Lifestyle Psychologia

Kiedyś jej nienawidziłam, teraz bardzo kocham, ale nasza relacja wciąż jest specyficzna 

Listy do redakcji
Listy do redakcji
9 kwietnia 2021
Pixabay/Pexels
 

Młodsza siostra miała być dla mnie prezentem. Przynajmniej tak mówili rodzice. Ładny mi prezent. Zawsze chciałam starszego brata. Jeszcze zanim się pojawiła, czułam, że nie przyniesie ze sobą niczego dobrego. To był dokładnie miesiąc po moich trzecich urodzinach, kiedy na świat przyszła ona. Monika – ja wybrałam jej takie imię. Ma je po jakieś wstrętnej babie z lecącego w tamtych czasach serialu. Widzicie, że od początku jej nie chciałam.  

Pojawiła się i zabrała mi rodziców

Ukradła zainteresowanie i miłość, którą powinni obdarzyć tylko mnie. Przecież byłam ich ukochaną córeczką. Przynajmniej, dopóki nie pojawiła się w moim domu. Minęło już jakieś trzydzieści lat, a ja wciąż pamiętam, jak wieczorami leżałam sama w swoim pokoju płacząc w poduszkę. Rodzice w tym czasie kąpali Monikę.  

Później już zawsze było źle. Musiałam się z nią wszystkim dzielić. Oczekiwano, że będę jej ustępować, bo przecież jestem starsza i mądrzejsza. O zgrozo, niektórzy sądzili, że powinnam się nią opiekować. A najgorsze jest to, że oczekiwano, żebym ją kochała. A ja jej nienawidziłam. Przeszkadzała mi w życiu. Unieszczęśliwiała. Chciałam, żeby zniknęła. Umarła, odeszła, cokolwiek. Żeby już jej tu nie było. Chciałam, żebyśmy znowu byli szczęśliwą rodziną. Tylko mama, tata i ja. Bez intruza.  

Kiedy podrosłam łaziła za mną krok w krok. Naśladowała. Przeszkadzała. Chciała bawić się ze mną i moimi koleżankami. Miałam jej serdecznie dość.  

Przy niej czułam się gorsza

Nie wiem, czy każde starsze rodzeństwo tak to przeżywa. Wielokrotnie słyszałam, że jestem niedojrzałą egoistką. Że powinnam się cieszyć, bo mam siostrę. Ciekawe, z czego niby miałabym się cieszyć.

Nigdy się nie dogadywałyśmy, bo jesteśmy skrajnie różne. Ona rozsądna, poukładana, dobrze się uczyła i zawsze miała porządek. Ja wręcz przeciwnie. Łączą nas tylko więzy krwi. No i kolor włosów oraz oczu. Zawsze mnie dziwi, kiedy ludzie patrząc na nas mówią, że widać, że jesteśmy siostrami.  

Zazdrościłam jej, bo była szczuplejsza, moim zdaniem ładniejsza, lepiej się uczyła. Spełniła oczekiwania, które rodzice pokładali we mnie. Tej starszej, pierworodnej. Nie podołałam, więc ona szybko zajęła moje miejsce. Awansowała do roli tej mądrzejszej, świetnie radzącej sobie z życiem i odnoszącej sukcesy.

W dzieciństwie nasza relacja była bardzo trudna i bolesna. Podejrzewam, że ona też żywiła do mnie sporo urazy. Ale o co, nie wiem. Nigdy ze sobą nie gadałyśmy o takich rzeczach i raczej nie będziemy gadać. To są dwa światy i tego nic nie zmieni.  

Potrzebowałam wielu lat, żeby uporządkować w swojej głowie te uczucia

Kiedyś przeczytałam jej pamiętnik. (Wiem, że nie powinnam i myślę, że ona mój też czytała.) Obwiniała się, że przez nią zachorowałam na anoreksję. Bo mówiła mi, że jestem gruba. Nigdy nawet nie pomyślałam, że to mogło być przez nią. Tak naprawdę nic złego mi nie zrobiła. Po prostu się urodziła, co przecież nawet nie było jej decyzją. I zajęła w rodzinie przestrzeń, której ja nie chciałam i nie umiałam. O co tu mieć pretensje?

Teraz obydwie jesteśmy już dorosłe. Każda żyje inaczej, ale raczej się dogadujemy. Chociaż rzadko ze sobą rozmawiamy. Mieszkamy na tych samych osiedlach. Ostatni raz widziałam się z nią… nawet nie pamiętam kiedy. Dwa, trzy miesiące temu. I nie, to nie kwestia koronawirusa. Przed pandemią było tak samo.  

Dzisiaj jej już nie nienawidzę. Kocham ją, ale to jest specyficzna miłość. Nigdy nie będziemy przyjaciółkami. I nie chodzi o żale z dzieciństwa. Raczej o to, że niewiele mamy ze sobą wspólnego. Gdybyśmy nie były siostrami, nie znosiłybyśmy się. Myślę, że biorąc pod uwagę okoliczności nasza relacja jest całkiem poprawna. Dobrze jej życzę i trzymam za nią kciuki. A ona się o mnie martwi i zawsze jest gotowa mi pomóc.  

Kiedyś nigdy bym nie podejrzewała, że to napiszę, ale kocham ją i cieszę się, że jest. Tak po prostu. Nigdy nie będziemy najlepszymi przyjaciółkami, jak niektóre siostry. I nie musimy. Nasza relacja jest dobra taka, jaka jest. 


Lifestyle Psychologia

Zapachy, które wzbudzają dobry nastrój. Po jakie warto sięgnąć, by uspokoić nerwy?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
9 kwietnia 2021
Zapachy, które wzbudzają dobry nastrój
Fot. iStock
 

Lubimy otulać się przyjemnymi zapachami, chętnie sięgamy po perfumy, świece zapachowe, czy pachnące kosmetyki do ciała. Ulubiony zapach podkreśla nastrój chwili, przywołuje wspomnienia lub po prostu sprawia nam przyjemność. Zapachy pomagają również się uspokoić, odzyskać równowagę w sytuacjach nerwowych, pełnych napięcia. Po które z nich warto sięgać, by osiągnąć ten efekt?

Leczenie zapachem to inaczej aromaterapia. Ta metoda ma wielu zwolenników, gdyż jest uważana za tanią, ogólnodostępną, przyjemną i bezpieczną. Aromaterapia wykorzystuje olejki eteryczne i różne substancje zapachowe m.in. do wywierania wpływu  na nastrój. Czasem wystarczy tylko przez krótką chwilę powąchać kojący zapach, by poczuć się lepiej. Dzieje się tak, ponieważ zapach pobudza część mózgu odpowiedzialną za emocje oraz pamięć.

Zapachy, które koją zbudzają dobry nastrój i koją nerwy

Lawenda

To jeden z najczęściej wykorzystywanych do aromaterapii zapachów. Aromat wydzielany przez kwiaty lawendy jest zalecany w sytuacjach stresowych i przy kłopotach ze snem. Lawenda koi układ nerwowy, uspokaja, poprawia jakość i długość snu. Badania wykazały, że wzmacnia ona działanie substancji, które hamują działanie obszarów mózgu związanych z odczuwaniem lęku i niepokoju.

Fot. iStock

Wanilia

To zapach, który kojarzy się wyłącznie pozytywnie, przyciąga wspomnienia, kojarzy się z beztroską i radością. Otaczanie się zapachem wanilii uspokaja wzburzone emocje i poprawa humor, pomaga zwalczyć bezsenność. Nic dziwnego, że tak lubimy lody, koktajle i desery waniliowe.

Jaśmin

Jaśmin pobudza organizm do  wytwarzania serotoniny, czyli hormonu szczęścia. Ten subtelny i przyjemny zapach wpływa uspokajająco na nerwy, pomaga obniżać stres i ułatwia zasypianie. Zapach jaśminu hamuje wybuchy agresji, ułatwia utrzymanie równowagi emocjonalnej w trudnym czasie.

Cynamon

Uwielbiamy zapach cynamonu, który kojarzy się z dzieciństwem, świętami i bezpieczeństwem. Zapach cynamonu pomocny jest w usuwaniu napięcia nerwowego, wywołuje dobry nastrój, ale także pobudza do działania, zwiększa koncentrację oraz ułatwia uczenie się.

Cytrusy

Zapach cytrusów kojarzy się z pozytywną energią, poprawia humor i dodaje chęci do działania. Stosowane są w przypadku bezsenności,  niepokoju, przy nadmiernym pobudzeniu. Zapach cytrusów łagodzi nerwy i pomaga odzyskać równowagę emocjonalną. Połączony z przyprawami (np. pomarańcze plus cynamon) przywołuje dobre wspomnienia, kojarzy się ze świętami.

Fot. iStock / npdesignde

Mięta

Choć mięta kojarzy się przede wszystkim z naturalnym lekiem łagodzącym dolegliwości trawienne, wykorzystywana jest także w aromaterapii. Za jej orzeźwiający zapach odpowiada mentol, który ma również działanie pobudzające, znieczulające i przeciwbólowe, dlatego stosuje się ją do łagodzenia bólu głowy i migren.

Jabłka

Nieprzypadkowo w tym zestawieniu znalazły się także jabłka. Zapach dojrzałych jabłek relaksuje, przynosi wyciszenie emocji i odprężenie dla ciała.

Jak stosować zapachy na dobry humor?

Można po prostu przez chwilę powdychać kojący zapach np. owocu, albo skorzystać z olejków eterycznych dedykowanych do aromaterapii. Olejek zapachowy można dodać do kominka lub nawilżacza powietrza, by aromat unosił się w całym pomieszczeniu. Warto nim delikatnie skropić ubranie lub poduszkę. Humor również poprawią nam świece zapachowe i kadzidełka, które nadadzą przyjemny klimat i nasycą powietrze kojącym zapachem. Wieczorem warto skorzystać z relaksującej kąpieli z dodatkiem wybranych olejków.


źródło:  www.twojczas-psychoterapia.pl 

 



Zobacz także

Zginę potrącona przez auto. Obejrzyjcie

Jak odciąć się emocjonalnie od byłego partnera. Przestań blokować swoją drogę do szczęścia

Czujesz, walczysz z absurdem, nie jesteś „sapiącym samcem alfa” i jesteś otwarty? O cholera, jesteś feministą! Nie wiedziałeś?