Lifestyle Związek

Nigdy nie biegnij za mężczyzną. Nie goń za kimś, kto być może wcale cię nie chce

Redakcja
Redakcja
7 stycznia 2020
Fot. iStock/Oleh_Slobodeniuk
 

Jakże często ulegamy wewnętrznej presji. Chcemy być „z kimś”, kochać „kogoś”. „Być” w związku. Wydaje nam się, że to świadczy o naszej wartości, jakbyśmy wchodząc w relację partnerską stawały się nagle lepsze, piękniejsze, mądrzejsze. Niektóre z nas całkowicie zatracają się próbując na siłę utrzymać namiastkę lub zalążek jakiegoś związku. Poświęcamy się, by ratować coś, co nie jest tego warte. Goniąc za kimś, kto wcale nas nie chce.

Nie biegnij. Zatrzymaj się, otrząśnij. Czego tak naprawdę chcesz? Jakiego związku pragniesz?  O czym marzysz dla siebie? Czy jesteś szczęśliwa starając się stale zadowolić drugą stronę, zapominając o sobie i o tym, co dla ciebie dobre? Czy nie czujesz się upokarzana żebrząc o zainteresowanie i uczucie?

Czy on wie, co do ciebie czuje? Czy dałaś mu wystarczająco dużo przestrzeni, by to zrozumiał? Czy desperacko boisz się, że w końcu zniknie, więc starasz się trzymać jak najbliżej i stale kontrolować sytuację? Czy się narzucasz, bo boisz się go stracić? Nadejdzie moment, w którym zrozumiesz, że ta kontrola to iluzja, a twoje zainteresowanie nim przypomina bardziej obsesję niż zdrową relację. Uczucia są albo ich nie ma. Niezależnie od tego jak blisko jesteś i jak bardzo się starasz.

Zmień to. Już dzisiaj, w tej chwili. Nie będzie łatwo, siła nawyku jest ogromna. Postaraj się, przez szacunek dla siebie i dla niego. Nie brnij w uzależnienie od drugiej osoby. Skup się na sobie. Na rozwoju osobistym. Na byciu szczęśliwą z sobą samą. Na tym, że sama „wystarczysz”.

W relacji, która się zaczyna, której nie jesteś pewna, z partnerem, którego wciąż dobrze nie znasz, trzymaj się tych zasad:

1. Nie „bombarduj” go wiadomościami

Nie dzwoń ciągle, nie wysyłaj SMS-ów i wiadomości na Messengerze. Nie sprawdzaj ciągle czy i o której odpisał. Nie wpadaj w obsesyjną manię ciągłego kontaktu. Nie bądz „stale” dla niego.

2. Nie zaniedbuj dla tej relacji bliskich

Oczywiście, nowa „miłość” wciąga i sprawia, że często zapominamy o innych, ważnych osobach w naszym życiu. To normalne, że chcemy spędzać z partnerem każdą wolną chwilę, że jesteśmy go bardzo ciekawe. Ale są pewne granice. Nie zatracajmy się w nowej znajomości tak mocno, by zapomnieć o przyjaciołach, którzy nas potrzebują, o rodzinie, o dzieciach jeśli je mamy…

3. Nie wyobrażaj sobie od razu, że to będzie związek na całe życie

Jak potoczą się wasze losy zależy od wielu czynników, nie tylko od tego, jak bardzo chcesz, żeby ten związek był związkiem na całe życie. Nie zaklinaj przyszłości, daj się rzeczom toczyć naturalnie, bez olbrzymich oczekiwań. To one zabiją związek już na samym początku. To one sprawiają, że historie, które mogłyby się pięknie potoczyć, kończą się już na samym początku…

4. Nie biegnij za nim

Jeśli partner się od Ciebie oddala, musi mieć jakiś powód. Jeśli nie przejawia tak mocnego zaangażowania w ten związek jak ty, może potrzebuje przestrzeni, więcej czasu, spojrzenia z boku. Związek buduje się latami, a nie  Nie narzucaj się ze swoimi uczuciami, jeśli widzisz, że nie są w takim samym stopniu odwzajemnione. Odsuń się nieco na bok, zaczekaj, obserwuj co będzie dalej. Być może ten związek zakończy się już na tym początkowym etapie, być może postanowicie dalej go rozwijać. W tym drugim przypadku decyzja musi być obopólna. Nie kontynuuj tego, jeśli widzisz, że z jego strony nie ma uczucia większego niż sympatia.

 

 

 

 

 

 

 


Lifestyle Związek

Mąż od przelewów. Dziś trudno mi uwierzyć, że zgodziłam się na to, by tak żyć

Listy do redakcji
Listy do redakcji
8 stycznia 2020
 

Kiedy myślę o tym dzisiaj, wydaje mi się to niemożliwe. Nie potrafię logicznie wytłumaczyć sobie, zrozumieć, że na to pozwalałam. Że sama doprowadziłam do sytuacji, w której związku, mimo stabilnej sytuacji zawodowej i mimo regularnych zarobków, stać się nikim. Oddać całą swoją pensję, nie zachować ani grosza dla siebie. Co miesiąc prosić męża o pieniądze na podpaski, czy bilet na autobus. O pieniądze na kosmetyki wstydziłam się poprosić. Bałam się jego reakcji.

Na początku było normalnie. Spotykaliśmy się jako para wolnych, aktywnych zawodowo osób. Ja pracowałam biorąc jak najwięcej zleceń, on miał umowę na stałe i miesięczne wpływy w stalej kwocie. Kiedy zdecydowaliśmy się na to, by razem zamieszkać, pytanie o zarobki padło w naturalny sposób. Trzeba było jakoś podzielić wydatki na czynsz i wspólne życie. Zawsze zarabiał trochę więcej, ale nie dawał mi tego odczuć. Żyliśmy jak każda, młoda para zaczynająca wspólną drogę. Było dobrze. Zamarzyliśmy o rodzinie.

Nie spodziewałam się, że kiedy weźmiemy ślub, sytuacja nagle się zmieni. Szybko zaszłam w ciążę, po kilku miesiącach poszłam na zwolnienie. A po urodzeniu dziecka na urlop macierzyński. Opiekując się niemowlęciem i dbając o dom, nie mogłam już brać zleceń. Umówiliśmy się na taki układ – ja zajmuje się domem, ty zarabiasz. Tymczasem jego kariera zaczęła się rozwijać. Zmienił pracę, zarobki powędrowały w górę. Cieszyłam się z jego sukcesu i z tego, że swobodnie starcza nam „do pierwszego”.

I było mi coraz bardziej wstyd. Bo coraz częściej słyszałam, że to on będzie się zajmował naszymi finansami, bo to on zarabia i wie, czego nam potrzeba, na co nas stać. On będzie robił zakupy, mam tylko pisać na kartce, co jest potrzebne. Moje oszczędności się kończyły. Znalazłam się w sytuacji, w której byłam zmuszona prosić mojego męża, by wypłacił mi pieniądze w bankomacie. Czasem dawał mi 50 zł, czasem 100. Zawsze z tą samą miną: „nie za dużo tego?”…

Zaczęłam pracować w domu. Brałam zlecenia, jak najwięcej. Pracowałam wtedy, kiedy córka spała. Albo w nocy, żeby lepiej się skupić. Byle w jakiś sposób dołożyć się do domowego budżetu. Coś znaczyć.  Odzyskać godność. „Nie musisz tego robić” – przekonywał on. A potem padało „to, co zarabiasz, nie starczyło by na opłacenie nawet kawałka podłogi w naszym salonie”. „Moich” pieniędzy zawsze było za mało.

Przekonał mnie, by to, co zarobię wpływało na jego konto. Nie rozumiem, jak mogłam się na to zgodzić. Może wierzyłam, że gdy te pieniądze, w coraz większej kwocie będą tam wpływać, on zacznie mnie bardziej doceniać? Uwierzy na nowo w moją wartość?  Jego stosunek do mnie również się zmienił. Zależnie od nastroju, albo byłam nikim, leniem, który żyje na jego koszt, albo wspaniałą żoną, której od czasu do czasu można kupić drogi, niekoniecznie potrzebny prezent. Żoną, która powinna być przede wszystkim wdzięczna za to, co ma.

Przeżyłam tak dwa lata. Straciłam wiarę we własne możliwości i w zdrowy osąd rzeczywistości. On był panem od przelewów, ja jedynie dyktowałam numer konta do opłat. Ale nie zawsze, bo z czasem zaczął przede mną ukrywać stan swojego konta. „Żebyś nie pomyślała, że mamy dużo pieniędzy. Nie umiesz nimi zarządzać”. Zamknęłam się w sobie, straciłam kontakt z przyjaciółmi. Stałam się więźniem, ubezwłasnowolnionym. Tak, czułam się jak w więzieniu. Nigdy nie wiedziałam,w  jakim nastroju mój mąż wróci z pracy. Wiedziałam, że muszę się z tego wyzwolić, ale nie widziałam dla siebie żadnych możliwości.

Impulsem do przerwania tego błędnego koła był moment, w którym on wyjechał w delegację i „zapomniał” zostawić mi gotówki na życie. Owszem, miałam pełną lodówkę, w szafce płyn do prania i papier toaletowy.  Ale świadomość, że w portfelu zostało mi 3 zł 75 groszy była absurdalnie przytłaczająca. Co, jeśli stanie się coś nieprzewidzianego? Jeśli dziecko zachoruje, trzeba będzie wykupić leki, pojechać do przychodni? „Moi rodzice ci pomogą – powiedział, gdy zadzwoniłam z pretensją. Miałam dość. Szkoda, że tak późno.

W pracy zaczęłam prosić o pieniądze w gotówce, mężowi kłamałam, że zarobiłam mniej. Po kilku miesiącach udało mi się odłożyć kwotę wystarczającą, by wynająć małe mieszkanie. Nie wyprowadziłam się bez słowa. Powiedziałam mu o wszystkim. Groził sądem, odebraniem dziecka. „Zniszczę cię” – krzyczał. A potem wyliczył, ile kosztowały go trzy wspólne lata naszego życia. „Tyle jesteś mi winna” – powiedział. Nie poddałam się.

Dziś jesteśmy już po rozwodzie. Wieczorem siadam na kanapie w salonie wynajętego przeze mnie mieszkania. Córka śpi w swoim pokoju.  Myślę sobie, że jednak mnie na ten salon stać. I że nigdy więcej nie będę od nikogo zależna finansowo. Ta przeszłość, jak senny koszmar, jest już za mną.


Lifestyle Związek

Witaminy z magnezem dla dzieci – jakie wybrać

Redakcja
Redakcja
7 stycznia 2020
Fot. Materiały prasowe

Każdy organizm ludzki potrzebuje odpowiedniej dawki minerałów, nie inaczej jest z magnezem u dzieci. Magnez zaliczany jest bowiem do najważniejszych pierwiastków: jest składnikiem kości, przekazuje sygnały w układzie nerwowym, jest ważny dla prawidłowej pracy serca, a co najważniejsze – zapewnia prawidłowy rozwój młodego organizmu. Jego niedobór powoduje takie podstawowe objawy jak zmęczenie, osowiałość czy problemy z koncentracją… Jest na to rada? Oczywiście! Zasięgnąć porady lekarza, który może wskazać konieczność suplementacji, na przykład witaminami z magnezem dla dzieci.

Eksperci ze Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) alarmują: spożywamy mniej niż zalecana ilość magnezu, przez co bardziej jesteśmy narażeni na m.in. przykre dolegliwości ze strony układu nerwowego oraz zwiększenie ryzyka stanów zapalnych powiązanych z tak poważnymi chorobami, jak choroby serca, cukrzyca i niektórymi nowotworami. W przypadku dzieci lekarze są zgodni, że niedobór magnezu powoduje niepokój, stres i nadpobudliwość. Stwierdzono również korelację niedoboru tego pierwiastka z ADHD. Sam magnez nazywany jest „strażnikiem organizmu dziecka”, ponieważ zapobiega zatruciom poprzez unieszkodliwianie toksyn. Świadomość co do roli magnezu rośnie, można powiedzieć, że wprost proporcjonalnie do liczby dostępnych produktów z magnezem na rynku. Tylko jakie witaminy z magnezem dla dzieci wybrać?

Magnez dla dziecka – dlaczego jest ważny?

Magnez jest szczególnie ważny dla dzieci i wbrew pozorom nie pełni tylko roli uspokajającej – bierze udział w bardzo ważnych reakcjach biochemicznych, dzięki którym organizm spala cukry i tłuszcze, przekształcając je w energię, a z białka pokarmowego tworzy komórki ciała. Kiedy więc tego pierwiastka w młodym organizmie brakuje, dziecko przestaje się prawidłowo rozwijać.

Należy do tego dodać, że gdyby nie magnez, szkodliwe substancje takie jak rtęć, kadm, arsen czy ołów zatrułyby organizm. Niedobór magnezu jest tak jakby otwarciem bramy dla tych toksyn, które uzyskują swobodny dostęp do narządów i komórek ciała. Jeżeli jednak magnezu jest odpowiednia ilość, wówczas dochodzi do neutralizacji toksyn, co chroni dziecko przed zatruciami i patologicznymi zmianami.

Fot. Materiały prasowe

Magnez u dzieci jest potrzebny do/dla:

  • spokojnego snu,
  • dobrego samopoczucia i nastroju,
  • energii,
  • koncentracji,
  • mocnych kości i zębów,
  • zdrowych mięśni,
  • ukojonych nerwów,
  • odpowiedniego poziomu cukru we krwi,
  • trawienia i wchłaniania składników odżywczych,
  • regularnego wypróżniania,
  • zdrowego serca i ciśnienia krwi,
  • regulacji gospodarki hormonalnej.

W jednym badaniu, na które powołuje się serwis Orthomolecular Medicine News Service, niedobór magnezu stwierdzono u 95 procent badanych, przez co wysnuto ogólny wniosek, że niedobór magnezu występuje częściej u dzieci z zespołem nadpobudliwości psychoruchowej niż u zdrowych dzieci. Tym samym wskazano na konieczność suplementacji magnezu, co może być pomocne w łagodzeniu nadpobudliwości – w grupie dzieci suplementowych magnezem w dawce około 200 miligramów dziennie przez sześć miesięcy nastąpił „wzrost zawartości magnezu we włosach i znaczny spadek nadpobudliwości” w porównaniu do dzieci w grupie kontrolnej, które nie były leczone z dodatkowym magnezem.

Co więcej, stwierdzono, że suplementacja magnezu u dzieci jest bezpieczna i warto ją stosować. Najczęstszymi działaniami niepożądanymi odnotowanymi w grupie badawczej był luźny stolec, ale był on efektem przedawkowania, zatem jego charakter był tymczasowy i znikał po zmniejszeniu dawki lub podzielenia magnezu na mniejsze ilości podawane w ciągu dnia.

Prawidłowy poziom magnezu u dziecka

Należy pamiętać, że tylko około 30 procent magnezu w diecie jest wchłaniane przez organizm, i nawet stosując zbilansowaną dietę bogatą w magnez, może dojść do jego niedoboru. Jeżeli obserwuje się u dziecka takie objawy jak: nadpobudliwość, zmęczenie, senność czy problemy z koncentracją, w pierwszej kolejności powinniśmy udać się do lekarza pediatry, który przeprowadzi badanie i wskaże przyczyny problemu. To od postawionej diagnozy zależy, czy należy stosować witaminy z magnezem dla dziecka.

Zalecana dawka dzienna (RDA) magnezu dla dzieci wynosi:

  • niemowlęta – 30 mg,
  • dzieci do o 3 lat – 80 mg,
  • dzieci 4-8 lat – 130 mg,
  • dzieci 9-13 lat – 240 mg,
  • powyżej 14. roku życia – nawet 360-410 mg.

Zalecenia Rady ds. Żywności i Żywienia dotyczące spożycia magnezu w diecie nie były aktualizowane od 1997 r. Aktualne zalecenia dla dzieci zostały ustalone na podstawie spożycia wytwarzającego dodatni bilans magnezu. Badania wskazują, że bardzo niewiele dzieci je wystarczająco dużo, aby zaspokoić nawet minimalne zapotrzebowanie na magnez. Ponadto ważne są również czynniki dietetyczne oraz styl życia, które pozbawiają organizm cennego magnezu – takimi składnikami są cukier i białko zwierzęce, typowe w diecie dzieci, nazywane przez lekarzy „pijawkami magnezowymi”.

Jakie witaminy z magnezem dla dziecka?

Lekarze nie zalecają preparatów multiwitaminowych, ze względu na dość niską zawartość składników, przez co suplementacja może okazać się nieefektywna. Zdecydowanie lepiej jest stosować bogatą w magnez dietę, zamiast wybierać preparaty, które są „na wszystko”. Co powinno znaleźć się w diecie dziecka? Magnez znajduje się przede wszystkim w nieprzetworzonych pełnych ziarnach, roślinach strączkowych, nasionach, orzechach i ciemnych zielonych liściach. Bezkonkurencyjne są pestki dyni (zawierają 520 mg magnezu na 100 g), następnie gorzkie kakao (420 mg), koper (377 mg), natka pietruszki (291 mg), migdały (257 mg), soja (250 mg), kasza gryczana (218 mg), fasola biała (169 mg), orzechy włoskie (ok. 150 mg), groch (129 mg), dzika róża (120 mg). Jadłospis powinien zawierać również owoce (zwłaszcza jabłka ze skórką, ananasy, cytrusy, porzeczki czarne) oraz warzywa (w tym szpinak, groszek, kukurydzę).

Jeżeli mowa o formie witamin z magnezem dla dzieci, do wyboru są tabletki, syropy, proszki, a nawet żelki. W przypadku tabletek młodsze dzieci mogą mieć problem z jej połknięciem, dlatego zalecana jest miażdżenie tabletek i dodawanie ich do smacznych posiłków, na przykład musu jabłkowego.

Fot. Materiały prasowe

Najczęściej spotkać można się z doustnymi preparatami zawierającymi cytrynian magnezu, który jest niedrogi i dość dobrze wchłaniany (przyswajalność 25-30 proc.). Inne postacie magnezu obejmują: glicynian magnezu (przyswajalność ok. 24 proc.), glukonian magnezu, taurynian magnezu, jabłczan magnezu (przyswajalność około 30 proc.) i chlorek magnezu. Dobrze przebadaną postacią jest mleczan magnezu cechujący się bardzo dobrą przyswajalnością dochodzącą nawet do 80 proc. Należy unikać tlenku magnezu (bardzo słabo się wchłania – wokoło 3-4 proc.), glutaminianu magnezu i asparaginianu magnezu.

Magnezu nie powinno się przyjmować wraz z posiłkami czy produktami bogatymi w żelazo, wapń i fosforany. Na pogorszenie wchłaniania magnezu może mieć także wpływ nadmierne spożycie błonnika. Istnieją również składniki zwiększające przyswajalność magnezu – w badaniach wykazano, że dieta o większej zawartości białka może zwiększyć przyswajalność nawet do 40 proc. Bardzo ważna jest również witamina B6, dlatego w przypadku suplementacji zaznacza się, że warto wybierać produkt zawierający i magnez, i B6. Dlaczego? Ponieważ pirydoksyna (witamina B6) przyczynia się do poprawy wchłaniania magnezu, ale też zmniejsza jego wydalanie przez nerki.

Magnez z witaminą B6

Zdecydowanie w przypadku suplementacji lepiej decydować się na lek, a nie suplement diety. Gdy rynek suplementów jest nieregulowany i właściwie nie wiadomo, czy kupuje się pełnowartościowy produkt – część producentów nie podaje prawdy, gdy deklaruje skład specyfiku sprzedawanego w aptece i w rzeczywistości substancji może być mniej lub więcej – tak w przypadku leku jest to pełna kontrola, ponieważ musiał przejść całą procedurę rejestracji leku i podlega wszystkim obostrzeniom, jakim podlega obrót lekami, ponadto musi mieć udowodnione działanie lecznicze.

Przykładem takiego leku jest Magne B6, który można stosować od 6. roku życia, zatem jest odpowiednim magnezem z witaminą B6 dla dzieci. W jednej tabletce zawiera 48 mg jonów dobrze przebadanej i przyswajalnej soli magnezu – mleczanu – oraz 5 mg witaminy B6, która zwiększa przyswajalność pierwiastka. Ten lek rekomenduje między innymi Pan Tabletka, który przeanalizował nie tylko skład preparatu, ale również reklamę i wskazał między innymi, że faktycznie suplementacja magnezu może pomóc przy niepokoju, nadwrażliwości czy stresie. Więcej o leku z magnezem dla dzieci dowiesz się ze strony: https://www.magneb6.pl/.

Jeżeli dziecko staje się osowiałe i nieskore do zabaw, może to być oznaką niedoboru magnezu. Zanim jednak zastosuje się suplementację i wprowadzi się witaminy z magnezem dla dzieci, należy zasięgnąć porady lekarza, który wykluczy inne możliwe przyczyny problemu.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!


Źródła:

  • https://riordanclinic.org/2017/02/magnesium-decreases-hyperactivity-adhd-children/
  • https://naturalcalm.ca/magnesium-and-children/
  • https://pantabletka.pl/jaki-magnez-dla-dziecka-opinie-analiza/
  • http://pantabletka.pl/magne-b6-analiza-opinia/
  • https://pantabletka.pl/jak-wybrac-dobry-magnez-cz-2/
  • https://www.muscle-zone.pl/blog/jaki-magnez-wybrac-najlepsze-formy-magnezu/
  • https://www.medme.pl/artykuly/mleczan-magnezu-przyswajalnosc-jak-dawkowac,69928.html
  • https://maglekam.pl/co-zmniejsza-a-co-zwieksza-wchlanianie-magnezu-w-organizmie/
  • https://www.webmd.com/diet/supplement-guide-magnesium#1
  • https://ods.od.nih.gov/factsheets/Magnesium-HealthProfessional/

Artykuł sponsorowany


Zobacz także

Używacie tamponów? „Widziałam zmarłych, myślałam, że umieram. Tampon prawie mnie zabił”

200 krajów na świecie, 25 miast w Polsce uczestniczyło w obchodach Międzynarodowego Dnia Jogi

Czy wiecie, że... 22 wskazówki dotyczące seksu, które warto znać

10 prawd o seksie, które powinnaś poznać zanim skończysz 30-tkę