Lifestyle

Singielki są szczęśliwsze – mówią naukowcy

Redakcja
Redakcja
18 lutego 2019
"Chcesz żebym nie dożyła twojego wesela?!". Czyli czego lepiej nie mówić singielce / Singielki są szczęśliwsze - mówią naukowcy
fot. iStock/Marccophoto
 

Rośnie liczba kobiet żyjących w pojedynkę. Jakie są tego powody, czy to kwestia wyboru, czy sprawa losowa to sprawa bardzo indywidualna. Naukowcy uważają jednak, że niezależnie od przyczyn takiego stanu rzeczy, singielki są po prostu szczęśliwsze niż kobiety w związkach. Wiecie dlaczego?

Singielki są szczęśliwsze!

Zdaniem naukowców, kobiety o wiele ciężej niż mężczyźni „pracują” nad utrzymaniem związku i budowaniem relacji. W pewnym momencie są po prostu zbyt zmęczone swoją sytuacją i decydują się na odejście po to, by zadbać o siebie. Kobiety również są statystycznie rzecz ujmując o wiele bardziej skłonne do poświęceń dla partnera i związku niż panowie. A to zostawia ślad.

Oczywiście takie „męczeńskie” podejście do związku, pełne stresu i poczucia obowiązku wynika z uwarunkowań kulturowych czy rodzinnych. I kiedy w końcu  miłość do mężczyzny przestaje być centrum wszechświata, odkrywamy dla siebie inny rodzaj miłości – ten do siebie samej. Szkoda, że dopiero wtedy.

Zdarza się też często, że po rozwodzie koncentrujemy się wyłącznie na dzieciach i nie ma w naszym życiu miejsca dla nowego mężczyzny, romansu, trwałej relacji. Myśli o miłości się pojawiają, marzy się niej nadal, ale nie jest już ona priorytetem. Pod wpływem doświadczeń, często negatywnych, zmienia się nasze postrzeganie związków, wspólnego życia, wartości.

Życie w pojedynkę jawi się jako możliwość poświęcenia czasu na swój własny rozwój, na utrwalenie w sobie przekonania, że same damy radę. Bo przecież nie ma powodu, by było inaczej. Samotność nie przeraża, jest okazją do lepszego poznania samej siebie, swoich potrzeb i oczekiwań. Zwiększa się poczucie satysfakcji i szczęścia. Nawet jeśli momentami brak nam bliższej osoby, ostateczny bilans jest dodatni i budujący, bo odkrywamy swoją wartość. A z takim „bagażem” łatwiej o dobrą miłość.

Singielki są szczęśliwsze. Gdyby jeszcze tylko reszta społeczeństwa przestała je wytykać palcami, byłoby o wiele lepiej…

Przeczytaj także inne nasze artykuły o singlach i singielkach:

Dlaczego singielki są szczęśliwsze? Bo żyją pełnią życia, to proste

Feminizm jest tylko dla kobiet w związkach – usłyszałam – my, singielki, nie możemy pokazywać, że jesteśmy silne i niezależne


Na podstawie: brightside.me


Lifestyle

Niewygodna prawda o mężczyznach, którzy nie chcą się zaangażować

Redakcja
Redakcja
18 lutego 2019
20 rzeczy, których mężczyzna nie powinien robić w związku. Nie zdziw się, jeśli pewnego dnia wrócisz do pustego mieszkania
Fot. iStock / Geber86
 

Jesteście razem kilka lat. Razem i „nie-razem”, bo częściej czujesz się samotna niż szczęśliwa w relacji z partnerem, któremu na tobie zależy. Mijają kolejne miesiące, a on nie chce zrobić kroku do przodu. Nie jesteście licealistami, dawno żyjecie na własny rachunek, macie oboje po 30 lat. Kochasz go, cenisz. Związałaś się z nim emocjonalnie. Chcesz być z nim blisko, żyć prawdziwym życiem. Nie weekendami. Co jakiś czas podejmujesz temat wspólnego zamieszkania. Odpowiedz jest zawsze ta sama. On „nie widzi takiej potrzeby, żeby coś zmieniać”. To jeszcze nie czas.

Milczysz, bo go kochasz. Prawda jest taka, kiedy on mówi, że tego nie chce, to tak naprawdę nie chce tego z tobą. Prawda jest taka, że ​​jeśli mówi, że nie jest gotowy, albo że jeszcze nie nadszedł właściwy moment,  to wymyśla wymówki.

Brzydka prawda jest taka, że ​​długa historia nie oznacza przyszłości. Że jeśli kochasz, chcesz być blisko, skracać ten dystans, budować, ewoluować, a nie tylko trwać. Jasne, czasem coś ważnego nas przed tym powstrzymuje. Mężczyzni rzadko mówią o swoich lękach, to fakt. Być może i twój partner nosi w sobie nieuświadomione obawy, które blokują. Być może to paniczny strach przed utratą obecnego stanu rzeczy, zmianą przyzwyczajeń, wpuszczeniu kogoś bardziej wewnątrz swojego życia, nie tylko mieszkania. Wspólne życie to przecież sprawdzian miłości dla obojga. To bycie dla siebie naprawdę, ” w zdrowiu i w chorobie”. To deklaracja, że jesteśmy dla siebie ważni.

Po kilku latach znasz go na tyle, by wiedzieć jak bardzo wpłynęło na niego dzieciństwo, czy jakie wartości są mu bliskie. Jeśli jednak za ową blokadą nie kryje się żaden głębszy problem, to pora przestać czekać na to, co się nigdy nie wydarzy. Pora przestać się łudzić.

Znam związki, które choć trwają kilka lat, pozostają w ukryciu. On nie zna jej przyjaciół, rodziców, rodzeństwa. Unika wspólnych świąt, na urodziny przychodzi wtedy, gdy już wszyscy wyjdą. A ona nie chce nalegać, nie chce naciskać, żeby nie czuł się „pod presją”. Chciałaby, żeby inicjatywa wyszła od niego. Daremnie. To nie nastąpi.

Przychodzi moment, gdy nie wiadomo już, czy to co wydawało jej się związkiem, w ogóle nim jest. Rzeczywistość maluje się raczej szaro i bez perspektyw. Bo też ile czasu można czekać, kiedy druga strona nawet nie daje nam nadziei, że jest na co czekać?

Brzydka i szczera prawda jest taka, że ​​za każdym razem, gdy akceptujesz mniej niż tyle, na ile zasługujesz, mówisz mu „w porządku jest traktować mnie w ten sposób”.

Brzydka szczera prawda jest taka, że ​​jeśli on powtarza: „ostrzegałem cię, żebyś ode mnie tyle nie oczekiwała”, ale wie, że się zaangażowałaś, że go kochasz, to wykorzystał ciebie i twoje uczucie do niego.

Niewygodna prawda jest taka, że ​​jeśli on nie chce poznać osób, które są dla ciebie ważne, to nie myśli o przyszłości z tobą. Że jeśli nie chce wspólnych zdjęć, to znaczy, że nie chce również, by ktoś zobaczył go z tobą. I że będzie trwał z tym słodkim zawieszeniu tak długo, jak mu na to pozwolisz. Bo mu tak dobrze. Bo ma wszystko, czego w tym momencie pragnie, bez wysiłku , na wyciągnięcie ręki.

Niewygodna prawda jest też taka, że ty to wszystko wiesz. Musisz tylko podjąć decyzję.


Na podstawie: thoughtcatalog.com


Lifestyle

Siedem faktów na temat botoksu, które każda kobieta przed 40-tką powinna znać

Redakcja
Redakcja
18 lutego 2019
botoks przestaje jawić się jak okrutna ingerencja w nasze ciało, która upodobni nas do setek innych kobiet.
Fot. iStock/scyther5 – botoks przestaje jawić się jak okrutna ingerencja w nasze ciało, która upodobni nas do setek innych kobiet.

Są wśród nas takie, które mówią, że w życiu się nie ostrzykną, że będą się starzeć z godnością, co łatwo wygłaszać, kiedy jest się przed 30-tką. Dekadę później trochę zmienia się nam perspektywa, zwłaszcza, gdy zaczynamy się sobie uważniej przyglądać w lustrze. Wtedy botoks przestaje jawić się jak okrutna ingerencja w nasze ciało, która upodobni nas do setek innych kobiet.

Zastanawiacie się, czy złagodzić swój wygląd, choćby pozbywając się choćby lwiej zmarszczki między oczami albo bruzd nosowo – wargowych?

Jeśli przez myśl przemknęło wam: „a może botoks”, kilka rzeczy (bez ściemy) powinniście wiedzieć.

Botoks nie usuwa zmarszczek

Wstrzyknięcie botoksu jest bardziej zabiegiem profilaktycznym niż regenerującym. Jego aktywny składnik „zamraża” mięśnie twarzy, aby nie dopuścić do ich skurczenia w sposób, który pogłębia zmarszczki.

Botoks jest tymczasowy

Często przy naszej ograniczonej wiedzy zakładamy, że botoks da nam efekty, których nie będzie można cofnąć, które trwać będą bez końca. Średni czas trwałości botoksu to około czterech miesięcy. Wszystko zależy od tego, ile ekspresji wyraża nasza twarz.

Botoks boli, przynajmniej chwilę

To nie jest tak, że wstrzyknięcie botoksu nie boli. Jasne, że odczuwanie wkłucia igły zależne jest od wysokości progu bólu. Trzeba jednak wiedzieć, że może boleć bardziej niż ugryzienie komara.

Po botoksie niektórych rzeczy nie możesz robić

Raczej nie planuj przebiegnięcia maratonu na drugi dzień po zabiegu. Ważne, żeby przez kilka dni oszczędzać się z intensywną aktywnością fizyczną. Podobno lepiej nie używać ibuprofenu ani żadnych leków rozrzedzających krew, które mogłyby pogłębić ewentualne siniaki, które mogą powstać w miejscach wstrzyknięcia. Nie wszyscy jednak je mają.

Botoks nie jest jedynie dla celebrytów

Możecie się zdziwić, ile osób oczekujących na botoks spotkacie w gabinecie. To może być wasza sąsiadka, pani ze sklepu, nauczycielka. Jak tylko o botoksie zaczyna się rozmawiać w towarzystwie, okazuje się, że przynajmniej jedna osoba go sobie wstrzyknęła, a kilka o tym myśli.

Botoks nie jest moralnym błędem

Przestańmy dopisywać jakieś straszne historie do tego, że chcemy wyglądać atrakcyjnie. To jest naturalne i dobre, i nie jest objawem jakieś piekielnej próżności.

Z botoksem można czuć się dobrze

Obawą, która przebija się najbardziej, kiedy myślimy o botoksie, jest strach przed tym, że zaczniemy wyglądać jak robot, że nasza twarz się zamrozi. Jasne, że wstrzykując sobie botoks w czoło i lwią zmarszczkę, nie uniesiemy brwi, nie zmarszczymy groźnie czoła przed dziećmi, za to zawsze możemy się szeroko uśmiechnąć. Jeśli tylko traficie na mądrego i doświadczonego specjalistę, ten na pewno nie zrobi wam krzywdy, co więcej – nawet najbliżsi znajomi nie zauważą, że chodzi o botoks. Za to na pewno usłyszycie, że wyglądacie na jakąś taką wypoczętą.


Zobacz także

14 korzyści dla twojego ciała z picia herbaty. Każdej herbaty

Jak emocje odznaczają się na twojej twarzy i skórze

Rozdajemy nagrody za trzeci tydzień akcji #Bądźdobradlasiebie