Lifestyle

Seks? Nie dzisiaj, kochanie. 10 najczęstszych wymówek prosto z sypialni

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
24 października 2016
Fot. iStock / milos-kreckovic
 

Wiele z nas czasem nie ma ochoty na igraszki w sypialni. Nie jesteśmy cyborgami, seks-maszynami, które w ułamku sekundy przestawiają się na tryb gotowości łóżkowej, na skinienie partnera. Nie oszukujemy się, nie zawsze się chce, nie zawsze jest siła na wygibasy. Od seksu byle jakiego, wolimy seks konkretny, niosący faktyczne spełnienie, nie tylko przyjemność jednej ze stron. 

I dobrze, od czasu do czasu wymówka ratująca nas z łóżkowej opresji, jest do zrozumienia. Ale bywa, że wymówki pojawiają się coraz częściej, a życie erotyczne… więdnie.

Co jest najczęstszą przyczyną braku ochoty na seks?

Seks ma wiele plusów. Nie licząc przyjemności i poczucia bliskości, regularna aktywność seksualna wpływa na poprawę odporności, poprawia pamięć, zapobiega osteoporozie, opóźnia starzenie i wprawia kochanków w znakomity humor i stan odprężenia. Można lubić seks, tak jak „koń lubi owies” i cieszyć się jego zaletami, kiedy tylko przyjdzie ochota. Można też szukać wymówek i stosować uniki, które skuteczne gaszą zapał inicjatora zbliżenia. Przyczyny tego mogą być różne — brak pociągu seksualnego partnerem, choroby, przewlekle zmęczenie, brak satysfakcji seksualnej czy też obawa przed niechcianą ciążą. Aby uniknąć zbliżenia, zarówno kobiety, jak i mężczyźni sięgają po prawdziwy arsenał wymówek, którymi wykupują sobie święty spokój, gdy tylko wyczuwają intencje rozochoconego partnera.

10 najczęstszych wymówek od seksu 

1. Paluszek i główka….

Wyjątkowo często pada w alkowie — nie dziś, strasznie boli mnie głowa! I temat umiera, bo żaden szanujący się facet nie będzie prosił o seks, ani tym bardziej, nie zmusi do niego niedysponowanej partnerki. Gorzej, gdy głowa „boli”, ilekroć pada propozycja, a jak ból głowy zaczyna wzbudzać uzasadnione podejrzenie u faceta, wtedy boli ręka, noga, dusza… cokolwiek, co  zniechęci partnera do amorów. Gorzej, jak facet wie, że pęknięty paznokieć nie przeszkadza w miłości, a na ból głowy seks jest jednym z najlepszych lekarstw. Być może kolejnym razem, zechce on uzdrowić seksem koleżankę, która faktycznie ma kłopot z bólem głowy i regularnie wesprze jej łóżkową kurację.

2. Nie, bo nie

Tak zwyczajnie i po prostu. „Nie, bo nie” – ulubiony argument trzyletniego dziecka. Mało prawdopodobne, by wystarczył on partnerowi, więc należy liczyć się z tym, że będzie nadal wiercił dziurę w brzuchu. Albo „tak, bo tak”, poszuka innego ujścia niespełnionych żądzy.

3. Dziś nie, bo mogę zajść w ciążę/ mam okres/ PMS

I tak jak okres jest dość zrozumiałym powodem, by dać sobie na wstrzymanie od współżycia, tak z obawą przed poczęciem i PMS można podyskutować. W dobie skuteczne antykoncepcji, jeśli kobieta czuje się niepewnie podczas dni płodnych, nic nie stoi na przeszkodzie, aby sięgnąć nawet po dwa różne sposoby zabezpieczenia przed niechcianą ciążą. Nie trzeba wciskać się we flanelową pidżamę, sygnalizując — oto dzień płodny, zapomnij o seksie. A podczas PMS, niekiedy może on trwać i ponad tydzień przed okresem, więc jak facet ma pecha, to partnerka ciągiem zasłania się najpierw okresem, następnie obawą zapłodnienia a chwilę później PMS. Seks wg grafika? Nuuuuuda!

4. Zasypiam w locie

Zmęczenie nie zawsze pozwala na dodatkowy wysiłek w łóżku. I ok, nie jesteśmy maratończykami, żeby rozpędzać się na tak długie dystanse, szczególnie jeśli kobieta musi czekać na faceta do późnych godzin nocnych. Ale trzeba przyznać szczerze, że nie każdy dzień wyciska nas jak cytrynę z soku, więc należy dołożyć sobie odpowiednią ilość nowych obowiązków, by tłumaczenie „zasypiam w locie” nadal miało rację bytu.

5. Ciężki dzień, sam(a) rozumiesz

Stres, praca, za dużo kawy, za mało snu. Bałagan w domu, rozwrzeszczane dzieci, wkurzający sąsiedzi i jeszcze ten seks. Ciężki dzień bywa udziałem  każdego, kto podejmuje jakikolwiek wysiłek, ale lepiej potraktować łóżko, jako miłą odskocznię od czasu do czasu, a nie obowiązek zabijający dobry humor.

6. Rano wstaję, muszę się wyspać

Godzina 19.00 a ty już w łóżku? Nic dziwnego, że gdy rozgościsz się w ciepłej pościeli, marzysz, by w niej zastygnąć do rana. Ale chyba nie musisz chodzić spać z kurami? Co innego, gdy wstajesz w środku nocy, ale wtedy może warto pomyśleć, jak przeorganizować dzień, by bez trudu wykrzesać z siebie entuzjazm dla łóżkowych ewolucji. A jeśli wieczór odpada, to może poranne igraszki dobrze was rozbudzą.

7. Oj, wiesz, nie dziś, bo nóg nie ogoliłam

Lubimy imponować mężczyznom. Lubimy być piękne, zadbane, kochane, podziwiane, komplementowane. Gładkie wypachnione i gotowe do akcji. Jednak gdy myśl o delikatnym odroście nie pozwala wskoczyć spontanicznie do łóżka, zrezygnuj z maszynki a idź na wosk, podziała dłużej. A poza tym, facet koncentruje się podczas seksu na czymś innym, niż milimetrowy odrost na nodze.

8. Nie w tym miesiącu, znowu mam infekcję

Infekcja to mało sympatyczna przypadłość i zrozumiały powód do abstynencji seksualnej. Ale gdy ta infekcja niebezpiecznie rozciąga się w czasie, tzn., że albo kobieta nie leczy jej jak powinna, albo zasłania się nią jak tarczą przed seksem. Istnieje ryzyko, że facet albo zaciągnie cię do ginekologa po konkretne leczenie, albo sam dopilnuje leczenia w domu, wykupując pół apteki z kobiecych probiotyków.

9. Muszę wyprasować/zetrzeć kurze/ dokończyć projekt „na wczoraj”

Biada mu, jeśli od wspólnych chwil, ważniejsze są okruchy na blacie czy nieprzesadzone za dnia kwiaty. Tak jak w opcji zawalonego zadania na cito, da ci spokój, bo to siła wyższa, tak przy reszcie prawdopodobnie sam ci pomoże sprzątać. Choć to akurat jest plusem, nie stosuj takiego argumentu do zaktywizowania faceta na co dzień.

10. Bo dziecko się obudzi

Szczególnie mamy są zmęczone po całym dniu spędzonym z dziećmi, co jest zrozumiałe. Ale nie tylko dziecko potrzebuje uwagi kobiety, partner również. Jeśli dziecko śpi niespokojnie lub jeszcze gorzej — śpi z wami, przenieście się do innego pomieszczenia. Nawet „szybki numerek” na pralce w łazience jest lepszy niż zupełna posucha w erotycznej materii. A może sprzedacie pociechę babci/opiekunce i urwiecie się razem od czasu do czasu? Nadal jesteście przede wszystkim kobietą i mężczyzną, partnerami.

Wymówek mamy multum, co kobieta, to inny argument. I tak od czasu do czasu można go wytoczyć w podbramkowej sytuacji, tak przy częstszej niechęci lepiej zagrać w otwarte karty i wspólnie znaleźć rozwiązanie problemu. I pamiętaj, że już miesiąc seksualnej abstynencji, negatywnie wpływa na ludzkie zdrowie, zarówno twoje, jak i partnera.


Lifestyle

Panowie, my naprawdę nie wymagamy od was tak wiele

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
24 października 2016
nie wymagamy od was tak wiele
Fot. Unsplash / CC0 Public Domain
 

Dzwoni przyjaciółka: „Czy ja naprawdę wymagam zbyt wiele” – łka do słuchawki. Kłótnia z mężem, każdemu się zdarza. Tylko on tym razem poszedł o krok za daleko mówiąc: „Bo nie jestem w stanie sprostać twoim oczekiwaniom”. No i się posypało. Że jak to, że ona nie oczekuje wcale dużo, że to o co ma pretensje to NAPRAWDĘ go przerasta. Ona, że on jest śmieszny, on, że ona jest wyrachowana. I od jednego niemiłego słowa, do drugiego jeszcze bardziej krzywdzącego poszło. W efekcie przyjaciółka łkając i opowiadając mi historię swojej ostatniej małżeńskiej kłótni stała już pod moim domem.

I jak nie przygarnąć. Wyglądała jak siedem nieszczęść i nadawała się tylko na lampkę wina albo całą butelkę. Kiedy ogarnęłyśmy szloch i wysłuchałam tego, że jak on mógł i że ona kompletnie nie wie, o co mu chodzi, zaczęłyśmy wyciągać mocne argumenty. Bo czy my naprawdę tak wiele wymagamy od naszych facetów? Czy naprawdę te nasze najprostsze oczekiwania są tak trudne do zrealizowania?

A może im trzeba kawa na ławę. No ba, nawet trzeba, co by nie było, zawsze podkreślamy, że komunikacja w związku ważna jak miłość. I to wcale nie jest tak, że nie wiemy czego chcemy, że wymyślamy i się rozmyślamy. Co to, to nie. Jest kilka zasad i myślę, że większość się pod nimi podpisze.

A więc Panowie, my byśmy tylko chciały:

Abyście nie wkładali nam ręki w cycki

Kiedy prosimy, żebyście nas przytulili, albo gdy my przytulić się chcemy. Wygrawerujcie sobie gdzieś, co znaczy czułość, bo my tej czułości czasami chcemy, a nie żeby od razu waszą łapę na cyckach poczuć. Wkurza nas to.

Abyście posprzątali po sobie

Naprawdę – jak już chcecie nam coś ugotować, to co by to nie było, miło nam wejść do czystej kuchni, w której nie wala się mąka, skorupki od jajek, pancerze od krewetek, czy łodygi bazylii. My ogarniamy całokształt. O co byście nie dali nam do jedzenia, to uwierzcie – syf w kuchni zepsuje każde wrażenie.

Abyście o siebie dbali

Czy naprawdę nie widzicie, jak wam brzuchy rosną, jak flaczeją klatki im muskuły ramion? My dbamy o siebie, biegamy, chodzimy na zajęcia, zwracamy uwagę na to co jemy, przede wszystkim dlatego, żeby być dla was nieustannie atrakcyjnymi. A wy? Naprawdę warto czasami spojrzeć krytycznie w lustro.

Abyście zajęli się dziećmi

To tak niewiele, jeden wieczór raz na jakiś czas z przyjaciółkami i wasze słowa: „jak masz ochotę, to idź, ja się zajmę dzieciakami”. Wiecie, że to działa na nas lepiej niż jakakolwiek inna gra wstępna? No to już wiecie.

Abyście dali nam trochę swojej uwagi

Nie tylko wieczorem, kiedy już tylko seks wam w głowie, ale choćby 15 minut po obiedzie, żeby usiąść, posłuchać, co wydarzyło się nam w ciągu dnia, my wtedy z chęcią posłuchamy was i może nawet wychodząc do sklepu piwo na mecz wam kupimy. Że śmieszne? No może, ale każde z nas ma inne potrzeby i co innego sprawia mu przyjemność.

Abyście o jakieś rocznicy pamiętali

O urodzinach, albo imieninach, albo Dniu Kobiet, albo rocznicy ślubu. Chociaż jedną datę, kiedy będziemy wiedziały, że bez naszych podchodów i tak pamiętać będziecie. I że sprawicie nam jakąś miłą niespodziankę

Abyście sprawiali nam niespodzianki

Jeśli już o nich mowa. I nie, my wcale nie chcemy tych niespodzianek co chwilę, ale chociażby z jakiejś okazji. Żeby nie była to książka polecana przez naszą przyjaciółkę na prezent, albo kupiony przez teściową toster. A gdyby tak bieliznę, a może jakąś biżuterię, która do nas pasować będzie idealnie? Nam naprawdę niewiele do szczęścia potrzeba. Trochę waszej uwagi.

Abyście SMS-a wysłali od czasu do czasu

Że kochacie, albo tęsknicie, albo chociaż by spytać, jak nam mija dzień. Ta świadomość, że o nas myślicie nastraja nas na resztę dnia i … na wieczór. Tak, tak.

Abyście nam komplementy prawili

I naprawdę mówili, kiedy pięknie wyglądamy, zauważali to. Już nie mówię o kolorze włosów, czy nowych paznokciach. Ale jak już gdzieś razem wychodzimy i my wyglądamy bombowo, chociaż o tym wiemy, to uwierzcie, nie ma jak usłyszeć to od swojego faceta.

Abyście nas zauważali

Żebyśmy nie były niczym mebel w naszym domu. Rzecz nabyta. My jesteśmy z krwi i kości i miło, gdy nas zauważacie. Przytulić, kiedy przechodzimy, dać buziaka, kiedy akurat robimy coś w kuchni. Trochę uwagi, odrobinę czułości i my naprawdę marudzić nie będziemy, a na pewno marudzić mniej.

Czy to dużo? Przecież nie musicie robić tego wszystkie w jeden dzień. Kumulować waszych starań w trzech dniach – no chyba, że chcecie coś zyskać, ale pamiętajcie – my czujne jesteśmy na zbytnią dbałość i przesadność w okazywaniu nam uczuć. Chcecie harmonii w związku, uśmiechniętej kobiety, która nie wie, co to fochy? To macie gotową listę. Dam znać, czy wyszło przyjaciółce.


Lifestyle

„Osoby o poglądach lewicowych częściej miewają problemy z zajściem w ciążę”?! Zamknijcie usta Panowie, o ile nie macie nic sensownego do powiedzenia

Michalina Grzesiak
Michalina Grzesiak
24 października 2016
Fot. iStock / lolloj

Profesor Bogdan Chazan znowu wraca na medialna tapetę. Po tym jak dwa lata temu odmówił kobiecie usunięcia dziecka z wodogłowiem, nierozwiniętym mózgiem i brakiem części kości twarzoczaszki, skazując je świadomie na cierpienie, stał się aborcyjnym aniołem stróżem i głosem eksperckim środowisk prawicowych.  Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, bo ta dosyć kontrowersyjna kwestia pozostanie na tapecie dyskusji prawdopodobnie do końca ludzkich dziejów, a jej złożoność w kwestiach moralnych, prawnych i fizycznych nigdy nie domknie za sobą drzwi do końca, ale osoba profesora nie pozostawia złudzeń, że oto przed narodem stoi człowiek niezrównoważony. O tyle groźniejszy, o ile tytuł naukowy nie daje się tak łatwo podważyć w dyskusji publicznej.

Jak podaje „Głos Wielkopolski” profesor Chazan podczas przemowy na sympozjum „Profilaktyka, rozpoznanie przyczyn i leczenie niepłodności” w Poznaniu stwierdzić miał, że „osoby o poglądach lewicowych częściej miewają problemy z zajściem w ciążę. Przyczyną zaburzeń płodności jest ich przesadna dbałość o szczupłą sylwetkę.” Tu stawiam kropkę, wychodzę przed dom złapać wdech, wypuścić wydech i nie udusić się w rozmiarze absurdu. I jak nie palę chyba sztachnę się siarczyście, bo mam nieodparte wrażenie, że banda świrów w polskiej przestrzeni publicznej wykręca pomału klamki w moich oknach, wygłusza wnętrza i wiąże przaśne supły na plecach w białym kaftanie .

Zaczynając od początku. Tytuł profesora nauk medycznych do czegoś zobowiązuje. Oprócz poprawnego podpisania twarzy w telewizji, kiedy wije się człowiek jak wieszcz w historiach, których się tak niebywale brzydzi, a których niewątpliwie nie raz był świadkiem, to „profesor” w głowach wielu ludzi oznacza nic innego jak „inteligentny”. Inteligentny Bogdan Chazan. Zobowiązuje zatem (jak mniemam oczywiście, bo sama tytuły wspomnianego nie posiadam) do wypowiadania się racjonalnie i rzeczowo oraz do budowania zdań, które ujdą za względnie czyste od obłąkania. Tymczasem staje czlowiek przed społeczeństwem akademickim. Prawi, że skoro popierają czarny marsz i za irracjonalne mają dla przykładu miesięcznice smoleńskie i odmawianie różańca w deszczu, śniegu, tropikalnym słońcu i równikowym gradzie, miesiąc w miesiąc od sześciu lat, to zapewne A: są nad wyraz szczupli i B: będzie im ciężko zajść w ciążę. Przepraszam za tę swobodną interpretację poglądów prawicowych. Starłam się jedynie zgrabnie wczuć w przedstawianą psychozę i dogonić poziom profesorski.

Nonsens stwierdzenia brzmi nie mniej tak, jak gdyby próbowano przekonać naród, że codzienne popijanie oleju rzepakowego przedłuży palec wskazujący o dwa centymetry, a recytowana dwa razy w tygodniu Inwokacja poprawi witalność skóry. Fanatyzm, który bije z podobnych stwierdzeń jest tak silnie odurzający, śmierdzący i drażniący, że bez wahania wynoszę się z tego autobusu i dalej idę pieszo. Dziękuję bardzo, wysiadam. Panie Profesorze, nie miej Pan ludzi za idiotów. Chyba nie docenił Pan przeciwnika.

Prostując absurd, który próbuje się nieść jak prawdy oświecone, daleko mi od prawicy, irytuje lewica, ale na fanatyzm to się powinno ludzi szczepić, bezwzględnie. Jestem, jak mawiają, „ulaną” babą w rozmiarze 42,  rozmiar buta 39. Z płodnością chyba nie najgorzej, skoro po domu podskakują dwa dowody. Córka i syn. Na całe szczęście nie było mi nigdy dane znaleźć się w sytuacji zagrożenia życia i stanąć twarzą twarz ze specjalistą takiego pokroju. Z hipokrytą. Po prostu. Nie wiem, jak powinnam się odnieść do rzeczywistości człowieka nawiedzonego, ale albo jako grubas zobowiązana jestem zmienić front polityczny, albo w imię poglądów wysuszyć się do zera. Przepraszam, czy jest na sali ukryta kamera?

Nawiążcie kółko wzajemnej adoracji z podobnymi siewcami sprawiedliwości, np. z Panem Terlikowskim. Stwórzcie nowoczesne „obiady czwartkowe”, które naśladując osiemnastowieczną tradycję spotkań polskich intelektualistów, dadzą wam zielone światło na podobne demagogie. Na środku pokoju postawcie młyn i nie zapomnijcie lać na niego wodę. Niech się kręci. Niech nie przestaje. Siedźcie sobie, grajcie w karty, palcie cygara, rzucajcie lotkami do zdjęć feministek i twarzy ludzi telewizji, którzy stoją do was w opozycji. Do twarzy zwykłych Polek i Polaków też strzelajcie. Dobrze wam to wychodzi.

Ale zamknijcie usta Panowie, o ile nie macie nic sensownego do powiedzenia.

Tylko tyle i aż tyle.


Zobacz także

Kochany Mężu, nie czekajmy aż dzieci dorosną, żeby znaleźć czas dla siebie

Matka na randce, czyli kilka porad jak skutecznie wymknąć się z domu

Gordon Ramsay schudł ponad 22 kilogramy. Jaki jest sekret diety szefa kuchni?