Lifestyle

Dziesięciolatka specjalistką od związków!

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
5 października 2016
Screen Twitter/Denny Dimples
 

Wydaje nam się, że z wiekiem o związkach i miłości wiemy coraz więcej. Niby wiemy, że nawet w najbliższej relacji trzeba ustalać granice, jednak ciężko nam to idzie. Możemy się uczyć od dziesięcioletniej Zoe, która napisała list do swojego kolegi z klasy. Szczerość dziecka jest jednak bardzo pomocna!

W liście do Noela, kolegi z klasy, Zoe postanowiła dokładnie ustalić granice i zasady, które miały między nimi panować. Nie miała jednak zamiaru się wygłupiać! Na koniec listu dodała, że gdyby nie przestrzegał jej zasad, powie mamie, tacie i przyjaciółce mamy.

Jakie zasady wymyśliła dziesięciolatka?

1. Nie dotykaj mojego ramienia. 

2. Nie chowaj się za mną ze swoimi zabawami i głupotą (a tak naprawdę, to w ogóle do mnie nie podchodź!).

3. Nie mów do mnie, no chyba, że to powitanie (które nigdy nie nastąpi).

4. Przestań ze mną pogrywać w autobusie.

5. Mam średnią tolerancję dla ludzi, a ty rujnujesz mój cały dzień, bo pogrywasz sobie za bardzo!

6. Przeczytaj to 500 razy!

7. Lubisz mnie (jak dziewczynę), ale ja nie lubię ciebie (jak chłopaka) jestem za młoda!!! 

No dobrze, ale czego możemy się nauczyć od małej specjalistki do spraw związków? Za każdym razem, kiedy będziemy się zastanawiać, jak rozmawiać z facetami, trzeba sprawy postawić jasno! Masz wybuchowy charakter? Zanim ktoś się o tym przekona, ostrzeż go. A może nie lubisz, gdy ktoś dotyka cię w ramie? Po prostu to powiedz. Szczerość i jasne ustalanie granic jest podstawą w każdej relacji. Dobrze, że dzieci czasem nam o tym przypominają.

 


Lifestyle

Depresja zatrzymuje cię w miejscu, tkwisz w niej. Sport daje szansę na powrót do równowagi

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
5 października 2016
Fot. iStock / Martin Dimitrov
 

Sport to zdrowie. Jak się okazuje, nie tylko w kontekście tężyzny fizycznej i funkcjonowania organizmu, ale również pod kątem zdrowia psychicznego. Naukowcy zaciekawieni tematem skupili się na aktywności fizycznej w zakresie zapobiegania i wspierania terapii w przypadku leczenia depresji.

Depresja ma wiele twarzy

Depresja dotyka 350 milionów ludzi na całym świecie i jest wielkim problemem dla tych, którzy chorują oraz ich bliskich. Zanim chorzy decydują się na sięgnięcie po profesjonalną pomoc, zazwyczaj mija wiele cennego czasu. Osoba z depresją nie żyje tu i teraz, stara się nie wychodzić poza obszar bezpiecznego dla siebie świata — czterech ścian własnego domu, w których nikt jej nie dręczy i nie przeszkadza. Bo depresja to choroba duszy, która często bywa ignorowana, napiętnowana, a zwykłe klepnięcie chorego w plecy i hasło „weź się w garść”, mało komu pomogło. Łatwiej jest stanąć do walki, gdy bliscy mają świadomość stanu osoby z depresją, gdy wiedzą jak pomóc.

Depresję leczy się z różnym skutkiem

Ważne, by zacząć w ogóle ją leczyć, sama — o ile to faktycznie depresja, a nie chwilowy spadek nastroju — nie minie. Dotychczas oferowano cierpiącym na nią osobom kilka wariantów leczenia. Duże znaczenie dla chorego i jego bliskich ma terapia behawioralna, czyli metoda terapii rozmową, podczas której pacjenci uczą się radzenia sobie z sytuacjami powodującymi depresję. Często dobre efekty daje połączenie terapii z farmakoterapią, które wspiera leczenie zaburzeń zdrowia psychicznego. Wsparcie najbliższych osób ma ogromne znaczenie dla postępów leczenia, bo depresję można zarówno leczyć skutecznie, jak i stawać do walki z nią wielokrotnie przez długie lata. Teraz oręż walki z nią powiększa się o jeszcze jeden sposób — aktywność fizyczną.  To istotny dla wielu pacjentów punkt zahaczenia, ponieważ do tej pory nie wynaleziono skutecznego leku na depresję, który pomógłby każdemu na nią cierpiącemu.

Aktywność fizyczna daje nie tylko wyrzut endorfin i serotoniny

Badania udowodniły, że aktywność fizyczna jest wartym zaangażowania środkiem walki z depresją wynikającą ze stresu, a przede wszystkim doskonałym narzędziem profilaktyki. Znaczenie mają tu zarówno dobrze nam znane w procesie poprawy nastroju endorfiny (uśmierzają odczuwanie bólu oraz dają poczucie błogości), jak i serotonina (wpływa na poczucie zadowolenia). Ruch ma nieoceniony wpływ na wzrost liczby neurotransmiterów, czyli substancji pośredniczących w przekazie impulsów między komórkami nerwowymi.

Naukowcy z Karolinska Institutet w Szwecji wykazali w badaniu na myszach, że trening fizyczny wpływa na zmiany w mięśniach szkieletowych, które mogą oczyścić krew z substancji gromadzącej się w czasie stresu, a która szkodzi mózgowi. Badaniu poddano genetycznie zmodyfikowane myszy z wysokim poziomem białka PGC-1A1 w mięśniach szkieletowych, które wpływa na poprawę kondycji mięśni szkieletowych. Zmodyfikowane myszy, wraz z grupą kontrolną zwykłych gryzoni, wystawiono na działanie stresu. Wystawiano zwierzęta na głośne dźwięki, oślepiające błyski oraz zaburzano ich rytm snu i czuwania. Po pięciu tygodniach stosowania łagodnego stresu, u zwykłych myszy rozwinęły się zachowania depresyjne, podczas gdy myszy z dobrze wykształconymi mięśniami nie wykazywały objawów depresyjnych. Okazało się, że wyćwiczony mięsień produkuje enzymy, które wypłukują z ciała szkodliwe substancje, w tym kinureniny – aminokwasu związanego z wieloma zaburzeniami psychicznymi.

Z badań wynika, że mięśnie szkieletowe wpływają detoksykacyjnie, co może chronić mózg przed uszkodzeniami. Jeśli prace prowadzone pod tym kątem się powiodą, może to być początek nowego farmakologicznego leczenia depresji, ​​w którym lekarze będą wpływać na funkcje mięśni szkieletowych, zamiast bezpośrednio na mózg.

Jak ćwiczyć, by sobie pomóc?

Według badań przeprowadzonych w 2000 roku przez Paluska i Schwenk najbardziej skuteczne są ćwiczenia aerobowe oraz rozciągające, które wymagają nie tyle wzmożonego wysiłku fizycznego, ile samego zaangażowania w ruch. Najlepszy efekt przynoszą nie pojedyncze sesje ćwiczeń, ale systematyczne treningi. Ponadto regularność ruchu i możliwość spotykania się z innymi osobami w grupie ćwiczących, sprawia, że nawiązane znajomości mogą stać się źródłem wsparcia do walki z depresją.


źródło: www.afektywni.plparkpsychologii.plstylnazdrowie.pl


Lifestyle

Dobry mąż zna swoje miejsce, czyli seksistowski poradnik perfekcyjnego pana domu

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
5 października 2016
Fot, iStock/kupicoo

Zalewają nas poradniki podpowiadające jak być dobrą żoną, matką i kochanką. Czytamy o tym, jak sprawić, żeby JEMU chciało się wracać do domu, żeby ON nie zechciał szukać szczęścia gdzie indziej, a także czuł się WAŻNY, KOCHANY i POTRZEBNY (nawet jeśli w domu nie robi nic, poza tym, że JEST lub BYWA). A gdyby tak zastosować ten typ seksistowskiej ideologii w stosunku do panów i stworzyć poradnik dobrego męża?…

Jednostki zbyt wrażliwe na męskie cierpienie prosimy o nieczytanie 🙂 

1. Praca

Zawsze szukaj zatrudnienia w pełnym wymiarze godzin, przynoszącego regularne dochody, okolicznościowe premie oraz prestiż. Pamiętaj, że masz żonę i dzieci, a oni potrzebują twojego wsparcia finansowego, nie zapominaj, że masz obowiązek zapewnić im wszystko, co najlepsze.

2. Atmosfera

Zawsze wracaj do domu wypoczęty i zadowolony – za drzwiami zostaw swój zły dzień, emocjonalne koszty konfrontacji z szefem i korkami ulicznymi, zapomnij o fizycznym wyczerpaniu. Bądź tak wesoły i miły, jak to możliwe. Twoja żona zmagała się z opieką nad dziećmi i wykonywała różne prace w domu przez cały dzień, nie ma potrzeby, by zamęczać ją teraz twoją chandrą.

3. Obowiązki domowe

Bądź gotowy na to, by po powrocie do domu przejąć na siebie większość obowiązków swojej żony. Ona może w tym czasie się zrelaksować albo porozmawiać przez telefon. Przygotuj lub zamów dla niej kolację, a potem pozmywaj, żeby mogła odpocząć i poczuć się doceniona.

4. Samodzielność

Nie zamęczaj swojej żony opowieściami o problemach i trudnościach jakie przydarzyły ci się dziś w pracy. No, naprawdę! Pamiętaj, że masz szczęście, że w ogóle masz pracę, wielu innych mężczyzn chciałoby być na twoim miejscu. A tak poza tym, to bardzo niemęskie narzekać.

5. Oczekiwania vs rzeczywistość 

Nigdy nie oczekuj, że po powrocie do domu zastaniesz idealny porządek – i nie narzekaj, jeśli go nie będzie. Twoja żona miała i tak pracowity dzień, naprawdę nie możesz jeszcze wymagać, że wszystko będzie stało „na swoim miejscu”, a w twojej szufladzie znajdziesz czyste skarpetki (i to dobrane w pary).

6. Finanse

W kwestii finansów jest oczywiste, że to ona ma nad nimi kontrolę. Żona wie lepiej niż ty, jak wydać lub zainwestować pieniądze. Nigdy nie zakładaj, że pieniądze które zarobisz, będziesz mógł wydać na jakąś „głupotę” – masz rodzinę, ich potrzeby zawsze stawiasz nad swoimi „zachciankami”.

7.Wsparcie (dla żony)

Słuchaj uważnie skarg swojej żony. Ona potrzebuje wiedzieć, że jest ważna, doceniona, że została wysłuchana. Nigdy nie wskazuj, w jaki sposób mogłaby rozwiązać swój problem. Wystarczy tylko słuchać, twoje sugestie są prawdopodobnie i tak do niczego. Dobry mąż zna swoje miejsce.

8. Dzieci

Kiedy wrócisz z pracy, bądź zawsze gotów przejąć opiekę nad dziećmi. Twoja żona jest zajęta przez cały dzień i zasługuje na czas wolny. Pozwól jej w spokoju poczytać, porozmawiać z przyjaciółmi przez telefon, pójść na zakupy lub po prostu odpocząć. To są również twoje dzieci i naprawdę,  byłoby bardzo niesprawiedliwe gdybyś oczekiwał, że po powrocie do domu po prostu położysz się na kanapie. Jeśli byłeś na tyle nieodpowiedzialny, aby pomóc swojej żonie zajść w ciążę, to przez najbliższe 18 lat będziesz ponosił tego konsekwencje.

Mocne? Do tego prowadzi seksizm, panowie…


Źródło: andtheylivedhappilyeverafter.com

 


Zobacz także

37 rzeczy, które warto powiedzieć najważniejszym osobom w naszym życiu. Na to nigdy nie jest za późno

Jak postępować z innymi kobietami? Święte zasady kobiety z klasą

Jak to się stało, że tak cudnie się nie dobrali? Boska komedia „Niedobrani”, to prawdziwy majstersztyk