Lifestyle Psychologia

Ludzie, którzy nas krzywdzą, pomagają nam w naszej wewnętrznej przemianie

Redakcja
Redakcja
22 października 2020
Fot. iStock
 

To może być zaskakujące stwierdzenie, ale tak, ci którzy zadali nam ból, mogą przyczynić się do naszego osobistego sukcesu. To, co wyzwala w nas emocje, przykre doświadczenia, jest lekcją. Bolesne wzorce z perspektywy czasu okazują się błogosławieństwem.

Od czasu do czasu, gdy łapiesz się na negatywnych wspomnieniach i o tym, jak bardzo sprawiają ci one ból, robisz krok wstecz.

Załóżmy, że żyłeś w związku, w którym jedno z was było w znacznie lepszej sytuacji zawodowej i materialnej niż drugie. W takich relacjach obie osoby muszą naprawdę dojrzeć, aby móc zdrowo funkcjonować jako jednostki, a nie pozostawać w stanie współzależności. Często takie związki kończą się rozstaniem, w momencie w którym partner o słabszej pozycji nabiera przekonania, że nie może dłużej tkwić w tej sytuacji i musi się wyzwolić, by się uratować.

To nie przypadek, że tworzymy relacje z ludźmi, którzy wyzwalają w nas pewne emocje i motywują do zmian. Przyciągają nas ci, którzy w pewnym sensie pasują do naszych problemów. Ci, którzy są dla nas wyzwaniem , ale i pomagają nam się rozwijać. Często dobieramy się na zasadzie przeciwieństw – jedno z nas podejmuje decyzje sercem, drugie rozumem. Niezależnie od tego jaki jest charakter tej relacji, jeśli druga osoba pobudza cię (i negatywnie i pozytywnie), może cię czegoś nauczyć – -pokazuje ci, jakie jest twoje emocjonalne odbicie w lustrze.

Pewnie trudno byłoby ci dziś patrzeć na ludzi, którymi kiedyś dosłownie gardziłeś i uważać, że są oni  twoimi emocjonalnymi lustrzanymi odbiciami, prawda? Ale przejdźmy do konkretów. Przypomnij sobie na przykład zazdrosną koleżankę, która przy wielu okazjach robiła wszystko, żeby cię zdyskredytować w oczach znajomych, szefa, rodziny. Tak naprawdę oboje mieliście równy emocjonalny udział w tej samej interakcji. Oboje dawaliście sobie jakieś emocje.

Z perspektywy czasu i po głębszej analizie, możesz dostrzec,  że zachowanie twojej zazdrosnej koleżanki wywołało w tobie ból ponieważ przypomniało ci twoje dzieciństwo. Koleżanka krytykowała w niekontrolowany sposób wszystko, co tylko wpadło jej w oko. Jednak język, którym się posługiwała jest ci znany. Tak samo mówiła do ciebie twoja matka, kiedy odczuwała silny niepokój. Jako dziecko nauczyłeś się trzymać z dala od kłopotów, przewidując jej emocje i dążąc do doskonałości w swoim zachowaniu. Skupiłeś się na tym, by mama  nie miała powodów do krytyki (która i tak zwykle była bezpodstawna i zawsze przekazywana w sposób miażdżący i niesprawiedliwy). Mechanizm, który wytworzyłeś miał cię chronić, usprawiedliwiać, a nie wzmacniać zdrowe granice wokół własnych potrzeb i pragnień. Miałeś przetrwać.

Dorosłeś. Publiczna krytyka ze strony koleżanki nie była zatem dla ciebie czymś bezpiecznym. Twoje osobiste próby naprawienia tej relacji zakończyły się niepowodzeniem i dopiero gdy wstałeś na spotkaniu i powiedziałeś jej dobitnie, że nie pozwolisz jej (ani nikomu innemu) na dręczenie zyskałeś jej szacunek.

To doświadczenie pozwoliło ci obaczyć, jak wiele bólu nosiłeś w sobie od dzieciństwa, i poświęcić energię na leczenie tej starej rany, zamiast utrwalać ją, pozwalając na coraz więcej podobnych zachowań. Patrząc z perspektywy czasu i mając własne doświadczenia jako rodzic, widzisz, że nie byłeś odpowiedzialny za niepokój twojej mamy; było to raczej wzmocnienie jej własnego lęku jako dziecka w reakcji na kulturę i środowisko, w którym dorastała, oraz sposób, w jaki ją wychowywano.

Chociaż w dzisiejszych czasach łatwiej jest ci się oderwać się od problemów, które wywołują w tobie trudne emocje, zauważ, że wciąż jesteś na etapie wyzwalania się. To, jak sądzę, nigdy się nie zmieni, ponieważ nie ma pewniejszego sposobu, aby dowiedzieć się, czego chcemy, bez uprzedniego doświadczenia tego, czego nie chcemy. Po prostu najlepiej nie utknąć na etapie użalania się nad sobą.

Podobnych sytuacji znajdziesz w swojej przeszłości wiele. Twoim zadaniem jest je zrozumieć i wykorzystać na swoją korzyść. Bądz zatem wdzięczny tym, którzy sprawiają ci w życiu kłopot. Dzięki nim masz szansę stale się rozwijać…

 


Lifestyle Psychologia

Co powiedziałabym sobie … kiedyś

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
22 października 2020
Fot. Witold Ancerowicz
 

Kojarzycie te pytania z wywiadów np. z aktorami czy innymi osobami publicznymi o to, co powiedziałyby sobie powiedzmy dziesięć lat temu? Postanowiłam spisać te rzeczy, takie trochę ,,mindfulness w pigułce’’. Dodam, że chyba wszystkie te rzeczy uświadomiłam sobie na przestrzeni zaledwie ostatnich dwóch lat.

ŚWIAT UMYSŁU

Większość życia żyłam jak niemal wszyscy – w nieświadomości tego, co teraz uznaję za tak istotne. Interesował mnie i pociągał wyłącznie świat umysłu i wiedzy. Czyjąś wartość oceniałam w dużej mierze przez pryzmat jego inteligencji i właśnie wiedzy. Nie zdobytych tytułów naukowych, czy skończonych studiów, ale intelektu. Ufałam argumentom naukowym, badaniom medycznym. Kiedy było mi źle szłam do terapeuty, żeby omówić z nim moje bolączki i znaleźć ich medyczne wytłumaczenie. Na takie spotkania chodziłam przygotowana niczym do egzaminu z psychologii, niemalże cytując podręczniki. Przełomem w odkryciu tego, o co tak naprawdę chodzi, żeby w życiu było nam dobrze, było natknięcie się na jogę kundalini.

Fot. Witold Ancerowicz

Moje serce zawsze było otwarte na świat duchowości, zraziłam się jednak do niego przynajmniej dwukrotnie. Widocznie nie byłam wtedy gotowa, a jak to się mówi: ,,Nauczyciel się pojawia, kiedy uczeń jest gotowy”. Zawsze jednak czułam, że jesteśmy ,,czymś więcej’’ niż fizycznym ciałem i naszymi myślami.

PRZEKONANIA

Jestem trochę zła, że nikt wcześniej nie powiedział mi o tym, że istnieje coś takiego jak przekonania, nabywane w czasie kształtowania się naszej osobowości. Uważa się, że do siódmego roku życia dziecko uczy się świata i życia najintensywniej. To wtedy kształtuje się światopogląd i nawyki. Fascynujące jest to z jaką łatwością uczymy się wtedy mówić, niekiedy nawet w dwóch językach, pływać, jeździć na rowerze. Z taką samą łatwością chłoniemy też wtedy z otoczenia schematy zachowań, reakcji, a one wywołują w nas określone emocje. Na podstawie reakcji otoczenia na temat naszego zachowania, które powodują w nas dyskomfort, bądź przeciwnie, entuzjazm, opracowujemy strategię działania    lub uciekania, od tego, co dla nas niewygodne i bolesne. Programujemy się i na tym programie ,,jedziemy’’ przez całe życie. Chyba, że postanowimy zmienić program, który nam nie służy.

CIAŁO I ENERGIA

Gdybym mogła się cofnąć tę parę lat wstecz i poprosić moją panią psychoterapeutkę, żeby  z pozycji autorytetu naukowego – wtedy tylko taki się dla mnie liczył – powiedziała mi, że kontakt z ciałem ma najistotniejsze znaczenie… ,,Gdzie czujesz to w ciele?’’ – jak mnie wkurzało to pytanie! Co to ma za znaczenie? Nigdzie. Przejdźmy dalej do omówienia tego, co właśnie wyczytałam w kolejnym podręczniku. STOP. Naprawdę rozumiem, że czasem możemy nic nie czuć w ciele, co więcej, rozumiem, że nie zawsze są warunki do tego, żeby z tym ciałem się skontaktować i dać sobie przestrzeń i czas na ten kontakt, ale teraz wiem, że to naprawdę najistotniejsze. W ciele zakorzeniają się wszystkie nasze przeżycia, najsilniejsze emocje. Jak wiele dzieciaków przed klasówką boli czy ściska brzuch i jak wielu z nas nadal mdli przed ważnym wystąpieniem w pracy. Jak wielu nam kołacze serce, ilu doświadcza duszności, potliwości czy drżenia rąk? To wszystko reakcje CIAŁA, które ja chciałam bagatelizować.

Praktyka jogi kundalini odmieniła moje patrzenie na ciało, które poprzez różne, często przedziwne ćwiczenia wprowadzamy w ruch pobudzając energię. A przecież nie jesteśmy niczym innym jak energią, która oddziałuje i reaguje na inne energie. To właśnie dlatego przydarzają nam się w życiu najczęściej sytuacje z podobnego paradygmatu, bo z takimi właśnie rezonuje nasza energia. I przegadywaniem, pracą z umysłem, nie da się niczego zmienić. Dopiero, kiedy uznałam, że umysł nie jest moim sprzymierzeńcem, tylko bez przerwy nas sabotuje, zamiast wspierać, chce podążać znanymi, szkodliwymi dla nas najczęściej schematami, dlatego tak ciężko nam zmienić przyzwyczajenia, wszystko zaczęło się zmieniać. Zobaczyłam inną perspektywę.

Fot. Witold Ancerowicz

Na jodze kundalini kontakt z ciałem dzieje się zupełnie naturalnie. Trochę śpiewamy mantry, które same w sobie podnoszą nasze wibracje (odsyłam do mojej najpiękniejszej nauczycielki, przewodniczki duchowej po tych newralgicznych tematach – Agnieszki Maciąg – w jej książkach i na blogu przeczytacie o tym więcej), trochę ćwiczymy, praktykujemy z oddechem – to wszystko mimowolnie wprawia nas w stan, w którym na chwilę udaje się uciec od kołowrotka myśli. Wtedy pojawia się przestrzeń na doświadczanie, na obserwacje, na zauważenie, że NIE JESTEŚMY NASZYMI MYŚLAMI. Jesteśmy duszą, sercem, miłością. Wtedy też pojawia się np. przestrzeń na spotkanie z wewnętrznym dzieckiem. Dodam jeszcze, że jeśli boisz się jogi, słyszałam przepiękne zdanie: ,,Joga zaczyna się od tego, że stajesz prosto i oddychasz”. Naprawdę, nie trzeba zwijać się w precel i stać na rękach, żeby być joginem. Poza tym dopiero teraz rozumiem, dlaczego tak wiele osób radzi się ruszać    w celach terapeutycznych – biegać, pływać, ćwiczyć na siłowni. Raz, że wtedy podnosi się    w naszym mózgu hormon szczęścia, dwa że myśli zostają w tle, a nasza uwaga jest tu i teraz, a przecież umysł ma tendencję do wybiegania w przyszłość naprzemiennie  z rozpamiętywaniem przeszłości, co wierz mi, nie ma najmniejszego sensu. Polecam książkę ,,Potęga teraźniejszości” – trochę ciężko się ją czyta, ale pomaga zakotwiczyć przekonanie, jak ważna jest obecna chwila. Najzwyczajniej w świecie – jutra przecież może już nie być…

WEWNĘTRZNE DZIECKO

To kolejny temat, na myśl którego robiłam skwaszoną minę, kiedy pojawiał się na terapii. Po co mam się z nim spotykać, rozmawiać, przytulać je? Przecież jestem już dorosła. Omówmy moje bieżące problemy, wątpliwości, a nie będziemy się bawić w jakąś dziecinadę i wyobrażać sobie spotkanie z samym sobą z dzieciństwa. Tak jak wspomniałam wcześniej, z marszu, w gabinecie terapeuty może być trudno skoncentrować się na tak delikatnych tematach, dopiero na kundalini, podczas dedykowanej temu praktyce stało się to dla mnie możliwe. Joga mocno relaksuje. Osobom mającym dużo napięć i problemów ze snem polecam medytacje (wystarczy wybrać jakąś na YouTube) i jogę nidrę, którą uznaje się za najbardziej leczniczą, a podczas jej praktyki wyłącznie leżymy. Widzisz, to wcale nie chodzi o żadne skomplikowane ćwiczenia. Podczas nidry wprowadzasz się w stan bardzo głębokiego relaksu, podczas którego regenerują się twoje komórki. Twój organizm się uzdrawia! No dobrze, ale po co mamy spotykać się z wewnętrznym dzieckiem? Większość  z nas w dzieciństwie doświadczyła dyskomfortu z jakiegoś powodu. Czuła np. lęk – o byt, o przyszłość, bała się co będzie po rozstaniu rodziców, bała się, że się zgubi – części tych lęków umysłowo nawet nie pamiętamy, ale tu znowu powtórzę – ciało to wszystko pamięta. Część z nas ma za sobą traumatyczne przeżycia związane z przemocą, alkoholizmem w rodzinie czy utratą bliskich. To wszystko wypieramy z siebie, żeby móc dalej ,,normalnie funkcjonować’’ lub wiecznie rozpamiętujemy, nie umiejąc sobie z tym poradzić. Wchodzimy  w beznadziejne związki (bo przecież nasza niska energia przyciąga podobną, niską) lub wpadamy w nałogi. Czy nie warto zamiast tego spotkać się z 5-cio, 10-cio czy 15-nastoletnią wersją siebie i okazać jej wsparcie i zrozumienie? Wysłuchać tego, jak się boi, tego co myśli o świecie i bliskich i dać jej ukochanie i wsparcie. Powiedzieć, że jest wartościowe, takie jakie jest, inaczej nie przyszłoby na ten świat. Naprawdę warto.

Fot. Witold Ancerowicz

Inna z moich ukochanych nauczycielek, Maya Ori, mówi o tym, że często przemawiają przez nas małe dziewczynki (pracuje z kobietami). Zwróć uwagę, jak wielki wpływ przepracowanie tych traum (większych bądź z dzisiejszego punktu widzenia zupełnie błahych) ma na nasze dzisiejsze życie i związki. Zaniedbane, niewidziane przez rodziców wewnętrzne dziecko, szukające atencji, przepełnione bólem, próbuje wymusić coś na partnerze, a przecież nie tędy droga do zdrowej relacji. Przecież chcemy budować dojrzałe związki. Chcemy czuć się lekko, czuć, że świat jest bezpieczny i stoi przed nami otworem, że możemy się realizować. Jeszcze jedna bardzo ważna kwestia – ufaj sobie. Nie ufaj opiniom kogokolwiek na temat twoich wyborów, związków, upodobań, nie porównuj się. Ufaj sobie! Jesteś bezcenną duszą, która pojawiła się na tym świecie, żeby doświadczać i podążać za swoją intuicją! Znajdź czas na zabawę – w ten sposób też stworzysz przestrzeń na spotkanie z wewnętrznym dzieckiem. Bądź twórczy, kreatywny, spontaniczny, czasem infantylny. Nie kontroluj się. Ja właśnie za to kocham kundalini – np. za taniec Shivy, zupełnie bezładny, w którym puszczamy kontrolę i nie zastanawiamy się, co myślą o nas inni. Lubię też przeciągać się po praktyce w sali pełnej ludzi, czując, że mogę być swobodna i że jestem niczym przedszkolak w tych swoich legginsikach i koszulce, leżąc na macie.

SŁOWA MAJĄ MOC

Słowa i myśli mają moc. To one kształtują naszą rzeczywistość. To nie banał, ale znaczący punkt w budowaniu szczęśliwego życia. Zadbaj o swoją energię i pamiętaj, że to myśli ją wytwarzają – nie marnuj jej na plotkowanie czy zastanawianie się, dlaczego twój były partner postąpił w dany sposób. Tę energię spożytkuj bardziej wartościowo. Nie oceniaj innych, nie skarż się na swojego partnera. Zamiast tego pomyśl albo zapisz to, za co jesteś wdzięczny. Jeśli masz ,,doła’’, zamiast żalić się znajomym i słuchać depresyjnych piosenek, poskacz z podniesionymi rękami. Nasz mózg sczyta to jako radość, euforię – przechytrzysz go i zrobi ci się lepiej. To na czym skupiasz swoją uwagę rośnie – w świecie rozwoju osobistego i duchowego, to zdanie będziesz słyszał na każdym kroku. Dlatego wybieraj myśli, które cię wspierają. Jeśli pojawia się coś negatywnego, zatrzymaj się i pomyśl  o czymś przyjemnym. Postaraj się to poczuć – właśnie wtedy przechytrzysz umysł, tak jak przy podskokach. On czyta to jako stan tożsamy z Tobą i będzie dążył do podobnych sytuacji. Podobne przyciąga podobne – tak działa prawo przyciągania. Koniecznie przeczytaj ,,Siłę” albo ,,Sekret”. Słyszałeś o słynnym eksperymencie z wodą dr Emoto? Kiedy mówiono do zamrożonej, destylowanej wody ,,kocham cię’’, układała się w piękne, regularne formy,          a kiedy mówiono w jej kierunku ,,f*ck you’’ rozpadała się w ohydny sposób. Jesteśmy w 70% złożeni z wody, dlatego dbaj o to, żeby karmić się pozytywnymi myślami i słowami, żeby twoja wewnętrzna woda była najpiękniejszym źródłem. Ja zrezygnowałam z oglądania wiadomości i brutalnych filmów – dzięki temu nie bodźcuję się treściami przesyconymi lękiem.

WIZUALIZACJA I CZUCIE

Żeby dobrze nastroić umysł wspaniałym narzędziem jest wizualizacja. Polecam Ci spisać sobie wizję wymarzonego dnia lub życia w czasie teraźniejszym i czytać to najczęściej jak możesz. Staraj się odczuwać tę wizję wszystkimi zmysłami. Czuj zapach porannej kawy w wymarzonej kuchni, słysz śmiech dzieci bawiących się w swoim pokoju czy wiatr we włosach i na twarzy podczas boskich wakacji. Gdy odczuwamy pozytywne emocje zmienia się chemia w naszym mózgu, wyzwalają się hormony szczęścia i przeprogramowujemy się, przechytrzając umysł przyzwyczajony do ciągłego martwienia się o przyszłość czy narzekania. Jak najczęściej wyzwalaj w sobie uczucie radości, szczęścia, wzruszenia – wszelkich pozytywnych emocji. Z wizualizacji korzystamy także podczas praktyki jogi nidry. W stanie głębokiego relaksu dzieje się to harmonijnie i płynnie, ponieważ są wtedy ku temu najkorzystniejsze warunki. Ważne jest, żeby przyszłość widzieć w swojej wizji, jako coś, co już się dokonało i jednocześnie odczuwać za to wdzięczność – to istotny trick, bo znowu – podobne przyciągnie podobne. Udowodniono, że dla mózgu nie istnieje różnica pomiędzy tym, czy coś się dokonało, czy tylko wyobraziliśmy to sobie. Jeśli targają tobą lęki – poszukaj kotwicy i przypomnij sobie coś, co przyjemnie Ci się kojarzy i skoncentruj na tym swoją uwagę. Przekieruj myśli na inny tor. Żebyś dobrze mnie zrozumiał – mam na myśli wyłącznie niepotrzebne, natrętne schematy myślowe, a nie realne problemy czy traumy. Tym trzeba zrobić miejsce w sercu, przyjąć je, przeżyć, zaakceptować i pozwolić im przetransformować się we wzmacniające Cię światło. Pomocna w tym będzie teoria Berta Hellingera. Świetne treści na ten temat znajdziesz na Facebookowym profilu Wojtka Jarczewskiego.

MIŁOŚĆ VERSUS LĘK

Wybieram miłość. Duchowi nauczyciele, jak Osho czy Anthony de Mello, uważają że istnieje wyłącznie miłość i lęk. Kiedy zaczynałam medytować (były to medytacje prowadzone), na końcu praktyki prowadząca zachęcała do odczuwania miłości do siebie, do osób w danym pomieszczeniu, kraju, do planety. Myślałam sobie: ,,hola hola, no już wystarczy tej miłości”. Przesyłałam ją sobie, rodzinie, ukochanemu. Utożsamiałam miłość z czymś, co mogę czuć do kogoś, a nie z szerszym pojęciem, jakąś energią. Czym jest pole miłości pomogła mi uświadomić sobie medytacja przestrzeni serca Moniki Burzyńskiej (zachęcam też do zgłębienia tematu koherencji serca).

Fot. Witold Ancerowicz

Myślę, że doświadczając jej łatwiej będzie Ci zrozumieć, o co w tym chodzi. A idzie o to, że miłość to pole, wibracja, którą emanujemy z naszego serca w kierunku świata i wszystkich istot. Poprzez poświęcenie uwagi przestrzeni serca, odczuwanie pozytywnych uczuć, takich jak wdzięczność, wzruszenie, współczucie, wybaczenie czy radość, podnosi się nasza wibracja i jesteśmy w stanie wnieść więcej do świata. Dać innym więcej czułości, uwagi, troski lub po prostu obecności. Ta wibracja, jak twierdzą badacze jest lecznicza, wpływa uzdrawiająco na nas i na otoczenie. Świetna psycholożka, Klaudia Pingot za Heart Math Institute podaje, że serce wytwarza pole elektromagnetyczne, które emituje na kilka metrów. Ja wierzę tym argumentom – dzięki temu łatwiej jest mi stosować praktyki, o których piszę. Wybieram teorie, które mnie wspierają, a nie sieją lęk i niepokój. Jakiś czas temu usłyszałam o praktyce, którą chętnie stosuję, polegającą na przesyłaniu błogosławieństw przechodzącym obok ludziom – życzeniu im w myślach zdrowia czy pomyślnego dnia. To wspaniały sposób na generowanie pozytywnego ładunku energetycznego. Wybieramy w ten sposób miłość zamiast lęku pod postacią np. natrętnych myśli o negatywnych wydarzeniach. Wspomniałam o medytacji – jeśli obawiasz się, że nie wygrasz z gonitwą myśli, korzystaj z medytacji prowadzonych, których mnóstwo znajdziesz na YouTube – nie musisz siedzieć i próbować nie myśleć. Podczas prowadzonej medytacji dzieje się to wszystko, o czym piszę – generujesz pozytywne uczucia i podnosisz swoje wibracje czyli uzdrawiasz się na wielu poziomach.

O ZWIĄZKACH

Większość z nas pragnie żyć w relacjach partnerskich, wielu chce założyć rodzinę i mieć dzieci. Szkoda, że nikt nie uczy nas, jak ,,powinien’’ wyglądać udany związek. Fajnie przedstawił to w filmie ,,7 uczuć” Marek Koterski. Reżyser zwrócił uwagę, że w szkole uczymy się całej masy nieprzydatnych rzeczy, za to nie mówi się nam niczego o relacjach czy emocjach. W dzieciństwie napatrzyliśmy się niejednokrotnie na ,,ciche dni’’ czy fochy pomiędzy rodzicami, czasem na odgrywanie się na sobie nawzajem, lekceważenie, wymuszanie, manipulowanie, a przecież to nie ma nic wspólnego z wartościową relacją. To, że miłość do siebie jest najważniejsza, na pewno słyszałeś wielokrotnie. To postawa – kochaj siebie i swoje życie, pracuj nad polem serca, a dopiero wtedy Twoje życie może ubogacić osoba, z którą będziesz chciał stworzyć związek i obdarować miłością. Kiedy będziesz pracować z przestrzenią serca, staniesz się przepełniony empatią i zrozumieniem dla niej,     a także szacunkiem i świadomością, że ta osoba nie należy do ciebie i nie jest ci niczego winna. Inspiruj, chwal, doceniaj, zamiast karcić, wytykać błędy i wymuszać pewne zachowania. Wierz mi, że pracując z przestrzenią serca, to wszystko stanie się dla ciebie naturalne. Jeszcze jedna cenna nauka od coach Mai Ori – ilekroć chcesz udowodnić partnerowi lub komukolwiek swoją rację, zastanów się, czy wolisz być szczęśliwa czy mieć rację. Życie jest zbyt krótkie, żeby tracić czas na spieranie się o błahostki.

KOBIETY MAJĄ MOC

Jeśli jesteś kobietą, wiedz, że masz niezwykłą moc. To Ty jesteś portalem przez który mężczyzna łączy się z tą ,,energią kosmosu, wszechświata’’. W tekstach Maciąg znajdziesz o tym więcej informacji. Pamiętaj, nigdy nie próbuj zmienić jego! To nie wyjdzie. Zmieniaj siebie, a zmiana w nim dokona się przy okazji. ,,Ja nie wierzę w cuda, ja na nich polegam” – mówił Yogi Bhajan, mistrz Jogi Kundalini. Czyż nie rozkosznie jest otworzyć się na taką perspektywę?

Fot. Witold Ancerowicz

Róża Augustyniak – pracuje jako stylistka, dba o wizerunek osób publicznych i indywidualnych klientów. Przygotowuje kostiumy na potrzeby produkcji reklamowych i telewizyjnych. Na co dzień pasjonatka włoskiego la dolce vita i jogi kundalini. Porady modowe znajdziesz na jej kanale YouTube https://bit.ly/2SePdDJ i Instagramie: www.instagram.com/madamerose

Lifestyle Psychologia

Spierzchnięte usta – przyczyny problemów i domowe sposoby na poprawę kondycji skóry ust

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
21 października 2020
Spierzchnięte usta - przyczyny, hormony, domowe sposoby
Fot. iStock

Spierzchnięte usta to problem, który nasila się zazwyczaj i jesienią i zimą. Niesprzyjająca aura na zewnątrz przesusza usta i wpływa na pogorszenie kondycji i wyglądu ich skóry. Istnieje kilka innych czynników wpływających na pojawienie się problemu, a na wiele z nich mamy wpływ. Co należy robić, a czego unikać, by spierzchnięte usta odeszły w zapomnienie?

Spierzchnięte usta — przyczyny

Wpływ na spierzchnięte usta mają wspomniane już czynniki atmosferyczne, takie jak wiatr, mróz, ale także wysokie temperatury, które wpływają na przesuszenie delikatnej skóry ust. Na tę dolegliwość często skarżą się osoby, które wiele godzin przebywają w klimatyzowanym i bardzo ciepłym pomieszczeniu. Suche powietrze, które tam krąży, mocno wysusza skórę. Przyczyną problemu mogą być także niedobory witamin, szczególnie witaminy A, witamin z grupy B, a także cynku i żelaza. Może to wynikać z niewłaściwej diety, ubogiej w substancje odżywcze, lub z niedostatecznej ilości wypijanej wody.

Źle dobrane kosmetyki, szczególnie zawierające w składzie wysuszający alkohol, mogą przyczyniać się do powstania lub pogłębiać istniejący problem. Ustom nie służy także spożywanie dań zbyt gorących, ostrych lub słonych. Pierzchnięcie skóry mogą powodować także nieświadome działania, na przykład oddychanie przez usta, skubanie skórek ust, przygryzanie zębami i oblizywanie ich językiem, zwłaszcza na mrozie i wietrze.

Spierzchnięte usta - przyczyny, hormony, domowe sposoby

Fot. iStock/Spierzchnięte usta

To wszystko może sprawić, że skóra traci dobrą kondycję, jest szorstka, nieprzyjemna, może się łuszczyć. W nasilonych objawach często dochodzi do pękania skóry i powstawania drobnych ranek. Niestety o spierzchnięte usta nietrudno. Skóra na nich nie posiada gruczołów  łojowych, których wydzielina mogłaby w sposób naturalny chronić usta przed szkodliwymi czynnikami.

Spierzchnięte usta a hormony i choroby

Na spierzchnięte usta wpływają także poważniejsze przyczyny, których nie wolno ignorować. Jedną z nich jest alergia kontaktowa, która często pojawia się przy stosowaniu nieodpowiednich kosmetyków pielęgnacyjnych lub do makijażu (np. szminka). Wiele zależy także od poziomu hormonów, które wpływają na wygląd włosów, paznokci i skóry. Widać to często przy niedoczynności tarczycy, lub u kobiet stosujących doustną antykoncepcję hormonalną. Na spierzchnięte usta wpływają także hormony, których poziom zmienia się tuż przed miesiączką. Warto wiedzieć, że spierzchnięte usta pojawiają się często przy różnych stanach zapalnych organizmu, obniżonej odporności, a także w wynikuj chorób takich jak choroba Leśniowskiego-Crohna, które powodują niedobór składników odżywczych w organizmie. W przypadku, gdy problem spierzchniętych ust jest trudny do usunięcia lub stale nawraca mimo właściwej pielęgnacji, należy udać się do lekarza po poradę. Jeśli przy tym występują inne niepokojące objawy ze strony zdrowia, nie należy odkładać wizyty na później.

Spierzchnięte usta — domowe sposoby na pożegnanie problemu 

Istnieją liczne domowe sposoby na spierzchnięte usta, które przynoszą dobre rezultaty. Jeśli usta mają tendencję do pierzchnięcia, należy zwrócić szczególną uwagę na ich pielęgnację. Często wyeliminowanie błahego czynnika pozwala zażegnać problem.

Pij dużo wody i przyjrzyj się diecie 

Odpowiednie nawodnienie organizmu ma ogromny wpływ na  stan skóry, także tej na ustach. Picie odpowiednich ilości wody w ciągu dnia, przynajmniej 1,5-2 litry, pozwoli utrzymać jej odpowiednie nawilżenie. Zadbaj również o to, by w diecie nie zabrakło soczystych warzyw i owoców (arbuzy, melony, jabłka, ogórki, cukinie, itd.), które poza wodą, dostarczają witaminy i minerały niezbędne dla zdrowej skóry. Wprowadź do diety zdrowe tłuszcze, które dobrze wpływają na stan skóry. Jedz tłuste ryby morskie, orzechy, nasiona, sięgaj po olej lniany czy oliwę z oliwek. W diecie nie powinno zabraknąć pokarmów bogatych w witaminy A i E, które wzmocnią osłabioną skórę.

Fot. iStock/Spierzchnięte usta

Nawilżaj powietrze 

Suche powietrze, które towarzyszy nam zazwyczaj jesienią i zimą, gdy kaloryfery grzeją mocno, jest częstą przyczyną suchości ust. W takim wypadku warto kupić nawilżacz powietrza, który zadba o to, by poziom wilgotności był odpowiedni. Zamiast profesjonalnego sprzętu można rozwiesić mokre ręczniki lub naczynie kamionkowe z wodą. Przy okazji pamiętaj też o regularnym wietrzeniu pomieszczenia, by zapewnić właściwą cyrkulację powietrza.

Złuszczaj przesuszoną skórę ust

Peeling, czyli złuszczenie martwego naskórka, jest konieczny, aby pozbyć się problemu. Regularne stosowanie delikatnych peelingów poprawi ukrwienie i wygładzi skórę ust. Peeling do ust można kupić w drogerii lub w aptece, lub prostym sposobem przygotować go w domu. Łyżeczkę miodu zmieszaj z cukrem trzcinowym lub zwykłym i delikatnie wymasuj nim usta. Taki masaż i złuszczanie możesz wykonać zwykłą, nieużywaną szczoteczką do zębów — namocz ją i delikatnymi ruchami wymasuj wargi. Do tego możesz wykorzystać oleje takie jak kokosowy czy arganowy, które przy okazji natłuszczą delikatny naskórek. Unikaj stosowania do ust gruboziarnistych peelingów do ciała, ponieważ ich działanie jest zbyt agresywne i może podrażniać delikatny naskórek. I nigdy nie obrywaj łuszczącego się naskórka z ust. Takie domowe sposoby na spierzchnięte usta szybko przyniosą poprawę.

Spierzchnięte usta - przyczyny, hormony, domowe sposoby

Fot. iStock/Spierzchnięte usta

Sięgaj po regenerujące maski i balsamy

Przy bardzo suchej skórze ust regenerujące maski są niezastąpione. Możesz kupić gotowe produkty, dostępne w aptekach lub drogeriach, lub zajrzeć do kuchni. Jeśli masz pod ręką miód, nałóż go grubą warstwą na usta i poczekaj kilkanaście minut. Sięgnij po schłodzone w lodówce plastry ogórka, które świetnie nawilżą skórę ust. W roli domowej maseczki sprawdzi się aloes, oleje (arganowy, lniany, oliwa z oliwek), masło shea, a nawet tłusta śmietana położona na usta.

Kilka razy dziennie sięgaj po szminki ochronne lub balsamy do ust. Regularne stosowanie kosmetyków pozwoli zadbać o stałe nawilżenie, natłuszczenie ich skóry. Dzięki temu będą lepiej znosić szkodliwe czynniki zewnętrzne, takie jak wiatr, mróz, czy upał. Zwróć uwagę na to, by kosmetyki do ust zawierały choć jedną z ochronnych substancji — lanolinę, glicerynę, witaminy A i E, olejki i wyciągi roślinne, kwas hialuronowy.  Noś pomadki ochronne przy sobie. By o nich nie zapominać, kup dwie — jedną zostaw w domu, a druga niech będzie w torebce, gotowa do użycia poza domem.

Fot. iStock/Spierzchnięte usta

Pamiętaj o demakijażu

Domowe sposoby na spierzchnięte usta dadzą lepsze rezultaty, gdy skóra ust będzie odpowiednio oczyszczana. Pamiętać o tym powinny panie, które na co dzień sięgają po szminki. Demakijaż skóry twarzy (a więc i ust) jest konieczne, by skóra mogła swobodnie oddychać i się regenerować. Przy tym zadaniu sprawdzą się żele micelarne, nawilżane chusteczki do demakijażu lub odpowiednie płyny. Po wieczornym demakijażu nałóż na usta odżywczy preparat — nocą będzie działał skuteczniej.


źródło: mojacera.pl

Zobacz także

Rozwiązanie konkursu „Postaw świat na głowie”

Wiara, że wraz z nadejściem stycznia będziemy mieć czystą kartę, pomaga nam znaleźć motywację, ale… Jak się przygotować do 2017?

Świat był przeciwko niemu i voila! Wygrał wybory ku zaskoczeniu tegoż świata. Taki powyborczy kac