Lifestyle

Dziś tęsknotę za starym życiem czuję jeszcze mocniej. O świątecznej samotności

Listy do redakcji
Listy do redakcji
31 marca 2021
Fot. iStock
 

Pamiętam poprzednie, wielkanocne święta. Pamiętam twarze moich rodziców na ekranie komputera, świąteczny obrus na ich stole w kuchni, zdjęcia – moje i mojego brata – postawione na półce tak, by mieściły się w kadrze. Pamiętam ich łzy i moje zniecierpliwienie. Dajcie spokój, przecież to potrwa tylko chwilę, zaraz wrócimy do normalności. Nie mam dzieci, nie mam partnera. Nie odczuwam jednak, że właśnie tego mi dziś brak. Dziś najbardziej czuję tęsknotę za starym życiem, tym sprzed pandemii. Za spacerami bez maseczek, za brakiem lęku o najbliższych. Za tym, by móc po prostu wpaść do mamy na obiad, położyć jej głowę na kolanie i powiedzieć: jak dobrze tu być.

To tego BYCIA pragnę dziś tak mocno i wiem, że nie jest pewne, kiedy je odzyskam. Jestem silna, dobiegam trzydziestki, realizuję się zawodowo, mam przyjaciół i rodzinę, dla której zrobiłabym wszystko. Nie boję się wyzwań, nie unikam trudnych sytuacji, ani konfrontacji. Jestem fighterem, zawsze nim byłam. I raczej stroniłam od rodzinnych spotkań, od wielkich imprez organizowanych przez znajomych, od wyjazdów w kilka osób na narty do Szczyrku. Dozowałam swoje bycie. Byłam, kiedy czułam się z tym konfortowo.

Ale dziś, przy moim nie-wielkocnym,  straszliwie eleganckim i pustym stole, w mojej wymarzonej kuchni z małą wyspą, czuję się tak bezradnie samotna. Ta samotność jest tym silniejsza, że nie wiem, gdzie jest jej koniec. Kiedy odzyskam to, co znane, bezpieczne?

Kupiłam bazie i kolorowe tulipany, żeby dać sobie wiarę w to, że bliskość wróci. Upiekę ciasto, które piekła na święta zawsze moja mama. To prawda, ja sama nigdy nie obchodziłam Wielkanocy w szczególny sposób. Nie przygotowywałam się do niej jakoś specjalnie: nie jestem wierząca. Moją religią były relacje z innymi. Nie bardzo częste, ale intensywne. Dla mnie we wspólny obchodzeniu świąt liczyła się po prostu obecność najbliższych, a nie upieczona wcześniej kaczka, wizyta w kościele, czy kwiaty, które mama stawiała na stole co roku w te wiosenne święta. Dziś pragnę tych dawnych świąt, tego chaosu, bałaganu i tłumów krewnych i ciotek, pytających co chwila: A ty przyszłaś sama? Tamto SAMA mi nie przeszkadzało. Dzisiejsze SAMA jest trudne do uniesienia.

Nie mogę już patrzeć na ekran komputera. Zawsze kojarzył mi się z pracą, dziś ten sam laptop służy mi do służbowych spotkań, a po skończonej pracy do intymnych rozmów z przyjaciółmi i rodzicami. Potrzebuję ludzi, potrzebuję rozmowy w cztery oczy, potrzebuje poklepania po plecach, uścisku, pocałunku.

Nauczyłam się doceniać BYCIE. Samo w sobie. I uniosę jeszcze przez chwilę tę samotność, bo wiem, że za chwilę znów BĘDZIEMY razem. Że następne święta będą inne. Taki w nich dziś sens: nadzieja. Życzę jej wszystkim samotnym.


Lifestyle

Zmiana jest wpisana w twoje życie. Puść, idź dalej, zasługujesz na szczerość wobec samej siebie

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
31 marca 2021
Fot. iStock

Życie jest zmianą. Ile razy słyszałaś to zdanie? A jednak, boisz się zmian. Życie w strefie komfortu jest wygodne i nie wymaga wychodzenia poza to, co znane, ani konieczności adaptowania się do nowego i budowania wszystkiego od początku. Życie w strefie komfortu jest niedrogie emocjonalnie – nie ponosisz tu wielkich kosztów, nie ryzykujesz. Nie podejmujesz decyzji, które zmieniłyby radykalnie twoje życie. Masz sobie swój, dobrze znany świat i poczucie stabilizacji. Ale czy jesteś szczęśliwa?

Przychodzi moment, w którym zaczynasz rozumieć, że nie możesz już dłużej tkwić w jednym miejscu. Że pora na zmianę: pracy, relacji z kimś, wokół kogo kręciło się do tej pory twoje życie, otoczenia, stylu życia… Zobacz, kiedy naprawdę nie możesz już dłużej czekać:

Kiedy się boisz

Czy zdarza się, że budzi cię niepokój i lęk na samą myśl o pójściu do pracy albo rozmowie z konkretną osobą? Czy trwa to tygodniami albo nawet miesiącami? To ogromna, czerwona flaga – sygnał alarmowy. Kiedy zaczynasz się bać spotkań z innymi lub wyjścia pracy, jeśli czujesz się jakbyś przeżywała Dzień Świstaka, czas na zmianę. Nie masz nic do stracenia, a lęk cię niszczy.

Kiedy nie czujesz, że podejmujesz jakiekolwiek wyzwania

Jasne, nie chodzi o to, by każdy twój dzień obfitował w doświadczenia, które zmieniają na zawsze pewne rzeczy. Takie tempo jest wręcz niemożliwe do wytrzymania. Ale jedno jest pewne: powinniśmy dążyć do ciągłego rozwijania się, poszerzania horyzontów. Do stawania się w jakiejś mierze lepszymi. Brak wyzwań sprawia, że coraz mniej chce nam się walczyć o siebie samych, że nie wierzymy, że zasługujemy na więcej.

Kiedy czujesz się nieszczęśliwa tkwiąc w aktualnych schematach

Lęk przed zmianą powoduje, że błędne koło się zamyka: chciałabyś być gdzie indziej, ale nie umiesz podjąć decyzji, która do tego doprowadzi. Jesteś jak sparaliżowana. Czujesz się bardzo zle psychicznie, ale wydaje ci się, tak już po prostu musi być i tak już będzie zawsze. To nieprawda. Wystarczy zrobić pierwszy krok…

Kiedy nie jesteś szczera sama ze sobą

Stoisz w miejscu, bo chcesz kogoś zadowolić, połechtać czyjeś ego. W głębi wiesz, że tu nie chodzi o ciebie, że nie działasz z myślą o sobie, ani o swojej przyszłości. Brak szczerości wobec własnych pragnień i ścieżki życiowej, którą chciałoby się iść skutkuje wewnętrznym smutkiem, wypaleniem, frustracją. I… niespełnionymi marzeniami.

Kiedy  coś  w twoim życiu właśnie dobiegło końca

Niezależnie od tego, czy właśnie zakończył się twój długotrwały związek, czy właśnie zostałaś zwolniona z pracy – jeden rozdział w Twoim życiu się zamyka. A kiedy coś się właśnie skończyło, oznacza to, że czas zacząć coś innego. To jest pozytywne odczucie, którego ci życzę. Wypełnij tę przestrzeń czymś nowym, czymś, co sprawia, że ​​czujesz się pełna energii i podekscytowana na myśl o przyszłości. Pora na zmiany!

 

 

 

 

 


Zobacz także

Prawda czy fałsz? Jak wyglądamy naprawdę, a jak w internecie. Modelka pokazuje swoje prawdziwe zdjęcia

Wakacje? Jakie wakacje? Dopiero po nich odpocznę. Dekalog urlopowicza

Matka mówiła mi, że mąż jest ze mną z litości, że nie zasługuję na jego miłość. Boję się, że go stracę, że stracę siebie