Lifestyle

Fundacja „Ogród Nadziei” po raz 20. zaprasza do udziału w Aukcji Charytatywnej „ziarno SZTUKI – ogród NADZIEI”

Redakcja
Redakcja
28 kwietnia 2022
 

11. maja br. o godz. 19:00 startuje 20. jubileuszowa Aukcja Charytatywna „ziarno SZTUKI – ogród NADZIEI” organizowana przez Fundację Psychoonkologii i Promocji Zdrowia „Ogród Nadziei” – serdecznie zapraszamy do licytacji prac wybitnych artystów. Aukcji towarzyszyć będzie pokaz przedaukcyjny dzieł 09-1.05.2022 w godz. 11:00-18:00 w budynku Laboratorium w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski.

„ziarno SZTUKI – ogród NADZIEI” to cykliczna aukcja charytatywna, która po raz 20. dzięki uzyskanym środkom wesprze pacjentów, podopiecznych Fundacji Psychoonkologii i Promocji Zdrowia „Ogród Nadziei” w chorobie nowotworowej. 11 maja 2022 roku o godz. 19:00 w budynku Laboratorium Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie lub on-line na portalu artinfo.pl zapraszamy do licytacji 90 prac znanych, polskich Artystów, którzy od lat współpracują, wspierając swoją twórczością i sercem Fundację.

Projekt ten ma już długą tradycję, aukcje charytatywne „ziarno SZTUKI – ogród NADZIEI” organizowane są od 2007 roku i należą do jednych z najlepszych i najbardziej rozpoznawalnych przedsięwzięć charytatywnych w Polsce (III miejsce w rankingu aukcji charytatywnych portalu Artinfo.pl).

„Sztuka wspiera nadzieję – ta aukcja to dary serca Artystów i Licytujących, którzy wzbogacają swoje zbiory i jednocześnie przyczyniają się do pomocy tym, którzy nadziei bardzo potrzebują. Jako Fundacja jesteśmy głęboko wdzięczni, dzięki temu możemy wypełniać naszą misję. Co roku do aukcji dołączają kolejne wspaniałe nazwiska autorów, w tej jubileuszowej i jakże ważnej dla nas edycji również znajdą się wybitni artyści”- podsumowała Prezes Fundacji Psychoonkologii i Promocji Zdrowia „Ogród Nadziei” Monika Anna Popowicz.

„W tej jubileuszowej edycji można będzie wylicytować prace, a wśród artystów m.in. Magdalena Szilke, Krzysztof Pająk, Jerzy Ruszczyński, Bogna Jarzemska-Misztalska, Krzysztof Ludwin, IGA (Jadwiga Gielniewski), Joanna Mieszko, Gocha Stankiewicz, Anna Alicja Trochim, Marek Zyga. Mamy prace 3 pokoleń artystów: Witolda Kaczanowskiego, ur. 1932 – praca zatytułowana „Wspominając dziadka” oraz Idy Stańczyk, ur.1996 pt. „Plany” – podsumowuje Max Mogan Gielniewski, Art&Patrimony, kurator aukcji.

Projekt ten wsparło dotąd blisko 300 znanych artystów m.in. Jan Dobkowski, Rafał Olbiński, Karol Bąk, Jerzy Plucha, Joanna Mieszko, Krzysztof Pająk,  Stanisław Baj, Wojciech Ćwiertniewicz, Ryszard Grzyb, Urszula Wilk, Olga Wolniak, Dorota Buczkowska, Agata Bogacka, Andrzej Żurek, Izabela Chamczyk, Małgorzata Dawidiuk, Jerzy Dmitruk, Magdalena Dobrucka, Mariusz Dydo, Jakub Godziszewski, Łukasz Huculak, Andrzej Kalina, Sylwia Kalinowska, Tomasz Kawiak, Jacek Lipowczan, Daria Malicka, Franciszek Maśluszczak, Jan Pamuła, Jan Kanty Pawluśkiewicz, Artur Przebindowski, Antoni Janusz Pastwa, Wiesław Rosocha, Michał Warecki, Dominik Woźniak, Marek Rużyk, Grzegorz Skrzypek, Beata Murawska, Dariusz Mlącki  i wielu innych znakomitych artystów. To również 20 edycja autorskiego plakatu projektu Andrzeja Pągowskiego, tytularnego Przyjaciela Fundacji.

Dochód z aukcji przeznaczony zostanie na wsparcie Integralnego Programu Zdrowienia dla chorych na raka i ich bliskich w ramach działalności statutowej Fundacji Psychoonkologii i Promocji Zdrowia „Ogród Nadziei”. Dzięki Programowi Podopieczni fundacji mogą odnaleźć się w sytuacji choroby, zaakceptować ją i sięgnąć po wewnętrzne zasoby stymulujące proces zdrowienia i po wsparcie specjalistów.

Aukcji towarzyszyć będzie pokaz przedaukcyjny dzieł 09-11.05.2022 r. w godz. 11:00-18:00 w budynku Laboratorium w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, wystawa wirtualna w galerii on-line KunsMatrix, elektroniczny katalog aukcyjny i regulamin na stronie internetowej fundacji ogrodnadziei.org.pl oraz na stronie Artinfo.pl licytacja 11.05.2022 od godz. 19:30.

Patronat honorowy nad wydarzeniem objęły instytucje: Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, Prezydent m.st. Warszawy, Marszałek Województwa Mazowieckiego, Akademia Sztuk Pięknych, Business Center Club.

Partnerzy aukcji: Artinfo, Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Dom Aukcyjny Rempex, Fundacja Galerii Stalowa, Instytut Wzornictwa Przemysłowego,
Inspirujące rozmowy by Marlena Skiba, Kreacja Pro, LSW Leśnodorski, Ślusarek i Wspólnicy, Media Connect, Polish Art&Design.

Patroni medialni: Ambassador24.pl, Damosfera, Imperium Kobiet, Konik Kreatywny, Niezła Sztuka, Ohme.pl, Press Service, Rynek i sztuka, Radio Kolor, Sens,
Zwierciadło, TVP Kultura, VIP Magazyn, Villa.

www.ogrodnadziei.org.pl


Lifestyle

Wchodzę pod prysznic i myję newralgiczne punkty. Czeszę włosy tylko z przodu. Tak, to depresja! Pomożesz mi jakoś?

Listy do redakcji
Listy do redakcji
28 kwietnia 2022
Fot. iStock/Martin Dimitrov
 

Od kilku dni czai się. Jeszcze wstaję z łóżka. Ale wieczorami wszystko kumuluje się w mojej twarzy. Mam napięte mięśnie w okolicach policzków. Zdrętwiałe. Moje oczy patrzą w jeden punkt. Usilnie staram się, żeby nie wprowadzać gałek w jakiś niepotrzebny obrót. Najlepiej mi jest, jak patrzę w jakąś kropkę na ścianie i pozwalam swoim myślom gdzieś ulecieć daleko. Jakby mnie nie było. Oto moja depresja!

Nie mogę dopuścić do tego, by moje oczy przemieszczały się po konturze przedmiotów, bo wtedy istnieje niebezpieczeństwo, że wybudzę się z tego błogiego letargu. Więc kładę się na boku i zamieram. Ludzie mówią mi: „Słuchaj swojego organizmu, on ci podpowie, co robić”. Dobrze, więc – kurwa – niech mój organizm zapadnie się w ten niebyt. Widocznie, tego potrzebuje. Ale po chwili czuję, że pod tym wszystkim kryje się moja niewysłowiona złość.

Czuję, że potrzebuję krzyczeć.

Kiedy inni w depresji obmyślają samobójstwo, ja resztkami sił obmyślam więc strategię wydania z siebie krzyku. Moja wersja najprostsza: mogłabym zadzwonić do przyjaciółki i powiedzieć: „Kochana, weź mnie w samochód i zawieź gdzieś do lasu. Tam będę krzyczeć, a ty będziesz mnie ubezpieczać, by ludzie (ci, co ewentualnie będą akurat przechodzić) nie pomyśleli, że kompletnie zwariowałam”. Ale ja dziś nie mam absolutnie sił na ten telefon do koleżanki. Zbyt wiele energii kosztuje mnie kamuflowanie mojego stanu. Trzeba odkurzyć. Trzeba ugotować, by dzieci się nie zorientowały.

Im dłużej jednak odwlekam chwilę, w której sobie krzyknę z głębi piersi, tym bardziej wydaje mi się, że ten krzyk będzie jakiś nieprawdopodobnie głośny, że obudzi jakieś podziemne duchy, że coś wypełznie spod gleby. Dlatego milczę! Boję się go. Może więc krzyknę w poduszkę i spróbuję stłumić ten dźwięk jej pierzem. Ale czy o taki krzyk mi chodzi?! Zduszony? Czy on mi pomoże odetchnąć i wyrzucić z siebie cały ten skłębiony żal do siebie, do losu, do świata… ? Chyba nie! Więc rezygnuję i znów unieruchamiam wzrok. Byleby tylko patrzeć w jeden punkt. Takie zamieranie najbardziej mi teraz pomaga.

Od dawna nie byłam pod prysznicem.

Omijam wodę jak nastoletni chłopiec z wodowstrętem. Wchodzę pod prysznic i myję tylko newralgiczne punkty. Czeszę włosy tylko z przodu, bo myśl, że miałabym umyć tę kotłowaninę matowych kłaków mnie przerasta. Tak, oczywiście, że wiem, co się ze mną dzieje. Tak właśnie wygląda depresja kobiety po polsku. Byłaś kiedyś w takim miejscu?

Dziś pojechałam do supermarketu. Kupiłam niewiele, bo niewiele jestem w stanie unieść i wdrapać się z siatką po schodach na piąte piętro. Cztery może pięć produktów. Sił coraz mniej. Mijając wystawy sklepowe, zobaczyłam siebie w odbiciu lustra. „Boże, a co to za okropna baba. Jakaś baba bez energii. Jakiś człowiek–klocek. Włosy straszne. Twarz napięta. To nie jestem ja!”, pomyślałam. A potem spytałam siebie: „To gdzie ja jestem?” A potem kolejna myśl: „Może zaczynam świrować?” I jeszcze kolejna: „Nie przyznawaj się do tego nikomu!” A po chwili refleksja: „Ludzie, jak dowiedzą się, będą cię traktować jeszcze gorzej, jak jakiegoś zwałka”.

Kolejna myśl: „A może ja jednak jestem w stanie wydobyć się z tej depresji? Wystarczy uczesać włosy (nie tylko z przodu), umyć się, ubrać, gdzieś wyjść do ludzi. Przykleić uśmiech”. Czy ktoś kiedyś był w tym stanie? Czułaś coś podobnego? Pomożesz mi?

Czy stało się coś, co ściągnęło mnie do pozycji horyzontalnej wegetacji?

Stało się! Ale czy ja mam siłę, by o tym opowiedzieć? To długa historia, której się wstydzę. Od dwóch lat nie mam alimentów na koncie. Od dwóch lata walczę z dzieciakami na froncie, by wszystko popłacić, podpinać. Wchodzę do tramwaju i modlę się, by dojechać w dwadzieścia minut, bo to najtańszy bilet. Jeśli jest korek, po dwudziestu minutach wysiadam i idę przystanek lub dwa. Wmawiam sobie, że to dobrze, że dla zdrowia. Prawda jest taka, że chcę oszczędzić złotówkę. Absurd! Bo co dziś znaczy złotówka? Nie mniej to robię i od razu karcę się w myślach: „Idiotka!” Nie, proszę tylko nie piszcie mi tu, że jest komornik, że są jakieś zapomogi. Wszystko, co oferuje samotnym matkom polskie prawo, zrobiłam. Nie przyniosło skutku!

Dziś powiedziałam koleżance: „Chciałabym, żeby umarł”. Skończyłaby się wtedy ta moja do niego wieczna pielgrzymka petenta: „Proszę zapłać” i jego odbijana piłeczka: „Spierdalaj, nie mam”. Dziwicie się, że czuję się jak zero? Nie chcę już o tym opowiadać koleżankom, bo nikt tego nie rozumie. Słyszę od nich słowa, które mnie tylko dobijają. „Jak możesz mu życzyć śmierci, to prymitywne!” I potem obracam tylko nocami te słowa w mojej głowie. Patrzę w jeden punkt. Fajnie, to tak mnie widzą inni ludzie. W sumie nie dziwię im się.

I jeszcze do tego ten okropny obraz, który widziałam dzisiaj w odbiciu lustra w supermarkecie. Tak widziałam tę babę. Faktycznie prymitywna. Wygląda jak klocek bez sił, bez energii i uśmiechu. Ma twarz wykrzywioną, brudne włosy. Nic dziwnego. Byłyście kiedyś w tym stanie? Pomożecie mi jakoś?

Zobacz także: Depresja to potwór. jest jak wirus, jak zaraza, przed którą nie ma ratunku. Źle zrobiłam uciekając, bo przed nią się po prostu nie da uciec


Lifestyle

Ten dzień niestety nadszedł. „365 dni” znów atakuje. Kogo to kręci?!

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
28 kwietnia 2022

Ładne obrazki, ładni ludzie, nawet seks byłby ładny, gdyby było go połowę mniej i miał jakieś fabularne uzasadnienie. I oczywiście, fajna Lamparska. To tyle plusów filmu „Ten dzień. 365 dni”. A minusy? Nie wiem, czy starczyłoby mi dnia na opisanie tego. Brak fabuły, dialogi pisane chyba przez dzieci z podstawówki, główny bohater, mistrz dwóch min– ekstazy i furii. I bohaterki, które są uosobieniem najgorszych, stereotypowych cech.

Zacznę może od tych nieszczęsnych bohaterek. Naprawdę doceniam, że twórcy z całej siły próbują nam pokazać, że one nie są głupie. A takie życie jest ich wyborem. W zasadzie nie mam nic przeciwko, bo naprawdę każdy wybiera, jak chce żyć. I nawet rozumiem, że piękne auta, wnętrza, wino lejące się strumieniami, boskie sukienki kręcą i mogą być spełnieniem marzeń.

Blanka Lipińska zirytowała feministki (i nie tylko) pierwszą częścią swojej historii o Laurze i Massimo, w której główny bohater zmusza do seksu oralnego stewardessę. To znaczy na początku zmusza, a potem ona jest zachwycona i dumna. Żeby w czasach #Me Too nakręcić coś takiego– ryzykowne i głupie. Choć długo broniłam tej sceny, bo to przecież fikcja literacka i gdyby każdą taką scenę traktować tak poważnie, to trzeba by się czepiać naprawdę wielu filmów.

Teraz Laura „walczy o siebie”…

Tyle, że ta walka wydaje się naprawdę żenująca, bo co z tego, że ona powie parę razy coś w stylu: „Będziesz traktował mnie jak mebel?”.

Wciąż padają tam teksty: „Drogie panie, skończcie pogaduchy, my musimy popracować”, one niby się buntują, ale za chwilę jadą na przejażdżkę, jak panowie kazali.

A potem siedzą w restauracji i chcą napić się drinka i zjeść, ale znów wchodzą panowie i twardo mówią: „Wychodzimy. Już!”. I one jak te dziunie wstają i idą. Czy naprawdę są na tym świecie jeszcze kobiety, które to kręci?

I ten nieszczęsny Massimo, pan dwóch min

A jak Laura od niego ucieka, i on krzywi twarz w tej furii, to naprawdę nie wiadomo, co autorzy mieli na myśli: chcieli pokazać złość macho, czy człowieka, który zaraz będzie wydalał i tak się na tym skupia, że prawie oczy wychodzą mu z orbit. Nie, drodzy, to nie jest podniecające.

No dobrze, raz Laura zachowuje się wzorcowo. Widzi, że ukochany ją zdradza (tak naprawdę nie zdradza, ale to już inny temat), więc wybiega z imprezy i wie jedno; chce uciec. Ale dlaczego nie może sobie tego sama ogarnąć tylko znów musi ratować ją jakiś tajemniczy przystojniak? Któremu, oczywiście, ulega i za chwilę już sobie pływają na desce po oceanie w jego pięknym domu z basenem.

To trochę rozumiem, bo też bym wolała siedzieć teraz w pięknym domu z basenem, nad ciepłą wodą, a nie na przykład w swoim mieszkaniu z pseudo wiosną na zewnątrz.

Naprawdę można by uwieść niektóre Polki w lepszym stylu. Bazować na naszych dziecięcych potrzebach bycia zaopiekowaną, adorowaną, bogatą, wyróżnianą, bez garów, czy męża, który zostawia skarpetki (tak rzucam, mój żadnych skarpetek nie zostawia). Chodzi mi o to, co zrobił Grey, choć, oczywiście nie był to żaden film o BDSM tylko o przemocy i godzeniu się na wiele rzeczy z miłości. Ale tam chociaż naprawdę pokazali bajkę o bogatym, przystojnym mężczyźnie, który z czasem zakochuje się w stażystce i dla niej chce się zmienić.

W filmie „Ten dzień” nie ma fabuły przez co najmniej 40 minut? Seks, seks i seks.

Czy kogoś on podniecił? Chciałabym to wiedzieć, bo może to ze mną coś nie tak, bo mnie nie podniecił nawet w połowie procenta.

I ten koniec– no błagam. Coś się niby zaczęło i właśnie wtedy szast, prast napisy końcowe. Chociaż przyjęłam je z ulgą, a koleżance z redakcji dziś rano powiedziałam, że to jest tak złe, że nawet nie wiem, jak się zabrać za opisanie tego.

Szkoda czasu, by to włączać. Idźcie i obejrzyjcie chociażby serial „Szkołę dla elit”. Tam też są ładne widoki, ładni ludzie, wnętrza. Lepsza muzyka. I seks jest. Tyle, że ma on jakieś uzasadnienie, a nie tak bzykanie dla bzykania, do wymiotów. Chociaż, owszem, doceniam piękne ciała bohaterów.


Zobacz także

Ile ja ci synu jeszcze tych drożdżówek przywiozę w życiu?

10 ważnych znaków ze strony ciała, które potrzebuje pomocy

O kobiecości w kilku zdaniach