienie kofeiny może wywoływać uczucie niepokoju na krótką metę, dalsze picie kawy może prowadzić do chronicznego niepokoju. W wywiadzie dla „Health” dr Susan Bowling wyjaśniła: „Naturalne działanie kofeiny stymuluje wiele doznań, takich jak szybsze bicie serca, rozgrzanie ciała, przyspieszenie oddechu – wszystko to, co naśladuje lęk. Twojemu umysłowi trudno jest rozpoznać, że to nie jest niepokój, ponieważ odczuwa go tak samo”. Spożywanie ponad 200 mg kofeiny może zwiększyć prawdopodobieństwo wystąpienia lęków i ataków paniki u osób wrażliwych, a zaburzenia lękowe wywołane przez kofeinę są uznaną diagnozą psychiatryczną.

Możesz czuć przygnębienie

Fot. iStock/Objawy depresji

Picie kawy zwykle wprawia ludzi w dobry nastrój, więc nie będzie nic zaskakującego w informacji, że rezygnacja z kawy może wywołać uczucie przygnębienia. I to nie tylko dlatego, że smucisz się z powodu rezygnacji z porannego kubka ulubionego napoju. Odstawienie kofeiny może powodować zmiany poziomu dopaminy, glutaminianu i noradrenaliny w mózgu, co z kolei może prowadzić do zmian nastroju, takich jak np. chandry (via „Medical News Today”). Klinika Mayo zauważyła, że ​​nagłe zaprzestanie przyjmowania kofeiny może tymczasowo pogorszyć objawy depresji u osób, u których zdiagnozowano już zaburzenia nastroju.

Jednak regularne spożywanie kofeiny może pośrednio przyczyniać się do długotrwałych objawów depresji. Klinika Mayo wyjaśniła, że ​​zły sen spowodowany zbyt dużą ilością kofeiny może pogorszyć stan chorego na depresję i zasugerowała, aby osoby z diagnozą depresji spróbowały ograniczyć lub całkowicie wyeliminować kofeinę. Ale są też badania, które sugerują, że kofeina może faktycznie zmniejszyć ryzyko depresji. Badanie opublikowane w „Archives of Internal Medicine” obserwowało ponad 50 000 kobiet przez 10 lat, aby zobaczyć, jak spożywanie kawy wpływa na wskaźniki depresji. Naukowcy odkryli, że u tych, które spożywały najwięcej kofeiny, depresję diagnozowano najrzadziej.

Możesz mieć problemy z koncentracją

fot. hobo_018/iStock

Wiele osób uważa, że ​​kofeina zawarta w kawie pobudza mózg, dzięki czemu stajesz się bystrzejsza i lepiej skoncentrowany. Chociaż badania sugerują, że ostre odstawienie kofeiny może powodować spadki zdolności poznawczych, kwestionują one również pogląd, że kofeina poprawia funkcje umysłowe.

W badaniu opublikowanym w „Psychopharmacology” naukowcy podzielili uczestników na dwie grupy. Jedna grupa powstrzymywała się od spożywania kofeiny przez trzy tygodnie, podczas gdy druga grupa spożywała ją codziennie. Autorzy badania następnie poprosili wszystkich uczestników o wykonanie testów funkcji poznawczych z samego rana, zarówno z kofeiną, jak i bez niej. Wśród konsumentów kofeiny wydajność była obniżona, gdy im jej nie podano. Doświadczali syndromu odstawienia, ponieważ nie pili kofeiny przez około 24 godziny. Kiedy wykonali testy po spożyciu kofeiny, ich wyniki poprawiały się. Jednak u badanych, którzy nie spożywali kofeiny w ciągu ostatnich trzech tygodni, spożywanie kofeiny przed wykonaniem testów nie poprawiło wydajności. Naukowcy doszli do wniosku, że ostre odstawienie kofeiny osłabia nasze zdolności umysłowe, które można przywrócić dzięki większej ilości kofeiny. Ale sama kofeina nie ma żadnych magicznych zdolności, które sprawią, że skupisz się lepiej.

Prawdopodobnie częściej będzie cię bolała głowa

Ból głowy - przyczyny, w ciąży, u dzieci

Fot. Nicky Lloyd/iStock

Jeśli od dawna regularnie pijesz kawę i nagle decydujesz się na przestawienie się na jej bezkofeinową wersję, jest bardzo prawdopodobne, że wystąpią u ciebie bóle głowy związane z odstawieniem. Kofeina jest środkiem zwężającym naczynia krwionośne. Zgodnie z badaniem opublikowanym w „Human Brain Mapping”, przepływ krwi do mózgu jest zmniejszony średnio o 27 proc. u osób spożywających kofeinę w umiarkowanych i dużych ilościach. Z biegiem czasu organizm dostosowuje się, aby zrekompensować to zmniejszenie przepływu krwi. Czyni to głównie poprzez zwiększenie liczby receptorów adenozynowych na ścianach naczyń krwionośnych, ponieważ adenozyna stymuluje ich rozszerzenie. Kofeina bardzo przypomina adenozynę i może wiązać się z tymi receptorami, wypierając adenozynę. Organizm wytwarza więcej receptorów, dzięki czemu adenozyna ma więcej miejsca i może zwalczać zwężające naczynia krwionośne właściwości kofeiny.

Jednak gdy nagle przestajesz spożywać kofeinę, ten adaptacyjny system szybko się odwraca. Jak wyjaśniono w badaniu, bez cząsteczek kofeiny blokujących niektóre receptory adenozyny, adenozyna może wiązać się z nimi wszystkimi. Powoduje to ekstremalne poszerzenie naczyń krwionośnych, znacznie zwiększając przepływ krwi do mózgu. Gwałtowna zmiana przepływu krwi powoduje bóle głowy często obserwowane podczas odstawienia kofeiny.

Mogą drżeć ci ręce

fot. Astrid860/iStock

Podobnie jak zmiany nastroju, drżenie rąk może być oznaką zarówno nadmiernego spożywania kofeiny, jak i jej odstawienia. Chociaż drżenie nie jest częstym skutkiem ubocznym kofeiny, niektóre wrażliwe osoby lub osoby z wcześniejszymi schorzeniami nerwowo-mięśniowymi mogą zauważyć, że kofeina powoduje drżenie rąk. Przełomowe badanie opublikowane w czasopiśmie „Neurology” w latach 80. wykazało, że około 2% osób, pijących kawę, doświadcza drżenia rąk wywołanego przez kofeinę, podczas gdy 6% pacjentów z chorobą Parkinsona i 8% osób ze stanem znanym jako drżenie samoistne zgłosiło, że kofeina pogorszyła ich stan. Jak wyjaśniono w artykule w „Self” z 2018 roku, kofeina może powodować drżenie, ponieważ jest silnym środkiem pobudzającym. Brak snu może również powodować drżenie, więc jeśli kofeina wpływa na twój sen, to jest to podwójne zagrożenie.

National Institutes of Health (NIH) zauważył, że odstawienie kofeiny może również wywoływać drżenie. Jak na ironię, wycofanie może również spowodować coś dokładnie odwrotnego — zmniejszoną aktywność motoryczną. Aby zminimalizować ryzyko drżenia, powinno się spróbować stopniowo zmniejszać spożycie kofeiny, zamiast rzucać z dnia na dzień, jeśli spożywamy jej dużo.

 

Źródła: https://www.healthdigest.com/, https://www.thehealthy.com/


Zobacz także

Jesteś w stanie odróżnić, co jest „prawdziwe”?

Dlaczego wpadamy w sidła ślepej miłości, a potem cierpimy w nieudanych związkach?

Żona Sławomira pokazała się bez makijażu. Nie wszystkim się spodobała. „…jesteś gwiazdą, więc zachowuj się jak gwiazda”