Lifestyle Psychologia

Poczuj moc świadomości emocji i zacznij żyć pełnią życia w bliskości z ludźmi, których kochasz i o których się troszczysz

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
3 sierpnia 2018
Fot. iStock/elenaleonova
 

Najbardziej osobiste pytanie, jakie możesz zadać drugiej osobie?  Jakie pytanie, jako pierwsze, przyszło ci do głowy?

Ile zarabiasz?

Ile masz lat?

Ile ważysz?

Jaki jest twój największy sekret?

Bokserki czy figi?

Zgadza się, to są bardzo osobiste pytania, jednak to najbardziej osobiste brzmi: „Co czujesz?”. Zaskoczona? Hm. Niby to wiemy, ale jak często właśnie to pytanie pada z naszych ust? Jak często mamy odwagę szczerze zainteresować się bliską nam osobą, by ją o to spytać i prawdziwie wysłuchać odpowiedzi?

Dwie rzeczy sprawiają, że „Co czujesz?” jest tak bardzo osobiste. Po pierwsze – pytasz o uczucia drugiej osoby. Po drugie – nasze uczucia są najbardziej osobistym, biologicznym wyrazem tego, kim jesteśmy. Pytanie o uczucia jest pytaniem o najgłębsze ja. Tylko tak pokazujesz, że starasz się zrozumieć lub poznać wewnętrzne doświadczenie drugiego człowieka.

Pomimo ogromnej wartości i siły tego pytania, nadal trudno nam je zadać zarówno sobie, jak i najbliższym. Dlaczego tak się dzieje? Bo wielu z nas uważa swoje emocje za słabość, o której nie można mówić. Inni myślą, że pytanie kogoś o uczucia jest pogwałceniem jego prywatności. Jednak każde z tych założeń jest fałszywe.

Oczywiście tak osobiste pytania mogą być zadane w niewłaściwy sposób, niewłaściwej osobie lub w niewłaściwym czasie. Jednak większość z nas rezygnuje z nich nawet przy właściwiej osobie i w odpowiednim czasie tracąc okazję do wyrażenia swojej troski i zainteresowania.

Cały czas mówi się, że problemem naszych związków jest brak komunikacji. Nie rozmawiamy ze sobą, nie rozumiemy się, bo nie znamy się nawzajem, nie wiemy, co czujemy, jak się czujemy, jakie emocje targają naszym partnerem. Trudno być z kimś blisko nie pytając, co dzieje się w jego wnętrzu, nie interesując się tym lub bojąc zapytać. A wystarczyłoby jedno pytanie: „Co czujesz?” – pytanie, które przerywa kłótnię, które otwiera nam możliwość rozmowy, które pada, gdy widzimy, że ten, kogo kochamy, jest smutny, zdenerwowany. To pytanie mówi: „Chcę wiedzieć, co się z tobą dzieje, interesuje mnie to, możesz mi zaufać, wygadać się, a jeśli będę umiała – pomogę ci”.

„Co czujesz?” jest najważniejszym pytaniem budującym więź w ważnych dla nas relacjach. Zadając je naszemu dziecku, uczymy go, że ma uczucia i że może o nich mówić. Kiedy pytamy o uczucia przyjaciela, pomagamy mu skupić się na sobie, uświadomić, jakie emocje nim targają.

Jednak to nie wszystko. Pytanie „Co czujesz?” jest także jednym z najbardziej troskliwych pytań, jakie możesz zadać samej sobie. To sposób na poznanie siebie, poznaniu prawdy o sobie, na pogłębianiu swojej samoświadomości.

„Co czujesz?”

„Jak się czujesz?”

„Co o tym myślisz?”

Zadawanie sobie tych pytań sprawia, że:

– zwracasz na siebie uwagę, gdy próbujesz odpowiedzieć

– zmuszasz się do zwrócenia uwagi na swoje uczucia

– uczysz się nazywania swoich emocji

– potwierdzasz znaczenie swoich uczuć

– kontaktujesz się ze swoimi uczuciami, dzięki czemu możesz sobie pomóc.

Jeśli w dzieciństwie twoi rodzice nie zauważali lub nie reagowali na twoje uczucia, utwierdzili cię w przekonaniu, że one nie mają znaczenia. Być może zawsze uważałaś, że najlepiej swoje uczucia ignorować.

Niestety, nie zwracając uwagi na emocje, blokujesz w sobie odczuwanie radości, ciepła, bliskości, podniecenia, nadziei i miłości, jakich powinnaś doświadczać każdego dnia. Życie z dziecięcym zaniedbaniem emocjonalnym jest trochę jak ciemna chmura wisząca przez cały czas nad naszą głową. Wpływa na nasze życie wewnętrzne, decyzje, wybory i praktycznie wszystkie nasze relacje.

Nie przekreślaj jednak siebie, nie myśl: „Już nic nie mogę zmienić”, bo możesz zrobić bardzo dużo. Po prostu pytaj siebie w każdej chwili refleksji „Co czujesz?”. Nastaw sobie alarm w telefonie, który, nim stanie się to nawykiem, zmusi cię do zatrzymania się i skupienia na swoich emocjach.

Kiedy zaczniesz to ćwiczyć, kiedy zmienisz podejście do własnych uczuć, w twoim życiu zajdzie niezwykła zmiana. I wtedy zacznij pytać bliskich, co czują, zdobądź się na odwagę, poczuj moc świadomości emocji i zacznij żyć pełnią życia w bliskości z ludźmi, których kochasz i o których się troszczysz.


inspiracja: Psychocentral

 


Lifestyle Psychologia

On jest wysoki, ma 39 lat i pracuje w IT – uważaj, może być oszustem! 9 zaskakujących wskazówek

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
3 sierpnia 2018
Fot. iStock/PeopleImages
 

Umówmy się – nikt nie chce wiązać się z oszustem. I dałabym sobie rękę obciąć, że gdybyśmy tylko wiedzieli, że wiążemy się z kimś, kto będzie nas oszukiwał, zdradzał, to uciekalibyśmy, gdzie pieprz rośnie. Dużo jest sygnałów, na które powinniśmy zwrócić uwagę, ale wiadomo – miłość zaślepia i wolimy widzieć księcia na białym koniu, niż kogoś, kto nas zrani.

Ostatnio znalazłam wskazówki, które mają nas ustrzec przed oszustami. Powiem szczerze, że się uśmiałam, choć są one potwierdzone badaniami. I jasne, że można zwrócić uwagę na wiek faceta, z którym jesteśmy, na to, czy jest wysoki i z góry zakładać, że ma złe intencje. Jednak nim weźmiecie na śmiertelnie poważnie ten artykuł mam prośbę – nie popadajcie w paranoję. Tych kilka sygnałów, że osoba, z którą się wiążesz jest oszustem, nie może wszystkich wpychać do jednego worka, prawda?

Przecież trudno powiedzieć, że ktoś nas okłamuje tylko dlatego, że pracuje w IT. 😉 Ale może czasami warto wziąć te zaskakujące wskazówki pod uwagę?

Oszukują:

– ci, których wiek kończy się na 9

Uwaga, według badań opublikowanych w Proceedings of Natural Academy of Sciences, osoby, które mają 29, 39, 49, itd. lat częściej oszukują swoich partnerów. Dlaczego? Bo mają tendencję do dokonywania życiowych wyborów, zmian, gdy zbliżają się do nowej dekady życia

W rzeczywistości z 8 milionów ludzi na stronie internetowej, w której żonaci faceci szukają romansu, prawie milion jest w wieku 29, 39, 49 lub 59 lat.

– wysocy mężczyźni

Badanie jednego z serwisów randkowych wykazało, że faceci powyżej 180 cm wzrostu oszukują swoje partnerki dwa razy częściej niż niżsi… Cóż – jak dla mnie wychodzi, że co drugi z moich kolegów oszukuje swoją żonę. Hm, naciągane jak dla mnie.

– fani rocka

Wynik kolejnej ankiety przeprowadzonej na serwisie randkowym mówi, że 41% oszustów i kłamców słucha muzyki rockowej. Podobno najbardziej lojalni są fani rapu.

– faceci, którzy pracują w IT

Nie daj się zwieść ich miękkim bluzom, okularom i cierpliwości, jeśli chodzi o przywracanie funkcji w twoim smartfonie lub komputerze. Ci faceci są podstępnymi oszustami, oczywiście zgodnie z przeprowadzonym sondażem wśród zdradzających mężów.

– Francuzi

Czego można oczekiwać po związku z (podobno)najlepszymi kochankami na świecie? Wina, sera i… romansu, mówią badania, według których 75 procent Francuzów przyznaje się do oszustwa w związku.

– zakupoholiczki

To teraz czas na kobiety – żeby nie było, że tylko faceci są tacy straszni. Okazuje się, że kobiety, które wydają więcej niż wcześniej pieniędzy na ubrania, zdradzają mężów. Przyznają, że odkąd zaczęły romansować, bardziej dbają o siebie.

– nauczycielki

Jaki zawód wśród kobiet jest najbardziej skłonny do zdrady? Według przeprowadzonych ankiet okazuje się, że nauczycielka… Hm. Co wy na to?

– blondynki

Czy blondynki faktycznie częściej oszukują? Badanie przeprowadzone przez CheaterVille.com wykazało, że 42 procent kobiet, które zdradzają ma blond włosy, tylko 11% brunetek to oszustki.

Hm. Ciekawe (i trochę śmieszne), prawda. A może wam się coś zgadza?


źródło: Your Tango

 


Lifestyle Psychologia

Wybaczyć, czy winić toksyczną matkę za twoje nieudane życie? Nie można zmienić tego, czego nie widać

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
3 sierpnia 2018
Fot. iStock/LightFieldStudios

Nie, wcale nie chodzi o to, by usprawiedliwiać szkodliwe działania matek i gloryfikować macierzyństwo. Są przecież wśród nich takie kobiety, które nie zrobiły nic, by ochronić swoją córkę przed złym ojczymem. Albo takie, które wykorzystują wrażliwość córki, by zmiażdżyć jej poczucie własnej wartości. Lub natrętne, kontrolujące matki. Jednak większość z nich jest gdzieś „po środku”. Popełniają błędy i są w tym bardzo ludzkie, niedoskonałe. I również „toksyczne”.

Kiedy twoja matka cię w jakiś sposób skrzywdziła  – co jest według ciebie najlepszym wyjściem? Zmusić się, aby być wdzięczną za to, co od niej otrzymałaś, czy obwiniać ją za całe nieszczęście, które ci się przytrafia w dorosłym życiu, kiedy masz już wszystko pod kontrolą? Żadna z tych postaw nie jest pomocna  w twojej sytuacji. Pierwsza z nich jest niczym innym niż zaprzeczaniem, a druga sprawia, że tkwisz w poczuciu gniewu.

Zaprzeczanie

Wiesz jak to działa. Mówisz sobie, że ona przecież „jest twoją matką”. Przyznajesz jej prawo do tego, by cię krzywdziła. Chronisz ją własnym kosztem.  W rezultacie tłumisz własne uczucia, a dysfunkcja trwa. Nie zbliżasz się do swojej matki, tylko coraz bardziej plączesz w sieć negatywnych emocji. Poza tym ten sam schemat relacji zastosujesz w stosunku do twojej własnej córki. Pamiętaj, że nie można zmienić tego, czego nie widać.

Gniew

Obwinianie matki za wszystkie swoje problemy życiowe i wieczne poczucie, że jest się ofiarą obciąża cię dodatkowymi negatywnymi emocjami. Przestajesz mieć poczucie sprawczości, nie jesteś w stanie podjąć decyzji, które są dla ciebie dobre i wprowadziłyby pozytywne zmiany.

Co więc robić? Zaakceptować sytuację, w której się znajdujesz i nie udawać, że nic się nie wydarzyło. Otwarcie rozmawiać o swoich uczuciach – o ile to możliwe – ze swoją matką. A przede wszystkim, wziać sprawy w swoje ręce i wiedzieć, że masz wpływ na swoje dorosłe życie. Możesz je kształtować wedle tego, o czym marzysz.


Na podstawie: psychcentral.com

 


Zobacz także

9 rzeczy, których nie wiedzieliście o zdradzie. Nie musisz być nieszczęśliwy w związku, by zdradzić

Otwórz umysł, bądź kreatywny i wygraj nowe urządzenie HP [KONKURS]

Na litość boską, nie mówcie nam: chciałaś, to masz, nie narzekaj teraz, bo nie wypada. Wypada, jak cholera