Lifestyle

Co się dzieje z twoim ciałem, kiedy się zakochujesz? 8 zaskakujących i niezwykłych zmian

Redakcja
Redakcja
7 lutego 2022
fot.iStock – miłość
 

Niedawno pisałyśmy o tym, co się dzieje z naszym organizmem, kiedy ktoś łamie nam serce. Teraz czas na coś przeciwnego – zakochanie. Co się zmienia? Kiedy się zakochujesz, odczuwasz niepokój, twoje serce bije w inny sposób? To wszystko dzięki adrenalinie. Okazuje się, że na zakochanie ciało reaguje, jak na jazdę szybkim motocyklem. Bywa to jednak zdradliwie, bo z czasem w związku adrenalina opada, a my szukając jej na nowo, pakujemy się w kolejną relację, która nas uskrzydli. Tak można bez końca.

Gdyby ludzie nie byli w stanie doświadczyć pięknego i pochłaniającego wszystko doznania, znanego jako zakochiwanie się, nigdy nie stworzyliby muzyki, sztuki, literatury czy filmu. Brakowałoby nam również jednego z najgłębszych aspektów ludzkiej egzystencji. Zakochanie się jest mylące, przerażające, zabawne i jednocześnie zmieniające życie. Chociaż wiele fizycznych skutków bycia zakochanym może być unikalnych tylko dla ciebie, naukowcy byli w stanie wskazać neurologiczne i fizyczne wyjaśnienia niektórych z najczęstszych objawów, znanych osobom „chorym z miłości”: przyspieszone bicie serca, nerwowość, obsesyjne skupienie itp.

Dr Helen Fisher, antropolog i autorka książki „Why We Love?”, dzieli proces zakochiwania się na trzy różne etapy: pożądanie, pociąg i przywiązanie. Ciało reaguje w określony sposób na każdym etapie, w oparciu o chemię mózgu i uwalnianie różnych hormonów. Fizyczna reakcja twojego ciała na tych etapach zależy również od tego, czy jesteś szczęśliwa, czy niezadowolona z romantycznego związku. Na twoją chęć kontynuowania lub zerwania związku mają również wpływ czynniki neurologiczne. Wiele aspektów miłości zawsze pozostanie dla nas tajemnicą, ale zakochanie ma uniwersalne skutki dla wielu ludzi.

Oto osiem rzeczy, które przytrafiają się twojemu ciału, gdy się zakochasz

1. Miłość uzależnia fizycznie

Zakochanie aktywuje obszary w mózgu, które naukowcy odkryli również w mózgach osób uzależnionych od kokainy. W badaniu Uniwersytetu Syracuse z 2010 roku opublikowanym w „Journal of Sexual Medicine”, Stephanie Ortigue i jej zespół badaczy obserwowali mózgi badanych, gdy ci patrzyli na zdjęcia swoich ukochanych. Naukowcy odkryli, że dopaminergiczny układ podkorowy w mózgach badanych rozświetlił się (jest to obszar neurologiczny aktywowany również u osób uzależnionych od kokainy). Kiedy ten obszar i inne obszary mózgu zaczynają działać, „uwalniają substancje chemiczne wywołujące euforię” – hormony, w tym dopaminę, oksytocynę, adrenalinę i wazopresynę. Oksytocyna jest również znana jako „hormon miłości”, ponieważ powoduje uczucie ciepła i rozmycia, a wazopresyna może powodować „agresję i zachowanie terytorialne”. Dlatego właśnie zakochanie się jest takie cudowne.

2. Pocą ci się dłonie i serce mocniej bije

Kiedy ktoś ci się podoba, zwiększa się przepływ krwi do ośrodka przyjemności w mózgu, a adrenalina i hormony noradrenaliny są uwalniane do twojego ciała. Te dwa hormony przyczyniają się właśnie do pocenia się dłoni i mocniejszego bicia serca, których doświadczasz w tych pierwszych magicznych chwilach. Adrenalina i noradrenalina prowadzą do uczucia „uniesienia, pragnienia i skupienia uwagi”. To wyjaśnia również stan, w którym na początku nie możesz myśleć o niczym innym, jak tylko o obiekcie swoich westchnień.

3. Motyle w brzuchu. Naprawdę

Wrażenie, które nazywamy „motylami w brzuchu”, ma swoje źródło w rzeczywistości. Zakochanie uwalnia oksytocynę, wywołując uczucie szczęścia, ale także uwalnia kortyzol, czyli „hormon stresu”. Romans jest emocjonalny, zagmatwany i stresujący. Kiedy hormon stresu zostaje uwolniony, „zaciska naczynia krwionośne wokół jelit”, co z kolei prowadzi do nudności. Czyli uczucia motylków w brzuchu. 🙂

4. Odpuszczają złe stresy

Czy twoje życie jest stresujące? Kogo nie jest, prawda? Kiedy zakochujesz się, twoje ciało uwalnia kortyzol – związek chemiczny, który pomaga nam radzić sobie ze stresem. Najbardziej oczywistym objawem jest to, że nagle się uśmiechasz, choć normalnie byłabyś wściekła, sparaliżowana lub byś płakała. Dzieje się tak nie dlatego, że twój partner jest tutaj jakimś aniołem, ale dlatego, że twoje ciało jest nieco znieczulone przez kortyzol.

5. Wpadasz w (lekką) obsesję

Donatella Marazziti, profesor psychiatrii i dyrektor laboratorium psychofarmakologii na Uniwersytecie w Pizie, odkryła, że ​​ludzie na początku nowego romansu wytwarzają w mózgu mniej serotoniny. W mózgach osób z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi występuje również obniżony poziom serotoniny. „Ponieważ oba stany (w różnym stopniu) powodują również uczucie niepokoju i natrętnego myślenia, kuszące jest myślenie o wczesnej miłości jako łagodnej, tymczasowej formie obsesyjnego zachowania”. Jednak sam twój związek nie powinien wywoływać niepokoju i obsesji na stałe, ponieważ serotonina i wspomniany wcześniej hormon stresu powracają do poprzedniego poziomu po ok. roku randkowania. 😉

6. „Głupiejesz”

Wiemy już, które obszary mózgu stają się nadaktywne, gdy się zakochujemy, ale czy któreś się dezaktywują? Semir Zeki z University College London i ponownie dr Helen Fisher z Wydziału Antropologii Uniwersytetu Rutgers wykorzystali skany MRI do obserwacji mózgów zakochanych osób, a to, co odkryli, wyjaśnia, dlaczego miłość sprawia, że ​​zachowujemy się tak… głupio.

Ciało migdałowate oraz kora czołowa i przedczołowa wykazywały zmniejszoną aktywność i tak się składa, że ​​są to regiony neurologiczne powiązane ze strachem, uczeniem się na własnych błędach, analizą i oceną, opóźnioną gratyfikacją i przewidywaniem skutków zdarzeń. Jeśli obszary naszego mózgu odpowiedzialne za te zdolności krytycznego myślenia nie funkcjonują w pełni, to czy można się dziwić, że wielu z nas popełnia w miłości wciąż te same błędy? To okropne patrzeć wstecz i zadawać sobie pytanie: „Czy ja, do cholery, nie myślałam?!” Ale przynajmniej będziesz wiedziała, że twoje nieobliczalne zachowanie nie było całkowicie twoją winą. W końcu twoje ciało cię „zdradziło”. 😉

7. Oczy zwierciadłem duszy

Kiedy patrzysz na osobę, w której się zakochałaś, twoje źrenice rozszerzają się. Całe podniecenie i nerwowość prowadzą do „stymulacji współczulnej gałęzi autonomicznego układu nerwowego”, powodując poszerzenie źrenic.

8. „Miłość zwycięża wszystko” (a przynajmniej pomaga w bólach głowy)

Ponieważ zwiększony poziom oksytocyny w twoim systemie zmniejsza stres, romans może zmniejszyć częstotliwość bólów głowy i migren! W 2010 roku Szkoła Medyczna Uniwersytetu Stanforda badała skuteczność terapii oksytocyną, badając osoby cierpiące na przewlekłe codzienne bóle głowy (często straszne migreny). Naukowcy podali uczestnikom badania, którzy nie byli w stanie osiągnąć ulgi po żadnym innym leczeniu, aerozol do nosa zawierający dawkę oksytocyny. Wyniki były imponujące: 50 procent stwierdziło, że ból głowy zmniejszył się o połowę po czterech godzinach, a 27 procent stwierdziło, że nie odczuwa bólu po czterech godzinach. Widzisz, wszystkie motyle, nerwowość i niepokój są w końcu tego warte!

Jedni mówią, że kocha się za coś. Inni, że kocha się za nic. Jednak zawsze kocha się bardzo – po swojemu, intymnie. Nie da się kochać troszeczkę, nie da się kochać do piętnastej, nie da się kochać na niby. To chyba jedyne uczucie, którego nie da się wystopniować, etykietować, porównać. Albo jest albo go nie ma, choć zawsze jest inne.

Napiszcie do nas o swoim kochaniu (również siebie) i niech to będzie List Miłosny. Może być do Niego, do Niej, do Siebie. Jak chcecie. 

Niech w tym roku Walentynki będą czymś więcej, niż tylko świętem kolorowych serduszek, misiów, czekoladek… Każdy z nas ma swój wyjątkowy powód, by celebrować miłość. By kochać. Podzielcie się z nami swoją historią o miłości, o spotkaniach, które wywróciło wasze życie do góry nogami, a może poukładało na nowo, historiach o tym, co was zbudowało, uratowało, kiedy zwyczajnie – odnaleźliście siebie. Bo miłość niejedno ma imię…

Piszcie do nas na adres [email protected]

REGULAMIN KONKURSU DOSTĘPNY TUTAJ.

Najlepsze (piękne, długie) listy nagrodzimy. A nagrody mamy wspaniałe. Zobaczcie!

3 pakiety lekcji angielskiego z dodatkową darmową lekcją próbną w szkole Skyeng

Krótka informacja o prezencie:

Online kurs języka angielskiego w szkole Skyeng

  • interaktywna platforma
  • indywidualne zajęcia
  • lekcje o dowolnej porze 24/7
  • certyfikat Skyeng

Regularna cena kursu: 267,6 zł za pakiet

 

Skyeng to największa w Europie online szkoła języka angielskiego. Oferuje ponad 115 kursów – w tym angielski w biznesie, w podróży, w gastronomii czy też angielski konwersacyjny. Liczba nauczycieli wynosi 11 tysięcy, a z kursów szkoły korzysta już ponad 110 tysięcy studentów. Zapisać się na dowolny kurs angielskiego w Skyeng można tu: https://go.skyengschool.com/ohme1 Pierwsza lekcja gratis!

Marokański zestaw Hammam od Arganove

W zestawie znajdziesz:

  • Czarne mydło marokańskie z olejem różanym – wyprodukowane ręcznie w marokańskich manufakturach. Mydło zmiękcza skórę i delikatnie ją złuszcza. Czarne mydło wzbogacone jest o olej różany, który wzmacnia naskórek i zapobiega podrażnieniom.
  • Rękawica Kessa – wykonana z gruboziarnistego poliestru rękawica doskonale sprawdza się w walce z cellulitem. Regularnie stosowana wyraźnie poprawia jej jędrność. Kessa użyta do wraz z czarnym mydłem, drenuje skórę, oczyszcza i niweluje umarły naskórek.
  • Glinka Rhassoul – dziewicze tereny pasma gór Atlas w Maroku to teren bogaty w zasoby jedynej w swoim rodzaju – odżywczej glinki Rhassoul. Używana raz w tygodniu reguluje gruczoły łojowe i zapobiega nadmiernemu wydzielaniu sebum.
  • Ekologiczny olej arganowy – właściwości tego oleju znane są Marokankom od wieków. Dzięki wysokiej zawartości witaminy E, olej arganowy sprawdza się w pielęgnacji skóry dojrzałej i wrażliwej. Ma silne działanie regenerujące i odżywcze. Wzmacnia skórę, niwelując oznaki cellulitu. Widocznie spłyca zmarszczki.
  • Arabskie perfumy w kostce – marokańskie targi przyciągają bogactwem kolorów, smaków i zapachów. Dominującym zapachem jest arabskie piżmo. Właśnie ten zapach kryją perfumy w kostce. Piżmo jest znanym afrodyzjakiem, dlatego zapach ten spodoba się zarówno kobietom jak i mężczyznom, i zdecydowanie rozbudzi Wasze zmysły.

Hammam jest 100% naturalnym sposobem na pielęgnację i oczyszczanie nawet najbardziej wrażliwej skóry. Wykonywany regularnie pozwala utrzymać ją w dobrej kondycji. To sekret piękna marokańskich kobiet. Dogłębnie oczyszcza, ujędrnia, wygładza i odżywia. Pomaga usuwać toksyny. Wspomaga walkę z cellulitem. Nadaje skórze zdrowy wygląd.

Rytuał hammam w czterech krokach

  1. Przygotowanie – weź relaksującą, gorącą kąpiel lub prysznic. Ciepła woda rozgrzeje ciało, otworzy pory i zmiękczy naskórek.
  2. Oczyszczenie – na mokrą skórę nałóż cienką warstwę czarnego mydła, pozostaw na kilka minut po czym przy pomocy rękawicy Kessa zdecydowanymi, kolistymi ruchami wykonaj masaż. Na koniec opłucz ciało wodą.
  3. Odżywienie – na wilgotna skórę nałóż maskę z glinki Rhassoul. Po kilku minutach dokładnie spłucz ciało letnią wodą.
  4. Nawilżenie – wmasuj dokładnie olej arganowy w zwilżoną skórę.
Więcej:

5 voucherów na fotoksiążki EMPIK

Fotoksiążka od Empik Foto – idealny sposób na zatrzymanie wspomnień! Ulubione kadry umieść w wyjątkowej fotoksiążce. 28 stron, papier kreda, 20×30 (A4), darmowa dostawa.

 

Więcej na:

 

 

Dekoria – 3 komplety pościeli bawełnianej z wzorem egzotycznych kwiatów i ptaków na granatowym tle 

Stylowy komplet pościeli wykonany ze 100% bawełny, w którego skład wchodzi poszwa na kołdrę  o wymiarach 220x200cm oraz dwie poszewki na poduszki 70x80cm.  Naturalna tkanina pozwala na utrzymanie optymalnej cyrkulacji powietrza, co gwarantuje pełen komfort podczas snu. Wzór w egzotyczne kwiaty w towarzystwie papug na ciemnoniebieskim tle, to propozycja dla miłośników tropikalnych połączeń.

Cena: 272zł/szt.

Więcej na:

10  zestawów krem do twarzy + krem pod oczy Élever Cosmetics

Pora dodać swojemu życiu trochę blasku! ÉleverSkin Glow to krem na dzień, który rozpromieni Twoją cerę i będzie chronił Cię przed oznakami starzenia. Składniki kremu zadbają również o prawidłowy koloryt skóry. Krem jest przyjemny w stosowaniu i szybko się wchłania | Cena 135 zł
Rewitalizujący krem pod oczy ÉleverEye Skin, który sprawi, że najdelikatniejsze partie Twojej twarzy będą sprężyste i elastyczne. Krem wzmocni kontur wokół oczu, wygładzi, nawilży i doda skórze blasku. Teraz Twojemu spojrzeniu nikt się już nie oprze! | Cena 95 zł
Więcej na:

Lifestyle

Odczuwasz wewnętrzny niepokój? Wykorzystaj 6 sposobów na odzyskanie równowagi

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
7 lutego 2022
kobieta odczuwa niepokój
Fot. iStock
 

Niepokój to przykre odczucie, które może pojawiać się w najmniej oczekiwanym momencie, z różnych powodów. Jeśli trwa dłużej, może powodować obniżone samopoczucie, uczucie dyskomfortu w klatce piersiowej lub w obrębie brzucha, czy problemy ze snem. Gdy niepokój pojawia się częściej, warto zastosować kilka sprawdzonych metod na to, aby okiełznać to uczucie.

Czym jest niepokój?

Niełatwo jednym słowem opisać czym jest niepokój. Specjaliści określają niepokój jako stan psychiczny, któremu towarzyszy utrata równowagi psychicznej, spokoju. W ich miejsce pojawia się poczucie braku bezpieczeństwa, napięcie psychiczne. Niepokój dotyka wszystkich ludzi, bez względu na wiek czy płeć, i z różnych powodów. Może mu towarzyszyć uogólniony dyskomfort, drażliwość, trudność ze znalezieniem dla siebie odpowiedniego miejsca czy pozycji, problemy z koncentracją na innych rzeczach. Niepokój utożsamiany jest z lękiem, ale lęk różni się tym, że powoduje wyraźne objawy ze strony ciała takie jak: jak duszność, kołatanie serca, szybkie tętno, ból głowy, przyspieszony puls.

Problem może pojawić się na jakiś czas i zniknąć. Może też trwać znacznie dłużej, przyczyniając się do pojawienia się stanu przewlekłego wewnętrznego niepokoju. Ciągłe odczuwanie niepokoju bez uchwytnej przyczyny w czasie powyżej 6 miesięcy może świadczyć o pojawieniu się zaburzenia lękowego.

kobieta stoi zaniepokojona przy oknie

Fot. iStock

Jak okiełznać niepokój? 6 sposobów na odzyskanie równowagi

Oddychaj

Choć wydaje się to banalną radą, warto o tym mówić, ponieważ najczęściej zapominamy o tym, jak ważny jest głęboki oddech. Ustabilizowanie oddechu, czyli równe, głębokie wdechy i wydechy, pozwala dotlenić mózg i jest znakomitym sposobem na zredukowanie niepokoju. Prawidłowe i świadome oddychanie pozwala skupić się na tym, co się dzieje i przekierować myśli gdzieś dalej.

Jak prawidłowo oddychać, by odsunąć od siebie niepokój? Spróbuj wziąć głęboki oddech licząc do  4, wypełniając powietrzem najpierw brzuch, a potem klatkę piersiową, delikatnie wstrzymaj oddech znów licząc do 4 i powoli wydychaj powietrze, także licząc do 4.

Przenieś myśli z dala od niepokoju 

Gdy odczuwasz niepokój, spróbuj wyobrazić sobie miejsce, w którym czujesz lub czułabyś się spokojna i lekka na duszy. Może to być plaża, szumiący las, pachnący piwoniami ogród, czyli każde inne miejsce, które cię uspokaja. Zamknij oczy, oddychaj głęboko i miarowo, skup się relaksujących obrazach. Zostań tam tak długo, aż poczujesz się spokojniejsza.

Zobacz również: Cztery wskazówki, które pomogą ci wprowadzić równowagę w życiu

Rozruszaj ciało

Wybierz się na spacer, wykonaj ulubione ćwiczenia na macie, wybierz się na spacer, zatańcz. Nawet jeśli akurat w danym momencie nie za bardzo masz ochotę na ruch, pomyśl, że to właśnie on może skutecznie odsunąć niepokój. Skupisz się na aktywności, pozytywnie się zmęczysz, a organizm wytworzy endorfiny, czyli hormony szczęścia, które odpędzą negatywne uczucia i podtrzymają lepszy nastrój.

Zmyj z siebie niepokój 

Jeśli tylko czas ci na to pozwala, przygotuj dla siebie relaksującą kąpiel. Wypełnij wannę przyjemnie ciepłą wodą z olejkami eterycznymi lub pachnącym płynem do kąpieli. Zanurz się w wodzie i poczuj jak relaksują się najpierw spięte mięśnie, a następnie całe ciało, a myśli odpływają dalej. Jeśli nie masz takiej możliwości, zanurz dłonie w chłodniejszej wodzie, wyobrażając sobie, jak woda zmywa z nich ciążący na tobie niepokój.

Zaparz zioła

Zioła znane są z uspakajających właściwości od dawien dawna. Niepokój ukoi herbatka parzona z melisy, chmielu, waleriany, rumianku, lub werbeny. Wypicie ciepłej ziołowej herbatki pomoże ukoić myśli i przyjemnie rozgrzeje i rozluźni ciało. Jeśli nie należysz do miłośników naparów ziołowych, w przypadku częściej pojawiającego się niepokoju możesz zapytać w aptece o preparaty ziołowe dostępne bez recepty.

Idź do łóżka

Ale nie spać — no, przynajmniej nie tak od razu. Weź ukochaną osobę do łóżka i pozwól fantazji ponieść myśli daleko od problemów. Seks jest bardzo relaksujący, ponieważ podczas niego organizm wytwarza hormony (fenyloetyloaminę i oksytocynę), które wpływają na pojawienie się uczucia szczęścia i błogostanu.

Zobacz również: Pozwól sobie, by seks uspokoił twój niepokój i stres

Jak leczyć niepokój?

Jeśli samodzielnie stosowane sposoby na redukcję niepokoju nie pomogły, czas podjąć decyzję o wizycie u specjalisty — terapeuty lub psychologa. Przy odczuwaniu przewlekłego niepokoju pomoc specjalisty może okazać się niezbędna, ponieważ problem może wynikać zaburzeń psychicznych. Specjalista po rozpoznaniu problemu, w zależności od jego przyczyny, dobierze odpowiedni rodzaj terapii: psycho-, lub/i farmakoterapii.


źródło: www.poradnikzdrowie.pl , psychcentral.com 

Lifestyle

„Bardzo kochają tych swoich pijaków. Szukają im terapii, grożą, proszą. Kochają, to nie ich wina”

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
7 lutego 2022
fot. Marcos Calvo/iStock

Czy warto być w związku z alkoholikiem za każdą cenę? Na to pytanie odpowiadają dwaj byli alkoholicy – Artur Nowak i Marek Sekielski. Ich książka Ogarnij się, czyli jak wychodziliśmy z szamba”, to szczery do bólu dialog facetów, których uzależnienia doprowadziły na skraj przepaści, gdzie już nie liczy się ani rodzina, ani praca, ani przyszłość. Liczy się jedno – zdobyć alkohol i się napić.

Marek Sekielski: Ja jestem przekonany, że w ogóle nie da się zbudować prawdziwego związku po alkoholu ani po narkotykach. Będąc w nałogu, funkcjonujesz cały czas w świecie iluzji i takiego nieprawdziwego wyobrażenia tego związku. A pod tą mgiełką iluzji, pod nakryciem tej fantazji, nakryciem z narkotyku, z alkoholu, pod spodem w zasadzie nie ma nic. Jest pustka. Jest to samo, co w innych, zwykłych poalkoholowych relacjach z ludźmi. Uwielbiałem moje balangowe znajomości. Poznawałem kogoś na imprezie, to się z nim świetnie bawiłem, miałem doskonały kontakt i w ogóle bardzo go lubiłem. Zupełnie fizycznie czułem, że go bardzo lubię, zaprzyjaźniam się i jest supergość. Natomiast tu się pojawia to, o czym wcześniej wspominałem. Tydzień później jestem trzeźwy i myślę sobie o tych poznanych ludziach, i dociera do mnie, że w sumie nic o nich nie wiem. To jest jedna wielka fikcja. I niestety trwałość relacji nawiązywanych przez uzależnionego jest bardzo wątpliwa. Dużo znam smutnych historii o związkach, które się rozpadały, gdy jedno z partnerów leczyło swoje uzależnienie.

Bo często alkoholik współtworzył ten związek w trakcie czynnego uzależnienia, a już podczas terapii, uczciwie przyglądając się swojemu życiu, dochodził do wniosku, że to jednak „nie to”. Partner, partnerka nie pociągają się, nie mają wspólnych pasji, łączników między sobą, brakuje tego związku właśnie. I takie pary się rozstawały. Nie dlatego, że ktoś sobie kogoś znajdował na boku, tylko dlatego, że ci ludzie robili taki uczciwy rachunek swojego życia i się okazywało, że ten związek jest udawany.

Artur Nowak: Znam mnóstwo przykładów współuzależnionych kobiet, które maskowały uzależnienie swojego partnera, usprawiedliwiały go przed rodziną, dziećmi. Opierały go, karmiły. Krótko mówiąc, stwarzały tym ludziom warunki do picia. Absolutnie nie przyjmowały do wiadomości patologii, w jakiej żyją. Kalkulowały sobie, że ten człowiek jednak zarabia jakieś pieniądze, że czasami jednak jest trzeźwy, kupi kwiaty na Dzień Kobiet, że czasem pojadą na jakieś wczasy. A więc żyjesz w mroku i pocieszasz się jakimiś przebłyskami światła, normalności, i to ci wystarcza. No i to wszystko uzasadnia się jakimiś wielkimi słowami: miłością, cnotą poświęcenia i tak dalej. Ja myślę, że taka sytuacja dość dobrze pozwala zrozumieć, o co chodzi w słowach, że człowiek, który nie kocha sam siebie, nie jest zdolny do dawania miłości drugiej osobie. Nie chcę nikogo urazić, nie mam kwalifikacji, żeby oceniać, czy dana relacja jest zdrowa czy nie, bo to jest subtelny temat.

Bo łatwo komuś radzić z boku. No ale przychodzi taki moment, że trzeba sobie postawić proste pytanie, jakie mam o sobie zdanie, czy rzeczywiście zasługuję na upokorzenia, które znoszę, czy naprawdę kocham swoje dzieci, skoro wikłam je w te chore relacje. U nas to jest mocno podbudowane apoteozą cierpienia, że żona ma być cierpliwa, że przed Bogiem ślubowała, że nie opuści swojego męża pijaka do śmierci. Jak mocno musi być zdemoralizowany ten katolicki Bóg, że takie ma oczekiwania. To jakiś psychopata.

 

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Marek Sekielski (@mareksekielski)

Marek: Ciężko taką rodzinę pozbierać do kupy.

Artur: Bardzo trudno. Jest takie ciekawe zjawisko, które się pojawia w rodzinach alkoholików po zerwaniu z alkoholem. Role w takich związkach zaczynają się przewracać do góry nogami. Jakieś utrwalone schematy, do których wszyscy się przyzwyczaili, przestają funkcjonować i trzeba wejść w nowe, z innymi zadaniami. Koledzy z AA opowiadali mi o takich paradoksach – i to nie były jednostkowe historie – kiedy kobiety mówiły do swoich mężczyzn i partnerów, którzy nagle zaczęli zdrowieć: „Kurwa, to ja już wolałam, jak ty piłeś”. Okazuje się, że ci faceci zaczynają na trzeźwo przeżywać swoje emocje, nerwy, konfrontować się z problemami, no i te kobiety wypadają ze swoich ról gasicielek różnych domowych pożarów. Nagle mają czas dla dzieci, dla siebie, żeby o siebie zadbać, ale nie potrafią. Najzwyczajniej nie wiedzą, jak to jest iść z dzieciakami na spacer, do kosmetyczki, bo nie robiły tego od lat. Dzieciaki też nie kumają, o co chodzi, bo przyzwyczaiły się żyć samopas w czasie, gdy mama ogarniała sto problemów pijanego ojca.

Marek: Dla partnerki czy partnera albo dzieci osoby trzeźwiejącej to musi być piekielnie trudne.

Artur: Znam małżeństwa, które przeżyły naprawdę ciężki okres. Jeden koleś po pijaku wpadł pod samochód. Ledwo go odratowali. Nie dostał odszkodowania, bo okazało się, że ten wypadek był z jego winy. Leżał miesiącami po szpitalach ogarniany przez żonę i siłą rzeczy przestał pić, no bo w szpitalu pić nie wolno. No i jak koleś postawiony wielkim wysiłkiem żony na nogi zaczął dochodzić ze sobą do ładu, to związek się po prostu rozpadł. Nagle się okazało, że ten pijany codziennie typek ma jakieś priorytety, że coś poza wódką, którą pił latami, jest dla niego ważne. Ta kobieta miała olbrzymie pretensje, bo przecież poświęciła mu swoje najlepsze lata. No i można postawić dobre pytanie: Co tych ludzi tak naprawdę ze sobą łączyło? Okazuje się, że ta kobieta nie szukała partnera, ale kogoś, kogo uratuje. Nie wiem, z jakich powodów. Może miała taki przykład w domu, gdzie matka była służką taty, albo poczuła jakąś samarytańską misję. Jest też tak – ale to już temat na inną opowieść – że ludzie chcą być w związku za wszelką cenę.

Marek: Dokładnie na tym to polega. Alkohol, czyli konkurent do miłości, jest tak potężnym przeciwnikiem, że nie sposób z nim wygrać. Dopóki osoba uzależniona nie upora się z tym sama. Taka jest trudna prawda o tej chorobie. Dotykamy delikatnego kawałka – pomocy dla osób współuzależnionych. Odkąd publikuję na YouTubie, na kanale Sekielski o nałogach, rozmowy z uzależnionymi, dostaję mnóstwo wiadomości prywatnych. Sporą część stanowią pytania, a nawet prośby współuzależnionych kobiet. One wszystkie chcą natychmiastowego, prostego rozwiązania. Bardzo kochają tych swoich pijaków i walczą o nich ze wszystkich sił. Szukają im terapii, grożą, proszą. Robią to, co właśnie jest przeciwskuteczne. To nie ich wina. One kochają i chcą ratować. I czynią to jak w modelowym współuzależnieniu. Nie wiedzą, że pomaganie w ten sposób alkoholikowi nie jest dobrą metodą. Szukanie mu terapii, krycie jego błędów, wpadek, sprzątanie po nim brudów – to wszystko działa dokładnie odwrotnie. Bo to zdejmuje odpowiedzialność z jego barków. Uzależniony, jeśli w ogóle chce się leczyć, musi sam o siebie zadbać, wziąć odpowiedzialność za to, co robił, i za to, co chce zrobić. W tym za swoje leczenie. Wyręczanie się innymi osobami, rodzicami, rodzeństwem czy partnerką, jest przeciwieństwem odpowiedzialności. Najlepszym rozwiązaniem jest okazanie twardej miłości. Pokazanie mu palcem: wypierdalaj. Ciężko mi to mówić, bo to najboleśniejszy temat w konfrontacji z osobami współuzależnionymi: wytłumaczenie im, że tak naprawdę najlepsze, co mogą zrobić, to okazać tej bliskiej osobie bardzo surową wersję miłości. Twarde warunki postawić i absolutnie nie głaskać, nie sprzątać brudów, nie naprawiać błędów, tylko dać jej ponieść konsekwencje własnych czynów.

 

Często najskuteczniejsze jest spakowanie delikwentowi walizki i wyrzucenie z domu. Albo wyprowadzenie się samemu. Wiem, że to potwornie trudne, ale głaskanie po głowie i proszenie nie zadziała.

 

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Tomasz Sekielski (@tomaszsekielski)

Artur: Tak. To jest zdrowe podejście. Ewa Woydyłło powiedziała Kasi Nosowskiej, która przyszła do niej, bo nie mogła sobie poradzić w relacji z alkoholikiem: „Zajmij się sobą”. Jedyne, co można zrobić dla naszych pijanych partnerów, to postawić ich w sytuacji prostego wyboru. Kogo kochasz bardziej? Kochasz siebie, mnie, nasze dzieci czy flaszkę? To proste. Niestety często pojawia się tu zakłamywanie. Bo jak chuchasz, dmuchasz i ogarniasz pijaka czy narkomana, to tego wyboru go pozbawiasz, robisz mu krzywdę, nie dajesz mu możliwości, żeby poznał trochę inne życie, bez wsparcia z zewnątrz, w bałaganie, który sam się nie posprząta, bez tych wszystkich kół ratunkowych. Moja żona jeszcze przed ślubem taki wybór mi dała i bardzo jej za to dziękuję. To było niezwykle dojrzałe. Myślę, że byłem już w takim miejscu, że gorzej się nie da.

Marek: Da się. Zawsze, gdy się wydaje, że już nie można niżej upaść, da się dobić do dna i dalej kopać w tym mule od spodu. Uwierz mi.

Artur: No tak, wiem. To jest jak grawitacja, lecisz i obijasz się, jesteś coraz bardziej poturbowany, zezłoszczony na te wszystkie razy, które poniekąd sam sobie zadajesz. Każdy jednak ma jakieś swoje dno, z którego zaczyna się wydobywać. Pamiętam takie momenty, kiedy pijesz i coraz mniej to picie na ciebie działa. Masz wrażenie, że pijesz, żeby nie było ci gorzej. Wpadałem w takie samotne ciągi i bardzo chciałem się wypłakać, ale nie miałem łez. I w tym swoim pijackim postanowieniu, żeby się dobić, trwałem, czekając na parę godzin snu. À propos, że dla każdego to dno jest inne, przypomniała mi się historia jednego kolegi. Opowiadał, że kiedyś żona nie wpuściła go do domu, bo był strasznie nieznośny, więc poszedł chlać do parku jakieś wyżebrane zlewki od meneli. Zmarzł na kość, obudzili go jacyś nastolatkowie zjarani trawą, być może uratowali mu życie. Stali nad nim w kilku, oddając na niego mocz. To było dla niego strasznie upokarzające. Nie mógł się ruszyć, tak zmarzł. Poza tym chciał się znów napić alkoholu, żeby trochę sobie ulżyć. Nie wyobrażam sobie większego upokorzenia niż to, co zrobili mu ci młodzi ludzie.


Zobacz także

I jak jej nie kochać? To ona pokazuje nas – kobiety – takimi, jakimi jesteśmy

Dlaczego mężczyźni czują się samotni

MANIPULANT

Zrozumieć manipulatora. Co to tak naprawdę znaczy: „Zachowałem się tak przez ciebie”