Lifestyle Psychologia

Decyduj mądrze: otaczaj się przyjaciółmi, a wrogom współczuj. Jak odróżnić wrogów od przyjaciół?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
21 marca 2016
Decyduj mądrze: otaczaj się przyjaciółmi, a wrogom współczuj. Jak odróżnić wrogów od przyjaciół?
Fot. iStock / martinedoucet
 

Zawiodłeś się kiedyś na kimś, kogo uważałeś za przyjaciela? Czujesz się wykorzystany, oszukany przez osobę, która była ci bliska? Myślisz pewnie teraz, że pretensję możesz mieć tylko do siebie, bo w porę nie wyłapałeś niepokojących sygnałów. Może trochę w tym racji, ale przecież to się po prostu zdarza. Zbyt pochopnie czy naiwnie obdarzamy sympatią, powierzamy swoje tajemnice, wierzymy w czyjąś lojalność. Kiedy okazuje się, że błędnie kogoś oceniliśmy bywa za późno. Tak jak od miłości blisko do nienawiści, tak od przyjaźni blisko do wrogości.

Nowa znajomość

– Spotykasz kogoś, podajesz mu rękę, a w głowie czy sercu masz już pewien obraz, dokonałeś pewnej, wstępnej oceny – mówi Kasia, która „prawdziwą” przyjaciółkę ma tylko jedną, a wrogów trzyma na bezpieczny dystans. – Wiesz już wystarczająco dużo o tej osobie, by  powiedzieć „Hej, jak się masz” kiedy zobaczycie się następnym razem. Ale nadal nie wiesz nic o jej życiu, poglądach, charakterze. Co z tego, że ktoś powiedział „ to dobra dziewczyna, możesz jej zaufać”. Ja nie ufam odkąd kilkoro przyjaciół okazało się moimi wrogami.

Kiedy można mówić o tym, że znajomość przeradza się w przyjaźń? Pewnie wtedy, gdy ty i ta osoba zaczynacie bezpośrednio wpływać na swoje życia, emocje, działania. Kiedy zaczyna wam zależeć. Więź emocjonalna to już wyższy poziom relacji międzyludzkich, moment przełamania barier i otwierania się na siebie.

Przyjaciel czy wróg

Dopuszczenie bliższej więzi z drugą osobą niesie jednak ze sobą ryzyko. – Jak to jest gdy zawodzi osoba, którą uważałeś za przyjaciela? – kontynuuje Kasia – Źle. Masz poczucie, że zostałeś wykorzystany, oszukany, że popełniłeś błąd, który niesie ze sobą przynajmniej jedną, kosztowną konsekwencję: trudno ci będzie zaufać drugi raz. No i bardzo często dzieje się tak, jak w moim przypadku. Przyjaciel staje się wrogiem.

Jak więc rozpoznać dobrą przyjaźń, jak zdecydować kto przyjacielem, kto wrogiem?  Przeanalizuj te kilka aspektów waszej relacji. Odpowiedz nasunie się sama.

Twoje samopoczucie

Dla wroga będzie albo czymś kompletnie nieistotnym albo czułym punktem, w który warto uderzyć. Przyjaciel będzie dbał o to, byś czuła się dobrze, zauważy, jeśli w twoim życiu dzieje się coś niepokojącego. – Możesz mieć mnóstwo znajomych, ale to przyjaciele dają ci siłę, to oni podnoszą cię z trudnych sytuacji – mówi Kasia. ­– Wróg za to skutecznie odetnie cię od pozytywnej energii.

Akceptacja

Przyjaciel nie będzie miał z nią problemu. Widzi twoje słabe i mocne strony, ale nie próbuje cię zmieniać. Wróg wyolbrzymi twoje wady i wydobędzie z ciebie to, co najgorsze. Nierzadko sprawi, że poczujesz się gorsza, sfrustrowana. Zostawi cię z poczuciem winy i przekonaniem, że jesteś kimś gorszym.

Dobre i złe chwile

To pewnie jeden z głównych wyróżników między przyjazną a wrogą relacją: przyjaciel naprawdę nie opuści cię w potrzebie. Wrogiem jest ten, kto działa na twoja szkodę. A uczucie zawodu, osamotnienia w ciężkich chwilach zdecydowanie jest czymś, co ci szkodzi.
Sukces? Przyjaciel razem z tobą otworzy szampana. Wróg umniejszy twoje dokonania i zasieje wątpliwości: czy aby na pewno zasłużyłeś na tę chwilę szczęścia?

Sekrety

Przyjaciel nigdy nie wykorzysta ich przeciwko tobie. Marzenia, plany, dobre pomysły, projekty na wagę złota…. Szczegóły dotyczące twoich największych obaw, leków i mrocznych tajemnic z przeszłości,  o których wolałabyś nikomu nie mówić. To wszystko zostanie między wami. Co się stanie, gdy wyjawisz je niewłaściwej osobie? Utracisz ważną część siebie.

Żyjesz już trochę na tej ziemi, masz pewne doświadczenia, potrafisz zdecydować. Decyduj więc mądrze: otaczaj się przyjaciółmi, a wrogom współczuj. A w chwilach zwątpienia powtarzaj sobie, że nawet oni pojawiają się na naszej drodze w jakimś celu.


Lifestyle Psychologia

Po pierwsze: nie zapominać o swojej młodości, po drugie: nie zamartwiać się. Po trzecie: mieć 77 lat i tyle pary, co DJ Wika – bezcenne

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
21 marca 2016
DJ Wika
Fot. Dorota Koperska Phtography/DJ WIka
 

„Za chwilę wyjdę komuś z lodówki” – śmieje się Wirginia Szmyt, znana jako DJ Wika. Są tacy, którzy myślą o niej z pobłażaniem: „babcia, której zachciało się grać na dyskotekach”. Są też ci, którzy ją podziwiają za odwagę w realizacji marzeń, za pokazywaniem światu, że starość nie musi być smutna i szara.

DJ Wika to także życiowa mądrość, którą w sobie nosi. Mądrość, która jest wynikiem jest 77-letniego życia, spojrzenia z dystansem na to wszystko, co się wydarzyło, czego sama doświadczyła. O tej mądrości starszych ludzi często zapominamy, a tyle moglibyśmy się nauczyć.

„Tylko pomaluję usta” słyszę i czekam cierpliwie, a kiedy siadamy naprzeciwko siebie chłonę słowa pani Wiki, bo w końcu to ona wie więcej ode mnie, jak być szczęśliwym człowiekiem.

Po pierwsze: nie zapominać o swojej młodości

Fot. Dorota Koperska Phtography/Dj Wika

Fot. Dorota Koperska Phtography/Dj Wika

Kocham ludzi młodych bezwarunkowo. Obserwuję ich, ale nie pouczam. Sama doskonale pamiętam, jaka byłam i czego oczekiwałam, kiedy byłam młoda. Zagubione dziecko, przyjechałam do Polski, miałam inny akcent, a dzieci bywały złośliwe i uszczypliwe. Poza tym nie umiałam ukryć emocji, czerwieniłam się niemal przy każdej okazji. Ludzie młodzi ostatnią rzeczą, jakiej oczekują to pouczanie ich.

Młodość rządzi się własnymi prawami. Zakochujemy się, cierpimy, za chwilę znowu jesteśmy szczęśliwi. To co wyniesiemy z naszych młodych lat, zaprocentuje w dorosłym życiu. Powinniśmy pozwalać naszym dzieciom uczyć się na własnych błędach, pozwalać na samodzielność, na wyrażenie swoich myśli, nazywania emocji. Tak pomożemy im odważnie sięgać po cele. Pamiętając o tym jaka byłam, jako młoda dziewczyna, łatwiej mi się z młodzieżą  pracowało, może też i dlatego młodzi ludzie nadal do mnie lgną.

Po drugie: nie zamartwiać się

Bo co nam da, jak się będziemy zamartwiać rzeczami, na które nie mamy wpływu – na to, że deszcz pada, czy na pracę, która nam nie odpowiada. Jeśli nam nie pasuje, to powinniśmy ją zmienić. Życie daje nam prawo do wyboru, do zmiany rzeczy, które nam nie odpowiadają. Bo praca powinna dawać człowiekowi satysfakcję i radość. Jeśli się ją kocha, to ona nie męczy. A jeśli pracujemy tylko po to, żeby zarobić na chleb, to też jest pozytywna strona – bo dzięki niej mamy co jeść. W każdej sytuacji powinniśmy szukać pozytywów.

Zamartwianie się nic nie zmieni, oczywiście ono jest wpisane w nasze życie. Przeżywamy żałobę, cierpimy, gdy ktoś od nas odchodzi. Ale to nie znaczy, że my nie możemy sobie tego racjonalnie wytłumaczyć. Skoro mężczyzna mnie zostawił, to znaczy, że nie było to jakieś głębokie uczucie. Więc nie mam czego żałować, tylko cieszyć się, że ten związek nie trwał dłużej, bo wtedy byłoby jeszcze trudniej.

Po trzecie: nie powielać modelu życia swoich rodziców

Myślę, że kobiety dzięki temu, że są teraz lepiej wykształcone, że wiedzą często czego chcą nie powinny powielać modelu związku swoich rodziców, jeśli nie był on zbudowany na partnerstwie. Ja sama z pierwszym mężem się rozwiodłam. Wyciągnęłam z tego wnioski – zrozumiałam, że nie można być uległą, że należy żądać i wymagać i mówić o swoich potrzebach. W związku najważniejsze jest, by móc być sobą, a nie taką, która podoba się mężowi. Dopiero po 40-tce zakochałam się naprawdę i spędziłam szczęśliwe lata z mężczyzną, który też mnie kochał.

Nie uważam, że teraz nie walczymy o miłość, bo częściej się rozwodzimy. Może po prostu dochodzimy do wniosku, że nie chcemy żyć razem, ale tak naprawdę osobno. Że na starość będą nas łączyć tylko wnuki i dzieci. Trudno, żeby jakiś facet ciosał kołki na głowie kobiecie, która skończyła studia, ma swoją pracę, mieszkanie, jest doceniana i żeby robił jej wyrzuty, że zupa jest za słona, a garnek przypalony. Najważniejszy dla kobiety powinien być układ partnerski w związku.

Po czwarte: tworzyć dom pełen miłości

Bo miłość w życiu jest najważniejsza. Tylko ona jest prawdziwym fundamentem rodziny. Bo w kochającej się rodzinie wyrastają szczęśliwe dzieci. One są barometrem uczuć swoich rodziców, ich miłość kształtuje dziecko. Jeśli w domu nie ma miłości, to okazuje się, że wszystko jest teatrem, a w teatrze dziecko bywa zagubione. Nie przekuwajmy miłości na rzeczy materialne – kolejną zabawkę, grę komputerową. Bo to nie jest istotą życia w miłości. Z dziećmi powinniśmy rozmawiać, powinniśmy pokazywać im naszą miłość w słowach, gestach, w tym jak zwracamy się do siebie nawzajem.

Dzisiaj młodzież ma dostęp do internetu, do wielu wiadomości i nowoczesnych rozwiązań. My tego nie mieliśmy, ale posiadaliśmy inną bardzo ważną rzeczy – siebie nawzajem. I czas na rozmowy, na spotkania. Umawialiśmy się na spacery, wycieczki. Było nam chyba bliżej do człowieka, niż do technicznych rozwiązań. I o tych rozmowach nie możemy zapominać. Musimy znajdować czas na wspólne zjedzenie obiadu, czy kolacji, posłuchania, co u nas słychać, dawania sobie nawzajem uwagi.

Po piąte: nie przejmować się tym, co mówią inni

Od czasu do czasu ktoś mnie pyta: „A co pani dzieci na to, że pani gra?”, wtedy ja pytam – a co mi do tego, że moje dzieci pracują? To ważne, by w życiu nie za bardzo słuchać opinii innych na swój temat i na temat swojego własnego życia. W końcu jak ci źle, to ty tylko o tym wiesz i masz prawo to zmienić.

Nie przywiązuję wagi do tego, co inni mówią, to jest moje życie, bez względu na to, czy gram w nocy, czy się rozwodzę czy się smucę czy nie nad grobem mojego męża. Smutek się ma w środku, ja nie muszę nim epatować i wzbudzać litości, która bywa wątpliwa.

To moje życie i chcę je przeżyć po swojemu, a nie według czyjegoś scenariusza.

Po szóste: żyć tak, żeby było nam dobrze

Nie możemy zapominać, by żyć tak, żeby nam było dobrze, o nasze szczęście powinniśmy zadbać. Obserwuję, że często starsi ludzie skupiają się na swoich dzieciach, wnukach, zapominają, że mają swoje życie, które przecież z ich wiekiem jeszcze się nie skończyło, w którym jeszcze mogą być szczęśliwi.

Uważam także, że powinniśmy być dalecy od ulegania wpływom, wątpliwym autorytetom, czy stereotypom. To, że ktoś nam powtarza, że mężczyzna jest głową rodziny, a kobieta szyją, to nie znaczy, że mamy według tego schematu żyć, bo ktoś tak twierdzi.

Aby żyć szczęśliwie, ważne jest również, by wymagać od siebie tyle, na ile mnie stać. Ja na przykład nie marzę o wchodzeniu na szczyty, bo nie lubię chodzić po górach, zdrowie mi nie pozwala.

Powinniśmy cieszyć się z drobiazgów, z uśmiechu dzieci rano, ze zdrowia. A jeśli można sięgnąć do marzeń to dobrze – do tego trzeba się uśmiechnąć.

Fot. Dorota Koperska Phtography/DJ Wika

Fot. Dorota Koperska Phtography/DJ Wika

Po siódme: szanować ludzi

Nie powinniśmy w sobie pielęgnować zawiści i zazdrości. Powinniśmy uczyć nasze dzieci szacunku do innych, zwłaszcza do starszych ludzi.

Bo dla starszych ludzi ważny jest spokój i cisza. Powinniśmy pamiętać, że babcie i dziadkowie nie są do wychowywania dzieci – to nieprawda. Wychowują rodzice, a dziadkowie mogą ich wesprzeć w sytuacjach koniecznych. Dziadek i babcia to nie gosposia domowa. Ale dziadkowie też muszą pamiętać, że ich wnuk to nie jest ostatni cud świata, powinni od niego wymagać, uczyć, przekazywać swoje wartości.

Kiedyś wychowywaliśmy się w rodzinach wielopokoleniowych. Dzisiaj to zjawisko rzadko spotykane. Znam pana – ma 80 lat, który przychodzi na moje dyskoteki posiedzieć, bo zapisał mieszkanie na swoją córkę i nie ma tam dla niego miejsca. To bardzo smutne, że kiedy przestajemy być potrzebni, zostajemy odrzuceni. A przecież nasze – seniorów, życie się nie kończy. Cieszy mnie, że coraz więcej starszych osób się aktywizuje, że nie chowa się w swoich mieszkaniach, ale rozwija swoje pasje.

Bo żyjemy w czasach, kiedy wiele widzimy dzięki dostępowi do internetu i mediów. To sprawia, że nawet starsi ludzie mają marzenia i chcą je realizować. Niektórzy w wieku 70 lat pierwszy raz w życiu są nad morzem, uważam, że to wspaniałe.

Pytam DJ Wikę, czy jest w swoim życiu szczęśliwa. I słyszę, że tak, że realizuje swoje pasje i czuje się młodo. „Bo młodość to nie nasz wiek, młodość nosimy w naszej głowie. To jest nastawienie do życia, pewien optymizm, ciekawość świata. A teraz czasy mamy bardzo ciekawe, dlatego młodość powinna być długo młoda”.


Lifestyle Psychologia

Zabiegi ginekologiczne bez stresu. Jak się do nich przygotować i jak dbać o siebie po powrocie do domu

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
21 marca 2016

Na samą myśl w gardle rośnie ci gula i czujesz nieprzyjemne poddenerwowanie. A przecież to nic strasznego – tak przynajmniej od tygodni kładą ci do głowy koleżanki, ginekolog i sąsiadka spod czwórki. Prawie każda kobieta na jakimś etapie życia ma do czynienia z zabiegami ginekologicznymi – chociażby przy porodzie. Założenie szwów na krocze czy nie związane już prokreacją zabiegi ginekologiczne – nie muszą być dla nas tak bardzo stresujące. A rekonwalescencja również może przebiegać bez stresu.

Grunt to się odpowiednio przygotować i psychicznie i fizycznie.

Przed zabiegiem

Przed zabiegiem najbardziej daje nam się we znaki stres. Warto więc zastanowić się na zapas, co może nam najbardziej doskwierać?

Przygotuj sobie zajęcie – książkę, muzykę, komfortowe ciuchy – już dawno minęły czasy gdy pasiasta piżama to przepustka na oddział, w większości szpitali nikt nie ma nic przeciwko temu, żebyś ubrała się w coś wygodnego np. dres czy legginsy. To ważne szczególnie jeśli zabawisz tam dłużej niż jeden dzień. Najgorsze jest czekanie – zorganizuj sobie czas tak, aby jak najszybciej upłynął.

I nie martw się na zapas!

Formalności – wolna głowa równa się mniejszy stres

Przede wszystkim przygotuj niezbędne dokumenty. Każda placówka podaje swój zestaw obowiązkowy. Zazwyczaj najważniejsze dokumenty to dowód osobisty, wynik z laboratorium z oznaczeniem grupy krwi oraz bieżąca dokumentacja medyczna. Jeśli chorujesz na jakąś chorobę przewlekłą lub jesteś w trakcie leczenia – poinformuj o tym wcześniej lekarza prowadzącego. W niektórych przypadkach (np. chorób serca) niezbędna będzie zgoda specjalisty na podanie znieczulenia.

Pamiętaj, aby dokumenty były aktualne – jeśli zmieniałaś nazwisko klinika nie będzie honorowała takich wyników czy innego dokumentu – dane osobowe muszą się zgadzać.

Sprawdź na stronie internetowej swojego szpitala lub kliniki zakładkę dla pacjentów – zazwyczaj znajdują się tam rzetelne informacje do pobrania na temat niezbędnych formalności i przydatnych przedmiotów osobistych, które powinnaś ze sobą mieć.

Niektóre placówki umieszczają również online część dokumentacji, którą wypełnia pacjent. Można ja na spokojnie wypełnić bez stresu w domu. Zazwyczaj to ankiety dotyczące części wywiadu rodzinnego czy preferencji pacjentki. Zawsze to mniej pisania na izbie przyjęć i mniej zdenerwowania, że tak się dłuży kolejna strona.

Gotowa „na ciele” – przygotowanie fizyczne

Tutaj w zależności o rodzaju zabiegu dostaniecie szczegółowe informacje od swojego ginekologa – jeśli nadal będziecie miały pytania – nie krępujcie się, pytajcie!

Zazwyczaj zaleca się depilację intymną – w pełnej okazałości. Oczywiście można liczyć na fachową pomoc, ale możecie ogolić się samodzielnie. Warto zabrać ze sobą nową jednorazową maszynkę – w naszej służbie zdrowia różnie bywa (niestety) i może się okazać towarem deficytowym.

Nie zmieniajcie bez wyraźnego polecenia lekarza płynu do higieny intymnej szczególnie na tę okazję – lepiej nie sprzyjać pechowi, a nóż nowy kosmetyk nas uczuli – wypróbuj nowy kosmetyk wcześniej.

Niektóre kliniki – szczególni w przypadku zabiegów tzw. Ginekologii jednego dnia – dodatkowo proszą o samodzielne przygotowanie pacjentki do zabiegu – czyli pacjentka powinna zjawić się na czczo (nie spożywać pokarmów prze co najmniej 6 godzin) lub wykonanie w domu lewatywy.

I najważniejsze – do zabiegu  koniecznie zmyjcie lakier z paznokci! Inaczej anestezjolog pogoni was z sali zabiegowej. Nie zapomnijcie o tym – w dobie lakierów hybrydowych, to wcale nie pięć minut.

Dla własnego komfortu

Przed zabiegiem weź prysznic i przebież się w czystą koszulę – po zabiegu będziesz się czuła świeżo.

Po zabiegu

Już po wszystkim, krok do zdrowia jest już za tobą. Teraz jak najlepiej zadbaj o swoje ciało. Co możesz zrobić, żeby przyspieszyć rekonwalescencję i poprawić swój komfort?

Zadbaj o jak najszybsze przywrócenie stanu równowagi intymnej. Pomocny może okazać się probiotyk ginekologiczny. Przywróci naturalną florę bakteryjną okolic intymnych – co wpłynie również na stworzenie naturalnej bariery ochronnej przed szkodliwymi drobnoustrojami.

Higiena

Nie zaniedbuj jej. Podmywaj się regularnie, po każdej wizycie w toalecie.

Zadbaj o przewiewną i naturalną bieliznę. Sztuczne tkaniny nie przepuszczają tak dobrze powietrza – a co za tym idzie sprzyjają namnażaniu się szkodliwych bakterii. A infekcja jest ci teraz zupełnie niepotrzebna!

Pamiętaj, aby w toalecie podcierać się tylko w kierunku odbytu. Nie ułatwiaj bakteriom kałowym wędrówki w okolice krocza.

Zadbaj o wietrzenie ran krocza – jeśli tylko masz okazję, zdejmij bieliznę, możesz położyć się w łóżku i nakryć kołdrą – tworząc budkę opartą o ugięte nogi (kolana). W ten sposób nikt nie będzie cię podglądał

Dieta

Cóż ma dieta do ginekologii? Bardzo wiele. Postaw na bardzo lekkostrawna dietę i pij dużo wody. Zadbaj o to aby nie nabawić się zaparć. Jeśli masz obawy przed wizytą w toalecie i powstrzymujesz się od wypróżnienia – nie zwlekaj, skorzystaj z czopka glicerynowego, nie czekaj aż sytuacja zrobi się naprawdę przykra. A zdrowa, lekka i zbilansowana dieta wpłynie pozytywnie też na twoją ogólną kondycję i samopoczucie.

Naturalna regeneracja błony śluzowej pochwy

Skutecznym sposobem regeneracji błony śluzowej pochwy jest zastosowanie kwasu hialuronowego, który przywraca normalną funkcję, napięcie i elastyczność śluzówki pochwy. Kwas hialuronowy spełnia ważną funkcję we wszystkich stadiach gojenia rany. Kwas hialuronowy jest dostępny jako składnik rożnych preparatów do pielęgnacji intymnej dla kobiet. Dzięki niemu przyspieszysz gojenie się ran.

Kwas hialuronowy ma wpływ na:
• tworzenie się skrzepów (3-10 x szybciej)
• zwiększenie aktywności fagocytarnej
• ruchliwość i rozmnażanie się fibroblastów

Na rynku dostępnych jest wiele maści, żeli i globulek ginekologicznych polecanych do użytku właśnie po zabiegach – zapytaj o nie swojego ginekologa albo farmaceutę. Zazwyczaj wspierają utrzymanie odpowiedniej flory bakteryjnej (zawierają probiotyki) lub odpowiednie nawilżenie pochwy – wpływając na komfort i szybkość gojenia się ran.

Pamiętaj o ćwiczeniach

Ćwiczenia mięśni Kegla każda kobieta powinna wykonywać regularnie. Poświęcenie chwili dziennie na ich zaciskanie i rozluźnianie pomoże zapobiec wielu przykrym dolegliwościom, przygotować do porodu oraz polepszyć życie seksualne. Zapytaj swojego lekarza kiedy po zabiegu możesz wznowić intymny trening.

Seks

W tej dziedzinie najważniejsza jest tylko jedna zasada – przestrzegaj zaleceń lekarza ginekologa. A jeśli potrzebujesz więcej czasu, bo nie czujesz się komfortowo, nie zmuszaj się do seksu – porozmawiaj o tym z Partnerem.


Zobacz także

Potrzeby – własna piramida

6 warzyw i owoców, których nie powinnaś jeść zimą. Wiemy, czym je zastąpić

Które drzwi prowadzą do szczęścia? Wybierz swój typ i zobacz, co to oznacza