Lifestyle

Niestety mężczyźni wciąż twierdzą, że dbanie o zdrowie jest niemęskie. Czas to zmienić

Redakcja
Redakcja
8 czerwca 2021
 

Czy dbanie o zdrowie jest niemęskie? Wręcz przeciwnie, ale niestety jeszcze spora część mężczyzn myśli w ten sposób. Zafunduj mu przegląd zdrowia „Świadomy Mężczyzna”

Nie od dziś wiadomo, że faceci boją się strzykawek, krwi i diagnozy. Szerokim łukiem omijają zazwyczaj lekarzy, twierdząc, że prawdziwy facet nie choruje. Otóż choruje. Chorują wszyscy, ale warto wiedzieć, że to właśnie panowie żyją w Polsce aż o 9 lat krócej niż kobiety.

Dlatego, że mimo natłoku zajęć – pracy na etat (albo nawet dwa!), ogarniania dzieci, ich zajęć pozalekcyjnych, obiadów, wakacji, pediatrów, my po prostu bardziej dbamy o swoje zdrowie. To prawie pewne, że Ty też tak masz. Najprawdopodobniej to właśnie Ty musisz zmobilizować swojego partnera do zatroszczenia się o jego zdrowie. Być może warto zapisać go do specjalisty i postawić przed faktem dokonanym? Kto wie, może dzięki temu uratujesz mu
życie?

Co drugi mężczyzna w Polsce boi się nowotworu. Faceci najbardziej drżą przed udarem mózgu, chorobami serca i układu krążenia, a także Alzheimerem. Szkoda, że strach o zdrowie nie popycha ich w stronę profilaktyki czy diagnostyki.

Do tego, jak wynika z Raportu Medicover „Praca. Zdrowie. Ekonomia”, 46% mężczyzn ma nadwagę, a co piąty nadciśnienie. Co dziesiąty Polak nie zrobił nigdy żadnego badania spośród wymienionych: RTG klatki piersiowej, USG jamy brzusznej, USG tarczycy, kolonoskopii, badania krwi pod kątem markerów nowotworowych*. Nie brzmi to optymistycznie, prawda?

Myślałaś o tym, co oznaczałoby to dla Ciebie? Co w praktyce oznacza choroba mężczyzny? Wiadomo, że, gdy poważnie choruje członek rodziny, choruje cała rodzina (zwłaszcza mężczyzna, który ciężko przechodzi nawet katar…), choroba często przekłada się na niemożność pracy, co z reguły negatywnie wpływa na sytuację finansową rodziny, chory partner nie może być odpowiednim wparciem w obowiązkach domowych czy opiece nad dziećmi, chory tata nie może być kompanem w dziecięcych sportowych aktywnościach.

Kiedy faceci zjawiają się u lekarza? Zazwyczaj dopiero wtedy, gdy sytuacja jest już podbramkowa, kiedy poważnie zagrożone jest ich zdrowie lub nawet życie. Z badania „Profilaktyka zdrowotna Polaków” przeprowadzanego dla Szpitala Medicover wynika, że panowie szukają pomocy dopiero wtedy, kiedy pojawia się u nich ból w okolicy mostka, bóle żołądka, kolka nerkowa czy ból kręgosłupa. Późno. Wcześniej przecież nie mieli czasu (bo praca, awans, podróże służbowe…) lub po prostu stracili czujność…

Lek. Agnieszka Motyl, Dyrektor Działu Standardów Medycznych Medicover trafnie podsumowuje sytuację „Najwyższy czas, aby Świadomy Mężczyzna oznaczał nie tylko mężczyznę, który ma dobrą pozycję zawodową, jest wysportowany, dobrze wygląda i realizuje swoje hobby. Czas, aby oznaczał mężczyznę dbającego o swoje zdrowie”.

Medicover przygotował kompleksowy przegląd stanu zdrowia „Świadomy mężczyzna”, który zawiera badania i konsultacje dopasowane do panów. Jeśli Twój mężczyzna skarży się na złe samopoczucie, jeśli wiesz, że w jego rodzinie zdarzały się nowotwory lub inne poważne choroby, namów go na zakup pakietu lub zrób mu prezent i zafunduj przegląd zdrowia! Pamiętaj, że to troska nie tylko o niego, ale o całą waszą rodzinę. Nie pozwól chorobie pokrzyżować waszych planów ani odebrać sobie poczucia bezpieczeństwa.

W skład pakietu wchodzą badania laboratoryjne i obrazowe oraz usługi dodatkowe (konsultacja lekarska, pomiar ciśnienia tętniczego, pomiar wzrostu, masy ciała, obwodu pasa, wyliczenie BMI).

Szczegółowe informacje znajdziesz TUTAJ.

Badania zawarte w przeglądzie pomogą określić ryzyko zachorowania na poszczególne choroby, ocenić stan narządów wewnętrznych, sprawdzić, czy nie doszło do zakażenia wirusami WZW C, WZW B czy HIV. Statystyczny mężczyzna jest w stanie podnieść znacznie cięższe ciężary niż kobieta, ale nie zawsze jest na tyle silny, by zatroszczyć się o swoje zdrowie. W takiej sytuacji to my musimy wziąć sprawy w swoje ręce. Tylko nasze argumenty mogą skruszyć opór przed badaniami i zmobilizować mężczyznę do zainteresowania się swoim zdrowiem. Pamiętajmy, że to „gra o największą stawkę” – o zdrowie i życie całej naszej rodziny.

*Raport z badania przeprowadzonego przez Kantar Millward Brown na zlecenie Ministerstwa Zdrowia


Lifestyle

Uwaga! Pięć oznak, że ktoś nie jest wart twojej energii

Redakcja
Redakcja
8 czerwca 2021
Photo by Drew Hays on Unsplash
 

 

1. Plotkuje

Nawet jeśli nie pytasz lub nie chcesz tego słuchać, po prostu wyjawia Ci wszystkie osobiste szczegóły, nawet najbardziej intymne informacje, jakie ma o ludziach z waszego otoczenia. Możesz pomylić to z formą zaufania, podczas gdy w rzeczywistości jest po prostu kimś, komu brakuje szacunku i granic przyzwoitości. Jeśli mówi Ci o wszystkich sprawach innych, najprawdopodobniej gada tak samo również o Tobie.

2. Masz wrażenie, że nikt go (jej) nie lubi

Współpracownicy, najbliższa rodzina i każdy, kto może nie mieć innego wyjścia, jak tylko dzielić z nimi swoje życie, wydaje się w ich obecności stale podenerwowany lub nawet nieszczęśliwy. Możesz sobie powiedzieć, że ludzie, którzy go nie lubią, po prostu uważają je za coś oczywistego lub po prostu nie znają ich tak jak Ty, ale zazwyczaj tak nie jest. Prawdopodobnie istnieje bardzo ważny powód, dla którego ludzie, którzy są tak często zmuszani do przebywania w ich pobliżu, nie lubią ich. Zwróć uwagę.

3. O swoich byłych mówią wyłącznie źle

Jeśli przysięgają, że każda osoba, z którą kiedykolwiek nawiązali emocjonalną, intymną więź, musiała wyczołgać się prosto z czeluści piekła tylko po to, by zrujnować ich życie, jest to zazwyczaj negatywne odzwierciedlenie ich samych, a nie ich byłych. Albo przyciągają ich prawdziwie toksyczni ludzie, albo są źródłem szkód, które spowodowały, że ci ludzie stali się toksyczni. To nie jest normalne, że ktoś nienawidzi każdego, kogo kiedyś kochał. Czasami ludzie wyrastają ze siebie i idą dalej, ale żywienie tak silnych, negatywnych emocji dla wszystkich z ich przeszłości nie jest czymś, co można po prostu zaakceptować bez obaw.

4. Ciągle zmieniają zdanie i plany

Jeśli mają nawyk anulowania planów w ostatniej chwili i nawet nie przyznają, że mają w zwyczaju marnować Twój czas, przestań dawać im więcej okazji do tego. Takie zachowanie często może wiązać się z lękiem społecznym lub innymi formami choroby psychicznej, ale to nie zwalnia ich od uznania ich zachowania i prób lepszego podtrzymania swojej części przyjaźni / związku. Chociaż ważne jest, aby być cierpliwym i wyrozumiałym dla ludzi, ważne jest również, aby wiedzieć, kiedy wyznaczyć granicę i odejść.

5. Wściekają się lub znikają, kiedy wzywasz ich do swoich bzdur

Niezależnie od tego, czy jest to przyjaźń, czy związek, naszym zadaniem jest pomaganie sobie nawzajem w rozwoju. Kiedy zdecydujesz, że lubisz się nawzajem lub zależy ci na sobie na tyle, aby razem stawić czoła jakimkolwiek podróżom życia, powinniście również starać się być dla siebie najlepszą wersją siebie, aby móc wspólnie osiągać wspólne cele. Jeśli ktoś interpretuje twoją próbę pociągnięcia ich do odpowiedzialności za ich własne bzdury, raczej jako atak niż gest miłości i szczerej troski, to jest to jego odzwierciedlenie. Jeśli nie są gotowi stawić czoła własnym słabościom i nie chcą przyjąć twojego wsparcia lub nawet nie próbują się wyleczyć, to nic nie możesz zrobić. Nie możesz rozwijać się z kimś, kto odmawia uznania lub skorygowania faktu, że niewłaściwie zasadził siebie. Przestań marnować wodę na kogoś, kto nie może nawet zaangażować się w pierwszy etap rozwoju. Oszczędzaj energię. Pozwól im odejść.


Lifestyle

„Byłam grzeczną dziewczynką. Schrzaniłam swoje życie”. Spowiedź czterdziestolatki

Listy do redakcji
Listy do redakcji
8 czerwca 2021
Fot. iStock/domoyega

Kiedy od dziecka słyszysz „nie wychylaj się” – w dorosłym życiu brak ci odwagi, by powiedzieć wprost, co myślisz lub czujesz. Przecież nauczono cię, że nikogo to nie interesuje. Kiedy jako mała dziewczynka wiesz, że jedyne, co naprawdę musisz to „siedzieć cicho i być grzeczną”, jako dorosła kobieta nie potrafisz zawalczyć o siebie. Nie żyjesz, stajesz się przetrwać. Zapadasz się, znikasz, coraz bardziej niepewna siebie. Jeśli się w porę nie obudzisz, przegrasz.

Tak, wychowywano mnie na „grzeczną dziewczynkę”. Musiałam mieć świetne stopnie i wzorowe zachowanie na świadectwie. Nagrodą był uśmiech zadowolenia na twarzy mojego ojca. Mama – dla mnie „przezroczysta” – umiała jedynie wydymać usta w grymas, który uśmiechem trudno nazwać. Ale żeby ten grymas zobaczyć, oddałabym wszystko.

„Siedź prosto, nie garb się, bo jak dorośniesz, nikt na ciebie nie spojrzy…”. Tak często słyszałam to zdanie, tak bardzo się bałam, że okaże się prawdziwe. Że mnie – brzydkiej, krzywej, głupiej – nikt nie zechce, nikt nie pokocha. Że muszę być taka, jak oni oczekują, by być coś warta. Ale tak naprawdę nie wiedziałam czym jest miłość, bezwarunkowa akceptacja. Ja na wszystko musiałam sobie zasłużyć.

W domu miałam być miła i niewidoczna. Codziennie porządek w pokoju – pod linijkę, lekcje odrobione przed 19-tą. Potem szybka kolacja i reszta wieczoru spędzona w pokoju. Wtedy byli zadowoleni. Chwalili się przed sąsiadami, przed znajomymi: „Córka nie sprawia nam kłopotu, jest grzeczna”. Czy potrafiliby powiedzieć o mnie coś więcej? Nie sądzę.

Zbuntowałam się jeden, jedyny raz. Nie chciałam iść z nimi do przyjaciół. Nie wiem właściwie, co się stało. Bolał mnie brzuch, byłam przerażona, choć nie potrafiłam wytłumaczyć, dlaczego. Błagałam, żeby pozwolili mi zostać w domu. Nie zgodzili się nawet wtedy, gdy dostałam ataku histerii. Wtedy dostałam kolejną, ważną lekcje: złość, frustracja, moja niezgoda na cokolwiek nie są akceptowane.  Musiałam być posłuszna.

Dziś już nie umiem powiedzieć „nie”. Mam znajomych, którzy wiedzą o mnie niewiele więcej, co moi rodzice. Cieszę się, że ich mam i jestem im wdzięczna za to, że mogę się z nimi przyjaźnić. Ale nikt z nich nie jest mi bliski bardziej niż inni. Przed nikim nie potrafię się otworzyć. Przede wszystkim jednak, nie potrafię odmówić. Wiecznie ładuje się w sytuacje niewygodne, wiecznie komplikuje sobie życie godząc się na coś, czego w głębi duszy nie chcę.

Często budzę się w środku nocy i nie mogę dłużej spać. Boli mnie głowa, ściska żołądek. Serce bije szybko, nieprzyjemnie. Niewypowiedziane żale, nierozwiązane problemy tłoczą się w mojej głowie i nie pozwalają osiągnąć spokoju.

Ale rano, wstaję z uśmiechem i idę do pracy, do ludzi, przed którymi nie potrafię być szczera. Ten uśmiech opanowałam do perfekcji. I jeszcze – pozorny spokój. Wszyscy wiedzą, że ze mną można sobie pozwolić na wiele, że zgodzę się bez problemu na wszystko. Ale przecież, kiedy powiem „nie”, przestaną mnie akceptować…

Seks? Odkąd pamiętam, nie sprawiał mi satysfakcji. Na początku była ciekawość, chęć bliskości, takiej prawdziwej, szczerej. Ale zaraz potem pojawił się lęk, że jest w tym niedostatecznie dobra, że na pewno coś robię źle. Że muszę się naprawdę bardzo postarać, żeby on nie zniknął następnego ranka.

Kiedy moje koleżanki rozmawiały o tym, że w łóżku jest im dobrze, albo, że partner jest beznadziejny i trzeba go zmienić, nie rozumiałam co im chodzi. Ja cieszyłam się z tego, że w ogóle ktoś mnie chciał. Wydawało mi się to ogromnym szczęściem. Zakochiwałam się w każdym, kto zwrócił na mnie uwagę. Chyba z wdzięczności. I w końcu wydarzyła się katastrofa.

Męża poznałam na koncercie. Podszedł do mnie, zagadał, poprosił o numer telefonu. Nigdy wcześniej nikt nie zauważył mnie w tłumie.  Związek z nim był dla mnie spełnieniem marzeń – on jedyny pytał mnie, czego pragnę, jako jedyna osoba w moim życiu otoczył mnie opieką. I mówił o wspólnej przyszłości.

Nie wiedziałam, że to była gra, że to wszystko skończy się, gdy weźmiemy ślub. Że wtedy zacznie się piekło. Przez 12 długich lat znęcał się nade mną – fizycznie i psychicznie. Nie umiałam się od niego uwolnić, starałam się jedynie dostosować, przetrwać. Robić wszystko to, czego ode mnie oczekiwał, byle był zadowolony. Czasem się udawało.

Moim największym szczęściem i życiowym sukcesem jest to, że ode mnie odszedł. Znudził się, zażądał rozwodu, a po wszystkim zniknął z mojego życia.Nie potrafię o tym mówić. Chyba w ogóle nie potrafię mówić.

W grudniu skończyłam 40 lat. Kupiłam sobie tort i cztery świeczki. Zdmuchując je, pomyślałam tylko jedno życzenie: „przestań być grzeczną dziewczynką”. Tylko wciąż nie wiem od czego zacząć.


Zobacz także

4 zaskakujące fakty o bólu gardła. Najwyższy czas zmienić swoje nawyki

Nie boję się, choć to cholernie trudne. Portret Niebojącej

Im dłużej będziesz przyglądać się sobie, tym piękniejszego łabędzia zobaczysz. Teraz tylko rozwiń skrzydła…