Lifestyle

Śledziowy zawrót głowy – dlaczego Polacy kochają śledzie?

Redakcja
Redakcja
12 maja 2021
 

Jedno z holenderskich przysłów brzmi: „Jeżeli w pobliżu Ciebie jest śledź, lekarz będzie daleko”. To zdecydowanie jedna z najpopularniejszych ryb w Polsce. Serwowana na tysiąc sposobów, nigdy chyba się nam nie znudzi. Chcesz być zdrów jak ryba? Jedz śledzie! Śledź to samo zdrowie i śledzie po prostu jeść trzeba! Poznaj fenomen tej ryby i dowiedz się, dlaczego warto go włączyć do codziennego jadłospisu.


Na co dzień, od święta i chyba od zawsze – śledź królował na polskich stołach. Swoje szczególne miejsce, pod wieloma postaciami, znajduje także na wigilijnym, polskim stole. Z uwagi na swoją powszechną dostępność, śledzie bałtyckie są doskonałym uzupełnieniem codziennej diety.

Najczęściej podajemy je z cebulą, w śmietanie lub zalewie octowej. Ze względu na swój niepowtarzalny smak, śledzie mają wielu kulinarnych fanów. Najważniejsze jednak, oprócz walorów smakowych, są ich właściwości prozdrowotne. Śledzie są po prostu zdrowe – chronią przed miażdżycą, chorobami układu nerwowego, a także poprawiają koncentrację, pracę serca i mózgu.

Wartości odżywcze śledzi

Śledzie bałtyckie należą do tłustych ryb morskich. Zawierają same dobre, wielonienasycone kwasy tłuszczowe omega-3. Już 50 g śledzia zaspokaja dzienne zapotrzebowanie organizmu na cenne tłuszcze, przyczyniające się do obniżenia ciśnienia oraz poziomu cholesterolu LDL – jednego z głównych powodów występowania chorób układu krążenia, takich jak: miażdżyca, zawał czy udar mózgu. Dobroczynne kwasy omega-3 przyspieszają także metabolizm i wspierają wątrobę w procesie usuwaniu toksyn.

Wykazują działanie przeciwzapalne, a także zapewniają prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego. Są dodatkowo niezbędne w procesie regeneracji komórek skóry oraz poprawiają funkcjonowanie układu wzrokowego, zmniejszając ryzyko zwyrodnienia plamki żółtej. Dieta bogata w omega-3 przez ekspertów określana jest mianem diety antynowotworowej.

Śledź jest również doskonałym źródłem witamin, cynku, miedzi, fosforu i jodu. W 100 g tej ryby witaminy D jest aż osiem razy więcej niż w szklance mleka. Dodatkowo, wśród wszystkich ryb, jest najlepszym źródłem żelaza i zawiera witaminę B12, niezbędną do tworzenia nowych czerwonych krwinek.

Jak kupować świeże śledzie?

Wybór śledzi w sklepach jest ogromny: dostępne są świeże, w solance, marynowane, w oleju, w occie i z różnymi dodatkami. Najlepiej jednak jest kupować świeże śledzie bałtyckie, ewentualnie w solance. Jeśli dbamy o linię, należy unikać wariantów śledzi w oleju czy śmietanie. Przyrządzając je samodzielnie w domu możemy wówczas kontrolować ilość dodatków i stosować bardziej dietetyczne zamienniki. Pamiętajmy, by przed przygotowaniem śledzi z solanki odpowiednio je namoczyć w wodzie lub mleku – pozbywamy się w ten sposób nadmiaru soli z ryby. W sklepie, kupując śledzie świeże, zwróćmy także uwagę na kluczowe kwestie: oczy, które powinny się błyszczeć oraz jędrność ryby – po naciśnięciu mięsa powierzchnia powinna po chwili wrócić do stanu początkowego. Wówczas mamy pewność, że ryba jest świeża i zdatna do spożycia.

Wariacje śledziowe – przepisy

Śledź w cieście piwnym (porcja dla 6 osób)

Składniki:

  • 6 tuszek świeżego śledzia
  • 1 szklanka mąki
  • 1 butelka małego piwa
  • świeży tymianek
  • 3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 200 ml oleju do smażenia
  • sól, pieprz do smaku

Przygotowanie:

Śledzie wyfiletować, doprawić solą i pieprzem, odstawić na czas przygotowania ciasta. Z przesianej mąki, piwa i proszku do pieczenia sporządzić ciasto o konsystencji ciasta naleśnikowego, dodać listki tymianku i przyprawy. Śledzie obtaczać w mące, cieście i smażyć na rozgrzanym oleju w głębokiej patelni na złoty kolor.

***
Quiche z porami, oliwkami i piklingiem (porcja dla 8 osób)

Składniki:

Ciasto:

  • 120 dkg pszennej mąki
  • 100 dkg mąki orkiszowej
  • 2 łyżki sezamu
  • 150 dkg zimnego masła
  • 2 łyżki lodowatej wody
  • ½ łyżeczki soli

Nadzienie:

  • 2 wędzone śledzie
  • 50 dkg czarnych oliwek
  • 2 duże pory
  • 150 dkg koziego twarożku
  • świeży tymianek
  • 2 łyżki masła
  • 3 jajka
  • 300 ml śmietany
  • sól, świeżo mielony pieprz i gałka muszkatołowa do smaku

Przygotowanie:

Ciasto:
Mąki przesiać do miski, dodać pokrojone w kosteczkę masło, sezam oraz sól. Rozetrzeć palcami masło z mąką. Następnie dodać wodę i zagnieść ciasto, łącząc składniki w kulę. Owinąć ciasto w folię i włożyć do lodówki na godzinę. Schłodzone ciasto rozwałkować i wykleić nim formę o średnicy 26 cm. Nakłuć spód widelcem i wstawić do nagrzanego na 200ºC piekarnika. Piec 10 min.

Nadzienie:
Na maśle zeszklić pokrojonego w półtalarki pora. Obrać i wyczyścić z ości wędzone śledzie. Podzielić na kawałki. Na podpieczonym spodzie równomiernie rozłożyć uduszonego pora, kozi twarożek, oliwki i kawałki piklinga. W misce roztrzepać jajka ze śmietaną, tymiankiem i przyprawami. Wylać masę jajeczną i wstawić do nagrzanego piekarnika na 175ºC i piec przez 35–40 min.

Quiche można podawać na gorąco, smakuje też na zimno.
***

Krokiety ziemniaczano-śledziowe

Składniki:

  • 2 wędzone śledzie
  • 400 g ugotowanych ziemniaków
  • 2 jaja
  • 1 pęczek szczypiorku
  •  bułka tarta
  • olej i masło do smażenia
  • sól, pieprz

Przygotowanie:

Śledzie obrać z mięsa. Ziemniaki zmielić lub zblendować od razu z mięsem ze śledzi, dodać jaja, posiekany szczypiorek. Formować podłużne wałeczki i obtoczyć w bułce tartej. Smażyć na oleju zmieszanym z masłem. Podawać z sosem tatarskim lub innym sosem na bazie majonezu.

***

Śledź zapiekany ze szpinakiem

Składniki:

  • 6 tuszek świeżego śledzia
  •  6 plasterków wędzonego boczku duńskiego
  • 500 g młodych listków szpinaku
  • 1 łyżka masła
  •  1 mała cebula pokrojona w kostkę
  • 2 ząbki czosnku
  •  150 ml śmietanki 30%
  • 2 łyżki tartego sera grujer
  •  sól, pieprz, gałka muszkatołowa do smaku
  • 2 łyżki mąki do obtoczenia
  •  olej do smażenia

Przygotowanie:

Śledzie wyfiletować tak, aby został ogonek, oprószyć solą i pieprzem. Na maśle zeszklić cebulkę i posiekany czosnek. Dodać młode listki szpinaku i chwilę smażyć. Dodać przyprawy, podlać śmietanką i zredukować objętość. Zestawić z ognia i dodać tarty ser. Wystudzony farsz rozłożyć równomiernie na jednej połówce śledzia, przykryć drugą, owijać plastrem boczku, łożyć w naczyniu żaroodpornym. Piec w temperaturze 180ºC około 25 min.

Przepisy na dania ze śledzia pochodzą z książki „Śledzie bałtyckie” wydanej przez program promocji ryb bałtyckich Naturalnie Bałtyckie.

***

Naturalnie Bałtyckie to innowacyjny projekt wspierający polskie rybołówstwo bałtyckie, którego głównym celem jest promocja racjonalnego wykorzystania zasobów Morza Bałtyckiego, a także kreowanie świadomej konsumpcji produktów rybnych, do których surowiec pozyskiwany jest z poszanowaniem limitów połowowych, zasad równowagi naturalnej, praw zwierząt oraz dobrych praktyk produkcyjnych w przetwórstwie ryb. Kluczowym elementem programu jest znak towarowy Naturalnie Bałtyckie, którym oznakowane zostaną produkty rybne, do których ryby łowione i przygotowywane będą zgodnie z najwyższymi standardami jakościowymi i w przyjazny dla środowiska i zasobów morskich sposób. Projekt finansowany jest z Europejskiego Funduszu Morskiego i Rybackiego Unii Europejskiej.

mockups-design.com


Lifestyle

Znowu zakalec? Sprawdź, jak uniknąć wpadek podczas pieczenia ciast!

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
12 maja 2021
Photo by Pablo Lancaster Jones on Unsplash
 

Podczas pieczenia nietrudno pomylić proporcje, a nawet zapomnieć o dodaniu najważniejszego składnika. Próbując zaoszczędzić czas, robimy coś na skróty, pomijamy – na pozór nieistotne – kroki lub stosujemy kupne zamienniki. Ciasto poniekąd jest wizytówką pani domu, dlatego warto nabyć pewne umiejętności, poznać wskazówki i magiczne tajniki, dzięki którym biszkopt wyrośnie, sernik nie opadnie, a krem będzie miał idealną konsystencję. Czego nie robić, a na co zwrócić szczególną uwagę, by czas spędzony na pieczeniu był dobrze wykorzystany?

Dlaczego ciasto należy mieszać w jedną stronę?

Niby wszystko robimy zgodnie z przepisem, krok po kroku, a ciasto nie rośnie jak należy lub co gorsza – wyszedł zakalec. Dlaczego tak ważne jest, by mieszać ciasto w jedną stronę?
Podczas mieszania składników ciasta, białka zawarte w mące łączą się tworząc „magiczne” włókna – sieć glutenową – zatrzymujące powietrze. Pęcherzyki powietrza są niezbędne, aby ciasto pięknie wyrosło. Pęcherzyki powstają niezależnie od tego czy mieszamy w lewo czy w prawo, ale ważne by mieszać w jedną stronę. Gdy mieszamy raz tak a raz tak, niszczymy
wiązania, które już powstały.

Dlaczego sernik opada?

Sernik to rodzaj ciasta deserowego, uwielbianego przez Polaków. Zarówno wiedeński, krakowski czy nowojorski mają miliony fanów. Jednak dlaczego po wyjęciu z piekarnika sernik tak często opada? W „klasycznym”, mącznym cieście powstaje siatka glutenowa, która więzi pęcherzyki powietrza. Ciasto rośnie – o ile mieszamy je w jedną stronę – i nie opada po pieczeniu. Do sernika mąki dodaje się znacznie mniej, a tym samym wiązań glutenowych jest niewiele. Choć ubita masa serowa podczas pieczenia pięknie wyrasta, to po wyjęciu z piekarnika, pod ciężarem twarogu, pęcherzyki powietrza uciekają.

Jak odczarować sernik, by był idealnie prosty, bez dziur i zagłębień?

  1. Wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową. Dlatego minimum godzinę przed pieczeniem wszystkie produkty należy wyjąć z lodówki by osiągnęły temperaturę pokojową.
  2. Składniki mieszamy tylko do połączenia, nie dłużej, dzięki czemu będziemy cieszyć się iście królewskim sernikiem, nie tylko podczas pieczenia, ale i po wystudzeniu.
  3. Aby sernik był bardziej puszysty, kremowy i idealnie prosty dobrze jest piec go w kąpieli wodnej. Formę umieszczamy w naczyniu z wodą, a para wodna zdziała cuda.
  4. Masa serowa nie powinna stykać się bezpośrednio z metalową formą, ponieważ twaróg łatwo nabiera metalicznego posmaku.

Dlaczego warto przesiewać mąkę?

Często podczas pieczenia idziemy na skróty, w pośpiechu dodajemy wszystkie składniki, przecież mikser i tak je wymiesza. Niekoniecznie. Czy naprawdę trzeba przesiewać mąkę? Oczywiście! Suche składniki podczas przesiewania zostają napowietrzone, a tym samym do ciasta wprowadzamy więcej powietrza. Ponadto przesiewanie pomaga uniknąć grudek mąki i skraca czas mieszania, dzięki czemu mniej powietrza ucieknie z ciasta. W konsekwencji ciasto lepiej wyrasta. Jednak przesiewanie mąki do ciast kruchych i drożdżowych nie jest konieczne, nic nie zmieni, afekt finalny będzie ten sam.

Jak zrobić idealne ciasto kruche?

Kluczem do sukcesu jest czas – ciasto kruche nie lubi długiego wyrabiania. Szybko dochodzi do ogrzania znajdującego się w nim masła, ciasto zmienia konsystencję, podczas pieczenia
może się skurczyć, a po upieczeniu wyjść dość twarde.

Jak upiec idealny biszkopt?

Masa biszkoptowa nie lubi czekać, dlatego wszystko lepiej przygotować zawczasu. Dno formy wyłóżmy papierem do pieczenia, boków nie ruszajmy, żeby ciasto miało się po czym
piąć do góry podczas pieczenia. Już na etapie przygotowywania ciasta, warto nagrzać piekarnik do wskazanej temperatury.

Dlaczego krem się zważył?

Zważony krem czy śmietana potrafi popsuć nawet dobrze zapowiadające się ciasto. Dlaczego mimo iż na pozór wszystko robimy jak należy, krem się zważył? Być może składniki nie były w takiej samej temperaturze lub śmietana nie była wystarczająco schłodzona. Kremu nie można ubijać zbyt długo, gdy tylko osiągnie odpowiednią konsystencję wyłączmy mikser.

Jak uratować zważony krem?

Do kremu budyniowego lub maślanego należy dodać kilka łyżek wrzącej wody i zmiksować. Cały krem można podgrzać w kąpieli wodnej, jednak przed ponownym ubijaniem należy go dokładnie schłodzić. Z kolei do zważonej bitej śmietany należy dodać niewielką ilość zimnej śmietany i delikatnie zmiksować lub podobnie jak w przypadku kremu budyniowego, podgrzać całości w kąpieli wodnej, schłodzić i ponownie ubić.

Cukier waniliowy czy wanilinowy?

Choć często uważane są za tożsame, różnica między nimi jest znacząca. Wanilina to sztuczna przyprawa o intensywnym aromacie, która znaczne zmienia smak kremów czy ciast. Z kolei wanilia, pozyskiwana bezpośrednio z lasek wanilii, ma niezbyt intensywny, ale niezwykle bogaty aromat, który podkreśla charakter wypieków. Cukier wanilinowy jest
tańszym i zdecydowanie gorszym zamiennikiem cukru waniliowego.

Jak uniknąć zakalca?

Zakalec to zmora niejednej pani domu. Na co zwrócić uwagę, by go uniknąć? 

  1.  Składniki powinny mieć temperaturę pokojową. Jeśli użyjemy zbyt zimnych to upłynie więcej czasu zanim ciasto ogrzeje się w piekarniku. Z kolei zbyt ciepłe produkty – np.
    gorące mleko czy rozpuszczone masło – także mogą doprowadzić do zakalca, dlatego zawsze należy wystudzić je przed dodaniem do ciasta.
  2. Suche składniki – mąkę czy proszek do pieczenia warto przesiewać, o czym niestety często w pośpiechu zapominamy.
  3. Składniki mieszamy w jednym kierunku, by nie zniszczyć powstałych wiązań glutenowych.
  4. Zbyt długie mieszanie niesie za sobą więcej szkody niż pożytku. Mieszamy tylko do połączenia składników, w przeciwnym razie z ciasta ucieknie zbyt dużo pęcherzyków
    powietrza.
  5. Ciasto wkładamy do nagrzanego piekarnika i wyciągamy z niego wtedy, gdy mamy pewność, że się dopiekło. Możemy to łatwo sprawdzić patyczkiem – jeśli na patyczku
    nie będzie śladów surowego ciasta, to znak, że jest już gotowe.

Dlaczego do ciasta warto dodać sól?

Podczas mieszania ciasta tworzą się wiązania glutenowe, które zatrzymując pęcherzyki
powietrza sprawiają, że pięknie wyrasta. Dodanie szczypty soli wzmacnia wspomnianą sieć.
Ponadto sól wydobywa smaki, dodaje charakteru i wyrazistości. Posiada działanie
dezynfekujące, a tym samym dzięki niej, bakterie i pleśnie nie rozwijają się tak szybko.

Źródło: cakeit Cake It – Bądź dumna ze swoich wypieków! –


Lifestyle

Sandra Kubicka choruje od trzech lat. „Nigdy w życiu nie słyszałam o takiej chorobie”

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
12 maja 2021

”Teraz kiedy przytyję, czy na twarzy pojawi się trądzik, każdy wie, co jest powodem. Wcześniej uważali, że poimprezowałam, popiłam, nawpieprzałam się fast foodów i mam za swoje”– mówi znana na całym świecie modelka, Sandra Kubicka. Kobieta, która od trzech lat choruje na PCOS.

Klaudia Kierzkowska: O tym, że chorujesz na zespół policystycznych jajników dowiedziałaś się w 2018 roku. Jakie objawy wskazywały, że w Twoim organizmie dzieje się coś niepokojącego?

Sandra Kubicka: W okolicach kości szczęki zaczęły pojawiać się ogromne bulwy podskórne. Czułam się spuchnięta, przytyłam 17 kg, organizm zatrzymywał wodę dosłownie wszędzie. Klatka piersiowa obsypała się czerwonymi pryszczami, a moje samopoczucie pogarszało się z dnia na dzień. Pomyślałam, że to wina tarczycy. Przebadałam się pod tym kątem, ale wszystkie wyniki były w normie. Badania krwi nie wskazywały na nic niepokojącego. Zaczęły opadać mi ręce, nie wiedziałam co robić, gdzie szukać pomocy.

Mieszkałaś wtedy w Stanach Zjednoczonych, to tam poszłaś po pomoc do ginekologa?

Tak, od lat chodziłam do tego samego lekarza. Przez wiele lat przyjmowałam tabletki antykoncepcyjne, by mieć gładką cerę bez trądziku. Odkąd pamiętam, miałam problemy z okresem. Miesiączkowałam nieregularnie, czasami było to kilkanaście miesięcy przerwy. Dużo podróżowałam, prowadziłam intensywny tryb życia, byłam szczupła co dla ginekologa
było wytłumaczeniem pojawienia się nietypowych objawów. Odnoszę wrażenie, że potraktował mnie dość powierzchownie, wsadził do szufladki modelek, bo to nimi najczęściej się zajmował.

W takim razie gdzie została postawiona diagnoza, jak dowiedziałaś się o chorobie, skoro w Miami Twoje dolegliwości zostały zaszufladkowane?

Moja mama poleciła, abym zbadała się pod kątem PCOS. Nigdy w życiu nie słyszałam o takiej chorobie. Wygooglowałam i wtedy miałam już jakieś wstępne pojęcie. Problemy z zajściem w ciążę, nieregularne miesiączki, niedoskonałości skórne – przeczuwałam, że to jest właśnie to. Przyjechałam do Polski i umówiłam się na wizytę. Ginekologowi nie chciałam
nic sugerować, opisałam mu swoje objawy i poprosiłam o wykonanie badania USG. Niemalże od razu usłyszałam diagnozę – zespół policystycznych jajników.

Co wtedy poczułaś? Lęk, strach, przerażenie, czy może ulgę, że wreszcie wiadomo co ci dolega?

Popłakałam się. Nie byłam w stanie powstrzymać łez. Pocieszał mnie, że na tę chorobę jest mnóstwo sposobów – rozpoczniemy leczenie, zmienię styl życia i powinno być dobrze.
Usłyszałam, że jak nie będę mogła zajść w ciążę to jest na to jeszcze mnóstwo innych sposobów. Uwierz mi, nie takie słowa chciałam usłyszeć na pierwszej wizycie. Dobiło mnie to.

Miałaś 23 lata, byłaś jeszcze młodą kobietą. Jednak odnoszę wrażenie, że już wtedy myślałaś o macierzyństwie.

Zgadza się. Byłam wtedy ze swoim byłym narzeczonym, który jest ojcem. Mieszkaliśmy razem z jego córką i w 100 proc. byłam gotowa, żeby zajść w ciążę. Od dawna czuję w sobie
instynkt macierzyński. Kocham dzieci, z wzajemnością. Uwielbiam spędzać z nimi czas i po prostu marzyłam już o swoim maluszku.

Jesteś modelką, pracujesz ciałem, „musisz” być piękna. Aż tu nagle, w bardzo krótkim czasie przytyłaś, na cerze pojawiły się niedoskonałości. Jak branża modowa zareagowała na te zmiany?

Nigdy w życiu nie byłam zwolniona z pracy, nigdy nikt na mnie nie narzekał i nie słyszałam złych słów na swój temat. W tym trudnym dla siebie okresie poleciałam na sesję do
Meksyku, na której wydarzyło się coś, czego zupełnie się nie spodziewałam. Podczas sesji usłyszałam „Sandra to było twoje ostatnie zdjęcie. Możesz wracać do Miami, albo zostać
tutaj jak chcesz. Hotel masz opłacony, ale to jest twoja ostatnia minuta tutaj z nami.” Weszła nowa modelka na plan. Po czym zadzwoniła do mnie agentka i poinformowała, że zostałam zwolniona bo przytyłam i źle wyglądam. Moje życie zaczęło się walić, wtedy jeszcze nie wiedziałam co mi jest. Kiedy już miałam postawioną diagnozę, zaczęłam mówić o chorobie głośno. I właśnie wtedy osoba, która mnie zwolniła, sama została zwolniona. Teraz kiedy przytyję, czy na twarzy pojawi się trądzik, każdy wie, co jest powodem. Wcześniej uważali, że poimprezowałam, popiłam, nawpieprzałam się fast foodów i mam za swoje.

Kiedy dowiedziałaś się o chorobie zrobiłaś sobie dłuższą przerwę w pracy, potrzebowałaś odpoczynku?

Zrobiłam sobie przerwę, przez cztery miesiące nie miałam żadnej sesji. Później zadzwonili do mnie z „Tańca z gwiazdami”. Ucieszyłam się, od razu przyjęłam propozycję. Mogłam
opowiedzieć światu o tym co przeszłam. Treningi wpłynęły na mój wizerunek, dużo schudłam i czułam się naprawdę świetnie. Dopiero po roku, z czystą głową, wróciłam do modelingu.

Rok to chyba długa przerwa jak dla modelki, niejedna kobieta by się poddała. Ty jednak zawalczyłaś o swoje, jesteś chora, ale nie jesteś „niewidzialna”. Skąd w Tobie ta siła?

Cały czas jestem modelką. Jednak sytuacje, które miały miejsce siedzą we mnie głęboko. Wyrządziły mi mnóstwo przykrości i w pewnym sensie się zbuntowałam, wkurzyłam. Jestem
bardzo pamiętliwą osobą. Nie wiem czy chcę kontynuować modeling, bo zachowania, które miały miejsce mnie obrzydziły. Zbudowałam sobie swój mały wszechświat – mam swoje
kosmetyki, mam swoje firmy. Jeśli robię sesje to robię je dla siebie. Nie pozwolę sobie, żeby ktoś powiedział, że źle wyglądam i nie będę dla niego pracować. Jak mnie ktoś kopie to ja
wstaję, ale dwa razy silniejsza. Na początku to bardzo przykre i bardzo łatwo się załamać. Obrzydza mnie takie zachowanie, bo choroba może zdarzyć się każdemu.

Załamałaś się?

Tak. Zaczęłam krzywdzić ludzi wokół siebie. Wiedziałam, że dzieje się ze mną coś złego. Sama zadecydowałam i powiedziałam wszystkim, że potrzebuję pomocy. Poszłam na terapię. Gdyby nie psycholog i rozmowy, wszystko mogłoby się inaczej potoczyć. Teraz jestem spokojną, ciepłą i świadomą osobą. Decyzja o przeprowadzce do Polski była też wynikiem terapii. Zdałam sobie sprawę co sprawia mi przykrość, gdzie chcę być. Musiałam zmienić otoczenie i środowisko.

Nie wstydzisz mówić się o chorobie?

Na początku ukrywałam chorobę, od dłuższego czasu mówię o niej otwarcie. PCOS powstaje w wyniku zaburzenia hormonów, które przyczyniają się do depresji. Nie ma się czego wstydzić. Czekałam na odpowiedni moment, żeby móc o tym powiedzieć, jednak mój były partner zrobił to pierwszy. Choć zrobił to w złości, chwili i żałuje tego po dziś dzień, czasu nie da się cofnąć.

Bolało, że zrobił to za Ciebie?

Bolało mnie, bolało moją rodzinę. Kiedy zobaczyłam moją rodzinę we łzach, zabolało jeszcze bardziej.

Zapewne jeszcze nie wszyscy wiedzą, że chorujesz. A czasami nawet ci co zdają sobie z tego sprawę, potrafią specjalnie, na złość powiedzieć coś niemiłego. Często spotykasz się z przykrymi komentarzami?

Zdarza się. Nawet teraz, kiedy znowu trochę przytyłam, pod zdjęciami na Instagramie pojawiają się komentarze. Nie muszę się tłumaczyć nikomu dlaczego tyję, to jest moja sprawa. Dwa dni temu wdałam się w dyskusję z trollem internetowym, który napisał – ale masz spuchnięty ryj. Nikomu nie wolno z góry oceniać ludzi, nie wiem skąd to się bierze. To paskudne i okropne, bo nigdy nie wiemy jaką walkę człowiek toczy.

Bolą Cię takie komentarze?

Nie bolą, ale irytują. Cały czas zastanawiam się, jak bardzo komuś musi przeszkadzać moja spuchnięta twarz, że poświęca swój wolny czas by napisać taką wiadomość. To jest hejt, coś
z czym walczę.

Odnoszę wrażenie, że bardzo świadomie mówisz o swojej chorobie. Traktujesz ją jeszcze jak wroga, czy może pogodziłaś się z tym, że tak jest?

Jestem bardzo świadoma tego, co się ze mną dzieje, żyję z chorobą, nie walczę z nią. Oprócz PCOS zdiagnozowano u mnie również insulinooporność. Choroby te łączą się ze sobą, powodują że tyjemy i czujemy się jeszcze bardziej zmęczeni. Ćwiczę, stosuję odpowiednią dietę, wiem na co mogę sobie pozwolić, a czego powinnam unikać. Ale czasami jestem tylko człowiekiem i cholera nie chce mi się. Nie powinnam jeść glutenu, ale zamówię sobie pizzę. Nie powinnam jeść nabiału, ale wezmę sobie z podwójnym serem. Wiem, że na drugi dzień będę spuchnięta i będę miała pryszcze, ale nie będę się katować tylko dlatego, żeby pięknie wyglądać i uszczęśliwiać świat dookoła.

Z tego co mówisz, prowadzisz zdrowy styl życia (o pizzy z podwójnym serem chwilowo zapominamy), przyjmujesz leki. I to wystarczy? Tak wygląda leczenie PCOS?

W pierwszej kolejności lekarz zadaje pytanie – czy chcę teraz starać się o dziecko, czy chcę po prostu unormować swoją sytuację. Obecnie nie posiadam partnera, więc o ciąży nie ma
mowy. Przyjmuję hormony i leki na insulinooporność. Dopiero w momencie, w którym zadecyduję, że chcę starać się o dziecko, pójdziemy z lekarzem inną drogą. Choć przyjmuję leki, moje pęcherzyki nie znikają i jeden jajnik jest dwa razy większy od drugiego. Tam jest taki syf, że ręce mi opadają (śmiech). No ale takim przypadkiem już jestem. Trzeci miesiąc nie mam okresu. Zdaję sobie sprawę, że zajście w ciążę będzie bardzo trudne, ale staram się nie stresować. Bo stres przy tej chorobie jest bardzo szkodliwy.

Jak znajdziesz wymarzonego mężczyznę i oboje będziecie gotowi, rozpoczniesz walkę o dziecko?

Oczywiście. Jestem świadoma upływającego czasu i tego, że po „30” nawet zdrowej kobiecie jest trudniej zajść w ciążę. Im będę starsza tym bardziej będę musiała się oszczędzać, istnieje większe ryzyko poronienia. Wszystko to przez cały czas mam z tyłu głowy.

Zdajesz sobie sprawę z tego, że może nie uda Ci się zajść w ciążę i zostać mamą?

Jak najbardziej. Byłam już na tym etapie, że z byłym partnerem byłam w klinice in vitro, bo wiem, że naturalnie nie zajdę w ciążę. Chyba, że zdarzy się cud. Jeśli nie będę miała owulacji, nie wydobędę z siebie jajeczek, to w Stanach jest jeszcze jedna metoda – surogatki. To kobiety, które rodzą dla ciebie dziecko. Ostatnim wyjściem jest adopcja. Jednak na razie zapominam o planie B,C,D a skupiam się na A. Mam nadzieję, że dzięki in vitro uda mi się zajść w ciążę. To nie jest dla mnie żaden wstyd, to sposób dla kobiet, które mają problem z naturalnym zajściem w ciążę.


Zobacz także

14 uczciwych do bólu prawd, do których powinniśmy się przyznać i nie mieć z tym żadnego problemu

Śpisz, więc nie jesz. Dieta „Śpiącej Królewny” to ekstremalny pomysł na zrzucenie zbędnych kilogramów

Jak rozpoznać ukąszenie komara, a jak meszki?