Lifestyle

Ssanie oleju – wzmacnia odporność i chroni przed chorobami. Czy aby na pewno?

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
19 października 2022
Fot. iStock/Olej słonecznikowy – Słonecznik - pestki, olej, słonecznik bulwiasty
 

Ssanie oleju, inaczej płukanie ust olejem, budzi wiele kontrowersji. Ta tradycyjna technika praktykowana w starożytnych Indiach ma za zadanie podnieść odporność organizmu i ochronić przed różnymi chorobami. Jednak czy płukanie ust olejem naprawdę przynosi efekty?

Płukanie ust olejem – o co dokładnie chodzi?

Płukanie ust olejem to jedna z metod detoksykacji organizmu stosowana w medycynie naturalnej. Ssanie oleju pomaga usunąć z jamy ustnej bakterie wywołujące infekcje, które nie przeniosą się do dalszych sfer organizmu. Zwolennicy tej metody twierdzą, że to jama ustna wpływa na kondycję całego organizmu, dlatego w szczególny sposób należy o nią zadbać.

Ssanie oleju – fakty i mity

  • Efekty ssania oleju nie są natychmiastowe i nie dają szybkiego rezultatu. Ssanie oleju najlepiej włączyć na stałe do codziennej pielęgnacji jamy ustnej. Olej najlepiej ssać tuż po przebudzeniu, jeszcze przed myciem zębów. Płukanie ust olejem pomaga zapobiegać chorobom jamy ustnej, chorobom neurologicznym, układu krążenia czy bólom głowy.
  • Do płukania jamy ustnej można użyć dowolną ilość oleju, niekoniecznie tylko jedną łyżkę jak twierdzą niektórzy. Nie należy przesadzać z ilością oleju, by nie doprowadzić do dyskomfortu i odruchu wymiotnego podczas płukania.
  • Usta najlepiej płukać olejem z rana, jeszcze przed myciem zębów. Jednak tak naprawdę olej można ssać o dowolnej porze dnia. Osoby początkujące, które mają problem z trzymaniem oleju w ustach, najlepiej by odczekały co najmniej dwie godziny po posiłku, by został on w jak największym stopniu strawiony. Podczas płukania ust olejem może uwalniać się duża ilość śluzu wywołującego mdłości.
  • Prawdą jest, że ssanie oleju jest mało inwazyjną metodą, coraz częściej polecaną przez lekarzy medycyny tradycyjnej. Nie ma żadnych dowodów potwierdzających, że ssanie oleju jest szkodliwe.

Zobacz również: Olej z nasion rącznika – pod tą nazwą kryje się popularny olejek do zadań specjalnych. Dlaczego warto mieć go na półce?

Jak ssać olej?

  • Rano, przed pierwszym posiłkiem weź 1-2 łyżki oleju do ust.
  • Płucz usta olejem około 15-20 minut. Zalecanego czasu nie należy przekraczać – po upływie 20 minut następuje ponowne wchłonięcie toksyn.
  • Ważne, by olej był cały czas w ruchu. Ustami poruszamy tak jak podczas płukania zębów. Olej ssiemy niezbyt energicznie i uważamy by go nie połknąć.
  • Po upływie 15 -20 minut olej wypluwamy i dokładnie płuczemy usta. Olej powinien mieć mlecznobiały kolor.
  • Na koniec kilkakrotnie przepłukujemy usta wodą, a następnie płynem do płukania jamy ustnej.

Jaki olej wybrać?

Choć ssać tak naprawdę można każdy olej to szczególnie polecany jest olej sezamowy. Doskonale sprawdzi się również słonecznikowy, lniany i kokosowy. Najważniejsze by był on nierafinowany, tłoczony na zimno i by pochodził z upraw ekologicznych.

Olej sezamowy – to cenne źródło steroli roślinnych, które wspierają układ krążenia. Olej sezamowy posiada właściwości przeciwbakteryjne, antywirusowe, przeciwgrzybiczne i przeciwzapalne. Dodatkowo wspiera działanie układu immunologicznego i zawiera dużą ilość wapnia, który wspiera zdrowie dziąseł.

Olej słonecznikowy – jest cennym źródłem kwasu linolowego, który wzmacnia odporność i wspiera walkę z trądzikiem. Ssanie oleju słonecznikowego pomaga w usuwaniu zanieczyszczeń z powierzchni zębów.

Olej lniany – posiada działanie antyoksydacyjne, a tym samym chroni organizm przed działaniem wolnych rodników. Dodatkowo zmniejsza ryzyko chorób serca i cukrzycy.

Olej kokosowy – to cenne źródło kwasu laurynowego, który posiada właściwości przeciwbakteryjne i wybielające. By zwiększyć odporność organizmu olej kokosowy najlepiej ssać w połączeniu z sezamowym.


źródło: Naturalnie o zdrowiu

 


Lifestyle

Czy Maria Konopnicka byłaby dziś ikoną LGBT+? Miała ośmioro dzieci, kochała młodszych od siebie i była do śmierci związana z kobietą

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
19 października 2022
 

Konopnicką można dziś uznać za ofiarę jednego z największych zafałszowań w historii literatury. Na jednym z portretów autorstwa Leopolda Budego — Maria ubrana w żakardową suknię i efektowny kapelusz na głowie  – wygląda jak nobliwa matrona. Ten wizerunek nie odbiega od szkolnej wiedzy na temat autorki „Naszej szkapy” i „Roty”. W rzeczywistości jednak Konopnicka była kobietą wymykającą się wszelkim normom swoich czasów. Rozwódka z ośmiorgiem dzieci, samodzielna, silna, niestroniąca od romansów z młodszymi mężczyznami. Najdłuższy i najsilniejszy związek stworzyła z jednak z kobietą – Marią Dulębianką, którą nazywała Pietrkiem. Czy Maria Konopnicka byłaby dziś feministką i ikoną LGBT+?


Urodziła się 23 maja 1842 roku w Suwałkach w zamożnej rodzinie ziemiańskiej. „Jej ojciec – Józef Wasiłowski i matka – Scholastyka z Turskich solennie zadbali o mieszczańskie wychowanie córki w duchu chrześcijaństwa i surowych zasad moralnych. Maria wcześnie, bo już w wieku 20 lat, wyszła za starszego o 12 lat bogatego zarządcę majątku rodzinnego – Jarosława Konopnickiego. Po ślubie zamieszkali w jego włościach w guberni kaliskiej i funkcjonowali podobnie jak inne małżeństwa w tamtych czasach. Na świat przychodziły kolejne dzieci (aż ośmioro, z czego dwoje zmarło w niemowlęctwie), a Maria musiała sprostać zadaniom matki i gospodyni domowej, czego wymagał od niej nie tylko autorytarny mąż, ale też ówczesne społeczeństwo. Jak się jednak okazało, ten model rodziny kompletnie Konopnickiej nie odpowiadał.

Była z natury kobietą mającą własne zdanie i dążącą do niezależności. To spowodowało tak silny konflikt w jej małżeństwie, że Maria zdecydowała się na prawdziwie desperacki krok – odeszła od męża. Trzeba przy tym wiedzieć, że na przełomie XIX i XX wieku kobieta mogła być jedynie panną, mężatką lub wdową. Mężatka, która decydowała się na rozwód, musiała mieć świadomość, że był on traktowany jak grzech śmiertelny. Maria porwała się jednak na takie rozwiązanie, narażając się na ostracyzm ze strony lokalnej społeczności, co na pewno świadczy o jej nietuzinkowym charakterze”, pisze Małgorzata Czapczyńska w nowej książce „Skandalistki. Kobiety, które zadziwiały i szokowały”, Pascal.

Niewiasta mocno kochliwa

Wraz z sześciorgiem dzieci przeniosła się do Warszawy. Tam, by je utrzymać, pracowała jako korepetytorka i … rzuciła się w wir romansów. „Jej ówczesny znajomy, wybitny socjolog Ludwig Krzywicki, wypunktował to w swoich wspomnieniach, nazywając Marię, dość dyplomatycznie, „niewiastą mocno kochliwą”. Ciekawy jest też fakt, że wszystkich kochanków Marii łączyło jedno – byli od niej sporo młodsi. Jeden z pierwszych, czeski pisarz Jaroslav Vrchlický, o 9 lat, Jan Gadomski, redaktor naczelny „Gazety Polskiej” i ważna postać literackiego środowiska Warszawy, o 17 lat, a historyk i etnograf Maksymilian Gumplowicz, z którym Maria miała najgłośniejszy romans, aż o 22 lata. Związek ten zakończył się zresztą bardzo tragicznie. Trzydziestoletni Gumplowicz zakochał się w 52-letniej poetce na zabój i pragnął od niej zdecydowanie czegoś więcej niż tylko erotycznych schadzek. Gdy 28 listopada 1897 roku poprosił Konopnicką (przebywającą wówczas w Grazu) o spotkanie, a ta mu odmówiła, mężczyzna w geście desperacji zastrzelił się na placu przed jej hotelem. To wydarzenie odbiło się ogromnym echem w całej Warszawie, jednak sama autorka nigdy nie wspomniała o tym choćby słowem w swoich pismach czy korespondencji”, pisze Czapczyńska.

Kobieta jej życia?

Przez lata tabu był 20-letni związek Konopnickiej z młodszą o 19 lat malarką i prekursorką feminizmu Marią Dulębianką. Biografowie stawiają różne hipotezy dotyczące tej relacji. Panie poznały się pod koniec lat 80. XIX wieku (kiedy Konopnicka była już po rozwodzie) i niemal natychmiast stały się nierozłączne.

Dulębianka wyglądała i nosiła się jak mężczyzna: miała krótkie włosy, zakładała binokle i surduty, polowała i jeździła konno. Przy tym wszystkim prowadziła działalność społeczną, była zdeklarowaną działaczką na rzecz praw kobiet i posiadała wybitny talent malarski, który zauważono w Paryżu, gdzie – jak wiele innych utalentowanych Polek (w tamtym czasie w Polsce kobiety nie miały wstępu na wyższe uczelnie) – studiowała. Krótko po poznaniu Dulębianki, Konopnicka podjęła decyzję o wyjeździe z kraju na dłuższy czas. W podróż przez Austrię, Francję, Niemcy, Włochy i Szwajcarię ochoczo ruszyła z nią też nowa przyjaciółka, którą Konopnicka zaczęła nazywać Pietrkiem. Zażyłość pań wkrótce okazała się tak głęboka, że Dulębianka porzuciła Paryż, gdzie bez wątpienia miała szansę zaistnieć na rynku sztuki, i zamieszkała z Konopnicką w dworku w Żarnowcu, podarowanym jej przez naród w dowód wdzięczności”, pisze Czapczyńska.

Konopnicka tak opisywała ich codzienność: „O czwartej przychodzi Dulębianka, jemy obiad, sprzątam, idziemy się przejść, wracamy, zapalam świecę, ceruję i szyję, a ona mi czyta. Około dziewiątej robię dla niej kawę, którą zabiera ze sobą we flaszce na rano, pakuję jej dwie bułki i jakąś pozostałość z obiadu, poczem idzie do siebie, a ja znów wyciągam derkę ku spaniu”.

Jaka jest prawda?

„Biografka i badaczka twórczości Konopnickiej – Lena Magnone w swoich publikacjach zwróciła uwagę, że w wierszach poetki dopiero po poznaniu malarki pojawiły się wątki erotyczne. Jednocześnie jednak Magnone uważa, że związek obu pań miał charakter czysto siostrzany. Co innego twierdzi Krzysztof Tomasik, specjalizujący się w tematyce homoseksualnej. Jego zdaniem obraz tej kobiecej pary składał się na związek, który dziś nazwany by został butch-femme. Konopnicka, ubierająca się w długie suknie i kapelusze z kwiatami, była bowiem przeciwieństwem swej partnerki, która zachowywała się i wyglądała jak mężczyzna. Ale i on nie określił jednoznacznie tej relacji jako lesbijskiej. Według Tomasika całkiem możliwe, że obie kobiety połączyły wspólne poglądy, pasje artystyczne, problemy finansowe czy też miłość do podróży. Jednak Jarosław Molenda, autor książki Gorszycielki. Dziewczyny, które łamały tabu i konwenanse, podkreśla: „Taka możliwość też istnieje, trzeba jednak pamiętać, że w chwili poznania Konopnickiej Dulębianka nie była leciwą damą, która szukała życzliwej duszy na ostatnie lata życia, tylko dwudziestoośmioletnią, świetnie zapowiadającą się malarką”, notuje Czapczyńska.

Fakty jednak są takie, że pisarka szybko w listach do rodziny zaczęła używać formy „my”, ale nigdzie nie opisała charakteru relacji z Dulębianką. Kobiety żyły razem 20 lat, aż do śmierci pisarki. Konopnicka z kolei zaangażowała się w ruch feministyczny, tak ważny dla jej partnerki. Dulębianka dla Konopnickiej praktycznie porzuciła malarstwo, ograniczając się jedynie do malowania portretów przyjaciółki. Po śmierci Marii wpadła w rozpacz.

Maria Konopnicka zmarła 8 października 1910 roku we Lwowie na zapalenie płuc. „Wieloletnia partnerka urządziła jej pogrzeb, który zamienił się w wielką demonstrację patriotyczną. Uczestniczyło w nim blisko 50 tysięcy ludzi, więc i tutaj nie obyło się bez skandalu. Kręgi klerykalne zwróciły bowiem uwagę, że Konopnicka nie była prawowierną katoliczką, a do tego głosiła poglądy urągające wierze katolickiej, tak więc ostatnia droga poetki odbyła się bez udziału duchowieństwa”, pisze Czapczyńska.

Po śmierci Konopnickiej – Dulębianka przeniosła się do Lwowa, ale nigdy  nie związała się już z żadną inną kobietą.

Czapczyńska pisze: Zmarła na tyfus 7 marca 1919 roku. Jej pogrzeb, podobnie jak Konopnickiej, również zgromadził tłumy i miał charakter manifestacji. Na okolicznościowej pocztówce wydanej po jej śmierci napisano: „Artystka, malarka, gorąca patryotka, działaczka społeczna, propagatorka idei równouprawnienia kobiet, inicjatorka licznych instytucji narodowych i społecznych, orędowniczka ubogich, padła dnia 7 marca 1919 roku ofiarą zarazy, zwiedzając jako delegatka Czerwonego Krzyża ukraińskie obozy internowanych.

Nad biografią Konopnickiej pracuje teraz wybitna dziennikarka i biografka Magdalena Grzebałkowska. Niedawno powiedziała, że na ten moment prac nie udało jej się dotrzeć do żadnych zapisów czy dokumentów, które umożliwiłyby odpowiedź na pytanie, czy panie naprawdę były ze sobą związane erotycznie. Jeśli nawet dowody takie istniały, najprawdopodobniej zostały zniszczone przez córki poetki, które były gorliwymi cenzorkami matczynej pamięci.


Więcej ciekawych biografii przeczytacie w monografii Małgorzaty Czapczyńskiej: Skandalistki, Pascal.

Książka o kobietach innych niż wszystkie. Kobietach niezwykłych, które dla miłości rezygnowały ze wszystkiego i zadziwiały świat swoją odwagą i charakterem. Kobietach, które zapisały się na kartach historii jako niepokorne skandalistki. Królowa pustyni, twórczyni kosmetycznego imperium czy „najbrzydsza kobieta na świecie” – poznaj ich historię.

 

 


Lifestyle

Jak wzmocnić odporność dzieci?

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
19 października 2022
Fot. iStock/ArtMarie

Układ immunologiczny małego dziecka nie jest jeszcze w pełni wykształcony, dlatego maluchy częściej chorują niż nastolatkowie czy dorośli. W okresie jesienno-zimowym ryzyko infekcji – zarówno tych bakteryjnych jak i wirusowych – wzrasta. Sprawdź, jak wzmocnić odporność dzieci.

Jak wzmocnić odporność dzieci?

Dbaj o aktywność fizyczną

Ruch i przebywanie na świeżym powietrzu to najlepszy sposób na wzmocnienie odporności u dziecka. Rodzice powinni zapewniać dziecku rożne rodzaje aktywności fizycznej np. jazdę na hulajnodze, rowerze, granie w piłkę, pływanie czy jazdę na sankach. Dzieci aktywnie fizyczne o wiele rzadziej chorują na infekcje układu oddechowego. Aktywność fizyczna wspiera prawidłowy rozwój dziecka, wzmacnia jego odporność i umożliwia lepsze poznawanie świata.

Pamiętaj o śnie

Odpowiednia ilość snu wpływa na pracę całego organizmu. Nieprzespana noc, będąca często wynikiem nieprawidłowej higieny snu, prowadzi do osłabienia odporności. Dodatkowo dziecko jest senne, apatyczne, rozdrażnione i marudne. Co ciekawe, nawet po jednej nieprzespanej nocy, liczba komórek natural killers (komórki naturalnej cytotoksyczności, będące elementem wrodzonego systemu odpornościowego, pełniące rolę komórek cytotoksycznych w stosunku zmienionych komórek własnych: komórek nowotworowych i komórek zakażonych przez wirusy) spada o połowę.

Prawidłowo odżywiaj

Budowaniu odporności nie sprzyja niewłaściwy sposób odżywiania. Już od najmłodszych lat przyzwyczajajmy dziecko do zdrowych nawyków żywieniowych. Menu powinno obfitować w warzywa i owoce, ryby, chude mięso, nabiał i produkty pełnoziarniste. Dieta musi być urozmaicona, przepełniona produktami będącymi źródłem witamin i minerałów wspierających układ odpornościowy.  Do codziennego menu warto włączyć miód, który wzmacnia odporność, posiada działanie przeciwzapalne, przeciwbakteryjne i wykrztuśne. Miody pochodzące z Rodzinnej Pasieki Sadowskich są pyszne, naturalne i nie zawierają sztucznych dodatków. Miód wielokwiatowy z cytryną to prawdziwe bogactwo witamin i minerałów, a szczególnie witaminy C. Pomaga wzmocnić układ odpornościowy, a w przypadku przeziębienia – przyspiesza powrót do zdrowia.

Zobacz również: O odporność trzeba dbać cały rok. Jakich witamin brakuje nam najczęściej?

Dbaj o higienę

Już od najmłodszych lat powinniśmy wyrabiać w dzieciach dobre nawyki. Po powrocie do domu z przedszkola, szkoły czy sklepu, zawsze w pierwszej kolejności idziemy umyć ręce. Podobnie przed każdym jedzeniem.

Unikaj antybiotyków

W przypadku większości infekcji dziecięcych nie ma konieczności podawania antybiotyków. Antybiotyki podajemy dziecku tylko na wyraźne zalecenie lekarza, w przypadku infekcji bakteryjnej. Jeśli już pojawi się infekcja u dziecka, postarajmy się wyleczyć ją naturalnymi metodami. Doskonale sprawdzi się sok z czarnego bzu, sok malinowy, imbir, cytryna i miód. Miody z Pasieki Sadowskich są w pełni naturalne, mają niepowtarzalny smak i szereg zdrowotnych właściwości.

Nie przegrzewaj

Przegrzewanie organizmu zwiększa podatność na infekcje. By zwiększyć odporność organizmu i uniknąć nieprzyjemnych objawów przeziębienia czy grypy, nie zakładajmy dziecku zbyt wielu warstw ubrań. Ubierajmy dziecko stosownie do pogody, a w sezonie jesienno-zimowym unikajmy przegrzewania pomieszczeń i zadbajmy, by powietrze w pokoju było odpowiednio nawilżone. Wysuszona śluzówka nosa jest o wiele bardziej podatna na atak wirusów.

Nie wmuszaj jedzenia na siłę

Przekarmianie i wmuszanie jedzenia na siłę może doprowadzić do nadwagi i otyłości. Dzieci, które jedzą dużo cukru, tłuszczy i produktów przetworzonych mogą mieć niedobory składników odżywczych ważnych dla układu odpornościowego. Zamiast słodkiego napoju zaproponuj dziecku wodę, a zamiast czekolady porcję owoców.

Nie narażaj na dym tytoniowy

Dzieci, których rodzice lub osoby z bliskiego otoczenia palą papierosy, o wiele częściej zmagają się z infekcjami. Dodatkowo narażone są na zachorowanie na astmę lub alergię. Nawet palenie na balkonie czy przy otwartym oknie ma szkodliwy wpływ na dziecięcy organizm.


źródło: Naturalnieozdrowiu.pl

Oxymel – doskonały sposób na wzmocnienie odporności. Pij na zdrowie!

Jakie rodzaje miodów dostępne są na rynku i jakie mają właściwości?

12 zmian, jakie zajdą w twoim organizmie, jeśli codziennie będziesz jadła miód


Zobacz także

Najcenniejszym, co posiadamy jest czas i wspomnienia. Nie da się otrzymać i podarować niczego równie ważnego

27 rzeczy, na które prawdopodobnie marnujesz pieniądze

Tak, kocham wodę. Kocham Diu Vitam. Gapię się na siebie z rosnącą przyjemnością i nic na tę nową miłość nie mogę poradzić