Lifestyle

Dzień #20. Zadbaj o siebie. #SlimemGO

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
26 marca 2016
Fot. Pixabay/VintageBlue / CCO
 

Dzisiaj pewnie żadna z nas nie będzie narzekać na brak ruchu. Wieczorem będziemy marzyć o tym, by usiąść i odpocząć. Więc może sprawmy dzisiaj naszemu ciału przyjemność i już teraz zaplanujmy wieczorną kąpiel. Wetrzyjmy w nasze ciało wszystkie najlepsze balsamy jakie mamy.

I zobaczmy jakie jesteśmy piękne. Tego poczucia piękna życzę wam dzisiaj z całego serca.


 

I jak? Chcecie naprawdę o siebie zadbać? Przyłączcie się do naszej wiosennej akcji: „Zadbaj o siebie naprawdę”.

My będziemy wam prezentować różne formy aktywności, a wy wysyłajcie nam zdjęcia, piszcie, jak o siebie dbacie, jak dbacie o swoje ciało, jak sobie radzicie.

ZADANIE KONKURSOWE:

Jest banalne. Wystarczy wrzucić pomysłowe zdjęcie Waszej aktywności na Facebooka z oznaczeniem #SlimemGO. Czy to rolek na nogach, czy pięknego widoku podczas spaceru. A może zdążycie zrobić fotkę w trakcie pogoni za autobusem, czy przy wchodzeniu po schodach? Liczy się pomysł. Te najciekawsze zostaną nagrodzone zestawami fantastycznych kosmetyków, które też pomogą Wam odwdzięczyć się ciału i zadbać o siebie w sposób wyjątkowy. W opisie zdjęcia, napiszcie nam w paru słowach, jak naprawdę o siebie zadbałyście tego dnia.

SZCZEGÓŁY NASZEJ AKCJI ZNAJDZIECIE TUTAJ

#SlimemGO


Lifestyle

Babka piaskowa – szybka i prosta (przepis dla opornych)

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
26 marca 2016
Babka piaskowa
Fot. Archiwum prywatne
 

Skoro Wielkanoc, to musi być babka – a nawet baba. Czasu mało, w lodówce światło i zero chęci na wielogodzinne pichcenie? Żaden problem. Mam dziś dla was przepis (rodzinny) na piaskową babkę, której naprawdę nie da się zepsuć!

Babka piaskowa

Składniki:

1 szklanka cukru

1 szklanka mąki pszennej (obojętnie jakiej, ja używam tortowej)

1 szklanka mąki ziemniaczanej

3 jaja

1 kostka masła roślinnego do pieczenia  (lub masła lub pól na pół – w zależności od zapasów)

cukier waniliowy, niepełna łyżeczka proszku do pieczenia

opcjonalnie bakalie lub kakao

Przygotowanie:

Po pierwsze – jeśli możecie zróbcie to godzinę lub pół godziny wcześniej – roztopić tłuszcz i zostawić do wystygnięcia.

Po drugie – całe jaja ubić z cukrem i cukrem waniliowym mikserem

Po trzecie – dodać mąkę (jedną i drugą) i proszek do pieczenia

Po czwarte – stopniowo dodawać roztopiony i ostudzony tłuszcz

Po piąte – pokręcić naszym mikserem 10-15 minut

Gotowe.

Jeżeli macie ochotę na babkę dwukolorową (a raczej dwusmakową) – przełóżcie połowę ciasta do formy (jeżeli korzystacie z metalowej/stalowej wysmarujcie ją wcześniej tłuszczem), do pozostałej masy dodajcie łyżkę lub dwie ciemnego kakao (wedle uznania i preferencji). następnie wlejcie drugą kakaową porcję ciasta do formy. Bakalie wystarczy wrzucić do ciasta i zamieszać łyżką.

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Pieczenie:

Temperatura około 180-200 stopni (w piekarniku z termoobiegiem wystarcz 180 stopni Celsjusza), czas pieczenia 35-45 minut.

Żeby mieć pewność, że babka jest gotowa wystarczy zrobić próbę patyczkiem, czyli patyczkiem do szaszłyków nakłuć babkę i sprawdzić czy wyjęty patyczek jest suchy (czy może zostaje jeszcze na nim wilgotne ciasto).

 

TRIKI:

Tej babki naprawdę nie da się zepsuć – co najwyżej spopielić…

Jeżeli masz wrażenie, że zaraz spłonie, a w środku jest jeszcze odrobinę wilgotna – wyłącz piekarnik i zostaw babkę w środku, dosuszy się

Jeżeli mimo wszystko przypaliła się tu i ówdzie (oczywiście przez ten zły/stary/zepsuty piekarnik) nie panikuj – weź tarkę z drobnymi oczkami, najlepiej taką do parmezanu i bezczelnie pozbądź się spalenizny. Niedoskonałości rzeźby ukryjesz pod lukrem lub polewą.

Co na  górę?

Nic. Lukier lub polewa. Jak lubisz. Tę samą babkę możesz ozdobić na wiele sposobów.

Szybko i zwyczajnie

baba piaskowa

lub…

… bardziej odświętnie (np dekoracjami z czekolady lub lukru plastycznego).

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

To co, upieczecie?

baba piaskowa2

 


Lifestyle

Czy potrafimy jeszcze mówić językiem miłości, skoro nawet podczas Świąt nie szanujemy drugiego człowieka?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
26 marca 2016
By Christoph Wagener - Own work, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=26614990

Jest mi przykro. Nie nazywam siebie osobą wierzącą, zdecydowanie od dawna bliżej mi do agnostyka. Kiedy zadaję sobie pytanie: „W co wierzysz”, to od kilku lat nasuwa mi się jedna odpowiedź: „Wierzę w drugiego człowieka”. Bo wierzę, że człowiek z natury jest dobry. Bo jak mogę myśleć, że urodził się skażony grzechem, a jego życiowa droga to zło, które w sobie nosi powinna przezwyciężyć. I to nie sam, ale poprzez sakramenty.

Jesteśmy mądrymi ludźmi. Coraz bardziej świadomymi siebie, świadomymi siły swojego umysłu i przekonań, które w sobie nosimy. Coraz więcej wiemy o naszych emocjach, nazywamy je. Chcemy się rozwijać. Nie tylko zawodowo, ale też chcemy pracować nad sobą. I myślę nie po to, jak wczoraj usłyszałam podczas drogi krzyżowej, żeby nasze życie było lekkie. Ale po to, żeby być lepszym człowiekiem. A dla mnie bycie lepszym, to bycie dobrym, szczęśliwym, który to szczęściem naturalnie dzieli się z innymi.

Dawno pogodziłam się z tym, że wszystkich nie uszczęśliwimy. Że ludzie przychodzą i odchodzą jak przypływ. Że my się zmieniamy i oni. I że każdy ma prawo do własnych wyborów, decyzji.

Z wielką uwagą obserwuję zawsze wszystko to, co dzieje się wokół Świąt Wielkanocy. Kocham naszą tradycję. Więc dziś, pewnie za chwilę zacznę z moimi synami malować jajka do koszyczka, upiekę jeszcze babkę (bo mazurek już stoi) i pójdę z nimi do kościoła po raz kolejny posłuchać, czego symbolem są pokarmy, które przynieśliśmy.

Zaczęliśmy najważniejsze Święta dla ludzi wierzących. Święta, podczas których przypominana jest istota wiary, kiedy przypominane jest jak ważny jest dla każdego drugi człowiek. Jak wiele jeden człowiek może zrobić dla kogoś innego. Nawet ten, któremu wydaje się, że jest najzwyklejszy. Bo to Szymon pomagał nieść krzyż, a Weronika ocierała twarz Jezusa. To Jezus mył swoim uczniom stopy w Wieczerniku i nie miało dla nich znaczenia skąd przyszli, kim byli. Ważne, że w tym momencie, w tej ważnej chwili chcieli być z nim. Że chcieli wierzyć w jego miłosierdzie.

I dlatego jest mi przykro. Bo te Święta to przecież dla wszystkich wierzących dowód na to, że Bóg wstawił się za każdym z nich. Każdym, bez wyjątku. Za tego pana, który stoi dziś pod sklepem chowając piwo w kieszeni, kiedy ktoś przechodzi. Za tego, który jeszcze rano wstaje i jedzie do pracy. Za tego, który wczoraj pobił swoją żonę. Za tego, przez którego dorosłe już dzieci muszą się zmagać z jego alkoholizmem. Za tego, który mieszka w Polsce i tego, który mieszka na samym krańcu Afryki. Za każdą kobietę. Tę, która dziś w zniecierpliwieniu nakrzyczy na swoje dzieci i później je przytuli, jak i tę, która dzieci nie ma, nieważne z jakiego powodu.

Bo przecież wobec Boga wszyscy jesteśmy równi. On nigdy nie dzielił na lepszych i gorszych. Każdy, kto kiedykolwiek słyszał o tej religii, słyszał, że Jezus mówił językiem miłości.

I ja. Tak bardzo wątpiąc, ale nie odrzucając, ze smutkiem czytam to wszystko, co dzieje się w ostatnich dniach przed zmartwychwstaniem Jezusa. Przed dniem, w którym pokazuje: kocham was, chodźcie za mną, za was wszystkich (bez wyjątku) cierpiałem i wam dałem dowód swojego dobra.

Zastanawiam się, gdzie w tej wierze, w tej religii jest miejsce na nienawiść. Jak można nazywać się wierzącym i być nienawidzącym jednocześnie. Jak bardzo można nie szanować drugiego człowieka. Jak bardzo można nim pomiatać, ubliżać mu i szkodzić. Jak bardzo wierząc można być przepełnionym gniewem, brakiem zrozumienia. A co najgorsze brakiem pokory. I co usprawiedliwia wszystkie te pełne złości, braku miłosierdzia komentarze pod wpisami księdza Kramera.

Facebook/Grzegorz Kramer

Facebook/Grzegorz Kramer

Próbuję zrozumieć, skąd bierze się to morze nienawiści katolików wobec Papieża, który tak jak Jezus obmył nogi drugiemu człowiekowi. Skąd ten brak pokory i przekonanie, że jest się lepszym od Papieża Franciszka, tylko dlatego, że on pokazuje i przypomina, że wszyscy jesteśmy równi, że każdy z nas jest dobrym człowiekiem.

A gdyby tobie – tak tobie autorze jednego z tych przepełnionych nienawiścią i złością komentarzy Papież chciał obmyć nogi?

Fot. Screen/Gazeta.pl

Fot. Screen/Gazeta.pl

Oglądałam wczoraj z moimi synami film przedstawiający życie Jezusa. Od narodzin aż do zmartwychwstania. Zadawali wiele pytań, wymieniali każdą ze stacji, po kolei. A potem, mimo późnej bardzo już godziny siedzieliśmy i rozmawialiśmy o tym, co się wydarzyło, co zobaczyli. Chciałabym, żeby oni pamiętali do końca życia, że językiem jakim powinniśmy ze sobą rozmawiać jest język miłości. Bez znaczenia, że jest go tak mało, że nawet ci, którzy mówią, że wierzą, o nim zapomnieli, a może nigdy się nie nauczyli.

Chcę, żeby moje dzieci pielęgnowały dobroć, którą przecież każdy z nas w sobie nosi. Nie chcę, żeby opluwali innych za ich poglądy, za pochodzenie, za to kim są, gdzie pracują. Chcę by szanowali drugiego człowieka, by dyskutowali czystym i dobrym językiem, który może przynieść rozwiązanie i zrozumienie.

Nie chcę, by pełni nienawiści do drugiego człowieka w Wielki Piątek klękali przed krzyżem.

I tak, wierzę, że wraz ze zmartwychwstaniem Jezusa, każdy dostaje szansę na bycie lepszym człowiekiem. Pytanie, ilu wierzących z tej szansy skorzysta i ją zrozumie.


Zobacz także

Czynniki wpływające na cenę odkurzaczy bezprzewodowych Philips?

„Mam siedemnaście lat. Widzę, jak moja mama wisi, a ja nic nie mogę zrobić. Bo depresja, to potwór…”

Rośliny, które wzmacniają działanie kosmetyków – poznaj moc adaptogenów!