Lifestyle

Niezależność, szybkość i realizacja marzeń – mobilność w oczach Polek [VIDEO]

Redakcja
Redakcja
17 marca 2016
Fot. Pako Film
 

W kobiecym sposobie postrzegania mobilności pojawiają takie słowa jak „niezależność” , a także „wolność” i „otwartość”. Jest to dowód na to, że nowoczesne technologie są dla kobiet zdobyczą, którą utożsamiają z własnymi zmieniającymi się potrzebami.

Co cenią współczesne Polki i jak widzą siebie z otaczającym świecie? O to jak postrzegają mobilność i czy jest dla nich wartościowa, zapytaliśmy podczas spotkania prasowego w N31 Restaurant&Bar by Robert Sowa: „Niezależność, szybkość i realizacja marzeń – mobilność w oczach Polek”.  Zapraszamy na videorelację ze spotkania.


Lifestyle

Jak być silnym psychicznie? Tego można się nauczyć

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
17 marca 2016
Jak być silnym psychicznie? Tego można się nauczyć
Fot. Unsplash / Matthew Kane / CC0 Public Domain
 

Do czego jest nam potrzebna silna psychika i co tak naprawdę nam daje? Otóż będąc silnym psychicznie łatwiej nam realizować swoje cele i marzenia, nie poddajemy się zbyt  łatwo, mamy odwagę na zmiany, pomimo wielu obaw, które w sobie nosimy.

Macie dość swojego niezdecydowania, rozważania, w którą stronę pójść. Wkurzacie się, że moglibyście być o wiele dalej, ale trudno wam odważnie spojrzeć w przyszłość i ruszyć z miejsca? Więc może to czas, by popracować nad sobą?

Jak stać się silnym psychicznie człowiekiem? Na pewno nie od razu – to też domena silnych ludzi, że nie oczekuje się sukcesu natychmiast tu i teraz, ale myślę, że warto nad sobą popracować, by być w życiu szczęśliwym i sięgać po swoje marzenia.

Więc jeśli chcesz nauczyć się być silnym, to spróbuj:

Nie użalać się nad sobą

Różne rzeczy nam się zdarzają, nie na wszystkie my sami mamy wpływ. Bywa, że coś nas na chwilę łamie, ale chcąc iść do przodu nie użalaj się nad sobą. Wyciągnij wnioski z tego, co się stało i zaakceptuj fakt, że życie nie zawsze jest sprawiedliwe. Ważne, by wyciągać z każdego doświadczenia to, co najlepsze, szukać pozytywów.

Być świadomy swoich emocji

Człowiek silny psychicznie nie mówi: „Przez niego źle się czuję”, bo wie, że on sam kontroluje swoje emocje i nie oddaje innym władzy nad nimi. Więc zamiast mówić, że czuje się przez kogoś źle, nazywa swoje własne emocje i reaguje na nie, pracuje nad nimi. Mówi: „Czuję się źle, bo on mnie tłamsi/kontroluje”.

Wychodzić naprzeciw zmianom

Ten, kto jest silny psychicznie nie ucieka przed zmianami. Jasne, że się boi, bo każda zmiana niesie za sobą wątpliwości, ale nie pozwala by strach nad nim zapanował. Jest otwarty na propozycje, które podsuwa mu życie. Ma świadomość, że życie to tak naprawdę ciągła zmiana i ten stan rzeczy akceptuje. Nie trzyma się kurczowo tego, co ma tu i teraz.

Nie trać energii na rzeczy, na które nie masz wpływu

Pewne rzeczy dzieją się po prostu bez naszego udziału. Od najbardziej banalnych – jak pogoda, czy korek, po takie, które potrafią nas dotknąć – gdy partner odchodzi do innej kobiety. Jeśli my z naszej strony zrobiliśmy wszystko, by uniknąć danej sytuacji, a ona i tak się wydarzyła – trudno. Przychodzi moment, kiedy trzeba to zostawić, a swoją energię spożytkować na konkretne działania.

Nie zadowalać wszystkich 

Sprawiać, żeby każdemu było miło i dobrze. Ten, kto chce byś silny musi nauczyć się odmawiać. Nie wszystkich uszczęśliwimy i zadowolimy. Nie ma takiej opcji. I lepiej sobie to uświadomić niż starać się ponad swoje możliwości.

Nie tkwić w przeszłości

Trudno, to co się już stało, to stało się i nie mamy zupełnie na to wpływu. Rozważanie, analizowanie bez końca, tego co już było to niepotrzebna strata energii. Ważne, by z przeszłości wyciągać wnioski, a żyć tym co tu i teraz, i patrzeć z dobrą energią w przyszłość.

Nie popełniać w kółko tych samych błędów

Mamy prawo do popełniania błędów, w końcu to na nich się uczymy. Właśnie jeśli się uczymy i nie popełniamy ich po raz kolejny. Kiedy mierzysz swoje siły na zamiary, gdy wyciągasz wnioski i naprawdę czerpiesz z popełnianych błędów nowe doświadczenia. I co najważniejsze – już do nich nie wracasz.

Nie poddawać się po pierwszym niepowodzeniu

Choć spotykasz na swojej drodze trudności, to jednak kalkulując dąż do realizacji celu. To nie jest tak, że nie ma rzeczy niemożliwych, bo osoba silna psychicznie wie, w którym momencie się wycofać. Jednak drobne niepowodzenia, potknięcia nie sprawiają, że się poddaje, wręcz przeciwnie otrzepując się, analizując co doprowadziło do niepowodzenia, wstaje i próbuje po raz kolejny naprawiając to, co naprawy wymaga.

Cieszyć się z sukcesu innych

Szczerze i otwarcie okazywać radość z czyjegoś sukcesu to domena ludzi silnych psychicznie. Ten, kto ma silną psychikę wie, że na swój sukces pracuje samodzielnie, a sukces innych nie wpędza go w kompleksy, nie umniejsza jego wartości. Nie jest zazdrosny, ani zawistny. Wie, że sukces to często ciężka praca, na którą sam jest gotowy. Sukces innych motywuje go do działania.

Nie oczekiwać zbyt wiele

Osoba silna nie oczekuje od świata, od życia, od innych osób. Nie rości sobie prawa do mówienia, że ktoś jest mu coś winien. Idzie swoją obraną ścieżką ze świadomością, że nic się samo nie zrobi, nie osiągnie „bo tak”. Nie czeka, aż spadnie mu coś z nieba, tylko bierze życie we własne ręce.

Macie jeszcze miejsce na lodówce? Warto wydrukować i przykleić z marzeniami i celami, które chcecie zrealizować.


Lifestyle

Nie wiesz jak bardzo można się bać. Ja czekałam na najgorsze, na narodziny mojego, chorego synka

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
17 marca 2016
Filipek urodził się 6 listopada 2015 r. z wrodzoną, złożoną wadą serca. Już kilka miesięcy przed jego urodzeniem rodzice wiedzieli, że ich dziecko czeka wiele.
Fot. iStock / woraput

Co czuje kobieta oczekując narodzin dziecka? To pewnie zależy od sytuacji, w której się znajduje. Niekiedy niepewność i strach mieszają się z radością i podekscytowaniem. Czasem jednak w te bardzo podstawowe uczucia zakrada się jeszcze jedno i bezczelnie jak złodziej okrada z całego szczęścia. To strach o życie i zdrowie dziecka, które rozwija się pod jej sercem.Moja ciąża nie była planowana, ale nie przeszkadzało mi to się z niej cieszyć. Szybko pokochałam moje dziecko, tę część mnie i najbliższej mi osoby. Byłam dumna słysząc bicie tego malutkiego serduszka. Gdy zaczęłam odczuwać jego pierwsze ruchy nie mogłam się doczekać kiedy będę mogła wziąć małego na ręce i go przytulić. Nie miałam większych obaw. Dlaczego coś miałoby być nie tak? Ja i mój partner jesteśmy całkowicie zdrowi. Wyniki badań genetycznych były prawidłowe, nic nie wskazywało na to, że dzieje się coś niepokojącego.

Czas płynął, przyzwyczajaliśmy się do myśli, że niedługo zostaniemy rodzicami, robiliśmy plany: urodzę naturalnie, w szpitalu w moim mieście, po urodzeniu chcę mieć mojego synka przy sobie i wrócić razem z nim do domu. Będę przy nim od samego początku jego życia. Tak to sobie wszystko ułożyłam. Aż w końcu nadszedł ten dzień, kiedy wszystko nabrało innego, nieznanego dotąd znaczenia. Nie zapomnę go nigdy. Dotąd z radością czekaliśmy na każde badanie USG. To są dla rodzica najbardziej wzruszające momenty. Możesz na chwilę zajrzeć w świat, w którym rozwija się twoje dziecko, zobaczyć je, wodzić oczami za tymi jeszcze trochę dziwnymi kształtami.

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

„Nasz” lekarz oglądał szczegółowo każdą część ciała Filipka, z uśmiechem na twarzy opisywał nam co w tym momencie pokazuje monitor. Słuchałam tego głosu i uspokajałam się. Ale chwilę później, zupełnie niespodziewanie załamał mi się świat. Głos lekarza, do tej pory spokojny i rzeczowy zmienił się. Odruchowo spojrzałam na jego twarz: także spoważniała. Pomyślałam „pewnie skupia się na badaniu”, ale to nie było to. Serduszko naszego synka nie jest takie jak powinno być. Tyle właśnie oznaczało to, co powiedział. Wytłumaczył że mój synek ma przełożone naczynia, że to bardzo rzadko spotykana wada, potencjalnie śmiertelna, którą da się skorygować operacyjnie. I że dopóki Filip jest w moim brzuchu, jest bezpieczny.

Mówił dalej, konkretnie, rzeczowo, ale ja przestałam słuchać. Zatrzymałam się na słowach „wada potencjalnie śmiertelna” i mój świat odwrócił się do góry nogami. Wszystkie emocje i uczucia, które znałam do tej pory teraz się spotęgowały. W głowie miałam tylko to, że nie mogę stracić Filipka. Mój partner i moja siostra próbowali mnie uspokoić. Słuchałam ich słów i wiedziałam, że mają rację, że nie możemy się poddawać, że życie syna jest teraz najważniejsze.

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

„Nie płacz, nie denerwuj się, to może mu zaszkodzić” – powtarzał mój chłopak i to był chyba jedyny argument, który jakoś do mnie przemówił. Wszystko się zmieniło, straciło sens. Każdego dnia czułam strach, panikowałam wręcz, kiedy ruchy dziecka stawały się słabiej wyczuwalne. Zaczęłam szukać powodu, obwiniałam się, że może niewystarczająco o siebie dbałam. Początkowo nie umiałam się pogodzić z tym co nas spotkało. Każda myśl, że mój syn może nie przeżyć sprawiała ogromny ból.

W tamtym czasie ogromne znaczenie miało dla mnie wsparcie mojego partnera. To mi ciągle, że nasze dziecko jest silne, że da radę, że będzie dobrze. Nie okazywał strachu, po prostu był przy mnie. Dzięki niemu bardzo powoli zaczynałam oswajać się z tym, co przed nami. Koncentrowałam się na przyszłości jak na zadaniu do wykonania: Filip przyjdzie na świat przez cesarskie cięcie, w szpitalu gdzie się bardzo dobrze nami zajmą, gdzie jest wspaniała opieka, kilka dni później zaplanowano operację. Będą tam walczyć o życie naszego synka, musi się udać. Okres do narodzin Filipa to już tylko to napięcie, strach o życie synka i ciągłe pobyty w szpitalu, ciągle badania, kontrole… Byłam wykończona.

Poród przeszedł jak nierzeczywisty sen: oczywiście dostałam dziecko, zdążyłam pocałować je w policzek. Ktoś mi wytłumaczył, że trzeba podać mu szybko leki i będzie przeniesiony do innego szpitala, kilometr stąd. A ja po cesarskim cięciu nie dałam rady przy nim być. Otrzymywałam tylko informacje: że mój syn dostał potrzebne leki, że stan jest stabilny i że samodzielnie oddycha co było dla mnie najważniejsze. Byłam z niego ogromnie dumna że jest taki dzielny i silny, do tej pory jestem. Czekaliśmy dwa miesiące żeby zabrać go do domu. Najgorsze dwa miesiące naszego życia.


 

Filip urodził się z wadą serca

 

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Filipek urodził się 6 listopada 2015 r. w Łodzi z wrodzoną, złożoną wadą serca. Już kilka miesięcy przed jego urodzeniem rodzice wiedzieli, że ich dziecko czeka wiele.

Serce Filipka ma przełożone naczynia, z czym nie da się żyć. Niespełna miesiąc po urodzeniu przeszedł bardzo skomplikowaną, trwającą kilka godzin operację. Kardiochirurdzy podjęli się całkowitej korekcji wady, lecz nie wszystko poszło tak jak powinno… Nie udało się. Aktualnie jest wykonana tymczasowa plastyka, z którą dziecko może żyć. Przewidziana jest następna operacja na otwartym sercu Filipka, za dwa lata.

Aby Filip prawidłowo się rozwijał potrzebuje kosztownej rehabilitacji.  O szczegółach i o tym jak pomóc, możecie przeczytać tutaj.

Rodzice Filipka bardzo dziękują wszystkim lekarzom i pielęgniarkom, którzy wspaniale opiekują się ich synkiem.


Zobacz także

Jak odróżnić narcyza od osoby pewnej siebie? To bardzo proste

13 cech, które zdradzają prawdziwego narcyza

Dodatkowa porcja białka nie tylko dla sportowców

I cholera! Nie ma zmiłuj! Niech boli! Bo tutaj chodzi o moje marzenia!