Lifestyle

Koniec z przeklinaniem! Pomoże ci tych kilka metod

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
6 kwietnia 2020
Fot. iStock
 

Zaczyna się niewinnie, od brzydkiego wyrazu wtrąconego w pieprzną anegdotę lub wypowiedzianego z pełną mocą w chwili wielkiego wzburzenia. Potem te słowne niegrzeczności pojawiają się coraz częściej i nawet nie zauważamy, kiedy stają się naszym brzydkim nawykiem. Ale dosyć tego, koniec z przeklinaniem – kiedy, jak nie teraz? Oto kilka metod, które mogą ci w tym pomóc!

Zmień swoją opinię o przeklinaniu

Wydaje ci się, że rzucona gdzieniegdzie k… czy ch…  to no nic złego? Że to jedynie taka maniera, nikogo nie razi? Jeśli chcesz zwalczyć swój nawyk, musisz przede wszystkim zmienić sposób myślenia i zrozumieć, że przeklinanie nie jest odbierane pozytywnie. Poprzez nie pokazujesz swój brak opanowania, ludzie ocenią niżej twój poziom intelektualny, możesz zrazić do siebie rozmówcę lub ktoś poczuje się przez ciebie obrażany. Ponadto dajesz zły przykład dzieciom – słysząc cię pomyślą, że przeklinanie jest w porządku.

Klnij i płać

Klasyczna metoda – każde twoje przekleństwo równa się finansowej karze. Ustaw specjalny słoik, do którego będziesz wrzucać określoną kwotę za każde brzydkie słowo. Twój brak kontroli nad językiem to obciążenie dla kieszeni – na pewno szybko je odczujesz. Ponadto rosnący w słoiku zbiór monet będzie widocznym znakiem tego, jak dużo przeklinasz. Gdy już pozbędziesz się złego nawyku, wykorzystaj zgromadzoną kwotę na coś przyjemnego – w końcu należy ci się nagroda!

Gumka na nadgarstku

Załóż na nadgarstek gumkę i pociągaj za nią za każdym razem, gdy przeklniesz. Na pewno zaboli, ale to nieprzyjemne uczucie zadziała także odstraszająco. Metoda ta polecana jest jednak osobom, które nie przeklinają co drugie słowo – zbyt duża ilość uderzeń gumki może bowiem zostawić ślad na skórze, a nie o to tutaj chodzi.

Nagradzaj swoje postępy

Nie jesteś typem, na który działa kara finansowa lub strzelanie gumką? Zastosuj więc metodę wzmacniania pozytywnego – za każdy dzień bez przeklinania funduj sobie jakąś małą przyjemność – może to być gorąca czekolada, lampka ulubionego wina albo relaksująca kąpiel w pianie. Wytrwałaś tydzień? Czas na większą nagrodę! Twoje wysiłki zyskają bardzo realny i przyjemny wymiar – warto wytrwać w swoich postanowieniach.

Grzeczne zamienniki

Czasami przeklinanie pomaga nam radzić sobie z emocjami, np. gdy coś (lub ktoś) nas zdenerwuje, albo gdy uderzymy w szafkę małym palcem stopy. Wraz z przekleństwem wyrzucamy z siebie złość, gniew i ból. Postaraj się jednak zamienić brzydkie sformułowania na coś bardziej przystępnego, a nawet śmiesznego. O chusteczka! Ja nie mogę! Kurka blada! Zielona nać! Brzmi lepiej, nie kaleczy uszu, a wciąż daje satysfakcję.

Rzuć wyzwanie przyjaciołom lub partnerowi

W końcu razem zawsze raźniej! Niech będzie to wasz challenge na czas izolacji – przeklinaniu mówimy do widzenia. Wzajemne wsparcie będzie nieocenione w chwilach słabości, a lekkie poczucie konkurencji tylko doda wam motywacji. Ponadto może któreś z was znajdzie doskonałą metodę na zwalczenie nawyku? Rozmawiajcie, pomagajcie sobie i wspólnie dążcie do celu.

Poszerz słownictwo

Czas na wprowadzenie dojrzałego, inteligentnego słownictwa i poszerzenie wiedzy językowej – im więcej ciekawych i wyjątkowych słów poznasz, tym rzadziej będziesz wracać do tych prostych i niestety często wulgarnych. Jedno nowe słowo dziennie to aż 365 w całym roku! Całkiem pokaźna baza, z której możesz korzystać i dzięki której niejedna osoba uniesie brwi ze zdziwienia.

Skończ z brzydkimi filmami i piosenkami

Przekleństwa często pojawiają się w niektórych typach filmów i tekstach piosenek, dlatego dla własnego dobra wybieraj bardziej ambitne produkcje i minimalizuj ekspozycję na brzydkie wyrazy. Ograniczając kontakt z przekleństwami osłabiasz swój nawyk i nabierasz lepszych manier.

Zdiagnozuj swoje wyzwalacze

Przyjrzyj się dokładnie sytuacjom, które wyzwalają w tobie nawyk przeklinania – kiedy się to dzieje? Co jest powodem twoich emocji? Co zyskujesz stosując wtedy przekleństwa? Nie wszystkie da się wyeliminować (jak np. korki na mieście), ale twoja świadomość pomoże ci w zachowaniu czujności i większej kontroli nad własnymi reakcjami.

Nie wymagaj perfekcji

Przekleństwa wciąż będą się pojawiać w twoim otoczeniu, w telewizji, u przyjaciół i bliskich, a czasem nawet u ciebie. Nic w tym złego, dopóki jest to sporadyczne, wyjątkowe i nie staje się codziennym nawykiem. Każdemu zdarzają się słabsze chwile i różne wpadki – jeśli będziesz o tym pamiętać, drobne potknięcia jedynie podbudują twoją motywację. Wszystko jest dla ludzi – byle mądrze i z umiarem.


Na podstawie: www.powerofpositivity.com

Lifestyle

Muszę wierzyć, że to wszystko ma jakiś większy sens, że wkrótce znowu będzie normalnie, a nawet lepiej

Listy do redakcji
Listy do redakcji
6 kwietnia 2020
Fot. iStock
 

Od miesiąca koronawirus przejął władzę nad całym światem. Niewidoczny, a przez to tak niebezpieczny – bo jak tu się bać czegoś, co trudno zobaczyć, dotknąć, zlokalizować? Od trzech tygodni mój świat skurczył się do rozmiarów mieszkania, wychodziłam jedynie na zakupy i spacery (choć teraz i one odpadły). Przeżyłam złość, bunt, epizod zalewania się łzami i złorzeczeń na los. Obecnie jestem na etapie wiary, że to wszystko musi mieć jakiś większy sens, że wkrótce znowu będzie normalnie, a nawet lepiej.

Gdy ogarnia mnie smutek, uciekam w marzenia o lepszym świecie post-pandemicznym, snuję wizje czekających nas zmian, przełomów i nowego stylu życia. Choć wiem, że to pewnie ułuda i moja optymistyczna fantazja, nie przeszkadza mi to w znajdowaniu w moich myślach ukojenia i spokoju – obecnie tylko to powstrzymuje mnie przez zgnuśnieniem i zwariowaniem w totalnym odcięciu od innych.

Wierzę w to, że obecna sytuacja jest częścią jakiegoś większego planu (losu/boga/ wszechświata?). Natura potrzebowała przerwy od nas, nieustannie próbujących ją zdominować, niszczących bez opamiętania i eksploatujących bez ustanku. Mniej samochodów, praktycznie zerowy ruch lotniczy, zatrzymana turystyka, także w rejony najbardziej odległe u unikatowe ekologicznie, ograniczenie konsumpcji – to wszystko ma swój wpływ na przyrodę. Pozostawiona w spokoju może wreszcie od nas odetchnąć, złapać oddech, być może wzmocnić się, odrodzić, a nawet odebrać to, co jeszcze przed chwilą było w rękach człowieka.

My – ludzie także potrzebowaliśmy silnego wstrząsu i mocnego przebudzenia. Czegoś, co w końcu zatrzyma nas w codziennym pędzie za lepszym życiem i pokaże nam, że coś było nie tak z naszymi priorytetami, naszym codziennym rytmem, w jakim nauczyliśmy się funkcjonować.  Przestaliśmy rozglądać się dookoła i zauważać małe, acz niezwykle ważne elementy naszego otoczenia. Szliśmy przez codzienność z klapkami na oczach – praca, dom, oszczędzanie na wakacje, kredyt na mieszkanie, w którym nie mamy czasu na odpoczynek. Wbrew oficjalnie wyznawanej zasadzie work-life balance, szala zazwyczaj przechylała się w stronę kariery i obowiązków. Szaleństwo. Może teraz, gdy brutalnie pokazano nam znak STOP i kazano zwolnić, zrozumiemy, że nie chodzi o życia przepracowanie, ale o przeżywanie. Że kupowanie i posiadanie nie jest w stanie zastąpić nam emocji, a budowanie kapitału na koncie bankowym jest mniej ważne od budowania relacji z innymi. Że mogą nazywać cię Senior Executive, Account Manager, Team Leader, albo nawet CEO, ale nic ci z tego nie przyjdzie, jeśli nie będziesz też zwyczajnie Człowiekiem.

Wierzę też w to, że ta sytuacja jest szansą dla rodzin – w końcu jest czas na to, by spędzić ze sobą czas, poznać się nawzajem, polubić, jeśli wcześniej bywało z tym różnie, a także zatęskni za bliskimi, których nie ma przy nas, a których odwiedzamy stanowczo zbyt rzadko. Nie ma spotkania, na które się śpieszymy, poranki nagle stały się mniej gorączkowe, czas na odkładane od zawsze rozmowy w końcu się znalazł. Bardzo chciałabym, by ludzie dostrzegli w tym szansę, okazję, na którą wielu czekało. Nie zmarnujmy tego nerwami, niecierpliwością, strachem przed emocjami, które budzą się i dają o sobie znać. Popatrzmy na siebie, w głąb siebie samych i naszych bliskich, spróbujmy wysłuchać i zrozumieć. Nie traktujmy izolacji, jako czasu zmarnowanego, ale jako ten podarowany dla nas i naszych bliskich. Tam, na zewnątrz, nic się teraz nie dzieje, wszystko czeka. Tutaj, w naszym domu, może zadziać się teraz wiele dobrego.

Wierzę w to, że koronawirus pokaże nam, jak ważne jest wspólne działanie, wspieranie siebie nawzajem i pomoc tym, którzy tego potrzebują. Zarówno w ujęciu globalnym – między poszczególnymi krajami – jak i w tym lokalnym, między Polakami, po sąsiedzku. Od tygodni udowadniamy, że hasło solidarność wciąż jest w nas żywe. Internetowe zbiórki, wspieranie lokalnych przedsiębiorców, sprzedawców, gastronomii, ruchy pomagające seniorom i zwierzętom – to wszystko daje nam nadzieję i pozwala dostrzec ogrom dobra i serdeczności nawet w warunkach izolacji. Wierzę, że to nie minie wraz z końcem epidemii, że przyzwyczaimy się do tej życzliwości i wyrobimy w sobie nawyk bycia dobrym dla innych. A ci, którzy jeszcze tego nie potrafią, zostaną w mniejszości, która z czasem dostosuje się do całej reszty.

Choć wydaje nam się, że teraz nic od nas nie zależy, to tak naprawdę mamy wpływ na wiele spraw. Na to, jakimi ludźmi jesteśmy teraz i będziemy później. Na to, jak będziemy budować świat po wyjściu z naszych domów i czemu nadamy w naszym życiu priorytet. Na to, w jaki sposób pokażemy, że nie zmarnowaliśmy tego czasu i odebraliśmy swoją lekcję od losu.

#WSPIERAJMY SIĘ

 

Nikt w tym czasie nie może być sam, więc bądźmy wspólnie i #wspierajmysię. Prosimy, przesyłajcie listy na [email protected]

Prosimy o dołączenie w treści wiadomości poniższego oświadczenia:

Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Blum Media Sp. z o.o., swoich danych osobowych, zgodnie z przepisami o ochronie danych osobowych i RODO.
Wyrażam zgodę na publikację listu przez portal Oh!me.

Życzymy wam wszystko dobrego i ogromu zdrowia – Redakcja Oh!Me

#wspierajmy się

Kochani, zaczynamy akcję #wspierajmysię, bo chyba wsparcia nam dzisiaj potrzeba najbardziej. Dołączcie do nas <3

Gepostet von Oh Me am Dienstag, 24. März 2020

 


Lifestyle

6 nawyków zgorzkniałych ludzi – lepiej ich unikaj!

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
6 kwietnia 2020
Fot. iStock

Każdemu z nas zdarza się narzekać, rozpamiętywać stare krzywdy, czy czuć niesprawiedliwie traktowanym przez świat. Zgorzknienie to jednak coś znacznie więcej – sprawia, że świat widzimy przez pryzmat negatywów, stwarzamy wokół siebie barierę, a własnym pesymizmem i negatywnym podejściem odpychamy od siebie innych.

Zgorzkniała? Nigdy taka nie będę, na pewno! Czy jednak na pewno wiemy, jak uniknąć pogrążenia się w smutku i frustracji? Granicę przekroczyć jest bardzo łatwo i nim się spostrzeżemy, rządzą nami nawyki świadczące o zgorzknieniu. Jakie? Przeczytaj koniecznie i lepiej ich unikaj! A jeśli jakieś są ci już dobrze znane – czas na wprowadzenie zmian.

Skoncentrowanie na negatywach

Wycieczka do lasu? Kleszcze, dzikie zwierzęta, zimno! Wyjście do kina? Film na pewno jest kiepski, ludzie gadają w trakcie seansu, a bilety są za drogie. Każda nowa rzecz, sytuacja i propozycja widziana jest przede wszystkim przez pryzmat problemów i utrudnień. Takie koncentrowanie się na negatywach zabiera szansę na poznanie czegoś nowego, odczuwanie radości z życia i zbierania unikatowych doświadczeń. Wszystkim nam potrzeba więcej otwartości i pozytywnego nastawiania, gotowości na zmiany i chęci na przeżywanie przygód!

Zazdrość wobec innych

Zazdrość to paskudne uczucie – chcemy mieć to, co inni, nie cierpimy ich za to, że mają lepiej (oczywiście w naszej ocenie), więcej, inaczej niż my. Pamiętajmy jednak, że to, co jest korzystne dla innych i sprawia im szczęście, nie zawsze jest dobre dla nas. Nie dostrzegamy też trudów i włożonej pracy, jaką ktoś wykonał, by znaleźć się w danej sytuacji. Zamiast zazdrościć i nienawidzić innych, zainspirujmy się nimi i podejmijmy działania, by zmienić swoje życie i zyskać to, czego pragniemy.

Nieustanne narzekanie

Można odnieść wrażenie, że w naszym życiu nie udało się nic i to jedno, wielkie pasmo nieszczęść. Począwszy od pogody, poprzez karierę zawodową, aż po partnera i życie rodzinne. Ludzie boją się zadać nawet zwykłe, kurtuazyjne pytanie „co słuchać?”, bo wiedzą, że odpowiedzią będzie lawina żali, narzekania i psioczenia na rzeczywistość. Czy jednak na pewno jest aż tak źle? Nie ma nic pozytywnego, żadnych sukcesów, radości? Dobrze się zastanówmy i poddajmy analizie, a dostrzeżemy wokół siebie mnóstwo dobra.

Plotki i szukanie sensacji w życiu innych

Życie zgorzkniałej osoby pełne jest smutku i negatywów, dlatego szukanie sensacji w sytuacji innych i plotkowanie to ich ulubione hobby. Obgadując, najczęściej złośliwie, podwyższają swoją samoocenę i we własnym mniemaniu są lepsi i bardziej wartościowi, wiedzą dokładniej, jak inni powinni postępować. Roznosząc te sensacyjne informacje przyciągają uwagę otoczenia i w końcu znajdują się w centrum zainteresowania. Bardzo brzydki nawyk!

Trzymanie w sobie urazy

Wybaczanie i zapominanie o błędach innych nie leży w naturze zgorzkniałych osób – one wolą rozpamiętywać każdą krzywdę, tworzyć w sobie listę cudzych przewinień i w razie potrzeby sięgać po nią, by rozdrapać stare rany i zatopić się w swoim żalu. Przy kolejnej kłótni lub kryzysowej sytuacji wyciągają takiego emocjonalnego asa z rękawa i grają argumentem dawnych win. Jeśli masz taki zwyczaj, lepiej na zawsze z nim skończ – rozwiązuj konflikty od razu, nie przechowuj w sobie złych emocji i staraj się podchodzić do bliskich z większą życzliwością. W końcu każdemu z nas zdarzają się słabsze momenty.

Publiczne wytykanie innym błędów

Nic tak nie poprawia samopoczucia i nie podwyższa samooceny zgorzkniałej osoby, jak podkreślenie błędów innej osoby. Najlepiej, gdy odbywa się to publicznie, przy świadkach – w ten sposób więcej osób dowiaduje się o ich rzekomej mądrości i wyższości. Niestety takim zachowaniem bardzo łatwo o zranienie uczuć innych i zrażenie do siebie otoczenia – zamiast krytyki spróbuj pomóc, zainspirować, wskazać właściwy kierunek. Taką metodą pokażesz nie tylko walory intelektualne, ale także życzliwość i sympatię, które przyciągają innych.

 


Zobacz także

Bierzesz czy dajesz? Sprawdź, gdzie uciekają twoje endorfiny. Akcja #ŁapENDORFINY, wyzwanie #29

Kultura wstydu. O matkach, które są toksyczne i córkach, które nie przestają się obwiniać

Niezwykły wolontariat. Tatuażystka zakrywa blizny ofiar przemocy domowej|TAKA BABKA