Lifestyle

Nikt nie powinien tak do ciebie mówić. Słyszysz takie słowa? Odwróć się na pięcie i odejdź

Redakcja
Redakcja
18 września 2022
słowa
fot. Edwin Adrade/Unsplash
 

Jakie słowa powinny być zakazane? Dużo się mówi o właściwej komunikacji. W księgarniach znajdziemy multum opasłych dzieł, w których roi się od dobrych rad na temat tego, jak ze sobą rozmawiać. Niestety, nieustannie przekraczamy czyjeś granice i ktoś przekracza nasze. Dlaczego? Cóż, trudne pytanie. Najważniejsze jest jednak to, by wiedzieć jak nie powinni odzywać się do nas ludzie. Nieważne, że to partner, szefowa, współpracownik, rodzic. Nie. Z szefem, oczywiście, będziemy postępować łagodniej, ale…. Im bardziej pozwalamy na przekraczanie swoich granic, tym gorzej się z tym czujemy. 

Każdy z nas popełnia błędy w komunikacji. Właściwie, gdy się temu bliżej przyjrzeć wszyscy to robimy. Agresja jest zła („jesteś nienormalna”) agresja bierna jest też zła („o nic mi nie chodzi”), złe jest milczenie i mówienie za dużo też jest złe. Uff, łatwo się w tym pogubić…  Gdy usłyszysz poniższe słowa, nie czuj się winna. To nie twoja sprawa, że ktoś tak uważa. Ty nie masz z tym nic wspólnego. Cudze oceny – cudza sprawa.

Słowa, których nikt z nas nie powinien usłyszeć:

„Ja cię nie rozumiem”

Co wyraża to zdanie? Jestem od ciebie mądrzejsza/-y, więc skoro ja cię nie rozumiem, to kto cię zrozumie.

Jaką to budzi reakcję? Skoro mnie nie rozumiesz, nie jesteś fajna (pierwsza reakcja).  Skoro mnie nie rozumiesz, ja nie jestem fajna (druga reakcja). Jednym słowem: zapomnij o kompromisie.

W wersji ostrej: Trudno (proszę, powiedz to osobie przed którą zawsze się tłumaczyłaś, zobaczysz jak się zachowa:) O zła ja.

W wersji łagodnej:  Nie chodzi o to czy rozumiesz czy nie. Nic dziwnego, że nie rozumiesz – to inny człowiek, nie siedzisz w jego duszy. Chciałabym ci powiedzieć o co mi chodzi.

„Bzdury gadasz!”

Koniec rozmowy. Czytaj: jesteś debilem. Nie znasz się, nie ogarniasz.

Jaką takie słowa budzą reakcję? To może znajdę kogoś, kto mnie zrozumie.

W wersji ostrej: Aha. Skoro tak uważasz to pogadajmy kiedy indziej

W wersji łagodnej: To, że z kimś się nie zgadzasz, nie znaczy, że on mówi bzdury. W których konkretnie miejscach mówię bzdury.

„Nie masz racji”

Powtarzane jak zdarta płyta. Mimo że podajesz konkretne fakty, daty, mówisz o swoich odczuciach. Uff, odetchnij. Są po prostu ludzie, którzy zawsze wiedzą lepiej. Po co ci to?

W wersji ostrej: Taką podjęłam decyzję (zamknięcie konfliktu, ale bez rozwiązania)

W wersji łagodnej: Ty myślisz tak, ja inaczej. Tak czasem jest.

„Bo ty zawsze tak robisz”

Odwoływanie się do wydarzeń z przeszłości. Są ludzie, dla których twoja przeszłość zawsze będzie argumentem przeciw tobie. Świetnie, niech będzie. Ale przecież ty sama nie musisz być niewolnikiem tego, co było.

W wersji ostrej: Skoro wolisz myśleć, że zawsze tak robię. Cóż, proszę bardzo

W wersji łagodnej: Rozumiem, że przeszkadzało ci to, co robiłam  w przeszłości, ale proszę, rozmawiajmy o tym co tu i teraz. Co konkretnie ci przeszkadza?

„Bo ja tak chcę!”

Uff. Cóż zrobić. Jeśli nie masz do czynienia z dwulatkiem, którego możesz przytulić, po prostu nie zwracaj na to uwagi.

W wersji ostrej: Rozumiem, ale ja nie.

W wersji łagodnej: Czułabym się lepiej, gdybyś na spokojnie wytłumaczył/-a mi, dlaczego właśnie tak chcesz.

„Jesteś taka sama jak twoja matka”

Ojciec, ciotka, siostra, potwór. W tym komunikacie chodzi tylko o to, by upokorzyć i zbić z tropu. Nawet jeśli takie słowa mówi ktoś ci bliski ( partner?), mówi to z poczucia bezradności.

W wersji ostrej: Cóż, twoje prawo tak sądzić

W wersji łagodnej: Podaj mi konkretne rzeczy, które nie podobają ci się w moim zachowaniu.

„Jesteś głupia, nieuczciwa… etc.” ( generalnie mnóstwo przymiotników)

Zanim dostaniesz szału, popłaczesz się, zdenerwujesz, pomyśl, że tylko ludzie o niskim poczuciu własnej wartości myślą, że ktoś wie lepiej kim są. Ty wiesz jaka jesteś. To naprawdę wystarczy.

W wersji ostrej: Wychodzę i przestaję tego słuchać (do szefowej jednak odpada:) )

W wersji łagodnej: Widzę, że jesteś bardzo zdenerwowany/-a. Spróbuj na spokojnie powiedzieć, o co ci chodzi.

Gdy komunikujesz się w wersji łagodnej, możesz od razu mówić o sobie: „Anioł”.

„Powinnaś zrobić to i tamto”

Najcudowniej znaleźć się blisko istoty wszechwiedzącej. Odetchnij dwa razy.

W wersji ostrej: To ty tak uważasz.

W wersji łagodnej: Dlaczego uważasz, że wiesz lepiej, co dla mnie dobre? (na 100 proc. znokautujesz wszechwiedzącego)


Lifestyle

„Wychowano mnie, żebym cieszyła się życiem, a nie siedziała w kącie i płakała”. Co wiemy o Camilli, żonie Karola III?

Redakcja
Redakcja
17 września 2022
Camilla Parker Bowles, fot. domena publiczna
Mocno stąpa po ziemi, potrafi znaleźć wspólny język z dosłownie każdym. Ma poczucie humoru, dystans do siebie i trudno zbić ją z tropu, a przy tym jest bardzo empatyczna. Nieszczególnie lubi być w centrum uwagi, ale potrafiła się do tego dostosować, zostając żoną następcy tronu. Zaakceptowała tę sytuację i postanowiła, że zrobi wszystko, by wykorzystać swoją pozycję i pomóc, komu tylko się da. Camilla Parker-Bowles, księżna Kornwalii, a teraz już królowa małżonka – kobieta, która jest godna tego tytułu. 

Camilla – dziś tytułowana królową małżonką – tuż przed pogrzebem Elżbiety II udzieliła wywiadu telewizji BBC.

„Miała cudowne niebieskie oczy, które kiedy się uśmiechała, rozświetlały całą jej twarz. Zawsze będę pamiętać jej uśmiech.”

„Musiało jej być trudno jako królowej. Nie było kobiet premierów ani prezydentów. Była jedyna, więc myślę, że samodzielnie wyrzeźbiła sobie swoją własną rolę.”

Ci, którzy ją znają, zgodnie twierdzą, że nie zraża się niepowodzeniami, niestraszne jej nawet najtrudniejsze tematy. Jest szczera i widzi świat takim, jaki jest. Cała jest dobrem. Każdy czuje się dobrze w jej towarzystwie. Camilla zawsze dobrze się bawi i nie buduje wokół siebie aury niedostępności.

Co robi, kiedy nikt nie widzi? Uwielbia jazdę konną i spacery z pasami, jest też zapaloną ogrodniczką. Układa kwiaty, maluje obrazy i chodzi w dżinsach. Dużo czasu spędza z wnukami, jest babcią pięciorga. Uwielbia, kiedy są blisko i wciąż o nich mówi. Rozpieszcza je i częstuje smakołykami. Podobno jest dobrą kucharką. Jej syn, który jest krytykiem kulinarnym, twierdzi, że jej popisowym daniem jest pieczony kurczak, za to nie cierpi piec ani robić żadnych rzeczy, które wiążą się z odmierzaniem składników.
Nie jest idealna, ale bardzo się stara, choć na pewno od czasu, gdy została żoną Karola, nie jest jej łatwo. Początkowo miała bardzo złą prasę. W świadomości Brytyjczyków była przecież tą trzecią w związku Karola i Diany. Musiała więc włożyć bardzo dużo wysiłku w to, żeby zdobyć zaufanie i szacunek ludzi. Pewnym ułatwieniem mogło być to, że została ciepło przyjęta przez rodzinę męża – królową, księcia Filipa, Williama i Kate, Harry’ego i Meghan. Camilla wiele razy stała u boku Elżbiety II podczas oficjalnych wydarzeń, m.in. podczas Diamentowego Jubileuszu.
Camilla stopniowo przyzwyczaiła się do bycia częścią tej wciąż wystawionej na świeczniku rodziny. Nie boi się ciężkiej pracy. Nie tylko pomaga Karolowi w niektórych organizacjach charytatywnych, które ten wspiera, ale ma również wiele innych, na których bardzo jej zależy. Jeden z jej królewskich doradców mówi, że księżna ma osobisty stosunek do wszystkich organizacji, które popiera. „Jest bardzo zaangażowana w to, co dzieje się w jej biurze i lubi wiedzieć, jak się sprawy mają. Jest bardzo praktyczna”.
Organizacją charytatywną najbliższą sercu Camilli jest brytyjskie National Osteoporosis Society, którego jest prezeską. Zarówno jej matka, jak i babcia zmagały się z tą osłabiającą kości chorobą, dlatego Camilla całym sercem zaangażowała się w podnoszenie świadomości na temat choroby i sposobów jej zwalczania. „Widząc kogoś, kogo kochasz, umiera powoli, w agonii i nie wiedząc nic o chorobie, która go zabiła, jest rozdzierające serce” – napisała w zeszłym roku o swoich doświadczeniach z osteoporozą. Opisała, jak jej matka, Rosalind Shand, stała się tak pochylona, że nie była w stanie prawidłowo strawić pokarmu. „Moja rodzina i ja patrzyliśmy z przerażeniem, jak skurczyła się na naszych oczach”. Księżna bardzo chce pracować nad poszerzaniem świadomości osteoporozy, spotyka się z lokalnymi ekspertami medycznymi, a także z kobietami, które cierpią na tę chorobę.

„Camillagate”, czyli jak to było z Kamilą i Karolem

Kiedy się poznali, byli 20-latkami, ponoć na meczu polo w Great Windsor Park. Legenda głosi, że zażartowała: „Moja prababcia była kochanką twojego prapradziadka, co ty na to?” Ich rodziny były zaprzyjaźnione. Zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia, ale los im nie sprzyjał. Na ślubnym kobiercu stanęli dopiero 35 lat później.

Niestety, mimo tego, że wpadła młodemu księciu w oko, a ich związek opisywano jako spokojny i błogi, do ślubu dojść nie mogło. Karol się nie oświadczył, ponieważ Camilla nie zaskarbiła sobie względów jego matki. Camilla nie była już dziewicą. To dyskwalifikowało ją jako matkę dzieci przyszłego króla. Co ważne, kiedy poznała Karola i zaczęli się spotykać, była już związana z z angielskim wojskowym Andrew Parker Bowlesem, który często służył poza Wielką Brytanią. Camilli zostawiał wolną rękę. Kiedy Karol, odbywający służbę wojskową w marynarce wojennej, wyjechał i nie poprosił Camilli, żeby na niego zaczekała, ta uznała, że to koniec i wróciła do Parkera Bowlesa. A ten w końcu się jej oświadczył. Pół roku później Kamila była już mężatką, a Karol był załamany. Nie mógł pogodzić się ze stratą ukochanej. Postanowił nie tracić z nią kontaktu. Został ojcem chrzestnym jej syna. Kupił też wiejską posiadłość High Grove, mieszczącą się niedaleko domu rodziny Parker Bowles.

Kilka lat później okazało się, że mąż nagminnie zdradzał Camillę. Karol i Camilla zostali kochankami. Kiedy dowiedziała się o tym królowa, nakazała odciąć panią Parker-Bowles od wszelkich królewskich wydarzeń. Nie mogła przeżyć tego, że jej syn – następca tronu – ma romans z mężatką. Jemu natomiast bardzo to odpowiadało – ani myślał się żenić.

Gdyby nie wpojona od dziecka dbałość o interesy Korony i spoczywający na nim obowiązek spłodzenia męskiego potomka, być może w ogóle by się nie ożenił, ale królowa Elżbieta II naciskała. Idealną żoną dla przyszłego króla okazała się Diana Spencer, dziewica, sprawiająca wrażenie uległej – idealna małżonka dla przyszłego króla. Do ślubu stulecia doszło w lipcu 1981 roku. Oglądało ich 750 milionów ludzi. Ale według księżnej Diany radość prysła, gdy na kilka dni przed ślubem odkryła prezent, który książę Karol kupił dla Camilli. Była to złota bransoletka z wygrawerowanymi literami F i G, co oznaczało Freda i Gladys – takie pseudonimy nosili.

Miała być bajka, zaczął się koszmar.

Nie mogący bez siebie żyć i nieszczęśliwi w swoich małżeństwach Karol i Camilla podobno wdali się ponownie w romans w 1986 r. Karol przyznał się do zdradzania Diany dopiero po tym jak ich małżeństwo „bezpowrotnie się rozpadło”. W 1989 roku księżna Diana skonfrontowała się z Camillą podczas jednego z przyjęć. „Powiedziałam, że wiem, co się dzieje między nią a Karolem i chcę, żeby miała tego świadomość” – powiedziała księżna Diana do Andrew Mortona. Odpowiedziała mi: Masz wszystko, czego chciałaś. Wszyscy mężczyźni na świecie zakochują się w tobie, a ty masz dwoje pięknych dzieci, czego więcej chcesz? Powiedziałam: Chcę mojego męża”.

Camilla, Karol i Diana nie schodzili z czołówek tabloidów, którym udało się nawet zdobyć zapisy rozmów telefonicznych księcia i jego kochanki. Camilla rozwiodła się z mężem. Rok później doszło do rozwodu Karola i Diany. Camilla w rozmowie z „Vogue” mówiła, że było jej trudno być cały czas na celowniku paparazzi, wciąż podlegać ocenie i to negatywnej. Ale postanowiła wznieść się ponad to i iść dalej. Cała ona.

W 2005 roku książę Walii poślubił swoją wieloletnią miłość, Camillę Parker Bowles. Małżeństwo było kulminacją romansu, który trwał cztery dekady, gorsząc Anglię, świat i samą Elżbietę II. Oboje po rozwodach, Karol po jednym z najgłośniejszych związków naszych czasów – z księżną Dianą. Zmierzyć się musieli z ostracyzmem swoich rodaków, ale przetrwali to i udowodnili, że od zawsze byli sobie pisani. Wyszli z tego silniejsi i z dużym kredytem zaufania od społeczeństwa. Dziś zgodnie twierdzą, że są bardzo szczęśliwi. Happy end, jak w bajce?


Zobacz także

Uważność w Bieszczadach.. Dlaczego warto być uważnym? By nie wpaść pod samochód odpowiesz?

10 sygnałów wskazujących na to, że kiepskie samopoczucie, to nie jedynie objaw zmęczenia

Nieidealne dziewczyny i idealna bielizna. Jak odważyć się być sobą