Koronawirus Lifestyle

Muszę wierzyć, że to wszystko ma jakiś większy sens, że wkrótce znowu będzie normalnie, a nawet lepiej

Listy do redakcji
Listy do redakcji
6 kwietnia 2020
Fot. iStock
 

Od miesiąca koronawirus przejął władzę nad całym światem. Niewidoczny, a przez to tak niebezpieczny – bo jak tu się bać czegoś, co trudno zobaczyć, dotknąć, zlokalizować? Od trzech tygodni mój świat skurczył się do rozmiarów mieszkania, wychodziłam jedynie na zakupy i spacery (choć teraz i one odpadły). Przeżyłam złość, bunt, epizod zalewania się łzami i złorzeczeń na los. Obecnie jestem na etapie wiary, że to wszystko musi mieć jakiś większy sens, że wkrótce znowu będzie normalnie, a nawet lepiej.

Gdy ogarnia mnie smutek, uciekam w marzenia o lepszym świecie post-pandemicznym, snuję wizje czekających nas zmian, przełomów i nowego stylu życia. Choć wiem, że to pewnie ułuda i moja optymistyczna fantazja, nie przeszkadza mi to w znajdowaniu w moich myślach ukojenia i spokoju – obecnie tylko to powstrzymuje mnie przez zgnuśnieniem i zwariowaniem w totalnym odcięciu od innych.

Wierzę w to, że obecna sytuacja jest częścią jakiegoś większego planu (losu/boga/ wszechświata?). Natura potrzebowała przerwy od nas, nieustannie próbujących ją zdominować, niszczących bez opamiętania i eksploatujących bez ustanku. Mniej samochodów, praktycznie zerowy ruch lotniczy, zatrzymana turystyka, także w rejony najbardziej odległe u unikatowe ekologicznie, ograniczenie konsumpcji – to wszystko ma swój wpływ na przyrodę. Pozostawiona w spokoju może wreszcie od nas odetchnąć, złapać oddech, być może wzmocnić się, odrodzić, a nawet odebrać to, co jeszcze przed chwilą było w rękach człowieka.

My – ludzie także potrzebowaliśmy silnego wstrząsu i mocnego przebudzenia. Czegoś, co w końcu zatrzyma nas w codziennym pędzie za lepszym życiem i pokaże nam, że coś było nie tak z naszymi priorytetami, naszym codziennym rytmem, w jakim nauczyliśmy się funkcjonować.  Przestaliśmy rozglądać się dookoła i zauważać małe, acz niezwykle ważne elementy naszego otoczenia. Szliśmy przez codzienność z klapkami na oczach – praca, dom, oszczędzanie na wakacje, kredyt na mieszkanie, w którym nie mamy czasu na odpoczynek. Wbrew oficjalnie wyznawanej zasadzie work-life balance, szala zazwyczaj przechylała się w stronę kariery i obowiązków. Szaleństwo. Może teraz, gdy brutalnie pokazano nam znak STOP i kazano zwolnić, zrozumiemy, że nie chodzi o życia przepracowanie, ale o przeżywanie. Że kupowanie i posiadanie nie jest w stanie zastąpić nam emocji, a budowanie kapitału na koncie bankowym jest mniej ważne od budowania relacji z innymi. Że mogą nazywać cię Senior Executive, Account Manager, Team Leader, albo nawet CEO, ale nic ci z tego nie przyjdzie, jeśli nie będziesz też zwyczajnie Człowiekiem.

Wierzę też w to, że ta sytuacja jest szansą dla rodzin – w końcu jest czas na to, by spędzić ze sobą czas, poznać się nawzajem, polubić, jeśli wcześniej bywało z tym różnie, a także zatęskni za bliskimi, których nie ma przy nas, a których odwiedzamy stanowczo zbyt rzadko. Nie ma spotkania, na które się śpieszymy, poranki nagle stały się mniej gorączkowe, czas na odkładane od zawsze rozmowy w końcu się znalazł. Bardzo chciałabym, by ludzie dostrzegli w tym szansę, okazję, na którą wielu czekało. Nie zmarnujmy tego nerwami, niecierpliwością, strachem przed emocjami, które budzą się i dają o sobie znać. Popatrzmy na siebie, w głąb siebie samych i naszych bliskich, spróbujmy wysłuchać i zrozumieć. Nie traktujmy izolacji, jako czasu zmarnowanego, ale jako ten podarowany dla nas i naszych bliskich. Tam, na zewnątrz, nic się teraz nie dzieje, wszystko czeka. Tutaj, w naszym domu, może zadziać się teraz wiele dobrego.

Wierzę w to, że koronawirus pokaże nam, jak ważne jest wspólne działanie, wspieranie siebie nawzajem i pomoc tym, którzy tego potrzebują. Zarówno w ujęciu globalnym – między poszczególnymi krajami – jak i w tym lokalnym, między Polakami, po sąsiedzku. Od tygodni udowadniamy, że hasło solidarność wciąż jest w nas żywe. Internetowe zbiórki, wspieranie lokalnych przedsiębiorców, sprzedawców, gastronomii, ruchy pomagające seniorom i zwierzętom – to wszystko daje nam nadzieję i pozwala dostrzec ogrom dobra i serdeczności nawet w warunkach izolacji. Wierzę, że to nie minie wraz z końcem epidemii, że przyzwyczaimy się do tej życzliwości i wyrobimy w sobie nawyk bycia dobrym dla innych. A ci, którzy jeszcze tego nie potrafią, zostaną w mniejszości, która z czasem dostosuje się do całej reszty.

Choć wydaje nam się, że teraz nic od nas nie zależy, to tak naprawdę mamy wpływ na wiele spraw. Na to, jakimi ludźmi jesteśmy teraz i będziemy później. Na to, jak będziemy budować świat po wyjściu z naszych domów i czemu nadamy w naszym życiu priorytet. Na to, w jaki sposób pokażemy, że nie zmarnowaliśmy tego czasu i odebraliśmy swoją lekcję od losu.

#WSPIERAJMY SIĘ

 

Nikt w tym czasie nie może być sam, więc bądźmy wspólnie i #wspierajmysię. Prosimy, przesyłajcie listy na [email protected]

Prosimy o dołączenie w treści wiadomości poniższego oświadczenia:

Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Blum Media Sp. z o.o., swoich danych osobowych, zgodnie z przepisami o ochronie danych osobowych i RODO.
Wyrażam zgodę na publikację listu przez portal Oh!me.

Życzymy wam wszystko dobrego i ogromu zdrowia – Redakcja Oh!Me

#wspierajmy się

Kochani, zaczynamy akcję #wspierajmysię, bo chyba wsparcia nam dzisiaj potrzeba najbardziej. Dołączcie do nas <3

Gepostet von Oh Me am Dienstag, 24. März 2020

 


Koronawirus Lifestyle

Dieta keto: przykładowy plan posiłków dla początkujących

Redakcja
Redakcja
6 kwietnia 2020
Fot. iStock
 

Za oknem zagościła już na dobre wiosna. To czas, w którym natura zaczyna budzić się do życia a my możemy podziwiać zachodzący za oknem proces i cieszyć oczy na widok kwitnących kwiatów i pojawiających się pierwszych liści na gałęziach drzew. Jest to również czas, w którym zaczynamy intensywniej myśleć o sobie, a raczej o zmianach jakie moglibyśmy poczynić dla siebie samych. Wielu z nas kieruje atencję na swoje własne ciało, chcąc na przykład zrzucić kilka kilogramów aby zarówno w lustrze jak i na zewnątrz wyglądać atrakcyjnie. Jeżeli uważasz, że jest już na to za późno bo postanowienia noworoczne spaliły na panewce to muszę cię zmartwić ale to jedynie wymówka. Z każdej strony docierają do nas informacje o przeróżnych dietach odchudzających a ich mnogość niejednokrotnie może nas doprowadzić do zniechęcenia bądź zakłopotania. Także wtedy często padamy ofiarą pytania, która dieta będzie najbardziej optymalna i czy w ogóle dam radę ją utrzymać.

Dziś chcielibyśmy ci przedstawić dietę ketogeniczną lub po prostu keto, której działanie zostało udowodnione naukowo a charakteryzujący keto plan dietetyczny podbije twoje kubki smakowe.

Co to jest dieta ketogeniczna?

Pomijając naukowy wywód, dieta ketogeniczna jest oparta na daniach o bardzo niskiej zawartości węglowodanów, większej ilości tłuszczu i umiarkowanej ilości białka. Ktoś może teraz zadać pytanie jak to możliwe, że dieta keto w ogóle działa skoro w dużej mierze ukierunkowana jest na spożycie tłuszczów. Niestety, wokół tej substancji budulcowej urosło wiele mitów, które nie znajdują naukowego potwierdzenia w dzisiejszych czasach. Tłuszcz jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania ludzkiego organizmu, ponieważ odgrywa istotną rolę w przyswajaniu witamin A, D, E i K, które – w przeciwieństwie do pozostałych witamin – nie są rozpuszczalne w wodzie tylko właśnie w tłuszczach, a te zawarte w jadłospisie diety keto uwzględniają wyłącznie tłuszcze wysokiej jakości likwidujące w organizmie zły cholesterol LDL.

Czy dieta keto pozwoli mi schudnąć?

Oczywiście, proponowana dieta pozwoli ci nie tylko na redukcję zbędnej tkanki tłuszczowej, jej stosowanie sprawi, że zrobisz to w odpowiedni sposób. Mowa tu przede wszystkim o uniknięciu siejącego postrach efektu jojo, którego wszyscy tak bardzo staramy się uniknąć a gdzie tak wielu z nas pada jego ofiarą. Dodatkowo przepisy diety ketogenicznej zostały pomyślane w sposób, dzięki któremu osiągniesz zdrową i miłą dla oka sylwetkę oraz poprawisz swoje samopoczucie zastępując ciężkostrawne posiłki i przekąski lekkostrawnymi potrawami. Zapomnij o irytującym liczeniu kalorii i spoglądania na indeksy glikemiczne – keto jadłospis uwzględnia to wszystko w optymalnych proporcjach.

Przykładowy jadłospis diety ketogenicznej i keto plan dietetyczny

Potrawy keto to nie tylko zdrowa dieta odchudzająca, charakteryzują się one także prostotą wykonania a potrzebne komponenty są łatwo dostępne i nie uszczuplą twojego portfela. Czego chcieć więcej? Poniżej podajemy przykładowe przepisy na dania, które jest w stanie przygotować każdy z nas a także nie zabiorą nam zbyt wiele czasu.

Pomidory zapiekane w piekarniku

4 twarde, dojrzałe pomidory przekrój na połówki doprawiając je solą, pieprzem i ziołami. Na wierzch połóż niewielkie kawałki masła i ułóż w naczyniu żaroodpornym. Rozgrzej piekarnik na około 180 stopni ustawiając go na górną grzałkę i pozostaw w nim przyprawione pomidory na około 10-15 minut. Po wyjęciu z piekarnika polej pomidory roztopionym masłem, które zostało roztopione w naczyniu.

Keto sałatka z mozarellą i awokado

Do przyrządzenia potrzebne będzie około 120g mozzarelli, jedno dojrzałe awokado, dojrzały pomidor lub kilka pomidorów koktajlowych, ocet balsamiczny, pieprz, szczypta bazylii (preferowana świeża ale suszona też może być), łyżka oliwy. Pomidor pokrój w kostkę albo pomidory koktajlowe przekrój na pół, wrzuć do miski i dodaj posiekane liście sałaty. Następnie dodaj mozarellę i szykuj się za robienie sosu. Do jego przygotowania zmieszaj łyżkę oliwy z łyżką octu balsamicznego i szczyptą pieprzu. Tak zrobionym sosem polej sałatkę a następnie dodaj bazylię. Wszystko dokładnie wymieszaj.

Podane powyżej przepisy to zaledwie odsetek tego, co proponuje nam dieta keto. Jeżeli jesteś wegetarianinem lub weganinem jadłospis proponowanej diety zdecydowanie przypadnie ci do gustu. Jeżeli natomiast lubisz zjeść mięso nic nie stoi na przeszkodzie aby przygotować potrawy mięsne, wpisujące się keto plan dietetyczny. Mnogość przepisów wydaje się być wręcz nieskończona i wszystko zależy od twojej inwencji twórczej. Jagnięcina, wołowina, wieprzowina i boczek a także wysokiej jakości ryby są jak najbardziej dopuszczalne.

Możesz rownież odwiedzić stronę ketowariatka.pl i zapoznać się z keto jadłospisem na tydzień, który pomógł już setkom osobom pozbyć się nadprogramowych kilogramów.

Dieta a zdrowie

Pamiętaj, że w dążeniu do upragnionego celu w postaci uzyskania nienagannej sylwetki musi iść w parze rozsądek. Przepisy diety ketogenicznej zostały opracowane naukowo ale być może twój stan zdrowia wymaga zastosowania innej diety. Przed zastosowaniem jakiejkolwiek diety zalecane jest skontaktowanie się ze swoim lekarzem lub dietetykiem w celu otrzymania porady czy proponowana dieta będzie dla ciebie optymalna.


Artykuł partnera


Koronawirus Lifestyle

Koniec z przeklinaniem! Pomoże ci tych kilka metod

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
6 kwietnia 2020
Fot. iStock

Zaczyna się niewinnie, od brzydkiego wyrazu wtrąconego w pieprzną anegdotę lub wypowiedzianego z pełną mocą w chwili wielkiego wzburzenia. Potem te słowne niegrzeczności pojawiają się coraz częściej i nawet nie zauważamy, kiedy stają się naszym brzydkim nawykiem. Ale dosyć tego, koniec z przeklinaniem – kiedy, jak nie teraz? Oto kilka metod, które mogą ci w tym pomóc!

Zmień swoją opinię o przeklinaniu

Wydaje ci się, że rzucona gdzieniegdzie k… czy ch…  to no nic złego? Że to jedynie taka maniera, nikogo nie razi? Jeśli chcesz zwalczyć swój nawyk, musisz przede wszystkim zmienić sposób myślenia i zrozumieć, że przeklinanie nie jest odbierane pozytywnie. Poprzez nie pokazujesz swój brak opanowania, ludzie ocenią niżej twój poziom intelektualny, możesz zrazić do siebie rozmówcę lub ktoś poczuje się przez ciebie obrażany. Ponadto dajesz zły przykład dzieciom – słysząc cię pomyślą, że przeklinanie jest w porządku.

Klnij i płać

Klasyczna metoda – każde twoje przekleństwo równa się finansowej karze. Ustaw specjalny słoik, do którego będziesz wrzucać określoną kwotę za każde brzydkie słowo. Twój brak kontroli nad językiem to obciążenie dla kieszeni – na pewno szybko je odczujesz. Ponadto rosnący w słoiku zbiór monet będzie widocznym znakiem tego, jak dużo przeklinasz. Gdy już pozbędziesz się złego nawyku, wykorzystaj zgromadzoną kwotę na coś przyjemnego – w końcu należy ci się nagroda!

Gumka na nadgarstku

Załóż na nadgarstek gumkę i pociągaj za nią za każdym razem, gdy przeklniesz. Na pewno zaboli, ale to nieprzyjemne uczucie zadziała także odstraszająco. Metoda ta polecana jest jednak osobom, które nie przeklinają co drugie słowo – zbyt duża ilość uderzeń gumki może bowiem zostawić ślad na skórze, a nie o to tutaj chodzi.

Nagradzaj swoje postępy

Nie jesteś typem, na który działa kara finansowa lub strzelanie gumką? Zastosuj więc metodę wzmacniania pozytywnego – za każdy dzień bez przeklinania funduj sobie jakąś małą przyjemność – może to być gorąca czekolada, lampka ulubionego wina albo relaksująca kąpiel w pianie. Wytrwałaś tydzień? Czas na większą nagrodę! Twoje wysiłki zyskają bardzo realny i przyjemny wymiar – warto wytrwać w swoich postanowieniach.

Grzeczne zamienniki

Czasami przeklinanie pomaga nam radzić sobie z emocjami, np. gdy coś (lub ktoś) nas zdenerwuje, albo gdy uderzymy w szafkę małym palcem stopy. Wraz z przekleństwem wyrzucamy z siebie złość, gniew i ból. Postaraj się jednak zamienić brzydkie sformułowania na coś bardziej przystępnego, a nawet śmiesznego. O chusteczka! Ja nie mogę! Kurka blada! Zielona nać! Brzmi lepiej, nie kaleczy uszu, a wciąż daje satysfakcję.

Rzuć wyzwanie przyjaciołom lub partnerowi

W końcu razem zawsze raźniej! Niech będzie to wasz challenge na czas izolacji – przeklinaniu mówimy do widzenia. Wzajemne wsparcie będzie nieocenione w chwilach słabości, a lekkie poczucie konkurencji tylko doda wam motywacji. Ponadto może któreś z was znajdzie doskonałą metodę na zwalczenie nawyku? Rozmawiajcie, pomagajcie sobie i wspólnie dążcie do celu.

Poszerz słownictwo

Czas na wprowadzenie dojrzałego, inteligentnego słownictwa i poszerzenie wiedzy językowej – im więcej ciekawych i wyjątkowych słów poznasz, tym rzadziej będziesz wracać do tych prostych i niestety często wulgarnych. Jedno nowe słowo dziennie to aż 365 w całym roku! Całkiem pokaźna baza, z której możesz korzystać i dzięki której niejedna osoba uniesie brwi ze zdziwienia.

Skończ z brzydkimi filmami i piosenkami

Przekleństwa często pojawiają się w niektórych typach filmów i tekstach piosenek, dlatego dla własnego dobra wybieraj bardziej ambitne produkcje i minimalizuj ekspozycję na brzydkie wyrazy. Ograniczając kontakt z przekleństwami osłabiasz swój nawyk i nabierasz lepszych manier.

Zdiagnozuj swoje wyzwalacze

Przyjrzyj się dokładnie sytuacjom, które wyzwalają w tobie nawyk przeklinania – kiedy się to dzieje? Co jest powodem twoich emocji? Co zyskujesz stosując wtedy przekleństwa? Nie wszystkie da się wyeliminować (jak np. korki na mieście), ale twoja świadomość pomoże ci w zachowaniu czujności i większej kontroli nad własnymi reakcjami.

Nie wymagaj perfekcji

Przekleństwa wciąż będą się pojawiać w twoim otoczeniu, w telewizji, u przyjaciół i bliskich, a czasem nawet u ciebie. Nic w tym złego, dopóki jest to sporadyczne, wyjątkowe i nie staje się codziennym nawykiem. Każdemu zdarzają się słabsze chwile i różne wpadki – jeśli będziesz o tym pamiętać, drobne potknięcia jedynie podbudują twoją motywację. Wszystko jest dla ludzi – byle mądrze i z umiarem.


Na podstawie: www.powerofpositivity.com

Zobacz także

Czekoladowe muffinki z solą, zgubione auto i były narzeczony. Będzie miała Pani piękne Święta…

Halloween last minute? To nie problem! Mamy kilka sprawdzonych trików!

zodiakalne pary

6 zodiakalnych par, które rozumieją się jak nikt inny