Lifestyle

Problemy ze starszymi rodzicami. Nie zapominaj nigdy, że ty też będziesz kiedyś w tym samym miejscu, co oni teraz

Redakcja
Redakcja
17 lipca 2020
Fot. iStock/AlexD75
 

Czas biegnie nieubłaganie, a my biegniemy razem z nim, próbując wykorzystać każdą minutę, budować swoje szczęście, swoją drogę. Dawno już nie jesteśmy dziećmi, gdy spostrzegamy, że nasi rodzice nie biegną już tak szybko jak my. Że raczej idą, przystając coraz częściej. I coraz trudniej nam się nawzajem zrozumieć.

Wybiegając z rodzinnego gniazda zapominamy, że tam zazwyczaj wszystko zostaje „po staremu”. Że zasady, nawyki i przyzwyczajenia już się raczej nie zmienią. Gdy my idziemy w życie ucząc się i nabierając doświadczenia, dom rodzinny pozostaje stałym, niezmiennym punktem odniesienia. Powracając do niego po latach, nie na chwilę, ale na dłużej (bo zmusi nas do tego życiowa sytuacja), wiele z tych dawnych reguł i nawyków uważamy za trudne do zaakceptowania, a mieszkanie pod jednym dachem z rodzicami staje się uciążliwe. Nic w tym dziwnego, jesteśmy przecież całkiem dorosłymi ludźmi, którzy zdążyli już wykształcić własne przyzwyczajenia, że inaczej spędzamy wolny czas, inaczej gotujemy, inaczej robimy zakupy, sprzątamy i organizujemy sobie czas. Inaczej wychowujemy swoje dzieci. I nie lubimy, kiedy nam się coś narzuca, kontroluje.

Ale to nie wszystko. Zauważamy również przecież, że rodzice się starzeją, po prostu. Czas mija, a oni  zaczynają chorować lub tracą formę. Nie są już tak samo sprawni fizycznie i intelektualnie. Przeżywają poważne kryzysy, które negatywnie wpływają na ich poczucie szczęścia. Wpadają w depresję z powodu pogarszającego się stanu zdrowia.

Ten, kto nie ma rodziny lub nigdy się nikim nie opiekował ma sytuację podwójnie trudną, bo zupełnie nową. Wciąż mając w pamięci rodziców jako silne osoby, które nas wychowały i wspierały w trudnych momentach, widzimy przed sobą osoby niedołężne, nieradzące sobie z prostymi, rutynowymi czynnościami. Nie jest to sytuacja emocjonalnie łatwa. Ten widok i świadomość, że tracimy najbliższe osoby, boli. Dlatego też, kiedy decydujemy się być opiekunami dla swoich rodziców powinniśmy pamiętać o następujących, ważnych rzeczach:

1. Potrzeby rodziców (psychiczne i fizyczne) są ważne tak samo, jak świadomość, że ich kochamy

2. Nasze potrzeby również są ważne, nie chodzi o to, by się poświęcać,

3. Nastąpi taki moment, w którym będziemy potrzebowali pomocy osób trzecich lub jakiejś instytucji

4. Są zachowania, których twoi rodzice nie są już w stanie kontrolować, ale są i takie, które podejmują świadomie.

5. Kiedyś będziesz w tym samym miejscu, co oni teraz.

Moment, w którym zaczynamy opiekować się starszymi rodzicami jest momentem, w którym nasze życie zatacza koło. Choć role się odwracają, mamy teraz szansę nawiązać z najbliższymi głębszą więź, odnowić relację, w naturalny sposób odwdzięczyć się im za to, co od nich dostawaliśmy w dzieciństwie, ale także potem, kiedy jako dorośli potrzebowaliśmy ich pomocy i wsparcia. Oczywiście, jest to również moment przygnębiający, bo uświadamiający nam w bardzo realny sposób, że czas pożegnania w końcu nadejdzie.

Postarajmy się dobrze wykorzystać ten czas. Zapomnijmy o dawnych żalach, skupmy się na dobrych wspomnieniach (jeśli takie, oczywiście mamy). Pomóżmy naszym rodzicom przetrwać ten okres z godnością i poczuciem, że są dla nas ważni, a nie niepotrzebni.


Lifestyle

Tworzenie listy gości – nie tylko w czasach koronawirusa

Redakcja
Redakcja
17 lipca 2020
Fot. Materiały prasowe
 

Tworzenie listy gości to jedno z najtrudniejszych wyzwań dla narzeczonych. Podpowiadamy jak się do tego zabrać, aby nikogo nie urazić, uszanować najbliższych, a jednocześnie przeżyć ten dzień w towarzystwie, w którym dobrze się czujemy.

Wiele młodych par boryka się z dylematem, kogo – poza najbliższą rodziną i przyjaciółmi – zaprosić na ślub i przyjęcie weselne. Nie jest to prosta sprawa, bo na uwadze warto mieć w tym przypadku relacje i zobowiązania rodziców, dziadków. I tak: ciotki, kuzynostwo czy dawni sąsiedzi trafiają na koniec listy, która zaczyna budzić coraz większy wstręt młodych. Nie takie emocje powinien powodować zbliżający się ślub… Aktualnie ograniczeniem jest jeszcze kwestia epidemii, ale nie ze względu na liczebność weselników, bo możemy ich zaprosić do 150 osób. To, co spędza sen z powiek parom, które planują wesele, jest fakt, że dopóki nie rozda się zaproszeń większości osób, na których nam zależy, aby były z nami w tak ważnym dniu, nie ma jak przekonać się, czy przyjdą na wesele, obawiając się ryzyka zakażenia koronawirusem. Miejmy jednak nadzieję, ze pary aktualnie tworzące listę gości nie będą już musiały martwić się tym za rok czy dwa.

Jak osiągnąć kompromis

Należy spojrzeć na to dwutorowo. Kompromis między rodzicami a młodymi będzie miał miejsce przede wszystkim w sytuacji, kiedy rodzice pomagają lub finansują przyjęcie. W przeciwnym razie, kiedy rodzice są gośćmi na ślubie swoich dzieci, dużo łatwiej jest powiedzieć im, że para młoda tworzy listę weselną samodzielnie – oczywiście miło, jeśli z ewentualnymi sugestiami ze strony rodziców. Jednak dobrze jest pamiętać, że ich zobowiązania z przeszłości, czyli przede wszystkim to, że mama i tata byli obecni na weselu kogoś z rodziny, nie są „dziedziczone” przez młodych. W najbardziej komfortowej sytuacji wobec rodziny są osoby, które samodzielnie finansują swoje wesele. Nie oznacza to jednak, że rodzice powinni usłyszeć, że to Wasz ślub i wesele, więc to wasza sprawa, kogo zaprosicie.

Lista gości według zasad savoir-vivre

Tworząc listę gości powinniśmy mieć na względzie własną wizję, ale i zamiary rodziców a nawet dziadków, gdyż to oni zazwyczaj są współautorami uroczystości – mówi Anna Machnowska z portalu-katalogu ślubnego PlanujemyWesele. – Jako, że oczekiwania stron potrafią być bardzo rozbieżne, warto bazować na ogólnie obowiązujących zasadach określanych jako dobrych maniery. Listę dobrze rozpocząć od spisania osób, które powinny, a raczej wypada, aby były zaproszone, ze względu na zobowiązania rodzinne i towarzyskie, zarówno państwa młodych, jak i ich rodziców. Będzie to więc najbliższa rodzina, członkowie dalszej jej części z którymi mamy dobry kontakt, znajomi oraz osoby, z którymi łączą nas więzi towarzyskie. Również osoby, których gośćmi byliśmy podczas ich ślubów – to, jeśli chcielibyśmy postępować ściśle  z wytycznymi savoir-vivre – podpowiada Anna Machnowska. – Gdy podstawowa lista zostanie zamknięta możemy dopisywać gości dowolnie. Zdarzają się sytuacje, gdy para młoda z jakiś względów nie może zaprosić na wesele osób, wobec których ma zobowiązania. Dobrze będzie, jeśli w takiej sytuacji niedoszły gość dostanie zawiadomienie o ślubie oraz własnoręcznie sporządzony przez młodą parę list z kilkoma zdaniami wytłumaczenia – radzi nasze ekspertka z PlanujemyWesele. – Jeśli chodzi o rozmowy i ustalenia z rodzicami czy teściami podczas tworzenia listy gości, savoir-vivre może nakazać jedynie takt, wzajemny szacunek i empatię – dodaje Machnowska.

Fot. Materiały prasowe

Zgodnie ze sobą, z szacunkiem dla rodziców

Wchodzicie we wspólne życie, a więc jesteście dorośli i chcecie samostanowić o sobie. To zrozumiałe. Jak więc poradzić sobie w sytuacji, w której Wasi rodzice naciskają na zaproszenie osób, których nie macie ochoty widzieć na ślubie lub weselu?

Tak naprawdę problem nie dotyczy tylko par, które korzystają z pomocy finansowej rodziców. Nawet jeżeli opłacacie uroczystość z własnych środków, szacunek wobec rodziców i dbałość o Wasze relacje z nimi nie pozwalają na zlekceważenie ich potrzeb.

Zanim ulegniemy emocjom, warto porozmawiać z rodzicami, aby usłyszeć co dokładnie nimi kieruje – radzi ekspertka od ślubnego savoir-vivre, Anna Machnowska z PlanujemyWesele. Prosząc o uwzględnienie określonych osób, kierowali się oni na pewno emocjami i wartościami, które są dla nich ważne.

Fot. Materiały prasowe

Dobrze jest tak poprowadzić rozmowę, aby rodzice widzieli Waszą dobrą wolę i uważność na to, jak argumentują potrzebę zaproszenia członków dalszej rodziny czy znajomych. – Jeżeli powodem będzie „bo oni też nas zapraszali do swojej córki”, możecie zaproponować zaproszenie tych osób, w nieodległym czasie, na obiad u rodziców lub u Was, który Wy zorganizujecie. Takie spotkanie może okazać się  jeszcze pełniejszą realizacją potrzeb rodziców – podpowiada Anna Machnowska. – Może im zależeć na tym, aby podtrzymać kontakt z osobami, z którymi łączą je więzy krwi. Z rodziną łączą nas właśnie one, nie musimy mieć z tymi osobami relacji, aby chcieć utrzymywać z nimi kontakt – dodaje ekspertka.

Można poszukać strategii, która pozwoli na usatysfakcjonowanie rodziców, bez manipulowania nimi i zaburzenia Waszych relacji. – Stwierdzenia takie, jak: „rozumiem, że to dla was ważne”, „widzę, że ten kontakt jest dla ciebie istotny” potwierdzą, że nie chcecie sprawić przykrości rodzicom, ale i dadzą przestrzeń na powiedzenie „nasze wesele to bardzo ważne dla nas wydarzenie, widzimy listę gości/organizację nieco inaczej” – mówi Anna Machnowska z portalu-katalogu ślubnego PlanujemyWesele.

Czy zapraszać na ślub i wesele swoich eks?

Porzucona narzeczona lub były chłopak – zapraszać ich, czy niekoniecznie? Oczywiście demonizujemy w tej chwili, bo wiadomo, że najmniej chcielibyśmy widzieć w dniu swojego ślubu osoby, wobec których czujemy jakieś… wyrzuty sumienia. Zaproszenie „byłych” na swój ślub ma więc sens, kiedy relacje z nimi są dość przyjacielskie i kiedy nie zranimy tym zaproszeniem osoby, z którą będziemy przysięgać sobie miłość aż po grób. Ta sama zasada dotyczy byłych teściowych, rodzeństwa eks-mężów i eks-żon. Zupełnie natomiast nie odnosi się do dzieci (panny młodej lub pana młodego) z poprzednich związków. Niezależnie, czy mają one sześć, czy trzydzieści sześć lat, każde z młodych ma prawo, a pewnie i emocjonalną potrzebę zaprosić je na celebrację, w tym wesele, tak ważnego dnia w swoim życiu. I wybranek lub wybranka w żaden sposób nie powinni tego kwestionować.

Fot. Materiały prasowe

Czy zapraszać na ślub i wesele znajomych z pracy?

Tu dość mocno rozstrzygnięciu dylematu sprzyja zachodni zwyczaj wywieszenia lub rozesłania pocztą służbową zaproszenia na ceremonię ślubną do wszystkich współpracowników, a także szefów. Nie będzie niczym niestosownym, jeśli komunikat ten będzie miał charakter humorystyczny.

Problem może powstać, kiedy chcemy część współpracowników zaprosić także na przyjęcie weselne. Jak go rozwiązać zależy ściśle od tego, jaki typ relacji panuje u nas w pracy, czy utrzymujemy prywatne kontakty z niektórymi osobami, a z innymi wybitnie służbowe. Zawsze istnieje ryzyko, że ktoś niezaproszony na wesele, poczuje się urażony, szczególnie, jeśli zorientuje się, że inni koledzy, z którymi na co dzień spotyka się w biurze, wesoło gwarzą o uczestnictwie w przyjęciu. Dlatego warto tu kierować się wyczuciem taktu, a na pewno nie robić z podziału gości tajemnicy, ani też szczególnie się z nim nie obnosić.

*****

PlanujemyWesele.pl to portal ślubny, który w tym roku obchodzi 11 lat swojego istnienia. W tym roku firma osiągnęła oglądalność serwisu na poziomie 1,5 mln odsłon. Ta polska marka doprowadziła do zebrania w swojej bazie usługodawców z branży ślubno-weselnej ponad 17 000 firm. Portal to oczywiście także porady, inspiracje, reportaże ze ślubów czytelników i piękne sesje plenerowe. Miesięcznie z treści i bazy kontaktów do firm w tym serwisie korzysta 140 000 panien młodych.



Zobacz także

Domowe science fiction. Jak podróżować w czasie, nie wstając od stołu? #BabaPisze – pisakiem, bo lubi, potrafi i tak jest ładnie. Akcja #BabaCud – wyzwanie #9

Czego się boją hipochondrycy? Poznaj 9 rzeczy, które spędzają sen z powiek osobom przewrażliwionym na punkcie zdrowia

„To nie my jesteśmy niewymiarowe i nienormalne. To z Wami jest coś nie tak!” Blogerka krytykuje rozmiary w popularnych sieciówkach i pozdrawia je środkowym palcem