Lifestyle

Naucz się odpuszczać i doceniać pomoc innych – Małgorzata Ohme podpowiada, jak radzić sobie z obowiązkami domowymi

Redakcja
Redakcja
9 sierpnia 2019
Mat. prasowe
 

Gdy decydujemy się zamieszkać ze swoją drugą połówką, wkraczamy w nowy etap naszego życia. Niewątpliwie jest to bardzo ważna decyzja dla każdego z nas, z którą wiąże się wiele wspaniałych, wspólnie spędzonych chwil. Jednak nie da się uniknąć kwestii spornych. Do takich należy na przykład podział obowiązków. Kobiety często narzekają na brak pomocy przy wykonywaniu domowych zadań i jak się okazuje konflikt związany z odmową partnera w tejże kwestii zanotowano aż u 3/4 polskich par – wynika z badania „Podział obowiązków w polskich gospodarstwach domowych”, zrealizowanego na zlecenie marki Indesit1. Jak dobrze rozdzielić obowiązki między sobą a partnerem, a przy tym wygospodarować czas na relaks? Odpowiada psycholog Małgorzata Ohme.

Znajdź chwile dla siebie

Czasu na odpoczynek i rozrywkę nie może zabraknąć w naszym życiu, a praca zawodowa, opieka nad dziećmi i obowiązki domowe potrafią zapełnić harmonogram na cały dzień. Często wpadając w wir obowiązków zapominamy o swoich potrzebach, brakuje nam wtedy czegoś, co nas na chwilę oderwie od tych zajęć i pozwoli zregenerować siły.

– Pięć godzin dziennie na prace domowe – to bardzo dużo czasu, a według badań dla Indesit, nawet tyle kobiety potrafią spędzić na wykonywaniu domowych obowiązków. Jak zatem wyłuskać czas dla rodziny, na której tak nam zależy, na odpoczynek czy czytanie książki? Czasami rozwiązanie jest banalne. Jeśli widzisz, że czas ucieka ci przez palce, że wchodzisz do domu i nie wiesz, kiedy za oknem robi się ciemno, ustaw sobie budzik, który cię wyrwie z obowiązków. Po odebraniu dzieci, zrobieniu zakupów, ustaw budzik w domu na godzinę, półtorej. Gdy zadzwoni, wyłącz go i pomyśl: „Resztę zrobię jutro, świat się od tego nie zawali” i weź książkę do ręki albo zabierz dzieci na spacer – komentuje psycholog Małgorzata Ohme.

Nie bój się czasem odpuścić

Świat się nie zawali, gdy wstawisz pranie jednak jutro, prawda? Nie musisz się wstydzić, jeśli po prostu ci się nie chce. Pomyśl o sobie i o swoich potrzebach – pozwól rodzinie ci pomóc i nie narzekaj, że został jeszcze jeden pyłek kurzu pod kanapą. Dbanie o nasze otoczenie nie powinno być ważniejsze od troski o budowanie i pielęgnowanie rodzinnych relacji, a wspólna pomoc w trakcie zadań domowych jest świetną płaszczyzną do spędzania chwil razem.

– Chyba najtrudniej przychodzi odpuszczenie – nam samym i innym. Spróbujcie ściągnąć poprzeczkę, którą każdego dnia sobie ustawiacie, trochę niżej. Pozwólcie sobie na przyznanie się, że jesteście zmęczone, że nie dajecie rady, że coś jest ponad wasze siły. Wtedy najbliżsi zauważą, że potrzebujecie pomocy. Spytają, co mogą dla was zrobić, a wy nie odpowiadajcie, że nic, że dacie radę. Nie jesteście z tym same, są obok was ci, którzy was kochają i tak naprawdę zrobią wszystko, byście były szczęśliwe, tylko musicie im na to pozwolić. Doceńcie tę pomoc, nie krytykujecie. Pamiętajcie też, że nigdy nie ma jednego uniwersalnego rozwiązania, choćby dlatego, że my się od siebie różnimy, że mamy różnych partnerów, pracujemy w różnych warunkach. Najważniejsze, żeby szukać swojej własnej recepty na rzeczy, które nie powinny urastać do rangi wielkiego problemu. Nie zamykajcie się w swojej frustracji i zmęczeniu, nie bierzcie sobie wszystkiego na głowę. Nauczcie choćby dzieci i męża obsługi zmywarki, dzisiaj to banalnie proste, podobnie jest z pralką. Jeśli trafiacie na opór, zacznijcie od małych kroczków, pokażcie, że aby wam pomóc i was odciążyć, naprawdę nie muszą robić wiele, trzeba tylko zacząć. Powodzenia – dodaje Małgorzata Ohme.

Warto angażować swoje rodziny podczas codziennych, domowych rutyn, aby połączyć przyjemne z pożytecznym! Marka Indesit, w ramach prowadzonej kampanii, zachęca do realizowania idei #DoItTogether, czyli #ZróbmyToRazem, a więc do wspólnego wykonywania obowiązków domowych. Zaoszczędzony w ten sposób czas będziemy mogli poświęcać bliskim, a już samo realizowanie zadań potraktujmy jako okazję do wspólnych chwil.


Artykuł powstał w ramach kampanii #DoItTogether


Lifestyle

4 sygnały ostrzegawcze, że w twoim związku dzieje się… toksycznie

Redakcja
Redakcja
11 sierpnia 2019
Fot. iStock/shironosov
 

Zbyt dużo dramatu w związku zdecydowanie nam szkodzi. Mimo, że wspólne pokonywanie trudności wzmacnia, jeśli jest ich za dużo, te wszystkie walki o utrzymanie relacji mogą być wręcz toksyczne dla dwóch zakochanych osób. Mówi się, że kiedy możesz znaleźć miłość w swoim życiu, to praktycznie masz wszystko, czego potrzebujesz do szczęścia.  Jednak nie zawsze tak jest i niebezpiecznie jest myśleć, że jest to prawda „uniwersalna”. Czasami sama miłość nie wystarczy, aby utrzymać związek.

Wiesz, że zrobiłabyś wszystko dla swojego partnera. Wiesz, że dołożyłabyś wszelkich starań, aby twój związek był trwały. Czas mija, rzeczywistość – trudna i zwyczajna – zaczyna dominować waszą relację.  Czujesz się sfrustrowana konkretnymi rzeczami, które robi twój partner. Albo tym, czego nie robi. Ale kochacie się, więc znajdujecie kompromis. Jednak, gdy wszystko zaczyna się stabilizować, dramat znów bierze górę nad miłością. I tak w kółko. To zaczyna przypominać jakąś zaklętą pętlę. Radzenie sobie z tym wszystkim może być stresujące. Zaczynasz zauważać, że ten związek jest jak rollercoaster. Raz jest wspaniale i unosisz się wysoko, za chwilę znów znajdujesz się w dole, z którego coraz ciężej się podnieść.

Skąd wiedzieć, czy w twoim związku jest po prostu zbyt dużo dramatu i relacja zmienia się w toksyczną? Oto kilka czerwonych flag i sygnałów ostrzegawczych, które warto wziąć pod uwagę:

1. W związku brak pasji

W twoim związku po prostu brakuje namiętności, głodu bycia razem. Poza toksycznym dramatem, którego doświadczasz, nie dzieje się nic ekscytującego między wami. Jesteście razem … z rozpędu, siłą rzeczy. Jakoś to się toczy. Ale w końcu przestanie i oboje to czujecie.

2. Nie macie już podobnych planów, wartości ani zainteresowań

Może na początku było inaczej, a może nigdy nie mieliście ze sobą wiele wspólnego, ale teraz to zaczyna ci naprawdę przeszkadzać. Kłócicie się z tego powodu i te kłótnie wracają co jakiś czas. Wydaje się, że nigdy nie znajdziecie rozwiązania.

 3. Nie czujesz się wspierana przez partnera w swoich celach i marzeniach

Masz partnera, który nie sprawia, że ​​czujesz się zmotywowana, by walczyć o to, co dla ciebie ważne i o to, by zrealizować marzenia. Nie robi nic, co sprawi, że czujesz jego wsparcie.TEn brak zainteresowania z jego strony nawet cię hamuje.

4. Twój partner odmawia przyjęcia odpowiedzialności

Masz partnera, który konsekwentnie odmawia przyznania się do swoich wad i niedociągnięć. Jakoś zawsze znajdzie sposób, by zrzucić winę na ciebie. Boi się odpowiedzialności za związek, jego powodzenie. Jest przy tobie, gdy jest dobrze, ale gdy zaczyna być ciężko, „ulatnia się.”

Nie trzymajmy się kurczowo związku, który sprawia, że jesteśmy częściej nieszczęśliwi niż szczęśliwi. Życie funduje nam i tak wystarczająco wiele dramatów.


Na podstawie: relrules.com


Lifestyle

7 powodów, by nie wychodzić za mąż

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
8 sierpnia 2019

Dla niektórych ślub to wciąż spełnienie marzeń, inni uważają, że „to nie dla nich”.  I choć nadal istnieje presja, by  „ustatkować się” i zawrzeć związek małżeński, dziś coraz więcej par decyduje się na wspólne życie „bez papierka”.  pary robią swoje i porzucają tradycyjną trasę w przejściu. Jeśli więc wahasz się w kwestii małżeństwa, nie jesteś sama. Wątpliwości to nic złego, ale na pewno nie powinnaś wychodzić za mąż, jeśli kierujesz się poniższymi powodami…

Nie powinnaś wychodzić za mąż tylko dlatego, że…

1. Obawiasz się braku akceptacji związku „na kocią łapę”

Jeśli obojgu wam jest dobrze tak, jak jest i zawarcie małżeństwa rozważacie jedynie ze względu na krzywdzące i ponaglające komentarze rodziny lub znajomych, nie powinniście tego robić. Bywa, że z różnych względów, przymuszenie się do oficjalnego zawarcia związku mocno niszczy relację, zamiast ją wzmocnić. Małżeństwo naprawdę nie jest dla wszystkich, nie jest również gwarancją lojalności ani stałości w uczuciach partnera. Można przeżyć ze sobą szczęśliwie całe życie bez ślubu, można wziąć ślub i rozstać się po kilku miesiącach. Decyzja o formie waszego związku należy tylko do was i nikomu nic do tego. Do małżeństwa trzeba dojrzeć, a przede wszystkim, trzeba go naprawdę chcieć, by miało sens.

2. Chcesz urządzić kosztowne przyjęcie

Pokazać się wszystkim we wspaniałej ślubnej kreacji, zaprosić przyjaciół i rodzinę na wspólne świętowanie, które wszyscy będą długo pamiętali… Oj, nie. Ślub i wesele to tylko jeden, góra dwa dni z waszego wspólnego życia. Życia, które nie zawsze będzie takie radosne i odświętne jak w dniu ślubu. Poza tym, zorganizowanie przyjęcia marzeń naprawdę sporo kosztuje. Są dużo lepsze sposoby na wydanie zaoszczędzonych pieniędzy…

3. Boisz się, że jeśli nie weźmiesz ślubu będziesz nieszczęśliwa

W naszej kulturze wciąż pokutuje przeświadczenie, że zakochani po ślubie zawsze żyją „długo i szczęśliwie”. Że papier podpisany w urzędzie, przysięga złożona w kościele gwarantuje nam radość i łatwe życie we dwoje. Prawda jest brutalna i zupełnie inna. Związek, czy zalegalizowany czy nie, wymaga nieustannej pracy obojga, a nie magicznych zaklęć i liczenia na to, że się uda. Dodatkowo, badania psychologiczne pokazały, że niezamężne, bezdzietne kobiety są najszczęśliwszą podgrupą społeczną, częściej żyją dłużej i spokojniej niż mężatki i matki.

4. Wychowano cię w przeświadczeniu, że ślub jest koniecznością

Czyli znowu, zawarcie związku małżeńskiego nie wypływa z twojej szczerej chęci i głębokiej potrzeby, ale ze schematycznego myślenia, w którym dorastałaś. W twojej rodzinie wszyscy brali ślub, nikt do tej pory się nie wyłamał. Uważasz oficjalne zawarcie związku za potwierdzenie, że ten związek jest „naprawdę”, że ty jesteś dla twojego partnera ważna, co on chce ci powiedzieć oficjalnie w obecności ważnych dla ciebie osób. Inaczej ta relacja jest dla ciebie czymś niepewnym, niedokreślonym. Ale czy w takim razie to oznacza, że na miejscu twojego partnera mógłby stać ktokolwiek inny, kto zdecydowałby ci się przysięgać miłość i wierność?…

5. Uważasz, że trzeba mieć ślub „ze względu na dzieci”

I tak i nie… Bo jeśli te dzieci masz z kimś, kogo uczuć, czy szczerych intencji nie możesz być nigdy pewna, kto cię zawodzi na każdym kroku i kto prawdopodobnie rodziny mieć nie powinien, bo jest skrajnie nieodpowiedzialny, to rozwód masz raczej jak w banku… A wraz z rozwodem „rozgrzebywani ran”, podział tego, co do was należy, a przede wszystkim walka o zapewnienie spokoju dzieciom. Walka, która niestety zbyt często zamienia się w batalię o dzieci i pozostawia na nich znaczące piętno.

6. Paraliżuje cię strach przed rozstaniem

Jeśli ktoś nie nauczył się być sam ze sobą i nie zaakceptował faktu, że czasem związki się po prostu rozpadają i absolutnie nie powinniśmy uważać tego za koniec świata oraz największą życiową porażkę, nie powinien w ogóle wiązać się w poważną relację. Dlaczego? Bo zawsze w związku będzie stroną odrobinę toksyczną, wprowadzającą napięcie i lęk. Dobrze i mądrze kochać trzeba się nauczyć.

7. W głębi serca nie wierzysz w małżeństwo

Robisz to „dla partnera”. Wiesz, że dla niego to ważne, ale w tobie aż się gotuje. Bierzesz ten ślub z miłości do niego, ale osobiście uważasz, że to zamach na twoją wolność. Im bliżej daty ceremonii, tym większa panika cię ogarnia. I wiesz, że to nie chodzi o miłość, bo jej jesteś pewna. Pamiętaj, że na ślub trzeba się decydować tylko wtedy, kiedy ma się pewność, że uszczęśliwi on was oboje.


Na podstawie: www.yahoo.com


Zobacz także

Jak zrobić wosk cukrowy w domu

Jak domowym sposobem zrobić cukrową depilację?

Emocjonalne rany z dzieciństwa, które zostają na zawsze. Nie udawaj, że to się nie wydarzyło

Czego się boją hipochondrycy? Poznaj 9 rzeczy, które spędzają sen z powiek osobom przewrażliwionym na punkcie zdrowia