Lifestyle

Karolina i Maciej Szaciłło: w naturę niektórych osób jest wpisana mniejsza lub większa podatność na bezsenność

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
16 stycznia 2021
 

„Każdy z nas jest inny. Inaczej wyglądamy, trawimy, reagujemy na stres. Inaczej postrzegamy otaczający nas świat i mamy różne zapotrzebowanie energetyczne, które dodatkowo zmienia się wraz z porami roku. Inaczej również zasypiamy”. O tym jak przywrócić organizmowi równowagę, spać dobrze i cieszyć się zdrowiem rozmawiałam z Karoliną i Maciejem Szaciłło – autorami książki „DobraNoc”.

Klaudia Kierzkowska: Wydali państwo książkę o prostym, ale jakże intrygującym tytule „DobraNOC”. Jak zrodził się pomysł na jej napisanie?

Karolina Szaciłło: Zrodził się w trakcie bezsennych nocy, które przytrafiają się nam najczęściej w podróżach – szczególnie takich, którym towarzyszy zmiana strefy czasowej. Zrodził się podczas naszych warsztatów łączących jogę z medytacją, najstarszą nauką o zdrowiu i nauką zdrowego gotowania. Na warsztatach najczęściej przynajmniej jedna czy dwie osoby w grupie skarżą się na bezsenność. Zrodził się z obserwacji otaczającego nas świata, w którym zarówno sen, jak i dobre samopoczucie stają się „towarem deficytowym”. Okazuje się, że aż 35 proc. Polaków cierpi na bezsenność. Słowem zrodził się z życia.

Niektórzy tylko położą głowę na poduszce i zasypiają, z kolei inni z boku na bok przekręcają się przez pół nocy. Od czego to zależy?

Maciej Szaciłło: Na pewno od wielu czynników. Po pierwsze każdy z nas jest inny. Inaczej wyglądamy, trawimy, reagujemy na stres. Inaczej postrzegamy otaczający nas świat i mamy różne zapotrzebowanie energetyczne, które dodatkowo zmienia się wraz z porami roku. Inaczej również zasypiamy. Można powiedzieć, że w naturę niektórych osób jest wpisana mniejsza lub większa podatność na bezsenność. Dodatkowo do czynników zaburzających nas spokojny sen zaliczamy m.in. wszechobecny stres, silne pobudzenie emocjonalne – np. lęk, złość, euforia.

Nie bez znaczenia są zaburzenia o podłożu psychologicznym, problemy trawienne, praca zmianowa, sztuczne światło w miejscu, w którym zasypiamy np. światło latarni lub lampka nocna. Ponadto źle zbilansowana, niedobrana do naszych indywidualnych potrzeb dieta skutkująca problemami trawiennymi, nadmiar kofeiny, palenie papierosów i nadmierne spożycie alkoholu lub niebieskie światło, które emitują ekrany komputerów czy telefonów wpływają niekorzystnie na nas sen. Niektóre choroby takie jak np. Hashimoto czy depresja mogą również objawiać się bezsennością.

Godzina, o której kładziemy się do łóżka ma znaczenie?

Maciej: Oczywiście! Ajurweda, najstarsza nauka o zdrowiu, podkreśla, że ogromne znaczenie mają również godziny, o których wstajemy i spożywamy posiłki. Optymalnie powinniśmy się położyć do łóżka przed 22 i wstać około 6 – 7, aby uregulować nasz tzw. rytm dobowy. To właśnie rytmy dobowe  pozwalają naszym organom wewnętrznym wykonywać przydzielone im zadania. Określają również najlepszy dla nich moment na odpoczynek i regenerację. Rzutują na to, o której godzinie robimy się senni, a o której rozpoczynamy nasze poranne aktywności.

Wiemy, że dieta ma wpływ na nasze samopoczucie, ale czy także uzależniony od niej jest nasz sen?

Karolina: Zdaniem medycyny wschodu jedzenie wraz oddechem, pozytywnym nastawieniem i właśnie snem jest jednym z czterech źródeł energii życiowej. Im więcej mamy owej energii tym lepiej się czujemy. Tym lepsze mamy samopoczucie zarówno fizyczne i psychiczne. Tym odporniejsi stajemy się również na stres. Może inaczej – tym łatwiej jest nam zarządzać stresem oraz trudnymi, ale potrzebnymi emocjami -lękiem czy złościom. Tym lepiej działa nasz zegar biologiczny, nasz tzw. rytm dobowy jest uregulowany, a więc tym łatwiej zasypiamy i spokojnie śpimy.

Współczesna dietetyka podkreśla, że w pożywieniu zawarte są składniki odżywcze wspomagające zasypianie. Przykładowo tryptofan. To jeden z najważniejszych aminokwasów, który wykazuje relaksacyjne właściwości. Melatonina (hormon snu) jest właśnie pochodną tryptofanu. Melatonina reguluje nasz zegar biologiczny i odpowiada m.in. za spokojny sen.

Gdzie go szukać?

Dobrymi źródłami tryptofanu w diecie jest przykładowo spirulina, produkty sojowe – tofu czy tempeh, wybierajmy te z genetycznie nie modyfikowanej soi, jajka, nabiał, drożdże piwne, pestki dyni, sezam, kakao i migdały. Nie zapominajmy o błonniku, który reguluje florę jelitową, daje uczucie sytości i wspomaga pracę układu odpornościowego.

Znajdziemy go w warzywach, owocach, ziarnach, strączkach oraz siemieniu lnianym, orzechach i pestkach. Generalnie we wszystkich produktach pochodzenia roślinnego. Pamiętajmy również o rozluźniającym i relaksującym magnezie. Jeśli chodzi o produkty spożywcze to najlepszym jego źródłem jest kakao, produkty pełnoziarniste, pestki dyni, zielone warzywa, komosa ryżowa, rośliny strączkowe, melasa, awokado, orzechy włoskie, banany, otręby, bób, migdały,  kiełki.

Czy zjedzenie kolacji dwie godziny przed snem będzie kluczem do sukcesu?

Maciek: Powiedziałbym nawet trzy godziny przed pójściem spać. Optymalnie ostatni posiłek najlepiej zjeść o 18 – 19 godzinie. Pamiętajmy, że kolacja nie powinna być naszym głównym posiłkiem w ciągu dnia. A tak się niestety często dzieje, zwłaszcza wtedy gdy wracamy po całym dniu pracy zmęczeni i głodni. Stres odpuszcza i mamy ochotę zjeść przysłowiowego „dzika z kapustą”. A to między godziną 12, a 14 nasz organizm jest najlepiej przystosowany do strawienia największego posiłku. Kolacja powinna być lżejsza, ale dająca poczucie sytości, aby nie burczało nam wieczorem w brzuchu.

Świetnie sprawdzą się zupy warzywne, zupy krem, gulasze warzywne, pieczone warzywa oraz porcja węglowodanów złożonych, czyli np. kaszy lub kromka dobrej jakości żytniego chleba na zakwasie. Przed snem najlepiej nie spożywać potraw smażonych, ciężkostrawnych.

Dlaczego? 

Maciek: Bulgotanie w jelitach, gazy i wzdęcia nie dadzą nam spać. Najlepiej postawić na coś ciepłego, gotowanego lub pieczonego.

Jak zatem przygotować się na dobry sen?

Karolina: Oto jest pytanie?! I tutaj z pomocą przychodzi nam znów ajurweda. Zdaniem najstarszej nauki o zdrowiu już od godziny 18 – 19 powinien rozpocząć się czas wieczornego wyciszenia. To moment na zjedzenie lekkiej kolacji, relaksującą kąpiel, wieczorny spacer, praktykę wyciszających asan jogi lub wieczorne rozciąganie. Już 6 godzin przed zaśnięciem nie pijemy kawy, herbaty z teiną czy alkoholu. Wieczorem możemy napić się ziołowego naparu.

Po jakie zioła sięgać?

Karolina: Możemy wybrać melisę lub lawendę. Sięgając po zioła pamiętajmy, że każde z nich ma swoje wskazania i przeciwwskazania. Melisa nie jest wskazana w większych ilościach dla osób z niedoczynnością tarczycy, a lawendy powinny unikać kobiety w ciąży.

Zróbmy przed snem krótką medytację, która pomoże nam oczyścić głowę ze zbędnych myśli i spokojnie zasnąć. Jeśli mamy problemy z zasypianiem, w sypialni nie powinniśmy wieczorem oglądać tv, siedzieć przed ekranem komputera, telefonu. Słowem unikajmy wszystkiego co emituje sztuczne, szczególnie niebieskie światło i obniża poziom melatoniny – hormonu snu. Najlepiej jest jak już wspominaliśmy położyć się spać przed 22 i stać skoro świt około 6 – 7 rano. Regularny tryb życia pomaga uregulować nasz zegar biologiczny. Podobnie istotna jest godzina jedzenia posiłków – a w szczególności kolacji. Teraz pozostaje już tylko zaobserwować jak się czujemy, jak wygląda nasz dzień, nasz poziom energii, nasz sen, gdy krok po kroku, ewolucyjnie wprowadzamy zmiany w naszym stylu życia. Bo przecież dobre samopoczucie jest dla nas najlepszą motywacją.

W książce „DobraNOC” znajdziemy wiele sposobów na dobry sen. Uchylą nam państwo rąbka tajemnicy?

Maciek: Z wielką przyjemnością. Moim ulubionym sposobem nie tylko na dobry, spokojny sen, ale ogólnie na powrót do równowagi psychicznej, spokój i podniesienie poziomu energii życiowej jest medytacja.

Można pomyśleć – co medytacja ma wspólnego z bezsennością? Okazuje się, że sporo. Stres, nieumiejętność zarządzania trudnymi emocjami, umysł, który nieustannie biega między przeszłością, a przyszłością to częste przyczyny bezsenności. Kładziemy się i zaczynamy projekcje, oczekiwania, spekulacje. Medytacja jest najpiękniejszym narzędziem pomagającym sprowadzić umysł do tu i teraz. Podobnie jak świadomy oddech oraz proste, bezpieczne, relaksujące techniki oddechowe. Najprostszą medytacją jest właśnie przenoszenie uwagi na spokojny oddech.

A dokładniej?

Maciek: Przykładowo godzinę przed snem możemy usiąść, zamknąć oczy i na kilka/kilkanaście minut skoncentrować się na oddechu. Kolejnym wspaniałym sposobem, który relaksuje i sprowadza naszą uwagę z „rozpędzonej” głowy w dół, a tym samym pomaga nam zasnąć jest masaż stóp delikatnie podgrzanym, zimno tłoczonym olejem sezamowym. Możemy również wmasować go w skórę głowy, położyć ręcznik na poduszce i potraktować jako dodatkowy, całonocny kompres odżywczy dla włosów.

Fantastycznie działają wspomniane wcześniej napary lub szklanka mleka – jeśli nie mamy w sąsiedztwie zaprzyjaźnionej krowy skorzystajmy z napoju owsianego – z dosłownie szczyptą świeżo startej gałki muszkatołowej. Tutaj jednak ważna uwaga – kobiety w ciąży mogą stosować bardzo małe ilości gałki muszkatołowej od czasu do czasu. Niezalecana jest w większych ilościach u kobiet ciężarnych, gdyż może wywołać poronienie oraz może wywołać wady rozwojowe u płodu. Nie zażywamy jej również w okresie karmienia piersią oraz nie podajemy dzieciom.


Lifestyle

Sześć sytuacji, które sprawiają, że nadal tkwisz w toksycznym związku

Magdalena Milewska
Magdalena Milewska
16 stycznia 2021
Fot. iStock/iTref
 

Być może pragniesz zmiany swojego życia. Chciałabyś poczuć się szczęśliwa i spełniona, również w relacjach z partnerem. Podświadomie wiesz, że w obecnym związku nie jest to możliwe, ale mimo to, nie decydujesz się na rozstanie. Przyczyna może tkwić w jednym lub kilku z powodów opisanych poniżej.

Obawiasz się zmian

To, co jest teraz, nawet jeśli nie jest dobre, jest przynajmniej oswojone. Wiesz, czego możesz się spodziewać i co cię czeka. Myśl o tym, że mogłabyś znaleźć się w całkiem innej sytuacji, w której nie będziesz umiała się odnaleźć powoduje w tobie dyskomfort, tak duży, że wolisz już to, co jest.

Czy aby jednak trwając w sytuacji, której nie chcesz, nie tracisz zdecydowanie więcej? Wyobraź sobie swoją przyszłość. Jak chcesz ją widzieć? Jak chcesz widzieć siebie? Czy obraz twojej przyszłości jest spójny z tym, co jest trwa obecnie? Jeśli nie, pomyśl, co zyskujesz i co tracisz, gdy nie wprowadzasz w swoje życie żadnych zmian.

Nie chcesz być sama

Czasami strach przed samotnością blokuje tak bardzo, że staje się silniejszy od pragnienia zmiany. Jeśli nie wierzysz, że zasługujesz na kogoś, z kim będziesz szczęśliwa, jeśli boisz się być sama, nawet przez kilka tygodni lub miesięcy, to jest wysoce prawdopodobne, że z obawy przed samotnością wybierzesz pozostanie w relacji, która już dawno przestała się sprawdzać. Czy aby na pewno jest to najlepszy wybór?

Jeśli ten problem ciebie dotyczy, przede wszystkim zastanów się, dlaczego tak bardzo boisz się być samą, nawet przez kilka miesięcy? Co kryje się za tymi obawami? Nazwij to. Przypomnij sobie również wszystkie momenty, kiedy niespodziewanie wydarzyło się coś wspaniałego – czy mogłaś zaplanować te chwile? Nie. Nikt nie dał ci wcześniej gwarancji, że wydarzy się coś, co sprawi, że będziesz szczęśliwa. Tak samo jest w tej kwestii, nikt nie obieca ci, że w konkretnym dniu, w konkretnym miejscu spotkasz miłość swojego życia. Jeśli jednak zamkniesz się na nowe możliwości, z obawy, że nic lepszego się nie wydarzy, to jest wysoce prawdopodobne, że ta dobra przyszłość do ciebie nie zapuka.

Jesteś zależna finansowo

Brak finansowej niezależności dotyczy wielu kobiet. To istotnie bardzo ważne, aby móc być kobietą niezależną. Jeśli jednak do tej pory nie wiedziałaś, jak zarządzać budżetem, aby zwiększyć swoją niezależność, zawsze możesz to zmienić.

Obecnie jest coraz więcej kursów, również bezpłatnych, które uczą finansowej niezależności. Takiej wiedzy nie zdobywa się z dnia na dzień, ale jeśli postanowisz, że chcesz mieć większą niezależność finansową, zawsze możesz ją zdobyć. Na początek pomyśl, jak już dziś możesz zwiększyć swoje dochody. Być może wśród rozwiązań jest długo odkładana rozmowa o podwyżce, albo znalezienie dodatkowego zajęcia, dzięki któremu będziesz mogła co miesiąc odkładać jakąś sumę? Obecnie bardzo popularne są również domowe wyprzedaże, które nie tylko pomagają uporządkować przestrzeń, ale również pozwalają zyskać dodatkowe środki. Oczywiście wyprzedaż ubrań, które już nie są ci potrzebne lub biżuterii, której już nie nosisz nie przyniesie ci cyklicznych dochodów, ale z pewnością pokaże ci, że ty również jesteś kobietą niezależną i potrafisz zarabiać pieniądze. To z kolei wpłynie na twoje postrzeganie siebie.

Wierzysz, że twój partner w końcu się zmieni

Wiara w to, że jesteśmy w stanie zmienić drugą dorosłą osobę jest bardzo często myśleniem życzeniowym. Dlaczego? Bowiem pragniesz zmienić osobę, która jest już ukształtowana i której być może dobrze jest ze sobą. Jeśli sama w przeszłości pracowałaś nad różnymi aspektami swojej osobowości, np. nad motywacją, to zapewne pamiętasz, że nie tak łatwo zmienić swoje działanie i nastawienie. Tym bardziej trudno oczekiwać tego od drugiej osoby. Być może twój partner wcale nie dostrzega potrzeby zmian? Być może jest szczęśliwy, dokładnie taki jaki jest?

Czy tak naprawdę szczerze rozmawialiście o tym, czego potrzebujecie w związku? Może okazać się, że macie zupełnie odmienne potrzeby i dążenia, a wtedy trudno oczekiwać, aby jedno zrezygnowało z siebie dla drugiego. Takie rozwiązanie przyniesie radość tylko jednej stronie, druga cały czas będzie odczuwała niezadowolenie.  Nie możesz oczekiwać, że twój partner się zmieni, albo zrezygnuje z tego, co ważne dla niego, bo na dłuższą metę nie jest to rozwiązanie, które sprawi, że relacje w waszym związku ulegną trwałej poprawie i wszystko raz na zawsze się poukłada.

Obawiasz się reakcji otoczenia

Akceptacja jest naturalnym pragnieniem każdej osoby. Wszyscy chcemy czuć, że mamy obok ludzi, dla których jesteśmy kimś ważnym i potrzebnym. Nie powinno się jednak uzależniać swoich życiowych wyborów, od tego, co mogą powiedzieć inni. Pewna część ludzi zawsze będzie komentować to, co dostrzega i mówić, co by zrobiła inaczej. Ale są też tacy, którzy zamiast tracić czas na zbędne komentarze ofiarują ci swoje wsparcie, bo jesteś dla nich ważna niezależnie od tego gdzie mieszkasz, gdzie pracujesz, z kim mieszkasz i jak wyglądasz.

Warto, abyś zastanowiła się, co jest dla ciebie najważniejsze. Twój wybór, czy strach przed czyjąś opinią. Pamiętaj, że nikt poza tobą nie jest i nie będzie w twojej sytuacji, niezależnie od tego, czego ona dotyczy. Nikt za ciebie nie dokona życiowych wyborów, ani też nikt nie poniesie odpowiedzialności, za to, jak postanowiłaś żyć. Decyduje o tym tylko jedna osoba, Ty sama.

Szkoda ci lat, które zainwestowałaś w związek

Zawsze, gdy pewien etap zmierza do końca, czujemy nostalgię za tym, co już się wydarzyło. Bo przecież niezależnie od tego, czy odchodzimy z pracy, wyjeżdżamy do innego miasta, czy postanawiamy zakończyć kilkuletni związek, żegnamy się z tym, co było.

Zawsze w takiej sytuacji wspominamy dobre chwile, które niewątpliwie się zdarzyły. Tych chwil nikt, nigdy nikomu nie odbierze, już na zawsze pozostaną twoim zasobem. Każde doświadczenie przyczyniło się do tego, kim jesteś teraz. Nie ulega jednak wątpliwości, że każdy człowiek na przestrzeni lat się zmienia. Zmieniają się nasze potrzeby, niekiedy przewartościujemy sobie nasze priorytety. I to jest naturalne, bo życie wciąż płynie, życie jest zmianą, więc naturalnie my również się zmieniamy. Gdy pomyślisz, że szkoda ci minionych lat, wiedz, że ich nie straciłaś. Te wszystkie doświadczenia zbudowały ciebie obecną. '

Przyszłość należy do ciebie, tak jak decyzja, w jakim kierunku chcesz dalej pójść. Nikt poza tobą, nie wskaże ci drogi, ani nie powie, co powinnaś zrobić. To możesz wiedzieć tylko ty.


Lifestyle

Uzależnienie od słodyczy? Jak sobie z nim radzić podpowiada Mikołaj Choroszyński

Redakcja
Redakcja
16 stycznia 2021
Fot. iStock/wundervisuals

Chęć na śledzika czy pączka? Nie ma sprawniejszego mechanizmu niż nasz własny organizm. Zauważcie, że w trakcie ciąży potrafi podpowiadać kobiecie, czego potrzebuje w danym momencie. Rozbitek Steven Callahan w trakcie 76-dniowego dryfowania po oceanie po wyczerpaniu się zapasów żywności żywił się wyłącznie złowionymi surowymi rybami. Dosyć szybko jego smaki przestawiły się tak, że najbardziej smakowite były dla niego elementy takie jak oczy, wątroba czy ości ‒ bogate w witaminy i składniki mineralne.

Okazuje się więc, że potrafimy rozróżniać znacznie więcej niż podstawowe smaki.

Żywność, jaką zjadamy, dostarcza w pierwszej kolejności energii, tak abyśmy mogli sprawnie funkcjonować. Od jej dostępności szczególnie zależny jest mózg, który, ważąc około 2 proc. masy ciała, zużywa 20 proc. energii! Dostępność tejże jest kluczowa dla przetrwania, ale czy to wszystko? Możemy wyróżnić szereg innych substancji niezbędnych, aby organizm sprawnie funkcjonował. Żeby to lepiej zrozumieć, podzielmy je na trzy poziomy w zależności od funkcji:

  1. Energia ‒  dostarczamy ją poprzez żywność, która następnie jest przekształcana głównie w glukozę; zasila ona wszystkie tkanki i organy.
  2. Składniki budulcowe jak białka i tłuszcze ‒  to z nich zbudowane są zasilane energią z żywności tkanki i organy.
  3. Składniki odżywcze, takie jak witaminy, minerały, błonnik, a także związki biologicznie aktywne ‒  nie dostarczają nam ani energii, ani budulca, lecz zarządzają wszystkimi zachodzącymi w organizmie reakcjami.

Jedząc drożdżówkę z białej mąki, dostarczamy głównie energii, czyli podstawowego elementu. Brak pozostałych, których pozbyliśmy się w 70 proc., 80 proc. czy nawet 100 proc. Jednak organizm nadal ich potrzebuje. Aby pokryć zapotrzebowanie na minerały i witaminy, będzie podpowiadał, by zjeść więcej ciasta, pomimo że zapotrzebowanie na energię zostało już w całości pokryte. Spójrzmy teraz na odwrotną na sytuację. Jemy posiłek z kaszy gryczanej, która nie została pozbawiona cennych właściwości i doskonale odżywia organizm. Kaszy zjemy tyle, ile dyktują nam potrzeby fizjologiczne organizmu. Szczególnie jeżeli będzie ona bez dodatków typu sól, sosy, tłuszcz.

Jakiś czas temu wraz ze studentami analizowaliśmy dzienniczek żywieniowy pewnej starszej pacjentki. W ciągu dnia pojawiły się w nim białe pieczywo, biały ryż, biszkopty, kisiel, banany, czyli produkty dostarczające dużych ilości kalorii, lecz niewiele poza tym. W efekcie analiza jej żywienia wykazała znaczne braki praktycznie wszystkich witamin i minerałów. Czy odżywiając się tak, można być zdrowym? Chyba zgodzicie się ze mną, że może to być trudne. Potrzeby kaloryczne pacjentki nie były zbyt wielkie, więc aby odpowiednio ją odżywić, należy dokonywać wyborów mądrze. Tym bardziej że wraz z postępującym wiekiem słabną sygnały płynące z organizmu, więc trudniej jest zinterpretować np. pragnienie. Właściwe dokonywanie wyborów zabezpiecza nas i pozwala sprawnie funkcjonować przez całe życie. Bo z pewnością to, czego nikt z nas by nie chciał, to dożyć emerytury tylko po to, aby chorować!

Każda decyzja, jaką podejmujemy, prowadzi nas w stronę zdrowia, bezpieczeństwa i szczęścia lub w przeciwnym kierunku. Dlatego przy dokonywaniu wyborów warto pamiętać, że jedząc słodycze czy żywność przetworzoną, pozbawiamy się możliwości zjedzenia czegoś dużo bardziej wartościowego.

Jakie sygnały mogą być błędnie interpretowane jako głód? 

Czasami zdarza się tak, że organizm chce nam coś przekazać, a my źle interpretujemy płynące z niego sygnały. Świetnym przykładem jest badanie Donalda Duttona i Artura Arona z 1974 roku, podczas którego naukowcy prosili uczestników, aby przeszli po niebezpiecznym wiszącym moście. Następnie ochotnicy rozmawiali z młodą kobietą, ankieterką, która na koniec zostawiała swój numer telefonu i zaznaczała, że można się z nią skontaktować, jeżeli będą dodatkowe pytania. Okazało się, że częściej dzwonili mężczyźni, którzy przeszli po najbardziej niebezpiecznym 140-metrowym wiszącym moście. Zbadano im puls i temperaturę zaraz po przejściu. Okazało się, że interpretowali pobudzenie związane z przeprawą jako pobudzenie seksualne i byli skłonni częściej dzwonić do ankieterki, która wydała im się bardziej atrakcyjna.

W innym badaniu otyłym mężczyznom wmówiono, że są pobudzeni (na podstawie podniesionego tętna). Połowie z nich wytłumaczono, co jest powodem pobudzenia. Druga połowa nie dostała wyjaśnień. Grupa bez wyjaśnień zjadła w efekcie średnio cztery razy więcej orzeszków, do których był dostęp podczas badania. Pokazuje to, że możemy poszukiwać sposobów, aby zniwelować niezidentyfikowane napięcie. Niestety częściej sięgniemy po coś do jedzenia lub picia niż po techniki relaksacyjne.

Z niezdrowymi nawykami łączą nas również pewne mosty. Jak widzicie, zdarza się, że sięgając po nieplanowaną przekąskę, nieprawidłowo interpretujemy sygnały płynące z naszego ciała. W swojej pracy dosyć często spotykam się z myleniem uczucia pragnienia z głodem. Organizm dopomina się o szklankę wody, a w zamian dostaje np. ciasteczko. Zresztą często wypicie 1-2 szklanek wody skutecznie tłumi pojawiającą się nagle chęć sięgnięcia po słodycz. Jeżeli nawet jej nie stłumi całkowicie, to przynajmniej jest w stanie odroczyć ją w czasie, a my wtedy zyskujemy cenne minuty, aby zaplanować jakieś inne rozwiązanie. Przykłady takich rozwiązań podam w ostatnim rozdziale.

Regularnie powtarzającym się problemem jest również nieprawidłowa interpretacja takich sygnałów jak zmęczenie czy brak snu. Co nauczyliśmy się robić w odpowiedzi na uczucie zmęczenia? Chyba zgodzicie się ze mną, że gdyby każdy wysypiał się tyle, ile potrzebuje, to spożycie kawy i środków pobudzających nie byłoby tak popularne?

Mechanizm ten może wyglądać następująco. Nie wysypiasz się tyle, ile potrzebujesz. Organizm odczuwa zmęczenie jako stres, więc sięgasz po coś na ząb, by złagodzić nieprzyjemne objawy. W wielu badaniach potwierdza się, że nawet godzina snu mniej wiąże się z większą ochotą na słodycze i jedzenie komfortowe oraz większą ilością spożywanych kalorii. Różnice były spore, średnio sięgały 385 kcal dziennie!

Ponadto wiele osób konsumuje dodatkowe kalorie całkowicie podświadomie, przeważnie w postaci smakowitych dodatków lub przekąsek. Czasami w ciągu dnia skuszą się na jakąś słodycz w przelocie lub wieczorem chapną coś w kuchni na stojąco. Co ciekawe, zapytani później nawet tego nie pamiętają.

Tak więc przykładowy dzień po krótszej nocy może wyglądać tak: rano nie mamy energii, aby wstać, przesuwamy moment wyjścia z łóżka do ostatniej chwili. W ciągu dnia jeszcze wszystko jest OK, można ratować się kawą, herbatą czy energetykiem. Pamiętajcie, że herbata również jest mocnym stymulantem. Często w ciągu dnia stymulanty działają tak skutecznie, że nie odczuwamy efektów niedospania. Problem zaczyna się wieczorem. Po całym dniu w pracy czy szkole wracamy do domu i całkowicie puszczają wszystkie hamulce. Nie ma już wystarczająco siły na trzymanie mentalnej gardy, a nie ma jej, bo noc była zarwana… Wracamy więc do domu i wieczorem zaczyna się uaktywniać syndrom szperacza-podjadacza.

Błędne interpretowanie sygnałów płynących z naszego organizmu i nieumiejętność prawidłowego nazywania emocji ma też swoją fachową nazwę ‒  aleksytymia. Można ją porównać do daltonizmu. W jednym zaburzeniu nie rozpoznaje się kolorów, nie można więc dokładnie opisać tego, co się widzi. W drugim ‒  nie można trafnie opisać tego, co się czuje, więc trudno znaleźć prawidłowe sposoby na poprawę samopoczucia. Dlatego też (jak w przytoczonym badaniu) pobudzenie może być interpretowane jako pożądanie.

Dobrze, ale czy nazywanie emocji będzie miało przełożenie na mniejsze spożycie żywności przetworzonej? Tak, i to olbrzymie.

W wielu badaniach potwierdza się, że dzieci z nadwagą i otyłością doświadczają aleksytymii. Często dzieje się tak, ponieważ rodzice automatycznie na każdy sygnał dyskomfortu swojej pociechy proponują rozwiązanie w postaci czegoś do zjedzenia.

Też nie zawsze potrafiłem dobrze interpretować emocje płynące z mojego wnętrza. Przez wiele lat wręcz je w różny sposób tłumiłem, co skutkowało rozwojem zaburzeń odżywiania. Dopiero kiedy skupiłem się na słowniku uczuć i potrzeb, zacząłem uczyć się nowego języka. Języka rozmowy z samym sobą. Wtedy też zrozumiałem, że aby pomóc innym, powinienem najpierw zadbać o najważniejszą osobę w swoim życiu ‒  o siebie. Stąd też warto co jakiś czas zajrzeć do listy uczuć i potrzeb, aby nazwać te, które są w nas żywe. Z nauką języków już tak jest, że nieużywane słowa szybko ulatują z pamięci.

Fragment pochodzi z książki Mikołaja Choroszyńskiego „Uzależnienie od słodyczy – skuteczne narzędzia do zmiany nawyków”.

Mikołaj Choroszyński – jest magistrem żywienia i dietetyki (Lubelski Uniwersytet Przyrodniczy) oraz absolwentem studiów podyplomowych na kierunku psychodietetyka (Uniwersytet SWPS), obecnie w trakcie doktoryzacji z nauk medycznych (tytuł „Metabolism and the effect of animal derived oxysterols in the diet on the development of
Alzheimer’s disease” pod kierunkiem prof. dr hab. n. med. Marii Barcikowskiej-Kotowicz), w ramach której prowadzi badania we współpracy z czołowymi naukowcami oraz praktykami dziedziny. Jest wykładowcą akademickim na Wyższej Szkolenie Inżynierii i Zdrowia w Warszawie i Warszawskiej Uczelni Medycznej im. Tadeusza Koźluka oraz właścicielem poradni dietetycznej Bdieta współpracującej z placówką medyczną z POLMED S.A. Specjalizuje się w dietetyce klinicznej, współpracując z osobami z wielochorobowością dietozależną.


Zobacz także

Znaki zodiaku, z którymi łatwo nie stworzysz związku

Ten boski list, który matka zostawiła swojemu mężowi wyjeżdżając na weekend, podbił internet. Będziesz płakać ze śmiechu

Otyłość to nie problem, tylko jego objaw