Lifestyle

O czym lepiej nie pisać w służbowych mailach? Tych tematów unikaj

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
23 listopada 2017
Fot. iStock/fizkes
 

Jeżeli pracujesz w korporacji, dobrze wiesz, że ściany mają uszy. Pilnujesz się więc i nie opowiadasz na lewo i prawo o swoich sekretach. Nie obgadujesz szefa w kuchni i nie narzekasz na swoją niską pensję na papierosie. Generalnie zdajesz sobie sprawę, że Asia z biurka obok jutro wcale może już nie być twoją najlepszą koleżanką. Wystarczy, że to ty dostaniesz premię, a nie ona. 

Tych zasad warto trzymać się także podczas pisania służbowych maili. To, że skrzynka jest na twoje nazwisko, wcale nie nie oznacza, że przełożony nie może do niej zajrzeć. Tak naprawdę to jego własność i w każdej chwili on (lub osoba, którą wskaże, np. informatyk) może przeczytać całą twoją korespondencję. Jakich tematów najlepiej unikać w służbowych mailach?

Komentowanie czyjejś pracy

Jeżeli nikt nie prosi cię o opinię, nie wyrywaj się. Nawet jeśli chcesz kogoś pochwalić, twoje słowa mogą zostać odebrane zupełnie inaczej.

Narzekanie

Nie pisz koleżance, że znowu musiałaś zostać po godzinach, bo szef w ostatniej chwili zarzucił cię robotą. Odpuść też narzekanie na pensję, nieadekwatną do twoich obowiązków czy też komentowanie brzydkiego zapachu w toalecie. Wszelkie krytyczne uwagi zostaw dla siebie.

Plotkowanie

Plotki bardzo szybko się rozchodzą. Gdy ktoś będzie chciał dowiedzieć się, kto zaczął rozpowiadać tę konkretną, szybko do tego dojdzie. Zastanów się dobrze, zanim coś napiszesz i klikniesz „enter”. Nawet jeśli plotka dotyczy osoby, która z wami nie pracuje.

Poufne informacje

Niektóre sprawy lepiej załatwiać osobiście lub podczas rozmowy telefonicznej. Nie przekazuj informacji poufnych i „wrażliwych” w mailach. Nawet jeśli zamierzasz pisać „na około”, wiadomości mogą trafić w niepowołane ręce.

Intymne tematy

Chodzi nie tylko o to, żeby nie opowiadać o swoim życiu intymnym. Warto powstrzymać się także przed opisywaniem rodzinnych historyjek i anegdot. Nie rozpisuj się na temat swojego zdrowia czy stanu psychicznego. Nic dobrego nigdy z tego nie wynika.

Źródło: Business Insider

 


Lifestyle

Są mamy, które nie zasługują na to, by odbierać im dziecko. Możemy je wesprzeć. Dołącz do akcji „Czytamy dla mamy”

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
23 listopada 2017
Fot. iStock/Mikolette
 

Łatwo nam oceniać, porównywać, zarzekać się, że w mojej rodzinie nigdy to by się nie przydarzyło, że dzieci wychowuję mądrze i sama zostałam tak wychowana. Tylko na co komu te porównania, te zawistne spojrzenia i odwracany wzrok? 

Zdarzyło się, zaszła w ciążę, miała 16 lat, może trochę mniej, trochę więcej. Jedyny fakt, który dzisiaj się liczy to ten, że jest matką i że chce mieć swoje dziecko przy sobie. „Jest dla mnie całym światem, chciałabym, żeby był przy mnie” – mówi 16-letnia mama, a my nie mamy żadnych podstaw by jej nie ufać, by nie wierzyć, ani prawa, by oceniać.  Jest mamą, na świat przyszło jej dziecko, świadectwo jej miłości. Dziecko stało się dla niej,  jak dla każdej mamy, całym światem. Jednak nie ma go przy niej, bo nie stworzono warunków, by mogła je mieć blisko.

Małoletnie matki – to tabu. Chowają ciążowe brzuchy, nie przyznają się rodzicom, że są w ciąży, często nie zdają sobie nawet z tego sprawy. Szkoły je stygmatyzują, społeczeństwo wyklucza, ale one zostają matkami i tylko to –  na tu i teraz powinno być ważne. Tak jak ważna powinna być niesiona im pomoc. Tymczasem często te młode matki nie otrzymując wsparcia trafiają do Młodzieżowych Ośrodków Wychowawczych, podczas gdy ich dzieci zostają w szpitalu. A przecież dla nowo narodzonego dziecka to mama jest najważniejsza, bez względu na to ile ma lat.

Pochodzą ze środowisk, w których często brakowało rodzinnego wzorca. Tak zwana: trudna młodzież, trudna, bo dorośli zgotowali im taki, a nie inny los, a oni nie zawsze mają siłę i możliwości, by się temu wszystkiemu przeciwstawić. Bywa, że brak im wiary w to, że zasługują na lepsze życie, że są wartościowymi ludźmi, trzeba tylko podać im dłoń i przez chwilę poprowadzić we właściwym kierunku.

My, kobiety – dobrze wiemy, jak wiele w nas samych zmienia macierzyństwo, jak stajemy się silniejsze, bardziej pewne siebie, jak często nasze życie nabiera głębokiego sensu, kiedy możemy wziąć na ręce nasze dziecko. Macierzyństwo nas kształtuje, pomaga nam dojrzewać. Macierzyństwo nierzadko staje się inspiracją do lepszego życia, do dążenia do najlepszej wersji siebie.

Co mogą czuć matki, które nie dość, że napiętnowane brakiem odpowiedzialności, głupotą i bezmyślnością, to jeszcze pozbawione bliskości być może jedynego człowieka, które je pokocha, które da im miłość, a one odwdzięczą się tym samym swojemu dziecku?

W naszej konstytucji zapisane jest, że macierzyństwo, rodzicielstwo powinno być objęte opieką państwa. Tej opieki małoletnie matki i ich dzieci nie otrzymują.

Fundacja Po Drugie pomaga młodzieży zagrożonej wykluczeniem społecznym, patologią, bezradnością. To właśnie w ramach jej działalności powstał projekt stworzenia pierwszego w Polsce domu dla nieletnich matek i ich dzieci. Domu, w którym dziewczyny mogłyby się uczyć, resocjalizować, a jednocześnie mogłyby mieć przy sobie swoje dzieci, uczyć się macierzyństwa, otrzymać tak bardzo potrzebne im wsparcie i mieć szansę na inne życie, niż to, które znają z własnego doświadczenia.

Dlatego zamiast odwracać wzrok i oceniać – zachęcamy do pomocy, do zrobienia czegoś naprawdę dobrego. Fundacja trzyma pieczę nad fantastyczną inicjatywą „Czytamy dla mamy”, do której przyłączyło się i którą poparło wiele osób. Na czym polega projekt? Otóż znane zwłaszcza w blogerskim środowisku (ale nie tylko) kobiety piszą rozdział książki, każda jeden. Jest wśród nich autorka bloga hakierka.pl – Amanda Waliszewska, Zosia Kwiatkowska (blog miedzygatunkowarodzina.pl), Matko Jedyna czyli Magda Mikołajczyk, Laura Ogrodowczyk (vlog RockGlamPrincess), Mataja – Alicja Kost, Ewa Żmuda-Jankowska (ewazmuda.weebly.com), Małgorzata Ohme, Janina Bąk (janinadaily.com), blogerka Wkurzona Żona, Areta Wasilewska-Gregorowicz (ilustratorka), Kinga Kasperek (kingakasperek.pl). Nad całością projektu czuwa Sylwia Chutnik, która jednocześnie jest autorką pierwszego rozdziału książki.

Gosia czytamydlamamy

Jak się to ma do budowania domu dla małoletnich matek? Otóż wykupując cegiełkę – dokładacie swoją cegiełkę do budowy domu, a jednocześnie otrzymujecie możliwość czytania kolejnego rozdziału książki. Są już dwa – Sylwii Chutnik i Amandy Waliszewskiej, kolejny pisze Zosia Kwiatkowska, który dostępny będzie już piątego grudnia. Możemy czytać i jednocześnie pomagać!

Co wyjątkowe – pomysłodawcą tego projektu jest firma Bandi – producent kosmetyków dla kobiet, podkreślamy ten fakt, bo rzadko kiedy komercyjne firmy pochylają się nad tak trudnym i dla wielu niewygodnymi tematami. Bandi nie tylko chce pomóc, chce, by każda kobieta, która zostaje mamą nie była dyskryminowana ze względu na swój wiek i pochodzenie.

Niesienie pomocy jeszcze nigdy nie było tak łatwe i przyjemne. Czytaj i pomagaj! Dołóż swoją cegiełkę do budowy domu dla małoletnich matek.

Więcej o projekcie dowiesz się na www.czytamydlamamy.org, tam też znajdziesz poszczególne rozdziały książki.


Lifestyle

Co oznaczają marzenia senne, zdaniem psychologów i naukowców?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
23 listopada 2017
Fot. iStock/Vizerskaya

Czym są nasze sny? Czy mają jakieś szczególne znaczenie? Dlaczego śnimy? Ciągle brak jednoznacznej odpowiedzi na te pytania. Wiadomo, że śnimy wszyscy, ale nie wszyscy jesteśmy w stanie zapamiętać, co nam się śniło. I jeszcze, że sny służą ważnej sprawie – pomagają naszemu mózgowi.

Ogólna teoria jest taka, że sen i marzenia senne to praca zespołowa. Ich zadaniem jest „odświeżenie” naszego mózgu, po tym, jak każdego dnia napływa do niego ponad milion danych. Podczas snu mózg przesiewa informacje i udoskonala je, zachowując to, co jest potrzebne, odrzucając to co zbędne. Sny są narzędziem w tym procesie.

Ale czy istnieje jakiś wyraźny związek między tym, co podświadome, a tym co nam się śni?

Poszukiwanie sensu marzeń sennych było naszym celem od wieków. Większość z nas intuicyjnie wierzy w obrazy i zdarzenia „przekazywane” podczas snu, traktując je jako ostrzeżenia, a nawet wiadomości „z zaświatów”.  Interpretacje są zwykle kodowane w kategoriach wierzeń, motywacji i symboli, które muszą „coś” oznaczać dla śniącego.

A co na to nauka? Pozbawia nas złudzeń. Zdaniem badaczy, śniąc,  nasza pamięć nie wybiera obrazów losowo, ale skupia się na doświadczeniach z przeszłości, a następnie na naszych celach i marzeniach. Innymi słowy, nasz mózg w snach próbuje połączyć nasze doświadczenia  z naszym emocjami. Dlaczego?

Jedna z teorii głosi, że sny mogą być narzędziem dla mózgu, pomagając mu odkrywać hipotetyczne sytuacje w abstrakcyjny sposób, aby pomóc nam nieświadomie udoskonalić strategie przyszłych działań. Mówiąc w uproszczeniu, marzenia senne pozwalają mózgowi na przeprowadzanie testu „co by było, gdyby”, a nie mają pozwolić nam zrozumieć, co się wydarzy wkrótce w naszym życiu.

A co wam się dziś śniło?


Na podstawie: lifehack.org

 


Zobacz także

Gniew za gniew. Długów spłata. Bo dobro zawsze wraca! #dziękiżejesteś

7 świątecznych przepisów, także tych polecanych przez Magdę Gessler

Realizuj cele, spełniaj marzenia i unikaj tych pułapek - oddalają cię od sukcesu

Tych rzeczy ludzie sukcesu unikają – są szkodliwe i przeszkadzają w zdobyciu tego, o czym marzysz