Lifestyle

Kochani, świętujmy Światowy Dzień Zwierząt, wspierając zwierzaki z Przystani Ocalenie. Bądźmy w tym razem!

Redakcja
Redakcja
4 października 2021
 

Kochani, 4.10 to dzień, w którym obchodzimy Światowy Dzień Zwierząt. Mamy taki plan, aby wesprzeć azyl, w którym dom znalazły zwierzaki wszelkiej maści i wielkości!

Przystań Ocalenie to miejsce, w którym swoje schronienie znajdują zwierzęta, uratowane przed bólem, strachem i cierpieniem.

Link do zbiórki – TUTAJ!

Podopieczni Przystani to konie, krowy, świnie, kozy, owce, kury, osły, psy, koty i wiele innych zwierzaków. Ich dom jest prawdziwą arką! Zwierzęta żyją razem, tu jest ich dom. Niestety, utrzymanie takiej gromady – w dodatku nie pierwszej młodości, często o kiepskim zdrowiu – to codzienna walka. Nieustannie ktoś potrzebuje interwencji lekarza. Zwierzakobus nieustannie jeździ to z chorym kotem, a to z potrzebującym psem. Gdzie to znaleźć? Jak zebrać? A przecież to nie jest nasz jedyny rachunek do opłacenia…

Przystań Ocalenie to dom dla ponad 500 zwierzaków, więc same koszty ich utrzymania są ogromne – siano, karma, suplementy, leczenie i leki, utrzymanie gospodarstwa i cała masa innych wydatków. A niestety większość podopiecznych Przystani jest schorowana i starsza, więc wymaga dużo uwagi i czułości. Zróbmy im prezent! Jeśli by tak 10000 osób przekazało 4 zł dla Przystani Ocalenie, to zebralibyśmy kwotę, która pozwoli azylowi działać!

Nie możemy powiedzieć naszym zwierzętom – prosimy, nie chorujcie, nie mamy pieniędzy na leczenie… Teoretycznie możemy, ale to nic nie zmieni.

Ale zmienić sytuację azylu możecie Wy! Opłaćmy leczenie zwierząt, które z takim mozołem, cierpliwie i troskliwie ratuje Fundacja! Pokażmy im, że doceniamy to, co robią dla zwierząt, dajmy odczuć, że o resztę nie muszą się dziś martwić. Kochani, zjednoczmy się dla zwierząt z Przystani Ocalenie! Jeśli 10000 osób wpłaci 4 zł, Przystań Ocalenie zdobędzie środki na utrzymanie swoich podopiecznych. 

Udostępniajcie zbiórkę, oznaczajcie znajomych i osoby, które obserwujecie! #nadzienzwierzat

 


Lifestyle

6 pomysłów na to, jak uszczęśliwić dziecko. Nie wydasz ani grosza!

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
5 października 2021
fot. kieferpix/iStock
 

Myślisz, że uszczęśliwisz dziecko, kupując mu drogie prezenty, takie, jakie mają wszyscy jego przyjaciele dookoła? Albo jadąc z nim na ekskluzywne zagraniczne wakacje? A może fundując mu zajęcia pozalekcyjne? Nieprawda! Im młodsze dziecko, tym bardziej potrzebuje twojego CZASU, BLISKOŚCI, CZUŁOŚCI i SERCA.

Erik Erikson, amerykański psychoanalityk, twierdził, że dziecko od pierwszych chwil życia, dzięki bliskości matki uczy się bezpiecznego przywiązania. Ale wasz wspólny czas jest niezwykle istotny nie tylko, kiedy dziecko jest malutkie. Zanim twój syn czy córka pójdzie do przedszkola, liczy się twoja cierpliwość. Wyręczanie lub ciągła krytyka, a także częste okazywanie zniecierpliwienia może spowodować, że dziecko będzie obawiało się wyzwań lub wstydziło się swoich niepowodzeń. Kiedy wkroczy już w wiek przedszkolny, nadal to nie pieniądze i prezenty będą dla niego najważniejsze, ale fakt, czy pomożesz mu przeżywać trudne emocje np. poczucie winy. Na tym etapie dziecko chce być coraz bardziej samodzielne i pragnie decydować o sobie. Jeśli czasami pozwolisz mu porządzić np. przejąć kontrolę w zabawie, wzmocnisz jego pewność siebie. A co kiedy twoja pociecha idzie do szkoły? Wtedy pomału najważniejsi stają się dla niej rówieśnicy, dzięki którym poznaje swoją rolę w grupie oraz uczy się cierpliwości i wytrwałości. Czy to znaczy, że teraz rodzic może już odpuścić? Nie!

W tym czasie twoja rola polega głównie na dawaniu wsparcia i na wzmacnianiu poczucia wartości. Podczas zabawy warto prowadzić nienachalne rozmowy, bo wtedy dziecko dostaje przestrzeń do opowiadania o swoich trudnościach. A kiedy wejdzie już w wiek dojrzewania (13-18 roku życia), musisz uzbroić się w cierpliwość. Łatwo nie będzie! Wtedy młody człowiek dookreśla siebie – to, kim jest, jak go widzą inni i kim chce być w przyszłości. Na tym etapie kształtuje swoje poczucie tożsamości. Ważne, by wtedy rodzic zachęcał do odkrywania siebie, co będzie skutkować poczuciem niezależności. Mamy nadzieję, że przekonaliśmy cię, że to nie pieniądze uszczęśliwiają dzieci. To, co możesz dać im najcenniejszego, znajdziesz w sobie.

Przeczytaj, jakie mamy pomysły na spędzanie czasu z młodym człowiekiem, bez otwierania portfela.

1. Poświęć dziecku czas!

Nie masz nic cenniejszego. Mówi się, że nie długość spędzonego czasu z dzieckiem jest ważna, ale jego jakość. To niestety nie do końca prawda. Dzieci często nie potrzebują intensywnych zabaw i wielu bodźców. Wolą spokojny czas spędzony z rodzicem. Bez poganiania, wypytywania, proponowania co kilka minut nowych atrakcyjnych rozrywek. Bez nerwów, bez pośpiechu… Potrzebują po prostu bycia razem. Wcale nie musicie robić czegoś spektakularnego. Znam weekendowych ojców, którzy tak bardzo są przejęci czasem spędzanym z dziećmi, że zasypują je atrakcyjnymi propozycjami. Spokojnie, wystarczy jedna! A resztę poświęćcie na przytulanie, uśmiechy, serdeczność, spokojnie zjedzony obiad i może jeszcze jakiś spacer… Nie musicie iść do zoo, muzeum, czy kawiarni z modnymi ciastkami. Dzieci będą szczęśliwsze z wami w parku, bez robienia im ciśnienia i presji.

2. Przytul, nie pouczaj!

Gdy nasze dziecko przychodzi z kłopotem, niekoniecznie od razu musimy ruszać z odsieczą mądrych porad i słów. Nie musimy otwierać portfela, by rozchmurzyć malucha i kupić mu coś słodkiego. Czasem nawet najmądrzejsze porady nie działają, a najsłodsze lody z milionem posypek, nie poprawią humoru. Ale jest coś takiego, co zawsze jest skuteczne – milczące przytulenie, albo powiedzenie kilku zwykłych i niewymyślnych słów: „Wszystko będzie dobrze!”. Chodzi o to, by dać akceptację i by pozwolić dziecku czuć strach, lęk, złość, czyli tzw. negatywne emocje. By się nie mądrzyć, ale zwyczajnie być.

3. Pobaw się tak, jak ono chce!

Zwykle, gdy mamy już wolny czas dla dziecka, próbujemy go zagospodarować po swojemu. Idziemy na rolki, bo to sami uwielbiamy. Albo zapinamy kaski i wsiadamy na rower, ponieważ nam też jest potrzebna dawka ruchu. Spokojnie! To nie jest przestępstwo, ale prawda jest taka, że dzieci będą znacznie szczęśliwsze, jeśli pozwolimy im samym zaproponować zabawę, na którą mają ochotę. Powiedz tak: „Dziś ty rządzisz. Ty wybierasz, a ja będę za tobą podążać”. Cóż, teraz trzeba być konsekwentnym, nawet jeśli dziecko wybierze coś, za czym naprawdę nie przepadamy. To nie musi być długa zabawa. Wystarczy, że będziemy w jej czasie aktywni i uważni na to, czego młody człowiek potrzebuje.

Ma ochotę bawić się kucykami pony w domu, kiedy za oknem świeci piękne słońce? Trudno! Pobaw się tak, jak ono ma ochotę. Nie kwestionuj, nie włączaj racjonalnego myślenia. Daj mu porządzić.

4. Naucz czegoś swojego malucha!

To nieprawda, że nasze dzieci powinny koniecznie chodzić na kilka wspaniałych i drogich zajęć pozalekcyjnych. One nie potrzebują nauki jeżdżenia konno ani lekcji języka francuskiego z native speakerem. Z powodzeniem rodzice też mogą swoje maluchy w tym czasie czegoś nauczyć. Przypomnij sobie, co tobie sprawiało największą przyjemność. Mnie obserwowanie ptaków z dziadkiem, który miał za oknem własnoręcznie zrobiony karmnik i wieczorne spacery z ojcem i psem, podczas których wymyślaliśmy sobie, co dzieje się za firankami okien u naszych sąsiadów. Opowiadaliśmy sobie z tatą zmyślone historie wyimaginowanych ludzi, którzy gotują koalicję, czytają książki i wymyślają niestworzone jeszcze wynalazki. Uwielbialiśmy też uczyć naszego psiaka aportowania, kochaliśmy jeździć na szaber do opuszczonych sadów, gdzie jabłonki uginały się pod ciężarem owoców. Pobudzano w ten sposób moją wyobraźnię, uczyłam się zwyczajów ptaszków i wiedziałam, co lubią jeść. Dziś też tak można bawić się dziećmi!

5. Postaw na zabawy z długopisem i kartką papieru

Pamiętasz jeszcze zabawy z dzieciństwa, na które nie potrzeba wydawać pieniędzy? Wystarczył sprawny mózg, zwykła kartka papieru i coś do pisania? Ja kochałam grać z ojcem w „zatapianie statków”, a z mamą w „inteligencję”. W tej pierwszej zabawie chodzi o to, by na polu przeciwnika zatapiać kolejne maszty. W przypadku drugiej, na kartkach rysowało się tabelki z kolumnami o tytułach: państwo, miasto, rzeka, marka samochodu, roślina itp. Potem trzeba było wypisać jak najwięcej słów, należących do tych kategorii i zaczynających się na wylosowaną literę. Pamiętam też, że bawiłam się w rysowanie portretów pamięciowych różnych znajomych dzieci z przedszkola i naszych sąsiadów, a mama musiała zgadnąć, kogo mam na myśli.

6. Szukaj darmowych atrakcji!

Myślisz, że już nie ma takich, bo nawet zwykła wyprawa do restauracji na pizzę czy do zoo sporo kosztuje? Jesteś w błędzie. Jesienią jest, co robić! Ciemniejsze i chłodniejsze wieczory skłaniają na przykład do wizyty w bibliotekach osiedlowych, które nadal oferują książki do wypożyczenia kompletnie za darmo. Taki „wycieczka” dla dziecka może być tak samo atrakcyjna, jak wizyta w księgarni. Przebieranie, szukanie ulubionych bohaterów i zamawianie książek, na które trzeba trochę poczekać, a potem konieczność odniesienia wszystkiego w terminie, to wszystko może być fajne i pouczające doświadczenie. Zobacz też, ile macie za oknem kolorowych liści, czerwonych owoców jarzębiny, kasztanów i żołędzi. Budowanie z nich zabawnych ludków albo nawlekanie owoców na nitkę i robienie z nich korali bardzo rozwija wyobraźnię. A dla ciebie to może być świetna zabawa, podczas której przypomnisz sobie, jak to było być dzieckiem.


Lifestyle

Nie słucha na spacerze i zżera świństwa? 10 naprawdę niebanalnych porad dla właścicieli psów!

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
4 października 2021
fot. Alena Kravchenko/iStock

Nawet najwięksi psiarze mogą mieć kłopoty ze zrozumieniem swoich podopiecznych i ich zachowań. Psy to istoty wrażliwe i skomplikowane. Potrafią odczuwać złość, smutek, radość. Bywają zazdrosne, mogą czuć się winne, a emocje okazują na wiele różnych sposobów. Dobry opiekun pamięta o potrzebach swojego przyjaciela i uczy się jego języka. Dziś już możemy to zrobić. Z pomocą przychodzą nam prawdziwi eksperci.

Książka „Szczeka, merda, mówi. Jak być najlepszym człowiekiem swojego psa” Zofii Zaniewskiej-Wojtków i Piotra Wojtkowa jest pozycją niesamowitą. Dla wszystkich tych, którzy chcą lepiej zrozumieć swojego psa i zrobić wszystko, by był z nimi bardziej szczęśliwy. Reżyserka i miłośniczka zwierząt Agnieszka Holland napisała o niej tak:

„Ta książka jest nie tylko pożyteczna, ale i pełna empatii. Uczy, jak zrozumieć psa, jego lęki, słabości i siłę. Zrozumieć i komunikować się z nim, a nie go tresować. Pokazuje, że rozumiejący i cierpliwy człowiek to szczęśliwy pies, ale również, że każdy pies (i jego człowiek) jest inny. Książka udowadnia, że nie ma szybkich, magicznych recept na behawioralne kłopoty zwierzaka. Polecam nie tylko debiutującym opiekunom psów. Również tym doświadczonym książka odsłoni nowe perspektywy”.

Redakcja Oh! Me z okazji Światowego Dnia Zwierząt (4 października!) publikuje 10 ciekawych porad, które znaleźliśmy właśnie w „Szczeka, merda, mówi”. Czytajcie dla siebie i swoich pupili!

1. Jak nauczyć podopiecznego wracać?

Jeżeli uczymy psa, aby przychodził do nas na hasło „do mnie” i za każdym razem nagradzamy go smakołykami i ciepłym uśmiechem, gdy zareaguje, wzmacniamy to zachowanie. Jeżeli pies czasami się rozproszy i nie zareaguje, to stanowczo przyciągamy go do siebie smyczą. Po przyciągnięciu i tak nagradzamy psa smakołykiem. Pomimo zasypania zwierzaka smaczkami, dodaliśmy nieprzyjemny dla niego element. Nawet jeden taki incydent wystarczy, aby pies, zamiast kojarzyć hasło „do mnie” z przyjemnością, zaczął odczuwać niepewność. Nie wie wtedy, co go czeka i czy wracanie do nas jest bezpieczne. Zatruliśmy hasło „do mnie” nieprzyjemnym bodźcem.

2. Co dla pasa jest dobre, dla ciebie takim być nie musi

Jeżeli chcemy nauczyć psa, co jest dobre, a co złe, musimy również pamiętać, że nasz podopieczny zupełnie inaczej niż my postrzega świat, relacje i wartości. To, co jest złe z naszej perspektywy, dla psa wcale nie jest złe i nigdy nie będzie. Możemy psa nauczyć, że zjadanie śmieci na spacerze nas złości, i w końcu zwierzę przestanie to robić, ale nigdy nie uzna go za złe, niezdrowe czy obrzydliwe. Zjadanie śmieci jest dla psa zupełnie naturalnym zachowaniem, które wielu jego przodkom zapewniło przeżycie. W końcu to zjadanie ludzkich odpadków odegrało ogromną rolę w procesie udomowienia psowatych. To samo dotyczy wielu innych, zupełnie naturalnych dla psa zachowań: szczekania, znaczenia, obgryzania czy bronienia.

3. Naucz pupila siadać

fot. fotografixx/iStock

Kiedy uczymy psa siadania, zwierzak dostaje nagrodę po dotknięciu pupą ziemi. Jak wyglądało środowisko w momencie, gdy uczył się siadać? Trzymałaś w dłoni smakołyk, potem powiedziałaś „siad”, a gdy pies usiadł, dostał przysmak. Pies to wszystko połączył, a każdy element tej układanki był istotny. Jeżeli nagle nie mamy smakołyka w dłoni, to dla psa oznacza, że środowisko się zmieniło i zależności między jego zachowaniami będą inne. Co zrobić?

Ćwiczmy zmiennie, zachęcajmy psa do siadu i nagradzajmy go na różne sposoby: pobiegnijmy do innego pokoju po smakołyk, wyciągnijmy go z ukrytej kieszeni. Albo wzmacniajmy zachowanie innymi sposobami: wypuszczajmy psa do ogrodu, zabierajmy na spacer bądź też w nagrodę bawmy się z nim. Jedzenie jest na pewno niespodzianką, ale jest wiele innych rzeczy, które mogą wzmocnić psie zachowanie. Zawsze też pokazujemy, jaka będzie konsekwencja zachowania, dopiero gdy pies wykona zadanie, a nie wcześniej. Zatem nie samo jedzenie jest problemem, tylko to, w jaki sposób go używamy.

4. Bądź „równym” opiekunem!

Coraz więcej osób decyduje się na psa, nie rozumiejąc, jaka odpowiedzialność wiąże się z taką decyzją. W tygodniu opiekunowie nie znajdują dla niego czasu, co próbują wynagradzać mu podczas weekendów i wakacji. Tymczasem wychowanie psa to codzienny, długofalowy proces, wymagający wiedzy, uważności i czasu. Psu potrzeba obecności człowieka, ale również rytmu, rutyny, przewidywalności.

W domach takich „nierównych” opiekunów zwierzęta doświadczają na zmianę dotkliwej samotności i zalewu atencji i kontaktów ze strony człowieka. Nie mają przez to poczucia bezpieczeństwa, przeżywają chroniczny stres. Te braki w zaspokajaniu podstawowych potrzeb rodzą negatywne emocje, które manifestują się uciążliwymi dla opiekunów zachowaniami.

5. Twój zwierzak nie chce się bawić ze wszystkimi

fot. Capuski/iStock

Wśród opiekunów pokutuje też przekonanie, że pies marzy o zapoznaniu się z każdym napotkanym zwierzakiem i z każdym będzie chciał się bawić. Te nagminne „Azorku, przywitaj się z pieskiem”, „No, idź się pobaw”… Stabilny, dorosły pies, podobnie jak dojrzały człowiek, jest w kontaktach społecznych ostrożny i wybredny, a zabawę rezerwuje tylko dla istot, którym ufa – ograniczonej grupy ludzi i wybranych czworonożnych przyjaciół.

Pies jako zwierzę społeczne czerpie wiele korzyści z prawidłowych kontaktów z innymi psami, ale przypadkowe, narzucane często przez opiekuna interakcje mogą prowadzić do problemów takich jak nadmierna ekscytacja i pobudzenie na widok psów, ciągnięcie na smyczy, uciążliwe wokalizacje, zjawisko bullingu, reaktywność, wybiórcza głuchota (gdy w obecności innych psów nasz pupil nie reaguje na przywołanie).

6. Pies półdziki to największe wyzwanie

Największym wyzwaniem są psy, które we wczesnej fazie swojego rozwoju nie poznały człowieka i innych psów. To te wszystkie zwierzęta zabrane z ich naturalnego środowiska, lasu, skraju wioski, gdzie żyły dziko lub półdziko, unikając kontaktu z ludźmi.(…) Nawet ci, którzy mają jak najlepsze intencje, nie są świadomi, że tych wczesnych braków socjalizacyjnych u psów dzikich nie uda się nadrobić. Kiedy zmuszamy je do życia bliżej ludzi, innych psów, cywilizacji, one potwornie cierpią. Takie psy traktują ludzki świat jako miejsce permanentnego zagrożenia. Jest w nim mnóstwo maszyn i urządzeń wydających dźwięki o niskiej częstotliwości, które ucho odczuwającego lęk zwierzęcia odczytuje jako sygnał ze strony drapieżnika. Co więcej, również człowiek, w tym ten, który da takiemu psu dach nad głową, jest przez swojego podopiecznego odbierany jako zagrożenie. Wyobraź sobie, że masz spędzić resztę życia w bezpośredniej bliskości lwa. Nawet jeśli mieszkasz z nim już przez miesiąc i do tej pory cię nie zjadł, raczej nie uda ci się szybko wyłączyć wewnętrznej czujki. Może nawet nigdy nie przełamiesz strachu.

7. Dopasuj typ lub rasę do swojego stylu życia

Fot. Pixabay / YamaBSM / CC0 Public Domain

Odradzamy rasy gubiące mnóstwo sierści albo intensywnie śliniące się do domu, który lśni czystością jak laboratorium, a psa o krótkich łapkach lub spłaszczonej kufie nie zasugerujemy miłośnikowi biegów przełajowych. Nie polecamy rasy pracującej rodzinie, która uwielbia spędzać długie godziny na kanapie.

8. Nie kupuj zwierzaka dla dziecka!

Kiedy ktoś się upiera na psa „dla dziecka”, polecamy przyjęcie pod dach szczeniaka jako do tak zwanego domu tymczasowego. Fundacja opiekująca się psem nie przestaje szukać mu domu stałego, a rodzina, w tym przede wszystkim dzieci, mogą weryfikować swoje wyobrażenia. Jeśli odpowiedzialność związana z wychowywaniem malucha ich przerasta, łatwiej dźwigać ją przez kilka dni czy tygodni niż przez wiele lat. Jeśli pies wpasuje się w rodzinę i skradnie ludziom serca, może zostać na stałe i mamy „happy end” dla kilku żywych istot.

9. Zwróć uwagę, w jaki sposób głaszczesz, drapiesz i klepiesz

fot. PeopleImages/iStock

Zdarza się, że dość bezwiednie dotykamy nasze zwierzęta zbyt intensywnie. Są psy, które to lubią, innym natomiast może się to nie podobać. Dużo zależy także od kontekstu – czy dotykamy je podczas zabawy, czy może kiedy leżą i odpoczywają. Aby odkryć, co preferuje nasz pies, warto go obserwować podczas głaskania. Przyjrzyjmy się, jak reaguje na dotyk, czy do niego dąży, czy wysyła jakieś sygnały, że chce być głaskany, drapany czy tarmoszony trochę mocniej. Zwróćmy uwagę, w jaki sposób pies ustawia się do nas i którą część ciała nastawia nam do głaskania, kiedy się odsuwa, czy mruży oczy, czy się napina.

10. Czy warto psu gotować?

fot. Eva Blanco/iStock

Dietę musimy dostosowywać odpowiednio do wieku psa, masy ciała, kondycji, ale także do naszego stylu życia oraz możliwości finansowych. Dziś mamy do wyboru wiele karm, które różnią się rodzajem, jakością, ceną. Przy doborze pożywienia dla naszego pupila warto też rozważyć codzienną logistykę. Dieta domowa, czyli gotowanie psu, jest czasochłonna i wymaga więcej przygotowań. Jeśli mamy dużego psa lub kilka czworonogów, trzeba robić spore zapasy i dysponować miejscem do przechowywania produktów.

Karmienie mieszankami komercyjnymi jest dla nas łatwiejsze. Suche karmy są najwygodniejsze w przechowywaniu i podawaniu, nie trzeba ich trzymać w lodówce – wystarczy ciemne miejsce o temperaturze pokojowej. Jeśli jednak mamy chęci i czas, dieta domowa będzie z pewnością najmniej przetworzoną i najkorzystniejszą metodą żywienia. Pamiętajmy, że w takim wypadku to na nas spoczywa obowiązek odpowiedniego zbilansowania dawki pokarmowej, a nie na producencie, tak jak w przypadku karm gotowych. Przy bilansowaniu domowego pożywienia warto zwrócić się o pomoc do specjalisty żywienia, ponieważ bardzo trudno to zrobić samodzielnie bez odpowiedniej wiedzy.


Zobacz także

LOFJU kolekcja spring/summer 2016, czyli tak uwodzi się lekkością!

Drogie Kobietki! Zamiast wylewać wiadro pomyj na tę inną, której czegoś zazdrościcie… zastanówcie się dwa razy

Każdy rozmiar może być fit. I to w dodatku sexy fit! To udowadnia meksykańska gimnastyczka