Lifestyle

Samoobrona w 9 podstawowych krokach. Kobieto, to musisz wiedzieć!

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
15 września 2017
Fot. iStock/knape
 

Kobietom bardzo często wydaje się, że są za słabe lub zbyt drobne, by skutecznie obronić się przed atakiem mężczyzny. Większość fizycznych technik samoobrony nie opiera się jednak na tężyźnie fizyczne, a na odpowiedniej technice i chwytach. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia, na odpowiednią reakcję mamy dosłownie ułamki sekund. Najważniejszą zasadą samoobrony jest jednak unikanie zagrożeń. I właśnie ten punkt bagatelizujemy najczęściej.

W parku podczas spaceru z psem, w centrum handlowym, w trakcie samotnego powrotu z przyjęcia czy nawet w autobusie – nigdy nie możesz być w stu procentach pewna, że nic ci nie grozi. Unikanie zagrożeń czy stosowanie zasady ograniczonego zaufania to jedna sprawa. Wyrobienie dobrych nawyków, które zwiększają nasze bezpieczeństwo, to drugie. Sprawdź, o czym powinnaś pamiętać:

Noś przy sobie gaz pieprzowy

To najprostsza i najlepsza broń dla kobiety. Gdy jej użyjesz, oprawca przez chwilę będzie odczuwał pieczenie oczu, uniemożliwiające widzenie. To właśnie ten moment, w którym możesz uciec. Gaz pieprzowy możesz kupić choćby przez internet. Ceny wahają się od 15 do 100 złotych. Większość z nich ma niewielkie rozmiary, więc zmieszczą się w każdej torebce.

Głośno wołaj o pomoc

Jeżeli znalazłaś się w niebezpiecznej sytuacji, krzycz najgłośniej jak potrafisz. Istnieje szansa, że ktoś cię usłyszy i ruszy z pomocą. Sprawca może też wystraszyć się twojej reakcji i z obawy, że ktoś się pojawi, sam oddali się z miejsca napaści.

Używaj niektórych elementów samoobrony

Nie musisz znać sztuk walki, by zadać solidny cios. W sytuacjach ekstremalnych uwalniają się w nas takie pokłady siły, o których często nie mieliśmy wcześniej pojęcia. Najłatwiejszym i jednocześnie najbardziej bolesnym uderzeniem jest to, wymierzone w krocze. Cios możesz zadać pięścią, łokciem, butem czy torebką.

Rozmawiaj przez telefon

Jeśli masz wrażenie, że ktoś cię śledzi, wyjmij telefon i zadzwoń do kogoś bliskiego. Może to być partner, ojciec, kolega czy przyjaciółka. Powiedz dokładnie, gdzie się znajdujesz i prowadź rozmowę do momentu, w którym będziesz bezpieczna. Oprawca może zrezygnować z napaści, gdy usłyszy, że masz z kimś kontakt. A gdyby (odpukać!) coś ci się stało, osoba z którą rozmawiałaś, będzie znała twoją lokalizację.

Zmieniaj trasę

Gdy ktoś za tobą podąża, może też chcieć dowiedzieć się, gdzie mieszkasz lub pracujesz. Jeśli czujesz, że ktoś od dłuższego czasu za tobą idzie, kilkukrotnie zmień trasę. Możesz wejść do jakiegoś sklepu lub kawiarni i poczekać, co się stanie. To dobry moment, by wezwać taksówkę lub zadzwonić po kogoś bliskiego, kto bezpiecznie odwiezie cię pod wskazany adres.

Bądź w tłumie

Staraj się nie oddalać od ludzi w miejscach, których nie znasz. Dotyczy to np. wakacyjnych wyjazdów (w tym zagranicznych). Osobie, która jest w grupie, znacznie trudniej wyrządzić jakąś krzywdę.

Nie podróżuj samotnie nocą

Kto z nas nie wracał choć raz z imprezy nocnym autobusem? Wszystko w porządku, jeśli podróżujecie w większej grupie. Samotne powroty nie należą do najlepszych pomysłów. Najbezpieczniej wrócić taksówką lub pomyśleć o transporcie wcześniej. Jeśli jednak nie masz takiej możliwości, unikaj pustych autobusów. Siadaj zawsze najbliżej kierowcy. Umów się z kimś, że odezwiesz się, gdy dotrzesz do domu.

Informuj innych o tym, co się z tobą dzieje

Bliska ci osoba zawsze powinna wiedzieć, gdzie i z kim jesteś. Warto też dodać, o której godzinie planujesz powrót. To nie kontrola, a znaczne skrócenie poszukiwań w sytuacji, gdy nie wrócisz do domu. Jeśli wsiadasz do taksówki i kierowca wydaje ci się dziwny, wyślij wiadomość do znajomego z nazwą firmy, numerem taksówki lub danymi osoby kierującej. Możesz też zadzwonić i powiedzieć to bezpośrednio przez telefon, dając jednocześnie sygnał kierowcy, że ktoś wie, gdzie jesteś.

Idź na kurs samoobrony

W niektórych miastach organizowane są bezpłatne kursy samoobrony. Niektóre szkoły, specjalizujące się w nauce sztuk walki, mają w swojej ofercie krótkie szkolenia dla kobiet, poświęcone samoobronie. Zdobyte umiejętności na pewno dodadzą ci pewności siebie. Jeśli z różnych powodów nie chcesz lub nie możesz iść na takie szkolenie, obejrzyj kilka filmów instruktażowych w internecie. Gdy tylko trafisz na ciekawy artykuł, dotyczący poprawy bezpieczeństwa kobiet, podziel się nim z koleżankami. Niektóre kobiety wciąż nie wiedzą, jak sobie radzić w niebezpiecznych sytuacjach.


 

Źródło: Parenting Nation


Lifestyle

8 wskazówek, które pomogą ci zatrzymać i pokonać bezmyślne jedzenie

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
16 września 2017
Fot. iStock / PeopleImages
 

Czujesz, że już nie możesz, że jesteś pełna, ale jednak wciskasz w siebie jeszcze ostatni kawałek, który leży na talerzu, ostatni kęs kanapki czy ciasta. Po co? Nie masz pojęcia, ale to jest właśnie oznaką bezmyślnego jedzenie, czyli takiego, kiedy zupełnie nie myślimy o tym, co robimy i po co właściwie  jemy. Znacie to? 

Takie jedzenie bez żadnej refleksji jest naszym przekleństwem, zwłaszcza, gdy mamy tendencję do tycia. Z całą pewnością nie jest to niczym zdrowym dla naszego organizmu, dlatego warto nad tym nawykiem popracować i spróbować go zmienić.

Poniżej znajduje się 8 wskazówek, które pomogą ci zatrzymać i pokonać bezmyślne jedzenie.

Nie zjadaj wszystkiego

Należysz do tych osób, którym trudno jest zostawić cokolwiek na talerzu? Zjesz ostatni kawałek, chociaż zupełnie nie masz na niego ochoty i czujesz, że on przepełni czarę przejedzenia? Spróbuj raz zostawić choćby odrobinę na talerzu, to przełamie twój nawyk i sprawi, że nie będziesz dojadać czegoś, co już naprawdę ciężko w siebie wcisnąć.

Nie przywiązuj się do ceny

Przeprowadzono badanie, w którym ludzie, którzy myśleli, że piją „tanie” wino i jedzą tańsze potrawy, zjedli mniej od tych, którym powiedziano, że t0, c0 jedzą jest drogie (a były to dokładnie te same produkty). Czasami lepiej nie wiedzieć, ile kosztuje to, co jemy, zwłaszcza, gdy jesteśmy zapraszania na kolację do restauracji. Może zadziała i na nas?

Miej świadomość, czy chcesz jeść

Nim bezwiednie sięgniemy po coś do jedzenia, warto na chwilę się zatrzymać i spytać siebie: „Naprawdę jestem głodna? Czy naprawdę muszę to zjeść?”. Ta chwila refleksji może nas uchronić przed zjedzeniem czegoś, na co wcale nie mamy ochoty, ba – zdamy sobie sprawę, że w ogóle nie jesteśmy głodni.

Zastąp 20% warzywami

Spróbuj zamienić 20% swojego jedzenia na talerzu na warzywa, naprawdę zjadając mniej i uzupełniając posiłek warzywami można poczuć sytość, a niekoniecznie przybywające kilogramy.

Zjadamy 92%

Bezmyślne jedzenie to takie, gdy jemy, choć w ogóle nie jesteśmy głodni. Zazwyczaj zjadamy 92% tego co na talerzu. A gdyby tak nasz dotychczasowy talerz zastąpić mniejszym i zjadać nadal 92%, ale mniejszej porcji? To może wydawać się głupie, ale naprawdę działa! Jemy mniej.

Pij wodę

Bardzo często mylimy głód z pragnieniem. Dlatego zamiast biec do kuchni i robić sobie kanapkę, wypij najpierw szklankę wody. Poczekaj chwilę, być może chęć na jedzenie ci przejdzie, a już z pewnością zwyczajnie zjesz mniej. Podobnie jest po posiłku, zamiast dojadać wypij szklankę wody.

Zaczynaj jedzenie od warzyw

To także bardzo dobry sposób, by nie opychać się jedzeniem ponad swoje możliwości. Zacznij jeść najpierw warzywa, które dadzą ci uczucie sytości i pozwolą zahamować bezmyślne zjadanie wszystkiego, co mamy na talerzu.

Zwracaj uwagę na to, co jesz

Powtarzane do znudzenia, ale prawdziwe. Najważniejsze jest świadomość tego, co jemy, to ona pozwala się nam zatrzymać nim kupimy pączka, bo akurat jesteśmy głodni i musimy coś zjeść. Jak pomyślisz: „Kurczę, pączek?”, jest szansa, że wybierzesz jednak jakąś sałatkę, a przynajmniej coś, co jest zdrowsze i bardziej pożywne.


Lifestyle

„Są beznadziejnymi ojcami i częściej schodzą na złą drogę”. Czy samotna matka może wychować syna na fajnego faceta?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
15 września 2017
Fot. iStock/AleksandarNakic

W doskonałym świecie wzorową rodzinę tworzą: ojciec, matka i dzieci. Biologiczni rodzice dbają o swoje potomstwo, zapewniając ich na każdym kroku o swojej miłości, a dzieci biorą z nich przykład, co skutkuje wyrośnięciem na tzw. „porządnych ludzi”. To tak w skrócie. W dzisiejszym świecie coraz więcej dzieci wychowuje się jednak w niepełnych bądź patchworkowych rodzinach. Czy to oznacza, że ich dalsze losy są już przesądzone? Czy samotna matka może wychować chłopca na dobrego, wrażliwego mężczyznę, który odniesie w życiu sukces i będzie dobrym ojcem?

Karina od samego początku wychowuje dziecko bez ojca, który zrzekł się praw rodzicielskich. Jak twierdzi, w okresie niemowlęcym doskonale radziła sobie ze wszystkim. Pierwsze problemy pojawiły się, gdy syn spotykał na placu zabaw innych chłopców, którym towarzyszyli tatusiowe. – Wtedy zaczął dopytywać, dlaczego on nie ma taty, dlaczego zawsze wszędzie jestem z nim ja. To było dla mnie trudne. Szczególnie, że w mojej najbliższej rodzinie nie było nikogo, kto mógłby „zastąpić” mu ojca, pokazać, jaka jest rola mężczyzny. Staram się tłumaczyć mu wszystko jak najdokładniej, ale wiem, że najgorsze dopiero przede mną, gdy wejdzie w okres dojrzewania. Nie wiem, czy zapanuję nad rozwydrzonym nastolatkiem – opowiada mama 4-latka. Jej obawy nie wzięły się znikąd. Powszechnie uważa się, że chłopcy, którzy nie mają w domu autorytetu pod postacią ojca, łatwiej schodzą na złą drogę.

Martyna pierwsze wybryki ma już za sobą. Jest samotną matką bliźniaków od 8 lat, dzieci mają dziś po 12. – Muszę przyznać, że córką było łatwiej. Ona od początku była we mnie wpatrzona. Syn natomiast zawsze potrzebował męskiego wzorca. Złościł się na mnie, gdy krzywo kopałam piłkę lub nie potrafiłam naprawić jego ulubionej zabawki. Kiedyś wykrzyczał, że koledzy się z niego śmieją, bo na pewno będzie gejem, skoro całe dnie spędza z mamusią i siostrą – opowiada. Jej były mąż ma kontakt z dziećmi – dwa razy w miesiącu spędzają weekend u taty. Jej zdaniem Bartek nie traktuje jednak ojca jako autorytetu w męskich sprawach. – Tata jest od atrakcji, wycieczek, prezentów i oglądania telewizji do późna – wyjaśnia. Niedawno syn złapał dobry kontakt z jej bratem, który mieszka w tym samym mieście. Mężczyzna często zabiera go do siebie, chodzą na ryby lub pograć w piłkę. – Myślę, że dla Bartka jest wzorem, kimś w rodzaju mentora – twierdzi Martyna.

Barbara, której dzieci już dawno wyfrunęły z gniazda, jest pełna refleksji na temat swojego macierzyństwa. – Uważam, że wychowywanie syna przez samotną matkę jest nieco trudniejsze niż wychowanie dziewczynki. Przeżyłam oba warianty, więc co nieco wiem. Jeżeli samodzielny rodzic jest dojrzałym emocjonalnie człowiekiem, z dobrze ukształtowanym system wartości i mocnym kręgosłupem moralnym, a jednocześnie kocha swoje dzieci najmocniej na świecie, wychowa je na porządnych ludzi nawet bez niczyjej pomocy – mówi 47-latka.

Kobiety, które samotnie wychowują chłopców, najczęściej obawiają się powielenia któregoś z tych pięciu stereotypów:

Chłopcy wychowywani bez ojca mogą cierpieć na depresję i napady złości

Kondycja psychiczna dziecka wynika z relacji, jakie panują w jego otoczeniu. Napady złości czy stany depresyjne u dzieci mogą więc pojawiać się także w pełnych rodzinach, jeżeli jest ona dysfunkcyjna. Dzieci nie mogą wybrać sobie nowego, biologicznego ojca, ale mogą znaleźć swój autorytet. Często bywa nim wujek, dziadek, czy nauczyciel. Nawet w pełnych rodzinach zdarza się, że mentorem jest dla chłopca inny mężczyzna, a nie ojciec.

Chłopcy wychowywani bez ojca częściej schodzą na złą drogę

Tak naprawdę najwięcej nieletnich przestępów pochodzi z domów, w których panują wrogie relacje. W rzeczywistości nie ma znaczenia, czy opiekunem jest wyłącznie kobieta, biologiczni rodzice, matka i ojczym czy może dwie kobiety. Nieustanne konflikty w domu powodują największe szkody na psychice dziecka niż brak jednego rodzica.

Chłopcy wychowani bez ojca nie potrafią odnaleźć się w roli taty

Paradoksalnie, mężczyźni ci z reguły próbują nadrobić to, czego nigdy nie doświadczyli. Więzi z córkami i synami często rekompensują im to, czego sami nie doświadczyli.

Chłopcy wychowywani bez ojców nie odnoszą sukcesów w dorosłym życiu

Wystarczy spojrzeć choćby na popularnego, amerykańskiego aktora Keanu Reevesa, którego rodzice rozwiedli się gdy miał trzy lata lub na 44. prezydenta Stanów Zjednoczonych, którego rodzice rozstali się, gdy miał dwa lata. Choć jego matka wyszła później ponownie za mąż, ten związek również nie przetrwał. To tylko dwa przykłady. Potrzebujesz więcej? Jon Stewart, Eddie Murphy, Pierce Brosnan, Al Pacino…

Chłopcy wychowywani bez ojców nie potrafią okazywać uczuć

W rzeczywistości mężczyźni, wychowywani przez kobiety, charakteryzują się znacznie większą wrażliwością i empatią. Często też są znacznie bardziej uważni w kontakcie z płcią przeciwną. Co więcej, wcale nie są zniewieściali.

Dorastanie w pełnej rodzinie nie gwarantuje szczęścia. Nie wystarczy sama obecność mamy i taty, by dziecko wyrosło na dobrego człowieka. Tak jak i samotne wychowywanie dziecka nie musi być udręką. Najważniejsze nie jest bowiem to, kogo w domu brakuje, a to, kto w nim jest. I jaki jest.


Na podstawie: Psychology Today/Ranker


Zobacz także

Potrzebujemy was dziś bardziej niż kiedykolwiek. Popieramy apel Marii Woźniak, kierowany do współczesnych mężczyzn

Ojcowie naszych córek, przestańcie udawać, że to nie wasza sprawa. Jest kilka rzeczy, które jesteście im winni

Martwisz się, że nie masz orgazmu? Właśnie ruszyła w sieci interaktywna edukacyjna wagina! Idealne szkolenie dla każdego faceta