Związek

Coś się wypaliło, czegoś było za dużo. Nie ma już miłości, co dalej?

Redakcja
Redakcja
16 marca 2019
Fot. iStock/nd3000
 

To się zdarza. Budzisz się i czujesz, że już nie kochasz. Coś się wypaliło, czegoś było za dużo, ktoś przekroczył pewne granice i nagle nie ma już uczucia. Co dalej? Możesz próbować wskrzesić ją na nowo, „reanimować”, jeśli twój związek jest naprawdę tego warty, jeśli masz poczucie ogromnej straty. Ale czasem to się po prostu nie uda. Serca nie oszukasz.

Wiesz, co nastąpi dalej?

Nie mówisz już o wspólnej przyszłości

Jakby nagle ten temat stał się tematem tabu. Nie rozmawiasz o tym, co możecie wspólnie zbudować, bo już o tym nie myślisz. Bardziej skupiasz się na tym, jak się wymknąć z tego związku. Trochę masz wyrzuty sumienia, a trochę jesteś zła – na siebie i na swojego partnera za to, że jest.

Czujesz się nieswojo, gdy wokół znajdują się inne pary

One są wszystkim tym, czym wy już nie będziecie. Nienawidzisz tej myśli, że ta dwójka zakochanych osób jest ze sobą szczęśliwa, a jednocześnie chcesz na nich patrzeć. Jest ci trochę żal,  trochę szkoda tych wszystkich uczuć i emocji, które już nigdy nie będą twoim udziałem.

Nie mówisz „Kocham cię” tak, jak wcześniej

Jeśli się zdarzy, to z przyzwyczajenia. To nie są dla ciebie naturalne słowa, bo ty tego po prostu nie czujesz. Kiedy padną z twoich ust poczujesz się nieswojo, może trochę jak oszustka? Wolisz trwać w zgodzie z sobą, więc prawie ich nie wypowiadasz.

W twoim związku komunikacja jest coraz bardziej trudna

Kiedy uczucia wygasną, poziom intymności i potrzeba komunikacji również spada. Dlatego jest coraz więcej nieporozumień i konfliktów – nie mamy ochoty ich rozwiązywać, wydaje na się to bezcelowe – skoro i tak w głowie mamy rozstanie. Nie jest to komfortowa sytuacja dla żadnej ze stron, coraz bardziej tracimy do siebie cierpliwość i resztki sympatii.

Czujesz, że związek jest bardziej ciężarem niż przywilejem

Traktujesz swój związek jak obowiązek i to raczej przykry. Nie jest już dla ciebie przyjemnością być w związku. Nie jesteś szczęśliwa, ale bywa, że starasz się to ukryć. Wkładasz mnóstwo energii w to, by nikt się nie dowiedział. Próbujesz „przeczekać”. Tylko co, tak właściwie? Twoje uczucia się nie zmienią, możesz więc tylko trwać tak dalej w zawieszeniu lub… odejść, zakończyć to.


Na podstawie: relrules.com


Związek

Droga teściowo, naucz się kochać swojego syna. Brak mu (nam) twojej czułości

Redakcja
Redakcja
17 marca 2019
Droga teściowo
 

Droga K.

Nie chcę tu bawić się w stereotypy. Nasza relacja nie jest klasyczną relacją „teściowa – synowa”, a ty jesteś kobietą nowoczesną, zbyt zajętą swoimi sprawami, by w jakikolwiek sposób ingerować w małżeństwa twoich synów.  Osobiście nie mogę ci nic zarzucić, brak mi argumentów, żeby cię nie lubić. A jednak czuję i jednocześnie nie czuję do ciebie sympatii. Nie, nie krytykujesz, nie szantażujesz, nie zostajesz w weekendy do późnego wieczora podtykając swojemu dziecku domowe ciasto na porcelanowym talerzyku. Jest inaczej, bo dla ciebie on po prostu nie istnieje. Uznałaś, że cię nie potrzebuje. A to nie do końca prawda.

Czuję się z tym tym bardziej dziwnie, że dla mnie od początku byłaś inna: ciepła, otwarta, ciekawa tego, co mam do powiedzenia. Przyznaję, byłam tobą zachwycona, gdy cię poznałam: piękna, zadbana, czynna zawodowa i uśmiechnięta kobieta w średnim wieku, czerpiąca z życia garściami to, co najlepsze.

On nigdy nie mówił o tobie dużo. Tłumaczył, że byłaś zawsze bardzo zajęta, próbując samotnie utrzymać dom i wychować dwoje dzieci. Wiedziałam tylko, że jesteś silną kobietą, że masz swoje pasje, że dla swoich synów byłaś fascynująca, ale również bardzo wymagająca. Obecna, ale niezbyt czuła, czy empatyczna.

Powiedziałaś mi kiedyś, że ponieważ twój mąż odszedł i zostawił cię praktycznie bez środków do życia z dwójką małych dzieci,  obiecałaś sobie dwie rzeczy: po pierwsze, nigdy nie będziesz już zależna finansowo od żadnego mężczyzny, po drugie, zawsze staniesz po stronie kobiet. Po mojej stronie stoisz na pewno. Ale czy i twoi synowie nie zasługują na to samo?

Wiem, że mam twoje wsparcie, że popierasz moje wybory dotyczące mojej ścieżki zawodowej. Nigdy nie robiłaś mi wyrzutów, gdy zdecydowałam, że po półtora roku urlopu macierzyńskiego wracam do pracy, a córkę zapisuję do żłobka. Uznałaś – zawsze uznajesz, że sama wiem najlepiej, co jest dla mnie i naszej rodziny najlepsze. Ciekawe, że zawsze wyłączasz z tych rozmów mojego męża. Jakby się nie liczył.

Cieszę się, że mam cię po swojej stronie – wiem, co mówię, słyszę opowieści moich przyjaciółek o teściowych „z piekła rodem”: wiecznie niezadowolonych, krytykujących, wiecznie „węszących” w poszukiwaniu wszelkich niedoskonałości. Ty nigdy taka dla mnie nie byłaś. Nie kwestionujesz zasad, które wprowadziłam w moim domu, nie przemycasz w ukryciu słodyczy. Nie bawisz się w zbytnie sentymenty na święta i nie wzruszasz na przedszkolnych przedstawieniach w Dniu Babci. Przynajmniej, nie publicznie. Kto wie, jaka jesteś, gdy wracasz do swojego wielkiego, pięknego mieszkania, w którym zgromadziłaś tyle wspaniałych pamiątek z twoich podróży?

Owszem, szalejesz na punkcie swoich wnuków. Ale w zdrowy i umiarkowany sposób. Absolutnie nie uważam, że to coś złego, jeśli nie rozczulasz się nad każdym nowym słowem, wypowiedzianym przez mojego syna. Myślę, że jesteś wspaniałą babcią dokładnie taka, jaka jesteś. Ale widzę, jak ogromna pustka panuje w twoich relacjach z własnymi dziećmi.

Twój syn jest odważnym mężczyzną, dobrym partnerem i wspaniałym ojcem. Mogę na niego liczyć, w każdej sytuacji. Wiem, wierzę, że nigdy by mnie oszukał, bo woli prawdę, nawet tę najgorszą, od kłamstw. To na pewno twoja zasługa, to dzięki tobie jest facetem godnym zaufania.

Myślę sobie tylko patrząc na mojego męża i na ciebie, że mężczyzna potrzebuje zdrowej relacji ze swoją matką. Że nie powinien w dorosłym życiu tęsknić za jej miłością, tą niespełnioną, za czułością, której nie dostał. A on za tym wszystkim tęskni. Miłość i czułość, którą dostaje ode mnie to nie to samo. Czasem (coraz częściej) udaje mi się o tym z nim porozmawiać. Często czuję na sobie jego wzrok, gdy tulę do siebie nasze dzieci, gdy mówię im jak bardzo je kocham. On tak nie potrafi. Są dla niego wszystkim, ale nie potrafi im tego powiedzieć wprost. Nie umie odpowiedzieć na ich czułości, widzę jak go to krępuje. Boję się, bo wiem, że stracony czas bardzo trudno odzyskać.

Drogie matki synów, nie bójcie się im okazywać czułości. Zasada „kochaj i wymagaj – mądrze” powinna obowiązywać w każdym domu. Rodzice, nie wychowujcie chłopców na „twardzieli”, którzy muszą radzić sobie z życiem. Pokażcie im też wrażliwość kogoś, kto poddaje się miłości i potrafi ją okazywać. Dzięki temu będą lepszymi ojcami dla waszych wnuków. I „pełniejszymi” emocjonalnie ludźmi.


Związek

Jak rozmawiać z dziećmi o przemocy seksualnej

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
13 marca 2019
Fot. iStock / Giuda90

Choć może być stresująca, rozmowa z dzieckiem na temat przemocy seksualnej powinna odbyć się w każdym domu, najlepiej w momencie, gdy dziecko samo zaczyna dopytywać o sprawy związane z seksem lub wtedy, gdy podejmujemy temat bezpieczeństwa i granic dotyku.

Co jest ważne? Przede wszystkim, naucz dziecko języka, którego potrzebuje, aby rozmawiać o swoim ciele i daj mu proste, jasne informacje o tym, co jest dozwolone, a co nieodpowiednie. Te twoje „lekcje” pomogą mu zrozumieć, kiedy coś jest w porządku i dają siłę do sprzeciwienia się temu, co im nie odpowiada.

Naucz małe dziecko nazw części ciała. Kiedy dzieci mają do dyspozycji słowa opisujące ich części ciała, mogą łatwiej zadawać pytania i wyrażać swoje obawy i wątpliwości. Niech twoje dziecko wie, że inni ludzie nie powinni dotykać ani patrzeć na niektóre części jego ciała.

Zacznij od tego, kiedy trzeba powiedzieć „nie” i co to znaczy czuć się „niekomfortowo”. Dziecko musi umieć rozpoznać to uczucie. Taka informacja jest oczywista dla dzieci, które uczą się przestrzegać zasad. Wspieraj dziecko, jeśli mówi „nie”, nawet jeśli stawia cię to w niewygodnej pozycji. Nie namawiaj to dawania buziaków babciom i ciociom, jeśli dziecko tego nie chce.

Porozmawiaj o tajemnicach. Sprawcy często wykorzystują tajemnicę do manipulowania dziećmi. Niech twoje dziecko wie, że zawsze może z tobą porozmawiać, zwłaszcza jeśli powiedziano mu, że ma zachować sekret. Powiedz mu też, że nie powinno ukrywać faktu, że ktoś dotykał innego dziecka w nieodpowiedni sposób.

Zapewnij je, że nie będzie miało z tego powodu kłopotów. Małe dzieci często boją się wpaść w kłopoty lub denerwować swoich rodziców, zadając pytania lub opowiadając o swoich doświadczeniach. Bądź „bezpiecznym miejscem” i zawsze znajdź czas na ważną rozmowę.

Jeśli masz w domu starsze dziecko, pamiętaj jak ważne jest nawiązanie dialogu z nastolatkami na tematy takie jak bezpieczeństwo i napaść na tle seksualnym.  Poproś twoje dziecko o opinię na temat tego, to, co dzieje się w mediach społecznościowych, co widzieliście w wiadomościach, w nowym filmie lub w popularnym programie telewizyjnym. Możesz nawet obejrzeć wspólnie z nim odcinek i zadawać kolejne pytania. Pokazuj mu, że cenisz jego punkt widzenia. Wykorzystaj własne doświadczenie, aby mówić o bezpieczeństwie.


Na podstawie: www.rainn.org


Zobacz także

Czy zdradę można wybaczyć? Chociaż ten jeden raz?

Związek to nie tylko seks

365 dni bez seksu. Kto da więcej?

Czujesz, że zaniedbaliście wasz związek? Trzy ćwiczenia, które pomogą odbudować między wami bliskość