Lifestyle

Chyra, Rusinek, Wolszczak, Szczygieł apelują do Prezydenta, by zawetował „lex Czarnek”. Liczy się każda minuta

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
23 lutego 2022
 

Mariusz Szczygieł, Andrzej Chyra, Michał Rusinek, Jerzy Radziwiłłowicz, Sylwia Chutnik, Jan Peszek, Grażyna Wolszczak przyłączyli się do akcji „Kultura dla edukacji”.  To akcja zainspirowana przez inicjatywę „Wolna szkoła”. W jej ramach artyści namawiają prezydenta Andrzeja Dudę, żeby zawetował „lex Czarnek”.

9 lutego Sejm przyjął nowelizację ustawy „Prawo Oświatowe”, która m.in. wzmacnia rolę kuratorów oświaty i,  jak twierdzi minister edukacji Przemysław Czarnek, przywraca rodzicom decyzyjność w sprawie zajęć dodatkowych ich dzieci. Wielu nauczycieli jest jednak innego zdania. Podkreślają, że do tej pory rodzice i tak podejmowali decyzje o tym, czy ich dzieci będą uczęszczać na dodatkowe zajęcia. Dlatego dopatrują się w „lex Czarnek” upolitycznienia szkoły i sposobu na zablokowanie wszelkich zajęć antydyskryminacyjnych. Organizatorzy  kampanii „Wolna szkoła” uważają, że ustawa zawiera szkodliwe dla szkół i uczniów zmiany w prawie oświatowym.

Co mówią artyści w sprawie „lex Czarnek”?

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Andrzej Chyra (@andrzejchyra_official)

„Panie prezydencie, proszę zawetować lex Czarnek. Nie chcę szkoły urzędników, tylko szkołę nauczycieli, uczniów i rodziców. W tym roku mój syn idzie pierwszy raz do szkoły. Chciałbym, żeby trafił do szkoły wrażliwej na kulturę, otwartej na świat i jego różnorodność, dającej szacunek i ciepło. A przede wszystkim takiej, do której będzie chciało mu się chodzić”, powiedział Andrzej Chyra.

„Chcę szkoły różnorodnej. Takiej, w której każde dziecko będzie czuło się dobrze i na miejscu. Panie prezydencie, proszę o zawetowanie ustawy lex Czarnek, aby szkoła była otwarta dla wszystkich osób, a z nową ustawą będzie to niemożliwe”, powiedziała pisarka Sylwia Chutnik.

 

Apel wystosował także Michał Rusinek, członek Rady Języka Polskiego, który powiedział w nagraniu: „Prezydencie, bądź silny, bądź atletą. W sprawie lex Czarnek powiedz „weto”.

Natomiast dziennikarz Mariusz Szczygieł swój film nagrał pod szkołą podstawową w Złotoryi, do której chodził w dzieciństwie i którą wspomina bajecznie. Powiedział: „To jest ustawa, która cofa polską szkołę do XIX wieku. Szkoła powinna być otwarta kulturowo, powinna być szkołą wolności, szkołą wymiany myśli, wymiany idei, a nie tworzyć system opresji”. Dodał też, że liczy się każda minuta. „Ustawa jest na biurku Prezydenta, a długopis w ręku. Oczekujemy weta – odrzucenia niszczącego pomysłu ministra Czarnka”

Prezydent nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji co do przyszłości ustawy „ex Czarnek. Ma czas do 3 marca!


Lifestyle

Jak rozmawiać z dziećmi o wojnie na Ukrainie? Cztery rady psycholożki dziecięcej, Aleksandry Piotrowskiej

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
24 lutego 2022
fot.istock
 

– Nie oszukujmy się. To, jak rozmawiamy z dziećmi zależy od naszych prywatnych poglądów. Niektórzy będą mieli ochotę powiedzieć, że Rosja dobrze robi, inni, że to straszne i nigdy nie powinno się stać. Apelowałabym o zdrowy rozsądek, opanowanie emocji i proste komunikaty – mówi  dr Aleksandra Piotrowska, psycholog.

Po pierwsze: nie udawać, że to się nie dzieje

– Mimo, że stan pełen napięcia trwa już jakiś czas wiem, że w szkołach się o tym nie mówi. Milczą wychowawcy, nauczyciele, często też rodzice. A to najgorsze co możemy zrobić, bo dzieci i tak wyczuwają napięcie. Od wielu dni w mediach analizowany jest temat konfliktu, dziś w każdym domu włączone są kanały informacyjne. Pojawiają się kolejne obrazki z Ukrainy: wybuchy, kobiety na ulicach, miasto zakorkowane przez próbujących się ewakuować ludzi, płonące lotniska i punkty strategiczne. Dzieci też to widzą. Milczeniem ich nie ochronimy, z milczenia rodzi się strach – podkreśla dr Aleksandra Piotrowska.

Po drugie: ważny jest wiek i emocjonalność dziecka

– Jeśli rozmawiamy, na przykład, z trzylatkiem, czy czterolatkiem nie używajmy słowa: wojna. Chcąc opisać to, co się dzieje, odwołajmy się raczej do relacji rówieśniczych. „To tak jak u was w przedszkolu czasem się zdarza, jeden kolega chce bawić się piłką i drugi też chce tej samej piłki, ale nie potrafią się porozumieć. Zaczyna się bójka”. Albo: „To tak jakby ktoś wszedł do piaskownicy i próbował zabrać ci twoją zabawkę”. Jednocześnie podkreślajmy, że walka jest zawsze zła, że przemoc rodzi zło. A człowiek nie ma prawa w żaden sposób atakować innych ludzi.
Im starsze dziecko, tym więcej możemy mu powiedzieć, choć nie każde wprowadzałabym w zawiłe dzieje historii. Mówmy o tym co tu i teraz. Ważne też, żeby rozmowę dostosować do wrażliwości dziecka i jego zainteresowań. Nie wszyscy młodzi będą dopytywać o szczegóły.

Po trzecie: chronić siebie i dzieci przed spędzaniem wielu godzin przed ekranem

– Dzieci naprawdę wszystko widzą i słyszą, włączone wiadomości cały dzień, radio– to dla nich za dużo. Ograniczajmy czas niusów. Poza wszystkim, starajmy się żyć normalnie– nie zarażajmy swoim lękiem, postarajmy się nie panikować, choć to trudne, bo wszyscy jesteśmy dziś w napięciu i strachu.

Po czwarte: na pytanie, czy nam to zagraża, odpowiedzieć prawdę: tak, zagraża

– Dziś nawet w dorosłym świecie jest tak, że jedni atak na Ukrainę odbierają jako początek wielkiej wojny, inni próbują odciąć to od siebie i przekonują: „Nas to nie dotyczy”.
Dzieciom nie udzielałabym żadnej z tych skrajnych odpowiedzi. Trzymałabym się racjonalnego środka. Mówimy, że tak, ta wojna może nam zagrażać, bo każda wojna jest zła i może zagrozić światu– uważa dr Piotrowska. – Polecałabym odwoływanie się do książek, świetna jest seria: „Wojny dorosłych. Historie dzieci”, przybliżają temat wojny w przystępny, zrozumiały sposób. Autorami są znani i popularni autorzy, jak choćby Joanna Papuzińska, czy Michał Rusinek.

 

Aleksandra Piotrowska


Lifestyle

Dzieci w sprawie „lex Czarnek” wysyłają do prezydenta kartki pocztowe i tańczą poloneza. Stańmy w ich obronie!

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
23 lutego 2022
Fot. iStock/skynesher

Co zmieni się w systemie oświaty, jeśli prezydent Andrzej Duda nie zawetuje 3 marca „lex Czarnek”, flagowego projektu ministra edukacji Przemysława Czarnka? Co ta nowelizacja prawa oświatowego oznacza dla uczniów, pytamy Jakuba Tylmana, pedagoga, nauczyciela i działacza społecznego.

„Lex Czarnek” to potoczne określenie rządowego projektu ustawy, zmieniającej prawo oświatowe i inne przepisy. Według miniastra ustawa ma przywrócić rodzicom możliwość decydowania o tym, jakie zajęcia dodatkowe mają odbywać się w szkołach, do których uczęszczają ich pociechy. Opozycja, ale także uczniowie, nauczyciele i artyści, uważają, że może być zupełnie odwrotnie!

„Mówiąc najprościej, dla uczniów najgorsze w „lex Czarnek” jest to, że jeśli będą chcieli zaprosić do szkoły: aktora, doradcę zawodowego, psychologa, przyrodnika, to jego obecność musi być zaakceptowana przez kuratora oświaty. Jeśli nawet ich rodzice wyrażą zgodę, jeśli pomysł zaaprobuje wychowawca klasy i dyrektor szkoły, to i tak muszą złożyć wniosek, który będzie rozpatrywany przez 30 dni. To wyklucza, m.in. działania interwencyjne w sytuacji kryzysowej, które wymagającej natychmiastowej reakcji i wprowadzenia specjalistów z zewnątrz, niedostępnych przecież w rejonowych poradniach psychologiczno-pedagogicznych. Ale przede wszystkim wyklucza spontaniczną aktywność uczniów i wiarę, że coś od nich zależy”, mówi Jakub Tylman dla Oh!Me

Czy „lex Czarnek” upolitycznia szkołę?

Powołanie Przemysława Czarnka na stanowisko ministra edukacji w październiku 2020 roku budziło wiele wątpliwości i doprowadziło do protestów młodzieży szkolnej, nauczycieli czy polityków opozycji. Wskazywano na homofobiczne poglądy ministra. Pamiętamy wszyscy jego słynne zdanie: „Chcemy procesu wychowawczego, który będzie uczył mądrości, roztropności, umiarkowania i wielu innych cnót, w tym również cnót niewieścich, które są niezwykle potrzebne do tego, żeby wzrastać na wartościach”.

„Dla dzieci niedobrym jest, gdy polityka (i to niezależnie od opcji politycznej) wkracza do szkoły. „Lex Czarnek” oznacza, że jedna osoba może decydować w sprawie setek szkół w danym województwie. Nikt nie ma wątpliwości, że będą to decyzje polityczne. Zachodzi uzasadniona obawa, że kiedy urzędnik sprawdzi, np. na Facebooku, jakie poglądy głosi osoba, z którą uczniowie chcą się spotkać, to do szkoły jej nie wpuści. Dla uczniów i szkoły, która jest obecnie w nie najlepszej kondycji, to jest kolejny niepotrzebny cios!”, mówi Jakub Tylman w rozmowie z Oh!Me

Uczniowie i dyrektorzy w środku polityki

„Kolejnym absurdem jest zapis o możliwości odwołania dyrektorów szkół z dnia na dzień. Nie mam wątpliwości, że to ma dyscyplinować dyrektorów, by bezwzględnie przestrzegali zaleceń”, dodaje Tylman.

Dziś wszystkich smuci, że nasze dzieci próbują brać sprawy w swoje ręce. Te ze szkół podstawowych w całej Polsce wysyłają kartki pocztowe do prezydenta Andrzeja Dudy, a starsze idą tańczyć poloneza pod Pałacem Prezydenckim z apelem, by Prezydent nie podpisywał projektu ministra Czarnka.

„Dzieci są dziś świadome, zostały wciągnięte w politykę, nie mogą spokojnie i bezpiecznie uczyć się w pięknej, kolorowej, przyjaznej im szkole. A takim miejscem ona przecież być powinna. Zamiast tego walczą o szkołę i czują się jak na wojnie z nią”, mówi Jakub Tylman.

Kto reprezentuje zrozpaczonych rodziców, uczniów, nauczycieli?

Kampania „Wolna Szkoła”, która zrzesza ponad setkę organizacji społecznych, związków nauczycielskich i korporacji samorządowych. W ich imieniu w rozmowach z ministrą Bogną Janke, odpowiadającą w Kancelarii Prezydenta za dialog społeczny, uczestniczyli Anna Schmidt-Fic, Iga Kazimierczyk i Olgierd Porębski.

Prezydent ma czas do 3 marca, by podjąć decyzję. Zastrzegł, że do ostatniego dnia będzie się nad tym zastanawiał.

„Głęboko wierzę, że nie pozwoli, by „lex Czarnek” zaczęła działać od 1 września”, mówi Jakub Tylman.

Zobacz także: Szkoła rozwija w dzieciach zaradność? To mit! W dużej mierze sprawia, że dzieci są nieszczęśliwe, uległe i gotowe do pracy pod przymusem w korporacji!


Zobacz także

Chcecie uratować wasz związek? Oglądajcie razem seriale. Nałogowo

Chcecie uratować wasz związek? Oglądajcie razem seriale. Nałogowo

11 sygnałów świadczących o tym, że w organizmie kumulują się toksyny

3, 2, 1 START. Świąteczne porządki czas zacząć. Tylko od czego?