Lifestyle

„Ja chodziłem kiedyś do pracy, mówię ci, szok!”. Bajka o trzech muszkieterach… jak z obrazka

Anika Zadylak
Anika Zadylak
18 października 2016
Fot. iStock / AleksandarNakic
 

Jeżeli wydaje ci się, że w swoim życiu przerobiłeś lub widziałeś już wszystko, może okazać się, że jesteś w dużym błędzie. Bo oto istnieje pewna grupa ludzi i  niestety w większości są to faceci (o ile powinnam  tak o nich mówić…), których śmiało mogę nazwać nierobami. Moja niewątpliwie świętej pamięci, babcia Marianna zawsze powtarzała: „Drogie dziecko, niech on sobie będzie mizernej raczej urody, o rozum też się szczególnie nie martw, jesteś mądra za was dwoje, ale pilnuj, żeby się do roboty garnął! Inaczej, całe życie będziesz miała pod dachem dziecko a nie chłopa. A jeśli los obdarzy cię synem, to nie tylko ręka boska niech cię broni przed tym, żeby mu matkować i darmozjada utrzymywać do 40-tki! Bo i zresztą dłużej z takim ananaskiem, nie wytrzymasz”. 

Przez całe swoje dotychczasowe życie nigdy takiego osobnika na swej drodze nie spotkałam, skłonna byłam nawet myśleć, że babunia ma lekko przesadzała, albo gatunek ów wymarł po prostu. Ale nie! O zgrozo, doświadczyłam spotkania pierwszego stopnia z wymienionym wyżej tworem, który to przy mamusinej spódnicy całkiem nieźle sobie radzi. Życie słodko i bez większych przeszkód mu płynie, na oglądaniu tv i spaniu. I na jeszcze jednej, bardzo ważnej czynności, którą kombinator delikwent się jednak pała. Mowa wszak o polowaniu na jelenice, która przejmie biedaka, gdy wieko trumienki nad szanowną mamusią się zamknie. Zapraszam na jedną z najbardziej absurdalnych rozmów, jakie przeszłam w swoim życiu. Bo zdziwienie na mej twarzy, a raczej stan szoku pourazowego, będzie mi doskwierał jeszcze długo.

Kolega lat 29, co to sobie sam wyprać i uprasować potrafi

„Do pracy? No ale ja przecież, w domu mamie pomagam!  Wiesz, ona to dopiero ciężko pracuje, bidula. Że się też ci ludzie tak się narabiają po łokcie i dlaczego? Dla tej emeryturki?  Gdzie parę stówek ledwo  na rachunki starcza i nawet na wakacje nie będzie za co wyjechać. Szkoła? No skończyłem tam jakieś liceum, bo ojciec jeszcze jak żył, to się strasznie o to ciskał. Nawet na studia poszedłem. Ale wiesz Krosno, co to za miasto do studiowania!”. 

Patrzę i chyba czegoś nie rozumiem, bo co ma miasto do chęci nauki. Zresztą jest jakiś przymus studiowania w danym miejscu? Przepisy się zmieniły, weszły nowe rozporządzenia? Dlaczego ja nic o tym nie wiem?!

„Przerwałem te naukę, bo tak jak mówiłem, sensu tego nie widziałem. Jeszcze jeździć trzeba było codziennie tymi busami, męczyć się. A potem co? Na kasę w Biedronce, czy ulice zamiatać? To nie dla mnie, trochę większe mam ambicje. Ja bardzo dobrze gotuję, przetwory robię, coś swojego lepiej mieć, po co państwu kieszeń nabijać”.

Oho! Biznesmen jednak, myślę sobie i pytam, jaka to branża dokładnie. Czy zatrudnia kogoś, czy sam tylko pracuje. Pewnie też jakiegoś bloga czy stronę internetową prowadzi, więc zapytuję o to wszystko i słyszę:

Nie, no ja dla mamy gotuję i dla siebie, wiesz ile to zachodu z własną działalnością? A potem i tak cię ZUS-y okradną, nie warte to niczego. Czasem trawnik skoszę, po zakupy pójdę jak mamunia kaskę zostawi. Tak mi jej żal, bo to od świtu do późnego południa pracuje, dlatego się staram pomagać. Bo ja nie jestem pierwszy lepszy, co to tylko leży. I wyprać, w sensie pralkę nastawić potrafię, i wyprasować coś lżejszego. No co, zdziwiona co? Żeby facet, rosły, młody taki, a ogarnięty jak mało kto i żelazka się nie wstydzi. Niezła partia jestem, wiem o tym dobrze, ale byle komu serca nie oddam. Lubię pracowite dziewczyny, ambitne, jak ja.  A znasz ten serial, kurczę tytuł mi wypadł. Nie oglądasz? A widzisz, bo za dużo pracujesz dziewczyno!”. No tak…

Kolega 27 lat, co to artystą jest i tylko z tego żyć potrafi. Tzn. będzie potrafił, jak już tylko na Pudelka się dopcha

„Ja piszę i komponuję, takie wiesz kawałki fajne, melodyjne, może ci puszczę?”.

Słucham więc i myślę sobie. Nie będę chłopakowi mówić, że najwyższych lotów to nie jest, skoro ktoś tego słucha i kupuje. Może się nie znam. Interes się kręci, on zarabia, ktoś się bawi, wszystko gra. Zagaduje więc, gdzie można go na żywo usłyszeć, i z którą wytwórnią współpracuje. 

„Ty chyba nie wiesz o czym mówisz, kobieto. A kto by tego chciał słuchać, a jeszcze kupić. Zresztą, by trzeba było gdzieś to rozesłać, może pochodzić z tym. A dzień za dniem goni, czasu nie ma”.

Czyli uczy się, myślę i pewnie, dorabia w knajpie gdzieś. No to ciągnę dalej, jaki kierunek i że jakby czegoś dodatkowo szukał, to może bym coś miała.

„Dodatkowo do czego? Ja chodziłem kiedyś do pracy, mówię ci, szok! Codziennie na siódmą rano trzeba było wstawać, a przecież ja młody jestem, jeszcze się nawet nie wyszalałem, a tu skoro świt człowieka nieludzko z łóżka ściągają. Aż się wzdrygam na samo wspomnienie. I jeszcze ci ludzie tam, wiesz tacy prości, bo taki zakład był, co uszczelki produkuje. Rodzice mnie zmusili, żebym tam do roboty poszedł. Ja, z moja wrażliwą duszą artysty!”.

Słucham tego i myślę, że za chwile kompletnie nieartystycznie, kopnę go w tę jego arystokratyczną dupę. Pieprzony Pan Uszczelka się znalazł.

„Ja jestem stworzony do wyższych celów, na scenę, do światłych ludzi. Mieszkam z rodzicami, w końcu po to ich mam, żeby pomogli. O co ty pytasz? Że jak to ich zabraknie? No co ty, młodzi są, jeszcze pożyją zanim ja już będę gwiazdą”.

Chyba wigilijną, wątpliwej wartości myślę sobie i raczej mało oczekiwaną. Na koniec pytam, jaki ma plan na to gwiazdorstwo, jak w ogóle wygląda to jego tworzenie arcydzieł na skalę światową, skoro ma być idolem i bożyszczem tłumów.

No jak się już wyśpię koło południa, bo każdy kto pracuje umysłem, wypoczęty być musi, to sklejam parę bitów. Potem obiadek zaliczę, parę piw u znajomych, jak się uda jakiś hajs matce wyciągnąć. Cały dzień zbieram tę,  jak to się nazywa? O! wenę i  kolejny dzień znowu robota. Lekko nie ma kochana, ale jak się ma trochę większe oczekiwania od życia, niż 8 godzin w biurze czy markecie, to trzeba zasuwać”.

Milczę ze łzami w oczach, i w nerwach piszę SMS-a do szefowej z zapytaniem, czy jak człowiek umysłem pracuje, to redakcja nie mogłaby być otwarta od 12.00 a nie 8.00 rano? Przecież ja się cholera jasna nie wysypiam i pewnie dlatego, nadal Pulitzera nie zgarnęłam! 

Kolega, wiosen już 31, nadal czeka na swoją ogromną szansę na sukces

„Jestem poetą, liryczne wiersze piszę czasem prozy trochę, zależy od nastroju. Skończyłem dwa kierunki studiów, jak sobie mamunia życzyła, niestety z moją wrażliwością nadprzeciętną za biurkiem się męczyłem i dusiłem okrutnie”.

Czekam normalnie, aż mi oznajmi, że globusa właśnie dostał niczym Emilka w Nad Niemnem.

„Więc mieszkam w domu rodzinnym, mam spokój i pokój swój duży, jasny żebym warunki miał odpowiednie do rozwijania talentu mego. Nijak tylko pojąć nie umiem, dlaczego wszędzie tylko z krytyką się zderzam, jak z serca przecież mego piszę, szczerze i otwarcie”.

Boję się jak cholera, ale ryzykuję i proszę o kawałek twórczości tejże, jego wybitnej i słyszę. „O mój Boże, Boże mój, Czemuś w swej dobroci wyłożył na mnie ch*j”. Wstaję i prawie krzyczę, że wystarczy, bo jednak dusza ma zbyt delikatna tego słuchać. 

„No właśnie, ludzie boją się prawdziwej sztuki, chowają się za tą cholerną tandetą lub czasami zamierzchłymi, Mickiewicza czy innego nudziarza. A ja o życiu piszę, o zmaganiu się z nim, o znojach i trudach”.

Zapewne masz ich od cholery!  W końcu kto by tam chciał, nic nie robić, ciepło mieć, ugotowane na czas, zapłacone bez wyrzutów i większego zachodu. Kto by tam chciał męczarni takich. Schodzę z tematu, żeby wybrnąć jakoś i o dziewczynę pytam, czy posiada w sensie.

No właśnie tu jest pies pogrzebany, bo niczego mi nie brakuje przecież, oczytany jestem, sam tworzę i nawet wiersze recytuje”.

Chryste Panie, wołam, swoje wiersze?!

„Tak, mam taki jeden, na podryw. Zacytować? Nie trzeba? No trudno.  A pani, co jutro robi? Może byśmy dajmy na to, Herberta poczytali?”.

Tak, zwłaszcza utwór ” Kura” ci polecam gościu, klnę w duchu i wymawiam pracą.

„No tak, człowieczeństwo już całkiem się zatraca, bo tylko praca, a gdzie dusza twa człowiecze? Toć praca nie zając, nie uciecze”,

słyszę już gdzieś echem w oddali.

Rozmyślając nad sensem bycia wyżej opisanych przypadków, dostaję wiadomość od przyjaciela geodety: „Na cholerę ja się po tych studiach włóczyłem, na zmywakach na nie zarabiałem, psy wyprowadzałem, żeby na książki mieć.  Geodezji mi się k*rwa mać zachciało, a co mi źle u matki było?  Stoję w krzakach, jak ten zboczeniec, co pod płaszczem ma tylko gołe jaja.  Moknę, kaczki jakieś koło mnie chodzą, muchy mnie pogryzły, pies się czyjś zesrał niedaleko i smród. Jak żyć?”. No to mu kolegę cytuje, że nie zając, nie ucieknie i takie tam i czytam : „Jaki zając? Kaczki ci mówię tu łażą, bo koło stawu mierzymy i pies się sfajdolił. Weź ty się lepiej dziewczyno za robotę, a nie mi jakieś farmazony z internetów kopiujesz! Nie wstyd ci?!”.

Wstyd. Bo dochodzę do wniosku, że teorie o ludziach z innej planety, wcale nie są tylko spiskowe.  😉


Lifestyle

5 produktów, które pomogą jesienią i zimą wzmocnić odporność

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
18 października 2016
Fot. iStock / freemixer
 

Po cudownym, ciepłym lecie nadszedł czas na wyciągnięcie cieplejszych płaszczy. Bywa, że jesienna aura zamiast dopieścić nas słonecznymi promieniami i dywanem złotych liści, częstuje deszczem, wiatrem i chęcią pozostania w domu. Okres chłodnych miesięcy jesieni i zimy zdecydowanie nie jest łaskawy dla zdrowia. Bardzo często dopadają nas infekcje, które nawet jeśli nie przeradzają się w poważne zachorowania, psują nam plany oraz dobre samopoczucie. 

Najczęściej dopada nas przeziębienie, kaszel, drapanie w gardle. Można sobie radzić nawet i domowymi sposobami. Można również sięgnąć po skuteczne preparaty wzmacniając odporność, które wybawią nas z opresji.

Wsparcie dla odporności poszukiwane

Niestety, odporność sama z siebie nie będzie pracowała zawsze na najwyższych obrotach. Trzeba wziąć pod uwagę wiele czynników, które negatywnie wpływają na nasz układ immunologiczny. Na szwank narażają ją nieodpowiedni ubiór, nagłe spadki temperatur i załamania pogody. Przemoknięta i przemarznięta osoba, łatwiej poddaje się szkodliwemu działaniu patogenów. A szczególnie jesienią nie brak w powietrzu chorobotwórczych drobnoustrojów — wirusów, bakterii  czy grzybów. Samymi dobrymi chęciami nie jesteśmy w stanie jej wzmocnić, by nie ulegała za każdym razem banalnej infekcji wirusowej. Należy podjąć mądre kroki, które naturalnie pomogą zbudować silną odporność.

Jesienno-zimowe naturalne wzmocnienie 

Do tej pory wzmacnianie odporności kojarzone było z jedzeniem czosnku, cebuli, kiszonek, oraz zapijaniem soku z malin i dzikiego bzu, z nadzieją, że uda się umknąć chorobie. Naturalne metody mają rację bytu od pokoleń, jednak szukając nowoczesnych i niekłopotliwych rozwiązań — bo skąd wziąć domowy syrop z czarnego bzu lub pójść do pracy po kilku ząbkach czosnku na śniadanie? – warto pójść o krok dalej sięgając po zdobycze współczesności.

Są sposoby, które wybawią każdego z opresji:

  • dieta bogata w składniki odżywcze i witaminy. Zbilansowane posiłki, w których nie brakuje owoców i warzyw, oraz pieczywa pełnoziarnistego, dokładają ważną cegiełkę do naszego zdrowia,
  • porzucenie destrukcyjnych nałogów. Nawet z pozoru tak niewinne dla odporności przyzwyczajenie jak częste picie mocnej kawy, ma znaczenie dla odporności, podobnie jak w przypadku mocnej herbaty, alkoholu, papierosów i innych używek,
  • regularna aktywność fizyczna wpływa na dotlenienie i lepszą pracę całego organizmu, a tym samym wzmacnia nas,
  • ostrożność podczas przyjmowania antybiotyków. Gdy już przytrafi się poważniejsze zachorowanie, trudno, trzeba ratować zdrowie antybiotykami. Paradoksalnie jednak antybiotyki stosowane zbyt często i nieadekwatnie do potrzeby, szkodzą, obniżając naturalną odporność uzyskaną przez tzw. bakterie probiotyczne. Zbyt częsta antybiotykoterapia wpływa również na uodparnianie się szczepów bakterii na kolejne leki,
  • ubiór dostosowany do pogody. Jesień bywa nieobliczalna, warto więc ubierać się na cebulkę. Możliwość ściągnięcia lub założenia dodatkowej warstwy ubioru, uchroni nas przed przegrzaniem lub wychłodzeniem, które są jednakowo obciążające dla zdrowia,
  • przyjmowanie naturalnych suplementów, które bez wyrzeczeń z naszej strony zmobilizują układ odpornościowy do wzmożonej pracy nie tylko przez jesienne miesiące, ale także zimą.

5 naturalnych środków, które zmobilizują odporność

Zastosowanie powyższych sposobów jest ważnym krokiem w stronę poprawienia odporności. Aby zwiększyć swoje szanse na zdrowe przetrwanie zimnych i mało słonecznych miesięcy, warto sięgnąć po sprawdzone i bezpieczne środki, stworzone w 100% w oparciu o naturalne składniki:

1. Olej z kryla NKO 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

NKO™ to synergiczne połączenie niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych NNKT, fosfolipidów i antyoksydantów.

Głównym fosfolipidem zawartym w oleju jest fosfatydylocholina. Składnik ten będący formą lecytyny jest bardzo ważnym elementem odżywczym dla mózgu. Aby nasz organizm mógł prawidłowo przetworzyć suplementowane fosfolipidy, muszą być one związane z odpowiednim rodzajem tłuszczu, którego organizm nie potrafi sam syntetyzować. Takimi tłuszczami są wielonienasycone kwasy tłuszczowe OMEGA-3 (dokozaheksaenowy (DHA) i eikozapentaenowy (EPA).

NKO® (Neptune Krill Oil) to połączenie fosfolipidów z kwasami OMEGA-3 w postaci niespotykanej nigdzie indziej w przyrodzie. Do utrzymania niezbędnego dla człowieka poziomu kwasów tłuszczowych OMEGA-3 niezbędne są antyoksydanty, a NKO® posiada je już w swoim składzie: w tym najsilniejszy z nich – astaksantynę – ksantofilowy pigment.

Sposób użycia: 2 kapsułki dziennie

2. WITAMINA C Liposomalna (dr Mercola) 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Witamina C zalecana jest osobom prowadzącym intensywny i stresujący tryb życia. Produkt przeznaczony jest także dla osób aktywnych fizycznie oraz palących papierosy. Jest to suplement diety dobrze przyswajalny, który korzystnie wpływa na odporność organizmu, szczególnie polecany w okresie jesienno-zimowym.

Jej działanie:

  • wspiera układ odpornościowy i nerwowy,
  • wzmacnia organizm,
  • wpływa na syntezę kolagenu, który występuje m.in. w ścięgnach, skórze, kościach, chrząstce i dziąsłach,
  • odgrywa istotną rolę w metabolizmie energetycznym i absorpcji żelaza,
  • jest bardzo silnym przeciwutleniaczem, który chroni organizm przed wolnymi rodnikami tlenu,
  • zapewnia sprawne funkcjonowanie układu krwionośnego.

Sposób użycia: 2 kapsułki dziennie podczas posiłku

3. WITAMINA D 1000 IU  

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Witamina D pomaga w prawidłowym wchłanianiu/wykorzystywaniu wapnia i fosforu (wapń jest niezbędny dla prawidłowego wzrostu i rozwoju kości u dzieci),   pomaga w utrzymaniu prawidłowego poziomu wapnia we krwi, pomaga w utrzymaniu zdrowych kości, pomaga w prawidłowym funkcjonowaniu mięśni, pomaga w utrzymaniu zdrowych zębów, pomaga w prawidłowym funkcjonowaniu układu odpornościowego, witamina D bierze udział w procesie podziału komórek.

Sposób użycia: 1 raz dziennie po 1 kapsułce

4. Beta glucan z alg PureAlgal™ Paramylon 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Beta glukan wpływa na związki, które wspomagają odporność organizmu chroniąc go przed infekcjami.

Beta glucan z alg (PureAlgal™ Paramylon) to czysty ekstrakt beta 1,3 glukanu pochodzący z alg Euglena Gracilis. Jest to całkowicie naturalny produkt, pozyskiwany podczas procesu fermentacji w sterylnych zbiornikach. Produkt końcowy zawiera 85-99% beta glukanu.

Sposób użycia: 2 razy dziennie po jednej kapsułce

5. Spirulina Hawajska Pacifica® 500 mg 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Spirulina jest tzw. cyjanobakterią, a dokładnie niebiesko-zieloną algą, nie posiada celolulozy i z tego powodu wszystkie substancje odżywcze są bardzo łatwo trawione. Skład spiruliny to 58-62% pełnowartościowego białka z kompletem 18 aminokwasów i beta karotenu. Kwas gamma linolenowy (GLA), gamma linolowy, chlorofil, c-fikocyjanina, dysmutaza nadtlenkowa (S.O.D), minerały, witaminy w tym kompleks witamin z grupy B – to wszystko znajduje się w jednej mikroskopijnej aldze.

Algi jako pierwsze pojawiły się na świecie 3,5 miliarda lat temu i przetrwały do dziś. Spirulina jest bogatym źródłem enzymów NRA, DNA, sulfolipidów i glikolipidów.

Spirulina Pacifica wchodzi w skład grupy produktów odżywczych przeznaczonych przez NASA (Amerykańska Narodowa Agencja Przestrzeni Kosmicznej) dla suplementacji załóg stacji kosmicznych.

  • 100% wegetariańska, 100% wegańska, Non-GMO
  • nie zawiera glutenu, laktozy, soi, pestycydów, herbicydów, rozpuszczalników
  • w całości naturalna

Warto dopasować do potrzeb odporności idealne wsparcie. Ważne, by robić to tylko z pewnych źródeł, by zdecydowanie służyło w oparciu o naturalne rozwiązania.


Wpis powstał we współpracy z KenayAG


Lifestyle

Seks po dzieciach… Tata po prostu opowiadał mamie bajkę. Na ucho. Pod kołdrą

Michalina Grzesiak
Michalina Grzesiak
18 października 2016
Seks po dzieciach. Temat równie nurtujący społeczeństwo, co seks przed dziećmi, a jednak odrobinę mocniej skomplikowany,
Fot. iStock / VikaValter

Seks po dzieciach. Temat równie nurtujący społeczeństwo, co seks przed dziećmi, a jednak odrobinę mocniej skomplikowany, żeby nie powiedzieć zabawny. Zbliżenie się do siebie dwojga ludzi, z których jedno ostatnimi czasy wypchnęło życie wielkości dojrzałej dyni przez otwór rozmiaru oczka w rajstopach, a drugie na przemiennie wchłaniało stękanie, zgagę i permanentne zatwardzenie drugiej połówki, może nie należeć do prostych. Zanim jednak poddacie się na długie miesiące i uschniecie z tęsknoty za ciepłem dotyku, zastosujcie się do tych kilku prostych porad.

Czas leczy rany

W tym przypadku dosłownie. Poród to taka magiczna chwila, która na czas jego trwania odbiera zdolność racjonalnego myślenia, pojmowania miłości i przywiązania do osób, które potencjalnie będą najważniejszymi uczestnikami dalszego życia. Dlatego obecność męża na porodówce praktycznie zawsze odbija się od szczerego: „spróbuj mi to zrobić jeszcze raz, a osobiście cię zabiję”, albo „jak staniesz przede mną nago, wiedz, że w kieszeni noszę nożyczki. Tępe!” Panowie nie poddawajcie się. Z chwilą zobaczenia małego zawiniątka w oddziałowej tetrze, serce matki mięknie jak ugotowany na parze pampuch, a zapomniane uczucie miłości wraca niczym bumerang. Gorzej z bólem fizycznym, który jeszcze chwile da o sobie znać. Pamiętajcie, że z każdym dniem, z każdą nową umiejętnością kobiety nabytą na drodze usilnych starań (np. samodzielne wiązanie adidasów, siad na klozecie w trzydzieści sekund, nie w trzy minuty, depilacja muszelki z możliwością podglądania ruchów maszynki do golenia) wszystko wróci do normy. Cierpliwości, nie od razu Rzym zbudowano.

Czas dla siebie

I tutaj nadchodzi „fun part”. Leżycie w łóżku, narządy kipią w gotowości, spodnie same się zdejmują. Patrzyliście na siebie cały dzień w „ten” sposób, a świeczka na komary niewykorzystana na wakacjach pod namiotem w Mielnie idealnie buduje nastrój podskakując ogniem na szerokim parapecie. Zapach cytronelli w całym mieszkaniu zupełnie wam nie przeszkadza, bo od dwóch minut napawacie się ciszą po uśpieniu dzieci i ostrzycie na siebie zęby. Całodniowe polowanie idealnie podkreśliło głód zdobycia, a fakt odśpiewania ostatnich, nokautujących potomstwo kotków dwóch najlepiej się do tego nadaje. Rzucacie się na siebie w szale jak psy rasy amstaff, zdrapujecie ciuchy, pod ciepłą flanelowa koszulą stanik do karmienia i wkładki laktacyjne, które latają już po całej chałupie. Tu się coś naddarło, tam się coś urwało – nieważne. Wróg spacyfikowany, można działać. I kiedy już miło pocieracie się ciało o ciało, ty przypominasz sobie najlepsze zapachy męża, głowa zwisa ci wiotko poza łóżkiem, krew spływa do mózgu, na horyzoncie wyłania się twarz dwulatki nosem stykająca się z twoim: – No cieś! Cio lobisz!? W ułamek sekundy prostujesz się jak kłoda, mąż wiotczeje, wiadomo, ogarniasz włosy, zdejmujesz z buzi rozanieloną poświatę i niczym dziewuszka na stancji zaczynasz tłumaczyć się dwuletniemu terroryście, że tata po prostu opowiadał mamie bajkę. Na ucho. Pod kołdrą. Korzystajcie z każdej minuty, bo mogą to być najkrótsze chwile, jakich doświadczyliście w życiu 😉

Pomysłowość bez barier

Nie dajcie się spłoszyć brakiem drzwi w pokoju, albo mieszkaniem w kawalerce, w której na przeciwnej ścianie połyskują fluorescencyjne misie lub kręci się właśnie pluszowa karuzela z „Twinkle, twinkle, little star” w podkładzie. To jest zmyłka losu. Pułapka taka, żeby się zasuszyć w życzeniach o nagim ciele do osiemnastki dzieci. Potrzeba matką wynalazku, a chęć zatopienia paznokci w plecach żony powinna być silniejsza niż niesprzyjające warunki mieszkaniowe. W ruch idą ręczniki, koce zawieszone na ościeżnicach, dmuchane, turystyczne materace stawiane na sztorc w dziurę po drzwiach i nagła potrzeba wyjścia do łazienki, w której i mamusia i tatuś „segregują” pranie o dwudziestej trzeciej dwadzieścia. I wszystko pięknie, wszystko się liczy, bo oprócz tego, że urodziły wam się dzieci nadal powinniście dbać o relacje ona – on. Wy też jesteście w tym wszystkim ważni.

Może być inaczej

Dotychczasowe nawyki  łóżkowe i rozszyfrowane mapy mogą już nie prowadzić do tego samego skarbu, który razem zakopaliście przed pierwszym dzieckiem. Niech was to broń Boże nie zraża, bo o ile tamte wytyczne mogą być już nieaktualne, o tyle perspektywa nowych eskapad z woreczkiem na patyku, na Włóczykija, powinna być równie ekscytująca.  Tu chodzi o sam fakt świadomości, starannie pielęgnowane w głowie przeświadczenie, że trzeba się będzie starać, dopasować do nowej rzeczywistości. Nie wyklucza to natomiast opcji inaczej czyli dużo lepiej. Zanim nastawicie się pesymistycznie na ponowne chwile zapomnienia pamiętajcie, że są tacy, którzy chwalą sobie zmiany i kształt odrestaurowanego pożycia.  Niech moc będzie z wami mamo i tato!

Oprócz tego że wejdziecie w nową rolę, a zamiast seks gadżetów pod poduszką zamieszka krem na odparzenia i grzechotka, pamiętajcie zadbać o siebie. Dajcie sobie czas i morze zrozumienia, bo nikt nie zmusza do tytułu profesorskiego z „seksu po dzieciach” od razu po powrocie z porodówki. Nowa jakość zbliżenia może też stać się odważniejsza i bardziej kreatywna. Kto widział ten wie, że po doświadczeniach jakimi są ciąża i bóle parte już niewiele może was zawstydzić i zaskoczyć. Będzie też śmiesznie, czasami krępująco, gdy pod kocyk wpakuje się dziecko, ale to nadal wy. Ci sami, którzy postanowili powiększyć rodzinę i trwać w niej do końca.

Trzymam kciuki Indiano Jones’ie.


Zobacz także

Z przymrużeniem oka: jak zdobyć mężczyznę na całe życie. Męski poradnik dla zdesperowanych

Nietolerancja histaminy – wszystko, co musisz widzieć [FAQ]

11 zdań, których nigdy nie powinno mówić się mężatce. I błagam, nie róbcie tego…